Łączna liczba wyświetleń

czwartek, 22 grudnia 2016

Walentyn i gnoza


         Walentyn Egipcjanin (ur. ok. 100 r.  w Phrebonis w Górnym Egipcie zm. po 160 w Rzymie albo na Cyprze). Był twórcą walentynianizmu, chrześcijański gnostyk.
       Gnostyk to człowiek mający pogląd, że Boga można poznać poprzez osiągnięcie swego rodzaju „wiedzy”, „znajomości” i wszystko co zawarte jest w greckim słowie gnosis. Dążeniem człowieka jest uzyskanie gnozy, czyli wiedzy, która go oświeci. Często zdarza się to poprzez boskie oświecenie duchowe. Człowiek jest niespójnym konglomeratem ciała, duszy oraz ducha (pneumy).  Jego prawdziwą jaźnią jest pneuma, równie obca światu, jak Bóg. Prawa natury zniewalają człowieka, a jego ciało i dusza (w tym psychika) aktywnie mu się przeciwstawiają, ograniczają i upokarzają. Celem życia jest przebudzenie odrętwiałej pneumy i uwolnienie jej z więzów Losu i świata, aby wrócić do Boga. Potrzebne są do tego: wiedza, objawienie, iluminacja co do natury „ja”, Boga i świata.
        Walentyn rozważał naturę Trójcy Świętej i stosunek tych hipostaz do siebie. Posługiwał się pojęciami bytów duchowych pleromy, eonów o różnych przypadłościach, jak np. eon mądrości zwany sofią. On to, poprzez poprzez swoje „wścibstwo” i nieokiełznane dążenie do nieznanego ojca pleromy doprowadził do powstania świata,  wywołana bowiem przez to „niewiedza” (czy „błąd”) spowodowała powstanie materialnej substancji. Celem przywrócenia zakłóconego spokoju w pleromie została stworzona nowa para eonów – „Chrystus” i „Duch Święty”. Ten pierwszy doprowadza do powrotu Sofii do pleromy, jednak jej „pragnienie” (enthymesis) zostaje poza pleromą i staje się dolną Sofią, czy też „Achamaoth” (hebr. „mądrość”). Człowiek u Walentyna jest tworem niższych istot anielskich, jednak dzięki zachowanemu przez siebie elementowi pleromy (powstał bowiem na wzór eonu „człowiek”) przewyższa swych stwórców i jest zdolny do wybawiającego z ziemskich więzów poznania. Zachowane źródła niewiele jednak pozwalają powiedzieć o tych kwestiach
        Aby dobrze zrozumieć doktrynę gnostycką, należałoby przebywać w tym środowisku i w jej atmosferze. Parcie tej doktryny było bardzo duże. Człowiek próbował ogarnąć istotę Wszechświata. Wybrał drogę niezwykłych pojęć i wyszukanych koncepcji. Wielki wpływ na to miała wyobraźnia ludzka i ukryte skłonności do bajek i mitów.  Niektórzy ludzie do końca swojego życia nie pozbywają się tych pragnień i upodobań.
         Doktryna gnostycka była krytykowana i demaskowana przez wielu apologetów, ale duch gnostycki zajmował umysły wielu.
          Na bazie jej atmosfery (gnostyckiej) powstała koncepcja Trójcy Świętej. Wywodzi się ona z ludzkich pragnień, a nie z wiedzy racjonalnej. Na podłożu gnostyckim powstawały apokryficzne dzieła: Ewangelia Judasza Ewangelia Tomasza, Ewangelia Filipa, Ewangelia Marii Magdaleny, Ewangelia Egipcjan, Ewangelia Prawdy, Ewangelia Dzieciństwa Jezusa, Ewangelia Jezusa Chrystusa, Apokalipsa Pawła, Apokalipsa Piotra, które w jakiś sposób  wzmacniały ideę troistości Boga. Postać Jezusa wymagała umieszczenia Go w przestrzeni boskiej. To nie Jezus ubiegał się o Wywyższenie, ale został wywyższony przez założycieli Kościoła z potrzeby chwili. Cała narracja ewangeliczna jest podporządkowana tej idei. Pojawiła się idea Jezusa Chrystusa – Boga.
          Aby uszanować ludzkie pragnienia, pojęcie Aktu działającego pozwala zaakceptować tę doktrynę. Jezus Chrystus jest Aktem działającym podobnym do Boga Ojca w działaniu.
          Gnostycyzm miał wpływ na pojawienie się innych doktryn w dalszych wiekach (manicheizm,...). To znaczy, że był mocno osadzony w ludzkim umyśle. W ludzkim rozumie głębiły się myśli, które starały się zgłębić idee Boga, ducha i człowieka. Nie moc umysłu ludzkiego powodowała, że pojawiały się koncepcje całkowicie absurdalne. Gnostycyzm pozostawia ślady i dzisiaj. Absurd jest akceptowany przez wielu. Daje on ukojenie chorego umysłu.
          Filozoteim próbuje zrozumieć gnostycyzm, i nie wyklucza częściowo racji gnostyków, ale dostrzega tajemnicę w dynamicznym obrazie świata. To też wydaje się absurdalne i niezwykłe. Filozoteim musi również opierać się na obrazach, metaforach. Człowiek nie przywykł do oglądu świata jako zjawiska dynamicznego. Woli ogląd zmysłowy lub ezoteryczny. Prawda jest głęboko ukryta, ale nowe spojrzenie filozoficzne, proponowane przez filozoteim, wiele tłumaczy.

środa, 21 grudnia 2016

Ireneusz z Lyonu


         Ireneusz ur. ok. 140 roku w Smyrnie w Azji Mniejszej, zm. ok. 202 (według tradycji uformowanej w VI wieku miał ponieść śmierć męczeńską w czasie prześladowania chrześcijan za panowania Septymiusz Sewera). Pochodził z pogańskiej rodziny z Azji Mniejszej. Zalicza się go najwybitniejszych teologów II wieku. Był biskupem Vienne. Męczennik i święty Kościoła katolickiegi i prawosławnego. Informacje o nim podaje Hieronim ze Strydom (331/347–419/420), ten który dokonał tłumaczenia tekstu Pisma świętego z greckiego i hebrajskiego na łacinę (Wulgata).
          Ireneusz był uczniem Polikarpa, który był uczniem i towarzyszem Apostoła św. Jana. Napisał kilka księg: Zdemaskowanie i odparcie fałszywej wiedzy (łac. Adversus haereses), Przeciw herezjom, Przeciw poganom, Rozprawa o karności, Do brata Marcjana o przepowiadaniu apostolskim, Księgę różnych traktatów, Do Blasta o schizmie i Do Froryna o monarchii, Rozprawa o ogdoadzie, czy Do Wiktora biskupa rzymskiego o zagadnieniu Paschy.
          Ireneusz był zwolennikiem jedności i upominał papieża Wiktora I (189–199) aby nie potępiał biskupów, którzy obchodzili Paschę razem z Żydami [14 Nisan]. Polemizował z sektami gnostyckimi. Gnostyków otaczała aura tajemniczości, którą sami wywoływali. Powoływali się na rodzaj „zbawczej wiedzy” (gnozy) dostępnej tylko wybranym, która uprawniała ich do dowolnej interpretacji tekstów biblijnych. Ireneusz pisał: Są ludzie, którzy wyżej od prawdy stawiają puste gadulstwo (...). Chytrze spreparowaną, na pozór poprawną argumentacją przewracają oni w głowach półinteligentom, łowiąc ich na przynętę słusznych w zasadzie, lecz poprzekręcanych lub fałszywie interpretowanych słów Pańskich. Pod pretekstem zdobywania niby to wyższej wiedzy sprowadzają wielu na bezdroża. Biskup Lyonu zbija dalej punkt po punkcie rozumowanie gnostyków, ukazuje ich sprzeczności, brak spójności. Poznać ich doktrynę, to już ją pokonać – stwierdzał. Ireneusz był zwolennikiem teorii rekapitulacji – odnowienia i zebrania całego stworzenia w Chrystusie jako Głowie: dla dokonania pełni czasów, aby wszystko na nowo zjednoczyć w Chrystusie jako Głowie: to, co w niebiosach, i to, co na ziemi (Ef 1,10). Koncepcja ta pragnie postawić Chrystusa ponad cały świat materialny i duchowy. Bóg-Ojciec z racji swojej pasywności pozostawał w cieniu Syna. 
        Ireneusz wpisał się w doktrynę chrześcijańską w której kusiciel odgrywa ważną rolę. Historia Adama i Ewy jest dla niego przekazem realnym. Grzech pierworodny był dla niego przyczyną ludzkiej słabości. Wygnanie z raku pierwszych rodziców miało ich uchronić od pychy. Ich śmierć  fizyczna, poprzez rozwiązanie ciała, miał położyć kres grzechowi. Odkupienie dokonane przez Chrystusa było bardziej wyzwoleniem ludzkości z tego czasu pokuty i nawrócenie, niż ekspiacją (odpokutowanie za winy, oczyszczenie) wobec Boga.
          Dla Ireneusza gwarancją wiernego przekazu Prawdy jest ciągłość posługi biskupów, czyli tzw. sukcesja apostolska. Sporządził on listę biskupów Rzymu poczynając od św. Piotra a kończąc na Eleuteriuszu. Uznawał prawo prymatu biskupa Rzymu na biskupami innych metropolii. Razem z innymi biskupami napisał list do biskupa Rzymu, Wiktora w sprawie daty obchodzenia świat Wielkanocy. Wyznawał poglądy millenarystyczne (głoszące bliskie nadejście tysiącletniego panowania Królestwa Bożego).
          Kościół bał się gnozy, bo ich narzędziem intelektualnym był i jest rozum. Łatwiej było zarzucić komuś pychę, niż poszukiwać racji. Doktryna chrześcijańska była już wyposażona w elementy, które nie można było rozebrać na proste zdania logiczne. Benedykt XVI pisze: Pycha rozumu powoduje, że „moje zdanie” urasta do rangi najwyższego autorytetu. Medialne elity wzorem gnostyków sugerują dziś, że mają ten właściwy pomysł na Kościół, moralność i wiarę, bardziej „nowoczesne”, „ludzkie” itd. Można by zadedykować im słowa Ireneusza: „Są ludzie, którzy wyżej od prawdy stawiają puste gadulstwo. Chytrze spreparowaną, na pozór poprawną argumentacją przewracają oni w głowach półinteligentom, łowiąc ich na przynętę słusznych w zasadzie, lecz poprzekręcanych lub fałszywie interpretowanych słów Pańskich”. Ireneusz radzi wierzącym słuchać bardziej nauczania papieża i biskupów. Za proste? No właśnie, to takie banalne....
          Konkluzja. Najlepiej to słuchać grzecznie Kościoła i być mu posłusznym.

wtorek, 20 grudnia 2016

Apologia chrześcijańska


         Pierwsi apologeci zostawili bardzo skromne dowody swej działalności. Historyk Euzebiusz wspomina Kwadratusa z czasów 124–125, Arystydesa za czasów Hadriana. Więcej informacji zachowało się po apologecie Justynianie za panowania Antonina.



Justyn Męczennik (ok. 100–163/167).  Najwięcej informacji na temat Justyna Męczennika pochodzi z jego własnych pism. On też jako miejsce swojego pochodzenia podaje Flavia Neapolis (dawne Sychem, współczesne Nablus) w Palestynie. Miasto to zostało założone przez Wespazjana w 72 r.  jako kolonia, po uprzednim zrównaniu go z ziemią podczas powstania żydowskiego. Nazywa siebie Samarytaninem, ale jego ojciec był Grekiem lub Rzymianinem, wychowywany był w wierze pogańskiej. Zakłada się, że pochodził z zamożniejszej rodziny, co umożliwiło mu studiowanie filozofii. Podczas studiów zetknął się pierwszy raz z chrześcijaństwem, które po pewnym czasie sam przyjął (ok. 130). Swoje nawrócenie opisuje w dziele: Dialog z Żydem Tryfonem, który to lokalizuje w Efezie, gdzie prawdopodobnie nastąpiło jego nawrócenie. W dziele tym przekazał pełną doktrynę wiary chrześcijańskiej, aktualna do dnia dzisiejszego.

           Justyn był znany ze swych poglądów antyżydowskich. Uważał Żydów za cudzołożne plemię, chore na duszy i zdemoralizowane, wysługujące się bożkom i pełne wszelkiego zła. Twierdził, że Żydzi są winni bezprawia, jakie w ogóle popełniają wszyscy inni ludzie. Przemierzając następnie liczne kraje osiada w Rzymie, gdzie rozpoczyna pracę nauczyciela w założonej przez siebie bezpłatnej szkole. Jego uczniem był m.in. Tacjan Syryjczyk, który jednak później, po śmierci mistrza, odszedł od jedności z Kościołem, propagując poglądy enkratyckie. Około 165 r. Justyn, po donosie prawdopodobnie swego wieloletniego wroga Krescenesa, oskarżony o to, że jest chrześcijaninem, wraz z sześcioma swoimi uczniami stanął przed sądem prefekta Rzymu Juniusa Rustyka. Śmierć poniósł przez ścięcie mieczem.

          Justyn był zwolennikiem Logosu (por. J 1, 1; Hebr 1,1-3). W swej Apologii bardzo mocno bronił wartości chrześcijańskiego dziewictwa. Nauczał też nowego, w stosunku do starotestamentalnej moralności, podejścia do etyki seksualnej. Dla chrześcijan cudzołóstwo zaczyna się już wtedy, kiedy się o nim myśli. Niedopuszczalna jest poligamia, która występowała u patriarchów jedynie jako figura profetyczna. Na przykład małżeństwa Jakuba z dwiema siostrami Leą i Rachelą nie były wyrazem pożądliwości, rozwiązłego życia seksualnego. Doszło do nich jako proroctwo misji Chrystusa wobec Synagogi (Lea) i Kościoła (Rachela) (por. Rdz 29,16-19).

       Justyn pisał do władz (Do Imperatora Tytusa Aeliusa Hadriana Antonina Pobożnego, Augusta, Cezara; jak również do syna jego Werissimusa,...) w sprawie ludzi ze wszystkich plemion niesprawiedliwie krzywdzonych, nienawidzonych i potwarzanych. Pisał on: Prosty rozum powiada, że kto jest rzeczywiście pobożny, a do tego jeszcze uważa się za filozofa, ten kocha i ceni tylko prawdę. W nich wykładał teologię chrześcijańską. Między innymi: Ów Syn Boży, zwany przez nas Jezusem, gdyby nawet był tylko zwyczajnym człowiekiem, to i tak już ze względu na swą mądrość zasługiwałby na miano Syna Bożego [...]  Jezus to sam Boski Logos zrodzony z Boga w sposób swoisty i przeciwny prawu zwykłych narodzin [...]; Gdy zaś mówimy, że Jezus narodził się z dziewicy, musicie przyznać, iż chodzi tu o to samo, co przypisujecie Perseuszowi. Twierdzimy wreszcie o Nim, że uzdrawiał chromych, paralityków, chorych od urodzenia [...]. Lecz mógłby ktoś wysunąć zarzut, że przecież ten, którego nazywamy Chrystusem, jest człowiekiem z człowieka zrodzonym, że więc zapewne tylko sztuką czarodziejską działał On cuda [...] bezwzględnie wierzyć musimy, gdyż na własne oczy widzimy, jak spełniły się, a także jak się obecnie spełniają, ich proroctwa [...] W tych więc księgach proroczych znajdujemy przepowiednie, ze Jezus, nasz Chrystus, zjawi się na ziemi, że zrodzi się z dziewicy, wyrośnie na mężczyznę, będzie leczył wszelką chorobę i niemoc oraz wskrzeszał zmarłych, że zostanie zlekceważony i ukrzyżowany, że umrze, zmartwychwstanie i wstąpi do nieba, że jest i zwie się Synem Bożym, że wreszcie wyśle do wszystkich ludów swych posłańców, którzy o tych sprawach będą opowiadać, oraz że przede wszystkim poganie w Niego uwierzą. Proroctwa takie pojawiły się już na trzy tysiące, dwa tysiące, tysiąc i na osiemset lat przed Jego przyjściem; w każdym bowiem pokoleniu występowali coraz to nowi prorocy. (...) Chrystus jest pierworodnym Synem Boga a zarazem Logosem, w którym uczestniczy cały rodzaj ludzki. Skoro tak jest, zatem ci wszyscy ludzie, którzy wiedli życie zgodne z Logosem, czyli naprawdę rozumne, zawsze byli w gruncie rzeczy chrześcijanami, chociażby nawet uchodzili za ateuszów, jak na przykład spośród Greków Sokrates, Heraklit, czy im podobni, spośród barbarzyńców zaś Abraham, Ananiasz, Azariasz, Mizael, Eliasz, oraz wielu innych, których czynów i imion wyliczać nie mam teraz czasu. Jak zaś chrześcijanami, niezłomnymi i niewzruszonymi, byli i są wszyscy, którzy żyją zgodnie z Logosem-rozumem, tak też na odwrót, ci wszyscy, którzy kiedykolwiek lekceważyli sobie Logos nierozumnie żyjąc, zawsze byli ludźmi złymi, wrogami Chrystusa i mordercami zwolenników Logosu. (...) Pokarm ów nazywa się u nas Eucharystią (Dziękczynieniem), może go zaś spożywać jedynie ten, kto wierzy w prawdziwość naszej nauki, a ponadto został obmyty z grzechów i odrodzony, oraz żyje według przykazań Chrystusowych. W naszym bowiem przekonaniu nie jest to zwyczajny chleb i napój, lecz utrzymujemy, zgodnie z tym czego nas nauczono, że jak niegdyś Zbawiciel nasz Jezus Chrystus, wcielony Logos Boży, przybrał swą mocą dla naszego zbawienia ciało i krew, tak teraz znów tenże Logos, zesłany na skutek naszej modlitwy, przemienia. (...) Rzecz jasna, że nasza nauka przewyższa wszelką wiedzę ludzką, ponieważ w Chrystusie objawił się w pełni cały Logos wcielony, z ciałem i duszą. Jeśli kiedykolwiek przedtem filozofowie lub prawodawcy coś trafnego powiedzieli lub odkryli, zawdzięczali to tylko temu, że usilnie badając i rozmyślając, zdołali odnaleźć i dostrzec w sobie samych cząsteczkę owego Logosu. Nie znając go jednak w pełni, tak jak istniał on w Chrystusie, wpadali częstokroć w sprzeczności. (...) Wyznaję otwarcie: jestem chrześcijaninem i szczycę się z tego i gotów jestem o to walczyć wszelkimi siłami. A nie dlatego nim jestem, iżbym uważał, że nauka Platona całkowicie różni się od nauki Chrystusa, lecz dlatego, że u Platona, tak jak i u innych mądrych ludzi, czy to spośród stoików, czy poetów lub dziejopisarzy, znajduję tylko część tego, co zawiera nauka Chrystusa. (...)

         Justyn jest propagatorem niektórych myśli chrześcijańskich, które obecnie są przedmiotem sporów teologicznych (preegzystencja, istnienie ontologiczne aniołów i szatana). Ważna jest informacja, że już w II wieku wykształciła się konstrukcja wiary chrześcijańskiej. Była ona akceptowana i powielana.

          Wiele jego myśli jest godnych uwagi:  Bóstwo nie może zostać zwyczajnie dostrzeżone za pomocą oczu, tak jak inne żywe istoty, ale jest dostrzegalne jedynie dla samego umysłu, jak twierdzi Platon, a ja się z nim

zgadzam;   Ale jeśli świat ma początek, dusze również z całą pewnością muszą mieć początek i być może kiedyś wcale one nie istniały, tylko zostały stworzone ze względu na ludzi i inne istoty żywe, o ile chciałbyś powiedzieć, że powstały one zupełnie osobno, a nie wraz z ich poszczególnymi ciałami;   Dusza z pewnością istnieje, czyli ma życie.

poniedziałek, 19 grudnia 2016

Prześladowania


         Początkowo nie było żadnych konfliktów pomiędzy Kościołem a Cesarstwem Rzymskim. Dopiero za Nerona, w roku 64 rozpoczęła się wyjątkowa nagonka na chrześcijan. Pożar który wybuch w Rzymie został przypisany chrześcijanom. Spreparowano hańbiącą nagonkę i klimat nienawiści do niewinny ludzi. Chrześcijan poddano haniebnym torturom. Zaczęto też odróżniać chrześcijan od Żydów. Po śmierci Nerona prześladowania zanikły. W latach 66-73tych władza rzymska koncentrowała się na buncie żydowskim.  Za Domicjana (81–96) ponownie wznowiono prześladowania. Podłożem była niechęć do wiary innej niż kultywowanej w Cesarstwie rzymskim. Wiara pogańska była niekonfliktowa. Prawdopodobnie Apokalipsa jest dziełem chrześcijańskim powstałym z czasów Domicjana. Jedną z przyczyn prześladowań było mylenie chrześcijan z Żydami, którzy swoim buntem zepsuli sobie reputację. Na tym tle wzmacnia się millenaryzm, tj. oczekiwanie na ustanowienia przez Chrystusa Jego uniwersalnego królestwa.
          Dojście do władzy Antoninów (Nerwa) zapoczątkowuje erę odprężenia. Po Nerwie cesarzem został wybrany Trajan(98–117). Prześladowania zostały w nieco łagodniejszym wymiarze. Choć sygnalizowano, że są niewinni, to pozostała niechęć pogan do nich. Trzeba było unikać pretekstów do karania i denucjacji. Najsławniejszy, męczennikiem był Ignacy, biskup Antiochi, zamęczony w Rzymie (HE, II, 36).
          Za panowanie Hadriana (117–138) było spokojnie. Stopniowo chrześcijanie zaczynają jawić się poganom w innej perspektywie, dostrzega się ich oryginalność. Nie bardzo jednak było wiadomo, gdzie ich zaklasyfikować.
          Chrześcijanom przypisywano różne nieprawdziwe obyczaje (np. zabijanie na ofiarę i spożywanie dzieci w czasie obrzędów inicjacji), co nastawiało ludzi niechętnie do nowego Kościoła. Podłe oszczerstwa są widoczne za panowania Antoniusa Piusa (152–153). Wielkie oskarżenia wysunął Celsus. Rozpoczął tym prześladowania chrześcijańskich elit intelektualnych. Powróciły widowiska na arenach. Łączono je ze świętami pogańskimi. Tak zginął Polikarp, uczeń Apostoła Jana. Religia pogańska kryła w sobie głębokie okrucieństwo. Teraz dawano upust żądzy krwi. Rzymianie doskonale bawili się cierpieniem chrześcijan.
          Okrutne czasy wczesnochrześcijańskie spowodowały odruch obronny. Intelektualiści chrześcijańscy próbowali wykazać bezzasadność oskarżeń. Tak zaczęła rodzić się apologia chrześcijańska.


Ps.
          Nasz prezydent zaniepokoił się. To wielki postęp w jego prezydenckiej misji.  Przemówienie pana Joachima Brudzińskiego zamiast łagodzić konflikt, mocno zagrzewało do konfrontacji i to pod bokiem prezydenta, który w tym czasie rozważał jak konflikt ugasić. 

niedziela, 18 grudnia 2016

Dalsze odłamy religijne


Szymonianie pochodzą od Szymona Samarytanina, który był czczony jak Bóg wraz ze swoją żoną Heleną. Charakter sekty był typowo gnostycki. Na wyspie Tybrze stał ołtarz jego ołtarz. Sekta potępiała Boga Starego Testamentu i stworzenia, jako Jego dzieło. Informuję o sekcie aby pokazać jaka była religijna twórczość  i atmosfera w okresie rodzącego się Kościoła chrześcijańskiego. Warto zdawać sobie sprawę z klimatu i koniecznością odpierania przez chrześcijan różnych rodzących się idei. Dzisiaj nie ma takiego zjawiska, i trudno jest wejść  w atmosferę tamtego okresu.

Menandryci, sekta wyrosła z żydowskiej heterodosji (nieprawowierność; uznawanie odmiennych poglądów, dogmatów, niezgodnych z obowiązującą w danej religii doktryną wiary. Menander był Samarytaninem, a także uczniem Szymona. Mieszkał w Antiochii. Uprawiał magię, co było wspólnym rysem gnostyków samarytańskich. Jego nauka była teologią, co teurgią (praktykowanie rytuałów niekiedy o magicznym charakterze). Meander nauczał, że kto pójdzie za nim nie umrze. Widać tu zapożyczenie nadziei mesjanicznych. Nie należy się dziwić, że Paweł Apostoł przestrzegał przed takimi sektami: abyście się nie dali zbyt łatwo zachwiać w waszym rozumieniu ani zastraszyć bądź przez ducha1, bądź przez mowę1, bądź przez list, rzekomo od nas pochodzący, jakoby już nastawał dzień Pański. Niech was w żaden sposób nikt nie zwodzi, bo [dzień ten nie nadejdzie], dopóki nie przyjdzie najpierw odstępstwo i nie objawi się człowiek grzechu, syn zatracenia2, który się sprzeciwia i wynosi ponad wszystko, co nazywa się Bogiem lub tym, co odbiera cześć3, tak że zasiądzie w świątyni Boga dowodząc, że sam jest Bogiem (2 Tes 2,2–4). Menander kontynuował mesjanizm Szymona i Cerynta.

          Podobne sekty tworzyli: Satornil z Antiochi, barbelognostycy (Apokryf Jana), setianie. Karpokrates czy Bazylides. Nie sposób wymienić wszystkich.

          Poznając klimat ówczesnego czasu łatwiej będzie zrozumieć dlaczego pojawili się apologeci (obrońcy wiary). Ważny stał się też chrzest. aby zaznaczyć swoją obediencję (orientację religijną) i przynależność. Miejscem integrującym były spotkania, obrzędy religijne, agape (uczty chrześcijańskie), gdzie łamano się chlebem i popijano winem. Od samego początku chrześcijanie zachowywali post (w środę i piątek) . Do II wieku czczono również żydowskie święta (14 Nizan). Ważna była symbolika krzyża i przynależności do chrześcijan (ryba). Błędnym zjawiskiem było oczekiwanie rychłego końca świata i paruzji Chrystusa. Mylnie sądzono, że przyjście Jezusa jest znakiem końca świata. Ta obsesja miała istotne znaczenie w rozwoju wczesnego chrześcijaństwa.



Ps.

          Wczorajsze orędzie pani premier Beaty Szydło ujawniło albo brak u niej rozeznania rzeczywistości, albo grę polegającą na dezinformacji i bałamuceniu społeczeństwa. Nie odniosła się do prawdziwych przyczyn manifestacji (niechęć społeczeństwa do takiej polityki jaką uprawią rząd), a opowiadała i chwaliła się sukcesami (nota bene dyskusyjnymi) swojego rządu. Rzecz sama w sobie jest prosta. Większość społeczeństwa nie chce takich rządów i ma ich serdecznie dość.
           Kiedy partner cię nie chce, zazwyczaj musisz odejść. Takie są zasady i obyczaje w cywilizowanym kraju.

sobota, 17 grudnia 2016

Ziemia odosobniona


         W Encyklopedii dziecięcej– Na ścieżkach wiedzy Wydawnictwo Bellona Warszawa 2013, przeczytałem we Wstępie: Nasza planeta jest prawdopodobnie jedynym miejscem we wszechświecie, gdzie życie istnieje pod postacią roślin i zwierząt.
          Już w pierwszej mojej książce: Rzeczywistość w świetle nauki, filozofii i wiary Wydawnictwo Jedność Kielce 2008 r.  napisałem na samym końcu wydania: Gdyby istniał inny świat, jakie znaczenie dla ewentualnych stworzeń (rozumnych) miałby fakt, który zdarzył się na Ziemi? Nie mieści mi się to w głowie. Gdyby istniał inny świat, Kościół by sobie z tym problemem poradził – ja nie (dixi). Teza ta była i jest ryzykowna wobec powszechnego poglądu, że w świecie, w którym istnieje miliardy planet niepodobna, aby nie istniało gdzieś życie. Ja jednak kierowany intuicją religijną (!), choć reprezentuję filozoteizm, a więc wiarę rozumną, odważyłem się na tak niepopularne stwierdzenie. Autorzy książki dla dzieci odważyli się na podobną tezę. Znaczy, że nie jestem odosobniony w swych poglądach. Cieszę się tym bardziej, że słowa autorów książki skierowane są do dzieci, a więc umysłów chłonnych, którzy są ciekawi świata i dopiero ten świat poznają. Autorzy encyklopedii musieli być świadomi odpowiedzialności swoich słow.
         Podbudowany tym, że nie jestem samotny w tezie unikalności Ziemi, chętnie powracam do tego tematu.
         Jeżeli teza o unikalności Ziemi jest słuszna, to wnioski jakie z niej płyną są niesamowite. Wszechświat jest przeogromny. Jak wytłumaczyć tę egzotykę. Czy to przypadek, zdarzenie probabilistyczne, zdarzenie jednostkowe? Nie bardzo przypadek, bowiem ilość parametrów jakie zaistniały, aby życie mogło się zdarzyć jest również wielka. Zakres w nich jest w cienkich granicach. Wszystkie parametry są akuratne. Wystarczy, że jeden parametr nie spełni oczekiwać, świat biotyczny zginie.  Można powiedzieć, że samo życie jest nieprawdopodobne. Albert Szent-Györgyi de Nagyrápolt (1893–1986)  laureat Nagrody Nobla z biochemii w 1937 r. twierdził, że biologia jest nauką o zjawiskach nieprawdopodobnych. Uważa on na przykład, że organizm żywy funkcjonuje na bazie reakcji, które są statystycznie niemożliwe. Gdybyśmy pojęli wszystkie problemy biologii, nie zrozumielibyśmy jeszcze przez to istoty życia.
          Jeżeli tak się dzieje na prawdę (tutaj sprawdzam samego siebie, czy istnieję), to można powiedzieć, że Ziemia jest najlepszą koncepcją kreacjonizmu Stwórcy. Jednocześnie doskonałość tej koncepcji potwierdza również Jego istnienie. To sprzężenie zwrotne jest przykładem wspaniałej harmonii Wszechświata i Stwórcy jaką ludzki umysł dostrzega. Gdyby nie ludzki rozum, nikt by nie zauważył i nie ocenił w jakim Świecie żyjemy. Nawet Stwórca byłby samotny w swojej doskonałości.


Ps.  Godzinę temu "szczury" opuściły gmach Sejmu.

piątek, 16 grudnia 2016

Inne odłamy religijne


         Powstanie Kościoła chrześcijańskiego zainspirowało wielu do zabrania głosu w dyskusji oraz do stworzenia własnych wspólnot wyznaniowych.  Kij został wsadzony w mrowisko. Religia judaistyczna została zachwiana. Religia chrześcijańska była jeszcze niedojrzała. Powstało wiele sekt w różnych regionach cesarstwa rzymskiego.

Elkazaici pojawili się za czasów panowania cesarza rzymskiego Trajana (53–117). Twórca był Elkasai powoływał się na księgę wręczoną mu przez anioła. Z racji statusu bloga propagującego wiarę rozumną sektę tą można zaliczyć do niedorzecznych. Ciekawe jest ich traktowanie Jezusa Chrystusa jako proroka. Odrzucali listy Pawłowe, krwawe ofiary starotestamentalne. W księdze jest zapowiedź odpuszczania grzechów popełnionych po chrzcie.

Hermas, podobnie jak Elkasaj powoływał się na księgę objawioną. Podobnie jak u Elkasaja jest w niej zapowiedź  odpuszczania grzechów popełnionych po chrzcie.

Nikolaici – powstali po roku 70. Mówi o nich List św. Judy:  Wkradli się bowiem pomiędzy was jacyś ludzie, którzy dawno już są zapisani na to potępienie, bezbożni, którzy łaskę Boga naszego zamieniają na rozpustę, a nawet wypierają się jedynego Władcy i Pana naszego Jezusa Chrystusa (Jud 1,4). Nikolaici głosili nieskrępowaną swobodę obyczajów. Dla chrześcijan byli zgorszeniem. Herezja ich miała charakter gnostycki. Zdaniem nikolaitów chrześcijanie nie musieli separować się od społeczeństwa pogańskiego i mogli zachowywać w życiu codziennym jego zwyczaje, jak nierząd czy uczestnictwo w ucztach ofiarnych, bez szkody dla swej duchowości. Sekta powstała w 2 poł. I w.; według Euzebiusza z Cezarei „istniała przez krótki przeciąg czasu” (HE III 29, 1). Jej nazwa pochodzi od imienia Mikołaja (gr. Νικόλαος), które jest z kolei greckim odpowiednikiem imienia Balaama. Jak się przypuszcza twórcą sekty był jakiś nieznany dziś Mikołaj, który przez tychże heretyków lub późniejszych od nich uczonych zajmujących się herezjami, został błędnie utożsamiony z jednym z siedmiu diakonów wymienionych w Dziejach Apostolskich prozelitą Mikołajem z Antiochii (Dz. 6, 5). O tym, że sekta nikolaitów znana była na Wschodzie już pod koniec I w. świadczą dwie wypowiedzi św. Jana Apostoła zawarte w Apokalipsie (2, 6. 15). Jednak informacje jakie przekazuje ta księga na temat nikolaitów (Ap 2, 6. 14-15. 20) są dość skąpe i nie pozwalają na bliższe poznanie sekty, czy też na wskazanie jej pochodzenia.
          Tradycja patrystyczna nie jest w tej kwestii jednoznaczna pomimo braku dowodów, aby za założyciela sekty uważać diakona Mikołaja (Dz 6, 5). Ireneusz z Lyonu (Adversus haereses I 26, 3; III 11, 1), Hipolit Rzymski (Refutatio omnium haeresium VII 36) i Epifaniusz z Salaminy (Panarion 25) powtarzają za Apokalipsą, że diakon Mikołaj był założycielem nikolaitów. Klemens Aleksandryjski (Stromateis II 118, 3; III 25, 6; 26, 1), Euzebiusz z Cezarei (HE III 29, 1) i Teodoret z Cyru (Haereticarum fabularum compendium III 1) uważają, że założyciel sekty i diakon Mikołaj z Dziejów Apostolskich to dwie różne osoby (wg wikipedia).

Cerynt – współczesny Janowi, judeochrześcijanin zachowujący obrzezanie i szabat. Nauczał, że świat nie został stworzony  przez Boga, lecz przez bardzo odległą od Niego potęgę, która Boga, będącego ponad wszystkim, nie zna. Jezus był wybitnym człowiekiem. Chrystus zstąpił na niego w momencie chrztu pod postacią gołębicy. Głosił nieznanego Ojca, a następnie, przed Męką, opuszczając Jezusa wrócił do Ojca z powrotem. Cerynt zaprzecza dziewiczemu narodzeniu Jezusa i Jego Boskiej naturze. Jezus jest wielkim prorokiem, na którego wstąpiła Moc Boża. Świat nie został stworzony przez Boga lecz demiurga. Tu pojawia się gnostycyzm sensu stricto  (groźna herezja atakującą Kościół w pierwszych wiekach).

Marcjon – ur. ok. 100 w Synopie (obecna Turcja), twórca herezji marcjonizmu, częściowo powiązanego z gnostycyzmem. Był synem biskupa chrześcijańskiego, dbającego o dyscyplinę i słynącego z surowości. Kierowany antypatią do Żydów odrzucał judeochrześcijańskie spekulacje gnostyków, skłaniając się do staroirańskich doktryn o dwóch pierwiastkach rozdzierających istnienie świata i egzystencję ludzką. Zrodził się w nim pomysł powiązania  dualizmu perskiego z doktryną Jezusa. Został wyłączony ze wspólnoty kościelnej przez własnego ojca, prawdopodobnie z powodu wyznawanych nauk, uznanych za błędne. Około 140 roku przybył do Rzymu. Przez pewien czas był członkiem gminy rzymskiej, w której odgrywał znaczną rolę, gdyż ofiarował na potrzeby gminy swój pokaźny majątek (200 tys. sestercji i część swego bogatego księgozbioru). Około roku 144 z powodu głoszonych doktryn został wyłączony z gminy rzymskiej, która całkowicie zwróciła mu wcześniej ofiarowany majątek, zatrzymując jednak księgozbiór. Wówczas Marcjon założył własny kościół, który bardzo szybko rozpowszechnił się w całym cesarstwie stając się pierwszą wielką dualistyczną wspólnotą chrześcijańską. Zmarł ok. 160 r. Marcjon głosił, że istnieje okrutny świat widzialny, w którym żyjemy, niebiosa, w których żyje demiurg Jahwe, stwórca naszego świata i gdzieś ponad tym Bóg prawdziwy, miłosierny i litościwy. Marcjon wskazywał na różnice między Starym Testamentem i Nowym Testamentem. Jego zdaniem ich nauki są całkowicie przeciwstawne, a Jezus Chrystus nie jest zapowiadanym w Starym Testamencie mścicielem-wojownikiem. Jest on wysłannikiem prawdziwego Boga i przybył, by mrocznym naukom demiurga przeciwstawić ewangelię  miłości.  Marcjon w całości odrzucał Stary Testament jako zbyt skażony religią żydowską, z Nowego zaś uznawał Ewangelię Łukasza i listy św. Pawła. Podobnie jak u gnostyków, według Marcjona przede wszystkim unikać należało małżeństwa i płodzenia dzieci, czyniąc to bowiem pomaga się demiurgowi w jego dziele. Odrzucenie przez Marcjona hebrajskich ksiąg Pisma Świętego oraz negowanie natchnienia części pism apostolskich stało się przyczynkiem do powstawania prac omawiających chrześcijański kanon Pisma Świętego.
             Jak widać, ośrodki oddalone od wydarzeń Jerozolimskich nie czują tego co apostołowie. Oni byli naocznymi świadkami Zmartwychwstania, inni jedynie filozofowali. Woleli powoływać się na bajki, mity i przyjmować wręcz nierozumne struktury. Nie dostrzegali Prawdy w przekazie apostolskim. Dlaczego? Bo apostołowie nie przekazywali prawdy faktograficznej lecz przekazywali już obraz religijny. Nie tłumaczyli, że mieli objawienie neurotyczne, bo Jezus był już w naturze duchowej i nie można było Jezusa widzieć Go zmysłowo. To wszystko było za trudne do tłumaczenia. Apostołowie wiarą swoją dokumentowali wydarzenia, ale wiara jest własnością osobistą i nie każdy chciał im zaufać. Można powiedzieć, że historia zdarzeń stała się nieczytelna i niejasna. Pozostała wiara.
          Mimo podejścia zdroworozsądkowego zauważam, że idea Kościoła nie mogła rozwijać się namacalnie, realnie, w pełnej rzeczywistości. Od samego początku dotyczyła strefy wiary, a więc czegoś pochodzącego z wnętrza człowieka, a nie przekazu faktograficznego. Dlaczego Bóg pozostawił człowiekowi rozterki, niepewność, niedomówienia, wątpliwości? Chyba znam odpowiedź. Bóg chce być ciągle poszukiwany, a nie uznany, że istnieje. Wiara nie jest przedmiotem do nauki lecz procesem przeżywania duchowego. To dynamiczne trwanie przed Majestatem Boga. To ciągłe przymierzanie się z naturą niebiańską. To próba dotykania Go i przez to identyfikowanie się z Nim. To głód, który ciągle prowokuje do Jego zagarnięcia. Każdy chce mieć Boga w sobie i sam pragnie się Mu całkowicie oddawać.