Czytając Pismo Święte, warto pamiętać, że nie jest ono jedną księgą napisaną przez jednego autora, lecz zbiorem tekstów powstających przez około tysiąc lat. W tym czasie wiele ksiąg było wielokrotnie redagowanych, uzupełnianych i dostosowywanych do zmieniających się realiów oraz potrzeb wspólnot religijnych. Współczesna biblistyka wskazuje, że obecna postać wielu tekstów jest efektem długiego procesu redakcyjnego i odzwierciedla rozwój myśli teologicznej kolejnych epok, a nie wyłącznie poglądy ich pierwotnych autorów.
Z tego względu Pismo Święte należy czytać przede wszystkim jako świadectwo rozwoju wierzeń i refleksji religijnej starożytnych wspólnot Izraela oraz pierwszych chrześcijan. Jego głównym celem nie jest przekaz historyczny czy naukowy w dzisiejszym rozumieniu, lecz przedstawienie określonej wizji Boga, człowieka i świata oraz uzasadnienie doktryny religijnej rozwijanej przez te wspólnoty. Właśnie dlatego interpretacja tekstów biblijnych wymaga uwzględnienia ich kontekstu historycznego, kulturowego i literackiego.
Takie spojrzenie może prowadzić do zakwestionowania przypisywanego Biblii statusu dosłownie natchnionej i nieomylnej księgi świętej. Nie odbiera jej jednak ogromnej wartości poznawczej. Jest ona świadectwem rozwoju ludzkiej myśli religijnej, moralnej i filozoficznej, a zarazem zapisem doświadczeń wielu pokoleń.
Obok fragmentów wewnętrznie sprzecznych, historycznie uwarunkowanych czy będących wyrazem dawnych wyobrażeń o świecie zawiera również niezwykle głębokie refleksje dotyczące natury człowieka, dobra i zła, odpowiedzialności, sprawiedliwości, wolności oraz sensu życia. Zadaniem współczesnego czytelnika nie jest bezkrytyczne przyjmowanie całego tekstu, lecz jego uważna analiza i interpretacja oraz oddzielanie tego, co ponadczasowe, od tego, co było jedynie wytworem swojej epoki. Innymi słowy, trzeba umieć oddzielić ziarno od plew – odnaleźć uniwersalne prawdy ukryte pod warstwą historyczną, kulturową i ideologiczną tekstu.
Tak rozumiana lektura Biblii nie wymaga wiary w jej dosłowną nieomylność. Wymaga natomiast wiedzy, krytycznego myślenia, znajomości kontekstu historycznego oraz gotowości do stawiania pytań. Dopiero wtedy może stać się źródłem autentycznej refleksji, a nie jedynie przedmiotem religijnej czci.
Nie odrzucam jednak poglądu, że autorzy biblijni mogli pisać pod natchnieniem. Rozumiem je jednak inaczej niż tradycyjna teologia. Natchnienie nie polega – moim zdaniem – na mechanicznym dyktowaniu słów przez Boga, lecz na odczytywaniu prawd zapisanych w ludzkiej duszy. Ich przekaz zawsze zależy od wrażliwości, doświadczenia i intelektualnych możliwości człowieka. Ponadto każda intuicja duchowa musi zostać wyrażona za pomocą ludzkiego języka, który z natury jest ograniczony i nie zawsze zdolny oddać bogactwo doświadczenia religijnego. Tam, gdzie brakuje słów, pojawiają się obrazy, symbole i osobiste wyobrażenia autorów.
Dobrym przykładem jest Ewangelista Łukasz. Jego dzieła nie są jedynie kroniką wydarzeń, lecz przemyślaną syntezą teologiczną. To właśnie jego sposób rozumienia osoby Jezusa, roli Ducha Świętego oraz misji Kościoła wywarł ogromny wpływ na późniejsze chrześcijaństwo i do dziś stanowi jeden z fundamentów jego doktryny.
Po wielu latach zajmowania się tematyką religijną doszedłem do przekonania, że ludzka religijność opiera się przede wszystkim na obrazach i symbolach. Nasze rozumienie wiary opiera się przede wszystkim na obrazach i symbolach.
Przekaz wiary ma przede wszystkim charakter symboliczny i obrazowy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz