Łączna liczba wyświetleń

wtorek, 29 marca 2022

Abyśmy byli jedno

 

          W Piśmie Świętym ujawniono, że Bóg stworzył człowieka na swoje podobieństwo. Człowiek został wyróżniony pośród inne stworzenia. Dwa tysiące lat temu przyszedł na świat Człowiek, który został wyniesiony do Aktu działającego, czyli Istoty Boskiej. Boskość człowieka została usankcjonowana. Na podstawie przekazów biblijnych i prowadzonych badań Boskość napisałem w 2009 roku książkę "Człowiek byt niemal doskonały" (Jedność). Tym samym potwierdziłem wielkość człowieka. Dzisiaj przeczytałem w III tomie książki "Rozmowy z Bogiem" Nealsa D. Walscha: "Chrystus jest Bogiem, który stał się Człowiekiem. Tylko że nie On jeden jest człowiekiem, przez którego wyraża się Bóg" (III tom s. 75). Tym samym autor nie tylko potwierdził moją wiedzę, ale poszedł o krok dalej. Przekazał tezę, że Bóg posłużył się nie tylko Jezusem aby ogłosić swoją koncepcję stwórczą. Tym samym dowartościowane zostały inne religie.

          Każda religia monoteistyczna głosi Prawdę o Stwórcy. Nazwa nie ma tu znaczenia. Różni ich kult, który jest elementem kulturowym. Wśród wyznawców religii monoteistycznych nie ma innowierców. Wszyscy są jedną rodziną wyznawców jedynego Boga.

          Osoby wyróżnione jak Konfucjusz, Budda, Jezus, Mahomet reprezentują własne paradygmaty, które ubogacają wiedzę o Boski, przesłaniu. Wszyscy oni zostali oświeceni i otrzymali zdolność odczytywania w swoim sercu zamysłów Bożych.

Konfucjusz (551 –479 przed Chr) ujawnił zasady moralne w życiu człowieka i społeczności.

Budda (ur. 560 przed Chr) przekazał wartości, które powinny być dla ludzi drogowskazem w życiu. Ujawnił trudy życia ludzkiego i jak uwolnić się od cierpień.

Jezus (na przełomie wieków)  swoją Ofiarą i Zmartwychwstaniem ujawnił eschatologię człowieka. Ujawnił Prawdę: "Ja i Ojciec jedno jesteśmy" (J 10,30),

Mahomet (zm. 632 roku)  utwierdził, że każda istota żywa i cały Wszechświat jest dziełem Boga. Głosił pokój i równowagę we wszechświecie.

          Czy byli i inni posłańcy Boga? Zapewne tak, ale ich przestrzeń działalności był ograniczony do lokalności. Czy nie mylili się? Wszystko co ludzkie jest zaznaczone profanum.

          Bogu zależy na powszechnej miłości, bo sam jest Miłością. Każda droga która prowadzi do tego paradygmatu jest słuszna i godna polecania. Przed ludzkością jest postawione zadanie pełnego i szczerego ekumenizmu. "Abyśmy byli jedno w duszy i w Prawdzie".

 

adres e-mail: p.porebski@onet.pl Prywatne konto bankowe SWIFT BPKOPLPW

13102026290000950200272633  https://zrzutka.pl/z/pawel1949

 

sobota, 26 marca 2022

Nie zniechęcam do poddawania się, ale do pokory

 

        Podjąłem czytanie III księgi "Rozmowy z Bogiem" Nealsa D. Walscha. Na pierwszej stronie uderzyły mnie słowa autora: "Wierzę, że to tekst święty, duchowy... Książki te będą czytane i dyskutowane przez dziesięciolecia, przez kolejne pokolenia". Widać, że sukces wydawniczy spowodował u autora euforię. Autor dał się ponieść sukcesowi wydawniczemu. Taki typ sukcesu niesie zagrożenie zdrowemu oglądowi sytuacji. Powyższymi słowami autor zapowiada powstanie nowej religii, a to jest już groźne. Zgadzam się z autorem, że w swojej twórczości porusza bardzo wiele aspektów życia i jego książka inspiruje do dyskusji i dalszych poszukiwań, ale czy autor nie poszedł za daleko?

         Po przeczytaniu dwóch tomów mam wrażenie, że Bóg w jego dialogach powiedział wiele słów, ale w całości nie przekazał nic  nowego ze swych tajemnic. Mam niedosyt, jak po przeczytaniu wielu książek mistyczek. Słowa, słowa, słowa. Te same teksty, ta sama moralność, przypominające ogłoszoną już doktrynę chrześcijańską.

         Autor wielokrotnie powtarza przesłanie pozbycia się lęku i tworzenie rzeczywistości. Z tą sugestią można się zgodzić.

         Autor tłumaczy proces natchnienia: "Przystawiam długopis do kartki. zadaję pytanie – i śledzę myśli przychodzące mi do głowy".  Ta technika jest poprawna. Człowiek zagłębia się w sobie, w swojej duszy. Sam pisałem, że każda dobra myśl od Boga pochodzi. Autor książki, który jest pod wpływem sukcesu wydawniczego obniża sobie zdolność rozpoznania (natchnienia). Sukces staje się zakłócającym szumem. Nachodzą myśli, co takiego napisać, aby zwiększyć swój sukces. Rzecz to ludzka, ale aby tworzyć nową religii potrzeba coś więcej. Trzeba mięć nowe paradygmaty, aby wyróżnić się w stosunku do tysięcy istniejący wyznań. Z tego względu nie odważyłbym się tworzyć nowych doktryn religijnych. To co zostało ujawnione, to co obserwuje się, jest już wystarczającym materiałem do szukania Prawdy.

        Sam autor przyznaje się: "Mam dotkliwą świadomość, że nie nadaję się na posłańca Boga i orędownika prawdy" (III tom s. 17). I te słowa przyjmuję za "święte". Przy poruszaniu tematów religijnych należy zachować głęboką pokorę, bowiem dotyczy to tego, czego Bóg nie do końca chce ujawnić (przynajmniej na razie).

        Można sobie postawić pytanie, dlaczego Bóg jest taki małomówny, mało komunikatywny? Nasuwa się podpowiedź (z mojego natchnienia), że jest jakaś przyczyna, która dla człowieka pozostaje tajemnicą, ale trzeba wierzyć, że Stwórca chce dla człowieka dobrze. Ludziom pozostaje z pokorą przyjmować stan rzeczy. Nie zniechęcam do poddawania się w poszukiwaniach, ale do pokory.

 

adres e-mail: p.porebski@onet.pl Prywatne konto bankowe SWIFT BPKOPLPW

13102026290000950200272633  https://zrzutka.pl/z/pawel1949

 

czwartek, 24 marca 2022

Wiedzę należy rozpowszechniać

 

        Bez przerwy zastanawiam się, jak najbardziej można zbliżyć się do Prawdy? Na dzisiaj wiem, że wiedza udostępniona ludziom jest mocno zniekształcona i nierzetelna. Przyrównałbym ją do propagandy. Ich autorom zależy bardziej na tym, aby ludzkość przyjęła ich stanowiska, niż rzetelną prawdę opartą na nauce.

       Z nauką, też  nie jest najlepiej. Wyczerpują się nowinki naukowe, odkrycia  na rzecz spekulacji myślowych. Świat zalewają modele konceptualne, które pomagają, ale nie zastąpią dokładnych badań i pomiarów. Od czasów pojawienia się nauki kwantowej, po latach  60-tych ubiegłego wieku nastąpił zastój odkrywczy. Brak nowych idei, koncepcji. Rzeczywistość jakby powiedziała stop.  Odczytuję, że sugeruje, aby już zdobytą wiedzę zagospodarować i wprowadzić do szkół i na niższe warstwy społeczne. Nie może być tak, aby nauka głosiła wielkie idee, a na prowincji nauki ludzie uznawali np. istnienie szatana, UFO, a Boga ubierali w ludzkie paradygmaty.

         Wiedzę trzeba rozłożyć na mniejsze elementy i wprowadzać do szkół na poziomie zrozumienia przez uczniów. Na świecie jest tyle podziałów, że trudno przedstawiać rzetelnie wspólną wykładnie np. historii. Młodzi ludzie nie wiedzą czego się trzymać. Brakuje autorytetów i mądrych wykładni.

           Przykładem jest świat wiary. Żyją obok siebie wierzący i niewierzący. Kto ma rację?  Brakuje światowych konferencji naukowych, synodów wyjaśniających, propagujące najnowsze odkrycia naukowe.

