Od lat wyrażałem swoje niezadowolenie wobec katechetycznej wersji Modlitwy Pańskiej (Ojcze Nasz). W ewangelicznym przekazie według św. Mateusza pojawiają się słowa: „i nie dopuść, abyśmy ulegli pokusie, ale zachowaj nas od złego” (Mt 6,13), podczas gdy w katechezie utrwaliła się formuła: „i nie wódź nas na pokuszenie”. Długo próbowałem zrozumieć sens tej zmiany. Wydawało mi się bowiem, że słowo „wodzić” może sugerować, iż Bóg sam prowadzi człowieka ku złu lub staje się źródłem pokusy.
Dopiero ponowne studium Listu do Rzymian zwróciło moją uwagę na słowa św. Pawła: „Dlatego wydał ich Bóg poprzez pożądania ich serc na łup nieczystości, tak iż dopuszczali się bezczeszczenia własnych ciał” (Rz 1,24). Apostoł wyraźnie wskazuje, że człowiek może zostać pozbawiony szczególnej ochrony i Łaski Bożej, jeśli świadomie odwraca się od dobra. Nie oznacza to jednak, że Bóg kusi do zła, lecz że dopuszcza, aby człowiek doświadczał konsekwencji własnych wyborów, słabości i pożądań.
Podobną myśl odnajdujemy również w słowach Jezusa: „Muszą wprawdzie przyjść zgorszenia, lecz biada człowiekowi, przez którego dokonuje się zgorszenie” (Mt 18,7). Człowiek jako istota biologiczna, wyniesiona jednocześnie do godności dziecka Bożego, żyje w nieustannym napięciu pomiędzy swoją naturą a powołaniem duchowym. Bez współdziałania z Łaską Bożą łatwo powraca do własnych instynktów, egoizmu i słabości.
Łaska nie odbiera człowiekowi wolności, lecz uzdalnia go do przekraczania samego siebie. To ona pomaga człowiekowi zachować wrażliwość sumienia, zdolność miłości, przebaczenia i wyboru dobra. Bez niej człowiek może zatrzymać się jedynie na poziomie własnej biologiczności, podporządkowanej instynktom i doraźnym pragnieniom. W perspektywie chrześcijańskiej zbawienie nie jest więc wyłącznie owocem ludzkiego wysiłku, ale współpracą człowieka z Łaską Boga.
Przez wiele lat, modląc się, świadomie używałem słów bliższych ewangelicznemu przekazowi. Po głębszym zrozumieniu sensu tych fragmentów mogę jednak bez wewnętrznego sprzeciwu powrócić również do tradycyjnej formuły katechetycznej. Rozumiem już bowiem, że nie mówi ona o Bogu kuszącym człowieka do zła, lecz o dramatycznej prawdzie ludzkiej wolności, która bez Bożej pomocy łatwo może ulec pokusie i zagubieniu.”
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz