W XX w. uważano, że filozofia doszła już do swojego
rozkwitu, i że powoli zamyka się na nowe nurty. Wszystkie nowe spojrzenia
filozoficzne odnoszą się do dwóch gigantów filozoficznych: Platona lub Arystotelesa.
Filozofia zajęła się analizą języka potocznego i naukowego. Dział ten nazwano
–filozofią analityczną. Filozofia ta podkreślała aktywną i autonomiczna rolę
języka. Rozpatruje język w charakterze poznawczym, a nie podmiotowym. Głównie
chodzi tu o analizę pojęć, a co za tym idzie usunięcie sporów i błędów
filozofii. Pojęcia mniej zrozumiałe powinny być zastępowane wyrażeniami
bardziej precyzyjnymi. Przedstawicielami Filozofii analitycznej byli G.E Moore,
B. Russel, W.V.O Quine, N. Goodman, Wittgenstein, a w Polsce K. Twardowski, J. Łukasiewicz, T. Kotarbiński, K.
Ajdukiewicz, T. Czeżowski. Filozoteizm uważa ten dział za nurt bardzo
pożyteczny, ale dostrzega w nim niebezpieczeństwo ingerencji i narzucania
innych myśli znaczeniowych, co za tym
idzie wypaczania pierwotnych założeń autorów tekstów. Analiza filozoficzna zajmowała się również analizą
świadomości poznawczej. Punktem wyjścia była świadomość ludzka jako wyłączny
podmiot i przedmiot analizy. Poznanie własnej jaźni jest warunkiem zrozumienia
świata.
Filozoteizm (inaczej wiara rozumna) jest propozycją nowego oglądu wszystkich aspektów naukowych i religijnych za pomocą naturalnego światła rozumu, pod kątem znanych praw przyrody, logiki i podejścia filozoficznego z uwzględnieniem wiary w istnienie Stwórcy świata (Boga) oraz Jezusa Chrystusa jako pełne Wcielenie Boga (Akt działający) w istotę ludzką.
Łączna liczba wyświetleń
czwartek, 27 grudnia 2018
środa, 26 grudnia 2018
Historia filozofii. Filozofia współczesna cd
Od połowy XIX w. zaczęły rozwijać się nowe poglądy
filozoficzne na bazie ówczesnych badań i odkryć naukowych. Oszołomienie nowymi
wynikami nauk było tak ogromne, że powstało ogólne przekonanie, że wszystko da
się wyjaśnić naukowymi sposobami (scjentyzm) i jest to tylko kwestią czasu.
Przemysł, który zaczął się rozwijać spowodował problem ochrony robotników. Na
tym tle pojawiły się ruchy filozoficzne, które wywarły wielki wpływ na
wydarzenia polityczne w wielu państwach europejskich. Stały się one podstawą
dla rozwoju XX-wiecznych państw europejskich. One to były przyczyną pojawienia
się nacjonalizmu, rasizmu, socjalizmu i koncepcji komunizmu. W okresie pozytywistycznym uważano Boga za kreację
zbędną, wręcz szkodliwą dla rozwoju ludzkiego (Ludwig Feuerbach 1804–1872). L.
Feuerbach twierdził, że: człowiek jest tym, co zje. Klasyczny Bóg
powinien umrzeć (Fryderyk Nietzsche 1844–1900). Wiarę w Boga zamieniono w wiarę w naukę. Odrzucano dywagacje
natury religijnej, metafizycznej, moralnej, traktując je jako nieuzasadnione i
bezużyteczne. Świat otworzył się przed naukowcami. A jednak pozytywizm jak
super nowa gwiazda, rozbłysła wielkim światłem i szybko zgasła.
Avenarius Richard
(1843–1896) wysuwał postulat do powrotu do naturalnego poglądu na
rzeczywistość, zaciemnonego przez bezkrytyczne przesądy narosłe w nauce, i
oczyszczenia doświadczenia ze wszystkich dodatków (metafizycznych ,
epistemologicznych). Jak mówił: nauka tylko opisuje świat, nie ujawnia jego
istoty[1].
Pod koniec XIX w., pojawiły się sygnały, że nie wszystko
jest tak proste jak sądzono. Przed XX wiekiem panowało przekonanie, że materia
zawsze zachowuje się tak samo (determinizm). Powtarzające się te same zjawiska
winny dawać te same skutki. Przyczynowość była równoważna z determinizmem. Cały
Wszechświat pojmowano jako jeden model mechaniczny. W takim świecie można
przewidywać przyszłość, wszystko można ekstrapolować (wnioskowanie na podstawie
znanych, zaobserwowanych zdarzeń), hiperbolować (metoda przewidywania na bazie
zjawisk dotychczasowych i tych samych praw przyrody). Powszechnie uważano, że
istnieje zależność przyczynowa między zjawiskami (kauzalizm), a matematyczne
równania ruchu uważano za poprawne (fizyka Newtona). Jednak już w XIX wieku
rozwój ścisłych fizycznych metod obserwacji oraz wnikliwa analiza obserwowanych
zależności doprowadziły ówczesną naukę do wniosku, że ta „klasyczna” postawa
całkowicie zawodzi, kiedy ma służyć do szczegółowego opisu zjawisk normalnie
niedostępnych dla codziennego spostrzegania. Przy pomocy ówczesnej
transformacji Galileusza, geometrii Euklidesa i praw Newtonowskich, nie można
było wytłumaczyć szeregu obserwowanych zjawisk. Entuzjazm pozytywistyczny
przygasł. Nastąpił kryzys idei pozytywistycznych. Bóg nadal jednak nie był potrzebny, a zainteresowanie zwróciło
się w kierunku samego człowieka. Pojawiło się przekonanie o nadchodzącym końcu
świata (związane z końcem 1999 roku). Uważano, że nadchodzi kres istnienia ludzkości. Zastanawiano się nad
kruchością ludzkiego życia i wszechpotęgi prawa przemijania. Rozwój nauki,
osiągnięcia techniki przyczyniły się do pragmatyzmu, i do ich praktycznego
wykorzystania. W 1863 r. pojawił się termin agnostycyzm wprowadzony
do filozofii przez T.H. Huxleya na oznaczenie niepoznawalności rzeczywistości
istniejącej poza zjawiskami[2].
Na tle wydarzeń historycznych pojawił się nurt
filozoficzny zwany egzystencjalizmem. Termin ten wprowadził do filozofii
Søren Kierkegaard (1813–1855). Przedmiotem badań egzystencjalizmu są
indywidualne losy jednostki ludzkiej wolnej i odpowiedzialnej, co stwarza
poczucie lęku i beznadziei istnienia (pesymizm). Prekursorami egzystencjalizmu
byli: Søren Kierkegaard, Friedrich Nietzsche, Fiodor Dostojewski i Franz Kafka.
Egzystencjalizm istnieje w wersji teistycznej oraz ateistycznej. W obu
przypadkach jego ideą jest przekonanie, że człowiek, jako jedyny z wszystkich
bytów ma bezpośredni wpływ na to kim jest i dokonując niezależnych wyborów
wyraża swoją wolność. Według egzystencjalizmu ludzie są na tę wolność wręcz
skazani, jest ona atrybutem człowieczeństwa. Istnienie ludzkie jest zawieszone
między przyszłością a przeszłością, dlatego towarzyszy mu poczucie
przemijalności, braku, niespełnienia. Wolność wewnętrzna jest ciągle zagrożona
urzeczowieniem i utratą autentyczności. Powoduje to wewnętrzne rozdarcie i podatność
na lęki egzystencjalne, np. przed osamotnieniem.
Friedrich Wilhelm Nietzsche (1844–1900),
był fanatycznym krytykiem chrześcijaństwa,
choć wyczuwa się w jego opracowaniach ogromną tęsknotę za Stwórcą. Człowiek uwolnił się od Boga. Boga osobowego nie ma. Bóg umarł.
Alfred North Whitehead
(1861–1947) uważał, że Bóg jest „procesem samorozwoju”, bez początku i bez
końca. W sumie koncepcja fantastyczna.
Jean-Paul Charles Aymard
Sartre (1905–1980) czołowy przedstawicielem egzystencjalizmu ateistycznego (pod
koniec życia odszedł od egzystencjalizmu i rozwinął własną wersję socjologii
marksistowskiej), a priori odrzucał Boga. Według
niego, człowiek czuje się obco w świecie, który nie ma sensu. Uważał on, że
jeżeli Bóg istnieje, to człowiek jest nicością. Poczucie, że człowiek jest obcy
w świecie, pociąga za sobą uczucie rozpaczy. Człowiek ponosi pełną
odpowiedzialność za własne czyny, co może w nim wywoływać poczucie samotności,
zagubienia i zagrożenia w świecie, lęku przed śmiercią. Czyniłem gesty miłości, ale miłość nie przyszła (Diabeł i Pan
Bóg). W jednej z pierwszych jego biografii pośmiertnych pojawiła się
informacja o przystąpieniu przez niego tuż przed śmiercią do sakramentu pokuty
i pojednania. W kolejnym jej wydaniu informacji tej już nie zamieszczono. Jak
mówił: Przeznaczenie człowieka powierzono jemu samemu (Sartre). Wszystko
należy rozpatrywać względem człowieka. Człowiek jest panem wszystkiego, ale
jest też odpowiedzialny, nie tylko za siebie, ale za cały świat. Człowiek jako
najwyższa istota musi sama rozwiązywać wszystkie problemy świata. Jego
„zbawienie” zależy od człowieka (marksistowska wizja historii). Ponieważ jest
to bardzo odpowiedzialna sprawa, istoty o naturze przywódczej, niekoniecznie
mądrzejsze, muszą kontrolować działania innych. Strach przed działaniem
nieodpowiedzialnym powoduje, że człowiek chroniąc się, narzuca restrykcyjne
prawa. To powoduje, że wolność osobista człowieka coraz bardziej staje się
ograniczona.
Martin Heidegger
(1889–1976) – filozof niemiecki. Myśl filozoficzna Heideggera uznawana bywa za
jedną z najważniejszych w filozofii XX wieku. Zajmował się ontologią i jej
najgłębszymi tajnikami.
Roman Witold Ingarden (1893–1970) – polski
filozof. Głównym
przedmiotem badań Ingardena były zagadnienia z epistemologii, ontologii i
estetyki. Badania filozoficzne przeprowadzone przez Ingardena często krytycznie
nawiązują do analiz Husserla. Jednak w odróżnieniu od swojego mistrza Ingarden
na gruncie epistemologii argumentował za realizmem, a w ontologii, w celu
rozstrzygnięcia sporu dotyczącego sposobu istnienia świata danego nam w
percepcji, wyróżniał i analizował następujące sposoby istnienia: realny
(przedmioty trwające w czasie, procesy, zdarzenia), idealny, intencjonalny i
absolutny.
Na początku XX w.
krystalizuje się personalizm uważany przez jednych jako nurt
filozoficzny, sposób uprawiania filozofii. Jest to raczej nurt filozoficzny. Termin
ten po raz pierwszy użyty został przez Friedricha Schleiermachera (1768–1834)
na określenie koncepcji Boga osobowego, która była przeciwstawna panteizmowi. Cechą charakterystyczną personalizmu jest
postawienie w centrum człowieka jako osoby oraz analizowanie, rozpatrywanie
całej rzeczywistości w relacji do ludzkiej osoby. Jednym z personalistów był myśliciel francuski Emmanuel Mounier
(1905–1950). Rozważania Mouniera są przede wszystkim inspirowane przez myśl
chrześcijańską. Uwzględnia on całą złożoną sytuację, w jakiej znalazł się
człowiek XX wieku. Patrzy na niego przez pryzmat doświadczeń, które przyniosło
stulecie XX w. Zdaniem Mouniera, jesteśmy świadkami pewnego kryzysu człowieka,
które należy nie tylko pojąć i wyjaśnić, ale także przezwyciężyć. Można wskazać
wiele znamion tego kryzysu. Podważane zostało zaufanie do rozumu i do
racjonalnie prowadzonej działalności ludzkiej. Pojawiły się nihilistyczne
zapatrywania na życie, które eksponują, jak np. w egzystencjalizmie,
absurdalność istnienia, osamotnienie człowieka, otaczającą go zewsząd nicość.
Więzi między ludzkie ulegają zatraceniu.
Raz po raz dochodzi do głosu pogarda dla innego człowieka i dążność do
poniżenia go. Ujawniły się tendencje totalitarne, wynaturzające życie jednostki
i zbiorowości. Człowiekowi ciągle zagraża alienacja, która objawia się
zamykaniem się w sferze wewnętrznym lub
angażowanie się w działalność zewnętrzną, w której jednostka poniekąd roztapia
się. Obie alienacje niekontrolowane są negatywne. Mounier popiera postawę
zaangażowania, aktywnego włączenia się w wydarzenia. Nie należy jednak tracić z
oczu transcendentnego wymiaru człowieka. Istnieją bowiem pewne nienaruszone
wartości, których źródłem i gwarancją jest Bóg. Do personalistów można zaliczyć
również: Jacques Maritaina,
Józef Tischnera, Jan Pawła II.
To co można nazwać projektowaniem człowieka okazało się
złudne. Bez Boga świat jest smutny, bezsensowny, nijaki. Bóg jest koniecznością
logiczną. Nawet ci, którzy w Boga nie wierzą winni stworzyć sobie hipotezę
roboczą, że istnieje Przyczyna Sprawcza naszego świata. Bez wiary lub roboczej
hipotezy, nie sposób wytłumaczyć cokolwiek. Nauka i filozofia doszła do takiego
punktu rozwoju, że nie sposób iść dalej. Cokolwiek się tworzy jest
karykaturalne, przefilozofowane i przeintelektualizowane.
wtorek, 25 grudnia 2018
Historia filozofii. Filozofia współczesna cd.
August Franciszek Ksawery
Comte (1798–1857) – francuski filozof i pozytywista, twórca nazwy
socjologia. Uważał, że kult Boga jest wrogi dla ludzkości, żądał , by w imię
pozytywistycznej religii usunąć przekonanie o istnieniu Boga i wprowadzić nowy
kult przez ześrodkowanie myśli, uczuć i czynów wokół ludzkości, będącej jedynym
i prawdziwie wielkim bytem[1].
Fryderyk Engels (1820–1895) – niemiecki filozof i socjolog. Był jednym z głównych ideologów komunizmu.
Odrzucał istnienie Boga.
Henri Bergson (1859–1941),
laurat Nagrody Nobla w dziedzinie literatury za rok 1927. Był twórcą
intuicjonizmu. Głosił, że główną rolę w procesie życiowym odgrywa nie rozum,
ale irracjonalizm – pęd życiowy. Świat podlega ciągłemu rozwojowi a życie
człowieka jest strumieniem przeżyć i czynów. Najwyższą wartość stanowi wolność.
Stworzył koncepcję élan vital (pędu
życiowego), siły motorycznej, będącej przyczyną wszelkiej aktywności organizmów
żywych. Podstawowym narzędziem poznawczym, z jakiego korzysta nauka, jest
intelekt. To intelekt (umysł) uogólnia, schematyzuje, kwantyfikuje,
relatywizuje. To intelekt tworzy pojęcia – pojęcia rzeczy. Intelekt służy
wyłącznie działaniu. Na intelekcie opiera się, i musi się opierać, poznanie
naukowe. Filozofia winna opierać się na intuicji – gdyż intuicja jest poznaniem
bezinteresownym. Uczeń Bergsona wykazał, że bergsonizm zmierza właściwie ku
panteizmowi immanentystycznemu, negującemu transcendencję, absolutność i
niezmienność Boga.
poniedziałek, 24 grudnia 2018
Historia filozofii. Filozofia współczesna
Filozofia współczesna sięga korzeniami w XIX wiek, kiedy
to dominującymi nurtami myślowymi były:
idealizm niemiecki,
pozytywizm francuski.
Pod wpływem tych dwóch kierunków
wykrystalizowały się dwa typy myślenia:
– idealistyczny: opierający się przede wszystkim na
założeniach
abstrakcyjnych, myśleniu oderwanym od rzeczywistości
(prawda na
poziomie rozumu).
pozytywistyczny: charakteryzował się postawą empiryczną;
opieraniem się o tzw. fakty z doświadczenia unikając spekulatywnego myślenia
(prawda w oparciu o fakty doświadczalne).
Powyższe kierunki filozoficzne są skrajne, stąd nie
zupełnie prawdziwe. Prawda jest pośrodku. Te dwa nurty myślowe spotkały się z
pewną opozycją i reakcją na to było pojawienie się:
fenomenologii;
egzystencjalizmu.
Kierunkiem pośrednim był marksizm, który rozwiną się w
końcu XIX w. Połączył on bowiem w sobie materialistyczną wizje rzeczywistości
czerpaną z pozytywizmu i pokrewnych mu nurtów z dialektyczną interpretacją tej
rzeczywistości materialnej czerpaną z heglizmu.
Rozwinęło się także wiele ruchów o mniejszym znaczeniu,
np. filozofia życia (Bergson), strukturalizm, personalizm, filozoteizm i inne.
Arthur Schopenhauer (1788–1860),
filozof niemiecki, przedstawiciel pesymizmu w filozofii. Jak głosił, wiedzę o
świecie nie czerpie się z bezpośredniego doświadczenia, lecz przez jego
wyobrażenie i konstruktywne rozumowanie. Każdy człowiek ma swoją wolę, która
jest siłą sprawczą we wszechświecie. Schopenhauer mawiał: świat jest moim
wyobrażeniem. Jedyną rzeczą którą poznaje się samą w sobie, to własne
ciało. To, co w związku z ciałem się przeżywa, to wola, najgłębsza istota nie
tylko nas samych, ale świata zewnętrznego. Ogólna wola świata podpada pod
zasadę ujednostkowienia i obiektywizuje się poprzez szereg stopni w minerałach,
roślinach, zwierzętach, a najwyższy stopień osiąga w człowieku. Z tej
metafizyki woli wypływa pewna estetyka i etyka.
Każda wola rodzi się z cierpienia. Zwierzęta chcą jeść,
pić bo czują głód lub pragnienie. Najbardziej cierpi człowiek, ponieważ ma
największe potrzeby. W chwilach estetycznej kontemplacji uspakaja się wola.
Wyzwolenie całkowite można osiągnąć tylko przez porzucenie własnej woli, a
przejście w wole zbiorową, przez zupełnie zapomnienie o sobie i współżycie z
innymi, przez cierpienie i działanie dla innych, przez ascezę.
Schopenhauer głosił, że to co jest obserwowane już
przechodzi przez wstępną filtrację. Pozostają struktury za pomocą form poznania
(fenomeny). Każdy człowiek buduje sobie własne fenomeny.
Człowiek ma dostęp do własnego wnętrza, do najbardziej
pierwotnych odczuć i emocji. Posiada chęć zmierzania w jakiś kierunku, który
jest uwarunkowany podstawowymi popędami. One to mogą zwrócić się przeciwko
człowiekowi. Każdy jednak może
zapanować nad swoimi popędami i kontrolować własną wolę.
Poglądy Schopenhauera miały wpływ na filozofią XIX i XX
wieku jak: filozofię Nietzschego, fenomenologię, psychoanalizę,
egzystencjalizm.
niedziela, 23 grudnia 2018
Historia filozofii. Oświecenie
Oświecenie to okres w historii kultury europejskiej,
określany jako wiek rozumu, przypadał na lata 1688–1789. Wiąże się z
kryzysem światopoglądowym i rozwojem – pod wpływem nauk filozoficznych i
przyrodniczych – mechanistycznego poglądu na świat. Ważną cechą oświecenia to
sekularyzacja państw europejskich oraz sformułowanie praw człowieka.
Wprowadzono idee republikańskie (rewolucja francuska, parlament, konstytucje)
oraz idee liberalizmu ekonomicznego. W
większości podejmowano walkę z religią i przywilejami Kościoła, choć w różnych
państwach akcenty oświecenia były rozłożone różnie. Krytykowano zacofanie,
feudalizm, dotychczasową władzę państwową, sposób nauczania kleru. W opozycji
do Oświecenia pojawiła się ideologia konserwatywna. Konserwatyści odrzucali
indywidualizm stawiając znaczenie wspólnoty wyżej niż prawa jednostki.
Podkreślali rolę emocji w życiu człowieka podważając znaczenie racjonalizmu.
Jednak największa rozbieżność dotyczyła natury człowieka. Konserwatyści
uznawali, że ludzie są skażeni grzechem pierworodnym. W praktyce oznacza to
naturalną skłonność do czynienia zła, której nie da się usunąć dzięki
wychowaniu czy poprawie warunków życia. Konserwatyści jako jedyne lekarstwo na
wady ludzkiej natury uznawali przywiązanie do tradycji oraz religii
postrzeganej jako źródła wartości. Władza opierająca się na takich ideałach
miała bronić obywateli przed ich własną odpowiedzialnością. Rewolucja
francuska, mocno zaciążyła na zwolennikach Oświecenia.
Franciszek Bacon (1561–1626)
pojmował filozofię jako wiedzę eksperymentalną i użyteczną. Bacon nie zajmował
się obszernie istnieniem Boga, zakładając, że jest to sprawa wiary. Poznanie
Boga za pomocą filozofii jest niemożliwe. Bacon za wyjątkowo bezużyteczne
narzędzie nauki uznał sylogizm. Zdaniem Bacona trzeba operować doświadczeniem,
a nie założeniami. Filozoteim inaczej spostrzega możliwości poznania przez rozum,
a sylogizm uważa za bardzo dobre narzędzie logiczne. Bacon nie
negował znaczenia rozumu w poznaniu. Rozum i zmysły muszą ze sobą
współpracować. Taka współpraca daje pewność wiedzy. Z tym poglądem
należy się zgodzić.
Kartezjusz (1596–1650),
filozof, matematyk i fizyk. Reprezentant nowożytnego racjonalizmu. Zamierzał
zbudować naukę obejmującą wszystkie gałęzie wiedzy, które twierdzenia byłyby
tak pewne, klarowne jak twierdzenia matematyki. W systemie filozofa jedynym
źródłem poznania jest rozum, zmysły nie pełnią funkcji poznawczych, lecz
wyłącznie praktyczne. Myślę, więc jestem
(łac. cogito ergo sum) – naczelna zasada Kartezjańskiej filozofii. Ta
słynna maksyma jest sparafrazowanym zdaniem Cycerona: Żyć to myśleć (łac.
Vivere est cogitare). Mawiał
de omnibus dubitandum (łac. o
wszystkim należy wątpić). Jeżeli istnieję, to zawdzięczam to czemuś spoza
siebie. Każdy skutek ma swoją przyczynę. Istnienie wymaga uzasadnienia. Skoro
Świat istnieje, musi mieć swoją przyczynę. Ze względu na brak racjonalnego
wytłumaczenia fenomenu istnienia Świata, pozostaje nam przyjąć, że przyczyna
była nadzwyczajna, nietypowa, transcendentna. Przyczynę tę nazwano Bogiem.
Kartezjusz uważał, że dopóki dusza pozostaje w ciele,
połączona jest z nim specjalnym organem w mózgu, który nazwał szyszynką.
Głosił: Nikt nie ponosi kary za swe myśli; Bóg dał człowiekowi wolną
wolę, ale pociągnęło to za sobą możliwość popełniania przez niego błędu.
Dzieła Kartezjusza potępił Kościół reformowany na
synodzie w Utrechcie w 1656 r., a Kościół katolicki w 1663 r. wpisał je do indeksu ksiąg zakazanych. W
1757 r. Benedykt XIV uchylił dekret z 1616 r.
Blaise Pacal (1623–1662),
fizyk, matematyk. Ma duże zasługi w nauce. W następstwie doświadczonego przezeń
w roku 1654 mistycznego przeżycia porzucił działalność naukową, poświęcając się
filozofii i teologii. Ukazując ograniczoność poznania rozumowego przeciwstawił
się zarówno Kartezjuszowi, jak też teologicznym spekulacjom. Nie rozum i
dedukcja, ale intuicja, porządek serca pozwala człowiekowi orientować się w
świecie – tylko sercem można odczuć swój tragiczny los, swoją wielkość i nicoś
zarazem. Wiara w Boga jest dla Pascala wyłącznie sprawą serca. Rozum nie może
dowieść jego istnienia – nigdy nie jest ono dane w sposób pewny (nie byłoby
wówczas miejsca na wiarę. Pascal mocno podkreśla wiarę. Według filozoteizmu
najpierw musi być wiedza, aby można było w coś uwierzyć. Trzeba wiedzieć w co
należy uwierzyć i dlaczego. Rozumowanie Pascala nie jest błędne, ale dla
filozoteizmu niewystarczające.
John Locke (1632–1704)
angielski filozof, twórca klasycznej postaci empiryzmu oraz podstaw
teoretycznych rządów demokratycznych. W filozofii zajmował się głównie teorią
poznania. W jej ramach stworzył aparat pojęciowy, będący później podstawą wielu
systemów filozoficznych od empiryzmu po fenomenologię. Pragnął stworzyć
klarowny system pojęć zgodnego ze zdroworozsądkowym podejściem do
rzeczywistości. To podejście
zdroworozsądkowe było inspiracją twórczą dla autora filozoteizmu.
George Berkeley (1685–1753)
irlandzki filozof, misjonarz anglikański, myśliciel. Opracował system
filozoficzny zwany idealizmem empirycznym, idealizmem subiektywnym albo
immaterializmem. Jak twierdził, to co daje się ująć bezpośrednio podczas
obserwacji rzeczywistości, to doznanie percepcyjne (np. jabłko). Natomiast
domniemanie, że istnieje coś ponad to, poza doznaniami, domniemanie, że np.
jabłko jest czymś więcej niż jedynie układ doznań percepcyjnych, jest
nieuprawnione i jest metafizycznym zmyślaniem. Tak naprawdę dane są tylko dwie
rzeczy – same bodźce i wygenerowane na ich podstawie idee. Jeżeli byt nie jest
spostrzegany, to nie ma się pewności czy on istnieje. Doszedł on do wniosku,
że trudno jest stwierdzić obiektywność
świata materialnego. To, że stale wracamy do tych samych spostrzeżeń jest
zasługą Boga, który dał nam zdolność obserwacji racjonalnie skonstruowanego
świata materialnego. Teoria Berkeleya choć jest wydumana, stanowi twórczy
impuls dla filozoteizmu. Będzie o tym mowa szerzej przy opisie samego systemu filozoteizmu.
Voltaire (1694–1778) był
zwolennikiem liberalizmu, traktujący z rezerwą każdą religię i ideologię. Jego
dzieła cechuje krytycyzm, odrzucenie autorytetów oraz tolerancja dla
różnorodnych postaw, racjonalizm, odrzucenie instytucji kościoła. W dogmatyzmie
religijnym dostrzegł przyczyny nietolerancji, brak wolności, prześladowań i
niesprawiedliwości. Voltaire potępiał fanatyzm religijny, ale i ateizm.
Deklarował wiarę w Boga jako pra-przyczynę wszystkiego. Postulował rozdział
państwa i Kościoła oraz tolerancję dla wszystkich religii.
Podobną drogą poszedł filozoteizm. Za pomocą metod badawczych Voltaire’a
opracowana została własna filozofia.
sobota, 22 grudnia 2018
Historia filozofii. Odrodzenie
Giovanni Pico della Mirandola
(1463–1494), wybitny przedstawiciel włoskiego Odrodzenia. Podejmował dialog na
temat czym jest człowiek. Według niego, człowiek nie został stworzony jako coś,
ale powołany do tego, aby sam siebie tworzył. W
swoich pracach przedstawia człowieka jako istotę autonomiczną, niezależną od
Boga: każdy jest kowalem swojego losu. Filozoteizm mówi podobnie z
jednym zastrzeżeniem. Bóg powołał człowieka do wielkiej godności. Dając mu
wolność wystawił go na wielką próbę. Człowiek nie tylko ma modernizować świat,
ale sam siebie doskonalić. Mirandola miał rację. Człowiek sam siebie tworzy.
Trudno jednak przyznać mu rację, że człowiek jest istotą autonomiczną. Wszystko
co się dzieje w przestrzeni Bożej opatrzności jest z nim integralnie związane.
Niccolo di Bernardo dei Machiavelli (1469–1527), prawnik, filozof,
pisarz społeczny i polityczny, historyk i dyplomata florencki, jedna z postaci
włoskiego Odrodzenia. Uważał, że polityka – będąc pewną „sztuką” – nie podlega
ocenom moralnym. Od jego nazwiska powstał termin „makiawelizm”. Władca powinien
postępować według rozumnej oceny sytuacji państwa, racją stanu, a nie zasadami
moralnymi. Prawdą jest, że inne decyzje podejmuje władca, a inne
pojedynczy człowiek. Władza jednak nie może być zwolniona z zasad moralnych,
które porządkują świat.
piątek, 21 grudnia 2018
Historia filozofii. Odrodzenie
Odrodzenie (renesans) to okres w historii kultury
europejskiej obejmujący XV i XVI wiek. Nie jest to okres spójny i jest różnie
spostrzegany przez historyków. Kontury czasowe są zamazane. Charakteryzuje się
przede wszystkim odejściem od scholastyki,
zwrócenie uwagi na podmiotowość (humanizm renesansowy), rozwój nauki,
odkrycia geograficzne, powrót do treści starożytnych (literatury, języków),
zmiana stylu we wszystkich dziedzinach sztuki. Strzelistość (gotyk) w
architekturze symbolizuje uniesione ramiona ku Bogu. Większego znaczenia nabrała religijność indywidualna, osobisty
kontakt z Bogiem. Na łamach Kościoła pojawiła się reformacja i kontrreformacja.
Rozwijała się filozofia społeczna, przeważnie oparta na odrodzonym stoicyzmie.
Przedstawicielem tego nurtu był Erazm z Rotterdamu. Podkreślał, że Pismo Święte należy komentować posługując się
wiedzą historyczno-filologiczną, w szczególności znajomością Ojców Kościoła, a
nawet filozofii pogańskiej. To szczególne podkreślenie roli Pisma Świętego
zbliżało go do protestantyzmu, zarazem jednak podkreślenie konieczności
znajomości Ojców oddalało go od protestanckiej zasady sola scriptura (tylko słowo pisane – Biblia).
Marcin Luter (1483–1546),
duchowny niemiecki, jeden z głównych twórców reformacji. Uznawał Pismo św. za
jedyną podstawę religii chrześcijańskiej. Odrzucał tradycje Kościoła. Podczas
pobytu w Rzymie w 1510 r. zauważył wiele uchybień w życiu Kościoła (papież poświęcał
wiele czasu wojnom, gorszące zachowanie się księży, bluźniercze żonglowanie
sakramentami, odprawianie w pośpiechu siedmiu mszy świętych przy jednym
ołtarzu). To doświadczenie miało wpływ na jego późniejszą postawę w walce z
papiestwem. Potępiał praktykę sprzedaży odpustów, w których odrzucał możliwość
kupienia łaski Bożej. Zapoczątkował reformację w Kościele katolickim i
powstanie kościołów protestanckich. Kościoły protestanckie uznają Lutra za
bohatera wiary, reformatora i odnowiciela Kościoła. Kościół anglikański zalicza
Lutra do grona świętych.
Luter odrzucał dotychczasowe wyobrażenie, że „dobre
uczynki” mogą zapewnić zbawienie. Wiara chrześcijańska, zdaniem Lutra wymaga,
aby człowiek sam stał się swoim sędzią, by sam, niezależnie od nikogo, w swoim
sumieniu osądzał swoje postępowanie. Na tym polega wolność chrześcijanina –
wolność człowieka jako osoby. Stąd też protestantyzm odrzucał spowiedź i
rozgrzeszenie, stawiając jednostkę bezpośrednio w obliczu Boga, zaprzeczał
pośredniczącej roli Kościoła.
W 1516 r. papież Leon X ustanowił odpusty. Dochód
pochodzący z ich sprzedaży miał być przeznaczony na budowę nowej Bazyliki św.
Piotra w Rzymie oraz na spłatę długów.
Do odpustów zachęcano tłumacząc, że Chrystus i święci podczas swego
życia na ziemi, więcej dobrego zrobili niż im było potrzeba do zbawienia.
Nadmiar mógł zatem służyć innym do otrzymania życia wiecznego, a papież miał
władzę udzielania uczynków łaski ze skarbca świętych. Luter sprzeciwiał się
takim tłumaczeniom. Uważał jej za nadużycie. 31 października 1517 roku, nie
przeciwko samym odpustom, ale takim właśnie nadużyciom, ogłosił Marcin Luter
swoich 95 tez wzywając do dysputy nad nimi. Zgodnie z utrwaloną legendą, zanim
wysłał swoje tezy do biskupów niemieckich wpierw przybił je w przedsionku
kościoła zamkowego w Wittenberdze:
1.Gdy Pan i Mistrz nasz Jezus
Chrystus powiada: "Pokutujcie'', to chce, aby całe życie wiernych było
nieustanna pokutą.
2.W żaden sposób nie można pod
wyrazem "pokutujcie'' rozumieć Sakramentu pokuty, to jest spowiedzi i
zadośćuczynienia, które kapłan sprawuje.
3.Nie chce jednak Pan rozumieć tu
tylko wewnętrznej pokuty, gdyż pokuta wewnętrzna, bez zewnętrznego uśmiercenia
ciała, nie jest pokutą.
4.Kara Boża trwa dopóki człowiek
czyni sąd nad sobą (to jest prawdziwa wewnętrzna pokuta), a więc aż do wejścia
do Królestwa Niebieskiego.
5.Papież nie chce, ani nie może
odpuszczać innych kar za grzechy jak tylko te, które nałożył wedle rozumienia
swego lub wedle ustaw kościelnych.
6.Papież nie może winy odpuścić
inaczej, jak tylko zwiastując i upewniając, że Bóg ją odpuścił. Ponadto w
wypadkach, które są zastrzeżone dla papieża do odpuszczenia. Kto by w tym
względzie papieża sobie lekceważył, tego wina pozostałaby niezgładzona.
7.Bóg nie odpuszcza nikomu win,
jeśli zarazem nie przywodzi go do upokorzenia się przed kapłanem, jako swoim
zastępcą.
8.Ustawy kościelne, traktujące o
nakładanej pokucie, dotyczą tylko żywych i nie mogą być stosowane do
umierających.
9.Dlatego też Duch Święty
przychyla nam dobrodziejstw przez papieża tak, iż tenże w postanowieniach
swoich zawsze pozostawał na uboczu na wypadek śmierci i ostatniej potrzeby.
10.Z tego powodu źle i
nierozsądnie postępują kapłani, którzy odkładają umierającemu do czasu czyśćca
pokuty kościelne.
11.Zamiana kary kościelnej na
karę w czyśćcu - to kąkol, posiany oczywiście wówczas, gdy biskupi spali.
12.Dawnymi czasy kary kanoniczne
nakładano nie przed, ale po absolucji, a to aby przekonać, czy żal okazany jest
szczery.
13.Umierających śmierć zwalnia z
pokuty; są oni prawnie wolni od wszystkich kościelnych ustanowień, bo umierają.
14.Im bardziej umierający tkwi w
grzechach swoich lub brakuje mu miłości, tym większą to rodzi w nim obawę.
15.Będąc blisko bojaźni połączonej z rozpaczą, ta wielka obawa wystarcza (pomijając już inne rzeczy), by zgotować mękę czyśćcową.
16.Piekło, czyściec i niebo, są
względem siebie tak różne, jak rozpacz, bliskość rozpaczy i pewność zbawienia.
17.Zdaje się być, że duszom w
czyśćcu potrzeba zmniejszenia bojaźni i pomnożenia miłości. 18.Ani rozumem, ani
z Pisma nie udowodniono, żeby dusze w czyśćcu znajdowały się w stanie
niezdolnym do zasługi i do wzrostu miłości.
19.I to zdaje się być niemożliwe
do udowodnienia, jakoby dusze w czyśćcu, przynajmniej niektóre, były pewne
swego zbawienia i o nie się nie troszczyły, jakkolwiek my pewni tego jesteśmy
zupełnie. 20.Dlatego papież pod przebaczeniem kary nie rozumie odpuszczenia
wszelkich kar, ale tych tylko, które sam nałożył.
21.Mylą się przeto kaznodzieje
odpustowi twierdząc, że przez odpust papieski człowiek staje się wolny od
wszelkiej kary i zbawiony.
22.Papież nie odpuszcza duszom w
czyśćcu żadnej kary, którą dusze te, wedle postanowień kościelnych, w życiu tym
winny były ponieść.
23.Jeżeli jest możliwe
odpuszczenie wszystkich kar, to tylko względem najdoskonalszych, a więc
względem bardzo niewielu.
24.Dlatego też większą część ludu
oszukuje się przez bezwzględne przyrzeczenie odpustu wszystkich kar.
25.Władza, jaką ma papież w
ogólności nad czyśćcem, przysługuje w szczególności każdemu biskupowi i
proboszczowi w jego diecezji lub parafii.
26.Papież bardzo dobrze czyni, że
nie z władzy klucza, której nie posiada nad czyśćcem, ale sposobem prośby
przyczynnej udziela duszom przebaczenia.
27.Ludzkie brednie opowiadają ci,
którzy głoszą, że gdy grosz w skrzynce zabrzęczy, dusza z czyśćca uleci.
28.Jest to pewne, że gdy grosz w
skrzynce brzęknie, urosnąć może skąpstwo i chęć zysku; skuteczność modlitwy
przyczynnej Kościoła zależy natomiast od upodobania Bożego.
29.Któż wie, czy wszystkie dusze
w czyśćcu pragną być wybawione, jak nas właśnie poucza legenda o Sewerynie i
Paschalisie.
30.Nikt nie jest pewny, czy jego
żal był szczery, tym mniej może być pewny, czy otrzymał zupełne odpuszczenie.
31.Jak rzadkim zjawiskiem jest
człowiek prawdziwie pokutujący i żałujący, tak równie rzadkim jest taki, który
by zyskał odpust prawdziwy, to znaczy, że jest ich niewielu.
32.Ci, którzy sądzą, iż mogą
zapewnić sobie zbawienie przez listy odpustowe, będą wiecznie potępieni wraz z
mistrzami swymi.
33.Należy się strzec tych, którzy
powiadają, że odpust papieski jest najszacowniejszym darem Bożym, przez który
człowiek może pojednać się z Bogiem.
34.Łaska odpustowa dotyczy kary i
zadośćuczynienia nałożonych przez ludzi.
35.Nie jest to chrześcijańska
nauka, że nie potrzeba pokuty i żalu temu, kto z czyśćca wykupuje dusze, lub
chce nabyć prawo wyboru spowiednika.
36.Każdy chrześcijanin,
prawdziwie żałujący za swoje grzechy, ma i bez listu odpustowego zupełne
odpuszczenie męki i winy.
37.Każdy prawdziwy chrześcijanin,
żywy czy umarły, ma udział we wszelkich darach Chrystusowych i kościelnych; Bóg
mu ich udzielił i bez listów odpustowych.
38.Nie należy jednak gardzić
odpustem papieża, gdyż, jak to już powiedziałem, stanowi on objaśnienie Boskiego
przebaczenia.
39.Zachwalać ludowi obfitą łaskę
odpustów, a jednocześnie zalecać prawdziwy żal i pokutę, jest to rzecz nad
wszelką miarę trudna nawet dla najbardziej uczonych teologów.
40.Skrucha prawdziwa pożąda i
łaknie kary, obfity zaś odpust uwalnia od karania i wyradza niechęć do kary,
lub sprzyja co najmniej do zrodzenia się takiej niechęci.
41.O apostolskim odpuście trzeba
przezornie nauczać, by lud nie powziął błędnego mniemania, że odpust przewyższa
inne dobre uczynki miłości chrześcijańskiej.
42.Wszystkich chrześcijan należy
nauczać, że papież bynajmniej nie sądzi, iż zakupywanie odpustu może być
stawione na równi z uczynkami miłosierdzia.
43.Należy nauczać chrześcijan, że
lepiej wspierać ubogich lub pomagać potrzebującym, niż kupować odpusty.
44.Przez uczynek miłości wzmaga
się w nas miłość, a człowiek staje się lepszy; przez odpust zaś nie staje się
lepszy, tylko wolny od kary.
45.Należy nauczać chrześcijan, że
ten, kto bliźniego widzi w niedoli, a mimo to kupuje odpust, nie zyskuje odpustu
papieskiego, ale ściąga na siebie gniew Boży.
46.Należy nauczać chrześcijan, że
jeżeli nie są nadmiernie bogaci, powinni zachować grosz oszczędzony na potrzeby
domowe, a nie marnować go na zakupienie odpustu.
47.Należy nauczać chrześcijan, że
zakupienie odpustu jest zostawione każdemu do woli i nie jest zakazane.
48.Należy nauczać chrześcijan, że
udzielając odpustu, papież potrzebuje i domaga się raczej modlitw pobożnych,
niż pieniędzy, które mu znoszą.
49.Należy nauczać chrześcijan, że
odpust papieski jest dobry, jeżeli się na nim nie buduje zbawienia; lecz jest
nader szkodliwy, jeśli z powodu niego tracimy bojaźń Bożą.
50.Należy nauczać chrześcijan, że
gdyby papież wiedział o wszystkich szachrajstwach kaznodziejów odpustowych,
raczej by w stos popiołów zamienił katedrę św. Piotra, aniżeliby miała być
budowana kosztem skóry, krwi i ciała jego owieczek.
51.Należy nauczać chrześcijan, że
papież nie szczędziłby swych własnych pieniędzy, chociażby nawet kościół św.
Piotra miał być na ten cel sprzedany, byle udzielić wsparcia potrzebującym, od
których obecnie kaznodzieje odpustowi wyłudzają ostatni grosz.
52.Nawet wówczas płonna jest
ufność tych, którzy przez odpusty dostąpić chcą zbawienia, gdyby nie tylko
sprzedawcy odpustów, ale nawet sam papież za to ręczyć chcieli duszą swoją.
53.Wrogami Chrystusa i papieża są
ci, którzy z powodu kazań odpustowych w kościołach nakazują zamilknąć Słowu
Bożemu.
54.Krzywda się dzieje Słowu
Bożemu, jeżeli w kazaniu tyle a może i więcej czasu poświęca się głoszeniu
odpustów, co i Ewangelii.
55.Zdanie papieża jest oczywiste,
że skoro odpust, mający tylko podrzędne znaczenie, jednym dzwonem oraz zwykłą
ceremonią i wystawnością należy obchodzić, to Ewangelię, mającą stokroć większą
wartość, należy sławić stokrotnymi dzwonami i stokroć większymi ceremoniami i
wystawnością.
56.,,Skarb kościoła'', z którego
papież czerpie odpust, nie jest dostatecznie ściśle określony ludowi
chrześcijańskiemu, ani przezeń znany.
57.Że nie są to skarby doczesne,
łatwo stąd poznać, że nimi księża tak szczodrze szafują, ponieważ wiadomo o
wielu duchownych, że oni tego rodzaju skarby (doczesne) raczej pilnie zbierają
aniżeli pragną rozdawać.
58.Skarby te nie są także z
zasługi Chrystusa i świętych, bo zasługa Chrystusa i bez przyczynienia się
papieskiego przychyla łaski wewnętrznemu człowiekowi, dla zewnętrznego sprawia
krzyż, śmierć i potępienie.
59.Św. Wawrzyniec nazwał ubogich,
jako członków Kościoła, skarbem kościelnym; użył jednak zapewne wyrazu tego w
ówczesnym znaczeniu.
60.Skarbem tym są klucze
Kościoła, podarowane nam przez zasługę Chrystusa.
61.Oczywiste jest, że do
odpuszczenia kar i wybaczania grzechów w wypadkach zależnych jedynie od
papieża, najzupełniej wystarcza władza papieska.
62.Prawdziwym skarbem Kościoła
jest najświętsza Ewangelia chwały i łaski Bożej.
63.Lecz skarb ten jest w
pogardzie u ludzi, bo on to sprawia, że pierwsi będą ostatnimi.
64.Skarb odpustowy za to jest
bardzo miły, gdyż ostatnich czyni pierwszymi.
65.Dlatego też skarby Ewangelii
są sieciami, w które niegdyś łowiono ludzi służących mamonie.
66.Skarby odpustowe są sieciami,
w które obecnie łowią mamonę ludzką.
67.Odpust zachwalany przez
kaznodziejów, jako wielka łaska, jest istotnie łaską wielką, gdyż im przynosi
wiele pieniędzy.
68.W rzeczywistości jednak jest
najmniejszą łaską w porównaniu z łaską Bożą i błogosławieństwem krzyża.
69.Biskupi i duszpasterze są
obowiązani z należnym uszanowaniem przyjmować delegatów apostolskiego odpustu.
70.Ale równocześnie są obowiązani
uważać pilnie, aby komisarze ci zamiast rozkazów papieskich nie wygłaszali
własnych urojeń.
71.Kto przeciw prawdzie
apostolskiego odpustu mówi, niech będzie przeklęty.
72.Kto przeciw samowolnym i
kłamliwym słowom kaznodziei odpustowego występuje niech będzie błogosławiony!
73.Jak papież słusznie niełaską i
klątwą karze tych, którzy podstępnie działają na szkodę odpustów.
74.Tak również słusznie dotyka
niełaską i klątwą tych, którzy pod osłoną odpustu używają swoich sztuczek na
szkodę świętej miłości i prawdy.
75.Niedorzecznością jest
twierdzenie, że przez odpust papieski rozgrzeszony jest nawet taki człowiek,
który by - co przecież nie można sobie wyobrazić - zbezcześcił Matkę Bożą.
76.Wprost przeciwnie twierdzimy,
że odpust papieski nawet najmniejszego grzechu odpuścić nie może - o ile
będziemy pod odpustem rozumieli zmazanie winy tego grzechu.
77.Twierdzenie, że i Piotr św.,
gdyby był teraz papieżem, nie mógłby światu ogłosić większych łask2, jest
bluźnierstwem przeciw Piotrowi św. i papieżowi.
78.My zaś twierdzimy, że i ten i
każdy inny papież rozporządza większymi łaskami, aniżeli odpust, a mianowicie
Ewangelią, darami miłosierdzia, darem uzdrawiania itp. (1 l. do Kor. 12).
79.Obrazą Boską jest głosić, że
wystawiany w kościołach krzyż odpustowy z herbem papieża równie jest mocny i
skuteczny jak krzyż Chrystusa Pana.
80.Biskupi, kaznodzieje i
teolodzy, którzy dozwalają, aby nauki podobne były wygłaszane ludowi,
odpowiadać będą za to przed obliczem Boga.
81.Następstwem koniecznym
bezczelnych kazań odpustowych jest to, że i uczonemu trudno obronić papieża
przed zarzutami i bezsprzecznie ostrymi oskarżeniami prostaczków.
82.Na przykład: dlaczego papież
dla świętej miłości i dla cierpień, jakie dusze w czyśćcu ponoszą, dusz tych
naraz nie wyzwoli z czyśćca; gdy tymczasem dla tak małej przyczyny, jaką jest
budowa kościoła św. Piotra, za pieniądze tyle dusz wyzwala?
83.Albo: po co odbywają się
egzekwie i dlaczego nie wolno jest cofnąć zapisów kościelnych, poczynionych na
msze za umarłych, kiedy przecież za wybawionych nie potrzeba się już modlić?
84.Albo: cóż to jest za jakaś
nowa doskonałość Boża i pobożność papieska, że bezbożnemu wolno za pieniądze
wyzwalać dusze pobożne, a nie chcą duszy tych wyzwalać z miłości i bez
pieniędzy?
85.Albo: czemuż owe dawne zasady
pokutne, które w rzeczy samej są już zniesione i martwe, jednakże dzięki
odpustowi nabrały znaczenia i mogą być usunięte tylko za pieniądze, jak gdyby
dotąd istniały w całej pełni?
86.Będąc bogatym ponad magnatów,
czemu to papież nie za swoje własne pieniądze, lecz za pieniądze ubogich
wiernych buduje kościół św. Piotra?
87.Od czego uwalnia albo czym
obdarza papież tych, którzy przez zupełną pokutę zyskali prawo przebaczenia i
odpustu?
88.Gdyby papież zechciał każdemu
wierzącemu udzielać rozgrzeszenia i odpustu sto razy na dzień zamiast raz
tylko, czy mogłaby nad tę łaskę spaść na Kościół większa?
89.Ponieważ papież w odpuście
bardziej szuka zbawienia dusz, niźli pieniędzy, dlaczego znosi dawniejsze listy
odpustowe, skoro są równie ważne?
90.Chcieć takie przeciwne argumenty
ludzi świeckich stłumić gwałtem, bez wskazania przyczyn i powodów, znaczy to
wystawiać Kościół i papież na szyderstwo wrogów, a chrześcijan na szkodę
duchową.
91.Gdyby odpust głoszono zgodnie
z myślą i zapatrywaniem papieża, łatwo byłoby zbijać wszelkie zarzuty, a może
by nawet wcale się nie zrodziły te zarzuty.
92.Więc precz z prorokami, którzy
wołają: pokój, pokój, pokój, a pokoju nie ma (Ezech. 13,10.16).
93.Tym prorokom dobrze być musi,
którzy powiadają: krzyż, krzyż, a krzyża nie ma.
94.Należy upominać chrześcijan,
aby usiłowali iść za Chrystusem jako głową swoją, przez krzyż, śmierć i piekło.
95.I byli pewni, że raczej
cierpieć, niż używając fałszywego pokoju, wejść mogą do niebios
Luter ogłosił swoje trzy,
przygotowane jeszcze przed klątwą pisma: O naprawie stanu chrześcijańskiego,
O niewoli babilońskiej Kościoła, O wolności chrześcijanina. W pismach tych
przeciwstawił się ostro papieskiej supremacji, poddał krytyce wszelkie nauki i
objawy życia kościelnego nie znajdujące według niego potwierdzenia w Biblii.
Wreszcie, w obecności licznie zgromadzonych studentów, profesorów i ludu 10
grudnia 1520 roku na przedmieściach Wittenbergi spalił na stosie papieskie
księgi prawnicze wraz z bullą (o czym początkowo nikt nie wiedział). Czynem tym
zrywał ostatecznie z Kościołem, a konsekwencją tego było, że wkrótce potem 3
stycznia 1521 papież Leon X ekskomunikował Lutra na zawsze. 26 maja 1521 roku
cesarz Karol V ogłosił edykt wormacki, uznający Marcina Lutra za heretyka i
skazujący go oraz jego zwolenników na banicję.
Blisko 500 lat później z ust papieża Jana Pawła II padły następujące
słowa: Istotnie, naukowe badania uczonych, tak ewangelickich, jak i
katolickich, badania, w których już osiągnięto znaczną zbieżność poglądów,
doprowadziły do nakreślenia pełniejszego i bardziej zróżnicowanego obrazu
osobowości Lutra oraz skomplikowanego wątku rzeczywistości historycznej,
społecznej, politycznej i kościelnej pierwszej połowy XVI wieku. W konsekwencji
została przekonująco ukazana głęboka religijność Lutra, którą powodowany
stawiał z gorącą namiętnością pytania na temat wiecznego zbawienia. Okazało się
też wyraźnie, że zerwania jedności Kościoła nie można sprowadzać ani do
niezrozumienia ze strony Pasterzy Kościoła katolickiego, ani też jedynie do
braku zrozumienia prawdziwego katolicyzmu ze strony Lutra, nawet jeśli obydwie
te okoliczności mogły odegrać pewną rolę. Podjęte rozstrzygnięcia miały
głębokie korzenie. W sporze na temat stosunku między wiarą a tradycją wchodziły
w grę sprawy najbardziej zasadnicze, odnoszące się do właściwej interpretacji i
recepcji wiary chrześcijańskiej, sprawy zawierające w sobie potencjalność
podziału Kościoła, nie dającego się wytłumaczyć samymi racjami historycznymi.
Subskrybuj:
Posty (Atom)