Świadomość to zdolność do doświadczania własnego istnienia i otaczającego świata. Nie sprowadza się jednak do samego zmysłowego rozpoznawania rzeczywistości, lecz obejmuje przede wszystkim jej subiektywne przeżywanie. Istnieje bowiem zasadnicza różnica między odbieraniem bodźców a ich odczuwaniem, między rejestrowaniem rzeczywistości a świadomym doświadczaniem własnej obecności w świecie.
Percepcja zmysłowa jest ściśle związana z funkcjonowaniem mózgu, a jej mechanizmy można w dużej mierze wyjaśnić za pomocą procesów biologicznych i neurologicznych. Jednak doznania, uczucia, emocje czy samo poczucie istnienia to już znacznie bardziej złożona kwestia. Oczywiście mózg przetwarza również te doświadczenia, uczestniczy w ich powstawaniu i nadaje im określoną formę. Nie wyjaśnia to jednak zasadniczej zagadki: dlaczego procesom zachodzącym w mózgu towarzyszy subiektywne odczuwanie? Dlaczego nie tylko odbieramy świat, ale również go przeżywamy? Dlaczego istnienie nie jest dla nas jedynie biologicznym procesem, lecz doświadczeniem, którego jesteśmy świadomi?
Właśnie dlatego świadomość pozostaje jednym z najtrudniejszych do opisania i zrozumienia zjawisk. Możemy badać jej neurologiczne podstawy, obserwować aktywność mózgu i analizować mechanizmy poznawcze, ale wciąż nie potrafimy jednoznacznie wyjaśnić samej istoty świadomego doświadczenia. Znamy wiele mechanizmów odpowiedzialnych za funkcjonowanie umysłu, lecz nadal nie wiemy, czym w swojej najgłębszej istocie jest świadomość.
Skłaniam się ku przekonaniu, że świadomość może być związana z rzeczywistością duchową, która nie jest umiejscowiona wyłącznie w ludzkim ciele ani ograniczona do funkcjonowania mózgu. Być może stanowi ona coś bardziej fundamentalnego – właściwość wpisaną w naturę wszechświata, z której również człowiek się wyłania. W takim ujęciu mózg niekoniecznie byłby źródłem świadomości, lecz raczej jej biologicznym narzędziem, swoistym medium, za pośrednictwem którego może się ona przejawiać w ludzkim doświadczeniu. Oznaczałoby to, że człowiek nie tyle wytwarza świadomość, ile uczestniczy w czymś, co może istnieć niezależnie od niego i mieć znacznie bardziej uniwersalny charakter.
Nie traktuję tego jako rozstrzygniętej prawdy, lecz jako próbę spojrzenia na problem, którego nauka wciąż nie potrafi w pełni wyjaśnić. Moje stanowisko zbliża się do niektórych odmian idealizmu i panpsychizmu (to koncepcja filozoficzna, według której umysł, świadomość lub subiektywne doświadczenie stanowią powszechną i fundamentalną cechę całej rzeczywistości, a nie tylko organizmów żywych z rozwiniętym mózgiem), choć nie utożsamiam go bezpośrednio z żadną z tych koncepcji. Jest to raczej intuicja, że świadomość może stanowić jeden z fundamentalnych wymiarów rzeczywistości, a nie jedynie produkt uboczny biologicznego funkcjonowania organizmu.
Świadomość koresponduje również z pojęciem ego, choć nie są to pojęcia tożsame. Ego jest związane z poczuciem własnego „ja”, z tożsamością, potrzebami, pragnieniami i sposobem, w jaki jednostka postrzega samą siebie. Można powiedzieć, że ego pasożytuje na rzeczywistości, ponieważ interpretuje ją przede wszystkim przez pryzmat własnych interesów, doświadczeń, lęków i oczekiwań. W pewnym sensie zawłaszcza świat, filtruje i zawłaszcza rzeczywistość przez własne potrzeby. podporządkowując go własnemu obrazowi siebie.
Świadomość natomiast ma potencjał wykraczania poza tę perspektywę. Nie tylko odbiera i interpretuje rzeczywistość, ale może również wpływać na jej kształtowanie – poprzez myślenie, dokonywanie wyborów, nadawanie znaczeń i podejmowanie działań.
