Antarktyda od ponad dwóch stuleci pozostaje najbardziej tajemniczym kontynentem Ziemi. Skuta lodem, niedostępna i niemal bezludna, od zawsze pobudza wyobraźnię podróżników, naukowców i poszukiwaczy zagadek. Jest miejscem, w którym rzeczywistość nieustannie przeplata się z legendą. Im mniej wiemy, tym więcej rodzi się pytań.
Już starożytni geografowie przypuszczali, że gdzieś na dalekim południu powinien istnieć wielki ląd, który równoważyłby masy lądowe półkuli północnej. Nazwano go "Terra Australis Incognita – Nieznaną Ziemią Południową. Przez stulecia pozostawał on jedynie hipotezą, obecnością bardziej wyobrażoną niż rzeczywistą.
Dopiero w XIX wieku żeglarze potwierdzili istnienie skutej lodem krainy. Oficjalnie Antarktydę odkryto w 1820 roku. Niemal równocześnie jej wybrzeża dostrzegły trzy niezależne ekspedycje. 27 stycznia rosyjski admirał Fabian Gottlieb von Bellingshausen prawdopodobnie jako pierwszy zobaczył ląd Antarktydy. Trzy dni później brytyjski oficer Edward Bransfield zaobserwował Półwysep Antarktyczny, natomiast w listopadzie amerykański kapitan Nathaniel Palmer również dostrzegł wybrzeże nowego kontynentu. Historia do dziś nie rozstrzygnęła jednoznacznie, komu należy przypisać pierwszeństwo.
Choć od tamtych wydarzeń minęły ponad dwa stulecia, Antarktyda nadal pozostaje jednym z najmniej poznanych miejsc na naszej planecie. Jej wnętrze skrywają lody o grubości dochodzącej miejscami do niemal pięciu kilometrów. To właśnie ta niedostępność sprawia, że wokół kontynentu narosło tyle mitów, legend i teorii spiskowych. Mówi się o zaginionych cywilizacjach, tajnych bazach wojskowych, wejściach do wnętrza Ziemi, a nawet o pozaziemskich konstrukcjach ukrytych pod lodem. Żadna z tych hipotez nie została jednak potwierdzona przez wiarygodne badania naukowe.
Jednym z najbardziej fascynujących elementów tej historii pozostają dawne mapy. Szczególne miejsce zajmuje mapa osmańskiego admirała i kartografa Piri Reisa z 1513 roku. Zachowany fragment przedstawia wybrzeża Europy, Afryki oraz obu Ameryk z zadziwiającą dokładnością. Zwraca uwagę precyzja odwzorowania zachodnich wybrzeży Afryki i wschodnich wybrzeży Ameryki Południowej, a także obecność Azorów, Wysp Kanaryjskich oraz mitycznej wyspy Antillia.
Mapa została sporządzona na skórze gazeli i powstała na podstawie kilkunastu, a być może nawet ponad dwudziestu starszych map – ptolemejskich, arabskich, portugalskich oraz, jak sam Piri Reis twierdził, także map należących do Krzysztofa Kolumba. Już sam ten fakt świadczy o niezwykle szerokiej wymianie wiedzy geograficznej pomiędzy cywilizacjami basenu Morza Śródziemnego.
Największe kontrowersje budzi południowa część mapy. Zwolennicy alternatywnych interpretacji uważają, że przedstawia ona wybrzeża Antarktydy pozbawione pokrywy lodowej. Gdyby było to prawdą, oznaczałoby to istnienie źródeł kartograficznych znacznie starszych od wszystkich znanych cywilizacji. Większość historyków i kartografów odrzuca jednak tę hipotezę, uznając, że jest to zniekształcony obraz południowych wybrzeży Ameryki Południowej – typowy dla kartografii początku XVI wieku. Spór ten trwa do dziś i zapewne jeszcze długo będzie rozpalał wyobraźnię.
Prawdziwe tajemnice Antarktydy nie znajdują się jednak na starych mapach, lecz pod lodem. Dopiero rozwój lotnictwa, zdjęć satelitarnych, systemów GPS oraz radarów penetrujących lód pozwolił zajrzeć do świata ukrytego przez miliony lat. Odkryto całe pasma górskie, głębokie doliny, dawne rzeki i ponad czterysta jezior podlodowych.
Jednym z najważniejszych odkryć na Antarktydzie było odnalezienie setek jezior ukrytych pod grubą warstwą lodu. Jednym z najbardziej znanych jest Jezioro Wostok, położone pod około 4 kilometrami lodu. Naukowcy uważają, że jezioro było odizolowane od powierzchni przez co najmniej kilkaset tysięcy lat, a być może nawet ponad milion lat.
Badania wykazały, że w wodzie i osadach mogą występować mikroorganizmy przystosowane do życia w całkowitej ciemności, pod ogromnym ciśnieniem i w bardzo niskiej temperaturze. Odkrycie to jest niezwykle ważne, ponieważ pomaga zrozumieć, jak życie może przetrwać w ekstremalnych warunkach. Wyniki badań są również wykorzystywane przy planowaniu misji kosmicznych, zwłaszcza tych, które mają badać pokryte lodem księżyce Jowisza i Saturna, gdzie również mogą istnieć podlodowe oceany.
Na Antarktydzie znajdują się również miejsca, które wyglądają jak z filmu science fiction. Blood Falls, czyli Krwawy Wodospad, od dziesięcioleci zadziwia intensywnie czerwonym kolorem wypływającej spod lodowca wody. Dziś wiadomo, że zjawisko powoduje bogata w żelazo solanka, która po zetknięciu z powietrzem ulega utlenieniu. Zanim jednak odkryto jego przyczynę, miejsce to budziło liczne spekulacje.
Kontynent jest także jednym z najlepszych miejsc na świecie do poszukiwania meteorytów. Na tle białego lodu ciemne fragmenty skał kosmicznych są doskonale widoczne, a ruch lodowców koncentruje je w określonych rejonach. Dzięki temu odnaleziono tam tysiące meteorytów, w tym fragmenty skał pochodzących z Marsa i Księżyca.
Nie mniej niezwykłe są warunki klimatyczne. Zanotowano tam temperatury poniżej –89°C, a prędkość wiatru przekraczała miejscami 300 km/h. Jest to najbardziej wietrzny, najwyżej położony i najsuchszy kontynent Ziemi – prawdziwa lodowa pustynia.
Od czasu do czasu naukowcy rejestrują również nietypowe sygnały radiowe oraz wysokoenergetyczne cząstki docierające z atmosfery lub spod lodu. Większość tych zjawisk znajduje naukowe wyjaśnienie, jednak niektóre pozostają przedmiotem intensywnych badań. To właśnie takie odkrycia często stają się pożywką dla kolejnych sensacyjnych teorii.
Interesującym epizodem w historii klimatu był rok 1816, zwany „Rokiem bez lata”. Był on następstwem potężnej erupcji wulkanu Tambora w 1815 roku, która ochłodziła klimat całej Ziemi. Skutki tego wydarzenia odczuwalne były również w rejonach polarnych i przypominają, jak silnie procesy zachodzące w jednej części świata wpływają na całą planetę.
Im więcej dowiadujemy się o Antarktydzie, tym wyraźniej dostrzegamy, jak wiele pozostaje jeszcze do odkrycia. Każdego roku badacze odnajdują nowe gatunki mikroorganizmów, odczytują zapis dawnych epok klimatycznych uwięziony w lodzie i poznają procesy geologiczne ukryte pod jego powierzchnią. Paradoksalnie, wraz z rozwojem nauki tajemnic wcale nie ubywa – pojawiają się jedynie nowe pytania.
Czasami można odnieść wrażenie, że wiedza o Antarktydzie jest w pewnym sensie „zapieczętowana”. Nie dlatego, że ktoś ją ukrywa, lecz dlatego, że sam kontynent skutecznie broni dostępu do swoich sekretów. Ekstremalny klimat, ogromne odległości, wielokilometrowa pokrywa lodowa i rygorystyczne zasady ochrony środowiska sprawiają, że badania prowadzi się powoli i z wielkim wysiłkiem. Być może właśnie ta naturalna niedostępność rodzi przekonanie, że za lodową zasłoną kryje się coś więcej niż tylko skały i lód.
A może największą tajemnicą Antarktydy nie jest to, co ukrywa pod swoją powierzchnią, lecz to, jak niewiele jeszcze o niej wiemy. Historia nauki wielokrotnie pokazywała, że największe odkrycia rodziły się tam, gdzie wcześniej widziano jedynie białe plamy na mapie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz