Filozoteizm (inaczej wiara rozumna) jest propozycją nowego oglądu wszystkich aspektów naukowych i religijnych za pomocą naturalnego światła rozumu, pod kątem znanych praw przyrody, logiki i podejścia filozoficznego z uwzględnieniem wiary w istnienie Stwórcy świata (Boga) oraz Jezusa Chrystusa jako pełne Wcielenie Boga (Akt działający) w istotę ludzką.
Łączna liczba wyświetleń
sobota, 2 marca 2019
Herezja Cerynta
Wspominałem Cerynta 27 lutego. To gnostyk z rzymskiej
prowincji Azji, który jest uważany został na Soborze nicejskim (325 r.) za
heretyka. W jego doktrynie świat został stworzony przez aniołów. Chciał w ten sposób odsunąć Boga od kontaktu
z materią. Był on pod wpływem wczesnego nurtu judeochrześcijańskiego Ebionitów
(od I do V wieku n.e), którzy bardziej trzymali się nauk Jezusa niż nauk
Pawła z Tarsu. Największym zarzutem
stawiane Ceryntowi było nie uznawanie
przez niego, i herezji podobnych, boskości Jezusa. Prawdopodobnie Ewangelia Jana była napisana przeciw jego tezom.
Ewangelia ta nasycona została teologią bóstwa Jezusa. Poglądy Cerynta otworzyły polemikę na tematy
chrystologiczne. Czy Jezus jest
Bogiem? Wg Cerynta Duch Boży wszedł w
Jezusa z Nazaretu w trakcie chrztu w Jordanie. Jego działalność i śmierć
Odkupieńcza została Mu narzucona przez Ducha Świętego. Sugeruje On, że Jezus
został zdeterminowany wolą Ojca. Jego rolą było objawienie nauki Ojca i rola Odkupieńcza,
zstępującego Odkupiciela. Herezja Cerynta pozbawia Jezusa aktu Jego woli.
Pozbawia Go tego, co jest w Nim najpiękniejsze. W przyjętej idei
chrześcijańskiej, to właśnie wola Jezusa poddana woli Ojca jest godna podziwu i
stała się nagrodą Jego Wywyższenia.
piątek, 1 marca 2019
Boskie splątanie
Dzisiejsza nauka mówi, że właściwość układu zaczyna
istnieć wtedy, kiedy zostanie zmierzona.
Grupa naukowców z Wiednia (a wśród niej Polacy: Radek Łapkiewicz i
Marcin Wieśniak) udowodniła, że pomiar jednej z właściwości układu (np. fotonu)
ma wpływ na wynik pomiaru innej. Albert
Einstein nie mógł się z tą teorią pogodzić. Przed pomiarem układ znajduje się w
tzw. superpozycji (w zdolności podejmowania różnych działań). Pomiar nie
ujawnia cech, ale nadaje wartość obserwowanemu obiektowi. Rzeczywistość
obiektywna jest złudzeniem (Schopenhauer). Wygląda tak jak chcemy ją widzieć.
To co nie obserwujemy nie ma znaczenia czy istnieje. Inni obserwatorzy mogą
odczytywać świat inaczej.
Kiedy przywołuje się w myślach Boga, On ujawnia się i
staje się nam bliski. Zmieniając obiekt zainteresowania On zajmuje pozycję dla
na nieistotną. Wierzący wierzą, że On istnieje obiektywnie, ale dla nas nie
jest ważny. To splątanie (zjawisko znane w fizyce kwantowej) odzwierciedla
naszą relację z Bogiem. Idea splątania jest koncepcją, która pozwala na własne
życie i podejmowanie samodzielnych sądów. Bóg nie chce nam przeszkadzać.
Człowiek musi brać odpowiedzialność za swoje decyzje i czyny. Splątanie jest z
jednej strony darem, a z drugiej przekleństwem. Bóg zmusza człowieka do
działania i do odpowiedzialności. Brak odpowiedzialności rodzi grzechy. W tym,
wielkim grzechem jest grzech zaniechania, poddawania się, akceptacji stanu rzeczy,
bierność.
Jeżeli myśli się o Bogu nieprzychylnie, On staje się dla
nas ciężarem. Sami sobie wzbudzamy przed Nim strach. Z braku oparcia stajemy
się bezsilni, podatni na losowy rozwój wydarzeń. Bóg dał człowiekowi zdolność
kreowania rzeczywistości według naszych sił woli. Być może nie będzie to
polecenie: "stoliczku nakryj się", ale pozytywna energia do przeciwstawieniu się
losowi. Mówi się, że wiara czyni cuda. Coś w tym jest na rzeczy.
środa, 27 lutego 2019
Twórcze zło
Nie wiem, czy jest to zamysł Stwórcy, ale historia
pokazuje, że tam gdzie jest potrzeba wielkiego dobra wszystko zaczyna się od
zła. Już w drugim wieku nie byłoby rozkwitu papiestwa gdyby nie pojawiły się
różne sekty Cerynta, Walentyniana, Marcjona, Marceliny. Sekty te wypaczały idee
Chrystusa. Kościół musiał się bronić. Ta mobilizacja stała się twórcza. Brali w
niej udział ówcześni filozofowie i teolodzy (Justyn, Hieronim, Ireneusz,
Polikarp) ale i papieże Anicet, Pius I.
Chrystus działał ok. trzech lat. W skali świata jego
nauki i śmierć były incydentem na miarę jedniowego niewsa. Jego idea
zakorzeniona w garstce uczniów
dojrzewała powoli. Rozkwitła, jak zaczęło się zło.
Myślę sobie, że to co spotkało kościół, te wszystkie
skandale pedofilskie nie są zapowiedzią aggiornamento Kościoła. Teraz pozostało
mu się tylko odbić od dna. Podobnie myślę, że to co spotkało polską politykę
nie jest również zapowiedzią bliskiego tryumfu Polski. Ja na to liczę i mam
nadzieje.
poniedziałek, 11 lutego 2019
I w to wierzę
Od kiedy człowiek zdolny był posługiwać się rozumem
nachodziły go myśli, które można nazwać ideami. Jako przykład. Cień rzucany
przez słońce zainspirował go do wykorzystania tego fenomenu do oznaczania pory
dnia. W nocy, przy braku słońca nie było to możliwe. Upływ czasu powiązano z
czasem wylewania się wody ze zbiornika. Wystarczyło wiadro z wodą i dziurką
przez którą kapała woda. Stan pozostałej wody wskazywał upływ czasu. Na tych
przykładach można określić co to są idee. Idee to myśli, które nachodzą
człowieka pod wpływem różnorakich impulsów.
Z czasem zdolność umysłowa człowieka rosła. Pojawiały
się idee bardziej skomplikowane, dochodząc do idei abstrakcyjnych. Te z kolei
nie bazują na wiedzy pozyskanej, ale na iluminacji myśli, czyli myśli nowych,
twórczych, nie dających się wytłumaczyć na bazie dotychczasowej wiedzy. Takich
iluminacji doznał np. Albert Einstein i cała plejada naukowców kwantowych. Odkryli
oni że paradygmatem istniejącego świata nie jest materia, a sama dynamika.
Świat stale się dzieje.
Dzięki ich spojrzeniu można inaczej spojrzeć na
Stwórcę. Jego obecność zaznacza się przez Jego działanie. Jego natura, postać,
forma mają znaczenie tylko dla Jego ludzkiego wyobrażenia. Jak genialnie brzmią
słowa hagiografa, które w usta Boga ukazującym się w krzaku Gorejącym napisał;
"Jestem, który Jestem" (Wj 3,14). W trzech słowach
zawarł Prawdę oczekiwaną. Czy istnieje Stwórca, czy jest to tylko produkt
naturalnych samoistnych procesów.
Prawda ta zrodziła się z ludzkich idei na podstawie
iluminacji, a ona z kolei została wlana przez samego Stwórcę, który chciał się
Objawić. Reszta jest tego konsekwencją.
To mi wystarczy i w to wierzę.
środa, 6 lutego 2019
Która religia jest najbliżej Prawdy
Do dzisiejszego tematu zainspirował mnie list pana
Krzysztofa, który zadał mi pytania:
-Dlaczego przyjął Pan teologie katolicką jako właściwą do
opisu rzeczywistości wielowymiarowej w jakiej istniejemy?
-Dlaczego nie wybrał Pan modelu wspomnianej rzeczywistości
np. wg judaizmu czy wg islamu?
-W czym katolicyzm jest bliższy PRAWDY albo może wg Pana
jest jedynie prawdziwy, wszak na ogół każdy wyznawca swoją religię uznaje za
jedynie słuszną?
Prawda o Bogu, Stwórcy została odczytana przez Żydów ok. 2
tys. lat przed Chr. Na jej doktrynie została nadbudowana religia
Chrześcijańska. Islam przejął od Żydów bazę doktrynalną i adoptował ją do
własnego oglądu wiary. Można uznać, że początek jest wspólny dla wymienionych
religii. Prowadzone badania dotykają
tego samego. Szkoda, że źródło jej jedno (Tora, Stary Testament). Źródła poza
wymienionymi (pogańskie) niewiele dostarczają informacji.
O tym jednym korzeniu wiary wspominają inne religie, ale
informacje pochodzą one z czasów późniejszych i mają charakter wtórny.
Dobrym pytaniem byłoby, czy dostępne źródła, o których mowa,
przekazują Prawdę. Tora (Stary Testament) są zbiorem pism napisanych w
przeszłości. Jak wspominają sami autorzy pisali swoje księgi pod natchnieniem.
Sami przyznają, że wiedza była im Objawiona przez Ducha Świętego. Ponieważ mam
inne spojrzenie na ingerencję Stwórcy to Objawienie nazywam odczytaniem tego co
została wlane w ludzkie serce, sumienie.
Inne spojrzenie niż zwyczajowe przybliżyło mi Boga od
środka. Stwórca zapisał Prawdę o sobie w ludzkich sercach. Tam pozostawił swój
ślad. Trzeba tylko podjąć trud Jego odczytania. Do tego stosuje klucze, które
są dostępne ludzkiemu rozumowi. Bardzo pouczające są same pojęcia jak Absolut,
nieskończoność, wieczność, energia, tchnienie. W nich zawarta jest informacja o
Stwórcy. Tym samym udowadniam, że można mówić o Bogu, poszukiwać Go, opisywać i
poznawać Jego paradygmaty.
sobota, 2 lutego 2019
Dobro musi zwyciężyć
Wczoraj wyraziłem swój
niepokój obecnym stanem rzeczy. To była chwilowa pesymistyczna refleksja.
Entuzjazm dobra pobudza mnie do nowej refleksji. Nie można się poddawać. Obecna
władza pójdzie w niechlubne zapomnienie, a nasze dzieci będą żyć nadal. Trzeba
im zostawić wartości, które są ponad czasowe. Te wartości trzeba zachować w
naszych sercach, mowie i zachowaniach. Ludzie dobrej woli i ci którzy umieją
patrzeć szerzej, głębiej, etycznie nie mogą się poddawać złu. Zło wychodzi od
słabych, zakompleksionych, małych ludzi, którzy kierują się swoimi partykularnymi
interesami. Nie można pozwolić, aby to zło zakotwiczyło się na wieki. Zwyczajny
obywatel nie może zrobić wiele. Władza może naginać tak prawo, że zawsze wyjdą
na swoje. Ludzkie sumienia mają bariery ochronne przed złem. Trzeba tylko
chcieć, a zło nie przeniknie duszę. W tym zakamarkach sumienia powinniśmy
przechowywać ewangeliczne dobro. Tego oczekuje od nas Stwórca. Pozostańmy na
służbie Jego Ewangelii, a dobro samo się przechowa i zakwitnie wiosną.
piątek, 1 lutego 2019
Zło rozchodzi się szybko
Ostatnie wydarzenia, afery ukazują nam jak szybko rozchodzi
się zło. Zastanawiam się jak państwo mogło dopuścić taką destrukcję. O
społeczeństwie, które aprobuje to zło nie wspomnę. Dla mnie jest to olbrzymie
rozczarowanie. Zło, które się dzieje na naszych oczach jest takie widoczne i
czytelne. Nie dziwię się tym wszystkim klakierom, którzy akceptują zło. Łudzą
się, że coś spadnie ze stołu pańskiego. Dziwię się, że społeczeństwo tego nie
widzi. Czy jest ono tak marne, że staje się nabierać na te jałmużny kosztem
normalnego życia i zwykłej walki o dobra życiowe. Poparcie władzy przez stały
elektorat w ich liczbie świadczy, kogo mamy za sąsiadów.
To rozczarowanie polskim społeczeństwem nakłada się na moje prace edytorskie. Zadaję
sobie pytanie. Do kogo moje słowa trafiają? Jak społeczeństwo nie widzi zła
które się dzieje na ich oczach nie dostrzegą dobra które opisuję. Daremny trud.
Opadają ręce i odchodzi chęć pisania.
Subskrybuj:
Posty (Atom)