Tłumaczenie zjawiska splątania materii należy do najbardziej zawiłych zagadnień współczesnej fizyki, ponieważ wymaga porzucenia intuicji wykształconych przez doświadczenie świata makroskopowego. Mechanika klasyczna uczy nas, że przedmioty istnieją niezależnie od siebie, a oddziaływania między nimi rozchodzą się stopniowo w przestrzeni i czasie. Tymczasem teoria sformułowana w ramach mechanika kwantowa pokazuje, że na poziomie elementarnym rzeczywistość rządzi się zupełnie inną logiką.
Splątanie kwantowe powstaje wtedy, gdy dwie cząstki – na przykład fotony lub elektrony – wchodzą ze sobą w taką interakcję, że ich stanów nie da się już opisywać oddzielnie. Od tej chwili tworzą jeden wspólny układ, nawet jeśli zostaną rozdzielone na ogromne odległości. Matematyczny opis wskazuje, że ich właściwości pozostają ściśle powiązane. Gdy dokonujemy pomiaru jednej z nich, stan drugiej zostaje natychmiast określony – niezależnie od dystansu, jaki je dzieli.
Ten właśnie aspekt zjawiska skłonił Albert Einstein do nazwania splątania „upiornym oddziaływaniem na odległość”. W jego przekonaniu dobra teoria fizyczna powinna respektować zasadę lokalności, zgodnie z którą żaden wpływ nie może rozchodzić się szybciej niż światło. A jednak eksperymenty inspirowane analizą nierówności sformułowanych przez John Bell wykazały, że korelacje między splątanymi cząstkami są rzeczywiste i nie dają się wyjaśnić klasycznymi „ukrytymi zmiennymi”.
Jaki jest zatem skutek splątania? Przede wszystkim podważa ono nasze potoczne rozumienie oddzielności obiektów. W świecie kwantowym granice między „tu” i „tam” tracą swoją jednoznaczność. Splątane cząstki tworzą jedność informacyjną, mimo że pozostają przestrzennie rozdzielone. Nie oznacza to możliwości przesyłania informacji szybciej niż światło – teoria pozostaje zgodna ze szczególną teorią względności – lecz wskazuje, że natura na najgłębszym poziomie jest nielokalna w sensie korelacji. To relacja okazuje się pierwotniejsza niż izolowany byt.
Konsekwencje tego odkrycia są doniosłe nie tylko filozoficznie, lecz także praktycznie. Splątanie stanowi fundament takich technologii jak kryptografia kwantowa czy komputery kwantowe. To, co początkowo wydawało się paradoksem, stało się narzędziem budowania nowych sposobów przetwarzania informacji. Nauka, badając strukturę materii, odsłoniła głębszą warstwę rzeczywistości – warstwę relacyjną.
I właśnie w tym miejscu refleksja fizyczna może spotkać się z refleksją teologiczną. Jak pisałem wcześniej, Bóg istnieje przez działanie. Jego natura nie jest statyczna ani zamknięta w bezruchu – przeciwnie, jest dynamiczna, żywa, nieustannie stwórcza. Nie można Go rozumieć jako bytu biernego, odległego obserwatora świata, lecz raczej jako źródło nieustannej aktywności, podtrzymywania i przenikania rzeczywistości. Istnieje poprzez relację, poprzez akt, poprzez nieustanne udzielanie istnienia.
Zrozumienie fenomenu Boga jest jednak równie trudne, jak wyjaśnienie splątania cząstek. W obu przypadkach napotykamy granice potocznej intuicji. Tak jak w świecie kwantowym dwie cząstki mogą tworzyć jedność mimo przestrzennego oddzielenia, tak w refleksji teologicznej Bóg bywa pojmowany jako rzeczywistość przekraczająca podziały przestrzeni i czasu, a zarazem obecna w każdej chwili i w każdym miejscu.
Czy istnieje między tymi zjawiskami rzeczywiste podobieństwo? Nie w sensie dosłownym ani naukowym. Splątanie jest precyzyjnie opisywalnym efektem fizycznym, podczas gdy Bóg należy do porządku metafizycznego. Można jednak dostrzec analogię na poziomie sposobu rozumienia bytu. Splątanie uczy, że rzeczywistość na najgłębszym poziomie ma charakter relacyjny – że to powiązania, a nie izolowane elementy, stanowią jej fundament. W podobny sposób wiele tradycji religijnych postrzega Boga nie jako odrębny obiekt pośród innych, lecz jako żywą zasadę jednoczącą i podtrzymującą wszystko w istnieniu.
W obu przypadkach nasze myślenie musi przekroczyć proste schematy. Świat okazuje się bardziej złożony, niż podpowiada intuicja, a rzeczywistość – bardziej dynamiczna, niż sugeruje powierzchowne doświadczenie. Być może właśnie ta dynamika, ta pierwotna relacyjność wpisana w strukturę bytu, stanowi wspólny punkt inspiracji dla nauki i teologii. Nie jest to dowód ani naukowa paralela, lecz sugestywna metafora: głębia rzeczywistości odsłania się jako ruch, relacja i nieustanne współistnienie.
Nie traćmy czasu na próby opisania Boga – to i tak się nie uda. Najważniejsze jest to, że On jest i że sam się objawił: „JESTEM, KTÓRY JESTEM” (Wj 3,14). Gdybym miał wybrać z Biblii najciekawszy fragment, wskazałbym właśnie ten. Trzy słowa, które odsłaniają największą tajemnicę Boga. Eegzegezę tego cytatu wielokrotnie przedstawiałem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz