Mezozoik (ok. 252-66 mln lat temu), zwany często „erą gadów”, rozciągał się od około 252 do 66 milionów lat temu i był czasem niezwykłych przemian, kiedy życie na Ziemi przechodziło swoją własną, dramatyczną ewolucyjną epopeję. Po katastrofalnym wymieraniu permskim, które niemal unicestwiło wszystkie morskie i lądowe ekosystemy, biosfera powoli odbudowywała się, otwierając pole dla nowych bohaterów w dziejach życia.
Trias (252–201 mln lat temu) był czasem odbudowy życia po wielkim wymieraniu permskim. Oceany powoli wypełniały się nowymi grupami ryb i mięczaków, a koralowce zaczęły odbudowywać rafy, choć jeszcze w mniejszych skalach niż w permie.
Na lądzie pojawiły się pierwsze prawdziwe dinozaury. Początkowo były to niewielkie, dwunożne stworzenia, takie jak Eoraptor czy Herrerasaurus, szybkie i zwinne drapieżniki, które polowały na małe kręgowce i owady. Trias to również czas powstania pierwszych krokodylomorfów, przodków dzisiejszych krokodyli, które łączyły cechy lądowe i wodne
Roślinność była zdominowana przez paprocie drzewiaste, skrzypy i sagowce, które tworzyły gęste, wilgotne lasy, idealne schronienie dla młodych dinozaurów i ssaków. W tym okresie ewolucja była powolna, ale konsekwentna: małe stworzenia adaptowały się do nisz ekologicznych, przygotowując grunt pod eksplozję jurajską.
Równolegle rozwijały się pierwsze ssaki — niewielkie, nocne stworzenia, które na razie skrywały się w cieniu potężnych gadów, lecz miały już w sobie zarodek przyszłej dominacji. Tris kończy orogenezę hercyńską. Następuje początek rozpad Pangei.
Jura (201–145 mln lat temu). Pangea rozpadła się około 180 mln lat temu, odtwarzając superkontynent Gondwany, choć nie dokładnie taki sam. Niewielkie bloki lądowe, m.in. Floryda, pozostały połączone z Ameryką Północną. Już w kredzie Afryka i Indie odłączyły się od pozostałych części Gondwany, otwierając południowy Atlantyk i Ocean Indyjski. Ostateczny rozpad superkontynentu nastąpił w erze kenozoicznej, gdy najpierw Ameryka Południowa, a potem Australia oddzieliły się od Antarktydy. Jura to złoty wiek gigantyzmu, była czasem, kiedy dinozaury zaczęły dominować wszystkie kontynenty. Zauropody, jak Brachiosaurus czy Diplodocus, osiągały gigantyczne rozmiary — ich szyje wznosiły się ponad koronami drzew, umożliwiając sięganie po liście, których inne roślinożerne nie mogły dosięgnąć. Drapieżniki również rosły w siłę: Allosaurus był szybkim, zręcznym myśliwym, zdolnym polować w stadach, co świadczy o coraz bardziej złożonych strategiach łowieckich. Na niebie pojawiły się pierwsze ptakokształtne dinozaury, takie jak Archaeopteryx, pokazując początki lotu wśród gadów. Pterozaury wypełniły przestrzeń powietrzną, od małych, lekkich latających drapieżników po gigantyczne formy jak Quetzalcoatlus, którego rozpiętość skrzydeł sięgała kilkunastu metrów. W oceanach dominowały wielkie rekiny, ryby kostne oraz plesiozaury i ichtiozaury, które polowały na ryby i mięczaki, wprowadzając dynamikę drapieżników morskich. Roślinność pozostawała głównie paprociowa i iglasta, ale pojawiały się pierwsze rośliny nagonasienne, które wkrótce miały odegrać kluczową rolę w kształtowaniu krajobrazu kredy.
Kreda (145–66 mln lat temu) — rewolucja i koniec ery dinozaurów. To czas największej różnorodności dinozaurów i roślin. Tyranozaurus rex stał się symbolem końca tej ery, największym drapieżnikiem lądowym, podczas gdy roślinożerne jak Triceratops czy Ankylosaurus wykształcały imponujące rogi, pancerze i strategie obronne. Roślinność przechodziła prawdziwą rewolucję — pojawiły się okrytonasienne, czyli pierwsze rośliny kwiatowe. Ich owoce i nasiona przyciągały owady i pierwsze ptaki, wprowadzając zupełnie nowe zależności ekologiczne. Lasy stawały się bardziej zróżnicowane, a krajobraz bardziej kolorowy i dynamiczny. W morzach dominowały gigantyczne mosasaury, ogromne węgorze morskie i inne drapieżniki morskie, a rafy koralowe rozkwitały w pełnej krasie. Te bogate ekosystemy były jednak wrażliwe — pod koniec kredy uderzenie meteorytu i intensywne wulkanizmy spowodowały masowe wymieranie, które zakończyło panowanie dinozaurów i otworzyło drogę dla ssaków.
Każda epoka mówi własnym głosem, niczym narrator – tak, aby odbiorca naprawdę poczuł tę lekcję życia. Patrząc wstecz na miliony lat mezozoiku, widzimy nie tylko kolejne formy życia, lecz cały dramat istnienia, zapisany w kamieniu, w roślinach i w kościach gigantów, które kiedyś władały Ziemią. Stwórca zdaje się nam tu mówić o prawach życia, które są tak nieubłagane, jak i piękne.
Trias to początek tej lekcji — czas odbudowy po wielkim wymieraniu, czas, kiedy życie uczyło się przetrwania. Małe, niepozorne dinozaury i pierwotne ssaki zdają się szeptać, że nawet w cieniu tragedii istnieje możliwość wzrostu. To pierwsze świadectwo siły adaptacji: życie jest elastyczne, potrafi wypełnić każdą niszę, odnaleźć drogę w pozornym chaosie.
W jurańskich lasach i na otwartych równinach rozwija się majestat życia. Gigantyczne zauropody sięgają liści, które dla innych są niedostępne. Pterozaury wznoszą się w powietrze, a w wodach oceanów królują plezjozaury i ichtiozaury. Stwórca pokazuje tu, że życie nie zna ograniczeń dla tego, kto potrafi wykorzystać swoje możliwości. Ale jest też lekcja pokory: każde stworzenie, choć potężne, istnieje w równowadze z innymi, w sieci zależności i współzależności.
Kreda przynosi rewolucję i dramat. Pojawiają się kwitnące rośliny, które zmieniają krajobraz, nowe strategie przetrwania, coraz bardziej złożone relacje między zwierzętami a światem. I nagle, uderzenie z kosmosu, wymieranie kończące panowanie dinozaurów. Stwórca ukazuje nam kruchość życia: nawet najpotężniejsi nie są nietykalni, wszystko jest przemijające. A jednak to wymieranie nie jest końcem, lecz przygotowaniem na nową epokę. Ssaki zaczynają wkraczać na scenę historii, powoli wypełniając świat, który wcześniej należał do gigantów.
W tej epoce widać więc całą logikę Stwórcy: życie to ciągła wymiana, ofiara jednej generacji dla kolejnej, dramat przemijania i triumf adaptacji, piękno w harmonii i nadzieja w przygotowaniu na przyszłość. Każde stworzenie, choć przemija, pozostawia po sobie ślad — fundament pod coś większego, coś jeszcze nieodkrytego.
Patrząc na mezozoik oczami eseisty, nie widzimy tylko skamieniałości czy gigantycznych gadów. Widzimy lekcję życia, której Stwórca uczy nas poprzez miliony lat ewolucji: że życie jest nieprzewidywalne, że wymaga odwagi, zmiany, współzależności i otwartości na to, co przyjdzie po nas. W tej epoce dramat i piękno splatają się w jedno, a jej przesłanie pozostaje aktualne dla każdego, kto kiedykolwiek zastanawiał się nad własnym istnieniem.