Niejeden czytelnik Nowego Testamentu może być zgorszony słowami Jezusa: „Muszą wprawdzie przyjść zgorszenia” (Mt 18,7). Zdanie to może sugerować nieuchronność i powszechność istnienia zła, pokus oraz nieetycznych działań. Skoro zgorszenia „muszą” się pojawić, można odnieść wrażenie, że ich występowanie jest czymś nieuniknionym, a tym samym stanowi swego rodzaju usprawiedliwienie dla popełnianych przewinień. Można również postawić pytanie, dlaczego Stwórca dopuszcza istnienie rzeczywistości, w której zło wydaje się nieodłącznym elementem ludzkiego życia. W konsekwencji człowiek może próbować obarczyć Boga odpowiedzialnością za istnienie zła, skoro — jak sugerują słowa Jezusa — zgorszenia „muszą” przyjść.
Problem ten staje się jeszcze bardziej złożony, gdy spojrzymy na świat przyrody. Jego funkcjonowanie opiera się między innymi na relacjach pokarmowych, w których jedne organizmy żywią się innymi. Zjadanie, zabijanie, konkurencja o zasoby, choroby i śmierć nie są więc wyjątkami, lecz należą do podstawowych mechanizmów funkcjonowania ekosystemów. Rośliny są zjadane przez zwierzęta roślinożerne, te zaś stają się pokarmem drapieżników. Nawet śmierć i rozkład organizmów są częścią obiegu materii, dzięki któremu może powstawać i podtrzymywać się nowe życie.
Można zatem zapytać, czy obecność zła i cierpienia jest wyłącznie skutkiem ludzkiego postępowania, czy też dotyka znacznie szerszego problemu: struktury świata, w którym życie jednych organizmów wiąże się z unicestwieniem innych. Jeżeli świat został stworzony przez Boga i — jak czytamy w Księdze Rodzaju — jest dobry, to jak pogodzić tę dobroć z rzeczywistością bólu, śmierci i walki o przetrwanie?
W Księdze Rodzaju autor biblijny wielokrotnie podkreśla dobro stworzenia. Kulminacją tego opisu są słowa: „A Bóg widział, że wszystko, co uczynił, było bardzo dobre” (Rdz 1,31). Nie jest to jednak stwierdzenie, że świat został pomyślany jako nieruchomy, pozbawiony przemian i cierpienia eksponat, który człowiek ma jedynie podziwiać. Stworzenie jest rzeczywistością dynamiczną. Jest światem, w którym istnieje ruch, wzrost, przemiana, działanie, relacja i powstawanie nowych form życia. Jego dobroć nie musi więc oznaczać braku wszelkiego trudu, śmierci czy przemijania.
Bóg stworzył świat rzeczywisty, a nie pozorny. Jest to świat podlegający określonym prawom, w którym poszczególne elementy pozostają ze sobą w zależności. Życie nie istnieje w całkowitym oderwaniu od innych form istnienia. Organizm rodzi się, rozwija, korzysta ze środowiska, rozmnaża się, a następnie umiera, pozostawiając miejsce kolejnym pokoleniom. To właśnie dzięki takiemu dynamicznemu charakterowi świata możliwe jest jego nieustanne funkcjonowanie.
Problem obecności zła staje się jednak jeszcze głębszy, gdy spojrzymy poza świat ludzkich decyzji i skierujemy uwagę na samą naturę. Człowiek obserwuje rzeczywistość, która nie jest zbudowana wyłącznie z harmonii rozumianej jako całkowity brak cierpienia i śmierci. Pojawia się więc pytanie, czy każdą formę bólu i śmierci należy określać mianem zła w dokładnie takim samym znaczeniu, w jakim nazywamy złem moralnym kradzież, przemoc czy morderstwo.
W tym miejscu konieczne jest istotne rozróżnienie. Nie wszystko, co człowiek określa mianem zła, ma ten sam charakter. Czym innym jest zło moralne, wynikające z ludzkiego działania — przemoc, krzywda, kłamstwo czy niesprawiedliwość — a czym innym jest cierpienie i śmierć występujące w świecie biologicznym. Drapieżnik, który zabija swoją ofiarę, nie podejmuje decyzji moralnej w takim sensie, w jakim czyni to człowiek, który świadomie krzywdzi drugiego człowieka. Nie można więc bezpośrednio przenosić kategorii winy moralnej na cały świat przyrody.
Nie oznacza to jednak, że problem cierpienia znika. Pozostaje pytanie bardziej fundamentalne: dlaczego Bóg stworzył świat, którego funkcjonowanie obejmuje śmierć, ból, konkurencję i wzajemną zależność organizmów? Odpowiedź wymaga być może odejścia od przekonania, że dobro stworzenia musi oznaczać absolutny brak trudności. Możliwe jest bowiem takie rozumienie dobra, w którym świat jest dobry właśnie jako rzeczywistość zdolna do istnienia, rozwoju, działania i tworzenia coraz bardziej złożonych relacji.
Aby poznać dobro, człowiek potrzebuje również możliwości zetknięcia się z jego przeciwieństwem. Istocie rozumnej — człowiekowi — Stwórca dał wolną wolę. Wolność pozbawiona możliwości wyboru nie byłaby wolnością w pełnym znaczeniu tego słowa. Jeżeli człowiek ma rzeczywiście wybierać dobro, musi istnieć również możliwość odrzucenia dobra. Nie oznacza to oczywiście, że Bóg nakazuje człowiekowi czynić zło. Oznacza natomiast, że stworzenie istoty wolnej pociąga za sobą możliwość niewłaściwego wykorzystania tej wolności.
W tym kontekście można lepiej zrozumieć słowa Jezusa: „Muszą wprawdzie przyjść zgorszenia” (Mt 18,7). Nie należy rozumieć ich jako stwierdzenia, że konkretne zło musi zostać popełnione przez konkretnego człowieka. Jezus nie mówi: skoro zgorszenia są nieuniknione, to człowiek może czuć się zwolniony z odpowiedzialności. Przeciwnie — natychmiast dodaje: „biada temu człowiekowi, przez którego przychodzi zgorszenie” (Mt 18,7).
Wypowiedź Jezusa zawiera więc paradoks. Z jednej strony zło należy do możliwości świata, w którym istnieją wolne i odpowiedzialne istoty. Z drugiej strony człowiek, który z tej możliwości korzysta i świadomie czyni zło, ponosi za to odpowiedzialność. Nieunikniona możliwość zła nie oznacza nieuniknionej winy konkretnego człowieka.
Można powiedzieć, że Jezus opisuje pewną cechę ludzkiej rzeczywistości, ale jednocześnie nie odbiera człowiekowi odpowiedzialności za jego decyzje. Sam fakt, że pokusa istnieje, nie jest grzechem. Sam fakt, że zło jest możliwe, nie usprawiedliwia jego popełnienia. Odpowiedzialność rozpoczyna się tam, gdzie człowiek świadomie wybiera określone działanie.
W tym sensie życie nie polega na nieustannym „naprawianiu” podstawowych zasad świata, lecz na umiejętności odpowiedzialnego działania w ramach rzeczywistości, którą zastaliśmy. Człowiek nie stworzył praw biologii i nie jest w stanie całkowicie usunąć z życia przemijania. Może jednak wpływać na sposób, w jaki korzysta z istniejącego świata, i podejmować decyzje zgodne z rozumem, sumieniem oraz troską o innych.
Dotyczy to również stosunku człowieka do cierpienia. Istnieje różnica między cierpieniem, którego nie da się uniknąć, a cierpieniem dobrowolnie zadawanym sobie lub innym bez uzasadnionej potrzeby. Godne uznania jest więc nie tyle samo znoszenie cierpienia, ile rozsądne unikanie cierpienia, któremu można zapobiec, oraz podejmowanie wysiłku, aby ograniczać cierpienie innych. Nie każda trudność jest jednak złem, które należy za wszelką cenę usunąć. Niektóre trudności są nieodłącznym elementem działania, rozwoju, odpowiedzialności i dojrzewania.
Podobnie świat stwarza człowiekowi wiele pokus. Ich istnienie samo w sobie nie oznacza jednak, że człowiek jest zdeterminowany do ich ulegania. Przeciwnie — właśnie wobec pokusy ujawnia się znaczenie rozumu i wolnej woli. Człowiek po to posiada zdolność rozpoznawania dobra i zła, aby dokonywać wyborów. Wolność nie polega więc na braku ograniczeń i pokus, lecz na możliwości świadomego wyboru właściwego działania mimo ich obecności.
Można zatem przyjąć, że obecny świat jest rzeczywistością wewnętrznie spójną, w której poszczególne elementy pozostają ze sobą w relacji. Świat biologiczny funkcjonuje poprzez narodziny, wzrost, rozmnażanie, konkurencję, śmierć i przemianę materii. Świat moralny człowieka funkcjonuje natomiast poprzez wolność, możliwość wyboru, odpowiedzialność i konsekwencje podejmowanych decyzji. Te dwa porządki nie powinny być ze sobą utożsamiane.
Dobro stworzenia nie musi więc oznaczać świata pozbawionego wszelkiej śmierci, przemiany czy trudności. Można je rozumieć jako dobro rzeczywistości, która została wyposażona w zdolność istnienia, rozwoju i działania według określonego porządku. W takim ujęciu śmierć biologiczna nie jest tym samym co zło moralne, a możliwość popełnienia zła nie jest tym samym co jego konieczność.
Najważniejsze pozostaje zatem rozróżnienie między tym, co człowiek zastaje jako element świata, a tym, co sam wybiera. Nie odpowiadamy za samo istnienie wszystkich trudności świata, ale odpowiadamy za sposób, w jaki na nie reagujemy. Nie możemy usunąć wszystkich pokus, ale możemy decydować, czy im ulegniemy. Nie możemy zatrzymać całego procesu przemijania, ale możemy ograniczać cierpienie, które sami powodujemy.
Słowa Jezusa „Muszą wprawdzie przyjść zgorszenia” nie są więc usprawiedliwieniem zła. Są raczej realistycznym opisem świata, w którym istnieją wolne istoty zdolne zarówno do dobra, jak i do jego odrzucenia. Ich uzupełnieniem pozostaje ostrzeżenie: „biada temu człowiekowi, przez którego przychodzi zgorszenie” (tamże). Możliwość zła jest elementem rzeczywistości wolności, lecz wybór zła pozostaje odpowiedzialnością człowieka.
Właśnie w tym napięciu można dostrzec jedną z najważniejszych cech stworzonego świata: nie jest on rzeczywistością bierną, lecz dynamiczną. Człowiek nie jest jedynie obserwatorem gotowego porządku, ale jego uczestnikiem. Otrzymuje świat, którego wszystkich zasad nie może zmienić, lecz otrzymuje również rozum i wolność, dzięki którym może działać w jego ramach. Dobro nie polega więc na tym, że zło przestaje być możliwe, lecz także na tym, że człowiek — mimo jego obecności — może świadomie wybrać dobro.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz