Łączna liczba wyświetleń

sobota, 6 października 2012

Brak materii

           Jak już wspomniano, materia nie istnieje własnym istnieniem. Nie ma własnego substratu. Materia stanowi konglomerat energetyczny, który stwarza pozorny obraz czegoś, co zwykło się nazywać cząstką materialną. Jej przypadłościami jest: objętość, masa. Masa jest parametrem, który powstaje na skutek dynamicznej relacji cząstki z polem oddziaływań jakim jest pole Higgsa. Według obecnego stanu wiedzy pole Higgsa wypełnia przestrzeń od momentu powstania świata.  Cząstka stwarza polu opór. Wielkość oporu świadczy o masie. Niejako więc wrócono do koncepcji, na wzór wszechistniejącego „eteru”, który miał umożliwiać rozchodzenie się fal elektromagnetycznej w próżni. Jak sądzę, koncepcja pola Higgsa nie utrzyma się długo, ale pozostawiam to fachowcom.
          Najmniejsze cząstki fundamentalne materii to fermiony (zestaw 6 kwarków i 6 leptonów) oraz bozony (12 cząstek odpowiedzialnych za przenoszenie oddziaływań między innymi cząstkami). Kwarki tworzą zespoły (po trzy) i tworzą cząstki elementarne (elektron, proton, neutron). Ponadto każdej cząstce odpowiada antycząstka. Wiedza o nich jest jednak zbyt skromna  i enigmatyczna.
          Badania wykryły jeszcze inne fenomeny w świecie. Nazwane zostały czarną materią  oraz czarną energią.
          W świecie nauki istnieje przekonanie, że obecny model budowy materii jest przejściowy i zostanie wkrótce zmodyfikowany. Być może pojawi się też całkowicie inna koncepcja.
          Świadomość, że materia nie istnieje własnym istnieniem powinna skłonić do przebudowy wszystkich teorii, w których materia odgrywała jakąś rolę. Konglomerat energetyczny, który imituje materię jest tylko obrazem tego do czego przyzwyczaił się człowiek. Zmysłowy ogląd świata. Trzeba przyznać, że jest on w pewnym sensie ułudą. Istota świata nie opiera się na materii, ale na relacji. Podkładem jej jest energia. Przez świadomość braku materii, życie człowieka bardzo przybliżyło się do przestrzeni duchowej. Energia jest niczym innym jak tchnieniem mocy Boga.
          Emmanuel Kant (1724–1804) miał rację uważając, że nie sposób poznać istoty rzeczy. Materii nie ma, a przestrzeń duchowa jest poza zasięgiem ludzkiego poznania.

piątek, 5 października 2012

Przestrzeń

           Człowiek zwykle nie zdaje sobie sprawy, że nie on zajmuje przestrzeń, ale ją kreuje swoją objętością. Przestrzeń nie istnieje własnym istnieniem, jest więc pojęciem abstrakcyjnym. O przestrzeni można mówić, gdy coś ją zapełnia. To obszar (miejsce, ramy) ograniczony współrzędnymi geometrycznymi: x,y,z, w którym można określać odległości między obiektami lub punktami. Podobnie nie mają własnego istnienia pojęcia: krzywoprzestrzeń, czasoprzestrzeń. Pojęcia te są tylko instrumentami tłumaczenia zjawisk (zależności) modelowych, a nie zjawisk (obiektów) rzeczywistych. Przyjmowanie tych pojęć za realne pobudziło wielu twórców do tworzenia współczesnych mitów (filmów i literatury science fiction) o możliwościach przechodzenia między światami, jak cofanie się w czasie lub wybieganie w przyszłość. Kombinacje o czasie „do tyłu”, o fizycznym powracaniu do przeszłości – są fantazją z dziedziny science fiction [1] (Cz. Bartnik).        
           Materia jest złudzeniem i to złudzenie kreuje przestrzeń. Czy wobec tego można mówić o przestrzeni wszechświata?
          Filozoteizm pragnie dowieść, że świat powołany do istnienia de facto jest przeźroczysty, ale nie pusty[2]. Opiera się nie na ontologicznym istnieniu, ale na relacji i właściwościach dynamicznych jakiejś nieokreślonej i nieznanej mocy. Ona to stwarza obraz świata, który jest trójwymiarowym zamysłem. Przed powołaniem świata nie było przestrzeni, była tylko Moc Stwórcy. Tchnienie tej mocy w postaci energii i wykreowanie z niej cząstek materii dało początek przestrzeni, a więc Świata.


[1] Cz. S. Bartnik, Dogmatyka katolicka, tom I, Wyd. KUL, Lublin 1999, s. 256.
[2] Próżnia może być w każdej chwili zapełniona przez kwanty, które przejawią cechy materii.

czwartek, 4 października 2012

Ontologia (teoria bytu). Ontologie

          Badanie rzeczywistości to szukanie odpowiedzi na pytania z czego i jak zbudowany jest świat. Jaka jest jego istota, substancja i struktura. Podstawowym pojęciem filozofii jest byt, którym zajmuje się nauka zwana ontologią (teoria bytu).
          Dla człowieka niepodważalne jest poczucie, że istnieje, jest jednostką samodzielną i niepowtarzalną. Kartezjusz (1596–1650) ujął to w słynnej sentencji: Myślę, więc jestem (łac. Cogito ergo sum)[1]. Człowiek ma zdolność zmysłowego odbioru otoczenia oraz analizowania zebranych danych. To co go wyróżnia od innych istot żywych, to umiejętność abstrakcyjnego myślenia. Niejednokrotnie stawia sobie pytanie na czym polega istnienie. Choć pojęcie istnienia (łac. existentia) jest wyczuwalne i należy do fundamentalnych kategorii pojęć, to nie jest tak łatwo je zdefiniować. Prostym językiem można powiedzieć, że istnienie to rodzaj bycia. Z tym pojęciem zwykle wiąże się pytanie: bycia czego lub kogo?
          Parmenides (ok. 540–470 przed Chr.) wprowadził pojęcie bytu: Bytem jest to, co jest. Arystoteles (384–322 przed Chr.)  uważał, że w przypadku materii każdy byt składa się z substancji (niem. ding an sich: rzecz sama w sobie) i przypadłości (kształt, wielkość, kolor). Przez naturę bytu rozumie się to wszystko, co stanowi podłoże i źródło jego działania. Na istotę bytu składa się treść danego bytu i to, co znajduje wyraz w pojęciu o tym bycie. Np. pies – posiada właściwości i cechy wchodzące w istotę psa (to stanowi treść jego bytu). Zmysły reagują na cechy, natomiast rozum pojmuje istotę psa. Przypadłości są poznawane zmysłami.  Przypadłością bytu są własności, którym nie przysługuje samoistne istnienie, ale tkwią w substancji i istnieją istnieniem substancji (kształt, kolor, wielkość). Emmanuel Kant (1724–1804) mawiał, że nie można poznać istoty bytu (noumen – rzecz sama w sobie) za pomocą rozumu ludzkiego.
          Dotychczasowa filozofia uważa, że substancja jest tym elementem bytu, której przysługuje samodzielne istnienie.
          Substancję bytu nazwano materią. Nauka stara się rozpoznać jej strukturę. Próbuje dotrzeć do podstawowego budulca oraz jej najmniejszej cząstki. Obecnie dotarła do poziomu hipotetycznych kwarków (cząstek materii). Można powiedzieć, że teoretycznie możliwe jest jej  dalsze dzielenie. Jeżeli materię można dzielić w nieskończoność, to znaczy, że nigdy nie dotrze się do jej cząstki elementarnej. Zawsze będzie można tę ostatnią jeszcze w jakiś sposób podzielić. Wobec nieskończoności zdarzeń podziału można postawić pytanie: czy nie jest błędem utrzymywanie, że materii przysługuje odrębne istnienie? Może materia to coś, co posiada jedynie przymioty materii, a w swej istocie jest zupełnie czymś innym? Budowa korpuskularno-falowa światła sygnalizuje jej dwoistość natury, a badania Alberta Einsteina wskazują na równość materii z energią, choć nie każda porcja energii może uzyskać właściwość substancji jaką jest masa. Wiadomo obecnie, że uważane kiedyś za cząstki bezmasowe neutrina mają niezerową masę spoczynkową.
          Do tej pory nikt nie zgłębił istoty materii i nie podał jej definicji[2]. Czym ona jest? Być może nie da się tego uczynić, bo ona po prostu nie istnieje. To co nazywa się substratem jest tylko zjawiskiem energetycznym.
          Energia zamknięta w przestrzeni w postaci np. kłębka energetycznego, fali stojącej, struny czy jeszcze innej, przejawia cechy substratu materii. Najlepszym jego wskaźnikiem jest masa (bezwładność). Istotą substratu (substancji) materii jest energia. Przyjęcie energii za jej budulec zwalnia od niedorzeczności podziału w nieskończoność hipotetycznej, samodzielnie istniejącej substancji. Energia ma zdolność formowania się w różne cząstki. Ze względu na nieciągłość cząstek, ilość form jest w jakiś sposób skończona.
          Identyfikując substrat materii z energią, upraszcza się pogląd o strukturze świata. Budowa Świata staje się prostsza. Odpowiednia struktura (postać) energii daje złudzenie substratu, a ona podlega zmysłom. Jeżeli materia jest złudzeniem, można zrozumieć poglądy filozofów, którzy mówili, że świat się im jawi. Każdemu inaczej. Tezę immaterializmu podtrzymywali w Europie George Berkeley (1685–1753) i Arthur Collier (1680–1732), w Ameryce zaś Samuel Johnson (1696–1772) i Jonathan Edwards (1703–1758)[3].
          Teza o energetycznej strukturze materii wymusza korektę dotychczasowego pojęcia bytu. Jej substancją jest pewna postać energii, nie materia. Kantowska niepoznawalność istoty substratu bytu przenosi się na niepoznawalność istoty energii.


W ramach ontologii dokonuje rozpoznania przedmiotu lub podmiotu
w pojęciach:

Istota                  –   wg E. Kanta niepoznawalna, duchowa (Bóg),
                                energetyczna (byty),  
                                energia emocjonalna (funkcjonał).
Istnienie             –   własnym istnieniem (Bóg), powołane przez
                                Boga byty na  podłożu energetycznym,
                                funkcjonały (energie emocjonal-
                                ne), konceptualne (anioły, szatan).
Bycie w czasie    –   Bóg niepodlegający czasowi, byty
rzeczywistym           energetyczne,  funkcjonały emocji. 
                                           

[1] Ta słynna maksyma jest sparafrazowanym zdaniem Cycerona: Żyć to myśleć (łac. Vivere est cogitare).
[2] Ks. prof. Michał Heller w wywiadzie z Adamem Szostkiewiczem powiedział: Mogę zdefiniować masę, bo mogę ją zmierzyć i wyrazić na przykład w gramach, ale nie mogę zdefiniować materii – zob. [w:] Adam Szostkiewicz, Święte szyfry, Biblioteka Polityka, Warszawa 2011, s. 147.
[3] Hasło: Akosmizm [w:] Encyklopedia katolicka, tom I, Wyd. TN KUL, Lublin 1985, s. 255.
Człowieka stać tylko na subiektywny ogląd świata. Ta niedoskonałość ludzka jest czasem powodem niepotrzebnych sporów. Każdy ma swoje racje, upodobania, smaki: de gustibus non est disputandum. Subiektywny ogląd świata i różne upodobania pozwalają odnaleźć w tłumie tę jedyną czy jedynego. Nie ma ludzi jednakowych: Ludzkie mózgi są tak różnorodne, jak ludzkie twarze (Allen D. Bragdon, David Gamon, Kiedy mózg pracuje inaczej, Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne, Gdańsk 2006, s. 7). Piękno w różnorodności. Wydaje się, że jest w tym pewien celowy zamysł.


Ontologie


          Research réalité, cette recherche des réponses aux questions de quoi et comment le monde est fait. Quelle est son essence, la substance et la structure. Le concept de base de la philosophie est traitée par la science appelée ontologie (théorie de l'être).
          Pour un homme incontestable est le sens qu'il ya une unité indépendante et unique. Descartes (1596-1650) a mis dans une décision célèbre: Je pense, donc je suis (lat. Cogito ergo sum) [1]. L'homme a la capacité de perception extrasensorielle de l'environnement et l'analyse des données recueillies. Ceci est ce qui le distingue des autres êtres vivants, est la capacité de pensée abstraite. Souvent se demander ce qui est là. Bien que le concept de l'existence (Lat. Existentia) est palpable et appartient à la catégorie des concepts fondamentaux, il est pas si facile à définir. Un langage simple, on peut dire qu'il y a une sorte d'être. Avec ce concept implique généralement une question de qui ou de quoi?

          Parménide (540–470) a introduit le concept de l'être: l'être est ce qu'il est. Aristote (384–322) a estimé que dans le cas de la matière, chacun étant composé de substance (Ger Ding an sich: la chose en soi) et les accidents (forme, taille, couleur). Par nature d'être tout compris, ce qui est le substrat et la source de ses actions. L'essence de l'être constitué du contenu de l'être et ce qui est exprimé dans le concept de l'être. Par exemple, Un chien -. A les propriétés et les caractéristiques incluses dans l'essence du chien (ce qui est le contenu de son existence). Senses réagissent aux attributs, tandis que l'esprit est capable de comprendre un chien. Les accidents sont connaissables sens. Affliction de l'être sont des propriétés qui ne sont pas le droit à l'existence spontanée, mais sont coincés dans la substance et il est l'existence de la substance (forme, couleur, taille). Emmanuel Kant (1724-1804) utilisé pour dire que vous ne pouvez pas connaître l'essence de l'être (noumène - la chose en soi) par l'esprit humain.

          La philosophie actuelle est d'avis que la substance est l'élément de l'être, qui ont une existence indépendante.

          Le matériau étant nommé la matière. La science tente d'identifier sa structure. Essayer d'atteindre le composant de base et de ses plus petites particules. À l'heure actuelle, il a atteint le niveau de quarks hypothétiques (de particules). Nous pouvons dire que, en théorie, il est possible de poursuivre la division. Si la question peut se diviser indéfiniment, qui est, ne jamais atteindre dans sa particule élémentaire. Il sera toujours le dernier encore diviser en quelque sorte. Compte tenu de l'infini de la division des événements que vous pouvez poser la question suivante: s'il y a une erreur de soutenir que la question aura le droit à une existence séparée? Peut-être que la matière est quelque chose qui n'a que des qualités de la matière, et dans son essence est quelque chose de totalement différent? Construction de la lumière corpusculaire onde indique la dualité de la nature, et des études indiquent que Albert Einstein l'égalité de la matière en énergie, mais pas toutes les parties de l'énergie peut obtenir une propriété d'une substance qui est le poids. Il est maintenant connu que, à un moment considéré comme particules neutrinos sans masse ont une masse non nulle de repos.

          Jusqu'à présent, personne ne devina l'essence de la question et n'a pas donné sa définition [2]. Qu'est-ce? Peut-être que cela ne peut pas être fait, parce qu'il existe tout simplement pas. Ceci est ce qu'on appelle un substrat est un phénomène d'énergie.

          Energie espace fermé sous la forme d'exemple. L'énergie aléatoire, une onde stationnaire, ou encore une autre chaîne, les caractéristiques d'un matériau de substrat. Le meilleur indicateur est la masse (inertie). L'essence du substrat (la substance) de la matière est énergie. Adoption de l'énergie pour les matériaux de construction libère des absurdités divisant indéfiniment hypothétique substance existant indépendamment. L'énergie est capable de former les différentes particules. En raison de la discontinuité des particules, le nombre de moules est en quelque sorte plus.

          L'identification du matériau du substrat avec de l'énergie, vue simplifiée de la structure du monde. Construction du monde devient plus facile. La structure appropriée (forme) de l'énergie donne l'illusion du substrat, et il est soumis aux sens. Si la matière est une illusion, vous pouvez comprendre les vues des philosophes, qui a dit que le monde leur semble. Chacun différemment. Immaterializmu de thèse défendues en Europe, George Berkeley (1685-1753) et Arthur Collier (1680-1732), en Amérique et Samuel Johnson (1696-1772) et Jonathan Edwards (1703-1758) [3].

          La thèse de la structure énergétique de la matière oblige la correction dans le concept de l'être. Sa substance est une forme d'énergie, peu importe. Kant de l'essence du substrat en cours de transfert à l'essence incognoscibilité d'énergie.

          Dans le cadre de l'ontologie fait l'objet d'un diagnostic ou d'une entité
les concepts:
L'essence: par inconnaissable, spirituel (Dieu) de E. Kant
                  Energy (entités)
                  énergie émotionnelle (fonctionnelle).

L'existence: sa propre existence (Dieu), nommé par le  Êtres Dieu sur le            
                      Fonctionnels (énergies émotionnelles), conceptuels (anges, Satan).
        
Être dans le temps: Dieu est pas soumis aux êtres de temps énergie réel,                                                                        functionals émotions.
  

 

środa, 3 października 2012

Dobro – dar dany przez Boga


          Należy wiedzieć, że każda dobra myśl od samego Boga pochodzi. Człowiek ją odczytuje i z własnej woli ewentualnie wprowadza w czyn. Każde dobro, jakie czyni człowiek, jest w łańcuszku skutków i przyczyn zasługą Stwórcy. To klucz do zrozumienia wielu zjawisk religijnych. Uczynione zło, myśl tylko od człowieka pochodzą.  Jeżeli ktoś uważa, że jest autorem dobrej myśli, i łaska Boga nie jest mu do tego potrzebna,  to jest w wielkim błędzie. Wszystko, co czyni (mówi) człowiek jest z przyzwolenia Bożego. Sam człowiek nie jest w stanie wymówić ani jednego słowa, gdyby nie było mu to dane z Nieba: Nie może człowiek niczego wziąć, jeśli mu nie jest dane z nieba (J 3,27); Bóg opuścił go, wystawiając go w ten sposób na próbę, aby ujawniły się w pełni zamiary jego serca (2 Krn 32,31). Bez łaski Boga człowiek nie jest zdolny do czynienia dobra. Zatraca swoją podmiotowość i pozostaje tylko istotą człekokształtną. Ci, którzy odwrócili się od Boga nie są pozbawieni Jego łaski, a jedynie sami tę łaskę osłabiają. Najwięksi zbrodniarze nie korzystają z daru łaski, dlatego nie czynią dobra, tylko zło.

       
Wola Boga – stan Dobra Najwyższego


          Wola Boga to stan Dobra Najwyższego: On jest Panem! Niech czyni, co uznaje za dobre (1 Sm 3,18). To najlepsze rozwiązanie danego zagadnienia (problemu), biorąc pod uwagę wszystkie możliwe opcje. Aby poznać wolę Boga, trzeba ten stan odczytać. Umiejętność tę posiada każdy człowiek,  jeden w większym, drugi w mniejszym stopniu: przemieniajcie się przez odnawianie umysłu, abyście umieli rozpoznać, jaka jest wola Boża: co jest dobre, co Bogu przyjemne i co doskonałe (Rz 12,2). Jezus posiadł tę umiejętność w sposób doskonały. Odczytywał ją w chwilach modlitwy. W ogrodzie Getsemani mówił: niech się stanie wola Twoja (Mt 26,47; Mk 14,36; Łk 22,42).



Prawdziwa wiedza – miłowanie 

          Prawdziwa wiedza to miłowanie. Znać kogoś, to znaczy kochać: Ja jestem dobrym pasterzem. Znam moje owce, a moje owce znają Mnie (J 10,14). Inaczej to wyznanie miłości. Każde odejście od tych prawd nadprzyrodzonych jest niedoskonałością, która ujawnia się w życiu człowieka, nigdy w Bogu. Gdy wstanie gospodarz i zamknie drzwi, a poczniecie stać przede drzwiami, i kołatać we drzwi, mówiąc: Panie, Panie! otwórz nam, tedy on odpowiadając rzecze wam: «Nie znam was, skąd jesteście» (Łk 13,25). Werset ten należy odczytywać jako przestrogę. Bóg miłuje wszystkich, nawet tych, którzy grzeszą. 

wtorek, 2 października 2012

Aborcja - moje stanowisko


          Muszę powrócić do tematu aborcji, choć już na ten temat kiedyś pisałem. Ostatnio temat ten powraca do szerokiej dyskusji. Burzliwe dyskusje i mnie się udzieliły, dlatego pragnę i ja przekazać swoje stanowisko w tej sprawie.

Obrońcy życia poczętego stoją na stanowisku:
Z chwilą poczęcia, pojawia się człowiek. To jest prawda obiektywna, naukowa.
Życie człowieka powinno być prawnie chronione już od pierwszej chwili poczęcia, niezaleznie czy jest zdrowe czy ułomne.

Zwolennicy aborcji twierdzą:
Zarodek to zarodek, a nie człowiek.
Matka powinna mieć prawo decydowania o aborcji w przypadkach gwałtu, dzieci kazirodczych i innych zdarzeń losowych.

          Niezależnie od tzw. prawd obiektywnych, życie społeczne polega na uszanowaniu poglądów większości. Dopóki nie ma konsensusu, trzeba wypracować kompromis. W innym przypadku społeczeństwo naraża się na ciągłą bezskuteczną wojnę.
          Kompromis polega na tym, że nawet ci którzy mają 100 % rację muszą trochę ustąpić. Tak nakazuje roztropność. Pan pochwalił nieuczciwego rządcę, że roztropnie postąpił (Łk 16,8).
          Trzeba przyznać, że przez jakiś czas, nawet przyszła matka nie wie, że nosi w sobie nowe istnienie. Jeżeli matka o tym nie wie, to tym bardziej nie można prawnie chronić tego, o czym się nie wie. Może się zdarzyć, że osoba w ciąży, prawie do końca rozwiązania nie przyzna się, że jest w odmiennym stanie. Świadomie lub nie może okaleczyć dziecko i siebie. Wobec świata wyzna, że był to nieszczęśliwy wypadek.
          Dopóki płód jest w łonie matki, należy do matki. Sytuacja zmienia się diametralnie z chwilą porodu. Na świat przychodzi nowy obywatel. To moment obowiązującej ochrony prawnej. Dopóki dziecko jest w łonie matki chronić go może jedynie sumienie matki.
          Aby nie było nadużyć aborcyjnych, przez lekkomyślność lub niedojrzałość matki, prawo powinno zakazywać lekarzom dokonywania aborcji, gdy nie ma zagrożenia jej życia. Podstawowym zadaniem lekarzy jest ratowanie życia, a nie odwrotnie.
          Ważne jest, aby ciąża była chciana. Dziecko powinno być kochane od pierwszych chwil poczęcia. Jeżeli matka nie potrafi uznać ciąży z gwałtu musi wziąć na swoje sumienie losy niezawinionego. O wszystkim powinna decydować matka. Nawet prawa ojca są ograniczone. Prawo musi zaczekać na przyjście obywatela.

Głos Boga – stan Prawdy

          Kiedy człowiek rozmawia z drugim człowiekiem nastawiony jest na przekaz konkretnej informacji. Na postawione pytanie otrzymuje konkretną odpowiedź.  Rozmowa z Bogiem opiera się na zupełnie innych zasadach. Słuchanie  Boga  jest  odczytywaniem stanu Prawdy.  Prawda  jest  pewną przestrzenią, w której zawarta jest wiedza o rzeczywistości realnej i boskiej. W niej znajdują się odpowiedźi na postawione Bogu pytania.  Odczytanie odpowiedzi zależy od wrażliwości, zdolności i umiejętności odbiorcy. Ten inny sposób rozmowy z Bogiem jest powodem niepewności, czy Prawda Boga, czyli Jego odpowiedź została właściwie odczytana. Im większą wiarę ma człowiek, tym bardziej uwrażliwia się na głos Boga i łatwiej jest mu odczytać tę właściwą informację.
          Boga należy odczytywać sercem i w swoim sumieniu. Bóg nikogo nie karze, bo jest samą Miłością[1]. U Boga nie ma odwetu. Na Boga trzeba się otworzyć. Należy dać Bogu szansę, aby przemówił do człowieka. Im bardziej człowiek otworzy się na Boga, tym więcej może odczytać z Bożej mądrości: gdyż On im to ujawnił (Rz 1,19);  Bo z wielkości i piękna stworzeń poznaje się przez podobieństwo ich Stwórcę. (Wj 13,5). Trzeba jednak wiedzieć, że nie tak bowiem człowiek widzi <jak widzi Bóg>, bo człowiek patrzy na to, co widoczne dla oczu, Pan natomiast patrzy na serce (1 Sm 16,7). Niejedna osoba zadaje pytanie, jak odczytywać „Słowa” Boga? Najpierw trzeba tego bardzo pragnąć. Pragnienie otwiera autostradę, po której mogą śmigać myśli ludzkie, ale i „Słowa” Boga.
          Wierni z innych kościołów mają podobne możliwości. Bez Jezusa, nie wszystko można właściwie odczytać. Odczytane prawdy w sposób niedoskonały przekazywane były do wierzenia. W ten sposób rodziły się legendy np. o mesjaszu, Prometeuszu, Ozyrysie, Mitrze, Apollu, Adonisie czy Orfeuszu.  Dopiero Jezus Chrystus spiął wszystkie przekazy we właściwy obraz.


[1] To nie On strąca człowieka do piekła, lecz sam człowiek skazuje się na bezdenną pustkę, czyli rozpacz z definitywnie przegranego życia, w tej rozpaczy upatruje się istotną karę. – zob. hasło: Piekło [w:] Encyklopedia katolicka, tom XV, Wyd. TN KUL, Lublin 2011, kol. 470.

poniedziałek, 1 października 2012

Tajemnica relacji

          Jak wspomniałem, energia jest jedynym budulcem wszechświata. Materii jako takiej nie ma. Nie ma osobnego substytutu, który by istniał własnym istnieniem. Materialiści[1] wypadają z dyskusji. Nie ma o czym rozmawiać.
          Do funkcjonowania wszechświata potrzebne są zasady funkcjonowania fenomenów (wszelkich zjawisk).  Do tego Stwórca określił prawa przyrody. Dlaczego są one takie, a nie inne można zrozumieć po całościowym oglądzie świata. Prawa te, pozwoliły zaistnieć na świecie delikatnej strukturze jakim jest człowiek. Istota ludzka najlepiej obrazuje zdolności Stwórcy, Wielkiego Projektanta, Artysty, Fizyka itp. Człowiek to majstersztyk Boga.
          Prawa przyrody bazują na tzw. relacjach. Fenomeny są ze sobą powiązane koniecznymi zależnościami. I tak, jak już wspominano  na przykładzie trzech kwarków budujących proton. Są one w ciągłej relacji, w ciągłym przekazywaniu sobie właściwości. To z kolej gwarantuje, że konstrukcja jest zwarta. Relacje między kwarkami są konieczne. Jeżeli jest coś konieczne, niezbędne to znaczy, że stanowi podstawę bycia. Bóg stworzył wszechświat z miłości. Miłość ta zauważalna jest w świecie przyrody jako konieczna relacja fizykalna, która stanowi  warunek sine qua non istnienia.
          Oprócz relacji fizykalnej istnieje duchowe sprzężenie Stwórcy i człowieka. Bóg zabezpieczył duchową autostradę po której człowiek może komunikować się z Bogiem. Nie jest ona autostradą zwykłą. Skorzystać z niej mogą tylko ci, którzy z własnej woli tego chcą. Tak jak w przyrodzie relacja jest konieczna, tak w przestrzeni duchowej ma wymiar wolistyczny. Dlaczego? Bóg stwarzając człowieka daje mu dar wolności. Tym samym istota ludzka jest wywyższana ponad inne stworzenia. Posiada w sobie już coś z Boga.
          Między człowiekiem a Bogiem zawiązuje się relacja duchowa. Na początku istnienia człowieka była idealna, nieskażona. W miarę upływu czasu, sam człowiek przez swoją grzeszność osłabiał ją, czasami odtrącał. Grzech pierworodny stał się procesem, który doprowadził do utraty pierwotnej czystości. Człowiek stał się samotny i zawstydzony. Pojawiły się silne wyrzuty sumienia, bo człowiek czuł, że stracił pierwotny status, jaki otrzymał w darze od Boga. Stracił „wrażliwość” na Boga. Utracił transcendentną bezpośrednią komunikację z Nim. To okaleczenie niosło określone skutki i konsekwencje na dalsze pokolenia. Przez „poznanie dobra i zła” ludzie poznali moralną niezależność.
          Bóg w swej miłości do stworzenia człowieczego podjął działania zmierzające do ratowania istoty ludzkiej.  Człowiek sam nie mógł naprawić pierwotnej relacji, choćby prowadził się nienagannie. Obrazę jaką wyrządził człowiek Bogu wymagało zadośćuczynienia nieskończonego. Człowiek koniecznie potrzebował i potrzebuje nadal Odkupiciela. Komputer, który się zepsuł może być naprawiony jedynie przez jego twórcę. Sam nie może siebie naprawić (mam na myśli istotną awarię). Nie chodzi tu o to, że nastąpiła jakaś zmiana ontologiczna (skaza na duszy), ale zmianie uległa pierwotna relacja człowieka z Bogiem.  Człowiek nie jest zdolny sam wyzwolić się ze skłonności do grzechu i przestać być grzesznikiem. Jak mówią ewangeliści: Muszą wprawdzie przyjść zgorszenia, lecz biada człowiekowi, przez którego dokonuje się zgorszenie (Mt 18,7; por. Łk 17,1). Nie użyli tu słowa „mogą”, ale „muszą” przyjść zgorszenia. Perykopa wyraźnie mówi o ludzkiej niedoskonałości. Pierwotna doskonałość została utracona. Wielkość człowieka pierwotnego opierała się na doskonałej łasce jaką otrzymali w darze. Człowiek utracił doskonałą zdolność przyjmowania łaski Boga. Pragniemy jej, a nie możemy z niej w pełni skorzystać.
          Zło, które ma wymiar skończony może zostać pokonane tylko przez „dobro nieskończone”. Taki stan może naprawić jedynie ktoś równy Stwórcy. Bóg zdecydował, że powoła do życia Istotę równą swojej naturze (Syna Bożego), aby Ona mogła przywrócić pierwotną relację z Bogiem, więcej, aby mogła stale przywracać tę relacje (przez ofiarę eucharystyczną), bo ludzie przez swoją grzeszność będą stale ją tracili. Przywracanie relacji nie jest trwałe, bo dopóki żyje człowiek, będzie kuszony przez atrakcyjność zła. Będzie się wznosił i upadał. 
          Wraz z przyjściem Syna Bożego zaczęła się zupełnie nowa epoka. Nie można powiedzieć, że Jezus zrobił swoje i teraz cieszy się szczęściem wiecznym. On, w postaci Ducha świętego stale jest obecny i działa. Jezus jest Istotą stale działającą (jako Duch Święty). Jezus stale nas wybawia. On jest nam bez przerwy potrzebny. Jezus uratował ludzkość. Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne (J 3,16).


[1] Materialiści uważają, że istnieje tylko materia i jest wieczna.