Łączna liczba wyświetleń

czwartek, 22 listopada 2012

Księga Mądrości (Mdr 1–19)

          Księga Mądrości została napisana po grecku ok. II w. przed Chr. Nie jest więc jej autorem Salomon, jak mu to sugerowano. Prawdopodobnie autor żył w Egipcie i pisał dla Żydów tam mieszkających. Daje się zauważyć myśl hebrajską „opakowaną” w grecką szatę językową. Znajdziemy w niej wiele pouczeń o sprawiedliwości, świętości życia, mądrości.
          Myślcie o Panu właściwie i szukajcie Go w prostocie serca! (Mdr 1,1). Nie wolno myśleć o Bogu jako o jakiejś potężnej istocie podobnej do człowieka. Musimy wytworzyć w sobie umiejętność myślenia o Bogu, bez oprawy cielesnej, jako o Istocie i tylko Istocie. To trudne. Takiego Boga należy przyjmować w prostocie serca małego dziecka, istoty stworzonej. Nagrodą będzie znalezienie Go i duchowy kontakt z Nim. Ci, co wystawiają Go na próbę (badacze, ludzie dociekliwi) mają większe trudności, bo poszukują Go rozumem,  a nie sercem.
        Albowiem Duch Pański wypełnia ziemię (Mdr 1,7). Żyjemy w Bogu i Bóg jest w nas. Nic się przed Nim nie ukryje, żaden grzech. Bóg wie o nas wszystko. Niestety, człowiek nie może zachować intymności przed Bogiem. Czujne bowiem ucho nasłuchuje wszystkiego i pomruk szemrania nie pozostanie w ukryciu. Strzeżcie się więc próżnego szemrania, powściągajcie język od złej mowy:  bo i skryte słowo nie jest bez następstwa, a usta kłamliwe zabijają duszę (Mdr 1,10–11).
          Bo śmierci Bóg nie uczynił (Mdr 1,13). Autor ma na myśli tylko śmierć duchową.
          Nuże więc! Korzystajmy z tego, co dobre, skwapliwie używajmy świata w młodości! Upijmy się winem wybornym i wonnościami i niech nam nie ujdą wiosenne kwiaty (Mdr 2,6–7). Jestem tego samego zdania z warunkiem: korzystajmy z tego, co dobre i z umiarem.
          Nikogo z nas braknąć nie może w swawoli,  wszędzie zostawmy ślady uciechy:  bo to nasz dział, nasze dziedzictwo! (Mdr 2,9). Nie bójmy się cieszyć, bawić i radować. To wszystko dał nam Bóg: Ja przyszedłem po to, aby [owce] miały życie i miały je w obfitości (J 10,10).
          Bo dla nieśmiertelności Bóg stworzył człowieka –  uczynił go obrazem swej własnej wieczności (Mdr 2,23). Jest to jedna z fundamentalnych prawd o człowieku i  jego powołaniu.
          Bóg ich bowiem doświadczył  i znalazł ich godnymi siebie (Mdr 3,5). Bóg człowieka doświadcza nie dlatego, aby mu dokuczyć, ale żeby go obdarzyć chwałą.
          Błogosławiona niepłodna, ale nieskalana, która nie zaznała współżycia w łożu, w czas nawiedzenia dusz wyda plon (Mdr 3,13). Czytaj: błogosławiona dziewica. Bogu podoba się czystość seksualna. W ewangeliach będzie powiedziane. Jeżeli płoniesz, żeń się. Jeżeli nie musisz, pozostań w stanie bezżennym. Wyższość bezżenności nad stanem małżeńskim jest związana z miłością człowieka do człowieka. Miłość małżeńska jest ukierunkowana na konkretną osobę. Miłość szeroko pojęta jest otwarta na wielu.
          Starość jest czcigodna nie przez długowieczność  i liczbą lat się jej nie mierzy  (Mdr 4,8). Na czcigodność należy zasłużyć nie przez długie życie, ale przez jakość życia (życie nieskalane).
          Bo od Pana otrzymaliście władzę (Mdr 6,3). Każda władza pochodzi od Boga. Od nas zależy, jaki użytek z niej uczynimy.
          On bowiem stworzył małego i wielkiego i jednakowo o wszystkich się troszczy (Mdr 6,7). Bóg przy przyjściu na świat człowieka, daje mu różne talenty. One to stanowią jedynie różne narzędzia do zbawienia do którego każdy ma prawo. Bóg o wszystkich się troszczy jednakowo. Za talenty należy Bogu dziękować. Wszystko człowiekowi jest dane. Jeżeli ktoś nie ma żadnych talentów, może również dojść do zbawienia swoją dobrocią i miłością do Boga.  Mądrość jest udzielana przez Boga. Tego nie można zdobyć samemu. Zdobyć można wiedzę. Mądrość się ma lub nie (por. 7,15n).
          Głupi [już] z natury są wszyscy ludzie,  którzy nie poznali Boga: z dóbr widzialnych nie zdołali poznać Tego, który jest, patrząc na dzieła nie poznali Twórcy  (Mdr 13,1). Podobnie jak w Psalmach:  14,1; 53,1 mamy tu kategoryczne stwierdzenie na temat ludzi bez wiary. Użycie inwektywy jest wyrazem bezwzględnej wiedzy o istnieniu Boga. Za propagowanie tak wielkiej wiary należy hagiografom wybaczyć mocne słowa. Bo z wielkości i piękna stworzeń poznaje się przez podobieństwo ich Stwórcę (Mdr 13,5).
          Nawet gdy zgrzeszymy, Twoimi jesteśmy, skoro uznajemy moc Twoją (Mdr 15,2). Grzechem ranimy Boga, jednak nadal pozostajemy Jego dziećmi.
          Panie, umiłowani synowie,  że nie urodzaj plonów żywi człowieka, lecz słowo Twoje utrzymuje ufających Tobie (Mdr 6,26). Słowo Boże jest ponad wszelkim pokarmem ziemskim. Przynosi człowiekowi Bożą pociechę.

                                                                            * * *



Wczoraj uczestniczyłem w mszy żałobnej ks. prof. Józefa Kudasiewicza, związany z lubelskim KUL i kieleckim WSD, recenzenta moich dwóch książek: Bóg nie taki straszny i Odnaleźć Boga w sobie. Zmarł 16 listopada w 86. roku życia i 60. roku kapłaństwa. Był wybitnym biblistą, wspaniałym i mądrym człowiekiem. Niech spoczywa w pokoju.

środa, 21 listopada 2012

Pieśń nad Pieśniami (Pnp 1–8)


          Księga Pieśń nad Pieśniami jest egzotykiem w Biblii. Nie ma w niej żadnych treści religijnych. Jest to poemat liryczny o tematyce miłosnej, erotycznej, pełen światła, kolorów, zapachów i namiętności. Jednak uważana jest za księgę świętą, używaną w liturgii, stale obecną w życiu Kościoła.  Bohaterami księgi jest para zakochanych: oblubieniec i oblubienica, którzy prowadzą ze sobą dialog. Bije od nich głęboka miłość i wzajemne przywiązanie. Pieśń nad Pieśniami została zredagowana w ostatnich latach niewoli babilońskiej. Autor jest nieznany. Na jej treść miały wpływ myśli teologiczne proroków: Ozeasza, Jeremiasza, Ezechiela oraz Deutero-Izajasza. Zarówno tradycja żydowska, jak i chrześcijańska odczytują ją w aspekcie duchowym. Przedstawia ona oblubieńczy stosunek Boga do narodu wybranego, a także nawrócenie i powrót narodu–oblubienicy po wielu niewiernościach do łaski. Powrót ten, dzięki bezgranicznemu miłosierdziu Obrażonego, ma w sobie całą świeżość pierwszej miłości i całą radość zaślubin. Dla zaznajomionych z nauką proroków nie trudno odczytać z tekstu kim jest Oblubieniec i Oblubienica. Wszystkie starotestamentowe obrazy, na których zbudowana jest Pieśń nad Pieśniami, mają swe przedłużenie w Nowym Testamencie – Oblubieniec i Oblubienica: por. Mt 9,15; 22,2; 25,1; J 3,29; 2Kor 11,2; Ef 5,31n; Ap 19,7nn; 21,2–9. Chrystus-Król: por. Łk 1,32n; 19,38; J 18,33-37; Dz 2,34nn; 1 Kor 15,25–28; Flp 2,9nn; Hbr 1,8; Ap 19,11–16. Chrystus-Pasterz: por. Mt 25,32; 26,31; J 10,11–16, 21,16n; Hbr 13,20; 1 P 2,25; Ap 7,17. Kościół-Winnica: por. Mt 20,1; 21,33–46.
          Jak widać, Pieśń nad Pieśniami jest nieprawdopodobnie żywa w Biblii. Treść księgi przepełniona czystą miłością jest klamrą spinającą oba Testamenty w jedno misterium miłości. Tekst Pieśni nad Pieśniami  inspiruje do poruszenia tematu o miłości.
           Niech mnie ucałuje pocałunkami swych ust! (Pnp 1,2). Namiętny pocałunek jest uwerturą zbliżenia się dwojga zakochanych osób. Prawdziwy pocałunek upaja i odurza niczym wino. Przez zmysły człowiek wkracza we wnętrze drugiej osoby, w krainę ducha. Mówimy wtedy o miłości dwóch osób. Miłość wielka to miłość czysta, bezgraniczna, bezinteresowna, bez podtekstów. To pełne oddanie się drugiej osobie. Najczęściej jednak miłość ludzka jest tylko namiastką miłości Boga do człowieka. Ona to spełnia wszystkie atrybuty „naj”.  Kochać drugiego człowieka miłością Chrystusową jest szczytem miłości, na jaką sobie może pozwolić człowiek. Nie jest to łatwe. Należy jednak po nią sięgać, aby można było „zatracić” się w miłości. Najwyższa miłość to stan bezgranicznego szczęścia, nirwana. To zaślubiny z Najwyższym Duchem, pragnienie wiecznego trwania w tym stanie. To  niebo, zjednoczenie z Bogiem.
          Nie rozbudzajcie miłości (ukochanej), póki nie zechce sama (Pnp 2,7). W wymiarze ludzkim miłość cielesna jest relacją, która budzi się na skutek różnych okoliczności (czasem brzydko nazywa się to chemią). Na ten temat jest wiele opracowań psychologicznych i medycznych (m.in. podświadomy dobór partnera dla najbardziej efektywnej prokreacji w podtrzymaniu gatunku). Czasami miłość cielesna opiera się na zwykłym pożądaniu. Nie można nikogo zmusić do takiej miłości. Miłość jest jednak pojęciem szerszym. Miłość „platoniczna”, miłość do słabszych, chorych, miłość do stworzenia boskiego, miłość do całego świata, miłość do Boga. Taką miłość należy w sobie rozbudzać. Należy jej poszukiwać, wychodzić jej naprzeciw. Kiedy się ją znajdzie, zwróci nam ona swoje owoce. Czasem owoce te będą gorzkie, ale rozbudzona we własnym wnętrzu miłość jest klejnotem duchowym. Człowiek posiadający w sobie miłość zdolny jest do wielkich czynów. Choć czasem słaby, ma wielką moc – moc czynienia dobra. Czy można zakochać się w Bogu? Wychodząc z podziwu stworzonego świata, dziękczynienia za dary (wola, rozum), jakie otrzymał człowiek, wdzięczności za odkupienie grzechów oraz wielu oznak opatrzności Bożej, mogę powiedzieć, że można. Chciałoby się powiedzieć, że nawet powinno się. Nic jednak nie można robić na siłę. Człowiek musi się najpierw otworzyć na Boga. Musi przejść drogę od rozumu do wiary. Miłość przyjdzie, gdy człowiek w swoim sercu dokona rozpoznania, refleksji. Miłość może ewaluować długo, może też obudzić się wielkim wybuchem, ekstazą. Znalazłam umiłowanego mej duszy, pochwyciłam go i nie puszczę (Pnp 3,3). Odnalezioną miłość należy stale pielęgnować i doglądać. Ma ona tendencję do słabnięcia i ucieczki. Biblijni nazirejczycy: Saul, Dawid, Salomon byli  w bliskości z Bogiem. Wszyscy w jakiś sposób Go zawiedli. Podobnie żarliwość naszych serc z czasem słabnie. Musimy stale dźwigać się z upadku i na nowo poszukiwać Boga.
         O jak piękna jesteś, przyjaciółko moja (Pnp 4,1). Miłość cielesna opiera się na pięknie ciała (ruchu ciała w tańcu, walorach intelektualnych). Jest to w pełni zrozumiałe. Ważnym czynnikiem są tu zmysły. Dla miłości dojrzałej liczy się piękno duszy. Zmienia się punkt widzenia. Dla mnie twarz ukochanej ozdobionej rysami czasu, jest bogactwem wspólnie przeżytych chwil. Dotyk ręki powoduje dreszcz nie mniejszy niż za młodych lat. Miłość się nie starzeje.
          Jak piękna jest miłość twoja (Pnp 4,10). Czy może być coś piękniejszego od miłości. Przez miłość (Boga) istniejemy, żyjemy, miłości doznajemy, miłości pragniemy i z miłości Boga będziemy zbawieni. Człowiek bez miłości jest nieszczęśliwy, zagubiony. Jeżeli nie znalazł w życiu towarzysza, to nic nie stoi na przeszkodzie, aby w życiu zrealizował się w miłości. Ile ludzi czeka, aby ktoś podał im rękę, obdarzył życzliwością – miłością (robiła to m.in. Matka Teresa). Jeżeli jesteś nieszczęśliwy z poczucia braku miłości, to znaczy, że na miłość nie zasługujesz. Jesteś ślepcem, który nie dostrzega tego, czego szuka.
          Ja śpię, lecz serce me czuwa (Pnp 5,2). Człowiek zakochany jest czujny, nawet gdy śpi. Budzi się w stanie wyższego metabolizmu. Ciało ludzkie dostosowuje się do nowych okoliczności. Człowiek nie chodzi, lecz „unosi się”. Przepojony jest szczęściem. Twarz ma pogodną. Jest życzliwy dla wszystkich. Utrata miłości powoduje ruinę tego stanu. Cierpi dusza, ale i ciało. Wszystko staje się marnością. Dominuje uczucie pustki i strachu. Ile trzeba czasem czasu, aby uporządkować w sobie stan ducha. Dźwignąć się na poprzedni poziom. Łatwiej jest dźwignąć się ludziom religijnym niż niewierzącym (Aleksander Sołżenicyn, Archipelag GUŁag). 
          Chora jestem z miłości (Pnp 5,8). Jak bardzo człowiek cierpi, gdy wyczekuje ukochanej osoby. Gdy czeka na jej życzliwy znak, wiadomość, liścik. Ile łez wylewa, gdy brak znaku. Podobnie jest u Boga. Złożył On nam swoją ofertę (zbawienia) i czeka. Czeka czasem przez całe życie człowieka. Człowiek nie wie nawet, jak Bóg zabiega o jego miłość. Gdyby miał taką wiedzę, to rzuciłby się w „Jego ramiona” wołając: „Abba, ja Ciebie miłuję!”.
          Sześćdziesiąt jest królowych i nałożnic osiemdziesiąt, a dziewcząt bez liczby, [lecz] jedyna jest moja gołąbka, moja nieskalana (Pnp 6,8–9).  Czy można kochać miłością cielesną więcej niż jedną osobę? Życie pokazuje, że można. Miłość cielesna jest miłością usadowioną na niższej płaszczyźnie „miłości”. Jej pobudki są podyktowane zmysłami. Czasem młodzi stają przed wielkim dramatem wyboru. Szczęśliwy, kto w miłości skupia się na jednej oblubienicy. Można kochać całe życie współmałżonka, który umarł, a zarazem pokochać nową osobę. Jak mówią znawcy przedmiotu: każda miłość jest inna. Problemu wyboru nie ma w przypadku jedynego Boga – Stwórcy.
          Jeśliby kto oddał za miłość całe bogactwo swego domu, pogardzą nim tylko (Pnp 8,7). No cóż, miłości nie można kupić. Powiem więcej, nie można wyprosić ani wybłagać. Jeżeli widzimy brak pozytywnej odpowiedzi ze strony partnera, lepiej jest jak najszybciej odejść. Zaoszczędzamy sobie wielu cierpień. Postąpimy po prostu roztropniej.

wtorek, 20 listopada 2012

Księga Koheleta (Koh 1–12)

          Księga Koheleta należy do ksiąg literatury mądrościowej. Autor jest nieznany; księga powstała prawdopodobnie między 250 a 225 przed Chr. Na temat daty i autora (autorów) księgi są różne zdania.  Księga Koheleta zawiera wiele podobieństw do mezopotamskiego eposu Gilgamesz (ANET 72–99, 503–507), w którym znajduje się podobny pogląd na korzystanie z przyjemności życia; zauważa się  te same tematy dotyczące śmierci i przemijalności ludzkiego życia; widoczny jest również związek z literaturą starożytnego Egiptu, zwł. z papirusem Insingera (EK 2002 r., tom 9 str.  297). Treścią księgi jest rozważanie nad sensem życia ludzkiego. Autor uważa, że wszystko jest marnością. Słowa te powtarza w tekście cyklicznie aż 20 razy. Pomimo ogromnego pesymizmu, dostrzega jednak jasne strony życia przynoszące człowiekowi radość. W dobrach stworzonych widzi dar Boży. Kohelet przedstawia cały bieg swych myśli i wysiłek rozumu zmagającego się z trudnościami. Wydaje mi się, że jest on reprezentantem ludzi, którzy szukają, ale nie mogą zrozumieć do końca sensu życia ludzkiego. Otacza ich wiele tajemnic, z którymi nie mogą sobie poradzić. Kohelet stoi jednak na gruncie wiary, tak jakby mu tylko ona została. Można nie rozumieć, ale można wierzyć i zaufać Bogu. W tym ujawnia się nasza postawa pokory wobec Stwórcy.
        Ze względu na moje optymistyczne usposobienie, trudno mi jest komentować coś, co jest mi obce z zasady. Księga Koheleta nie jest też cytowana w Nowym Testamencie. Przedstawię kilka cytatów, do których mogę się odnieść.
          Ile mądrości jest we wszystkim, co dzieje się pod niebem.  To przykre zajęcie dał Bóg  synom ludzkim, by się nim trudzili (Koh 1,12). Autor zauważa mądrość, która jest w dziełach boskich. Wyrzuca jednak Bogu, że człowiek musi to rozszyfrowywać, aby zrozumieć. Trud jest dla Koheleta formą cierpienia. U mnie odwrotnie. Poszukiwanie prawdy, poznawanie mądrości jest przygodą życia. Jest pasją. Wyrwać Bogu Jego mądrość, mimo że Bóg pozostaje całkowicie innym, tajemniczym Bytem. Rozłożyć na czynniki pierwsze zasady fizyki. Rozumienie kojarzę z wolnością.
          Powstało wszystko z prochu i wszystko do prochu znów wraca (Koh 3,20). Co do ciała – zgoda. Co do ducha nie. Człowiek to nie tylko ciało.
          Lepiej jest słuchać karcenia przez mędrca, niż słuchać pochwały ze strony głupców (Koh 7,5). Nie każdy tę prawdę wyznaje. Pochwały są takie przyjemne, nawet wtedy, gdy nie są szczere.
          Nie bądź przesadnie sprawiedliwy i nie uważaj się za zbyt mądrego (Koh 7,16). W sprawiedliwości przesadzali faryzeusze (stronnictwo żydowskie powstałe po 160 r. przed Chr.). Sprawiedliwość jest niejednoznaczna. W sądzie wygrywają umiejętności adwokatów lub prokuratorów, a nie prawda i sprawiedliwość. Można mieć wiedzę, a nie być mądrym i odwrotnie, być mądrym, a nie mieć wiedzy. Mądrości nie można się nauczyć. Ma się ją w sobie, lub nie ma się jej wcale. Jest darem Bożym. Mądry z wiedzy może jednak zrobić użytek.
           Ponieważ żyjący wiedzą, że umrą, a zmarli niczego zgoła nie wiedzą, zapłaty też więcej już żadnej nie mają, bo pamięć o nich idzie w zapomnienie (Koh 9,5). Kohelet uważa, że umarli nie mają świadomości wydarzeń na świecie. Na ten temat snute są różne przypuszczenia. Temat ten rozważany jest też w Talmudzie. W judaizmie istnieje szereg różnych i nieco trudnych do pogodzenia ze sobą poglądów na temat duszy. To, co w chrześcijaństwie znalazło wytłumaczenie, w judaizmie zatrzymało się. Judaizm reformowany porzucił wiarę w zmartwychwstanie na rzecz wiecznego bytowania duszy po śmierci.
          Bo nic dla człowieka lepszego pod słońcem, niż żeby jadł, pił i doznawał radości (Koh 8,15). Nie ujmując przyjemności w doznaniach kulinarnych, dla niektórych to trochę za mało. Powiedzmy sobie szczerze, dla wielu ludzi sens życia ogranicza się tylko do jedzenia, seksu i telewizji. Nuże więc! W weselu chleb swój spożywaj i w radości pij swoje wino! (Koh 9,7); Używaj życia z niewiastą, którąś ukochał, po wszystkie dni marnego twego życia (Koh 9,9).

poniedziałek, 19 listopada 2012

Księga Przysłów (Prz 1–31)


          Księga Przysłów jest zbiorem pouczeń religijnych lub moralnych. Całą księgę przenikają pytania o sens, jakość i pełnię życia. Nauki podawane są w formie poetyckiej. Redakcja końcowa nastąpiła ok. V wieku przed Chr. W zasadzie tekst nie wymaga szczególnego omówienia. Wersety są same w sobie zrozumiałe. Warte są przeczytania dla przypomnienia sobie podstawowych zasad moralnych  miłych Bogu. Poniżej omówiona jest Księga Przysłów bez komentarza filozoteistyczne. Cytaty nie do przyjęcia przez ogląd filozoteistyczny są podkreślone.
          Początek księgi zajmuje się pochwałą mądrości. Podstawą mądrości jest bogobojność oraz bojaźń Boża. Głupotą jest odrzucenie religijnej moralności. Z całego serca Bogu zaufaj, nie polegaj na swoim rozsądku, myśl o Nim na każdej drodze, a On twe ścieżki wyrówna (Prz 3,5–6). Zaufać Bogu jest nie tylko naszym obowiązkiem, ale i nadzieją, która wyraża w nas to, że jest Ktoś, kto wyprostuje nasze ścieżki, poprowadzi we właściwym kierunku. Nie bądź mądrym we własnych oczach (Prz 3,7). Księga Przysłów obiecuje długie życie tym, którzy słuchają Mądrości i podążają za jej wskazaniami (3,2; 4,10; 9,11).
          Skromność jest cnotą. Boga się bój, aby Mu nie czynić przykrości. Ty jesteś synem, a Bóg jest twoim Ojcem. Bowiem karci Pan, kogo miłuje, jak ojciec syna, którego lubi (Prz 3,12). Księga chwali wierność małżeńską: Pij wodę z własnej cysterny (Prz 5,15). Strzeż, synu, nakazów ojca,  nie gardź nauką matki (Prz 6,20) – pobożne życzenie każdego rodzica. Znajdzie mnie ten, kto mnie szuka (Prz 8,17).  Bo kto mnie znajdzie, ten znajdzie życie i uzyska łaskę u Pana (Prz 8,35). Kto żyje uczciwie, żyje bezpiecznie (Prz 10,9).  Nie uniknie się grzechu w gadulstwie, kto ostrożny w języku – jest mądry (Prz 10,19). Głupi uważa swą drogę za słuszną, ale rozważny posłucha rady (Prz 12,15). Rozumny swą wiedzę ukrywa, serce niemądrych głosi głupotę (Prz 12,23). Czytaj – nie wypowiada mądrości bez zastanowienia. Smutek przygnębia serce człowieka, rozwesela je dobre słowo (Prz 12,25). Smutek powoduje, że człowiek nie może racjonalnie myśleć. Dobre słowo to nic nie kosztujący dar człowieka dla człowieka. Tak jak Bóg jednym słowem tchnął świat, tak człowiek jednym słowem może spowodować wiele dobra. Wystarczy używać trzech słów: „proszę”, „dziękuję” i „przepraszam”.  Jeden udaje bogacza – nie mając niczego, [inny] udaje nędzarza – a opływa w dobra (Prz 13,7). Do dnia dzisiejszego sentencja bardzo aktualna. Każdy trud przynosi zyski, gadulstwo – jedynie biedę (Prz 14,23). Lepszy jest suchy kęs chleba w spokoju niż dom pełen biesiad kłótliwych (Prz 17,1). Nie przystoi głupcowi mowa wytworna, tym mniej możnemu – warga kłamliwa (Prz 17,7). Nagana głębiej działa na mądrego niżeli na głupiego sto batów (Prz 17,10). I głupi, gdy milczy, wydaje się mądrym, kto wargi zamyka – bezpiecznym (Prz 17,28). Brat obrażony – trudniejszy do zdobycia niż miasto warowne (Prz 18,19). Rozważny człowiek nad gniewem panuje, a chwałą jego – zapomnienie uraz (Prz 19,11). Lepsze mieszkanie w kącie dachu niż żona swarliwa i dom obszerny (Prz 21,9). Lepiej mieszkać w pustyni niż z żoną kłótliwą, mrukliwą (Prz 21,19). Mąż rozumny jest lepszy niż krzepki, a światły muskularnego przewyższa (Prz 24,5). Kto kopie dół – weń wpada (Prz 26,27). Aforyzm bardzo dzisiaj popularny: kto pod kim dołki kopie, sam w nie wpada.

niedziela, 18 listopada 2012

Księga Psalmów (Ps 1–150)


          Księga Psalmów jest utworem religijnym o charakterze poetyckim. W psalmach, jak w soczewce skupia się cała teologia Boga. Numeracja psalmów różni się w starożytnych tłumaczeniach, ponieważ niektóre psalmy podzielono lub połączono. W tekście hebrajskim występują dwa psalmy (9 i 10 oraz 114 i 115), tekst grecki łączy je w jeden psalm (9 i 113), natomiast tam, gdzie w tekście hebrajskim występuje jeden psalm (116 i 147), tekst grecki rozdziela je na dwa (114–115 i 146–147). Księga Psalmów ma wielu autorów z różnych okresów i środowisk (też ugaryckich). Wiele jest zapożyczeń od religii sąsiednich. Nabrały one jednak nowego sensu i dopiero wtedy mogły służyć w kulcie Jahwe. Język psalmów jest specyficzny. Operuje symbolami, dramaturgią słowną (burze, trzęsienia ziemi, wybuchy wulkanów), efektami dźwiękowymi (trzask rażonych piorunem cedrów, syk ognia, dudnienie wstrząsanych trzęsieniem ziemi gór), onomatopejami (wyraz naśladujący dźwięki i odgłosy naturalne, w tym dźwięki wydawane przez zwierzęta). Nagromadzenie takich efektów powoduje specyficzny klimat psalmów. Odczytywanie psalmów nie jest sprawą łatwą. Opis teofanii najczęściej ma złożoną strukturę literacką. Towarzyszą jej poruszenia natury (gór, wód), zjawiska niezwykłe (Bóg w ogniu, Bóg w chmurach). Psalmy najczęściej to hymny pochwalne, dziękczynne, lamentacje. Niemałą rolę odgrywają także psalmy królewskie, dydaktyczne, mądrościowe, a także prorockie. Są one zbiorem teologicznych refleksji. Obejmują całokształt zbawczego planu Bożego. Księga Psalmów jest księgą modlitw.
        W psalmach na tekst nałożona jest treść teologiczna, a na nią własne odczucia i refleksje, dlatego odczytanie ich jest w jakimś sensie bardzo osobiste. Ograniczę się tu do omówienia tych fragmentów, które są interesujące lub wymagają objaśnień egzegetycznych.
          Śmieje się Ten, który mieszka w niebie (Ps 2,4). Antropomorfizm, mówiący o radości tych, którzy są w niebie.
          Ogłoszę  postanowienie  Pana:     Powiedział do mnie:    «Tyś Synem moim, Ja Ciebie dziś zrodziłem» (Ps 2,7). Sens mesjański. Na ten psalm będzie powoływał się Łukasz w Dziejach Apostolskich (Ps 13,33).
          Ja zaś dzięki obfitej Twej łasce, wejdę do Twojego domu (Ps 5,8). Zapowiedź warunku zbawienia – dzięki łasce.
          Bo nikt po śmierci nie wspomni o Tobie:  któż Cię wychwala w Szeolu (Ps 6,6). O niebo należy zabiegać w czasie ziemskiego życia. Po śmierci nie jest to już możliwe.
          Jeśli się [kto] nie nawróci, miecz swój On wyostrzy (Ps 7,13). Według starotestamentowego sposobu myślenia o karze boskiej. Według mojego spojrzenia – nadużycie.
          Sprawiłeś, że [nawet] usta dzieci i niemowląt oddają Ci chwałę (Ps 8,3). Tekst przywołany w Ewangelii św. Mateusza w 21,16 przy opisie pobytu Jezusa w świątyni.
          Gdy patrzę na Twe niebo, dzieło Twych palców, księżyc i gwiazdy, któreś Ty utwierdził: czym jest człowiek, że o nim pamiętasz, i czym – syn człowieczy, że się nim zajmujesz? Uczyniłeś go niewiele mniejszym od istot niebieskich,  chwałą i czcią go uwieńczyłeś. Obdarzyłeś go władzą nad dziełami rąk Twoich; złożyłeś wszystko pod jego stopy (Ps 8,4–7). Piękny tekst o wielkości i godności człowieka. Nawiązuje do Rz 1,26, gdzie Bóg określa konkretną rolę człowieka w przeobrażaniu świata.
        Mówi głupi w swoim sercu:  «Nie ma Boga» (Ps 14,1; 53,1). Tekst mówiący wprost i dosadnie o ludziach bez wiary. Szkoda czasu na dyskusję. Tekst krótki, rażący, rzuca na kolana. Jeszcze bardziej dosadne są słowa: Człowiek, co w dostatku żyje, ale się nie zastanawia, przyrównany jest do bydląt, które giną (Ps 49,21).
        Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił? (Ps 22,2). Najsłynniejsza modlitwa błagalna w całym Psałterzu. Tymi słowami, Chrystus konający na krzyżu, będzie się modlił (Mt 27,46; Mk 15,34). Chrystus będzie wołał do Boga, który milczy. Widzi, a nie interweniuje. Wiemy, że tak nie jest. Obecność Boga jest dyskretna, ale aktywna.
          Zaufał Panu, niechże go wyzwoli, niechże go wyrwie, jeśli go miłuje (Ps 22,9). Tekst przywołany w Ewangelii św. Mateusza (Mt 27,43) podczas wyszydzenia Jezusa na krzyżu.
          Moje szaty dzielą między siebie i los rzucają o moją suknię (Ps 22,19). Na te słowa powołuje się św. Jan w Ewangelii (J 19,24).
          W ręce Twoje powierzam ducha mojego (Ps 31,6). Słowa Jezusa na chwilę przed śmiercią. Tekst przywołany w Ewangelii Łukasza (Łk 23,46).
          Natomiast pokorni posiądą ziemię (PS 37,11). Jezus zaczerpnął ten werset w swoim błogosławieństwie dla cichych, którzy posiądą ziemię (Mt 5,5).
          Bez przyczyny bowiem zastawili na mnie sieć swoją (Ps 35,7). Tekst podobny do treści w Ewangelii św. Jana: Nienawidzili Mnie bez powodu (J 15,25).
          Bo gorliwość o dom Twój mnie pożera (Ps 69,10). Tekst przywołany w Ewangelii św. Jana (J 2,17).
          Bo swoim aniołom dał rozkaz o tobie, aby cię strzegli na wszystkich twych drogach. Na rękach będą cię nosili, abyś nie uraził swej stopy o kamień (Ps 91,11n). Tekst przywołany w ewangeliach (Mt (4,6; Łk 4,10n) przy opisie kuszenia Jezusa przez szatana.
          Pan zna myśli ludzkie: że są one marnością (Ps 94,11), Gdzież się oddalę przed Twoim duchem? Gdzie ucieknę od Twego oblicza? (Ps 139,7). Przed Bogiem uciec nie można. On wie o nas wszystko, zna nawet nasze myśli.
          Gdy skryjesz swe oblicze, wpadają w niepokój;  gdy im oddech odbierasz, marnieją i powracają do swojego prochu. Stwarzasz je, gdy ślesz swego Ducha i odnawiasz oblicze ziemi (Ps 104,29–30). Życie bierze początek z «tchnienia» przekazanego przez Ducha Świętego.
          Siądź po mojej prawicy,  aż Twych wrogów położę jako podnóżek pod Twoje stopy (Ps 110,1). Tekst wielokrotnie przywoływany przez Ewangelistów (Mt 22,44; Mk 12,36; 14,62; Łk 20,43).
          Kamień odrzucony przez budujących stał się kamieniem węgielnym (Ps 118,22n). Tekst wielokrotnie przywoływany przez Ewangelistów (Mt 21,42; Mk 12,10; Łk 20,17).
          Błogosławiony, który przybywa w imię Pańskie! (Ps 118,26). Tekst przywołany w Ewangeliach  (Mt 23,39; Mk 11,9; Łk 19,38).
    

sobota, 17 listopada 2012

Księga Hioba (Hi 1–42)


          Księga Hioba jest pierwszą księgą dydaktyczną. Należy do arcydzieł literatury światowej. Przekazuje nam tematykę etyczną  problem cierpienia i sprawiedliwości Bożej. Dla Izraelitów, temat ten był od zawsze nierozwiązywalną zagadką. Uważali oni, że człowiek jest nagradzany i karany jedynie na ziemi. Nie zdawali sobie sprawy z tego, co naprawdę dzieje się z człowiekiem po śmierci. Autor, poprzez fikcyjne opowiadanie próbuje uświadomić Hebrajczykom, że cierpienie nie musi być następstwem grzechu. Przygotowuje Żydów na przyjęcie tajemnicy cierpienia niezawinionego, którego pełny wymiar uwidacznia się w zbawczym dziele Jezusa Chrystusa (1 Kor 1,22–24).
          Księga napisana jest w języku greckim ok. V w. przed Chr., po wygnaniu babilońskim. Różni się od Pięcioksięgu. Na literaturę zapożyczoną od starożytnego Wschodu, nałożony jest dojrzalszy etap myśli objawionej. W księdze odczytuję dużo osobistych refleksji, dlatego jest mi ona bardzo bliska.
          W pierwszym rozdziale czytamy: Synowie jego mieli zwyczaj udawania się na ucztę, którą każdy z nich urządzał po kolei we własnym domu w dniu oznaczonym (Hi 1,4). Tu pozwolę sobie na osobistą refleksję. Pomimo licznego rodzeństwa, udało mi się przeprowadzić ten piękny zwyczaj jedynie raz czy dwa i to jednostronnie. Szkoda.
          Nad wszystkim czuwał ojciec Hiob. Wstawał wczesnym rankiem i składał całopalenie, aby dokonać oczyszczenia, gdyby w czasie uczty zdarzyły się grzeszne incydenty.
          W czasie rozmowy szatana z Bogiem, szatan próbuje przekonać Boga, iż Hiob jest taki dobry, bogobojny tylko dlatego, że jest bogaty. Inaczej by sprawa wyglądała, gdyby majątek stracił. Bóg wystawia Hioba na wielką próbę. Bohater traci bogactwo, na co reaguje słowami: Nagi wyszedłem z łona matki i nagi tam wrócę. Dał Pan i zabrał Pan. Niech będzie imię Pańskie błogosławione! (Hi 1,21). Po drugiej rozmowie szatana z Bogiem, Hiob zostaje dotknięty trądem. Traci dom i całą rodzinę – żonę i dzieci. Hiob mówi wtedy: Dobro przyjęliśmy z ręki Boga. Czemu zła przyjąć nie możemy? (Hi 2,10).
          Hioba odwiedziło trzech przyjaciół (reprezentowali oni oficjalną teologię Izraela). Rozpoczęli oni rozmowę na temat tego, co go spotkało.  Hiob przeklina dzień swojego narodzenia. Elifaz sugeruje, że bohatera spotkała kara za grzechy. Radzi, aby skruszony zwrócił się do Boga. Drugi przyjaciel Bildad podobnie radzi, aby Hiob upokorzył się przed Bogiem i prosił o łaskę. Hiob przyznaje, że Bóg jest wielki. Pozostaje mu tylko błagać o litość. Zaczyna wątpić czy rzeczywiście był bez grzechu: Czym czysty? Nie znam sam siebie, potępiam swe własne życie (Hi 9,21). Bohater ma rozterki. Nie rozumie Boga, nie rozumie dlaczego to go  spotkało. Wydaje mu się, że żył poprawnie. Trzeci przyjaciel ma takie samo zdanie co dwóch poprzednich. W czasie rozmowy padają różne sformułowania wielbiące Boga: On ma potęgę i rozum, rozsądek znać w Jego planach (Hi 12,13). Hagiograf ujawnia dojrzałą wiedzę o Bogu. Jest świadomy jego wielkości i mocy. Hiob chce („żąda”),  aby wysłuchał go sam Bóg: Lecz mówić chcę z Wszechmogącym, bronić się będę u Boga (Hi 13,3).  Jest gotów dochodzić swoich racji, bo jest świadom, że jako stworzenie Boże ma własną godność. Hiob bardzo przypomina mi Jakuba syna Izaaka, który podobnie nie bał się dochodzić swoich racji. Choćby mnie zabił Wszechmocny – ufam, i dróg moich przed Nim chcę bronić (Hi 13,15). Pomimo że ma świadomość Jego majestatu i ryzyka, jakie podejmuje walcząc, ufa, że Bóg będzie sprawiedliwy. Na pewno nie stchórzę przed Tobą (Hi 13,20). Czy syn może rozmawiać z ojcem w tonie kategorycznym nie ujmując nic z godności ojca? Może. Niejednokrotnie Bóg zezwalał na taką zażyłość (Jakub, Abraham). Powiem więcej, Bogu podoba się taka postawa.  I poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli (J 8,32). Prawdy należy się domagać. O prawdę należy walczyć. Elifaz jest zgorszony mową Hioba: Ty nawet niszczysz pobożność, osłabiasz modlitwę do Boga, [...] używasz języka bluźnierców (Hi 15,4–5). Często spotykam się u ludzi z postawą źle pojętej bojaźni przed Bogiem. Jestem po stronie Hioba. Nieprawy jest zawsze w strachu (Hi 15,20). Hiob nie musi się bać. Wie, że nic złego nie uczynił. Zwraca się do Boga, by rozsądził spór człowieka z Bogiem, jakby człowieka z człowiekiem (Hi 16,21). Bóg jest dla niego tak bliski, jak człowiek dla człowieka.
          Kapitalne pytanie stawia hagiograf: Czemu Wszechmocny nie ustala terminów,  a najbliżsi nie znają dni Jego? (Hi 24,1). Szkoda, że sam nie próbuje odpowiedzieć na to pytanie. Chrystus w słowach lecz o dniu owym i godzinie nikt nie wie, nawet aniołowie niebiescy, tylko sam Ojciec (Mt 24,36) potwierdza jedynie, że wiedza ta jest tylko zarezerwowana dla Ojca Niebieskiego. Kolejne zdania dotyczą w zasadzie pytań, dlaczego w świecie panuje gwałt i po ludzku niesprawiedliwość. Dlaczego są biedni, niewolnicy, sieroty? Dlaczego niektórzy cierpią, a inni mają się dobrze? Takie pytania egzystencjalne stawiane są do dnia dzisiejszego. Dotykamy tu tajemnicy naszego życia i ekonomii Bożego zbawienia człowieka. Wydaje mi się, że Bóg stawia nam ciągle swoją ofertę życia godnego. Daje nam czas na poprawę, „chorych” należy leczyć. Czasem może to trwać do końca życia.
          A skąd pochodzi mądrość i gdzie jest siedziba wiedzy? Człowiek nie zna tam drogi, nie ma jej w ziemi żyjących. [...] Skąd więc pochodzi mądrość  i gdzie jest siedziba wiedzy? (Hi 28,1213). Człowiek wiele rzeczy może odkryć, prócz Mądrości. W przeciwieństwie do tajemnic Bożej Mądrości, podstawą postępowania człowieka jest bogobojność, bo naturalnym rozumem tajemnic Bożych się nie zgłębi (przypis 28,28). Mądrość jest darem od Boga, niezależnie od wieku (32,8–9). O taką mądrość prosił Salomon Boga (1 Krl 3,9). Po ludzku, mądrość człowieka to bogobojność. Ja absolutnie się z tym zgadzam.
          Hiob przedstawia swoją postawę miłosierdzia, pomocy bliźniemu, szlachetności, gościnności i sprawiedliwości – gdzie więc jest zapłata? A teraz śmieją się ze mnie wiekiem ode mnie młodsi (Hi 30,1). Stałeś się dla mnie okrutny (Hi 30,21).
          Bóg sprowadzając cierpienie na człowieka pragnie jego nawrócenia. Cierpienie wstrząsa człowiekiem, powoduje u człowieka ponowne przemyślenia, „otwiera oczy”. Uwrażliwia go na zło i dobro.  Cierpienie jest terapią duchową. Od dawna jest to obserwowane w życiu. Tak po prostu jest. Takie drastyczne działanie nie wynika z okrucieństwa Boga, lecz Jego miłości i chęci zbawienia grzesznika: I ciebie chce On wybawić z nieszczęść (Hi 36,16). Cierpienie nie jest tylko karą Bożą za popełnione grzechy (przypis 42,7).
          Pod koniec księgi ponownie opisana jest moc i potęga Boga. Tego nie trzeba wyjaśniać. To trzeba przeczytać (38–41). Hiob ujmuje to w słowach: To zbyt cudowne. Ja nie rozumiem (Hi 42,3).
          Bóg gani przyjaciół Hioba. Nie przyznaje im racji. Hiobowi przywraca w dwójnasób dawny stan majątkowy. Miał jeszcze siedmiu synów i trzy córki (Hi 42,13).
          Tradycyjne myślenie o przyczynach cierpienia długo jeszcze pokutowało w narodzie. W Ewangelii Jana czytamy o człowieku niewidomym od urodzenia. Uczniowie Jezusa, zapytali go: Rabbi, kto zgrzeszył, że się urodził niewidomym – on czy jego rodzice?  (J 9,2).

piątek, 16 listopada 2012

Druga Księga Machabejska (2 Mch 1–15)

          Druga Księga Machabejska nie jest dalszym ciągiem Pierwszej. Opowiada o zdarzeniach już opisanych w Pierwszej Księdze tylko w okresie 15 lat (panowanie Demetriusza). W egzegezie katolickiej 2 Mch cieszy się dużym szacunkiem ze względu na to, że świadczy lepiej niż inne księgi o religijnych przekonaniach, jakie panowały w Palestynie.
          Nie wiem, w jaki sposób znaleźliście się w moim łonie, nie ja wam dałam tchnienie i życie, a członki każdego z was nie ja ułożyłam (2 Mch 7,22). Tekst akcentuje, że poczęte dziecko jest zawsze objawieniem się Boga, niezależnie czy rodzice w Niego wierzą i Go oczekują.
          Występuje tu po raz pierwszy opis wstawiennictwa zmarłych za żyjących i modlitwa żywych za zmarłych: Gdyby bowiem nie był przekonany, że ci zabici zmartwychwstaną, to modlitwa za zmarłych byłaby czymś zbędnym i niedorzecznym (2 Mch 12,44). Tekst ten zawiera również podstawy do nauki o czyśćcu jako miejscu oczyszczenia się z grzechów i oczekiwania zjednoczenia się z Bogiem: Lecz jeśli uważał, że dla tych, którzy pobożnie zasnęli, jest przygotowana najwspanialsza nagroda – była to myśl święta i pobożna. Dlatego właśnie sprawił, że złożono ofiarę przebłagalną za zabitych, aby zostali uwolnieni od grzechu (2 Mch 12,45). Sobór Lyoński (1245 r.) zatwierdził nazwę „czyściec”  na określenie stanu dusz potrzebujących oczyszczenia. Ponownie została ona potwierdzona na Soborze Trydenckim w 1563 r., który zalecił także odprawianie za zmarłych Mszy świętych. Warto dodać, że w Egipcie na murach piramid, na kamiennych sarkofagach, na murach świątyń i papirusach występują napisy w postaci hieroglifów mówiące o modlitwach za zmarłych.
          Ciekawe, że samobójstwo Razisa opisane jest jako czyn bohaterski. Motywy usprawiedliwiają ten czyn powszechnie potępiany. Autor widzi w nim męczennika. Podobnie kończy się samobójstwo Saula, który nie chciał dostać się w ręce wroga. Chrześcijaństwo będzie usprawiedliwiało samobójstwo w wyjątkowych sytuacjach (ciężkie zaburzenia psychiczne, strach przed cierpieniem, przed torturami). Człowiek targający się na życie najczęściej jest w stanie ograniczonej świadomości i nie jest do końca panem swojej woli. Samobójstwo pozostaje do końca tajemnicą relacji między Bogiem a ofiarą.