Łączna liczba wyświetleń

niedziela, 11 września 2016

Głupi się urodził i głupi umrze


          Naród żydowski jest narodem praktycznym. Kiedy pojawia się problem życiowy myślą bardziej po ludzku, niż po Bożemu. Dawid uciekając przed Saulem skrył się w mieście Nob u kapłana Achimeleka. On jak i jego towarzysze byli głodni. Kapłan wbrew prawu żydowskiemu oddał im do spożycia święty chleb (pokładny), przeznaczony dla kapłanów. Nic się nie stało. Bóg zachowuje milczenie. Godzi się z sytuacją. No cóż, ludzkie prawo może być przez ludzi zmieniane. Jezus nawiąże do tego wydarzenia, aby usprawiedliwić zachowanie swych głodnych uczniów, którzy w szabat zrywali i łuskali kłosy (Mt 12,1–4), tłumacząc prawdziwą wartość przepisów prawa. Mają one służyć dobru człowieka, a nie bezdusznie go sobie podporządkowywać. Człowiek musi posługiwać się rozumem. Konieczność wymusza potrzebę różnych zachowań, nawet takich, które uważane są za świętokradztwo. Naukę płynącą z opisanego faktu dobrze jest skonfrontować z zachowaniem dzisiejszych  "wiernych" należących np. do Radia Maryja. Dla zachowania prawa,  czystości doktryny wiary, niektórzy skłonni są do czynów niegodziwych, nienawiści, a nawet czynów zakazanych. Widać to z obrazach telewizyjnych. Niejednokrotnie towarzyszy im histeria i agresja. Biedni "wierni" nic nie pojmują z nauki Jezusa Chrystusa. Nie wiedzą, że profanują Kościół i jego naukę.
          Po walce z Amalekitami (zdobycie Negeb), Dawid decyduje: Jednakowy udział mieć będą ci, którzy uczestniczyli w walce, i ci, którzy pozostali przy taborze: jednakowo się podzielą (1 Sm 30,24). W tej perykopie ukazane są zasady zwyczajowego prawa żydowskiego.  Przypomina mi to przypowieść Jezusa o robotnikach w winnicy (Mt 20), w której to wszyscy robotnicy otrzymali taką samą zapłatę, pomimo przepracowania nierównej ilości godzin. Sprawiedliwość i wspaniałomyślność Dawida może być tu porównywana ze sprawiedliwością Bożą.
          Księgi Pisma świętego przechowują wiele przysłów i mądrości starożytności. W tekście możemy znaleźć starożytne przysłowie: Od złych zło pochodzi (1 Sm 24,14). Chwalony jest również ludzki rozsądek: Niech będzie błogosławiony twój rozsądek (1 Sm 25,33).
          Warto zatrzymać się nad pojęciem "rozsądek". Jest on blisko związany z zmysłem i dobrem wspólnym (sensus communis). To zdolność wyboru i trzeźwych sądów, nie wypaczonych ani przez nadmierne teoretyzowanie, ani przez nadmierny sceptycyzm. Opiera się na koncepcji, że pewne pojęcia i sama umiejętność rozumowania są właściwe wszystkim ludziom: Kartezjusz uważał, że rozum jest najrówniej rozdzieloną ze wszystkich cech ludzkich. Rozsądek to modus vivendi. Dla Kartezjusza „rozsądek” (bon sens) jest równoważnikiem specyficznie rozumianego rozumu. Rozum pojmuje Kartezjusz jako właściwą wszystkim ludziom i przysługującą im w tym samym stopniu zdolność odróżniania prawdy od fałszu.
          Bóg dał człowiekowi rozum. Rozsądek jest zdolnością nabytą. Kształtuje się przez doświadczenia życiowe. Tam gdzie poskromiona jest emocja, można lepiej wyważać zdarzenia i podejmować właściwe decyzje. Człowiek uczy się całe życie. Kto nie postępuje rozsądnie, znaczy, że niczego nie zrozumiał ani pojął. Głupi się urodził i głupi umrze.

sobota, 10 września 2016

Pytanie kłopotliwe


– Proszę wymienić, co się Panu nie podoba w Kościele, jego nauce i działalności?

Poświęciłem tej tematyce wiele lat. Mam własne spostrzeżenia i przeżycia związane z Kościołem. Napisałem wiele tekstów, wykładów, postów, wydałem 9 książek. Suche wymienianie wątków krytycznych może być źle odczytane, ale dam upust pytaniu.

Wielkim błędem Kościoła jest wprowadzenie dogmatów. To oznaka pychy, że zna się Prawdę. One to wprowadzają ograniczenie poznawcze. Wśród nich trafiają się całkowicie niedorzeczne jak np. dogmat o nieomylności papieży, czy Wniebowzięcie  NMP.
Dogmat grzechu pierworodnego i jego skutek na dalsze pokolenia ma źródło mityczne.
Filozoteizm proponuje grzech pierworodny zamienić na pojęcie grzeszności na skutek ludzkich słabości. Idąc dalej, dogmat Niepokalanego Poczęcia jest koncepcją wydumaną.

Doktryna judeo-chrześcijańska narzuca koncepcję, że Bóg w sposób cudowny Objawia się w Piśmie świętym. W tym, jest jej autorem.
Koncepcja ta może być przyjęta, ale po sprostowaniu. To człowiek w swoim sercu odczytuje Boga. Pisząc o Nim jednocześnie Objawił Jego istnienie.

Doktryna judeo-chrześcijańska w różnych miejscach sugeruje niemal zmysłowy, realny kontakt w Bogiem. Poza zdarzeniami nadzwyczajnymi nie jest to możliwe. Boga można jednak odczytywać w ludzkim sanktuarium duchowym. W Biblii nagminnie wykorzystuje się Boga do tłumaczenia czasem zwykłych zdarzeń. Wielokrotnie w tekście używa się sformułowania «Pan powiedział». Nie należy tych słów (opisów) traktować dosłownie. Trzeba powiedzieć dobitnie – niejednokrotnie są to życzenia hagiografów, którzy Boga odbierali typowo jak na owe czasy. Chcieli w Bogu widzieć mocnego, twardego, ale i sprawiedliwego Władcę. Sprawiedliwego w rozumieniu ich sprawiedliwości – ludzkiej. Stanowisko akademickie (teologów)  jest podobne do mojego.

Chrześcijanie uważają Biblię (podręcznik) jako sacrum  samo w sobie. To bałwochwalstwo. Istotą, Prawdą jest jej treść i jej przekaz. Prawda to wszystko, co jest rzeczywiście prawdą oraz to, co nie zostało jeszcze odczytane, a jest nośnikiem Prawdy. Biblia powstała z potrzeby ludzkiej.
Stanowisko akademickie (teologów)  jest podobne do mojego.

Ewangelie trzeba traktować jako koncepcje autorów. Prawda jest w całości ujęcia Nowego Testamentu, po odrzuceniu nadużyć.
Stanowisko akademickie (teologów)  jest podobne do mojego.

Anioły i szatan to twory literackie pomocne do przekazu teologicznego. Nie istnieją jako oddzielne byty. Istnienie szatana należy rozumieć jak istnienie zła. Oba pojęcia nie mają podłoża bytowego. To pojęcia konceptualne, dynamiczne, opisujące ludzką predyspozycję do grzechu.
Stanowisko akademickie (teologów)  jest w tej kwestii podzielone.

Doktryna judeo-chrześcijańska opiera się na znakach i cudach. Podkreśla osobiste zaangażowanie się Boga. Niestety jest tu wiele przesady i pobożnych życzeń. Bóg jest za poważny, aby pokazywać nam umiejętność dokonywania sztuczek. One są natomiast dobrym marketingiem doktrynalnym i chętnie są przyjmowane przez czeladź.

Wiara bez jej zrozumienia jest tylko tradycją religijno intelektualną. Chrześcijanie ośmieszają się swoją skromną wiedzą religijną, a szkoda.

Koncepcja narodu wybranego jest jedynie pobożnym życzeniem Izraelitów. Za tą tezą świadczy ich historia.

Opisana historia Jezusa, poza faktem, że naprawdę istniał, jest częściowo wielkim mitem. Wiemy niewiele o Jego życiu, ale mamy dostęp do Jego nauki. Sam Kościół nie odczytał do końca przesłania Chrystusowego. Zaakcentował rzeczy mniej ważne. Skupił się na Jego Wywyższeniu, tymczasem On przekazał Prawdę kim jest człowiek. To wielkie zubożenie teologiczne. Trzeba rozwinąć bardziej wątek powołania człowieka. Człowiek został stworzony na obraz Boży: Uczyńmy człowieka na Nasz obraz, podobnego Nam (Rdz 1,26).  Być może jest w tym pewna bojaźń przed pychą, ale to sprawa fundamentalna i musi być właściwie przekazana wiernym.

Kościół przesadza w tematyce grzeszności człowieka. Tymczasem  muszą być zgorszenia, ponieważ  człowiek jest istotą stworzoną, a więc niedoskonałą.

Kościół w dziedzinie ekonomicznej jest reprezentantem instytucji państwowej.
Bazuje na dobrach materialnych, bogactwie. Ta strona była Jezusowi obca.

Kościół głosi, że jest reprezentantem Kościoła Chrystusowego. Owszem, ale mocno Go zniekształcił, tym samym sprofanował. Kościół musi głosić Prawdę i tylko Prawdę.

Kościół powinien bardziej zająć się przekazem depozytu wiary niż działalnością ekonomiczną. Powinien przywrócić swój pierwotny statut i szacunek.

To oczywiście chaotyczna wypowiedź i niedokończona.

piątek, 9 września 2016

I i II Księga Samuela cz.4


          Jeżeli autorzy piszą dość negatywnie o swoim królu (Saul), to znaczy, że chcą na prawdzie historycznej pokazać coś innego. Zależy im aby pokazać relację Boga z narodem izraelskim. Warunek Jego przychylności jest wierność. Kto nie ma jej musi liczyć się z konsekwencją. Wg religii izraelskiej Bóg jest Panem, który rządzi,  a więc wynagradza i karze. Obraz ten jest zupełnie obcy w dzisiejszym spojrzeniu teologicznym, przynajmniej dla mnie. Bóg jest Stwórcą wszechświata i nad nim ma pieczę. Stworzył człowieka, aby tym światem zawładał. Oczywiście człowiek jest uwarunkowany wiedzą i techniką, ale wszystko zmierza do tego, że tak się stanie. Takie spojrzenie religijne jest dalekie od religii judaistycznej. Niestety, filozofia Boga przeszła na chrześcijaństwo z całym bagażem nieporozumień. My chrześcijanie winniśmy wyjść prawdzie naprzeciw. Przede wszystkim trzeba rozumieć własną religię. Odrzucić głupoty i niedorzeczności. Kochać Boga za Jego Miłość, a nie rządzenie.
          Z Biblii trzeba czerpać wiedzę nie tylko dotyczącą Boga, ale i człowieka. Saul był zwykłym człowiekiem. Piastował wysokie stanowisko króla. Władca był Bożym pomazańcem (hebr. mesjasz, gr. christos). Saul popełnił wiele błędów. One powinny nas pouczać, jak postępować w życiu, co odrzucać, co akceptować.
          Opis Dawida i jego rządy są dosyć dokładnie opisane. Archeologia to nie potwierdza, że Dawid był aż taki wielki. Czytając teksty, trzeba wiele jego sukcesów dostrzegać w wymiarze skromniejszym. Autorzy jednak stworzyli barwną opowieść ku pokrzepieniu serc Izraelitów będących w niewoli.
          Dawid był artystą (grał na cytrze i śpiewał, układał pieśni). Był też żołnierzem i wodzem, który zabijał. Miał wiele żon i nałożnic. Zaskakiwał swoim zachowaniem (udawał szaleńca). Był okrutny: uderzając na jakąś krainę, nie pozostawiał przy życiu ani mężczyzny, ani kobiety, zabierał trzodę, bydło, osły, wielbłądy, odzież  (27,9), ale i wrażliwy. Kochał swoje dzieci miłością czułego ojca. Dawid był człowiekiem wiary, pobożności, ale nie był fanatykiem. W jego domu były obecne bóstwa domowe „terafim” (zniesione za czasów reformy Jozjasza). Dawid nawet po śmierci Jonatana uszanuje jego imię i zachowa w pamięci jego królewski ród (oszczędza syna Saula, Meribbaala). Nowy Testament mówi o Jezusie jako o „Synu Dawida”.
          Opowiadanie o pojedynku Dawida z Goliatem ma charakter ludowy (1 Sm 17,1–18,5). Sam pojedynek jest niesłusznie przypisywany Dawidowi. Goliata zabił bowiem Elchanan z Betlejem, syn Jaira (2 Sm 21,19). Zwycięstwo odczytywane jest jako zwycięstwo Boga, bo tak naprawdę to On prowadzi tę wojnę („święta wojna”) i do Niego należy ustalenie jej ostatecznego wyniku.
          Ciekawe, że autorzy pozostawili w końcowej redakcji informacje o Elchanan.

czwartek, 8 września 2016

I i II Księga Samuela cz.3


          Jak już wspominałem, Pismo święte opisując wiele mitów, samo jest źródłem mądrości. Trzeba jedynie uważnie czytać i wyciągać wnioski. W Pierwszej Księdze Samuela pisze, że w owych czasach w Izraelu powstały stowarzyszenia prorockie. W obrzędach religijnych ich członkowie wprawiali się w stany ekstatyczne za pomocą śpiewu, muzyki i frenetycznych (entuzjastycznych, szalonych, gwałtownych) gestów (1 Sm 10, 5–13; por. 19,18–24).  Wydaje się, że wykorzystywane tu zostały możliwości człowieka do wprowadzania się w sztuczny stan uniesienia. Autor zresztą ze zdziwieniem pyta się: Któż jest ich ojcem? (1 Sm 10,12). Ta wątpliwość pochodzenia zjawiska proroczego jest wyrazem szczerości autorów.
          Księga opisuje zagrożenie ze strony Filistynów, które ciągle istniało. Byli oni doskonale uzbrojeni. Znali obróbkę żelaza (żelazne rydwany). Mimo przewagi, Saul z pomocą syna Jonatana i kuzyna Abnera odnosi szereg zwycięstw. Saul nie mogąc doczekać się Samuela, sam złożył Bogu ofiary (czynność należna wyłącznie kapłanom). W ten sposób złamał Boże przykazanie. Było to jawne nieposłuszeństwo i uzurpacja. Będzie to przedmiotem jego krytyki przez Samuela. Saul jest przykładem człowieka, który ślepo wierzył w magiczną moc gestów religijnych. Nierozważnie nakazuje post przed bitwą z Filistynami. Żołnierze byli wyczerpani (poza synem Jonatanem, który nie słyszał o zakazie i pokrzepił się miodem). Żołnierze ratują Jonatana od kary. Gorliwość Saula o zachowanie przepisów rytualnych zupełnie nie koresponduje z jego brakiem posłuszeństwa wobec nakazu Pana dotyczących innych spraw (przypis).

----- Przepraszamy                       Awaria

środa, 7 września 2016

I i II Księga Samuela cz.2


         Autorzy Pierwszej Księgi Samuela powtarzają podobny motyw biblijny.  Anna, matka przyszłego proroka Samuela początkowo jest bezpłodna. Matka Samuela: Uczyniła również obietnicę, mówiąc: «Panie Zastępów! Jeżeli łaskawie wejrzysz na poniżenie służebnicy twojej i wspomnisz na mnie, i nie zapomnisz służebnicy twojej, i dasz mi potomka płci męskiej, wtedy oddam go Panu po wszystkie dni jego życia, a brzytwa nie dotknie jego głowy» (1 Krl 1,11). Samuel rodzi się na skutek cudownej ingerencji Boga. Jest znakiem, że Bogu na tym zależało. To jest przykład jak Żydzi wykorzystywali Boga do swoich wizji religijnych.
          Działalność Samuela ukazana jest jako przełomowa forma władzy w Izraelu z okresu Sędziów (ostatni sędzia Izraele), a rodzącą się monarchią. Kontrapunktem do Dawida jest postać pierwszego króla żydowskiego Saula. Jest on postacią tragiczną. Początkowo obiecujący, prawdopodobnie na skutek choroby psychicznej (depresji maniakalnej), traci swoją pozycję i staje się negatywnym tłem dla postaci Dawida. Rozpoczyna się długa droga ku wypełnieniu zbawczego planu Bożego w wielkim potomku Dawida, Jezusie Chrystusie.
          Dzieje Arki Przymierza są przykładem pewnej uczciwości redakcyjnej autorów Pisma świętego. Nie wszystko jest cacy, nie wszystko podlega koloryzacji. Arka Przymierza, mimo swojej ważnej roli, ochrony tablic Mojżesza, jest zwykłą skrzynią i nie należy się do niej przywiązywać. Zostanie ona gdzieś zawieruszona i w końcu zapomniana.
          Anna, matka Samuela, żarliwie modliła się przed obliczem Pana. Anna zaś mówiła tylko w głębi swego serca, poruszała wargami, lecz głosu nie było słychać (1 Sm 1,13). Tekst ten jest przykładem cichej modlitwy, tak potrzebnej dzisiaj przedstawicielom politycznym, którzy filmowani są dla ukazania ich fałszywej pobożności.
           W widzeniu nocnym Bóg przemówił do Samuela (1 Sm 3). Jest jasne, że oczekuje od niego posłuszeństwa. Samuel staje się prorokiem „widzącym”. Jego głos będzie miał wpływ na bieg historii.  Według filozoteizmu Samuel  jest zapowiedzią ludzkich możliwości, które Jezus później uwypukli. Człowiek "widzący" to ten, który potrafi odczytać zamysły Stwórcy.
            Księga wspomina proroków, którzy będą prorokowali. Czy jest możliwe głoszenie przyszłości. Zależy od głoszącego i jego znajomości rzeczy, intuicji. Być może podpowiada mu Stwórca, ale i On do końca nie zna zdarzeń końcowych. To zaskakujące! Bóg dając człowiekowi wolną wolę, sam pozbawił się wiedzy. W tym należy dopatrywać się niesamowitej nobilitacji człowieka. Od człowieka zależy, jak potoczą się losy wszechświata. Gdyby była potrzeba szczególnej Bożej interwencji, była by to porażka dla rodzaju ludzkiego.
          Pierwszy król Izraelitów Saul jest postacią tragiczną. Początkowo obiecujący, prawdopodobnie na skutek choroby psychicznej (depresji maniakalnej), traci swoją pozycję na rzecz Dawida. Jak widać, na tym etapie nie bardzo widać szczególną opiekę Bożą nad wybranym narodem.  Bóg pozostawia ludzi w biegu naturalnych i losowych wydarzeń. Modlitwa może wzmacniać modlącego, ale to człowiek musi ogarnąć rzeczywistość i zmierzać się z przeciwnościami losu. Samuel reprezentuje postawę człowieka wierzącego, że światem kieruje Bóg. Król jest niepotrzebny. Przegrał z naporem ludzi: Daj nam króla, aby nami rządził (1 Sm 8,6). Można powiedzieć, że lud myślał trzeźwo o rzeczywistości. Samuel bujał w obłokach. Wybranie króla uważał za grzech: Wprawdzie dopuściliście się wielkiego grzechu, nie opuszczajcie jednak Pana, lecz służcie Mu z całego serca! (1 Sm 12,20). Sam namawiał Saula:  Dlatego teraz idź, pobijesz Amaleka i obłożysz klątwą wszystko, co jest jego własnością; nie lituj się nad nim, lecz zabijaj tak mężczyzn, jak i kobiety, młodzież i dzieci, woły i owce, wielbłądy i osły» (1 Sm 15,3). Samuel głosił wyższość posłuszeństwa Bogu niż złożona ofiara, uległość – od tłuszczu baranów (1 Sm 15,12). Jego nadgorliwość religijna zwolniła go z zasad moralnych. Sam wypełnia prawo cheremu i zabija króla Ammalekitów Agaga. Na tych wzorcach Kościół umacniał swoją władzę i potęgę.
          Pomimo wielu niedorzeczności, w Pierwszej Księdze Samuela zapisane są słowa o dużej wartości teologicznej: nie tak bowiem człowiek widzi <jak widzi Bóg>, bo człowiek patrzy na to, co widoczne dla oczu, Pan natomiast patrzy na serce» (1 Sm 16,7). Wydaje się, że nauka ta nie jest mocno akcentowana w życiu. Lepiej angażować Boga do swoich partykularnych interesów.

wtorek, 6 września 2016

I i II Księga Samuela cz.1


          Pierwsza Księga Samuela jest pierwszą z czterech ksiąg królewskich (według św. Hieronima). Nazwa Księgi Samuela zawdzięczają swoją nazwę jednej z głównych swoich postaci. Oprócz Samuela ważnymi bohaterami tych ksiąg są: Saul i Dawid, pierwsi królowie Izraela.  Redakcja ksiąg powstawała w okresie między podziałem monarchii izraelskiej na dwa państwa Izrael (północne) i Judę (południowe) a upadkiem państwa judzkiego i dynastii Dawidowej (586/587 r. przed Chr.). Ostatnio nazywa się je coraz częściej Dziełem deuteronomistycznym lub Historią deuteronomistyczną (Dtr.). Księgi Samuela stanowią zwartą całość, w których zarysowane są losy Izraela w epoce monarchii. Jak poprzednie księgi mają raczej charakter mityczny, tak obecne pretendują do dzieł historycznych. Opierają się na starszych dokumentach, rocznikach królewskich i tradycji słownej. Obok przekazów historycznych znajdują się tu treści niehistoryczne. Ostatnia redakcja uzupełniła dzieła o nowe fakty. Księgi nie tyle przedstawiają historię Izraelitów, co rozwój ich myśli teologicznych. Autorzy zacieśniają relację Boga z wybranym narodem. Bóg zawarł bezwarunkowe przymierze z potomstwem Dawida. On ma wypełnić plan Boży. Żydzi oczekują potomka Dawida jako wielkiego proroka, Mesjasza, a chrześcijanie dostrzegają w Dawidzie potomka Jezusa Chrystusa. 
          Fenomenem jest, że dwie grupy społeczne (Żydzi, chrześcijanie) ten sam tekst odczytują różnie wg własnego rozeznania. Czy jest to możliwe? Tak, ponieważ  chrześcijaństwo zaadaptowało historię Żydów do swojej koncepcji doktrynalnej.  Szkoda, że nie poszli własną drogą. Nie musieliby tworzyć karkołomnych interpretacji teologicznych tekstów hebrajskich. Dzisiaj można by powiedzieć, ż chrześcijanie naruszyli prawa autorskie. Jak w tym odnaleźć prawdę? Czyżby Bóg wykorzystał naród żydowski do pierwszego aktu swojej koncepcji. Sama Tora podpowiada przykładem. Mojżesz  dokonał tak wiele, ale sam nie wszedł do Ziemi obiecanej. Czyżby była to zapowiedź, że chrześcijaństwo przejmie schedę po Żydach?
         Według oglądu filozoteistycznego Bóg nie jest autorem historii, ale obserwatorem. To z woli ludzi tak się dzieje, jak się dzieje. Nie można więc doszukiwać się tu boskiej inicjatywy i oskarżać Go za ludzkie poczynania. Mijający czas, ok. 2 tys. lat pokazuje, że rozwój religii żydowskiej zatrzymał się w czasie. Żydzi trwają w oczekiwaniu proroka, który jest coraz bardziej wątpliwy. Czy Bóg zrezygnował z przymierza? Nie, bo nigdy go nie było. Opisywane przymierza należy traktować jako pobożne życzenie Izraelitów.
          Dzisiaj wiele osób odczytuje zdarzenia w sposób boskiej ingerencji. Wielokrotnie słyszy się: cud się stał! Po czym, ciesząc się jednym uratowanym,  chowają zwłoki wielu osób. Jaka jest prawda? Jestem takim samym człowiekiem jak moi czytelnicy. Podlegam nadziei, że Bóg może i chce. Nadzieja jest modlitwą twórczą. Może w ten sposób Bóg wzmacnia człowieka.
          Wyłania się tu myśl, że Bóg zupełnie inaczej zamiaruje niż człowiek. Człowiek stworzył sobie pewne mity i trzyma się ich kurczowo, tymczasem Bóg faktycznie uczestniczy w życiu człowieka, ale na swój sposób. On stale pobudza człowieka do działania. Ofiarowuje narzędzia sprawcze. Wzmacnia człowieka duchowo. Czyńcie sobie ziemię poddaną (Rdz 1,28; 9,7) wg ludzkiej woli. Po to Bóg dał człowiekowi rozum, aby sam kształtował swoje życie.

poniedziałek, 5 września 2016

Kto jest katolikiem


– Pańskie prace teologiczne odbiegają od nauki Kościoła. Czy nadal Pan twierdzi, że jest katolikiem?

