Światem rządzi ruch. Z pozornej nicości rodzi się energia, pulsująca w kwantowej rzeczywistości. Materia jest jedynie cieniem tego procesu — chwilowym zagęszczeniem pól, które pozwala oddziaływaniom przybrać dostrzegalną formę. Wszystko istnieje dzięki nieustannej grze energii, przestrzeni i czasu.
Dobrym przykładem jest przepływ prądu elektrycznego. Energia nie jest przenoszona przez elektrony niczym woda płynąca rurą. Przenosi ją pole elektromagnetyczne otaczające przewodnik. Sam drut wyznacza jedynie drogę, wzdłuż której pole oddziałuje na elektrony. Te poruszają się bardzo powoli, wykonując jedynie niewielki ruch uporządkowany, podczas gdy zaburzenie pola elektromagnetycznego rozchodzi się wzdłuż przewodnika z prędkością bliską prędkości światła. To właśnie pole niesie energię, a elektrony jedynie uczestniczą w jej przekazywaniu.
Praźródłem Wszechświata nie jest materia, lecz Moc ukryta w tchnieniu Boga. To ona objawia się poprzez swoje działanie i nieustannie podtrzymuje istnienie. Materia nie stanowi więc początku, lecz jest jedną z form, w których ta Moc staje się dostrzegalna.
Również pojęcie przestrzeni jest jedynie sposobem obrazowania rzeczywistości. Mówimy o przestrzeni, aby opisać wzajemne relacje i ruch, lecz sama w sobie nie jest ona pustym pojemnikiem na materię. Jest raczej sceną, na której ujawniają się oddziaływania, tłem umożliwiającym opis zmian. Bez ruchu i wzajemnych relacji pojęcie przestrzeni traciłoby swoje znaczenie. Przestrzeń nie jest więc celem ani przyczyną istnienia, lecz językiem, za pomocą którego opisujemy to, co się wydarza.
Kolejny raz przywołam słowa Pisma Świętego: „Jestem, który Jestem” (Wj 3,14). To nie tylko imię Boga, lecz objawienie Jego natury — istnienia, które nie potrzebuje zewnętrznej przyczyny. Bóg objawia się przez swoje działanie, a stworzenie jest nieustannym przejawem tej aktywności.
Jeżeli istnienie wypływa z Boskiego działania, wówczas liczba światów nie musi być ograniczona. Pismo Święte mówi przede wszystkim o dwóch rzeczywistościach: świecie stworzonym, którego doświadczamy zmysłami, oraz Królestwie Bożym, które przekracza czas i przestrzeń. Nie są to jednak dwa całkowicie odrębne miejsca, lecz dwa stany istnienia przenikające się nawzajem. Obie rzeczywistości są dwoma sposobami uczestniczenia w istnieniu.
Pierwszy stan jest rzeczywistością, którą poznajemy przez świadomość własnego istnienia i doświadczenie świata. Drugi jest stanem pełnego zjednoczenia z Bogiem — rzeczywistością niebiańską, w której świadomość osiąga swoją pełnię. Te dwa stany nie wykluczają się, lecz wzajemnie przenikają. Katechizm Kościoła Katolickiego przypomina, że Bóg jest obecny we wszystkim, co stworzył, a człowiek został powołany do życia w jedności z Nim. Dlatego można powiedzieć, że żyjemy w Bogu, a Bóg mieszka w nas (por. Dz 17,28; J 14,23). Nie oznacza to utożsamienia człowieka z Bogiem, lecz uczestnictwo stworzenia w Jego życiu. Obie rzeczywistości są dwoma sposobami uczestniczenia w istnieniu. Rzeczywistość materialna staje się wówczas drogą prowadzącą ku rzeczywistości duchowej, a obie odsłaniają różne aspekty tej samej Prawdy o istnieniu. W klasycznej teologii Bóg i stworzenie pozostają odrębne, choć głęboko ze sobą związane.
W następnych wpisach rozpocznę opis historycznego tła dla chrześcijaństwa. Przedstawię najważniejsze narody Bliskiego Wschodu i najważniejsze
wydarzenia historyczne i wojny.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz