Łączna liczba wyświetleń

czwartek, 15 stycznia 2015

Życie wspólnoty chrześcijańskiej

          Pierwsi chrześcijanie brali udział w życiu religijnym swego narodu: Widzisz bracie, ile tysięcy Żydów uwierzyło, a wszyscy trzymają się gorliwie Prawa (Dz 21,20–21). Dzieci poddawane były obrzezaniu, zachowywano szabat, uczestniczono w modłach w Świątyni (Dz 2,46). Jednocześnie wyznawcy czuli się już inną rodziną, nowym ludem Bożym (ecclesia – zgromadzenie). Ten sam Kościół w różnych miejscach nabrał znaczenia powszechnego. Ci sami judeochrześcijanie zbierają się w prywatnych domach, aby cieszyć się przynależnością do Chrystusa. Takim domem modlitwy był dom Marii, matki Jana zwanego Markiem. Podobnie dom Lidii z Filippi (Dz 16,40). Ich spotkania były częste. Życie ich podyktowane było Nową Nowiną. Jezus był Idolem ich życia. Często spotkania odbywały się nocą. Po szabacie gromadzono się w domach z soboty na niedzielę. Może dlatego niedzielę nazywano dniem ósmym w odniesieniu do siódmego dnia tygodnia żydowskiego. Spotkaniu towarzyszyła eucharystia, jako szczególny znak chrześcijański. Początkowo, po nauczaniu odbywało się łamanie chleba jako pamiątkę po ostatniej wieczerzy oraz odmawiano modlitwy.  Przedmiotem katechezy były napominania, mające na celu umocnienie wiary i miłości (Dz 14,22; 15,32), proste pouczenia, homilie, listy kanoniczne.
          Na Bliskim Wschodzie społeczeństwo dzieliło się na Żydów, judeochrześcijan, hellenistów (diaspora żydowska, których językiem codziennym była greka) i Rzymian (pogan). Każda nacja inaczej przeżywała nową religię. Od mistycznych uniesień do racjonalnych racji. Paweł dwoił się i troi, aby poganom narzucić spójny kierunek ewangeliczny. Powoli Żydowska Świątynia staje się bezużyteczna.
          Chrześcijanom zaczęło brakować współpracowników. Apostołowie dzielą się funkcjami (prezbiterzy). Jakub Sprawiedliwy obejmuje swoim patronatem wspólnotę jerozolimską.  Piotr występuje jako zwierzchnik.

         Ważnym elementem była organizacja ekonomiczna: Sprzedawali majątki i dobra i rozdzielali je każdemu według potrzeby (Dz 2,45; por. 4,34). Łukasz opisuje przykry incydent z Ananiaszem i jego żoną Sefirą, którzy ukryli część majątku. Sądzę, że jest to historia edukacyjna Łukasza. Zresztą nie bardzo winię roztropnych, którzy spoglądali na świat racjonalnie.

środa, 14 stycznia 2015

Kościół judeochrześcijański

          Działalność Jezusa i tego skutki umiejscowiły człowieka ponad istoty stworzone. Jezus pokazał, że człowiek może osiągnąć chwałę Boską. Swoim przykładem pokazał ludzkie możliwości. Jednocześnie odkrył zamiary Stwórcy. Zapis biblijny sprawdził się. Bóg stworzył człowieka na swoje podobieństwo. bo człowiek został stworzony na obraz Boga (Rdz 9,6). Informacja o dziedzictwie człowieka staje się bardziej realna. Bóg pragnie, aby człowiek był wielki. Chrześcijanie powinni cieszyć się tą nowiną. Z drugiej strony wywyższenie człowieka nakłada się na image Boga. On jest dla człowieka Wielkim Dobroczyńcą. Bóg stał się dla człowieka bardziej czytelny. Nieprawdą jest, że Bóg nie jest rozpoznawalny. Ontologicznie owszem, ale przez swoje dzieła pokazuje czytelnie, Kim Jest. Jezus, Wielki Ambasador człowieka ujawnił prawdę o Bogu i o człowieku. Wieść ta jest porażająca w swojej radości.
         Powstały Kościół chrześcijański długo pozostawał w związku ze społeczeństwem żydowskim. Środowisko judeochrześcijańskie nie jest uwypuklone w Dziejach Apostolskich z racji tej, że Łukasz nie był przychylny tej prawdzie. Łukasz był Grekiem. Nie do końca rozumiał środowisko aramejskie (judaistyczne). Tak więc Dzieje Apostolskie trzeba czytać z uwzględnieniem tej uwagi. Bliższe kronikarskiej prawdy są; Ewangelia Tomasza, logia (spisane słowa Jezus), Didache (pierwszy podręcznik). Judeochrześcijański Kościół jerozolimski odgrywał rolę aż do lat 70-tych, do upadku Jerozolimy.
          Poza licznymi neurotycznymi objawieniami Jezusa Chrystusa, postawa apostołów dowodzi prawdzie historycznej. Nawrócenie Pawła trudno inaczej tłumaczyć jak Boską interwencję. Doświadczenia mistyczne apostołów staną się ich tradycją. Kto widział Pana, ten został apostołem. Apostołowie, podobnie jak Jezus, czynili wiele znaków i cudów (Dz 2,43). Ważne, że czynili je w imię Jezusa. Można powiedzieć, że mieli dar czynienia znaków jako skutek Zmartwychwstania Jezusa.
          Paradoksem jest, że Żydzi nie przyjęli Tego, kogo oczekiwali. Prawdą jest też, że Jezus nie spełnił ich oczekiwań. Oni czekali i czekają na Mesjasza „z bronią”, który im przywróci królestwo. W tej roli, Jezus był przeciwieństwem oczekiwań.
          Jeżeli Biblia faktycznie przepowiadała Mesjasza Odkupiciela, mając na uwadze Jezusa Chrystusa, to proroctwa były źle odczytywane. W skali narodu, Żydzi czuli się oszukani. Wyszli na głupków, nieudaczników teologicznych. Oni, którzy pierwsi głosili Boga jedynego, nie zrozumieli swoich własnych proroków.
          Teraz przyszło im na nowo przemyśleć swoją własną drogę do Stwórcy. Zapewne czuli się upokorzeni, niedowartościowani. Rybacy, zwykli ludzie szybciej zbliżyli się do Prawdy niż oni sami.  Być może esseńczycy stanowią odłam, w którym szybciej następowała zmiana optyki własnej wiary i to oni byli pierwszymi konwertytami na chrześcijaństwo.

wtorek, 13 stycznia 2015

Wiarygodność Zmartwychwstania Jezusa

          Wielu może zapytać czy Jezus ukazujący się jedynie neurotycznie może być dowodem zmartwychwstania powszechnego? Zapewne wielu będzie zwolenników i przeciwników tezy, że objawienie neurotyczne – prawdziwe, jest jednoznacznym dowodem życia po śmierci. Życie po śmierci to wieczność i w tej wieczności można spodziewać się zmartwychwstania. Czy będzie ono podobne do ziemskiego? Należy sądzić, że tak, choć niekoniecznie. Zmartwychwstanie Jezusa było nie do końca oczekiwane. On po ukazaniu się, pozostał w niebie. Na ziemię wysłał jedynie swoje tchnienie w postaci Ducha Świętego. Być może pełne zmartwychwstanie dokona się w przyszłości, a ukazanie się Jezusa jest tylko tego zapowiedzią: „ostatnie dni” (Dz 2,17). Akt ukazania się Jezusa po śmierci należy przypisać ingerencji Boga, jego przyzwoleniu. To z kolei ukazuje Żydów jako niedowiarków i należy się ich nowe nawrócenie. Tak to traktował Piotr, dlatego nawoływał Żydów do nawrócenia: Nawróćcie się – powiedział do nich Piotr – i niech każdy z was ochrzci się w imię Jezusa Chrystusa na odpuszczenie grzechów waszych, a weźmiecie w darze Ducha Świętego (Dz 2,38); Pokutujcie więc i nawróćcie się , aby grzechy wasze zostały zgładzone (Dz 3,19). Zapewne stanowisko Piotra było jego prywatnym spojrzeniem na sprawy religii. Dla Boga najważniejsza jest wiara w Niego. Umniejszanie religii żydowskiej było i jest nieuprawnione. Nie dziwi więc fakt, że Żydzi przejawiali postawę wrogą: oburzeni, że nauczają lud i głoszą zmartwychwstanie w Jezusie (Dz,4, 2) wobec chrześcijan. Zazdrościli im też ich wpływu na lud: Wówczas arcykapłan i wszyscy jego zwolennicy, należący do stronnictwa saduceuszów, pełni zazdrości zatrzymali Apostołów i wtrącili ich do publicznego więzienia (Dz 5,17).
          Apostołowie byli szykanowani, wtrącani do więzień. Żydzi byli zaniepokojeni wydarzeniami. Do tej pory uważali, że są wybrańcami Boga. Teraz wydaje się im, że Bóg ich znowu opuścił. Tak naprawdę, to nie mieli pomysłu, jak zaradzić nowym wydarzeniom. Oni sami nie byli nadto wojowniczy, aby siłą dochodzić swoich praw i praw swoich ojców. Żydzi byli bezradni. Gamaliel próbował ich uspokajać.
          Żydzi nie chcieli uwierzyć, że Bóg w trakcie już wieloletniego porządku naturalnego pragnie zmieniać określone zasady odczytane przez ich proroków i hagiografów. Wątpliwości mogą mieć również chrześcijanie. One nasuwają tezę, że zdarzenia miały inicjatywę ludzką. Bóg jedynie wyraził aprobatę i przyjął Jezusa na swego wyróżnionego Syna  przez Jego wiarę i nadzwyczajne zasługi. Bóg w zamiarze ma odziedziczenie człowieka i dał mu wiele, aby człowiek realizował swoje zamysły. Zgodne to jest z Jego darem wolności. Bóg przyjął cierpienie Jezusa i sprawił, że stały się skuteczne (odkupieńcze).

          Sami chrześcijanie będą bronić się, tworząc otoczkę teologiczną preegzystencji Jezusa. Można powiedzieć, że to człowiek (Jezus) zmienił bieg historii. On pokazał prawdziwą wielkość człowieka. Tym samym ukazał Boga jako Wielkiego Darczyńcę. 

poniedziałek, 12 stycznia 2015

Chrystianizacja

          Entuzjazm Apostołów był wielki. Stan świadomości sięgał nieba. Bóg zezwolił na czynienie przez nich wiele znaków i cudów. Aby rozpoznać Zmartwychwstałego, nie wystarczał rozum i doświadczenie fizyczne, zmysłowe. Warunkiem zobaczenia Jezusa była wiara. Kościół zaczął się rodzić w euforii. Ważny był dla nich jedynie Jezus Chrystus. Obiecana paruzja (ponowne zejście Boga na ziemię w postaci Jezusa Chrystusa) powodowała, że rzeczy codzienne, przyziemne nie miały znaczenia. Dzielono się nimi powszechnie. Trwali oni w nauce Apostołów i we wspólnocie, w łamaniu chleba i w modlitwach. Bojaźń ogarniała każdego, gdyż Apostołowie czynili wiele znaków i cudów. Ci wszyscy, co uwierzyli, przebywali razem i wszystko mieli wspólne.  Sprzedawali majątki i dobra i rozdzielali je każdemu według potrzeby.  Codziennie trwali jednomyślnie w świątyni, a łamiąc chleb po domach, przyjmowali posiłek z radością i prostotą serca.  Wielbili Boga, a cały lud odnosił się do nich życzliwie. Pan zaś przymnażał im codziennie tych, którzy dostępowali zbawienia (Dz 3,41–47).
          Autentyczna radość Apostołów i nowych wiernych udzielała się innym. Entuzjazm był zaraźliwy.  Wieść o nowej grupie religijnej szybko się rozchodziła. Nadzieja zmartwychwstania i życia wiecznego była propagandowa. Bóg chrześcijański jawił się jako Bóg dobrotliwy, wyrozumiały. Bóg judaistyczny był srogi, pełen powagi i dystansu.
         Spontaniczność nie mogła trwać w nieskończoność. Trzeba było stworzyć ramy nowej religii i ująć ją w struktury organizacyjne. Doktryna religijna opierała się na wspomnieniach o słowach Jezusa, spisanych ewangeliach i innych form pisanych. Zbudowanie trwałej konstrukcji wiary nie było łatwe. Sam dobór ewangelii jako podstawy doktryny był trudny. Było ich wiele. Przez działający, w tym czasie, ezoteryzm gnostyczny wiedza na temat Jezusa, Boga była celowo owijana w tajemnice. Ewangelie jakie powstały były tendencyjne, mitologiczne, przejaskrawione. Wybór tych najbardziej rzetelnych (kanonicznych) był bardzo trudny i trwał aż do XVI wieku. Aby nie dopuścić do indywidualizacji wiary, konieczne były zakazy i nakazy. Obawa przed rozmyciem się prawdy o Zmartwychwstałym Jezusie powodowała, że przekroczono próg rozsądku i zablokowano również dobre i właściwe interpretacje teologiczne. Do meritum wiary dopuszczani byli tylko ci, którzy mówili głosem założycieli wiary.
          Postać Pawła była dużym zaskoczeniem dla Apostołów. Niedawny ich pogromca stał się jednym z nich. Co skłoniło Apostołów do jego przyjęcia? Wydaje się wielka charyzma, odwaga, inteligencja i wiedza religijna Pawła. On był przekonywujący w tym, co czynił. Nawet jego determinacja pogromcy działała korzystnie na jego image. Być może opowieść Pawła o cudownym spotkaniu Jezusa była nieprawdziwa, ale tę opowieścią przekonał Apostołów do swojego apostolatu. Zapewne pytano siebie. Po cóż miałby kłamać taki facet jak Paweł. 

niedziela, 11 stycznia 2015

Początki chrześcijaństwa

          To   co się wydarzyło w historii wiadomo z pozostawionych dokumentów, w tym pisanych. Na temat początków chrześcijaństwa mamy niewiele dokumentów. Głównym źródłem poznania są Dzieje Apostolskie napisane przez lekarza antiocheńskiego Łukasza, autora trzeciej Ewangelii kanonicznej. Jak wiemy, Łukasz był Grekiem i nie do końca wyczuwał specyficznym naród jakim byli Żydzi. Ponadto w swojej Ewangelii przedstawił się jako autor, który wprowadzał własne koncepcje teologiczne, a słowa Jezusa nie są zapisem stenograficznym, lecz swobodnym opracowaniem. Czy wobec tego można w pełni zaufać wiarygodności jego pisarstwa? Raczej nie.  Już w Prologu Łukasz pisze: [Jezus] wzięty do nieba (Dz 1,2); Po tych słowach uniósł się w ich obecności w górę i obłok zabrał Go im sprzed oczu (Dz 1,9). Już po tych słowach widać jak Łukasz konstruuje swoją narrację. Ociera się o zmyślne obrazy. Opis Wniebowstąpienia Jezusa do innej rzeczywistości jest tylko próbą przekazu, że Jezus żyje, ale opuścił rzeczywistość ziemską: W rzeczywistości jest On niedaleko od każdego z nas. Bo w Nim żyjemy, poruszamy się i jesteśmy (Dz 17,27–28).
       Dalszy tekst mówi jak apostołowie wybrali Macieja, brakującego po śmierci Judasza, dwunastego Apostoła. Jego faktografia jest do przyjęcia. Natomiast opisane zesłanie Ducha Świętego jest wizją Łukasza: Ukazały się im też języki jakby z ognia, które się rozdzieliły, i na każdym z nich spoczął jeden (Dz 2,3). Łukasz dodaje: i zaczęli mówić obcymi językami (Dz 2,4). Ta informacja potrzebna była Łukaszowi do wytłumaczenia szerokiego spektrum słuchaczy różno-języcznych. Łukasz chciał pokazać powszechne zainteresowanie Zmartwychwstałym Jezusem. Wszelkie nadzwyczajne opisy, dodatki miały jedynie pokazać nadzwyczajność zdarzenia. Koloryt tekstów jest jego kunsztem literackim. Przykładem może być fragment z Dziejów Apostolskich: Kiedy uporczywie wpatrywali się w Niego, jak wstępował do nieba, przystąpili do nich dwaj mężowie w białych szatach.  I rzekli: «Mężowie z Galilei, dlaczego stoicie i wpatrujecie się w niebo? Ten Jezus, wzięty od was do nieba, przyjdzie tak samo, jak widzieliście Go wstępującego do nieba» (Dz 1,10–11). Tekst ten pokazuje zdolności autora do obrazowania treści teologicznych. Pod względem historiograficzny ta perykopa jest fikcją literacką.
          Prawdopodobnie Apostołowie byli bardzo aktywni, występowali bardzo często na forum i to w różnych miejscach, aby jak najszerzej przekazać treść Ewangelii i radosną nowinę Zmartwychwstania Jezusa. Opis Łukasza jest więc kompilacja zdarzeń. Wielość ujęta w jednym zdarzeniu mistycznym.


A jak było naprawdę?


          Wielu zapyta, a jak było naprawdę? Niestety brakuje szczegółowych opisów zdarzeń. Oczywiście mam własną wizję, z którą się podzielę, zastrzegając, że może być dla wielu nieprzekonywująca.

          Ukrzyżowanie Jezusa, Jego śmierć było wielką traumą dla uczniów. Nie mieściło się im w głowach, że mogło do tego dojść. Rozżalone i obolałe serca otwierały się na Boga krzycząc: dlaczego tak się stało i czy musiało tak się stać?!  Bóg przyjął Jezusa w niebie jak umiłowanego Syna i obdarzył Go Aktem działającym. Jezus stał się Bogiem (w działaniu). W tych trudnych i dramatycznych chwilach nastąpiły Jego objawienia w neurotycznych obrazach. One to dla widzących były jak najbardziej prawdziwe i realne. Przekazywano sobie te wiadomości z wielką radością. W Apostołach powstawało nowe życie i nadzieja. Łukasz, autora Dziejów Apostolskich wypytywał tych szczęśliwców: jak było, jaki był Jezus, jak wyglądał? Odpowiedzi było tak wiele i były tak różne, osobiste, że nie można było tego zebrać i uporządkować. Autor Dziejów Apostolskich postanowił przekazać syntezę zdarzeń. Prawda więc została ujawniona, choć w obrazie zastępczym. Jezus Chrystus ukazał się jako Zmartwychwstały, żyjący i należący już do nieba. Jego działania na ziemi będzie pełnił wysłannik Duch Święty, który jest obrazem Boga działającego. Duch Święty to zjednoczona wola Boga i Jego Syna.   

niedziela, 4 stycznia 2015

Droga ku zniewoleniu

          Gdyby nie człowiek, świat zmierzałby w kierunku ewolucyjnych przemian jakie określił Stwórca. Równowaga biologiczna byłaby zachowana. W przyrodzie realizowałby się plan Boży. Pojawienie się człowieka zaburzyło dotychczasowe relacje i harmonię. Ambicje człowieka ujawniły zupełnie inne pragnienia niż były realizowane dotąd w sposób naturalny (wytyczone przez Stwórcę). Wraz z człowiekiem pojawiły się nowe dziedziny działania. Bardzo wyraźnie wzrosła rola ekonomii, kultury i wierzeń.  O dziwo, w nich od początku, ujawniły się  funkcjonujące już zasady i prawa. Przykładowo, prawo pobytu i podaży, słaby pieniądz wypycha z rynku pieniądz mocny, inflacja jest stałą tendencją gospodarki, a w kulturze rozpoznanie wartości dzieła od kiczu. We wszystkich dziedzinach można zauważyć zasadę zaszczepiania upadku  w chwili szczytowego osiągnięcia. Z kolei upadek, wojny, zniszczenia dają początek jeszcze piękniejszej odbudowie świata. Te powszechne prawidła w pewnym sensie uspakajają, że świat nie tak łatwo można przewrócić na drugą stronę. Ludzkość niekiedy nie zdaje sobie sprawy, że podlega światowym trendom, wspólnym orientacjom, modzie. Wiele zdarzeń działa na człowieka podświadomie i automatycznie. Na szczęście człowiek ma wyczucie, czy jego działania zmierzają w dobrym, czy w złym kierunku. Człowiek faktycznie stał się gospodarzem świata, jak chciał Stwórca. Czy dotychczasową działalność  człowieka można uznać za udaną? W wielu dziedzinach tak, w innych nieco mniej (degradacja środowiska). Ważne, aby człowiek nie łamał mocnych praw natury, a jedynie regulował najsłabsze ogniwa. Bardzo jest to widoczne w ekonomii. Tam gdzie państwo kontroluje rynek i wtrąca się odgórnym planowaniem i kierowaniem, odbiera mu jego prawa, zniewala, a to najczęściej skutkuje załamaniem się gospodarki (Friedrich August von Hayek, ur. 8 maja 1899 w Wiedniu, zm. 23 marca 1992 we Fryburgu Bryzgowijskim – ekonomista austriacki i filozof polityki znany z obrony zasad  gospodarki wolnorynkowej). Jeżeli człowiek będzie usilnie poprawiał naturę (korekty genetyczne) może nastąpić jej degradacja. Człowiek za dużo osiągnął, aby się o to nie troszczyć.

          Wierzenia, przez impuls zaszyty w naturze człowieka przez Stwórcę również stały się dziedziną egzystencjalną. Historia rozwoju religii pokazuje jak  człowiek rozpoznawał znaki pochodzące od Stwórcy. W tej dziedzinie można powiedzieć, że została osiągnięta mądrość wiary, ale i głupota. W stosunku do innych dziedzin, religia pozostawia jeszcze wiele do życzenia. To, co uważano za trwałe i niezmienne, w rzeczywistości okazuje się infantylne, niedorzeczne. Tej dziedzinie należy się wielka odbudowa. Trzeba ponownie przemyśleć podstawowe zagadnienia celowości świata i ludzkiego istnienia. Bóg powinien być jeszcze raz, od początku, odczytany. Trzeba zgłębić Jego wolę i pragnienia. Trzeba zastanowić się nad ludzkimi prawami i odpowiedzialnością. Człowiek musi określić swoje miejsce nie tylko na ziemi, ale we wszechświecie.

sobota, 3 stycznia 2015

Percepcja istoty duchowej

          Istota duchowa jest postacią bardzo intrygującą. Brak u niej odpowiednich organów nie pozwala na ogląd świata za pomocą zmysłów. Istota duchowa nie podlega złudzeniom jakie dają ograniczenia detekcji długości fal elektromagnetycznych, czy długości fal dźwiękowych. Można powiedzieć, że odbierają świat taki jaki jest. Dotykają istoty rzeczy. Mówiąc o istotach duchowych mam na myśli jedynie Stwórcę i człowieka. Inne pojęcia konceptualne (anioł, szatan) mnie nie interesują. Zdaję sobie sprawę, że nie potrafię wczuć się w ducha, aby zaryzykować choćby jedną tezę, co do sposobu spostrzegania świata. O tyle to dziwne, że za życia, naturę duchową nosimy w sobie. Niektórzy posiadają zdolność bilokacji (dusza wychodzi z ciała), a więc doświadczają świat „oczyma” ducha. Niestety nie mam żadnych interesujących opisów tych eksperymentów. Opisy, który miałem w rękach sugerują, że ogląd świata nie zmienia się podczas wędrówki duszy (np. oglądanie własnej operacji w szpitalu). Brak szczegółów podpowiada dwie tezy, albo bilokacyjne opisy to twórczość myślna człowieka, albo istotna informacja, którą trudno zrozumieć. Jeżeli chodzi o człowieka, to do końca nie ufam im przeżyciom neurotycznym, ale tej samej natury jest Stwórca! Jak Bóg widzi świat? Fascynujące pytanie, które otoczone jest tajemnicą. Świat duchowy jest pierwszy i wieczny. Świat rzeczywisty jest wtórny i zmienny w czasie. Wieczność jest jedynie obiecana przez Stwórcę.
          Świat rzeczywisty opiera się na ułudzie, złudzeniom, ograniczeniom, które w efekcie dają piękny jego widok. Wszelkie obrazy w podczerwieni, w promieniowaniu X i inne są niewidoczne. Człowiek nie słyszy wysokich pisków jakie są generowane przez tarcie. Ograniczenia chronią człowieka od faktów ekstremalnych. Można dostrzec w tym opatrzność Boga, a zarazem dowód Jego Istnienia. Opatrzność ta dotyczy wszystkich ludzi, dobrych i złych. Kolejny dowód, że Bóg daje wszystkim jednakowo. Jedynie od człowieka zależy, jak przyjmuje dary Boga.
          Świat rzeczywisty jest też wyrazem pewnej poetyki Stwórcy. Pozwolił, aby każdy widział w nim to, czego oczekuje. Świat jest różnorodny i pełen różnych obrazów. Dla niektórych dzień jest smutny, a dla innych wesoły. Faktem jest też, że ucieka z pod opisów jednowymiarowych, szczegółowych. Prawda istoty jest ukryta. Z drugiej strony człowiek docieka i szuka odpowiedzi.

Historia już pokazała, że Bóg powoli udostępnia człowiekowi swoje tajemnice, i tym samym daje radość ciągłego poszukiwania. Do tych poszukujących i ja się zaliczam.