Każdy człowiek posiada zdolność dokonywania w swoim wnętrzu moralnej oceny ludzkich uczynków. Znacznie łatwiej jednak przychodzi nam ocenianie postępowania innych niż własnych działań. Dlaczego tak się dzieje? Ponieważ nasze osobiste cechy, słabości, lęki oraz oczekiwania często zagłuszają przejrzystość umysłu. Patrzymy na siebie przez pryzmat usprawiedliwień, a na innych — przez pryzmat wymagań. W rezultacie świat i ludzkie postępowanie odbieramy w sposób nieuchronnie subiektywny.
Osoby, którym określone zasady zostały wpojone na skutek indoktrynacji — na przykład poprzez wychowanie w reżimie religijnym lub w systemach ideologicznych — doświadczają dodatkowych obciążeń poznawczych. Na ich umysł nakładają się bowiem zewnętrzne wpływy, które mogą działać jak filtr poznawczy, ograniczając autonomię myślenia i utrudniając samodzielną refleksję moralną.
Człowiek ma naturalną skłonność do stronniczości w ocenach moralnych, co często prowadzi do asymetrii osądów: inne kryteria stosujemy wobec siebie, a inne wobec innych. Taka nierównowaga sprzyja uproszczeniom, pochopnym wnioskom i moralnemu samozadowoleniu.
Dlatego zarówno w ocenie cudzych, jak i własnych czynów, warto dążyć do jak największego obiektywizmu. Może on opierać się na posiadanej wiedzy z zakresu psychologii oraz innych dyscyplin naukowych, takich jak socjologia czy etyka, a także na refleksji nad kontekstem, intencjami i uwarunkowaniami ludzkiego działania. Tylko takie podejście pozwala zbliżyć się do bardziej sprawiedliwej i dojrzałej oceny moralnej.
Często małżonkowie potrafią zgodzić się w ocenach zachowania innych ludzi, jednak nie są w stanie wypracować satysfakcjonujących, osobistych relacji między sobą. Łatwiej im formułować wspólne sądy na temat świata zewnętrznego niż zmierzyć się z własnymi emocjami, potrzebami i odpowiedzialnością w bezpośredniej relacji małżeńskiej. Ten smutny obrazek jest bardzo powszechny.
Ludzie powszechnie uważani za „dobrych” niejednokrotnie skrywają niechęć wobec tych, którzy wybierają własny, oryginalny sposób życia. Ich barwność — widoczna w ubiorze, zachowaniu oraz publicznym wyrażaniu poglądów — bywa odbierana jako prowokująca, a nawet zagrażająca. Zamiast ciekawości rodzi się irytacja, lęk lub poczucie dyskomfortu, które przeradzają się w negatywne emocje. Odmienność staje się wówczas nie tyle faktem, ile wyzwaniem dla utrwalonych norm i wewnętrznych przekonań obserwatora.
Ci, którzy świadomie zamierzają szokować innych swoim ubiorem lub zachowaniem, powinni mieć świadomość, że sami prowokują niechęć oraz krytyczne oceny. Przekraczanie powszechnie przyjętych norm obyczajowych często wywołuje sprzeciw, zwłaszcza gdy odbywa się w przestrzeni publicznej. Przykładowo, podczas niektórych parad osób LGBT zdarzają się zachowania uznawane przez część społeczeństwa za obsceniczne lub niestosowne. Nie wszystkim się to podoba, a wielu rodziców pragnie chronić swoje dzieci przed treściami, które uważają za nieodpowiednie dla ich wieku.
Tolerancja powinna działać w obie strony. Tak jak większość społeczeństwa powinna okazywać szacunek i otwartość wobec mniejszości, tak również przedstawiciele mniejszości powinni respektować normy kulturowe i obyczajowe zakorzenione w tradycji danego społeczeństwa. Wzajemny szacunek i umiar sprzyjają dialogowi, natomiast prowokacja i eskalacja emocji prowadzą raczej do pogłębiania podziałów niż do wzajemnego zrozumienia.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz