Łączna liczba wyświetleń

niedziela, 24 maja 2026

Nieskończone Źródło istnienia.


          Czytając literalnie księgi biblijne, można łatwo znaleźć fragmenty, które — po ludzku patrząc — nie wystawiają Bogu jednoznacznie „dobrej laurki”. Rozważając je jedynie ludzką mentalnością, można nawet doznać zgorszenia. W Liście do Rzymian św. Paweł przytacza słowa Boga: „Ja wyświadczam łaskę, komu chcę, i miłosierdzie, nad kim się lituję” (Rz 9,15), a dalej: „Po to właśnie cię wzbudziłem, aby okazać na tobie moją potęgę i żeby rozsławiło się moje imię po całej ziemi. A zatem komu chce, okazuje miłosierdzie, a kogo chce, czyni zatwardziałym” (Rz 9,17–18).

          Bóg objawia tu swoją absolutną suwerenność: mówi, że jest Panem historii i że od Niego wszystko zależy. W ludzkim rozumieniu takie słowa mogłyby zabrzmieć jak przejaw pychy czy braku skromności. Człowiek, który mówiłby o sobie w podobny sposób, zostałby zapewne uznany za zarozumiałego. Trzeba jednak pamiętać, że Biblia ukazuje Boga nie jako jednego z ludzi, lecz jako Stwórcę całego świata, źródło istnienia i wszelkiego dobra. To, co w ustach człowieka byłoby pychą, w odniesieniu do Boga jest wyrażeniem prawdy o Jego naturze i wszechmocy.

          Jednocześnie są to fragmenty trudne, wymagające pokory i głębszej refleksji. Pokazują bowiem napięcie między Bożą wszechmocą a ludzkim rozumieniem sprawiedliwości i wolności. Dlatego lektura Pisma Świętego domaga się nie tylko literalnego odczytania tekstu, ale także spojrzenia w świetle całego Objawienia oraz kontekstu, w którym dane słowa zostały wypowiedziane.

          W Liście do Rzymian autor przekazuje swoje rozumienie działania Boga, wyrażone ludzkim językiem i ujęte w kategorie właściwe dla ludzkiego myślenia. Można powiedzieć, że św. Paweł maluje obraz Boga także poprzez własną wrażliwość, doświadczenie i sposób pojmowania relacji między Stwórcą a stworzeniem. Objawienie przechodzi bowiem przez ludzki umysł i ludzki język, które z natury są ograniczone i niedoskonałe.

          Prawdą pozostaje jednak to, że Stwórca jest źródłem wszystkiego, co istnieje, i że cała rzeczywistość trwa dzięki Jego nieustannej obecności. Bóg jest obecny w każdym wymiarze stworzenia — w każdej chwili istnienia, w każdej komórce ludzkiego ciała, w każdym oddechu życia. Nic nie może istnieć poza Nim ani bez Niego. Nie oznacza to jednak, że Bóg jest sprawcą zła moralnego w takim sensie, w jakim odpowiada za nie człowiek. Zło rodzi się z niewłaściwego użycia wolności przez stworzenia, choć nawet ono nie wymyka się ostatecznie Bożej wiedzy i podtrzymującej mocy istnienia.

          Trzeba więc oddzielić ludzkie wyobrażenia, emocje i upodobania od samego faktu zależności stworzenia od Stwórcy. Człowiek chętnie osądza Boga według własnych kategorii sprawiedliwości i moralności, zapominając, że patrzy z perspektywy bytu ograniczonego, niezdolnego objąć całości rzeczywistości. Biblia wielokrotnie przypomina, że stworzenie nie jest miarą Stwórcy.

          Stworzenia są całkowicie zależne od Boga — nie tylko w chwili powstania, ale w każdym momencie swojego istnienia. Z tą prawdą człowiek musi się zmierzyć nie przez bunt czy narzekanie, lecz przez pokorę wobec Tajemnicy większej od ludzkiego rozumu. Nie jest to pokora niewolnika wobec tyrana, ale pokora istoty skończonej wobec nieskończonego Źródła istnienia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz