Współczesny obraz rzeczywistości coraz bardziej oddala się od tego, który kształtowało codzienne doświadczenie człowieka. Przyzwyczailiśmy się do świata przedmiotów mających określony kształt, wielkość, ciężar i położenie. Stół jest stołem, ponieważ zajmuje pewną przestrzeń, kamień ma określony kształt, a człowiek posiada ciało, które można zobaczyć i dotknąć. Jednak kiedy próbujemy zejść do najgłębszego poziomu materii, ten intuicyjny obraz zaczyna się rozpadać. Współczesna fizyka pokazuje nam rzeczywistość dynamiczną, w której klasyczne wyobrażenia o materialnych obiektach przestają wystarczać. Elektron nie jawi się już jako maleńka kulka posiadająca określoną powierzchnię i kształt. Jest cząstką elementarną opisywaną przez teorię kwantową, a jego własności nie dają się sprowadzić do obrazu małego przedmiotu istniejącego w taki sam sposób jak przedmioty naszego codziennego doświadczenia. Podobnie kwarki nie są miniaturowymi bryłami materii, które można byłoby sobie wyobrazić tak samo jak ziarenko piasku.
W ten sposób rzeczywistość, która wydaje się nam tak konkretna i namacalna, w swoich najbardziej fundamentalnych warstwach staje się coraz bardziej abstrakcyjna. To, co widzimy, może być jedynie przejawem czegoś, czego bezpośrednio zobaczyć nie potrafimy. Świat barw, kształtów i dźwięków jest przecież wynikiem oddziaływania rzeczywistości z naszym aparatem poznawczym. Nie widzimy świata takim, jaki jest „sam w sobie”, lecz takim, jakim pozwalają nam go zobaczyć nasze zmysły i mózg. Kolor nie istnieje przecież w świecie w taki sam sposób, w jaki istnieje fala elektromagnetyczna o określonej długości. Barwa jest doświadczeniem powstającym w naszym umyśle w wyniku przetworzenia bodźca fizycznego.
Ta myśl prowadzi do jednego z najbardziej fascynujących problemów filozofii: czym właściwie jest świat, który widzimy? Arthur Schopenhauer napisał: „Świat jest moim wyobrażeniem ”. Zdanie to można odczytać jako przypomnienie, że pomiędzy rzeczywistością a naszym jej doświadczeniem istnieje nieusuwalna warstwa poznawcza. Otrzymujemy bodźce, lecz dopiero nasz umysł układa je w przedmioty, przestrzeń, czas, związki przyczynowe i całe struktury znaczeniowe. Człowiek nie otrzymuje więc gotowego obrazu świata. W pewnym sensie uczestniczy w jego konstruowaniu.
Nie oznacza to jednak, że świat jest jedynie złudzeniem. Byłoby zbyt daleko idącym wnioskiem stwierdzenie, że skoro obraz rzeczywistości powstaje w mózgu, to poza mózgiem nic nie istnieje. Można raczej powiedzieć, że istnieje różnica pomiędzy rzeczywistością a sposobem, w jaki rzeczywistość jest nam dana. Każdy człowiek posiada własny punkt widzenia, własną pamięć, własną wrażliwość i własny sposób porządkowania doświadczeń. Dlatego dwóch ludzi może patrzeć na ten sam świat, a jednak przeżywać go inaczej. Rzeczywistość może być wspólna, lecz jej fenomenalny obraz jest w pewnym sensie osobisty.
Jeżeli zaś to, co postrzegamy, jest tylko jedną z warstw rzeczywistości, pojawia się pytanie, co znajduje się pod nią. Czy u podstaw świata istnieje coś, co w ogóle nie posiada cech dostępnych naszym zmysłom? Fizyka kwantowa podważa nasze intuicyjne wyobrażenie pustej przestrzeni. Próżnia nie jest po prostu absolutnym „niczym”. Współczesna fizyka opisuje ją jako stan pól kwantowych, w których mogą zachodzić procesy i występować fluktuacje. W popularnych opisach mówi się niekiedy o spontanicznym pojawianiu się i znikaniu cząstek wirtualnych. Nie należy jednak rozumieć tego dosłownie jako narodzin małych materialnych obiektów z absolutnej nicości. Cząstki wirtualne są elementem matematycznego i fizycznego opisu oddziaływań kwantowych. Mimo to sama idea pozostaje niezwykle sugestywna: przestrzeń, która dla naszego oka wydaje się pusta, może posiadać wewnętrzną strukturę i dynamikę.
Jeżeli więc nawet pozorna pustka nie jest całkowitą pustką, można zadać jeszcze śmielsze pytanie: czy rzeczywistość, którą nazywamy światem, jest jedyną rzeczywistością? A może istnieją różne poziomy istnienia, które mogą współistnieć, mimo że nie są wzajemnie dostępne naszym zmysłom?
W tym miejscu rozważania fizyczne przechodzą w obszar filozofii i wiary. Można wyobrazić sobie, że rzeczywistość nadprzyrodzona nie musi znajdować się „gdzieś dalej” w przestrzeni. Jeżeli nie jest ona częścią naszej fizycznej czasoprzestrzeni, pytanie o jej położenie może być po prostu niewłaściwie postawione. Świat duchowy nie musiałby więc znajdować się za odległą galaktyką ani w jakimś określonym punkcie przestrzeni. Mógłby istnieć w sposób całkowicie odmienny od tego, który znamy.
Taka możliwość pozwala inaczej spojrzeć również na religijne wyobrażenie życia po śmierci. Jeżeli dusza nie jest obiektem materialnym, nie musi zajmować miejsca w przestrzeni w taki sposób, jak zajmuje je ciało. Wówczas pytanie „gdzie znajduje się dusza?” może być podobne do pytania o miejsce, w którym znajduje się myśl. Nie chodziłoby więc o przestrzenne oddzielenie dwóch światów, lecz o różnicę sposobów istnienia.
Można zatem wyobrazić sobie różne rzeczywistości jako istniejące niejako jednocześnie, a nawet jako wzajemnie się przenikające, choć nie w sensie fizycznego nakładania się obiektów. To nie miejsce musiałoby być najważniejsze, lecz relacja pomiędzy podmiotami. Dwie rzeczywistości mogłyby istnieć „w tym samym miejscu”, ponieważ pojęcie miejsca odnosiłoby się tylko do jednej z nich.
Przejście pomiędzy takimi rzeczywistościami również nie musiałoby oznaczać przemieszczania się z jednego punktu przestrzeni do drugiego. Mogłoby oznaczać zmianę sposobu istnienia. Tak jak narodziny są przejściem człowieka z jednego stanu do innego, tak śmierć — w perspektywie religijnej — mogłaby być nie końcem istnienia, lecz przejściem do innej formy rzeczywistości. Warunkiem takiego przejścia nie byłaby odległość, lecz spełnienie określonych warunków istnienia.
W takim ujęciu szczególnego znaczenia nabiera religijna obietnica nowego nieba i nowej ziemi. Nie musi ona oznaczać jedynie odbudowania obecnego świata w nieco zmienionej postaci. Można ją rozumieć jako zapowiedź całkowicie nowej rzeczywistości, w której obowiązywać będą inne zasady istnienia. Jeżeli człowiekowi obiecana jest wieczność, to trudno wyobrazić ją sobie wyłącznie jako nieskończenie długi odcinek czasu. Nieskończone trwanie w czasie byłoby nadal podległe czasowi, a więc pozostawałoby częścią obecnego sposobu pojmowania rzeczywistości.
Być może zatem wieczność nie oznacza „bardzo długiego czasu”, lecz istnienie poza naszym obecnym rozumieniem czasu. Podobnie odległość mogłaby przestać mieć znaczenie, ponieważ wraz ze zmianą sposobu istnienia mogłyby zmienić się również prawa rządzące przestrzenią, materią i relacjami między istniejącymi podmiotami.
Czy w takiej rzeczywistości człowiek zachowałby swój obecny kształt? Czy ciało nadal podlegałoby tym samym prawom? Czy grawitacja, czas i przestrzeń miałyby takie samo znaczenie jak obecnie? Nie znamy odpowiedzi na te pytania. Możemy jedynie próbować wyobrażać sobie konsekwencje założenia, że rzeczywistość może posiadać poziomy istnienia całkowicie odmienne od tego, który poznajemy za pomocą zmysłów.
Być może więc najważniejszym pytaniem nie jest pytanie o to, gdzie znajduje się inna rzeczywistość, lecz czym jest samo istnienie. Jeżeli świat widzialny jest tylko jedną z warstw rzeczywistości, a jego najbardziej fundamentalna struktura pozostaje niewidzialna, wówczas granica między tym, co materialne, a tym, co niewidzialne, może nie przebiegać tak, jak podpowiada nam codzienne doświadczenie. To, co nazywamy światem, może być jedynie dostępnym nam sposobem ujawniania się rzeczywistości.
Wtedy piękno świata, jego kolory, kształty i dźwięki nie tracą swojego znaczenia. Przeciwnie — stają się świadectwem tego, że niewidzialne może ujawniać się poprzez widzialne. Człowiek znajduje się na granicy dwóch porządków: świata, który może obserwować i opisywać, oraz tajemnicy istnienia, której nie potrafi do końca przeniknąć. Być może właśnie w tej granicy nauka, filozofia i wiara spotykają się ze sobą — nie dając jednej wspólnej odpowiedzi, lecz stawiając przed człowiekiem to samo fundamentalne pytanie: czy rzeczywistość, którą widzimy, jest całą rzeczywistością, czy tylko tą jej częścią, która została nam udostępniona?