Łączna liczba wyświetleń

wtorek, 20 października 2020

Nie bał się mówić, że Prawda jest inna

 

          Jestem entuzjastą Jezusa Chrystusa. Prawdę o Nim trzeba odczytać z posiadanych dokumentów (z ewangelii, dostępnych źródeł). Trzeba być przy tym ostrożny, bo można ulec redakcyjnych manipulacjom. Wiedza wysublimowana o Nim daję obraz wielkiego Człowieka. Nawet ateusze i osoby niechrześcijańskie (z innych wyznań) mogą odnieść podobne wrażenia. Nie trzeba wiary aby uznać Jego mądrość, dobroć i miłość do bliźnich. Przy tym, za życia był bardzo ludzki z przywarami również. Dla każdego może być wzorem do naśladowania i oceny własnej osobowości.  Jego ludzkie przywary (nie zawsze był miły dla otoczenia) powodują, że jest nam bliższy. Każdy może Jego naśladować. Dla mnie jest inspiracją do odwagi osobistej. Jezus nie bał się naruszać uznane kanony religijne. Nie bał się mówić, że Prawda jest inna. Dla Niego Prawda była silniejsza niż przekaz biblijny. Jezus wskazywał cel ostateczny, eschatologiczny. Jak pięknie brzmią Jego słowa opisane w Ewangelii Mateusza: "Cóż bowiem za korzyść odniesie człowiek, choćby cały świat zyskał, a na swej duszy szkodę poniósł? " (Mt 16.26).

          Jezus uprościł teologię do dwóch przykazań miłości. W nich jest zawarta nauka o Bogu i Jego zamysłach. Przed śmiercią wykazał niebotyczną odwagę, na którą mnie nie stać. W oczy Piłata przyznał się do własnego przeznaczenia. Nie wyparł się Boga. Pozostał wierny swojemu przeznaczeniu. W Ogrójcu prosił Boga o zwolnienie Go z przeznaczenia, ale nie nalegał. To podporządkowanie się woli Ojca jest przykładem Jego heroizmu i wierności.

           Gdyby Jezus Chrystus nie był wywyższony do rangi Boga byłoby to bez znaczenia mojego podziwu dla Niego.  Szkoda że ludzka zachłanność wykorzystuje tę piękną postać do swoich partykularnych politycznych interesów. W Jego imieniu i w Jego Kościele dokonuje się demolkę naszego kraju. Co za wstyd, zbrodnia i niegodziwość. Czekam aby czas prosperity obecnej władzy skoczył się jak najszybciej.

poniedziałek, 19 października 2020

Tak by nie postąpił

 

          Uchylę dzisiaj rąbek wiedzy mojego warsztatu badawczego. Otóż, jak sądzę mało jest idei, które nie mają swojego zaplecza  źródłowego. Staram się przekazywane myśli uzasadniać na różne sposoby.  Świat jest pełen informacji. Trzeba tylko z pokorą pochylić nad nimi. Mniemanie o mądrości własnej może być iluzją i przejawem pychy. Trzeba mieć świadomość, że z każdą chwilą napływają nowe fakty, które należy uwzględniać przy formułowaniu opinii i głoszeniu starych idei. Nie trzeba mieć pretensji do siebie, że rok temu, czy dwa myślało się inaczej. Świat idzie naprzód. Musimy za nim nadążać. Oprócz literatury, mediów informacyjnych, do narzędzi które podlegają refleksji jest własna osobowość z ciałem i świadomością z obszaru przestrzeni rzeczywistej. Uznając siebie za przykład przeciętny, powszechny i statystycznie poprawnym muszę brać pod uwagę dotychczasowe poznanie. Siłą rzeczy muszę iść ciągle do przodu. Nie odrzucam starym poglądów, które są odniesieniem do nowych, ale stare poglądy traktuję jako historyczne, minione. Doświadczenia minionych lat są kopalnią wiedzy. Mogą służyć do wypowiadania nowych idei czy myśli. Przebyte choroby, zawirowania życiowe uczą. Z nich wiem, że człowiekowi zadana jest ciągła walka. Należy bez przerwy pokonywać trudności. Na załamania pozostawiać jak najmniej czasu. Życie przynosi bez przerwy zmiany okoliczności, nowe bodźce. Cały czas musi się je uwzględniać w bieżących działaniach. Ważne jest nie dopuszczać do siebie zazdrości, kompleksów, nienawiści. Złe energie (funkcjonały) rzutują na główne zadania człowieka. Jestem zwolennikiem poglądu, że nabyta wiedza i świadomość za życia będzie procentować po życiu. Tam czeka nas dalsza, swoista walka. Tam również będziemy szukać Nieznanego, choć lepiej będziemy czuć Jego obecność.

            Szukanie Prawdy nie kończy się po życiu. Będą inne sprzyjające okoliczności poznawcze. Czas wieczności musi być zagospodarowany. Nie znany scenariuszy, ale rozsądek podpowiada, że życie, czyli dynamika będzie dalej aktualna. Stagnacja jest synonimem śmierci. Szczęście nie polega na zdobyciu, ale na zdobywaniu. Każdy alpinista, który osiągnął szczyt marzy o następnym. To co zyskał jest już przeszłością.

             Głównym zadaniem człowieka jest ciągłe doskonalenie się. Nawet Jezus za życia dał ponieść się ludzkim (niedoskonałym) odruchom i emocjom. Chwycił za bicz, by wygnać ze Świątyni zwykłych przekupniów. Obecnie obowiązuje go wola Ojca – Miłosierdzie Boże.  Dzisiaj tak by nie postąpił.

niedziela, 18 października 2020

Opozycjoniści Jana Pawła II


          Jak pisałem, uważam Jana Pawła II za ostatniego wielkiego reprezentanta tradycyjnej teologii dogmatycznej, która sobie liczy 2 tys. lat. Papież bronił swoich poglądów i stawiał czoła radykalnych poglądom Schillebeecksa i Hansa Künga. Podobnie walczył z teologią wyzwolenia.

          Edward Schillebeeckx. Był dominikaninem, wielką postacią Soboru Watykańskiego II. Jest zaliczany do najwybitniejszych teologów katolickich XX wieku. On również zachowywał tradycję dogmatyczną, lecz był wrażliwszy na ludzkie doświadczenie wiary. Razem Karlem Rahnerem i młodym Józefem Ratzingerem był redaktorem konstytucji dogmatycznej Dei Verbum. Miał on inny pogląd na celibat kapłanów niezgodny z nauczaniem Kościoła. Dopuszczał, w przypadku trwałego braku wyświęconego kapłana osoby świeckie do podawania eucharystii. Kościół uważa, że sprawowanie eucharystii jest możliwe jedynie na mocy sukcesji apostolskiej. Ciekawe, że jego poglądy wyrażone w książce: "Jezus, historia żyjącego" (1974) nie zostały nigdy potępione. W Polsce nie przetłumaczono na język polski żadnej jego książki. Okazuje się, że Schillebeeckx, pomimo pozycji profesora i uznanego teologa, w zasadzie przez całe zawodowe życie musiał się tłumaczyć ze swoich poglądów. Jan Paweł II nie szukał nowych dróg teologicznych. Do końca został przy swojej tradycyjnej teologii.

        Przypominam sobie moje spotkanie na Uniwersytecie III wieku w Kielcach na którym starsza osoba była zgorszona moimi nowymi ideałami świata dynamicznego. Pod nosem mruczała, że po co zmieniać to, co Kościół przebadał przez XX wieki.

       Jednym z zarzutów czynionych Schillebeeckxowi było zbyt mocne podkreślanie człowieczeństwa Chrystusa. Moje poglądy są podobne. Ze względu na negatywne podejście do spowiedzi usznej odczuwam boleśnie brak dostępu do sakramentów. Nie jest to tylko mój problem, ale wielu katolików.

          Hans Küng (ur. 1928) szwajcarski profesor teologii był krytykiem prymatu papieża, dogmatu o nieomylności papieża, zwolennik reform soborowych. Miał inny poglądy na sztuczne zapłodnienie, przerywanie ciąży, braku wyświecania kobiet, zakazu eutanazji, istnienia wiecznego piekła. Teologa pozbawiono prawa nauczania. Pozostał jednak wykładowcą teologii na uniwersytecie w Tybindze, ale tylko ekumenicznej, a jego Instytut Badań Ekumenicznych oddzielono od Wydziału Katolickiego.    

          No cóż. Rozwój nauk, rozwój badań Biblii i historii wymusza nowe podejście do wiary i zrewidowania starych poglądów. Może nadchodzi czas innej refleksji teologicznej na miarę obecnej wiedzy, nie uwłaczając Bogu jako Jedynej Przyczynie sprawczej?

piątek, 16 października 2020

Crimen Sollicitationis

 

          W 1917 roku, wprowadzono decyzją papieża Benedykta XV nowy Kodeks Prawa Kanonicznego, który stwierdzał, że osądzanie pewnej liczby wykroczeń i przestępstw kanonicznych leży wyłącznie w kompetencjach Świętej Kongregacji Świętego Oficjum. W 1922 roku Święte Oficjum wydało instrukcję Crimen sollicitationis, w sprawie szczególnie ciężkiego przestępstwa naruszenia świętości i godności sakramentu pokuty przez księdza katolickiego – namawiania penitenta do grzechu przeciw szóstemu przykazaniu.

          Instrukcja z 1922 roku została wysłana do biskupów. W 1962 roku papież Jan XXIII zdecydował o przedruku instrukcji z 1922 roku z dodatkiem na temat procedur w przypadkach dotyczących zakonników. Egzemplarze tekstu, podpisanego przez kardynała Alfreda Ottavianiego, sekretarza Świętego Oficjum, miały być rozdane biskupom podczas II soboru watykańskiego (1962-1965). Jednakże rozprowadzono tylko część nakładu.

          Papież Jan Paweł II zadecydował, aby wykorzystywanie seksualne osoby nieletniej poniżej osiemnastego roku życia, którego dopuszcza się duchowny, włączyć do nowej listy przestępstw kanonicznych zastrzeżonych Kon gregacji Nauki Wiary. Przedawnienie w tych przypadkach zostało ustalone na dziesięć lat, poczynając od ukończenia osiemnastego roku życia przez ofiarę. Nowe prawo w formie motu proprio, noszące tytuł Sacramentorum sanctitatis tutela, zostało promulgowane 30 kwietnia 2001 roku. List podpisany przez kard. Josepha Ratzingera oraz abpa Tarcisia Bertone, odpowiednio prefekta i sekretarza Kongregacji Nauki Wiary, został wysłany do wszystkich biskupów katolickich 18 maja 2001 roku. List informował biskupów o nowym prawie oraz o nowych procedurach, które zastępowały instrukcję Crimen sollicitationis.

     Instrukcja narzucała milczenie ofiarom i świadkom pedofilii pod karą ekskomuniki. Metodą ukrywania miało być przenoszenie księży do innych parafii, oraz niewspółmierność kar w stosunku do uczynionego zła.

          Papież Jan Paweł II mógł anulować dokument, ale tego nie uczynił z powodów mi nieznanych.

       

sobota, 10 października 2020

Im wie się więcej

 

          Im więcej wiem, tym  trudniej mi dzielić się nimi z innymi. Wydaje mi się, że rzeczywistość jest tak samo odbierana przez innych. Popełniam jednak błąd, bo według nauki, odbiór rzeczywistości jest bardzo subiektywny, mimo że wszyscy podlegają tym samym ograniczeniom i wpływom.

          Grawitacja przywiązuje wszystkich do ziemi. Fruwają tylko ci co umieją pokonać tę naturalną determinację. Lewitują ci co mają nadnaturalne możliwości. Wiele własności zależy od naturalnych możliwości, ale i wyuczonych. Dawniej słodziłem herbatę dwoma łyżeczkami cukru. Dziś wystarczy mi pół łyżeczki. Herbata jest tak samo słodka co dawniej. Nauka podpowiada, że człowiek sam może kreować rzeczywistość, która go otacza. Może to czynić siłą swojej woli, albo przez stosowanie różnych sztuczek i ćwiczeń. Przez dawkowanie sobie serotoniny (hormon szczęścia)  można zmieniać swój nastrój. Do tego należą różne używki (papierosy, alkohol, narkotyki), które w końcowym bilansie mogą być szkodliwe. Można poddawać się medytacjom, ćwiczeniom duchowym, rozrywkom (muzyce), hobby i czynnościom, które sprawiają radość. Z wiekiem nauczyłem się panować nad emocjami (nie wszystkimi), co daje mi lepszy komfort komunikacyjny. Do rzeczywistości mam stosunek lekko obojętny. Wynika to z niemocy. Np. jak radykalnie zmienić władzę w Polsce. Trzeba czekać do wyborów. Pewności nie ma, bo dotychczasowi wyborcy widzą obecną władzę inaczej. Głową murów się nie przebije. Przyszło mi żyć w takiej rzeczywistości i basta. To co mogę uczynić, to wpływać na własny nastrój, pocieszając się przemijaniem czasu. Zła władza kiedyś odejdzie. Przyjdą inne trudności. Takie jest życie ludzkie. Ciągle trzeba pokonywać jakieś trudności. One są po to, aby człowiek miał możliwość wykazania się kim jest.

 

piątek, 2 października 2020

Ustawa o ochronie zwierząt

          Jeżeli rzeczywistość ludzka liczy sobie ok. 100 tys. lat to można mniemać, że pochodzi z zamysłu bożego. Ewolucja dowodzi również, że liczą się zmiany które prowadzą do doskonałości. W przypadku zwierząt zbliża się czas, w którym mięso zostanie zastąpione jakimś substytutem, ale droga ta jest jeszcze daleka. Ustawa o ochronie zwierząt wybiega swój czas i wywołuje niepokoje społeczne, zwłaszcza rolników i hodowców. Lepiej by było gdyby postarano się o humanizacje opieki nad zwierzętami. Człowiek panuje nad zwierzętami i los ich jest w ich rękach.  Ta prerogatywa od Stwórcy pochodzi, ale musi człowiek zadbać o to, aby zwierzęta nie cierpiały i w godności dożywały swojego żywota. Niewielka korzyść w nie zabijaniu zwierząt hodowlanych przy jednoczesnym uboju wielu do konsumpcji to hipokryzja. Nagminnie człowiek zabija pchły, komary i przeróżne robaki nie zważając, że to też są istoty żywe. Groźne psy spuszczone z łańcucha zagrażają dzieciom. Prasa często donosi o takich przypadkach. Nie dajmy się zwariować. Należy zachować umiar i rozsądek. Do zwierząt trzeba podchodzić z należytym do nich szacunkiem i miłością. Ona to podpowie jak postępować ze zwierzętami, aby było normalnie i etycznie.

         Gdyby nie drażniono osoby LGBT to byłoby i spokojnie i normalnie, a tak to prowokuje się młodzież, a ona w swej przekorności wywołuje demolkę. Jeżeli są ludzie należące do LGBT to znaczy, że Bóg dopuścił ich do życia. Należy się im szacunek, jak do każdej żywej istoty. To takie proste!

czwartek, 1 października 2020

Pragnienia generują rzeczywistość niebiańską

           Po zakończeniu żywota ciało pozostaje na Ziemi a Świadomość zaczyna cieszyć się wiecznością. W przestrzeni niebiańskiej ujawnia się tajemnica zamysłu bożego. O ile duch ludzki cieszy się Łaską Stwórcy pragnienia urzeczywistniają i stają się realnymi przeżyciami. Kto pragnie być w niebie z ukochaną za życia ten doznaje jej obecności, nawet jak należała ona do innego mężczyzny. Ona sama, po śmierci, tworzy swój własny świat doznań. Ta bilokacja należy do  tajemnic bożych nie przez wszystkich rozumiana.  Nie ma problemu wielożeństwa.  W tej perspektywie każdy może być z osobą którą pragnął i kochał. W świecie transcendencji to Osoba generuje świat wokół siebie. Namiastka takich możliwości widoczna jest za życia w środowisku kwantowym (splątanie). Dusza ludzka ciesząca się łaską u Pana może spędzać czas nawet z ulubionym za życia zwierzęciem, przedmiotem.  Szczęście jest funkcją pragnień. Osoby w niełasce pozbawione są takich możliwości, pozostają osamotnione. Cierpią, bo nie mogą urzeczywistniać swoich pragnień. Moja siostra żali się, że zmarła matka nie daje o sobie żadnego znaku? Tak się dzieje, bo ona cieszy się obecnością swoimi dziećmi, nawet jak one jeszcze żyją. Jak jest napisane nie jest możliwa interakcja  pomiędzy żyjącymi a umarłymi. Król żydowski Saul nie rozmawiał z duchem Samuela, tylko go widział swoim pragnieniem, a zła wróżba  o jego rychłej śmierci pochodziła z obawy Saula i z jego świadomości zagrożenia.

          Przebłyski takich zdarzeń widoczne są już w świecie realnym. Człowiek odbiera drugiego człowieka siłą swojej percepcji, a nie jakby tego chciała osoba obserwowana. W życiu nazywa się to ułudą. W niebie jest przywilejem. Doznania zmysłowe są indywidualną zdolnością, a nie zapisanym na stałe przymiotem. Dla jednego ten sam pokarm może być słodki, a dla drugiego gorzki.  Dla jednych słuchana muzyka może być ukojeniem, a dla drugiego przykrym zgrzytem. Zazwyczaj Świat jest widziany światłem odbitym. Obraz zależy od zdolności i możliwości detektora światła. W świecie rzeczywistym panuje względność. W świecie transcendencji wszystko zależy od pragnień i od czystości duszy.  Kto jest roztropny, ten za życia  zadba o swoje prerogatywy po śmierci. Warto podjąć trud, bo się to opłaca.