Tak się czasem zastanawiam, w którym momencie rozwoju gatunku ludzkiego pojawiła się w człowieku zdolność odbierania sygnałów, które dziś nazwalibyśmy duchowymi. Ludzkość rozwijała się przez setki tysięcy, a nawet miliony lat, zanim zaczęła świadomie opisywać świat, zadawać pytania o sens istnienia i poszukiwać odpowiedzi na to, co niewidzialne. Być może jednak duchowość pojawiła się znacznie wcześniej, zanim człowiek potrafił ją nazwać, zrozumieć czy ubrać w jakiekolwiek pojęcia.
Możliwe, że początkowo były to jedynie trudne do wyjaśnienia odczucia, intuicje i emocje, które wywoływały określone zachowania. Człowiek nie rozumiał ich źródła, ale odczuwał potrzebę okazywania szacunku, przywiązania, wdzięczności czy żalu. Być może właśnie w takich odruchach należy szukać pierwszych przejawów ludzkiej duchowości.
Interesującym przykładem są neandertalczycy. Odkrycia archeologiczne wskazują, że prawdopodobnie grzebali swoich zmarłych, a niektóre znaleziska sugerują, że mogli pozostawiać przy nich kwiaty lub inne przedmioty. Nie mamy pewności, jakie znaczenie przypisywali tym gestom, ale sam fakt troski o zmarłych jest niezwykle wymowny. Świadczy o więzi, przywiązaniu i szacunku, które nie kończyły się wraz ze śmiercią bliskiej osoby.
Czyżby już wtedy pojawiało się przeczucie, że śmierć nie musi oznaczać ostatecznego końca? Czy człowiek, patrząc na ciało kogoś, kogo kochał, zaczynał intuicyjnie odczuwać, że istnieje coś, czego nie potrafił zobaczyć ani zrozumieć? Być może rodziło się w nim pierwsze pytanie o dalszy los człowieka po śmierci.
Nie wiemy, czy neandertalczycy wierzyli w życie pozagrobowe. Możemy jednak przypuszczać, że już wtedy rodziła się w człowieku potrzeba przekraczania granicy tego, co widzialne i namacalne. Być może duchowość nie zaczęła się od wiary w Boga, od religii czy od sformułowanych przekonań. Być może jej początkiem było zwykłe ludzkie zdumienie nad tajemnicą życia i śmierci, a także przeczucie, że rzeczywistość jest czymś więcej niż tylko tym, co można zobaczyć, dotknąć i poznać zmysłami.
W kolejnych etapach rozwoju człowieka, kiedy coraz wyraźniej zaczynało kształtować się życie społeczne, powstawały pierwsze plemiona i rozwijało się życie wspólnotowe, duchowość mogła nabierać nowego wymiaru. Człowiek przestawał funkcjonować wyłącznie jako jednostka, a coraz bardziej stawał się częścią większej całości. Wspólne doświadczenia, codzienne zagrożenia, narodziny, śmierć bliskich, obserwowanie przyrody i próby zrozumienia otaczającego świata sprzyjały powstawaniu wspólnych wyobrażeń i przekonań.
Być może właśnie wtedy indywidualne przeczucia zaczęły przekształcać się w zbiorowe wierzenia. To, co wcześniej było osobistym odczuciem tajemnicy istnienia, zaczęło znajdować wyraz w obrzędach, symbolach i rytuałach przekazywanych z pokolenia na pokolenie. Wspólnota potrzebowała nie tylko zasad regulujących codzienne życie, ale również odpowiedzi na pytania, których nie potrafiła rozstrzygnąć. Skąd bierze się życie? Dlaczego człowiek umiera? Co dzieje się z nim po śmierci? Czy siły natury mają swoją niewidzialną przyczynę?
W ten sposób duchowość mogła stopniowo stawać się częścią wspólnej tożsamości plemienia. Zaczynała łączyć ludzi nie tylko poprzez więzy krwi i wspólne terytorium, ale również poprzez podobne wyobrażenia o świecie, życiu i tym, co znajduje się poza granicami ludzkiego poznania.
Wykopaliska archeologiczne i badania dawnych kultur pokazują, że na różnych obszarach Ziemi, wśród wielu ludów i plemion, niezależnie od siebie rodziły się wierzenia i praktyki o charakterze religijnym. Jednym z ich najstarszych przejawów mógł być kult przodków. Wyrastał on z naturalnych więzi rodzinnych, przywiązania do bliskich, szacunku dla starszych pokoleń oraz poczucia przynależności do wspólnoty. Człowiek nie chciał pogodzić się z myślą, że śmierć oznacza całkowite unicestwienie osoby, którą kochał i z którą dzielił życie.
Z czasem pojawiały się coraz bardziej rozbudowane obrzędy i praktyki religijne. Były one próbą nawiązania kontaktu z nieznaną rzeczywistością, która otaczała człowieka. Rzeczywistością bardziej odczuwaną niż rozumianą, budzącą jednocześnie lęk, fascynację i nadzieję. Człowiek przypisywał siłom natury, zjawiskom atmosferycznym, narodzinom i śmierci znaczenie wykraczające poza ich fizyczny wymiar. W ten sposób stopniowo kształtowały się różne wyobrażenia o świecie duchowym.
