Łączna liczba wyświetleń

czwartek, 14 maja 2015

Przed Soborem Trydenckim


          Reformacja XVI wieku dotyczyła głównie nadużyć kościelnych, ale również protestu, co do doktryny wiary. O nadużyciach wiele napisałem. Ciekawe jest dlaczego doktryna wiary została poddana krytyce? Aby rzetelnie odpowiedzieć na to pytanie należy przeprowadzić badania historyczne, socjologiczne i oczywiście teologiczne.
          Należy zdać sobie sprawę, że XVI wiek jest okresem odrodzeniowym. Wielkie odkrycia geograficzne ostatnich lat (1492) przyczyniły się do znaczącego poszerzenia  horyzontów myślowych. Pojawiła się chęć na nowo rozpoznania tego, co było już określone i zdefiniowane. Dotychczasowa wiedza została poddana nowemu spojrzeniu. Przedmiotem rekultywacji została poddana również teologia.
          Przedmiotem dyskusji stały się sakramenty (chrzest, Eucharystia) ogłoszone przez Kościół. Pytano, czy sakramenty to symbole, czy rzeczywiste wartości nadprzyrodzone? Czy chrzest powoduje jakieś zmiany fizykalne na duszy? Czy przyjmując komunię, spożywa się prawdziwe ciało i krew Jezusa Chrystusa? Kościół katolicki podkreślał i nadal podkreśla nadprzyrodzone własności obu sakramentów. Reformacja wskazywała na ich ludzki zamysł znaków i symboli.
          Bardzo interesującym zagadnieniem było usprawiedliwienie, które nabrało głębszego teologicznego rozpoznania. W luteranizmie   za podstawowe, jedyne i główne źródło wiary uznano Pismo Święte, a samo zbawienie można dostąpić jedynie przez łaskę, wiarę i pokutę. Nie przez uczynki człowiek zostanie zbawiony, ale przez wiarę. Jednocześnie uwypuklono, że wiara bez uczynków jest martwa. Pewna sprzeczność jaka tu występuje jest tylko pozorna. Chodzi tu o wskazanie przedmiotu i podmiotu Zbawienia. Podmiotem, a więc sprawcą Zbawienia jest Bóg przez swój dar łaski i do tego potrzeba tylko ludzkiej wiary. Wiara jest przedmiotem (kamieniem), które ma różne stopnie doskonałości. Dobre uczynki szlifują ten kamień. Wydaje się, że Zbawienie posiada różne stopnie  doskonałości (czytaj sen św. Jana Bosko o umarłych, ubranych w różne ozdobne pasy).
          Wprowadzono język narodowy do liturgii słowa. Luteranizm zanegował nieomylność papieża, sakrament spowiedzi oraz płatne odpusty. Zniósł również celibat (wszystkie odłamy religijne).
          Zdano sobie sprawę (kalwinizm), że kult świętych jest ludzkiego pochodzenia, jak również kult Maryi. Nie należy zbytnio ubogacać religię o nowe elementy wiary, aby nie przeoczyć lub pomniejszać ról głównych postaci – Boga i Syna.    
          Nowożytny antytrynitaryzm – 1562, jego twórcami byli m.in. Miguel Servet i Faust Socyn. Negował istnienie Trójcy Świętej oraz boskość Jezusa, jako sprzeczne z logiką oraz z przekazem biblijnym. Szczególną rolę w tym nurcie odegrali bracia polscy (tzw. arianie), którzy stworzyli filozofię religii i naukę społeczną, znacznie wyprzedzającą epokę.
          Reformacja w niektórych zagadnieniach poszła za daleko. Np. Jan Kalwin zniósł Mszę jako ofiarę. Wydaje się, że jest to wielkie zubożenie Ofiary krzyża, która po jednym akcie stała się stałym działaniem Syna. Ofiara krzyża odbywa się na każdej Mszy i jest stale skuteczna. Msza to nie tylko pamiątka, ale stale pojawiający się i działający cud Zbawienia akceptowany przez Ojca.
          Niszczenie obrazów i innych przedmiotów kultu (kalwinizm) było wandalizmem dla kultury światowej. Podobnie koncepcja predestynacji (predestynacja  – koncepcja religijna, według której losy człowieka są z góry określone przez wolę Boga)  była chybiona.
          Ciekawe, że Pismo święte umocniło swoją pozycję w wierze, kosztem tradycji, która została lekko nadszarpnięta. Filozoteizm proponuje nowe spojrzenie na Pismo Święte podkreślając jego ludzkie autorstwo hagiografów będących pod natchnieniem. Natchnienie jest to zdolność odczytywania spraw Bożych. Warunkiem odczytywania jest jak najpełniejsze otwarcie się na Stwórcę. Filozoteizm podpowiada większy dystans do tradycji, jako możliwości do ludzkiej manipulacji historiograficznej.
          Reformacja ukazała kościół widzialny jako wspólnotę, która może mieć różne podstawy i różne reguły kultu. Pojawiło się zagadnienie tolerancji i wolności religijnej. To ukierunkowywało do zniesienia pychy posiadania jedynej słusznej prawdy w Kościele katolickim. na Soborze tym Leon X uroczyście ponowił bullę Unam Sanctam dodając, że „nieposłuszeństwo papieżowi winno być karane śmiercią” W 1598 roku król Henryk IV Burbon ogłosił edykt nantejski, który zapewniał wolność religijną i wolność wyznania hugenotom.
          Wołania o odnowę Kościoła rozlegały się już od XIII wieku, jednak kuria rzymska za wszelką cenę starała się utrzymać istniejący status quo i nie dopuszczać do wprowadzania zmian, które mogłyby znacznie uszczuplić prawa, przywileje i majątek Kościoła katolickiego oraz papiestwa. Narastające problemy prowadziły czasami do kryzysów, które czasami wybuchały z różną gwałtownością (schizmy, antypapieże, koncyliaryzm, husytyzm).
          Pierwszą próbę zwołania soboru w Trydencie podjął cesarz Karol V w roku 1524, jednak polityka papiestwa (przede wszystkim Klemensa VII) polegała w tym okresie na zwlekaniu i powoływaniu się na niektóre obiektywne trudności, co w efekcie prowadziło do trwającego ponad dwa dziesięciolecia impasu.

środa, 13 maja 2015

Jan Kalwin


          Trzecim wielkim reformatorem był Jan Kalwin (1509–1564). Był on teologiem, kaznodzieją, pisarzem i organizatorem życia duchowego w Szwajcarii w okresie reformacji. Opierał swoją doktryną na symbolicznej obecności Jezusa Chrystusa w Wieczerzy Pańskiej.
          Jan Kalwin urodził się we francuskiej Pikardii w mieście Noyon. Studiując na Uniwersytecie Paryskim zetknął się z nowymi renesansowymi prądami epoki, które były dla niego bardzo atrakcyjne. Śmierć ojca w 1531 dała Kalwinowi możliwość decydowania o własnym losie. Powrócił wtedy do ośrodka życia intelektualnego — Paryża. Nie wiadomo, kiedy dokładnie Kalwin przeszedł na protestantyzm – było to między 1532 i 1534. Przypuszczalnie Kalwin był autorem mowy inauguracyjnej nowo wybranego rektora Uniwersytetu Paryskiego, Nicholasa Copa, która wywołała skandal. Mowa, wygłoszona w 1533 zawierała obronę tez Lutra i spowodowała oskarżenie rektora o herezję. Rektor wraz z Kalwinem pospiesznie opuścili Paryż.
          Kalwin wiele podróżował po Francji, Włoszech i Szwajcarii. 4 maja 1534 wrócił do Noyon, aby zrzec się beneficjów kościelnych. Korzystanie z takich dochodów, chociaż były jego głównym źródłem utrzymania, uznał za niemoralne. Było to także ostateczne zerwanie związków z Kościołem katolickim. Po represjach w 1535 roku Jan Kalwin uciekł do Bazylei. Tam opublikował swoje najważniejsze dzieło Institutio religionis christianae (Ustanowienie religii chrześcijańskiej). Zadedykował je Franciszkowi I, z myślą by osłabić niechęć króla wobec "antypaństwowej" postawy radykalnych protestantów. Dzieło Kalwina wyróżniało się systematycznością i jasnością doktryny. Po wielu zmianach, ostateczne wydanie ukazało się w 1559 i od razu uczyniło z Kalwina wiodącą postać protestantyzmu, co było przeciwne aspiracjom Kalwina, marzącego o spokojnej karierze akademickiej. W 1536 podczas podróży do Strasburga Kalwin zatrzymał się na nocleg w Genewie. Było to od niedawna wolne miasto (przy pomocy Szwajcarów zerwało więzi ze Świętym Cesarstwem Rzymskim) i od zaledwie dwóch miesięcy ośrodek protestantyzmu (pod przywództwem reformatora Wilhelma Farela). Farel przekonał go do pozostania w Genewie, argumentując, że taka jest wola Boga. Młody, bo zaledwie 28-letni Kalwin, od tej chwili na stałe związał swoje życie z tym miastem.
          Jan Kalwin rozpoczął energiczną reorganizację miejscowego Kościoła – wprowadził cotygodniową komunię. Ponieważ wymagało to według niego zachowania przez wszystkich wiernych surowej dyscypliny moralnej, ustanowił „ciało nadzorcze” (konsystorz genewski), ingerujące we wszystkie aspekty życia mieszkańców i zabraniające wielu rozrywek – jak np. taniec, śpiewanie sprośnych piosenek czy lektura romansów. Nabożeństwa odbywały się w kościołach pozbawionych typowo katolickich ozdób takich jak obrazy, posągi, sztandary, proporce, ornaty itp. oraz ołtarza. Stąd powstało przysłowie: „pusto jak w kalwińskim zborze”. Centralnym miejscem w kościele reformowanym nie jest już ołtarz, a kazalnica, zaś kazanie głównym punktem nabożeństwa. Kazania Jana Kalwina trwały dość długo (około godziny) i opierały się na szczegółowej analizie wybranego tekstu Biblii, z nawiązaniem do aktualnych okoliczności i życia Kościoła. Taka dyscyplina kościelna nie podobała się niektórym mieszkańcom Genewy (ze stronnictwa libertynów oraz Dzieci Genewy). Po dwóch latach napięcie sięgnęło zenitu kiedy Kalwin oraz pozostali kaznodzieje odmówili udzielenia sakramentu Wieczerzy Pańskiej osobom wyznającym jawnie libertyńskie poglądy. Rada Miasta uznała, że Kalwin przekroczył swoje uprawnienia i nakazała jemu oraz Farelowi i Viretowi opuszczenie miasta w ciągu dwóch tygodni.
          Lata 1538–1541 Kalwin spędził w Strasburgu, gdzie poświęcił się swojej ulubionej pracy naukowej. Jego współpracownikiem został Martin Bucer, którego teza o predestynacji (koncepcja religijna, według której losy człowieka (jego zbawienie lub potępienie) są z góry określone przez wolę Boga) zafascynowała Kalwina. Bucer pomógł także w organizowaniu Kościoła dla protestanckich uciekinierów z Francji. Organizacja ta, w zamyśle Kalwina, miała odpowiadać zaleceniom Chrystusa. Dla potrzeb Kościoła Kalwin opracował nową liturgię oraz napisał zbiór psalmów. Był także reprezentantem protestantów w dysputach religijnych w Wormacji (1540) i Ratyzbonie (1541). W czasie pobytu w Strasburgu Kalwin napisał również głośny List do Sadoleta, uchodzący dziś za majstersztyk pisarstwa polemicznego.
          Jan Kalwin w 1539 poślubił Idelette de Bure, wdowę po nawróconym anabaptyście Janie Stordeurze z Löttich. Kobieta ta w pełni odpowiadała żywionemu przez Kalwina ideałowi posłusznej, cichej i usłużnej żony. Po jej śmierci 10 lat później Kalwin napisał, że stracił najlepszego w swym życiu przyjaciela.
          Wygnany biskup Genewy Jean Pierre de la Baume zorganizował konferencję w sąsiednim księstwie celem przywrócenia władzy Kościoła rzymskiego w Genewie. Zadanie nakłonienia mieszkańców miasta do powrotu do Kościoła katolickiego powierzono wykształconemu i łagodnemu kardynałowi Jacopo Sadoleto. W marcu 1539 r. Sadoleto napisał list do mieszkańców Genewy, w którym przedstawił idylliczny obraz Kościoła katolickiego, oczerniając – bez wymieniania nazwisk – reformatorów jako wichrzycieli i ludzi kierowanych niskimi pobudkami. Kalwin przebywał w tym czasie na wygnaniu w Strasburgu. We wrześniu przesłano mu kopię listu Sadoleta z prośbą o odpowiedź. Odpowiedział na list kardynała w ciągu siedmiu dni.
          Czterej radni - główni przeciwnicy Kalwina popadli w tym czasie w niełaskę, zaś w Genewie panował coraz większy chaos i nieporządek. Rada Miasta zwróciła się z błaganiem do Kalwina, aby powrócił do Genewy. Ta propozycja przeraziła Kalwina, który miał jak najgorsze wspomnienia ze swojego pierwszego pobytu w tym mieście, niemniej po usilnych prośbach przedstawicieli Rady, a przede wszystkim za namową Farela, zgodził się, pod warunkiem zaakceptowania przez Radę jego teorii dyscypliny kościelnej. Przyznał jednocześnie, że zawinił w Genewie zbytnią surowością i zniecierpliwieniem. Powrót Kalwina do Genewy był triumfem. Uważany za "męża opatrznościowego" i sam o tym przekonany, Kalwin (jako naczelny pastor, a od 1555 przewodniczący Konsystorza) zaczął energiczną działalność organizatorską, z poparciem całej rady miejskiej. W przekonaniu Kalwina całe życie chrześcijanina miało być podporządkowane religii. W tym duchu rada miejska Genewy zmieniała prawa. W świetle nowych badań popularny pogląd, jakoby Genewa czasów Kalwina stała się teokratyczną republiką, jest podważany. W praktyce rada miejska często nie zgadzała się z opiniami Kalwina. Ponadto przez większość pobytu reformatora w Genewie władza w mieście przypadała tzw. libertynom (stronnictwo głównego oponenta Kalwina - Ami Perrina). Władza libertynów blokowała pomysły Kalwina i musiał on z uporem walczyć o przeprowadzanie konkretnych reform. W dodatku Kalwin przez niemalże cały okres swojego pobytu w Genewie nie miał statusu obywatela miasta, co uniemożliwiało mu branie udziału w wyborach do rady miejskiej i poważnie ograniczało jakiekolwiek wpływy w rządzeniu. Kalwin stał się obywatelem Genewy dopiero w 1559 roku.
          Od 1542 do 1546 stracono 58 osób, a 78 skazano na wygnanie. Wśród skazanych na śmierć były tzw. "czarownice z Peney" - 34 kobiety oskarżone o roznoszenie zarazy – dżumy za pomocą maści rozsmarowywanej na odrzwiach i klamkach oraz za pomocą czarów. Winowajcy przyznali się do rozprzestrzeniania zarazy i zostali straceni. Innym przykładem surowości dyscypliny kościelnej w Genewie jest spalenie Hiszpana Miguela Serveta w 1553, przede wszystkim z powodu heterodoksyjnego poglądu na Trójcę Świętą. Należy jednak pamiętać, że wszelkie sprawy sądowe były roztrząsane przez władze miasta, do których Kalwin wówczas nie należał. Spalenie Serveta było czynem mającym podkreślić ortodoksyjność i autorytet rady miejskiej, której członkowie (głównie libertyni) tracili poparcie społeczne. Gest miał przysporzyć im nowych wyborców. Radni posłużyli się teologicznymi pismami Kalwina polemizującymi z poglądami antytrynitarnymi i anabaptystycznymi, aby mieć argument teologiczny przeciwko Servetowi. Sam Kalwin nie uczestniczył w procesie Serveta i jedynie pośrednio miał wpływ na wydany wyrok.
          W 1559 Kalwin założył w Genewie akademię teologiczną dla szerzenia nauki reformowanej. Sam brał udział w licznych dysputach religijnych, napisał szereg pism religijnych, komentarzy do Biblii i prowadził ożywioną korespondencję. Uczył o podwójnej predestynacji, tj. o bezwzględnym przeznaczeniu wiernych do nieba, a niewiernych na potępienie. W Komunii Św. widział duchową (nie materialną) obecność ciała i krwi Chrystusa przez wiarę. Odrzucił wszystkie urządzenia kościelne nie posiadające oparcia w Piśmie Świętym, w tym instytucję hierarchicznego duchowieństwa i wprowadził zasadę wybieralności pastorów przez wiernych. Był przeciwny wszelkim objawom "pogańskiego bałwochwalstwa", w tym kultowi świętych, Matki Boskiej, obrazów, posągów i relikwii. Znacznie bardziej rygorystyczny pod tym względem niż Luter, sprzeciwiał się jakiemukolwiek ozdabianiu kalwińskich kościołów (w których często brak nawet krzyża). Po 23 latach faktycznych rządów Kalwina (nigdy nie miał żadnej oficjalnej funkcji politycznej), Genewa stała się silną republiką protestancką z uniwersalistycznym i wzorowo zorganizowanym Kościołem (zyskała wówczas miano "Rzym protestancki"), gdzie nie tylko napływały setki uciekinierów, ale skąd wyjeżdżały na misje do sąsiednich krajów setki kaznodziejów. Kościół, który Kalwin stworzył, oparty na drobiazgowej analizie Biblii i surowej dyscyplinie moralnej oraz demokratycznej strukturze (wybieralności organów, podziale władzy między kler i laikat) okazał się wyjątkowo odporny na prześladowania, np. w Niderlandach, na Węgrzech i we Francji. Kalwin skonsolidował rozproszone siły protestantyzmu i umocnił je, opierając się kontrreformacji, a także rozkładowym tendencjom wewnętrznym: sekciarstwu i niedowiarstwu. Rozpoczynał pracę w mieście rozwiązłym, bliskim anarchii, zostawiając pod koniec życia miasto dobrze zarządzane, które Joh Knox nazwał "najdoskonalszą szkołą Chrystusa na ziemi od czasów Apostołów", a teolog luterański Valentin Andreae uznał za wzór do naśladowania.
          Dopiero na 5 lat przed śmiercią Kalwin otrzymał obywatelstwo Genewy. Został pochowany na genewskim cmentarzu, gdzie do dziś spoczywa pod prostą płytą nagrobną, oznaczoną tylko inicjałami J.C. Zgodnie z jego życzeniem, grobu nigdy nie ozdabiają żadne kwiaty.
          Teologia Kalwina i jego surowa dyscyplina znacznie wpłynęły na postać cywilizacji Zachodu w XVII i XVIII w. Kalwinistami byli hugenoci, holenderscy mieszczanie, angielscy purytanie, szkoccy prezbiterianie i pielgrzymi Nowej Anglii, którzy dla wyznawanej przez siebie wiary nie wahali się oddać życia lub porzucali wygody cywilizacji, by żyć zgodnie ze swymi zasadami w odległych krainach.

          Na świecie żyje obecnie ok. 800 milionów protestantów, co stanowi ok. 40% wszystkich chrześcijan. Stawia to protestantyzm na drugim miejscu po katolicyzmie, pod względem liczby zrzeszonych w tym nurcie chrześcijan. Protestantyzm jest najdynamiczniej rozwijającą się gałęzią chrześcijaństwa. W łonie Kościołów protestanckich wyróżnić można kilka wiodących wyznań, z czego główne to: luteranizm, ewangelicyzm reformowany (w tym prezbiterianizm i kongregacjonalizm), anglikanizm (jeśli zaliczymy go do protestantyzmu), baptyzm, metodyzm, adwentyzm i pentekostalizm.

wtorek, 12 maja 2015

Reformacja w Anglii, anabaptyści


          Reformacja niosła przekaz, że każdy musi za siebie odpowiadać przed Bogiem i nie może się usprawiedliwiać uchwałą większości czy mniejszości. Domagano się wolności w wyznaniu wiary. 19 kwietnia 1529 r. 6 książąt i 14 południowych miast Rzeszy wniosło protest podczas sejmu Rzeszy w Spirze przeciwko odgórnym nakazom i zakazom (przeciw uchwale zabraniającej przechodzenia na ewangelicyzm). Od tego protestu wyznawcy nowej wiary otrzymali nazwę „protestanci”.

          Ruch reformacyjny nie był jednolity. Pomiędzy luteranami a zwinglianami pogłębiały się różnice teologiczne (np. na temat Eucharystii). Zastanawiano się nad rolą i władzą biskupów, zapominając o słowach Jezusa skierowane do Szymona Piotra: Paś baranki moje! (J 21,15). Gorszący był też wpływ polityki na stan religijny. Pojawił się problem restytucji zrabowanych dóbr kościelnych. Animozje między Lutrem a Zwinglim wpływały na wyniki reformacji.  Zwolennicy papieża i tradycji Kościoła katolickiego nie chcieli tak łatwo się poddać.

         Zawiązano związek szmalkaldzki 27 lutego 1531 r. w Schmalkalden (obecnie Turyngia) przez protestanckich książąt Cesarstwa Rzymskiego, który miał bronić ich przed akcjami zbrojnymi. Związek reprezentował siłę zbrojną, z którą należało się liczyć. Dlatego cesarz Karol V zdecydował się na zawarcie ze związkiem w 1532 roku pokoju w Norymberdze, na mocy którego obie strony zobowiązały się do zachowania pokoju i wstrzymania się od jakichkolwiek działań zaczepnych do czasu zwołania soboru powszechnego w Trydencie.

          Sprzymierzeńcem Związku Szmalkaldzkiego obok Francji była również Anglia. Związki Anglii ze Stolicą były bardzo  luźne. Już w XIV wielu uchwały parlamentu uznawały za bezprawne papieskie prowizje dotyczące angielskich beneficjów, zabraniały kierowania apelacji do Rzymu i zakazywały ogłaszania na terenie kraju papieskich bulli, procesów i rezerwacji. Stan ten jednak wynikał z samowoli króla, choć  idee reformacji (Wiclifa) docierały do ludności.

          Henryk VIII (1509–1547) początkowo zajmował krytyczne stanowisko wobec wystąpień Lutra i przynaglał Karola V do energicznej interwencji, a Erazma z Rotterdamu do zerwania z reformatorem. Krytycznym pismem o reformacji podlizywał się papieżowi. Jego postawa uległa zmianie, gdy papież nie okazał się dla niego łaskawy. Papież najpierw nie chciał udzielić dyspensy na ślub Henryka z Katarzyną Aragońską, która wpierw była żoną starszego brata Henryka. Potem nie chciał unieważnić tego ślubu, bowiem Henryk VIII chciał ożenić się z Anną Boleyn. Król doprowadził w latach 20. i 30. XVI wieku do rozłamu z Kościołem rzymskokatolickim oraz ustanowienia Kościoła anglikańskiego, niezależnego od papieża i Watykanu, ale podporządkowanego królowi Anglii; za jego panowania dokonano kasaty klasztorów. Król zasłynął z 6 małżeństw oraz ścinaniem głów niektórych swoich małżonek. Swoich oponentów również pozbawiał życia (John Fisher, Tomasz Morus, Cromwell). Akt parlamentu spowodował zamknięcie klasztorów. Mnichów wypędzono i nakłaniano do zawarcia małżeństwa. Własność klasztorów był konfiskowana. Za źródło wiary uznano Pismo Święte, trzy pierwsze symbole wiary. Usprawiedliwienie uznano za naukę możliwą do przyjęcia. Odpusty zniesiono. Uznano tylko trzy sakramenty, ale zachowano transsubstancję Eucharystii.

          W 1538 roku król zabronił księżom zawierania małżeństw. Cranmer (arcybiskup Canterbury) musiał swoją żonę wysłać z powrotem do Niemiec.



         Na tle zamętu religijnego w XVI w. powstał radykalny ruch anabaptystów („na nowo chrzcić”) . Anabaptyści byli zróżnicowanym ruchem. Łączyło ich odrzucanie chrztu dzieci (który ich zdaniem chrztem nie był) oraz pogląd o konieczności zasadniczej zmiany życia społecznego w celu powrotu do ideałów pierwotnego chrześcijaństwa. Kult religijny anabaptystów odznaczał się prostotą – zrezygnowali z przedmiotów kultu (obrazy, ołtarze, budynki sakralne). W Zurychu rozpoczęły się natychmiast ich prześladowania. Anabaptyści rozproszyli się po całej niemieckiej Szwajcarii. Zwingli, Luter, Malanchton i inni przejawiali wrogość wobec nich. Na skutek izolacji zaczęły pojawiać się u nich eschatologiczne, chiliastyczne i komunistyczne tendencje. Niektórzy anabaptyści głosili zniesienie różnic społecznych i wspólną własność na wzór pierwszej wspólnoty chrześcijańskiej. Najbardziej znaną postacią w dziejach anabaptyzmu jest Thomas Müntzer, który pozyskał rzesze chłopstwa i plebsu miejskiego i którego idee rozpaliły w Niemczech wojnę chłopską. Należy jednak pamiętać, że został on zabity w 1525 r., gdy ruch dopiero się rodził. Liderzy anabaptystów szwajcarskich – Konrad Grebel, Feliks Manz, Jerzy Blaurock – odcinali się od rewolucyjnych postulatów Münzera.

          Mimo represji jeszcze w pierwszej połowie XVII wieku zaczęły się tworzyć w Anglii i w Stanach Zjednoczonych pierwsze wspólnoty baptystów, które dzisiaj stanowią wielkie niezależne od państwa Kościoły, gromadząc miliony ludzi.

poniedziałek, 11 maja 2015

Ulrich Zwingli


          Ulrich Zwingli (1484–1531) szwajcarski kaznodzieja i teolog był kolejnym przywódcą reformacji. W 1506 roku został księdzem katolickim, od 1516 kaznodzieją w Einsiedeln, a od 1518 roku w Zurychu. W 1515 roku brał udział w bitwie pod Marignano jako kapelan oddziałów szwajcarskich. Przez pewien czas, będąc stronnikiem papieża od 1515 roku korzystał z rzymskiej pensji. Od 1516 roku utrzymywał kontakty z Erazmem z Rotterdamu, który nakłaniał go do korzystania tylko z Pisma Świętego i pismami Ojców Kościoła. Zwingli szukał w nim prawdy w najczystszym kształcie. Będąc racjonalistą chciał uprościć chrześcijaństwo do filozofii Chrystusa. Twierdził, że należy znieść usprawiedliwienie przez uczynki, zwłaszcza pielgrzymki, kult świętych, relikwie i odpusty. Zwingli był reformatorem o własnym obliczu. Zaprzeczał jakoby był  pod wpływem Lutra. W 1519 roku podjął krytykę kultu świętych, idei czyśćca, zakonów, a później także władzy papieskiej, celibatu i pojmowania mszy jako ofiary, a w 1523 roku wystąpił z Kościoła i rozpoczął organizację wspólnoty protestanckiej w Zurychu. W 1524 roku zanegował dogmat o rzeczywistej obecności Chrystusa w Eucharystii, interpretując ją czysto symbolicznie, przez co popadł w konflikt z Lutrem. W kazaniach nawoływał do zniesienia mszy świętej, usunięcia z kościołów ołtarzy i obrazów, uznania Pisma Świętego za jedyne źródło wiary, a także postulował wprowadzenie języka narodowego do liturgii oraz sekularyzację majątków zakonnych, których bogactwa miały być przeznaczone na pomoc biednym i rozwój szkolnictwa. Największych zwolenników znalazł w Bazylei, Bernie i Zurychu. Ograniczył sakramenty do chrztu i Eucharystii, traktując je jako symbole pozbawionych wszelkiej skuteczności. Zerwał z nakazem postu. Wnioskował o zniesienie celibatu. W 1524 poślubił wdowę. Na groźbę ekskomuniki zrzekł się swojej predykatury i nie chciał mieć nic wspólnego ze starym Kościołem. W czasie dysputy na miejskiej Rady Szwajcarskiej Zwinkli przedstawił 67 tez, które odrzucały Kościół widzialny, tradycję ustną, hierarchię, kapłaństwo i ofiarę Mszy św. Kwestionował śluby zakonne, dni postne i świąteczne, a rządy w Kościele otwarcie przyznawał zwierzchności świeckiej. Dysputa zakończyła się jego zwycięstwem. Rada miejska w Zurychu nakazała teraz kaznodziejom stosowanie tez Zwinglego. W ciagu 13 dni wszystkie kościoły miasta „wyczyszczono” – pobielono ściany, zniszczono obrazy, rozbito posągi, skasowano świece, bicie w kościelne dzwony, namaszczenie chorych, rozebrano organy, a w styczniu 1525 roku zamknięto klasztory. Katedrę zamieniono na szkołę teologiczną, która miała przygotować utworzenie natchnionej przez Biblię wspólnoty ludów. W Wieki Czwartek w 1525 święcono w bardzo skromnej formie. Obrządek zwingliański był bardzo prosty: składał się wyłącznie z modlitwy, czytania Pisma Świętego, kazania i czterokrotnie w ciągu roku udzielanej Komunii świętej. Śpiew kościelny i muzyka organowa była pod groźbą kary zakazane. Chrzest uznawano jedynie za symbol chrześcijańskiej więzi, a Komunia święta miał stanowić tylko upamiętnienie męki Chrystusa.
       Ulrich Zwingli nie zdawał sobie sprawy, jak swoim radykalizmem sprawił ból mieszkańcom Zurychu przywiązanym do dawnej wiary. Pomimo, że Zwingli miał dużo racji, to w sferze wiary, duchowości trzeba być bardzo ostrożnym, aby nie burzyć to, co kształtowało charaktery. Niszczenie dzieł kultury (obrazy, architekturę, wystrój architektoniczny, kult, organy, muzykę) jest zbrodnią wobec ludzkości i jego dorobku. Tu na ziemi wszelkie dzieła są skarbem wytworzonym ludzką ręką. Niezależnie od przeznaczenia, stanowiły wartość ludzkiej myśli i jego dorobku.
       Ulrich Zwingli zginął w 1531 w walce ze szwajcarskimi katolikami w trakcie bitwy pod Kappel. Jeszcze przed śmiercią darowano mu życie pod warunkiem, że przystąpi do spowiedzi. Kiedy odmówił, został zabity mieczem. Następnie jego ciało zostało poćwiartowane i spalone.

niedziela, 10 maja 2015

Korzenie chrześcijaństwa


          Aby zrozumieć pierwotną ideę chrześcijaństwa trzeba by poznać zasady myślenia przedchrześcijańskiego, kulturę i zwyczaje przyszłych prozelitów. Pisma należy odczytywać wg rozeznania ówczesnego.
          Z braku źródeł, trudno jest dotrzeć do pierwszych zamysłów chrześcijaństwa. Jezus Chrystus pozostawił po sobie jedynie przekaz ustny orędzia wiary w którym powoływał się na zażyłość z Bogiem. Z Jego słów wynika, że wszedł w mistyczną relację z Bogiem. Takie szerokie otwarcie się na Boga pozwoliło mu odczytywać Jego wolę i zamysły. Z definicji wiadomo, że to co dobre, od samego Boga pochodzi [1]. Można więc mniemać, że przesłanie Jezusa Chrystusa, które jest doskonałe, pochodzi od samego Boga. Przedmiotem wiary jest więc wspólne przedsięwzięcie Boga i Człowieka (Jezusa). Logika tu przedstawiona zdaje się uwiarygodniać przedmiot wiary. Jezus był wyjątkowym Człowiekiem. Wiara w Niego nie jest ryzykowna (w sensie naiwności wiary), bo pozostawił po sobie samo dobro. Ci którzy podważają Jego boskość powinni mieć przychylny stosunek do niezwykłego historycznego Człowieka. Historia pokazała, że było/jest wiele osób (Mahatma Gandhi), którzy nie identyfikują się z chrześcijaństwem, a bardzo szanują Jezusa Chrystusa. Czy to wystarczy? Dobre i to. Każdy ma własny stosunek do Chrystusa. Nie trzeba na siłę wpychać własną wiarę w kogokolwiek.
          Pierwotne chrześcijaństwo utrzymało głęboką zależność od judaizmu. Może było to konieczne, ale na pewno skomplikowało wiarę chrześcijańską. Judaizm jest w pewnym sensie balastem dla chrześcijan. Dlaczego? Bo do doktryny chrześcijańskiej przeniesiono całą legendarność religii żydowskiej. Chrześcijanie próbują uporać się z tym bagażem, doszukując się proroctw, figur i typów w Starym Testamencie. W pierwszym odruchu byłem tym zafascynowany. Dalsze moje poszukiwania pozwoliły mi odkryć tu pewną intelektualną sztuczkę. Polega ona na umiejętnym operowaniem słowami, interpretacji tekstów w kierunku zamierzonym. Przykładów można przytoczyć tysiące. Np. opowieść o Abrahamie, który zamierzał zabić własnego syna Izaaka na ofiarę Bogu jest zapożyczeniem z obcej religii. Żydzi wykorzystali obcą opowieść do przedstawienia doskonałej wiary Abrahama do Boga, a chrześcijanie dopatrzyli się w Izaaku figury ofiary Jezusa. Czy było to trudne? Dziś wiem, że nie. Kościół nalega, aby na Biblię patrzeć całościowo, bo łatwiej jest dostrzec sens przekazu. Prawdą jest też, że w takim ujęciu całościowym łatwiej jest manewrować i przekazywać własne koncepcje. Graniczne naciągania tracą na ostrości, a inne wypływają tendencyjnie. Przykładem może być Łukaszowa koncepcja dobrego łotra. Tylko Łukasz pisze o dobrym Łotrze. Inne ewangelie o tym milczą, jednak bardzo popularna stała się teologia dobrego łotra. Ludzka myśl została tu uwypuklona. Takie postępowanie hagiografów, ewangelistów obniża wiarygodność przekazu Biblii jako przekazu boskiego. Może trzeba odważniej powiedzieć, że Pismo święte jest tworem ludzkim, co prawda autorów natchnionych, ale ujęte na sposób zamysłu ludzkiego. Treść Objawienia Boga jest głęboko ukryta i trzeba ogromnej pracy, aby wydobyć z Pisma świętego to, co od samego Boga pochodzi. Ten trud poszukiwania Prawdy jest człowiekowi zadany i już w tym dostrzegam koncepcję Stwórcy. W tym momencie ujawniam własny stosunek do wiary. Wierzę, że Stwórca rozgrywa z człowiekiem wielką „grę”, którą można sparafrazować słowami. Bóg pragnie oddać cały Świat  w jurysdykcję ludzką. Prowadzi ludzkość do tak poważnego zadania. Sam pozostanie nierozpoznany do końca. Człowiek musi przyjąć Jego „grę”, zamysł, bo niejako jest predestynowany na dziedzica Boga. Być może Bóg oczekuje wdzięczności od ludzi (wiary), bo koncepcja jest niezwykła.
          Pierwsi twórcy chrześcijaństwa zaczęli budować doktrynę na bazie judaizmu i słów Jezusa. Trzymali się również tradycji, która pozwalała przemycać ludzkie myśli i koncepcje.  Zadanie było niezwykle trudne. Trzeba było zmierzyć się z judaizmem. Pismo święte trzeba było ująć w teologii Chrystusowej. Czy to się udało? Nie do końca. Niektóre egzegezy są infantylne i nie ma w nich prawdy. Przez lata doktryna wiary chrześcijańskiej uzupełniana była nowymi pomysłami. To co uznano za osiągnięcie teologiczne – dogmatyzowano. Tym samym uczyniono krzywdę Prawdzie. Zamrożono modele konceptualne na tysiąclecia, uznając je za obiektywne Prawdy. W ten sposób nadal wierzy się w anioły, szatana, Niepokalane poczęcie Maryi, Jej dziewictwo, Zwiastowanie anielskie i tysiące innych bajek. Szkoda, że prawdziwa nauka Jezusa, prawdziwe chrześcijaństwo jest  wtopione w mity i legendy. One to stanowią sztuczną podnietę do przeżywania wiary. Wolę wiarę opartą na danych skromniejszych, ale czystszą, faktograficzną, historyczną, logiczną. Zapewniam, że przeżycia duchowe nie są mniejsze.


[1] Człowiek może jedynie, ze swej woli, wykorzystywać dobro pochodzące od Boga (ujawniać, powielać, ukierunkowywać).

sobota, 9 maja 2015

Uregulowanie pojęć


          Wzajemne przepychanki jakie obserwuję pomiędzy osobami wierzącymi a ateistami wynikają z niejednoznacznych definicji pojęć. Spróbuję uporządkować pojęcia wg posiadanej wiedzy.

Bóg

          Szwajcarski psychiatra i psycholog Carl Gustaw Jung (1875–1961) mówił: ja w Boga nie wierzę, ja wiem [1]. Całkowicie zgadzam się z takim stwierdzeniem. Stwórca jest logiczną koniecznością wszystkiego co istnieje. Nie ma skutku bez przyczyny. Siłą rzeczy musi pochodzić ze strefy nadprzyrodzonej, ponad to, co stworzył. Każdy człowiek intuicyjnie wyczuwa ją w sobie. Niezależnie od wiary, każdy człowiek potrafi zanurzyć się w sobie, w swoim wewnętrznym sanktuarium. Ateiści powiedzą – w myślach (w rozumie). Człowiek jednak posiada uczucia, które nierzadko są z rozumem na opak. Bóg wynikający z logiki nie musi być przedmiotem wiary, ale wiedzy. Ze względu na jego dzieła, można poznać Jego przymioty. To bowiem, co o Bogu można poznać, jawne jest wśród nich, gdyż Bóg im to ujawnił.  Albowiem od stworzenia świata niewidzialne Jego przymioty – wiekuista Jego potęga oraz bóstwo – stają się widzialne dla umysłu przez Jego dzieła (Rz 1,19–20); Bo z wielkości i piękna stworzeń poznaje się przez podobieństwo ich Stwórcę (Mdr 13,5). Według miary ludzkiej, z pewnością, jest mądry i inteligentny. Posiada w sobie przymioty osoby.
          Bóg zakorzenia się w każdym człowieku. Przez naturalne Objawienie się w duszy, może być odczytywany. Każdy otrzymuje od Niego dary wolności wyboru, prawo naturalne i sumienie. Każdy, kto się na Boga otworzy może nawiązać z Nim osobistą relację. W człowieku jest zdolność do miłowania. We własnym sanktuarium wiary można egzaltować się Bogiem, dochodzić z Nim do mistycznych zaślubin. Nikt obcy nie ma prawa tam wchodzić. Tą intymność należy chronić i pielęgnować. Poczucie Boga w sobie daje niesamowite siły witalne. Emmanuel Kant (1724–1804) w swojej książce Krytyka czystego rozumu argumentował o niemożności poznania Boga. Odnalazł Go w argumentach moralnych: niebo gwiaździste nade mną i prawo moralne we mnie.

 

Wiara

          Wiara może dotyczyć Jezusa Chrystusa jako Syna Bożego, dlatego, że stan wiedzy o Nim jest niewielki, a źródła, które o Nim podają są  przemieszane różnymi koncepcjami teologicznymi. Przykładowo, każda ewangelia Nowego Testamentu pomimo jednego kierunku, ma własną  koncepcję teologiczną. Można to zauważyć mając już pewne doświadczenie i wiedzę.
          Kościół chrześcijański opracował konstrukcję wiary łącząc faktografię historyczną z mitami i legendami. Konstrukcja ta budzi wątpliwości natury zdroworozsądkowej. Pomimo oczywistych legend i bajek niesie przesłanie, które jest moralnie poprawne.
          Wiara może mieć różne podłoża. Często wynika z potrzeby poczucia bezpieczeństwa. Silnym jej motorem jest intuicja. Człowiek wyposażony jest przez Stwórcę potrzebą Jego poszukiwania. To dar nadprzyrodzony. Warunkiem Jego akceptacji jest otwarcie się na Boga. Łącznie z darami sumienia, prawa naturalnego, intuicji, potrzeby dobra, rodzi się w umysłach obraz Boga jako idei kogoś doskonałego. Z warunku koniecznego wynika, że Przyczyna sprawcza istnieje. Dary nadprzyrodzone jakie są dane człowiekowi uzupełniają obraz Boga. Pewność wiary, zaangażowanie, pozwalają odczytać Jego walory, podmiotowość. W wyniku wiary, człowiek czuje się bezpieczniejszy, kochany. Odpowiedzią jest ludzka miłość do Boga.
          Wiara jest kapitalnym uzupełnieniem wiedzy i odwrotnie Jeżeli nie uwierzycie, nie będziecie rozumieli (Iz 7,5). Św. Anzelm mawiał: wierzę abym zrozumiał; wiara poszukująca zrozumienia (fides querens intelectum).  Główna teza spójności nauk jest widoczna i zgodna z nauczaniem Jana Pawła II, który w encyklice Fides et ratio (1998) stwierdził: Wiara i rozum (fides et ratio) są jak dwa skrzydła, na których duch ludzki unosi się ku kontemplacji prawdy. […] Nie ma więc powodu do jakiejkolwiek rywalizacji między rozumem a wiarą: rzeczywistości te wzajemnie się przenikają, każda zaś ma własną przestrzeń, w której się realizuje.
          Wiara i nauka są kołami napędowymi jednej idei. Jedno wzmacnia drugie, interferuje. Niekontrolowana wiara może prowadzić do egzaltacji. Jeżeli przekracza granice zdroworozsądkowe może prowadzić do fanatyzmu.
           Trzeba jednak wiedzieć w co się wierzy. Wiara zakorzenia się w sercu człowieka. Blaise Pascal (1623–1662) mawiał: serce ma dowody (racje), których rozum nie zna. Jeżeli głosiciele wiary zdobędą twoje zaufanie, to  należy jeszcze przepuścić ich przekaz przez własny rozum i sumienie. Egzaltacja zewnętrzna wiary nie jest wskazana. Przeważnie nie jest rozumiana przez innych. Może budzić złe emocje, a nawet zgorszenie. Nie ma nic gorszego jak fanatyzm wiary. Przeważnie Bóg staje się wtedy bozią, a to jest infantylny obraz Boga, którego wystawia się na pośmiewisko.
          Idea chrześcijaństwa jest niezwykłą koncepcją. Niezależnie od obiektywnej prawdy, niesie przesłanie miłości. Koncepcja wywyższenia Jezusa Chrystusa do Aktu działającego Boga, jest przede wszystkim wyrazem ludzkiej nadziei. Koncepcja ta tłumaczy, po części, status i rolę człowieka we wszechświecie. Jest tak piękna, że można użyć słowa – boska. Jeżeli tak, to ja w to wchodzę. Intuicyjnie wyczuwam tu „palec Boży”. Jeżeli jednak nie ma w tym prawdy, to pozostaje mi świadomość wielkości człowieka. Ponieważ człowieka stworzył Bóg, to i tak, na to samo, wychodzi.

Religia

          Religia jest tworem ludzkim opartym na indywidualnym objawieniu się Boga w każdej ludzkiej istocie. Tak też religia dotyczy spraw duchowych. Ponieważ jest pochodzenia ludzkiego, jest niedoskonała, skażona ludzkimi słabościami. Służy ona do obsługi liturgicznej wiary. Bardzo szybko przerodziła się w element dyscyplinowania ludzi, społeczeństwa. Jak pokazuje nauka, religia jest tworem bardzo pożytecznym w rozwoju człowieka. Wyciąga na zewnątrz ludzkie dobro, uwrażliwia i uszlachetnia człowieka. Podobnie czyni to humanizm. Jednak siła oddziaływania jest o wiele większa.  Paradoksem jest, że religia,  która powinna łączyć, tak wielu ludzi poróżniła.

Kościół instytucjonalny, widzialny 

          Kościół instytucjonalny składa się z ludzi z całą ich niedoskonałością. Tym samym posiada dokładnie takie same przywary, grzechy co każdy wierny. Oczekiwanie, że kościół będzie nienaganny jest utopią. Nie wolno samego kościoła traktować jak Boga. Kościół instytucjonalny jest figurą (typem) człowieka (summa summarum słabości wszystkich ludzi). W nim gromadzą się wszystkie ludzkie grzechy i cnoty. Łatwiej jest jednak zobaczyć w nim zło, niż dobro. Historia pokazuje kościół jako instytucję zbrodniczą, którą nikt nie chce rozliczać (z bojaźni przed potęgą instytucji). Korzystają na tym ci, którzy kościół prowadzą od tysięcy lat.  Wystarczy wspomnieć o wprowadzaniu wiary chrześcijańskiej mieczem przez Karola Wielkiego, ofiary inkwizycji, mordów misyjnych[2], symonie, nepotyzm, skandale obyczajowe, przekręty finansowe, pedofilizm, orgie itd. Wszystko to czyniono w imię prawa, powołując się na Boga i osoby święte (np. Maryję). Mając świadomość niedoskonałości kościoła należy zrobić wszystko, aby kościół służył dobru, a nie złu. Kościół wraz z wiernymi powinien kroczyć ku doskonałości. Zło jakie w nim panuje należy potępiać. Złych kapłanów odrzucać. Pomimo ludzkich słabości, kościół jest człowiekowi potrzebny jako miejsce wspólnotowe. Zło należy dobrem zwyciężać. Trzeba kościół stale naprawiać. Trzeba się o niego troszczyć, jak o własne dziecko.

          Bardzo często ateiści krytykują to, co powinno podlegać krytyce (np. instytucja kościoła), ale często zajmują się teologią, której nie rozumieją (bo ją z góry odrzucają lub ustawiają się do niej kontra). Jak wspomniałem, Bóg podlega logicznemu rozumowaniu, a u ateistów jest przedmiotem niewiary (paradoks).
          Każde wymienione pojęcie wymaga rozwinięcia i uzupełnienia. Podobnie wiele innych pojęć wymaga precyzyjnej definicji i rzeczowych, jednoznacznych wyjaśnień. Niniejszy blog w zasadzie temu służy.


[1]  Podobnie mówił francuski entomolog Jean Henri Fabre (1823–1915):  Ja w Boga nie wierzę, ja Go widzę.
[2] W 1493 r. bulla papieska uprawomocniła wojny przeciwko wszystkim narodom w Ameryce południowej, które odmówiły przyjęcia chrześcijaństwa. Gdy katoliccy misjonarze przybyli do Meksyku, żyło tam 11 mln Indian. Po stu latach było już tylko 1.5 mln. Szacuje się, że w ciągu 150 lat zabito przynajmniej 150 mln Indian.

piątek, 8 maja 2015

Marcin Luter


          Być może odpust[1] ogłoszony przez moguncką kapitułą katedralną w 1515 r. nie  poruszyłby Lutra tak głęboko, gdyby nie zapis o możliwości odpustu zmarłym: Wenn das Geld im Kasten kliningt, die Seele in den Himmel springt [2]. Pytał – jak można udzielać odpustu bez okazania skruchy i przyjęcia sakramentów.
        W 1517 roku Marcin Luter (1483–1546) mnich augustiański, doktor teologii przybił 95 tez na kościele uniwersyteckim w Wittenberdze i wezwał uczonych do odbycia akademickiej dysputy na ich temat. Tezy były napisane w języku łacińskim, co sugerowało ich odbiorcę. Luter nie chciał rozpowszechniać je wśród ludu. Zaproponowana dysputa nie odbyła się, ale ogłoszone tezy w ciągu kilku tygodni rozpowszechniły się po całych Niemczech. Bez udziału Lutra były one powielane ręcznie i przekazywane dalej. Dotarły do wielu miast i intelektualistów europejskich (Erazm z Rotterdanu, Dürer, Tomasz Morus i inni). Tezy Lutra znalazły entuzjastyczne przyjęcie. Dzięki przetłumaczeniu ich na język niemiecki sens ich był bardziej czytelny i powszechny. Przerażony był jedynie przeor zakonu, który prosił Lutra, aby nie sprowadzał niełaski na zakon. Inkwizytor dominikański Tetzla, po przeczytaniu tez rzekł: w ciągu trzech tygodni heretyk znajdzie się na stosie.
          Papież Leon X uważał całą sprawę za mało znaczącą. Wydał generałowi zakonu augustianów polecenie uspokojenia brata Marcina. Na terenie zakonu odbyła się naukowa rozprawa. Jego koledzy i słuchacze z uniwersytetu byli za Lutrem. On sam sporządził obszerne wyjaśnienie swoich tez i wraz z uniżonym pismem towarzyszącym przesłał je papieżowi. Nie treść ale procedura kurii spowodowała wszczęcie procesu  przeciwko Lutrowi. Proces ograniczono do kwestii prymatu papieża. Ponieważ cesarz Maksymilian I był za procesem, wydawało się, że Luter nie ma szans. Tymczasem Luter znalazł elektora saskiego Fryderyka Mądrego[3], który pragnął, aby sprawa była rozpatrywana w Niemczech. Fryderyk był protektorem Lutra, Filipa Melanchtona i innych. Tak więc sprawa stała się polityczna. Cesarz żądał od papieża ekskomuniki Lutra i zapewniał, że wprowadzi w życie wyrok papieski.
          Nuncjusz papieski Kajetan wezwał Lutra na przesłuchanie. W 1518 doszło do niego w Augsburgu. Spotkanie skończyło się fiaskiem. Zresztą Kajetan stwierdził, że tezy zawierały jedynie „błędy”, a nie „herezje”. Luter odmówił odwołania swoich poglądów, dopóki  nie zostaną mu przedstawione dowody z Pisma Świętego. Papież zajęty innymi sprawami odsuwał dalsze postępowanie. Tymczasem Luter działał dalej. Luter pragnął, by nauka Kościoła jednoznacznie określiła się, że jest rzeczą dobrą modlić się za zmarłych, ale Kościół nie ma bezpośredniej władzy nad czyśćcem. Tak więc intencje jego były najzupełniej przejrzyste. W czasie sporów określił, że nawet sobory mogą się mylić. Słowa te wstrząsnęły ortodoksyjnym Kościołem. Wysuwając takie stwierdzenie Luter odrzucał cały Urząd Nauczycielski Kościoła. Luterowi została już tylko  Biblia (Sola fides).
          Luter został obłożony ekskomuniką. Odszedł od zakonu. Po sejmie w Wormacji kancelaria cesarska skierowała przeciw Lutrowi rozporządzenia uznają go za zatwardziałego heretyka.  Natrafiła jednak na opór elektora saskiego, który twierdził, że nauka Lutra nie została jeszcze obalona. W drodze powrotnej z Wormacji upozorowano napad na Lutra, chroniąc go przed władzą. Schronił się na zamku w Wartburgu. Tam oddał się pracy reformatorskiej. M. innymi przełożył Stary i Nowy Testament na język niemiecki. Napisał wiele traktatów, prac teologicznych,  które były obroną duchowej religii i wolności chrześcijańskiej przeciwko średniowiecznemu klerykalizmowi i średniowiecznej kaście kapłanów.
           Młody uniwersytet wittenberski był wymarzonym miejscem propagowania śmiałej myśli intelektualnej Lutra. Uniwersytet istniał dopiero 15 lat. Był zbyt młody, aby zastanawiać się nad konsekwencjami odrzucenia scholastyki czy supremacji papieskiej, tak jak to z pewnością czyniły inne, starsze ośrodki. Starsze uniwersytety nie był tak odważne. Każdy z nich dawał własne oświadczenia, najczęściej potępiające Lutra. Zbyt silny konserwatyzm, przychylność do tradycji nie pozwalały na odnowy intelektualne. Mogłoby się wydawać, że tezy Lutra pójdą w zapomnienie.
          Poparcie Lutra wśród ludu było duże. Reformacja Lutra zaczęła żyć własnym życiem. Zakonnicy opuszczali zakony i żenili się. Podobnie czynili to księża.
          Nieobecność Lutra na arenie tych wydarzeń groziła zmianą orientacji i wypaczeniem jego zamysłu. W Wittenberdze i innych miastach rozpoczęto  działania zmierzające do wyeliminowania katolicyzmu z  życia publicznego. Wdzierano się do zakonów i  niszczono obrazy, posągi. Rozpoczęła się rewolucja chłopska (1525). Miała ona charakter socjalny (poprawę bytu). Groziła jednak przewróceniem struktury społeczeństwa. Chłopi w obronie stosowali gwałt. Sam Luter nie rozumiał wielu z tych spraw. Wystosował ostre potępienie rewolucji. To spowodowało wymordowanie dziesiątki tysięcy chłopów. Luter bolał nad tym. Rewolucja nie była po jego myśli. Równolegle pojawili się fanatycy religijni, sekciarze oraz spory z innymi reformatorami w Europie, jak np. Zwinglim.
          Historia Lutra kończy się wraz z jego śmiercią w 1546 r. wkrótce po zwołaniu Soboru Trydenckiego.


[1]  Miał dostarczyć funduszy na budowę bazyliki Św. Piotra w Rzymie oraz zasilić Kościół lokalny.
[2]  Gdy tylko pieniądz do puszki wskoczy, dusza w tej chwili z czyśćca wyskoczy.
[3]  Fryderyk III Wettyn (1463–1525) – książę saski i elektor Rzeszy Niemieckiej w latach 1486-1525.