W tym rozróżnieniu dostrzegam jedną z najważniejszych cech człowieczeństwa. Ego pozwala nam odczuwać własną odrębność, ale dopiero świadomość daje możliwość przekraczania jej granic. Pozwala dostrzec siebie w szerszym kontekście, zrozumieć własne miejsce w świecie i świadomie uczestniczyć w jego przemianach. Człowiek nie jest więc jedynie istotą biologiczną wyposażoną w zdolność myślenia. Jest również istotą zdolną do refleksji nad własnym istnieniem, do poszukiwania sensu i do świadomego kształtowania siebie oraz otaczającej go rzeczywistości.
Być może właśnie świadomość, a nie samo ego, najpełniej określa, czym jest człowiek. Nie chodzi bowiem wyłącznie o to, że istniejemy i wiemy, że istniejemy. Chodzi o to, że możemy rozumieć własne istnienie, kwestionować jego sens, przekraczać ograniczenia własnego „ja” i nadawać rzeczywistości znaczenie. A jeśli świadomość rzeczywiście jest czymś głębszym niż biologiczny produkt mózgu, to jej poznanie może okazać się nie tylko kluczem do zrozumienia człowieka, lecz także do zrozumienia samej natury wszechświata i naszego miejsca w nim.
Człowiek nie jest jedynie istotą, która istnieje i myśli o otaczającym go świecie. Jest przede wszystkim istotą, która dzięki świadomości może przekraczać granice własnego ego i aktywnie uczestniczyć w kształtowaniu rzeczywistości. Nie ogranicza się bowiem do biernego odbierania świata, lecz poprzez swoje myśli, wybory, intencje i działania nadaje mu określony kierunek oraz znaczenie.
Świadomość wiąże się również ze zdolnością rozpoznawania dobra i zła, odróżniania tego, co buduje, od tego, co niszczy, co służy życiu, od tego, co je ogranicza. Daje człowiekowi możliwość dostrzeżenia dwóch odmiennych sposobów funkcjonowania: jednego podporządkowanego ego, własnym potrzebom, ambicjom i pragnieniom, drugiego opartego na refleksji, odpowiedzialności, empatii i przekraczaniu własnego interesu. Nie oznacza to, że świadomość automatycznie gwarantuje dokonywanie dobrych wyborów. Daje jednak możliwość ich rozważenia, oceny i świadomego wyboru drogi postępowania.
W tym sensie świadomość nie tylko pozwala poznawać rzeczywistość, ale również ją współtworzyć. Każda decyzja, każdy czyn i każda intencja stają się częścią procesu, w którym człowiek wpływa na siebie, innych ludzi i otaczający go świat. Nasza rzeczywistość nie jest więc wyłącznie czymś zastanym. W pewnym zakresie jest również konsekwencją tego, kim jesteśmy i jak świadomie uczestniczymy w jej kształtowaniu.
Idąc o krok dalej, można postawić pytanie, czy poznawanie mechanizmów ludzkiej świadomości nie przybliża nas jednocześnie do zrozumienia czegoś znacznie większego – zasad i natury boskiego porządku. Jeżeli bowiem świadomość jest wpisana w fundamentalną strukturę wszechświata, a człowiek jest jej przejawem, to zgłębianie własnej natury może być jednocześnie próbą poznania natury tego, co boskie. Nie chodzi przy tym o utożsamianie ludzkiej świadomości z Bogiem, lecz o poszukiwanie możliwego związku między ludzkim doświadczeniem, uniwersalnym porządkiem istnienia a tym, co nazywamy boskością.
Być może zatem droga do poznania wszechświata nie prowadzi wyłącznie przez badanie tego, co znajduje się na zewnątrz nas. Równie ważna może być droga prowadząca w głąb własnej świadomości. Poznając siebie, możemy bowiem stopniowo odkrywać nie tylko to, kim jesteśmy, ale również to, w jakiej rzeczywistości uczestniczymy i jakie miejsce w niej zajmujemy.
Jedna istotna myśl filozoficzna: szczególnie interesujące jest połączenie trzech poziomów: świadomości jako poznania, świadomości jako rozeznania moralnego oraz świadomości jako uczestnictwa w boskim porządku.
Świadomość, którą ma człowiek jest największym darem Stwórcy, ale człowiek często o tym zapomina.