Na różnych kontynentach przybierały one odmienne formy. Na Bliskim Wschodzie rozwijały się dawne systemy wierzeń, w tym zaratusztrianizm, związany z naukami Zaratustry. W Indiach kształtowały się tradycje religijne, z których wyrosły między innymi hinduizm i jego bogata, wielowymiarowa wizja rzeczywistości. W wielu kulturach Afryki rozwijały się wierzenia związane z duchami przodków, siłami natury i bóstwami. Podobnie na kontynentach amerykańskich powstawały niezależne systemy religijne, posiadające własnych bogów, mity i obrzędy.
Zastanawia mnie jednak pewna kwestia dotycząca samego początku religii. Uczono mnie, że najpierw pojawiły się religie monoteistyczne, a dopiero później przekształciły się w politeistyczne. Przyznam, że takie wyjaśnienie nie do końca mnie przekonuje. Wydaje mi się bardziej naturalne, że człowiek, próbując zrozumieć otaczający go świat, najpierw przypisywał poszczególnym zjawiskom i siłom natury odrębne znaczenia i sprawczość. Burza, słońce, ogień, deszcz, płodność ziemi czy cykl życia i śmierci mogły być postrzegane jako przejaw działania różnych niewidzialnych sił.
Czy zatem nie jest bardziej prawdopodobne, że politeizm wyrósł z pierwotnej potrzeby wyjaśniania różnorodności świata, a idea jednego Boga pojawiła się dopiero na pewnym etapie rozwoju ludzkiej myśli religijnej? Oczywiście nie chcę przesądzać tej kwestii. Stawiam raczej pytanie, czy ewolucja ludzkich wierzeń nie przebiegała właśnie od wielu wyobrażeń o siłach nadprzyrodzonych ku coraz bardziej abstrakcyjnym koncepcjom jednej, nadrzędnej zasady istnienia.
Przykładem tego, że w ludzkiej świadomości zaczynała kiełkować myśl o jednym, nadrzędnym Bogu, jest historia która się rodziła w Mezopotamii na przełomie XIX/XX wieku przed Chr.. Tam jeden z bogów stopniowo zdobywał pozycję nadrzędną wobec pozostałych. Był nim Marduk, opiekun Babilonu. Wraz ze wzrostem potęgi tego miasta rosło znaczenie jego boga. W babilońskim eposie stworzenia, znanym jako Enuma Elisz, Marduk zostaje przedstawiony jako zwycięzca pierwotnych sił chaosu i twórca uporządkowanego świata. Otrzymuje władzę nad pozostałymi bogami i staje się najważniejszą postacią całego panteonu.
W Egipcie faraona Amenhotepa IV, znany później jako Echnaton. W XIV wieku przed naszą erą podjął on próbę zasadniczej zmiany dotychczasowych wierzeń, wynosząc boga Atona, symbolizowanego przez tarczę słoneczną, ponad wszystkie pozostałe bóstwa. Z czasem dążył do wprowadzenia wyłącznego kultu Atona. Była to niezwykła próba odejścia od tradycyjnego politeizmu. Można w niej dostrzec pierwsze wyraźne poszukiwanie jednej nadrzędnej siły, której przypisywano szczególne znaczenie w całym porządku świata.
Nie był to jeszcze monoteizm, ponieważ pozostali bogowie nadal istnieli w wierzeniach Babilończyków, podobnie jak w wielu tradycyjnych religiach ludów afrykańskich. Jeden bóg mógł zajmować najwyższą pozycję, być stwórcą świata i władcą pozostałych bóstw, ale nie oznaczało to jeszcze zaprzeczenia istnieniu innych sił boskich.
Za czasów Abrahama którego tradycja biblijna umieszcza w początkach drugiego tysiąclecia przed naszą erą pojawiła się myśl, że jeden bóg może być tak potężny i wszechstronny, że skupia w sobie władzę nad całym światem, a nawet odpowiada za jego stworzenie. Według przekazu biblijnego Abraham dokonał czegoś niezwykle istotnego: zwrócił się ku jednemu Bogu, odchodząc od wierzeń otaczającego go świata. Można w tym dostrzec kolejny etap poszukiwania jedności w sferze duchowej.
Proszę zauważyć, że to odkrycie intelektualno religijne pojawiło się w czasie, w którym istota ludzka mogła to przyswoić. To intelektualno-religijne odkrywanie idei jednego Boga nie nastąpiło w jednej chwili. Nie była to nagła iluminacja, która całkowicie zmieniła sposób myślenia człowieka. Był to raczej długi proces, w którym ludzka świadomość stopniowo przyswajała coraz bardziej abstrakcyjne wyobrażenia o naturze boskości. Przez długi czas współistniały różne wyobrażenia o boskości. Wśród dawnych ludów semickich czczono między innymi boga El, uznawanego za najwyższe bóstwo, oraz Jahwe, którego kult z czasem stał się centralny dla religii Izraela. W pewnym okresie można dostrzec zarówno rozróżnianie tych postaci, jak i stopniowe łączenie ich cech i tożsamości.
cdn.