           Filozoteizm  próbuje dać odpowiedź i zachęca do dalszych poszukiwań. Oparty jest naukowym oglądzie rzeczywistości, ale dopuszcza odczucia duchowe. Wykorzystuje wszystko co jest bliskie człowiekowi. Oparty jest na logice i doświadczeniach duchowych ludzi. Odrzuca spekulacje, które płyną z chęci komercyjnych.

           Wiele książek należy poddać rzetelnej krytyce i wystawić im ocenę rzetelności przekazu. Np. Pismo święte oczyścić z dopisków, korekt dokonywanych przez skrybów. Należy wyjaśniać poszczególne księgi PŚ czemu miały służyć, jakie budzą wątpliwości, kto jest ich autorem. Powinna być opracowana Biblia trzeciego tysiąclecia. Do jej opracowania powinno się zaprosić wielu naukowców z różnych dziedzin.

           Należy podać wykładnię obecnego stanu wiedzy na temat funkcjonowania Wszechświata. Np. w wielu publikacjach podaje się, że materia jest wytworem energetycznym. Należy tą wiedzę rozpowszechniać, by materialiści stracili podstawy swojej błędnej wiedzy. Ich poglądy są już przeżytkiem. Innym przykładem jest udostępnienie wiedzy na temat dorobku naukowego odnośnie dobrodziejstwa szczepień. Nie może być tak, że wśród społeczeństwa żyją ciemniaki odrzucające ich skuteczność. Ta wiedza jest dzisiaj szczególnie potrzebna.

          Bóg  przekazał ludzkości narzędzia, One powinny być wykorzystane do kreowania świata lepszego, zdrowszego i jeszcze bardziej piękniejszego.

 

adres e-mail: p.porebski@onet.pl Prywatne konto bankowe SWIFT BPKOPLPW

13102026290000950200272633  https://zrzutka.pl/z/pawel1949

 

 

środa, 23 marca 2022

Zatracam chęć dalszego studiowania tej książki

 

        Im dalej poznaję tekst książki  "Rozmowy z Bogiem" N.D Walscha tym wyraźnie widzę jak wyczerpują się siły twórcze autora. Autor przyporządkuje Bogu własne przemyślenia, które nie mogą być przyjęte za słowa Boga. Autor pisze: "Nie ma żadnych przykazań... Ja niczego nie wymagam" (II tom. s. 226). Gdyby słowa te były prawdą, to jak zrozumieć Zapowiadany są Boży. Wolna wola ludzka byłaby podobna do samowoli. Brak kodeksu moralności zaprzeczał by rozliczenie ludzkiej wędrówki na padole życia. Nie można by oddzielić  plewy od zboża. Życie ludzkie byłoby anarchią. Autor rozpędził się w swoich wywodach zapominając, że każde stworzenie i każda rzecz jest profanem w stosunku do boskiego sacrum i divinum. Przyznaję, że w tekście przewijają się i mądre zdania ale w całości jest melange informacji. Wypowiedzi Boga są zbyt ludzkie aby stanowiły wartość poznawczą. Autor tryska propozycjami, np. "usuńcie pieniądze"  (s. 245). Pieniądz stanowi sposób rozliczania się. To dorobek ludzkości. Nie jest ważne, czy wymiana odbywa się za pośrednictwem wirtualnym, czy za pomocą środków płatniczych.  Idea jest słuszna i nie sposób jest usunąć pieniądz z ludziej działalności. Autor proponuje ujawnianiem majątków. Historia zna taki przypadek, który zakończył się śmiercią Ananiasza i jego żony Safiry, którzy nie chcieli się ujawnić swojego majątku (Dzieje Apostolskie).

         Autor sugeruje istnienie istot rozumnym we Wszechświecie: "Nie miałem na myśli waszej planety, ani nawet waszego układu planetarnego" (s. 257). Przez całe zycie słyszę o UFO, ale dalsza moja wiedza nie posunęła się ani o milimetr.

           Jak nierealny jest pomysł autora, który sugeruje: "Ogłoś ile zarabiasz, i jak jest w tym udział każdego pracownika. To zdziała cuda (tamże). Dalszy wywód jest abstrakcyjny. Powyższe pomysły mają pochodzić od Boga?  Zatracam chęć dalszego studiowania tej książki.

 

adres e-mail: p.porebski@onet.pl Prywatne konto bankowe SWIFT BPKOPLPW

13102026290000950200272633  https://zrzutka.pl/z/pawel1949

 

wtorek, 22 marca 2022

Wiara może sprowadzić na manowce

 

          Wrócę do recenzji książki Walscha, jak zapoznam się z dalszymi stronami III tomowej książki. Dzisiaj wrócę do mojej pasji, fizyki kwantowej i najmniejszych struktur przestrzeni.

           Studiując obecny Model standardowy, a więc opis najmniejszych cząstek materii i oddziaływań między nimi mam wrażenie, że aby zaakceptować obecny stan wiedzy trzeba podeprzeć się wiarą. Wiary tej w tym temacie nie mam, choć przyznaję, że teoria jest piękna, wiele tłumacząca, ale nie zajmuje się istotą problemu. Wielość cząstek wskazuje, że opuszczono sedno sprawy na rzecz dalszego opisu skutków tajemnicy istnienia rzeczywistości. W dalszym ciągu można postawić pytania jak skupia się energia tworząc cząstki zwanymi materialnymi. Jaką ma strukturę? Obecna teoria od samego początku wzbudzała wątpliwości, które ucichły pod naporem autorytetów naukowych i panującej modzie twórczej. Wątpliwości nadal pozostały. Powtórzę, że niepełny ładunek elektryczny kwarków jest matematyczną łamigłówką i pozostaje poza strefą fizykalnego zrozumienia.  Struktura rzeczywistości musi być prostsza. Tu zawodzi również matematyka, która narzuca koncepcję fizykalne. Otóż matematyka dobrze opisuje zjawiska, które są mierzalne. Wyciąganie z niej wniosków fizykalnych jest ryzykowne i zmusza do interpolacji, czy hiperbol koncepcyjnych. To, że się to udało Mendelejowi przewidzieć  istnienie nieznanych pierwiastków, galu, skandu, germanu może nie być  regułą. Podobnie wykryto inne cząstki elementarne z klasy handronów – omega  minus. Antymateria została też wykryta ze wzorów matematycznych (Dirac).

          Matematyka działa w przestrzeni pojęć wirtualnych. Ta przestrzeń nauki może być bardzo twórcza, ale i zwodnicza. Zbyt wielu naukowców przyjęło tę manierę naukową, wydobywając prawdy ze wzorów, które okazują się po czasie złudne i mylące.

         Przykładem jest piękna teoria Ptolomeusza, która za pomocą epicykli i innych krzywych stworzyła teorię błędną – geocentryczną. Funkcjonowała ona ponad XV wieków. Może jest podobnie z dzisiejszą nauką? Ja mam wątpliwości.

        Dzisiejsza nauka mówi, że trzy kwarki (górny, dolny i dziwny) wystarczą do opisu świata materialnego, Jest ich obecnie 6, które musiały istnieć na początku wszechświata. Ich czas istnienia jest bardzo krótki, po czym rozpadają się na mniejsze.

        Ciekawy jest elektron, który nie wykazuje wewnętrznej struktury. Istnieją jeszcze neutrina, które wprowadzono do cząstek elementarnych tylko dlatego aby spełniała się zasada zachowania energii. Cząstki teoretyczne zostały doświadczalnie wykryte.

         Cząstki elementarne są utrzymywane przez siły oddziaływania: oddziaływania silne, słabe, elektromagnetyczne. Siły te są przenoszone przez cząstki oddziaływania zwane bozonami.

          W fizyce kwantowej konieczne są zabiegi matematyczne, aby wszystko zagrało.  Ważne są pojęcie symetrii, łamania symetrii, matematyka zaburzeń. Zabiegi te zmusiły do szukania nowych cząstek. Ostatnio odkrytą jest cząstka Higsa, która odpowiada za istnienie masy. Szukano jej ponad 40 lat. Doświadczalnie została odkryta w 2012 roku w Wielkim Zderzaczu Handronów.

           W fizyce kwantowej ważna jest statystyka matematyczna. Przybliżając ją należy zwrócić uwagę, że podczas badań w akceleratorze w jednym momencie bierze udział wielka ilość cząstek. Wyniki siłą rzeczy podlegają rachunku statystycznego.

 

adres e-mail: p.porebski@onet.pl Prywatne konto bankowe SWIFT BPKOPLPW

13102026290000950200272633  https://zrzutka.pl/z/pawel1949

 

poniedziałek, 21 marca 2022

Rozmowy z Bogiem N.D Walscha cd.

 

          Przyznaję rację autorowi gdy pisze: "Większość ludzi wcale nie chce myśleć" (II tom s. 143). Posługują się bezkrytycznie cudzymi opiniami. Nie potrafią odpowiedzieć na pytania dlaczego je uznają. Takie wygodnictwo jest powszechne i źle wpływa na własny rozwój i rozwój potomstwa. Powielane racje utrwalają się w pamięci i dla wielu stanowią credo egzystencji. Objawiane prawdy przez naukę są traktowane nieufnie, albo wręcz odrzucane. To lenistwo umysłowe przekłada się na świadomość społeczną. Powiększa się populacja głupców. Jak mówi przysłowie "Ciemny lud wszystko kupi".

          Omawiana lektura jest kopalnią myśli. Na dobrą sprawę, każda strona książki wymaga dalszych komentarzy i poszukiwań. Jest ona kopalnią tematów. Nawet kontrowersje są cenne, bo zmuszają do samodzielnego myślenia i zajęcia własnego stanowiska. Tu składam hołd i podziękowania autorowi.  Trudno się nie zgodzić z autorem, który pisze: "Powiadam Ci. Nic, co stworzyłem nie zasługuje na potępienie". Dalsze słowa omawiają temat seksu. Warto poznać koncepcję autora, ale należy ująć ją własnymi przemyśleniami. Ja mam mieszane odczucia. Zgadzam się, że wszystko co czyni się w tym temacie nie czyniąc przykrości drugiemu jest dozwolone. Seks rozwiązuje problemy również fizjologiczne, a one są integralnie związane z ludzką egzystencją.

         Bardzo podoba mi się sentencja autora wyrażona w słowach: "Wiedzę się traci. Mądrości nie zapomina się nigdy" (II tom s. 158). Inna sentencja: "Nie da się wymusić moralności prawem. Nie da się zarządzić równości" (s. 186). Ona zależy tylko od społeczeństwa, od wrażliwości wewnętrznej ludzi podpartej wiedzą. Autor pisze dalej: "Doskonałe społeczeństwo nie potrzebuje wielu praw” (s. 187).

        Na czasie brzmi postulat autora: "Stworzyć system rozstrzygania sporów, który by wykluczał konieczność wojny  – a nawet jej możliwość".

        Mój przyjaciel, a propos mojej krytyki książki  zapytał: "Zastanawiałem się np., jak widziałbyś wypowiedź Boga, która byłaby mniej ludzka, a bardziej pełna Bożego Majestatu?

         Już podjąłem ten temat, ale powtórzę. Autor podjął się gigantycznej koncepcji z góry skazanej na niepowodzenie i krytykę. Nie mówię, że nie odniósł sukcesu literackiego, ale do pełnego sukcesu jest jeszcze daleko. Koncepcja była za trudna do zrealizowania. Wypowiedź Boga, ta prawdziwa, musiałaby być doskonała w swej treści i w strukturze, nie podlegająca ludzkiej ocenie. Jego mowa musiałaby być święta.  Człowiek otrzymałby doskonały wzorzec do wykorzystania. Być może  stałyby się częścią liturgii.  Treść wypowiedzi mogłaby być przedmiotem kultu. Cytaty stały by się prawem. Treść byłaby Prawdą, do której człowiek jeszcze nie dorósł. Brzmi to fatalnie, ale Prawda może nawet zabić. W najlepszym razie byłaby przedmiotem wszelakiej manipulacji. Bóg ujawnia swoje tajemnice powoli. Z tych względów Jezus nie spisał swojej nauki ale przekazywał racje, które były przyjmowane wg zdolności słuchaczy. I tak czterech ewangelistów ujęło ewangelie podobnie ale różnie.  Każda była narażona na ludzką koncepcję.

          Pytanie przyjaciela traktuję jako ciekawe ale prowokując, niemożliwe do odpowiedzi.            

 

adres e-mail: p.porebski@onet.pl Prywatne konto bankowe SWIFT BPKOPLPW

13102026290000950200272633  https://zrzutka.pl/z/pawel1949

 

niedziela, 20 marca 2022

Rozmowy z Bogiem N.D Walscha cd.

 

          Książka N. D Walscha zakłóca religijność wielu. Mimo, że nie zgadzam się z wieloma tezami autora, to jest ona przykładem ludzkiej wolności w poszukiwaniu Prawdy. Zgadzam się całkowicie z pomysłem autora mimo, że nie wszystko akceptuję. Na łamach portali internetowych ujawniam od 10 lat moją miłość do fizyki kwantowej, ale również nie wszystko akceptuję w głoszonych hipotezach. Np. Model standardowy cząstek elementarnych, który jest zgrabnym i pięknym opisem świata nano-wymiarowego uważam, że jest opisem zastępczym i modelowym. Do Prawdy jest jeszcze daleko. Autor pisze: "Wszystkim rządzi prawo przyczyny i skutku" (I tom s. 156). Jak bliskie są mi jego słowa. Przypominają mi moment mojego okrycia, które oświeciły mój rozum, a serce napełniły moją tęsknotą za Stwórcą. Jak później ująłem tę myśl w słowach: "Istnienie przyczyny sprawczej (Boga) jako logicznej konieczności istnienia świata oraz wywyższenie człowieka (Jezusa) do roli Aktu działającego jakim jest Stwórca"

          Pisałem o niezręcznościach literackich. Oto przykład. Autor piszę  "Innymi słowy, Syn Boży wyratował was z tego w co wpakował was Jego Ojciec". Być może narzuca się taka myśl, ale nie bardzo mi się ona podoba.

          Autor pisze: "Hitler poszedł do nieba" (II tom s. 63), Tłumaczenie przez Boga tego faktu nie jest przekonywujące, a nawet niesmaczne. Zgoda, piekła nie ma, ale dla jego milionów ofiar ta wiadomość nie jest  zrozumiała. Autor sugeruje, że jak nie ma piekła to pozostaje niebo. Niezupełnie. Jest jeszcze przestrzeń rzeczywista, w której mogą przebywać umarłe dusze, które nie zasługują na Niebo. Błąkają się, tęskniąc za odmianą losu. Niedopuszczalne i szkodliwe są słowa autora: "[Hitler] ponieważ nie zrobił nic złego. Po prostu zrobił swoje" ((II tom 90). 

          Nieścisłe są słowa; "Każde zdarzenie jest czynem Boga". Prawdą jest, że Bóg siłą rzeczy uczestniczy w zdarzeniach, ale czy można to nazwać Jego czynem?

          Zgadzam się z autorem w kwestii, że "doktryny teologiczne są dziełem ludzkim" (II tom s. 72). Prawda o Stwórcy jest opisywana na różne sposoby. W każdej ludzkiej myśli jest ziarenko  Prawdy. Prawdę absolutną zna tylko Stwórca. To co ludzkie jest zawsze skażone ludzkim oglądem. Niekiedy brakuje odpowiednich słów i pojęć, aby opisać Prawdę.

          Prowokacyjnie brzmią słowa; "Najszczęśliwsza chwila twojego życia to jego ostatnia chwila. Jest tak, ponieważ życie wcale się nie kończy, lecz toczy się dalej" (II tom s. 91). Może jest w tym prawda, ale słowa brzmią ponuro. Nawet słowo "ostatnia" mówi, że coś odchodzi, że się kończy. Życie w świecie rzeczywistym  jest darem, które zostaje odebrane. Wątpię czy za pełną  aprobatą umierającego?

         W koncepcji autora wypowiada się Stwórca. Ten eksperyment wymaga niesamowitej dyscypliny słownej. Bóg wszystkowiedzący nie może używać znaków zapytania, bo jest to sprzeczność logiczna. Autor niejednokrotnie tej dyscypliny nie zachował (por. II tom s. 97). Niezręcznie brzmią słowa wypowiadane przez Boga: "Cóż przyznaję, ż chciałem  cię trochę zgorszyć" (tamże).

 

adres e-mail: p.porebski@onet.pl Prywatne konto bankowe SWIFT BPKOPLPW

13102026290000950200272633  https://zrzutka.pl/z/pawel1949