Łączna liczba wyświetleń

wtorek, 26 września 2017

Muszą wprawdzie przyjść zgorszenia


             Biblijny opis grzechu pierworodnego jest obrazem ludzkiej grzeszności. Wynika ona z ludzkiej natury i jest pozostałością, między innymi z instynktu zwierzęcego. W świecie zwierzęcym trwa walka samców o samicę. Należy sądzić, że tak było u pierwotnych ludzi. Nie znali oni zasad wzajemnego poszanowania. Walka o byt była podstawowym elementem przetrwania. To rodziło krzywdy, a wyrządzanie krzywdy jest grzechem.  Grzech pojawił się na świecie  w sposób naturalny.  Często z błahych powodów, np. braku sympatii do drugiej osoby, zazdrości itp. Księga Rodzaju wspomina: "bo usposobienie człowieka jest złe już od młodości" (Rdz 8,21). Jezus wyjaśnił to słowami: "Muszą wprawdzie przyjść zgorszenia" (Mt 18,6). On znał kulisy grzechu. Grzech był potrzebny do poznania dobra i do walki z nim. Przez pokonywanie grzechu przez człowieka, Bóg poznawał jego wartość.

           Hagiografowie zagadnienie grzechu pierworodnego przypisali Adamowi i Ewie. W ten sposób znaleziono winnych. Grzechu pierworodnemu przypisano znak, który miał automatycznie przechodził z pokolenia na pokolenie.

          Tłumaczenie naturalnego pochodzenia grzechu, że sprawcą jest Bóg swoją koncepcją doskonalenia się człowieka przez pokonywanie grzechu nie wchodziło w rachubę.

          Skoro grzech zrodził się z koncepcji Boga, tylko Bóg mógł ten grzech usunąć. Grzech pierworodny został pokonany ofiarą Jezusa Chrystusa.

          Na kanwie pojęcia grzechu pierworodnego powstała idea niepokalanego poczęcia.  Pojęcie grzeszności naturalnej nie odbiera  pojęciu niepokalanego poczęcia wartości czystości naturalnej. Matka Boża była po prosto pozbawiona chęci sięgania po grzech.  Jej ciąża albo temu zaprzecza, albo należy inaczej spojrzeć na zagadnienie współżycia seksualnego.

        Przede wszystkim życie seksualne należy zdjąć z piedestału religijnego, z nabożnych kapliczek i traktować je jako normalne zjawisko społeczne, ludzkie. Za takim podejściem są biblijne opisy poligamii małżeńskiej, drugorzędnych żon, niewolnic do rozrywek seksualnych,  prostytucja sakralna i innych nieczystości: "Nie będziesz obcował cieleśnie z żoną twojego bliźniego, wylewając nasienie; przez to stałbyś się nieczystym." (Kpł 18,20) .

poniedziałek, 25 września 2017

Biblia o dzisiejszej władzy


        Dla mnie postawa religijna członków PISu kojarzy się ze słowami z Księgi Malachiasza: "mówi Pan Zastępów, a przynosicie zwierzę skażone: chrome i chore - i składacie na ofiarę. Czy mam to przyjąć z upodobaniem z ręki waszej? - pyta Pan. Dlatego niech będzie przeklęty oszust, który mając w swej trzodzie samca, ślubuje [złożyć go na ofiarę], a potem składa Panu zwierzę skażone" (Ml 1,12). Dalej pasuje kolejny tekst: "Alboż godzi się człowiekowi oszukiwać Boga, jak wy Mnie oszukujecie? Pytacie: W czym oszukaliśmy Cię? W dziesięcinach i ofiarach. Jesteście zupełnie przeklęci, bo wy - i to cały naród - ustawicznie Mnie oszukujecie!" (Ml 3, 8–9).
    Perspektywa czasowa jest wątpliwa: "Bo oto nadchodzi dzień palący jak piec, a wszyscy pyszni i wszyscy wyrządzający krzywdę będą słomą, więc spali ich ten nadchodzący dzień, mówi Pan Zastępów, tak że nie pozostawi po nich ani korzenia, ani gałązki" (Ml 1,19).
          "Biada ci, kraju, którego królem jest prostak i gdzie książęta już z rana ucztują!  Szczęśliwyś, kraju, którego król ze szlachetnie urodzonych pochodzi" (Koh 10,16–17).  "Na chorobę pyszałka nie ma lekarstwa,
albowiem nasienie zła w nim zapuściło korzenie
" (Syr 3,28).  "Biada prawodawcom ustaw bezbożnych i tym, co ustanowili przepisy krzywdzące" (Iz 10,1). "Biada temu, który fałszem buduje swój dom, pomijając sprawiedliwość,
a swoje wysokie komnaty - bezprawiem
" (Jr 22,13).
          Pocieszenie odnajduję w słowach: "Zło jest tchórzliwe, w ten sposób potępia się samo"(Mdr 17,10). "Chociaż nietknięci są i tak liczni,  będą jednak wytępieni i zginą" (Na 1,12).
          Oto słowa pochodzące z ewangelii:  "Lud ten przybliża się do mnie usty swemi, i wargami czci mię; ale serce ich daleko jest ode mnie." (Mt 15,8). "Już siekiera do korzenia drzew jest przyłożona. Każde więc drzewo, które nie wydaje dobrego owocu, będzie wycięte i w ogień wrzucone" (Mt 3,10). "Czemu bojaźliwi jesteście, małej wiary?" (Mt 8,26). "Nie ma bowiem nic zakrytego, co by nie miało być wyjawione, ani nic tajemnego, o czym by się nie miano dowiedzieć" (Mt 10,26).) " Każde królestwo rozdzielone samo przeciwko sobie pustoszeje, i każde miasto albo dom, sam przeciwko sobie rozdzielony, nie ostoi się" (Mt 12,25).
         Przeciwnicy obecnej władzy domagają się delegalizacji PIS i ustąpienia obecnego rządu. "«Pozwól teraz, bo tak godzi się nam wypełnić wszystko, co sprawiedliwe" (Mt 3, 15); "Niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie. A co nadto jest, od Złego pochodzi" (Mt 5,37); "Nie dawajcie psom tego, co święte, i nie rzucajcie swych pereł przed świnie, by ich nie podeptały nogami, i obróciwszy się, was nie poszarpały" (Mt 7,6); "Z każdego bezużytecznego słowa, które wypowiedzą ludzie, zdadzą sprawę w dzień sądu" (Mt 12,36).

niedziela, 24 września 2017

Do czego służy Biblia


          Śledząc na przykładzie polskiego powstawania kolejnych wydań Biblii (Tysiąclecia) wynurza się refleksja o ilości błędów, które trzeba było usunąć w kolejnych wydaniach. To świadczy, że mamy do czynienie z dziełem ludzkim, narażonym na ludzkie niedoskonałości. Jak za tym należy taktować tę szczególną literaturę? 
          Według moich doświadczeń Pismo Święte jest przekazem przede wszystkim atmosfery religijnej, sacrum. Czytając poszczególne księgi czytający przeżywa ich treść. Z tego powodu jest ona bardzo przydatna w liturgii. Błędy historyczne, redakcyjne nie mają większego znaczenia. Liczy się energia duchowa, która z niej wypływa. Pod tym względem osiąga ona swój cel. Dla szukających Prawdy jest materiałem do badań i analiz. Na tej płaszczyźnie dostrzega się też jej wady. Pismo Święte nie jest przekazem historiograficznym. Za dużo jest w nim błędów, niedomówień, brak ciągłości i przekłamań. Można powiedzieć, że PŚ. jest obrazem religijnym wyrażonym słowami. To pozwala różnie odczytywać jej treść i budować swój własny obraz wiary. Być może spełniony jest w nim zamysł Boga. Nie do końca ujawniać tajemnice i pozostawiać miejsce na własne odczucia.
          Nie chodzi tu, aby powodować kakofonie wiary. ale bez przerwy budować jej trzon dynamiczny. Wielość i jakość ujęć religijnych powinny ubogacać wiarę, dostosowując ją do bieżących oczekiwań. Kościół widzi siłę w utrzymaniu jej stałego kręgosłupa. Ja dostrzegam potrzebę ciągłej akceptacji zmian, dostosowania jej do dzisiejszych wymogów. Jak sądzę, Bóg chce z nami nawiązywać kontakt językiem współczesnym.  Jego słowa przekazywane są przez ludzkie sumienia. Tam rodzi się współczesna translacja, operująca znakami czasu teraźniejszego.   

sobota, 23 września 2017

Odnowa religijna


           Jeroboam stając na czele Królestwa izraelskiego musiał zagospodarować wiarę mieszkańców. Tęsknili oni za swoją Świątynią jerozolimską, w której składali swoje ofiary. Tę pustkę trzeba było zapełnić. Zbudował dwa własne ośrodki sakralne w Betel i w Dan. Popełnił przy tym błąd. Zbudował złote cielca, którym miano składać ofiarę. Na dodatek miała być to ofiara krwawa. Powołał też własnych kapłanów, którzy byli ludźmi przypadkowymi pochodzących ze zwykłego ludu. Nie mieli oni kapłańskich rodowodów. Na tym niepewnym, sztucznym gruncie monoteistyczna religia judaistyczna nie miała prawa rozwijać się.  To musiało się źle skończyć.
       Hagiografowie ustami proroka Achiasza przekazali gorycz Boga nad tym co się stało. Bóg wywyższył Jeroboama, a ten Go zdradził powołując innych bogów.  Za niedługo zniknie całe królestwo izraelskie. Jego ziemia przejdzie pod panowanie Asyrejczyków (721 r. przed Chr). Napływowi osadnicy pogańscy wymieszają się z ludem izraelskim. Powstanie synkretyzm religijny. Pojawią się Samarytanie.
          Królestwo judzkie też przeżyje "trzęsienie  ziemi". Zmieniali się królowie. Jedni pozostawali wierni Bogu, inni Jemu się sprzeciwiali. Królestwo Judzkie upadnie (587 r. przed Chr.) zakończone niewolą babilońską.
        Niewola babilońska politycznie smutna dla Izraelitów stanie się miejscem odnowy religijnej. Kapłani żydowscy zrozumieli swój błąd i co utracili. Zrobili wszystko, żeby wrócić do korzeni swojej wiary, za cenę nawet nieetycznych posunięć. Na gwałt im był potrzebny nowy obraz wiary. Na nowo zredagowali Pismo Święte tak, aby inspirowało i zachęcało do powrotu do Boga. Jak to zrobili? Mamy przed oczami
wynik tych zabiegów – Pismo Święte.  W nim jest przedstawiona wizja hagiografów z czasów VII/VI wieku przed Chrystusem. Prawda wymieszana została z legendami i bajkami. Wszystko stało się dobre, do osiągnięcia religijnego celu. 
         Pismo Święte trzeba przetłumaczyć na języki narodowe. W Polsce prym wiedzie Biblia Tysiąclecia BT, która miała pięć głównych wydań. W kolejnych wydaniach usuwano poprzednie błędy redakcyjne i nie tylko.
          W wywiadzie udzielonym we wrześniu 2007, podczas 45. Sympozjum Biblistów Polskich w Pelpinie, Waldemar Chrostowski, przewodniczący Stowarzyszenia Biblistów Polskich przyznał, że istnieje potrzeba nowego tłumaczenia Pisma Świętego, które być może w jakiejś perspektywie czasowej zastąpi tłumaczenie Biblii Tysiąclecia obecnie używanej w liturgii – Język Biblii Tysiąclecia jest zrozumiały, ale czasy wymagają pewnych zmian translatorskich dla lepszej recepcji Słowa Bożego przez czytelnika.

piątek, 22 września 2017

Prostytucja sakralna


          Salomon rozpasany swoim bogactwem utracił kontrolę nad swoim sumieniem. Postawił na sprawy doczesne. Swoim żonom obcego pochodzenia pozwolił na uprawianie własnego kultu. Gorzej, bo przyłączał się do ich kultu i w nich uczestniczył:  "Zaczął bowiem czcić Asztartę, boginię Sydończyków, oraz Milkoma, ohydę Ammonitów. Salomon dopuścił się więc tego, co jest złe w oczach Pana, i nie okazał pełnego posłuszeństwa Panu, jak Dawid, jego ojciec. Salomon zbudował również posąg Kemoszowi, bożkowi moabskiemu, na górze na wschód od Jerozolimy, oraz Milkomowi, ohydzie Ammonitów. Tak samo uczynił wszystkim swoim żonom obcej narodowości, palącym kadzidła i składającym ofiary swoim bogom" (1 Krl 11,5–8.). Dziwić może to, że Salomon taki mądry, tak nierozważnie postąpił? Salomon jest klasycznym przykładem zdrady. Hagiografowie pisali, że Salomon kilka razy był upominany przez Boga, ale to lekceważył. Bóg osłabił względnie niego swoją Opatrzność.   Pojawił się jego przeciwnik Jeroboam, który doprowadził do rozłamu królestwa. On wykorzystał napięcia społeczne i niezadowolenie wykorzystywanego ludu. Nie można w nieskończoność uciskać lud. Zawsze akcja powoduje reakcję[1].
           Większość informacji o Salomonie pochodzi z Biblii (głównie z Pierwszej Księgi Królewskiej 1-11 i Drugiej Księgi Kronik 1-9); inne źródła historyczne są nieliczne i niepewne.
       Po śmierci Salomona czterdziestoletnie królestwo izraelskie rozpadło się. Powstało na północ królestwo izraelskie, a na południe judzkie. Władze w Judzie objął syn Salomona Roboam. Przez pierwsze trzy lata panowania Roboam pozostawał wierny kultowi jahwistycznemu. W tym czasie do Judy napłynęła spora fala emigrantów z Królestwa Północnego - byli to głównie lewici, uchodzący po tym, jak Jeroboam wprowadził kult bałwochwalczy. Później Roboam opowiedział się za kultami pogańskimi. Za jego panowania odrodził się też nierząd sakralny. Nierząd sakralny związany był z kultem bóstw miłości, płodności i macierzyństwa. Traktowano ją jako magiczne łączenie się z żywą przyrodą w celu wzmocnienia jej sił witalnych.
          Prostytucja sakralna była dochodowym interesem. Nie miała nic wspólnego z sacrum.  Grzech nieczystości zaczął się od Świątyni. Nie dziwi, że teraz odradza się w instytucjach kościelnych. Instytucja grzeszności wyszła na ulice.
         Może trzeba zmienić stosunek do prostytucji i traktować ją jako naturalny element życia społecznego. Zostawiam to zagadnienie do rozwagi czytelnikom.


[1] Rządzący miejcie się na baczności!

czwartek, 21 września 2017

Bóg zapłakał


        W Pierwszej Księdze Królewskiej pisze: bo nie ma człowieka, który by nie grzeszył (1 Krl 8,46). Podobne słowa wypowie Chrystus: Muszą wprawdzie przyjść zgorszenia (Mt 18,7). Ludzka natura była znana już hagiografów. To jednak z bożych tajemnic. W tym można doszukiwać się koncepcji szatana. Na bazie dynamicznych ułomności człowieka wykreowany został byt szatana. Zło zostało spersonifikowane, ubrane w szaty cielesne. To jest tajemnica głoszonego bytu szatana. Nie można dać wiary szatanowi, bo on bytowo nie istnieje. Generowane zło tworzy nie-byt szatana, czyli dynamiczną funkcję szatana, a to jest co innego. Takiego rozeznania brakuje w Kościele katolickim. Winni są depozytariusze wiary, którzy na kanwie ontologicznego szatana załatwiają swoje partykularne interesy. Nie powinno się straszyć wiernych  szatanem, ale pokazywać spustoszenia jakie można dokonać źle czyniąc.
        Hagiografowie osobą Salomona ukazali wielki grzech wobec Pana, a mianowicie niewierność. Jak w wielu miejscach Pisma Świętego Bóg jest Bogiem zazdrosnym: Ponieważ PAN, twój Bóg, jest ogniem pożerającym - On jest Bogiem zazdrosnym (Pwt 4,24). Dlaczego Bóg jest zazdrosny? Jemu nie brakuje niczego. Zdawałoby się, że to jest prawda. Myli się ten, który tak myśli. Słowo zazdrość oznacza pragnienie tego, co brakuje, a inni posiadają. Mówiąc, że wszystko jest w Bogu automatycznie należy do Boga. Jest jedna rzecz, która się tu wyłamuje. To miłość człowieka do Stwórcy. Bóg dając ludziom wolną wolę pragnie, aby była ona wykorzystana również do Jego miłowania. To miłowanie musi pochodzić z głębokich zakamarków serca. To powinien być czysty dar uczucia. Tym nie można się dzielić. O taką miłość Bóg jest zazdrosny. Bóg jest zazdrosny, gdy jakaś osoba oddaje komuś coś, co wyłącznie należy do Niego. Jeżeli ludzie czynią sobie jakieś przedmioty kultu (bożki), kłaniają się im i oddają im cześć, zamiast jedynemu Bogu, któremu wyłącznie się ona należy. Bóg jest zazdrosny o chwałę i oddanie, które do Niego należą. Jest to grzech (który Bóg zawarł w swoich przykazaniach), gdy czcimy lub służymy czemuś innemu aniżeli Bogu.
        Można zapytać dlaczego Bóg jest tak małostkowy w swej zazdrości? Wynika to z głębokich prawd teologicznych. Bóg stworzył Świat dla siebie. Stworzył mężczyznę i kobietę na swoje podobieństwo, aby inteligentne stworzenie jakim jest człowiek mógł głosić Światu – Bóg istnieje.
       Paradoksalnie to Bóg jest Osobą podobną do człowieka. Uniżył sam siebie wcielając się w ludzką postać.  Można Mu wtedy przypisać ludzkie uczucia. Można tu się oprzeć na widomym znaku Boga – Jezusie Chrystusie: Jezus zapłakał (J 11,35); Gdy zbliżył się do miasta, na jego widok zapłakał (Łk 19,41).
       W miłości do Boga zawiódł go Salomon. Miał do tego prawo przez swoją wolną wolę. 

środa, 20 września 2017

O aborcji jeszcze raz


       Chcę na wstępie zadeklarować. Jestem przeciwnikiem aborcji. Po prostu żal mi nowego życia, które jest wartością najwyższą. W pierwszym odruchu wszyscy mają na ustach – aborcja jest złem. Pomińmy emocje i głos serca i spokojnie rozważmy to zdarzenie opierając się na wiedzy.
      Komórka zapłodniona nie od razu nabiera cech istoty rozumnej.  Kilkudniowy zarodek nie ma nawet wyrobionego instynktu obronnego. W stanie embrionalnym jest wartością potencjalną związaną z nadzieją. Z niego urodzi się nowy człowiek. Nie każda nadzieja kończy się spełnieniem.
     Depozyt wiary podkreśla, że od chwili poczęcia ma się do czynienia z człowiekiem, który oprócz ciała ma duszę. Ta wiedza nie jest przekazana nam w sposób jednoznaczny. Jeżeli nigdzie nie ma określonego czasu hipostazy duszy i ciała to można sugerować własny punkt widzenia. Np. integracja dwóch natur następuje w momencie opuszczenia dziecka z łona matki. 
          Przyroda jest bardzo rozrzutna. Bierze w tym udział Stwórca. Znaczy, że w Jego ekonomii są dopuszczalne różne scenariusze. Nienarodzone istoty Bóg sam zagospodaruje. Ważne, aby nie cierpiały. Nie były one świadome sytuacji, ani nie odczuwały bólu.
         Jeżeli imperatyw: Nie będziesz zabijał  (Wj 20,13) nie jest doprecyzowany, to daje możliwość wyboru. Taki wybór niech będzie miała matka. Ona wie najlepiej co jest dobre dla jej dziecka. A jeżeli popełnia błąd, to Bóg zaopiekuje się dziecięciem w sposób najlepszy z możliwych.
        Jak pisałem rok temu: Prawo ludzkie ma służyć dobru ogółu.  Dotyczy również jednostki, ale jest granica której nie powinno się przekraczać. Tą granicą jest ciało kobiety. Dopóki nie narodzi się nowy człowiek, pozostaje on pod władzą wyłącznie kobiety. Ustanawianie prawa przeciw czy za aborcją jest nieporozumieniem i nadgorliwością ustawodawstwa. Należy ten problem zostawić wyłącznie kobietom. Gorliwość władz powinna skupić się na szerokiej pomocy kobietom ciężarnym, zwłaszcza gdy pomoc ta jest nieodzowna. Przy pomocy psychologa, pedagoga, lekarzy, rodziny, pomocy społecznej, osoby kochanej itp. można zatrzymać decyzję o aborcji. Kobieta musi sama sobie odpowiedzieć, czy będzie kochała kalekie maleństwo, czy pochodzące z gwałtu. Wychowywanie dzieci bez miłości jest dla nich wielką krzywdą. Brak ustawy zamyka niekończące się spory, w których prawie wszyscy mają swoją rację.