Katolikiem jest ten, kto podporządkowuje się nauce Kościoła katolickiego i jego zasadom. W ramach katolicyzmu można mieć wątpliwości, ale reprezentując Kościół na zewnątrz należy śpiewać jednym chórem. Kto głosi inne poglądy sam siebie eksmituje z Kościoła katolickiego. Takie jest prawo przynależności do każdej organizacji. Wobec tego prawa jestem aut.

– A więc nie jest Pan katolikiem!

Jestem chrześcijaninem, wyznawcą Jezusa Chrystusa, związany z Kościołem Chrystusowym.

– Przecież Kościół Chrystusowy jest podstawą Kościoła katolickiego. Więc jest Pan katolikiem, czy nie?

Trzeba rozróżniać kościół instytucjonalny od Kościoła Chrystusowego. Na bazie chrześcijaństwa powstało wiele opcji kościołów instytucjonalnych. Ponieważ moje wyznanie nie mieści się w żadnym z nich, jestem zawieszony w próżni.

– W tej próżni można przebywać do końca życia.

W mojej naiwności liczę, że Kościół  katolicki zmieni swoje dogmaty, na tyle, że moje rozeznanie teologiczne będzie bliskie nowej doktrynie katolickiej.

– Ale z Pana naiwniak.

To cena poznania. Bardziej cenię sobie własne przekonania, niż posłuszeństwo organizacji pochodzenia ludzkiego.

– Ma Pan świadomość, że stawia się Pan w sytuacji niekomfortowej?

Niestety, mam tego świadomość. Dziwię się, że codziennie ok. 50-80 osób czyta moje teksty. Prawdopodobnie dawno dałbym sobie spokój z pisaniem, ale nie chcę pozostawiać tych, którzy karmią się duchowo moimi tekstami. Może jestem jeszcze komuś potrzebny?

– Wyczuwam nutkę zniechęcenia?

Niestety, też to jest prawdą. Niewiele osób daje mi znać, że interesują się moimi pracami. Tak naprawdę, poza kilkoma osobami, nie znam swoich czytelników. Kim oni są, jakie mają światopogląd, czy zgadzają się z moimi tezami? Przyznaję, że liczyłem na żywą dyskusję. Nawet opinie nieprzychylne mają dla mnie cenną wartość. Jestem w stałej gotowości skorygowania swojej wiedzy teologicznej. Dla mnie najważniejsza jest prawda. Kościół przyjął wobec mnie strategię milczenia. No cóż, prawdopodobnie jest ona skuteczna.

– Jak Pan ocenia innych katolików?

Coraz bardziej krytycznie. Kościół wykorzystał ludzkie pragnienie wiary i wciągnął ok. miliarda wiernych w szpony swego prawodawstwa. W nich powstała grupa ortodoksyjnych wiernych, którzy ślepo zawierzyli władzy kościelnej. Wydaje się im, że są bliżej Boga, a to jest g. prawda. Przeważnie bezkrytyczni, zapalczywi obrońcy, siejący nienawiścią i pychą. Uważają, że są lepsi od innych. Inna grupa, to cyniczni wierni, którzy wykorzystują Boga do swoich partykularnych politycznych interesów (PIS). Boże! jak można być aż tak podłym i cynicznym.  Kościół traktuje ich jako swoje ukochane dzieci. Kościół jest ślepy. Patrzy, a nie widzi.  We mnie jest bunt. Mój ukochany Kościół katolicki jest dla mnie wielką zgryzotą. Kiedyś byłem pełen ufności. Prześpiewałem w chórze kościelnym wiele pieśni itd. Dzisiaj płaczę, widząc to co niegdyś było za zasłoną.

– Jak to się ma do Ewangelii?

Rzecz w tym, że Prawda jest ukryta w ewangeliach. Trzeba jedynie po nią sięgnąć. To było jedno z ciekawych moich odkryć. Wierzę i liczę, że prawda ta zostanie kiedyś ujawniona przez sam Kościół katolicki.