Jak ktoś mówi, że wie, to najczęściej sam się oszukuje. W dzisiejszych czasach, w epoce globalnej względności, trudno o rzetelną prawdę. Prawda wydaje się wytworem umysłu — tyle prawd, ile umysłów. Prawda absolutna pozostaje poza zasięgiem człowieka. Można powiedzieć, że tylko nam się wydaje, iż jest tak, jak jest — a to wcale nie musi być prawdą.
Nauka, choć opiera się na doświadczeniu i logice, również narażona jest na błędy pomiarowe oraz interpretacje obciążone ludzkimi słabościami. Jak zapytał Piłat: „Cóż to jest prawda?”. W tym pytaniu zawarł swoją wątpliwość. Na zdobywane informacje nakładają się emocje, oczekiwania, a niekiedy także czysta fantazja.
Mimo tej względności wszystkiego świat nadal funkcjonuje — i to jest zadziwiające. Trzeba jednak uświadomić sobie, że człowiek porusza się jakby w tunelu, w którym jego ruchy i działania są ograniczone. Ściany tego tunelu utrudniają nowe spojrzenia. Potrzeba szczególnego daru, by doznać iluminacji i przebić się przez istniejące bariery. Dla przeciętnego człowieka trafne wydaje się powiedzenie: „głową muru nie przebijesz”. Nie jest to jednak optymistyczna konkluzja. Nasuwa się więc pytanie — dlaczego tak jest?
Sądzę, że wraz z rozwojem świata działają również siły przeciwne, które hamują zbyt dynamiczny postęp, zwłaszcza w nauce. Świat pędzi naprzód, zatracając po drodze to, co nazywamy tradycją. A przecież tradycja to dorobek naszych przodków, budowany przez tysiące lat. Dziś coraz częściej brakuje dla niej szacunku.
Ostatnio zauważyłem, że coraz mniej osób celebruje imieniny. Nie jest to nic złego, ale to święto służyło kiedyś podtrzymywaniu kontaktów, rozmowom i zwykłemu cieszeniu się swoją obecnością. Była to okazja, by sprawić solenizantowi przyjemność, okazać sympatię czy miłość. Zamiast tego coraz częściej sięgamy po komórki — a one, paradoksalnie, mogą prowadzić do samotności.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz