Po przyjęciu chrztu od Jana Chrzciciela w rzece Jordan Jezus udał się na pustynię, aby przygotować się duchowo do swojej publicznej misji. Jak opisują to Ewangeliści Mateusz, Marek i Łukasz przebywał tam czterdzieści dni (Mt 4,2; Mk 1,13; Łk 4,2), poszcząc i modląc się. Opis kuszenia przez diabła należy rozumieć jako obraz duchowej próby, w której Jezus doświadcza pokus nakłaniających Go do sprzeniewierzenia się woli Ojca i porzucenia powierzonej Mu misji. Mimo tych prób pozostał całkowicie posłuszny Bogu.
Opowiadanie o kuszeniu nie jest kronikarskim zapisem wydarzeń, lecz ukazuje prawdę o Jezusie jako Synu Bożym, który odrzuca wszelkie pokusy wykorzystania swojej mocy dla własnych korzyści oraz pozostaje wierny Ojcu.
Trzeba pamiętać, że Jezus był prawdziwym Człowiekiem z krwi i kości. Doświadczał ludzkich emocji i naturalnych odruchów, takich jak radość, smutek, współczucie czy gniew. Odczuwał również zmęczenie, głód, pragnienie i ból. Ewangelie wielokrotnie ukazują Go jako kogoś, kto przeżywa świat w sposób w pełni ludzki. Oburza się na zło i niesprawiedliwość, gdy wypędza przekupniów ze świątyni, wzrusza się losem cierpiących, a po śmierci Łazarza płacze, okazując głęboki żal po stracie przyjaciela.
Kolejnym przejawem Jego prawdziwego człowieczeństwa była szczególna relacja z kobietą – Marią Magdaleną. Z Ewangelii można odczytać wyjątkową więź między dwojgiem ludzi, opartą na zaufaniu, szacunku i głębokim przywiązaniu. Maria Magdalena należała do grona najwierniejszych uczniów Jezusa. Towarzyszyła Mu aż do końca Jego ziemskiego życia, pozostała pod krzyżem, gdy wielu uczniów uciekło, a także jako pierwsza przyszła do grobu i jako pierwsza spotkała Zmartwychwstałego. Tradycja chrześcijańska nie daje podstaw do twierdzenia, że ich relacja miała charakter małżeński lub romantyczny, jednak niewątpliwie była ona wyjątkowa i ukazuje, że Jezus tworzył autentyczne, głębokie więzi z konkretnymi ludźmi. Nie dystansował się od bliskości ani od ludzkich relacji, lecz przeżywał je w sposób doskonały, pozostając wierny swojej misji i był całkowicie oddany woli Ojca.
Katecheza chrześcijańska naucza, że choć Jezus był w pełni człowiekiem, pozostawał bez grzechu. Jest to zgodne z tradycyjnym rozumieniem grzechu jako świadomego i dobrowolnego odrzucenia dobra oraz Boga. Jednocześnie warto odróżnić grzech od ludzkiej niedoskonałości i ograniczeń wynikających z samej natury człowieka. Człowiek doświadcza pokus, wewnętrznych napięć, błędów poznawczych czy słabości charakteru, które same w sobie nie muszą być grzechem. W tym sensie skłonność do zmagania się z własną naturą jest nieodłącznym elementem ludzkiej kondycji.
Czterdziestodniowy pobyt na pustyni nawiązuje do czterdziestu lat wędrówki Izraela przez pustynię, ukazując Jezusa jako Tego, który tam, gdzie Izrael ulegał pokusom, dochowuje pełnej wierności Bogu.
Po zakończeniu pobytu na pustyni Jezus udał się do Galilei i zamieszkał w Kafarnaum, położonym nad Jeziorem Galilejskim. Tam rozpoczął swoją publiczną działalność, głosząc nadejście Królestwa Bożego. Nad brzegiem jeziora powołał pierwszych uczniów: Szymona Piotra, jego brata Andrzeja, a następnie Jakuba i Jana, synów Zebedeusza. Znamienne jest, że Jezus nie wybiera swoich najbliższych współpracowników spośród uczonych w Piśmie, kapłanów czy przedstawicieli elit religijnych. Powołuje prostych rybaków (Mt 4,12–22) – ludzi zwyczajnych, pracowitych i otwartych na Boże wezwanie. Nie decydujące okazują się wiedza, pozycja społeczna czy wykształcenie, lecz gotowość do zaufania Bogu, odwaga porzucenia dotychczasowego życia i wierność otrzymanemu powołaniu. Dzięki temu stają się fundamentem rodzącego się Kościoła.
W synagogach rozpoczął nauczanie o nadejściu Królestwa Bożego, wzywając ludzi do nawrócenia, wiary i przemiany życia. Jego nauka wyróżniała się prostotą, głębią i autorytetem, dlatego budziła zarówno podziw słuchaczy, jak i sprzeciw części przywódców religijnych.
Towarzyszyły jej liczne znaki: Jezus uzdrawiał chorych, uwalniał opętanych (z chorób psychicznych) oraz przywracał nadzieję ludziom odrzuconym przez społeczeństwo. Dla świadków były to cuda potwierdzające, że wraz z Nim nadeszło Królestwo Boże i że działa w Nim moc samego Boga. Nie miały one jedynie wzbudzać podziwu, lecz prowadzić ludzi do wiary i ukazywać miłosierdzie Boga wobec człowieka.
Jego moc uzdrawiania była postrzegana jako szczególny dar pochodzący od Boga. Z perspektywy współczesnej wiedzy medycznej można przyjąć, że Jezus miał zdolność wytwarzania u chorych przeciwciała, przeciwreakcje (generowania pól sił, aury) które leczyły wszelkie słabości i choroby (Mt 4,23). Jednocześnie zapowiadał, że bliskie jest Królestwo Boże (Mk 2,15), zachowując początkowo w tajemnicy, że On sam jest tym Królestwem.
Ewangelia Jana opisuje pierwszy znak dokonany przez Jezusa podczas wesela w Kanie Galilejskie. Na prośbę swojej Matki Maryi dokonał cudowną przemianę wody w wino zastrzegając: „Jeszcze nie nadeszła moja godzina” (J 2,4). W ujęciu Jana wydarzenie to nie jest jedynie niezwykłym cudem, lecz objawieniem chwały Jezusa i zapowiedzią Jego mesjańskiej misji. Ewangelista podkreśla, że dzięki temu znakowi uczniowie uwierzyli w Niego (J 2 11).
Pozostali ewangeliści nie opisują tego wydarzenia. Trudno jednoznacznie wskazać przyczynę tego pominięcia. Najprawdopodobniej wynika ono z odmiennych celów teologicznych i doboru materiału przez poszczególnych autorów Ewangelii.
Jezus często udawał się w okolice jeziora i na pobliskie wzgórza, gdzie nauczał zgromadzone tłumy. Szczególnym wydarzeniem było Kazanie na Górze, podczas którego przekazywał podstawowe zasady życia według woli Boga, ukazując wartości Królestwa Bożego. Nauczał również nad brzegiem Jeziora Galilejskiego, a niekiedy korzystał z łodzi, aby przemawiać do licznie zgromadzonych ludzi stojących na brzegu.
Miejsca te stawały się przestrzenią spotkania Jezusa z ludźmi – tam głosił swoją naukę, wyjaśniał tajemnice Królestwa Bożego i przygotowywał swoich uczniów do dalszej misji.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz