Nie można uciekać od trudnych problemów, ponieważ życie polega na mierzeniu się z nimi. Pasywność i milczenie często są wyrazem bezradności, a niekiedy także strachu przed opinią innych. Od trudnych pytań nie da się uciec — prędzej czy później i tak powracają.
Temat dotyczy seksualności i porusza rzeczywisty dylemat moralny oraz religijny. W Listach św. Pawła czytamy: „Podobnie też i mężczyźni, porzuciwszy normalne współżycie z kobietą, zapałali nawzajem żądzą ku sobie, mężczyźni z mężczyznami uprawiając bezwstyd i na samych sobie ponosząc zapłatę należną za zboczenie” (Rz 1,27). Słowa te wydają się przekazywać jednoznaczny osąd współżycia homoseksualnego. Jeśli tak, należałoby na nowo przemyśleć własny stosunek do osób LGBT.
Trudność polega jednak na tym, że nie czuję się w tej kwestii w pełni wiarygodny. Nie potrafię wyobrazić sobie pociągu seksualnego do osoby tej samej płci. Co więcej, bliskość homoseksualna budzi we mnie naturalny dystans, a nawet odruch niechęci. Tym bardziej rodzi się pytanie: jaką postawę należy przyjąć wobec osób, które odczytują słowa Pawła inaczej albo żyją w sposób z nimi niezgodny?
Można postawić kilka trudnych pytań:
Czy Apostoł Paweł mógł się mylić?
Czy literalne odczytywanie jego słów jest właściwe?
Czy kontekst historyczny i kulturowy wpływa na znaczenie tych wypowiedzi?
Czy Bóg wystawia człowieka na próbę, której sens nie zawsze potrafimy zrozumieć?
Argumentacja osób LGBT zwykle nie sprowadza się jedynie do biologicznego popędu czy „doznań”. Dotyczy również potrzeby miłości, więzi, bliskości, trwałej relacji oraz prawa do życia w zgodzie z własną tożsamością. To sprawia, że problemu nie można zamknąć wyłącznie w prostych ocenach moralnych.
Poruszany temat ujawnia wewnętrzny konflikt między literalnym odczytaniem słów św. Pawła a świadomością, że doświadczenia osób LGBT nie dają się łatwo sprowadzić do prostego potępienia. Powstaje więc pytanie: jak poradzić sobie z takim zmaganiem sumienia?
Można przyjąć, że użyte przez Pawła słowo „zboczenie” jest wyrazem języka swojej epoki i dziś ma silnie stygmatyzujący wydźwięk. Nie musi być rozumiane jako obelga wobec człowieka, lecz jako moralna ocena określonych czynów w konkretnym kontekście historycznym. Warto pamiętać, że uczucia same w sobie nie rozstrzygają jeszcze o prawdzie etycznej. Człowiek może odczuwać dystans wobec czegoś, czego nie zna lub nie rozumie, a jednocześnie próbować zachować szacunek wobec drugiej osoby.
Studiując Pismo Święte, można zauważyć, że w świecie starożytnym praktyki seksualne były często interpretowane inaczej niż współcześnie. Nierzadko miały związek z kultami religijnymi, nierządem sakralnym, relacjami władzy czy wykorzystaniem drugiego człowieka. Dlatego część współczesnych teologów uważa, że nie wszystkie wypowiedzi Pawła można bezpośrednio odnosić do dzisiejszego rozumienia trwałych relacji homoseksualnych opartych na wzajemności i odpowiedzialności.
Aby pozostać w zgodzie z własnym sumieniem i jednocześnie nie zamykać się na drugiego człowieka, trzeba dostrzec jego przeżycia, cierpienia, lęki, pragnienia i potrzebę miłości. Są one równie realne jak nasze własne doświadczenia. Chrześcijaństwo nie polega jedynie na wydawaniu sądów, lecz także na próbie zrozumienia człowieka oraz niesieniu mu szacunku i współczucia.
Według mojego rozeznania Bóg nie jest Istotą drobiazgowo rozliczającą człowieka z każdego szczegółu życia, lecz przede wszystkim Bogiem Miłości i Miłosierdzia. Być może bardziej zależy Mu na tym, w jaki sposób odnosimy się do innych ludzi — czy potrafimy okazać dobroć, wrażliwość i miłość wobec braci i sióstr — niż na samym uczestnictwie w ideologicznych sporach. Temat seksualności bardzo często staje się bowiem narzędziem politycznych i światopoglądowych konfrontacji, przez co łatwo zapomina się, że za każdym sporem stoi konkretny człowiek.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz