Po Przemienieniu Pańskim na górze Tabor uczniowie zadali Jezusowi pytanie, które nurtowało wielu Izraelitów: "Czemu więc uczeni w Piśmie twierdzą, że najpierw musi przyjść Eliasz?” (Mt 17,10). Pytanie to nie było przypadkowe. Przed chwilą Piotr, Jakub i Jan widzieli Eliasza rozmawiającego z Jezusem. Skoro więc Jezus jest Mesjaszem, jak należy rozumieć proroctwo zapowiadające przyjście Eliasza? Odpowiedź Jezusa była zaskakująca: "Lecz powiadam wam: Eliasz już przyszedł, a nie poznali go, lecz uczynili z nim, co chcieli. Tak i Syn Człowieczy będzie od nich cierpiał.” (Mt 17,12)
Ewangelista dodaje zaraz wyjaśnienie: "Wtedy uczniowie zrozumieli, że mówił im o Janie Chrzcicielu” (Mt 17,13). Słowa Jezusa nie oznaczają więc, że starotestamentowy prorok Eliasz powrócił na ziemię. Chrystus wskazuje raczej na głębszy sposób wypełniania się Bożych obietnic.
Prorok Malachiasz zapowiedział bowiem: |"Oto Ja poślę wam proroka Eliasza przed nadejściem dnia Pańskiego, dnia wielkiego i strasznego” (Ml 3,23). Wielu Żydów rozumiało to proroctwo dosłownie i oczekiwało powrotu Eliasza. Tymczasem Bóg wypełnił swoją obietnicę inaczej, niż wyobrażali to sobie ludzie. Zamiast ponownego pojawienia się Eliasza posłał Jana Chrzciciela – proroka, który otrzymał tę samą misję.
Już podczas zwiastowania narodzin anioł Gabriel oznajmił Zachariaszowi: „On sam pójdzie przed Nim w duchu i mocy Eliasza” (Łk 1,17). Te słowa stanowią klucz do zrozumienia wypowiedzi Jezusa. Jan nie był Eliaszem jako osoba, lecz działał „w duchu i mocy Eliasza”. Oznacza to, że został obdarzony tym samym zapałem do obrony prawdy, tą samą gorliwością o chwałę Boga oraz tym samym prorockim posłannictwem przygotowania ludu na spotkanie z Panem.
Między Eliaszem a Janem Chrzcicielem można dostrzec wiele podobieństw. Obaj żyli surowo, nawoływali do nawrócenia, odważnie upominali władców i nie obawiali się prześladowań. Eliasz wystąpił przeciw bałwochwalstwu króla Achaba i królowej Izebel. Jan Chrzciciel zganił Heroda Antypasa za jego grzeszne życie. Obaj stali się znakiem sprzeciwu wobec świata, który odrzuca Bożą prawdę.
Jezus zwraca jednak uwagę na coś jeszcze. Mówi: „nie poznali go, lecz uczynili z nim, co chcieli”. Ludzie nie rozpoznali w Janie posłańca Boga. Odrzucili jego wezwanie do nawrócenia, uwięzili go i skazali na śmierć. Los Jana stał się zapowiedzią losu samego Chrystusa. Tak jak odrzucono poprzednika Mesjasza, tak odrzucony zostanie również Mesjasz. Dlatego Jezus dodaje: „Tak i Syn Człowieczy będzie od nich cierpiał”.
W tym świetle słowa „Eliasz już przyszedł” nabierają głębokiego znaczenia. Nie są jedynie wyjaśnieniem proroctwa Malachiasza, ale także zapowiedzią męki Chrystusa. Historia Jana Chrzciciela staje się zapowiedzią historii Jezusa. Odrzucenie proroka poprzedza odrzucenie Zbawiciela.
Może jednak pojawić się pytanie: skoro Jan Chrzciciel jest zapowiedzianym Eliaszem, dlaczego podczas Przemienienia na górze ukazuje się sam Eliasz? Odpowiedź jest prosta. Jan nie był Eliaszem w sensie dosłownym, lecz pełnił jego misję. Eliasz pozostał tym samym prorokiem, którego Bóg przed wiekami zabrał do siebie na ognistym rydwanie (2 Krl 2,11). Dlatego mógł ukazać się wraz z Mojżeszem podczas Przemienienia Pańskiego. Mojżesz reprezentuje Prawo, Eliasz – Proroków. Ich obecność przy Chrystusie oznacza, że całe objawienie Starego Testamentu znajduje swoje wypełnienie w Jezusie.
To właśnie jest jedna z najpiękniejszych cech Pisma Świętego. Poszczególne wydarzenia nie są od siebie oderwane, lecz tworzą jedną historię zbawienia. Eliasz przygotowuje drogę Janowi przez swoje proroctwo i przykład życia, Jan przygotowuje drogę Chrystusowi przez wezwanie do nawrócenia, a Chrystus wypełnia wszystkie obietnice dane Izraelowi. W ten sposób Stary i Nowy Testament wzajemnie się wyjaśniają i prowadzą czytelnika do odkrycia, że centrum całej historii zbawienia stanowi Jezus Chrystus – obiecany Mesjasz i Syn Boży.
Dlatego słowa Jezusa: „Eliasz już przyszedł” są nie tylko odpowiedzią na pytanie uczniów. Są także zachętą dla każdego wierzącego, aby umiał rozpoznawać sposób działania Boga. Bóg pozostaje wierny swoim obietnicom, lecz często wypełnia je inaczej, niż oczekuje człowiek. Kto patrzy jedynie na zewnętrzne znaki, może nie dostrzec ich spełnienia. Kto natomiast czyta Pismo Święte z wiarą i pokorą, odkrywa niezwykłą jedność Bożego planu oraz mądrość Tego, który „na różne sposoby i wielokrotnie przemawiał niegdyś do ojców przez proroków, a w tych ostatecznych dniach przemówił do nas przez Syna” (por. Hbr 1,1–2).
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz