Łączna liczba wyświetleń

piątek, 24 listopada 2017

I nie dopuść, abyśmy ulegli pokusie


          Modlitwa Ojcze  Nasz (łac. Pater Noster) od dawna wzbudza u mnie emocje. Wersja katechetyczna różni się od  wersji ewangelicznej wg Ewangelii Mateusza Mt 6,9–13 i Ewangelii Łukasza Łk 11,1–4.  Kontrowersyjny fragment dotyczy wersetu:
Wg Ewangelii Mt i Łk jest:
i nie dopuść, abyśmy ulegli pokusie , ale nas zachowaj od złego.
Wg katechezy:
i nie wódź nas na pokuszenie, ale nas zbaw ode złego.
          Modlitwę Ojcze Nasz podał Jezus na prośbę jednego z uczniów: "Panie, naucz nas modlić się, jak Jan nauczył swoich uczniów" (Łk  11,1). Słowa modlitwy katechetycznej: i nie wódź nas na pokuszenie wyraźnie sugeruje że Bóg kusi człowieka.  Ta dwuznaczność pojawiła się również we francuskiej wersji modlitwy:
Wg Ewangelii:   
ne nous induis pas en tentation (nie wpędzaj nas w pokuszenie)
Wg katechezy:
Ne nous soumets pas à la tentation” („Nie poddawaj nas pokusie”)
         Kościół francuski aby uniknąć dwuznaczności zaproponował zmianę na:
Ne nous laisse pas entrer en tentation” (Nie pozwól, abyśmy popadli w pokusę).
         W niedzielę 3 grudnia tego roku  wejdzie ono w życie. Ordynariusz Grenoble wyjaśnił, że słowa pochodzące z Ewangelii wg św. Mateusza (6,13) są bardzo trudne do przetłumaczenia. Egzegeci uważają, że grecki czasownik „εἰσφέρω” (eisfero) oznaczający dosłownie „wnosić”, powinien być tłumaczony jako „Nie wprowadzaj nas w pokusę” lub „Nie pozwól, abyśmy popadli w pokusę”.
          Natomiast przyjęty w 1966 r. przekład zdaje się sugerować „pewną odpowiedzialność Boga za pokusę, która wiedzie do grzechu, tak jakby był On autorem zła”.
          Sprawa nie dotyczy jedynie Kościoła katolickiego we Francji. Dotyczy on również Kościoła belgijskiego. Również Zjednoczony Kościół Protestancki we Francji, grupujący luteran i ewangelików reformowanych, przyjął tę zmianę na swym synodzie krajowym wiosną 2016 r.
        W Polsce, skoro poradzono sobie z tłuczeniem ewangelicznym, to takie powinno znaleźć się w modlitwie katechetycznej. Na ten temat już wcześniej pisałem. Cieszę się, że choć jedna sprawa, przeze mnie poruszana, zmieni się po mojej myśli.      

czwartek, 23 listopada 2017

Bóg osobowy


         Od rozdziału 12 Księgi Rodzaju hagiografowie interesują się  tylko przodkami Abrama. Sposób ich narracji opiera się na bezpośrednim kontakcie Boga z człowiekiem: "Pan rzekł do Abrama" (Rdz 12,1). Aby nie wprowadzać ciągłego zamieszania przyjmę proponowany sposób narracji, który uważam za błędny (bezpośedni kontakt Boga z czlowiekiem). Charakterystyczny jest pierwszy nakaz Boga. Bóg karze Abramowi wyruszyć w Świat. Znaczy, zależy Mu na tym, że prawdy objawione przenosić dalej i rozgłaszać nowinę Boga jedynego. Bóg błogosławi rodzinie Abrama, a on buduje Mu ołtarze. Błogosławiąc Boga i celebrując Jego pamięć rozsławia  Jego imię. Religia monoteistyczna staje się popularna. Abram zostaje wzorem wiary. On będzie realizował Jego zamysły.  Na przykładzie podanych zdarzeń (niepewnie historycznych) hagiografowie ukazywać będą opiekę i Bożą Opatrzność. Opisana historia Abrama i jego żony, rodziny,  jest literacka, piękna i wyjątkowa.
Prawd historycznych można dopatrywać w zawiłościach tekstu. W ten sposób można poznać zwyczaje ówczesnych plemion, stosunki społeczne, stan moralny w nich panujące. Dla dobrego obserwatora i wnikliwego badacza tekstów biblijnych stan moralny bardzo się różni od naszego poczucia etycznego, ukształtowanego przez Ewangelię. Zapraszam do czytania tekstów biblijnych i rozkoszowania się ich oryginalnością.
          Rodzina Abrama wędrując przez ziemie kananejskie natrafiała na opory miejscowej ludności. Coraz wybuchały wojny pomiędzy plemionami, miastami. W tym wojennym zamieszaniu pojawia się kapłan Melchizedek, który czcił Boga jedynego, a nie pochodził z rodzimy Abrama: "Melchizedek zaś, król Szalemu, wyniósł chleb i wino; a [ponieważ] był on kapłanem Boga Najwyższego, błogosławił Abrama, mówiąc: «Niech będzie błogosławiony Abram przez Boga Najwyższego, Stwórcę nieba i ziemi!  Niech będzie błogosławiony Bóg Najwyższy, który w twe ręce wydał twoich wrogów!»" (Rdz 14,18–20). Informacja biblijna przekazuje tę prawdę, że Bóg został odczytany nie tylko przez naród żydowski. Tę mądrość pozyskało wielu. Gdyby wgłębiać się w inne religie Świata  prawda ta byłaby bardziej wyrazista. Poziom ludzkiego umysłu na całym Świecie pozwalał na odczytywanie Prawdy zakodowanej w każdym ludzki sercu. Religie Wschodu odczytywali Boga w obrazie panteistycznym. Inni w wybranych boskich bytach. Religia żydowska dopatrzyła się Boga osobowego, co uważam za najtrafniejsze.
        Dla mnie narracja atropologizująca jest denerwująca. Wiem, że bezpośredni kontakt zmysłowy z Bogiem nie jest możliwy. Dla ówczesnych czytelników jednak była jedyną do zrozumienia bożego przesłania. Dzisiaj jest szeroko stosowana w katechetyce, ale w przeciwieństwie do historii, jest coraz mniej rozumiana.  Społeczeństwa na tyle rozwinęły się, że liczy się coraz bardziej tzw. prawda obiektywna, racjonalna, faktograficzna.

środa, 22 listopada 2017

Rzeczy podobne poznajemy przez podobne


              W rozdziale 10 hagiograf podaje rodowód protoplastów Sema, ludności po potopowej.  Nie trzeba tego odczytywać dosłownie. Jest to zabieg liczący się w przyjętej narracji. Ludzkość poprzez Noego pochodzi od pierwszej pary, stworzonej przez Boga na Jego obraz.
              Mijały lata, zmienił się styl życia. Zaczęto wyrabiać cegłę paloną, budowano nią całe miasta. W umysłach ludzkich rodziła się pycha ludzkiej wielkości. Myśleli – Dobrze by było sięgnąć Nieba. Myślano. To niedaleko, rzut beretem. Niebo widać w zasięgu wzroku: "rzekli: «Chodźcie, zbudujemy sobie miasto i wieżę, której wierzchołek będzie sięgał nieba, i w ten sposób uczynimy sobie znak, abyśmy się nie rozproszyli po całej ziemi». " (Rdz 9,4), Pod pretekstem pragmatyzmu mieli ukryty cel. Poznać tajemnicę Boga.
          Bóg poznał ich zamiary. Sposób w jaki to czynili nie spodobał się Panu. Pomieszał im języki. Ta legenda o wieży Babel jest bardzo pouczająca. Nikt, kto pozostaje przy życiu w ziemskiej rzeczywistości, nie ma możliwości poznać tajemnic Bożych. Nie dlatego, że Bóg tego nie chce, ale jest to niemożliwe z racji odmienności natury: rzeczy podobne poznajemy przez podobne (Demokryt).
          W rodowodzie Sema hagiograf dochodzi do narodzenia się Abrama syna Teraha.  Jak pisze w przypisie do Rdz 11,1: "Folklorystyczne to opowiadanie ma wyjaśnić przyczynę różnorodności narodów i języków. Oto ludzkość po potopie oddala się coraz bardziej od Boga, dążąc do przekroczenia granic jej zakreślonych. Gigantyczna budowla jest ucieleśnieniem tych niezdrowych dążeń. (Archeologia dotąd odkryła w Mezopotamii wiele podobnych wież). Karą za rosnącą pychę jest rosnące nieporozumienie między narodami."
           Abram jest postacią wyróżnioną. Mniej ważna jest historyczna wartość przekazu.  Z punktu widzenia doktryny wiary to człowiek żyjący ok. 2 tys. lat przed Chrystusem, któremu Bóg Objawił swoje istnienie i swoje zamiary. Jest uważany za hebrajskiego patriarchę, ojca narodu żydowskiego, założyciela  religii monoteistycznej. Abraham uważany jest za człowieka, który był na tyle mądry aby odczytać w swoim sumieniu ze Stanu Prawdy, że jest Jeden, niepodzielny Stwórca Nieba i Ziemi i całego Świata.  Cała kolorystyka literacka z nim związana jest mało ważna. Liczy się teologiczny sens i Prawda. Bóg jest i On jest Przyczyną całego stworzenia. Każdy skutek ma swoją przyczynę. Ten logiczny aksjomat jest obowiązujący dla ludzi myślących, dla innych jest przedmiotem wiary.  Kto nie przyjmuje tej Prawdy skazuje się na niedorzeczności, zagubienie epistemologiczne.  Dla mnie Bóg jest podmiotem i przedmiotem wiedzy logicznej. Wiarę zachowuję dla innych aspektów doktryny religijnej.

wtorek, 21 listopada 2017

Naród wybrany


          "Po czym Bóg pobłogosławił Noego i jego synów, mówiąc do nich: «Bądźcie płodni i mnóżcie się, abyście zaludnili ziemię." (Rdz 9,1; 9,7). Wszystko trzeba zacząć od początku. Człowiek zdobył jednak doświadczenia, które go ubogaciły. Bóg "przymyka oko"  i zezwala na pokarm zwierzęcy. "Wszystko, co się porusza i żyje, jest przeznaczone dla was na pokarm, tak jak rośliny zielone, daję wam wszystko" (Rdz 9,3). Zastrzega jednak: " Nie wolno wam tylko jeść mięsa z krwią życia" (Rdz 4,4). Bóg domaga się od człowieka humanitaryzmu w obchodzeniu się ze zwierzętami. Przestrzega, że upomni się o każdą zwierzynę: "pomnę się o nią u każdego zwierzęcia" (Rdz 4,5) tak jak upomni się o każde przelaną ludzką krew: "Upomnę się też u człowieka o życie człowieka i u każdego - o życie brata. " (tamże). Dotychczasowa lektura biblijna pokazuje, jak bardzo nam daleko do boskiej doskonałości. Zadania, które wyznaczył Bóg człowiekowi będą aktualne przez tysiące lat.
         Z tej perykopy Rdz 9 odczytuję treść niebywałą. Bóg pochyla się nad człowiekiem, ustępuje mu, zgadza się na ludzką władczość: "Wszelkie zaś zwierzę na ziemi i wszelkie ptactwo powietrzne niechaj się was boi i lęka. " (Rdz 9,2); "Wy zaś bądźcie płodni i mnóżcie się; zaludniajcie ziemię i miejcie nad nią władzę» " (Rdz 9,7). W swej miłości obiecuje: " iż nigdy już nie zostanie zgładzona wodami potopu żadna istota żywa i już nigdy nie będzie potopu niszczącego ziemię»" (Rdz 9,11). Bóg zostawia ślad przymierza: " A gdy rozciągnę obłoki nad ziemią i gdy ukaże się ten łuk na obłokach,  wtedy wspomnę na moje przymierze, które zawarłem z wami i z wszelką istotą żywą, z każdym człowiekiem; i nie będzie już nigdy wód potopu na zniszczenie żadnego jestestwa. Gdy zatem będzie ten łuk na obłokach, patrząc na niego, wspomnę na przymierze wieczne między mną a wszelką istotą żyjącą w każdym ciele, które jest na ziemi»" (Rdz 9,15–16). Stwórca pozostawia naturalny znak w postaci tęczy dla siebie, aby nie zapomniał o swoim przyrzeczeniu. Odczytanie intencji Boga przez natchnionego hagiografa, o ile jest prawdziwe, jest fenomenalne i zarazem piękne w obrazie. Ukazuje Miłość Boga to swojego stworzenia. Podobnie uczyni Jezus, który stanie się sługą. Kto ma w sobie cień wrażliwości duchowej powinien pochylić się, wymawiając słowa adoracji Apostoła Tomasza: "Pan mój i Bóg mój! " (J 20,28).
         Hagiograf kontynuuje swój plan narracyjny pisząc: "Synami Noego, którzy wyszli z arki, byli Sem, Cham i Jafet. Cham był ojcem Kanaana. Ci trzej byli synami Noego i od nich to zaludniła się cała ziemia " (Rdz 9,18–19).
         Noe błogosławi Sema protoplastę narodu żydowskiego: "Niech będzie błogosławiony Pan, Bóg Sema!"  (Rdz 9,26). Naród żydowski zapamięta to i będzie to głosił całemu Światu. My jesteśmy narodem wybranym.

poniedziałek, 20 listopada 2017

Bezduszna losowość zdarzeń


       Hagiografowie  wychodząc od Adama i Ewy, poprzez syna Seta i jego pokolenia doszli do postaci Noego. Przez wskazaną długowieczność  potomków przeskoczyli oni setki, a może tysiące lat życia człowieka na ziemi pokazując jak odchodził człowiek od pierwotnej doskonałości do stanu grzeszności. Trzeba się zatrzymać w epoce mezolitycznej,  gdzieś ok. 8000 – 4800 przed Chrystusem, pomiędzy paleolitem a neolitem (schyłek zlodowacenia).  Ten okres był znamienny dla procesu przejmowania od Stwórcy kontroli nad ludzkim życiem, historią, ewolucją Świata. Człowiek sam musiał sobie radzić. Pojawiło się prawo świeckie. Prawa boskie były tylko echem, które odzywało się w sumieniach ludzi. Pomimo boskich sygnałów, królowała niegodziwość, o której wspomniał hagiograf: "Kiedy zaś Pan widział, że wielka jest niegodziwość ludzi na ziemi i że usposobienie ich jest wciąż złe,  żałował, że stworzył ludzi na ziemi, i zasmucił się" (Rdz 6,5) . Hagiografowie odczytali w swoim natchnieniach przerażającą wiadomość. Bóg żałował tego co uczynił (tamże).  To niepodobne, ale dające do myślenia. Czy Bóg przyznaje się do swojej porażki? Chciał pięknie, a wyszło średnio. Nie sposób dojść do tego, co odczuwał Bóg. Ważne jest jak to  odczytał człowiek. Człowiek stworzony na podobieństwo Boga może stać się Jego przeciwieństwem, złym, okrutnym i głupim. Człowiek mający wolną wolę króluje na Ziemi. W Niebie tych praw nie ma. Bóg "zachował się" zachowawczo – zmniejszył moc swoje Opatrzności. Skutkowało to tym, że na ziemi zaczęła królować bezduszna losowość zdarzeń. Brakowało boskiej opieki i ochrony. Dochodziło do naturalnych kataklizmów, w tym pojawił się potop. Czy można powiedzieć, że Bóg ukarał ludzi za ich grzechy? Jak głoszę od lat, Bóg w swej dobroci nie może nikogo karać. Jak tędy rozumieć pasywność Boga?
      Bóg działa na dwóch płaszczyznach, ogólnej i na poziomie osobistej iteracji.
To dwie przestrzenie działania, które są bardzo różne. W przestrzeni ogólnej działania Stwórcy przyrównałbym do działań dydaktycznych (potop), a na poziomie osobistym, na autostradzie duchowych kontaktów.
        W działaniach dydaktycznych rządzi swego rodzaju probabilistyka. Nie wszyscy są z tego zadowoleni. Trzeba na dokonane dzieła patrzyć szerzej. Kontakt osobisty jest bardzo różny i immanentny.
         Potop, który zdarzył się w wielu miejscach na ziemi  pokazany jest jako oczyszczenie ludzkiej populacji ze złych osobników.  Opatrzność Boża nad nimi nie czuwała. W przeciwieństwie do złych, Bóg wynagrodził sprawiedliwego Noe i jego rodzinę. Dwa opisy potopu pełne są symboliki. Obie zmierzają do nowego Aktu Przymierza Boga z człowiekiem. Na koniec Bóg stwierdził: "Nie będę już więcej złorzeczył ziemi ze względu na ludzi, bo usposobienie człowieka jest złe już od młodości." (Rdz 8,21). Bóg jakby machnął ręką na swoje dzieło. Człowiek jest tylko człowiekiem.

niedziela, 19 listopada 2017

Prawdy i legendy


          Hagiografowie Pisma Świętego albo popełnili gafę pisząc: "Kain zbliżył się do swej żony, a ona poczęła i urodziła Henocha" (Rdz 4,17), albo inaczej wyglądała faktografia wydarzeń. Optuję za drugim rozwiązaniem. Przyjmując pierwszy wariant trzeba się zgodzić z niedorzecznością. Poza Adamem i Ewą (Abel został zabity) nie było jeszcze ludzi. Kain nie mógł znaleźć sobie żony. Przy drugim wariancie, trzeba sobie jasno powiedzieć, że rodzina Adama i Ewy jest fikcją literacką. Służyła ona dla celów teologicznych, a nie historiograficznych.
          To rozłączność prawd teologicznych od historiograficznych, na dłuższą metę, jest denerwująca.  Nauka i wiara powinna zmierzać do jednej prawdy, dopuszczając tylko jej inny opis, spojrzenie. Ponieważ stykamy się z faktami dokonanymi musimy zagospodarować to co mamy i dalej borykać się z egzegezą biblijną, prawdą i legendą.
           Perykopa opowiadająca o potomstwie Kaina zawiera ważną informację. W owych czasach panowała poligamia: " Lamek wziął sobie dwie żony. Imię jednej było Ada, a drugiej - Sill " (Rdz4,19). Czyżby Bóg odstąpił od swej pierwotnej Opatrzności i dopuścił to, co później nazwie się grzechem? Wydaję się mi, ze Bóg zaczął realizować swój zamysł. Reżyserię światowego theatrum pozostawił człowiekowi. Na barkach człowieka spoczęła odpowiedzialność za bieg wydarzeń i ewolucję życia wspólnotowego. Człowiek musiał realizować własny scenariusz postępowania. Nadzorem dla niego pozostało jedynie sumienie. Na ziemi były już liczne plemiona, które toczyły ze sobą wojny. Moment jakby cofnięcia pierwotnej Opatrzności Bożej, w skali makro skutkował obniżeniu się moralności i powrót do zwierzęcości, zdziczeniu.
Zapanowała moralność silniejszego. Ginęło wielu mężczyzn. Proporcja została zachwiana. Trzeba było zagospodarować większą ilość kobiet. Dla wielu z nich, stale poniewieranych,  pojawiała się szansa lepszego ułożenia sobie życia. Poligamia dotykała bogaczy, których stać było na utrzymanie kilku żon. Pojawiły się haremy. To miejsce nie tylko przechowywały kobiety. Tam rodziła się kobieca społeczność. Z nich wykuwały się monarchinie i królowe. Kobiety zdobywały też władze. Historia zapamiętała wiele przykładów dzielnych i mądrych kobiet plemiennych, czy państwowych przywódców.
          W owych czasach życie seksualne było widziane bardziej pobłażliwie i nie tak regorystycznie. Dla ludzi było też tanią rozrywką fizyczną powszechnie dostępną. Pożądanie było odruchem naturalnym. Wyższa etycznie forma związków monogamicznych nie była odczytywana w sumieniu. Jezus powie:
" « lecz od początku tak nie było " (Mt 19,8). Z chwilą jak uczeni w piśmie zajęli się tą tematyką wzrosła rola wierności, cudzołóstwa. Najczęściej karana była kobieta.  W chrześcijaństwie dojdzie aż do obsesji na tym punkcie. Seks stał się
tematem przewodnim.

sobota, 18 listopada 2017

Szatan


Fragment z książki Nowatorskie koncepcje teologiczne w ujęciu filozoteistycznym, Egzegeza refleksyjna czterech ewangelii, Coriolanus 2013 r.

          Nauka Kościoła katolickiego (i nie tylko) głosi, że istnienie szatana jest faktem objawionym przez Boga. Ewangelia personifikuje zło nazywając je szatanem [1][1]. Usankcjonowane jest to kościelnym dogmatem. Absolutne zło, czyli definitywne i w pełni świadome, zostało nazwane w Ewangelii szatanem [..] nic nie wiemy na temat osobowości zła [2] [2]. Warto zaznaczyć, że osobowość ta jest anonimowa i bez własnego oblicza, rozpływająca się w bezpostaciowy byt. Od 120 r. zaczęto używać wody święconej do „wypędzania duchów” nieczystych. Czysto teoretyczne uznanie, że szatan jest kimś realnym, wydaje się bowiem niemal tak samo jałowe, jak zaprzeczanie jego istnienia [3][3] (Jacek Salij).
          Coraz więcej ludzi (uczonych, teologów) uważa jednak, że szatan (diabeł), jako byt nie istnieje i istnieć nie może. Zło jako zło nie ma przyczyny sprawczej, bo nie jest bytem (ks. Julisław Łukomski) [4][4]. Bardziej przyjmują istnienie pewnej idei czy koncepcji zła moralnego. Dobro i zło nie są właściwościami samej rzeczy, ale są tworami umysłu (Dawid Hume 1711–1776). Zło pochodzi od człowieka [5][5] (ks. Stanisław Grzybek). Dla wielu szatan jest elementem mitologii, legend i folkloru. Coraz szerzej uważa się, że demony to mity, twory czysto językowe, fabulacje, kreacje literackie i psychologiczne, zwidy psychoanalityczne [6][6] (Cz. Bartnik). Św. Augustyn usłyszał w kazaniach Ambrożego, że zło nie jest czymś materialnym, jak fantazjowali manichejczycy, ale jest tylko brakiem dobra [7][7]. Siły dobra i zła, nurtujące w sercu ludzkim, ulegały często personifikacji, jako duchy lub wręcz jako aniołowie dobrzy i źli[8] [8]. Skłonność do zła może być też wmontowana nawet w ludzki genotyp.
          Sobór Laterański IV w 1215 roku naukę Kościoła na temat szatana zwięźle ujął: Bóg w swej wszechmocy na początku czasu jednakowo stworzył oba porządki bytów z niczego: duchowe i cielesne, to znaczy świat aniołów i świat ziemski, a następnie świat ludzki, który w jakiś sposób obejmuje oba światy, ponieważ składa się z ducha i ciała. Diabeł zaś i inne złe duchy zostały z natury swej przez Boga stworzone jako dobre, a stały się złymi z własnej woli.
          Nauka Soboru Watykańskiego II o szatanie i demonach jest dość powściągliwa. Uczy, że w Jezusie Chrystusie Bóg wyrwał nas z mocy szatana i grzechu, oraz że działalność Kościoła prowadzi do zawstydzenia diabła. Zwolennikami  osobowego istnienia szatana, personifikacji zła byli papieże: Paweł VI i Jan Paweł II [9][9]. Papież Paweł VI podczas generalnej audiencji w dniu 15 listopada 1972 roku wyjaśnił: Wiemy, że w rzeczywistości istnieje ta istota, która wywołuje to ponure zamieszanie.
          W Starym Testamencie szatan miał rolę podrzędną. W Nowym Testamencie nabrał większego kolorytu i znaczenia. Szczytem jego popularności  były czasy Dantego Alighieri (1265–1321). Wizja szatana i piekła, nakreślona w Boskiej Komedii, żyje w umysłach ludzi do dnia dzisiejszego. Określenia dotyczące szatana można spotkać nawet w aforyzmach: Pieniądz wygrany – przez szatany dany; grosz zarobiony – błogosławiony.
          Istnieją na świecie pojęcia, definicje, które nie są zależne od istnienia Stwórcy. Matematycznie dwa dodać dwa jest zawsze cztery (chyba, że wynik będzie przedmiotem żartów). Podobnie prawa logiki są niezmienne (np. zasada sprzeczności: sąd nie może być zarazem prawdziwy i fałszywy). Bóg nie może zmieniać norm etycznych, bo je tylko odsłania na podstawie swej Istoty. W ekonomii funkcjonuje niezmienne prawo popytu i podaży. Względność kierunków jest instynktownie wyczuwalna itd. Można wymieniać wiele przykładów praw, które po prostu są i nie można mówić, że prawa te ustanowił Stwórca.
         Podobnie jest z ideą zła. Pojęcie to istnieje samo z siebie, jest wytworem konceptualnym i istniało zawsze. Zło nie jest bytem, lecz modalnością bytu [10] [10] (ks. prof. Cz. Bartnik). Inaczej mówiąc, zło powstaje na skutek złego działania. Nie pochodzi od Boga, lecz od człowieka. Zło pojmuje się jako relację międzypersonalną. Nie tyle „jest”, ile „staje się”. Od złych zło pochodzi (1 Sm 24,14). Jego wymiarem jest skala odległości duchowej od Boga, od zera do nieskończoności. Istoty posiadające wolną wolę mogą po nie sięgać. Bóg jest przykładem Dobra doskonałego i nieskończonego. Idea zła, najkrócej mówiąc, to to wszystko, co jest przeciwne dobru. Złem jest wszystko, co niweczy i rozbija osobę własną, a następnie co godzi w drugą osobę [11] [11]. Do nich zaliczają się złe uczynki, złe myśli, ale i brak dobrych uczynków. Bóg dał możliwość analizowania, co jest dobre, a co złe. Dał też możliwość wyboru. W relacji: człowiek – człowiek zło rodzi się z wolności, słabości, niewiedzy, błędu i przewrotności osoby.  Bóg dopuszcza zło, bo szanuje godność i wolność człowieka.  Ks. Włodzimierz Sedlak pisał, że zło jest przypadkiem, ale nie naturą [12] [12]. Szwajcarski teolog, duchowny katolicki Hans Küng w kolejnym już wydaniu tłumaczenia swojego teolo­­gi­cz­­nego bestsellera Credo  zapewnia:  Nie, nie musimy dziś przyjmować mitologicznych wyobrażeń szatana i legionu je­go diabłów.  Katolicki profesor teologii Herbert Haag również nie uznaje osobowego szatana. Kardynał Joseph Ratzinger pisze: Profesor Haag żegna się z diabłem nie jako egzegeta, nie jako wykładowca Pisma Świętego, lecz jako człowiek „dzisiejszych czasów”, który istnienie szatana uważa za niemożliwe do podtrzymania.
          Pogląd filozoteizmu, że anioły są jedynie figurami wykreowanymi w umyśle, automatycznie pozbawia szatana pochodzenia anielskiego. Być może demony (szatan) są to upadłe dusze ludzkie, które wpisują się w obraz szatana. Satanas po grecku odnosi się również do ludzi, którzy przeciwstawiają się Bogu. Jezus zwrócił się do Piotra słowami: Zejdź Mi z oczu, szatanie! (Mk 8,33; Mt 16,23). Zdanie to jest bardzo pouczające. Gdyby przyjąć istnienie realne szatana jako ducha nieczystego, to Jezus przyrównując Piotra do niego popełniłby błąd ontologiczny. Wykluczając Jego pomyłkę należy uznać, że Jezus użył wyrazu „szatanie” metaforycznie. Dalsze słowa są również pouczające. Jezus tłumaczy, dlaczego Piotr jest dla Niego zawadą: bo myślisz nie na sposób Boży, lecz na ludzki (Mt 16,23). Myślenie po ludzku wyklucza Boże spojrzenie.
          Dziś coraz więcej teologów mówi, że „upadek aniołów” to czysty mit bez żadnych podstaw w rzeczywistości (E. Drewermann, F. Schupp, H. Küng, H. Vorgrimler, L. Robberechts, J. Vermeylen).
          W wiekach oświecenia, XVII i XVIII w., pojawiły się wątpliwości. Można je odczytać w pracach Balthasara Bekkera (1634–1698) pt. Die bezauberte Welt (Zaczarowany świat) i Christiana Thomasiusa (1655–1728). Obaj autorzy „na podstawie rozumu” odrzucali wpływ złych duchów.
          W XIX wieku Schleiermacher był zdania, że wyobrażenie diabła jest tak dalece „niemożliwe do utrzymania”, iż nie powinno się tego „nikomu wmawiać”. Zresztą w teologii ewangelickiej podobne poglądy były już od dawna rozprzestrzenione (Ritschl, Schlatter, Gloege). Rudolf Bultmann mówi o niemożliwości pogodzenia „światła elektrycznego, radia, licznych środków” ze światem „duchów i cudów Nowego Testamentu”.
          W Ewangeliach szatan przedstawiany jest jako realny byt według ówczesnej wiary. Sam Jezus wielokrotnie używa tej figury stylistycznej (szatana), bo jest ona bardziej wyrazista (zwięzła), niż zamienne mówienie o pokusie wynikającej  z atrakcyjności zła. Problemem nie jest szatan, ale grzech.
           Jezus uzdrowił kobietę, która od 18 lat była pochylona i w żaden sposób nie mogła się wyprostować. Do kobiety powiedział: Niewiasto, jesteś wolna od swojej niemocy (Łk 13,12). Pochylenie postawy kobiety można zdiagnozować porażeniem mięśni lub nerwów [13] [13]. Potem Jezus użył innego określenia: A tej córki Abrahama, którą szatan osiemnaście lat trzymał na uwięzi... (Łk 13,16). Widać tu wyraźnie, że słowo szatan zostało użyte jako zło wynikające z choroby. 
          Z nastaniem wieczora przyprowadzono Mu wielu opętanych. On słowem wypędził złe duchy i wszystkich chorych uzdrowił (Mt 8,16). Niektórzy uznają te słowa za potwierdzenie istnienia złych duchów. Dalszy tekst wyjaśnia jednak: Tak oto spełniło się słowo proroka Izajasza:  On wziął na siebie nasze słabości i nosił nasze choroby (Mt 8,17; Iz 53,4).  Złe duchy, opętania to ludzkie słabości i choroby. Przeważnie tam, gdzie mowa jest o duchach nieczystych, tam mówi się równocześnie o chorobach:  Wtedy przywołał do siebie dwunastu swoich uczniów i udzielił im władzy nad duchami nieczystymi, aby je wypędzali i leczyli wszystkie choroby i wszelkie słabości (Mt 10,1).
          Podobnie zdarzyło się, gdy Jezus wyrzucał „złe duchy” z dwóch opętanych. Ich choroba psychiczna przeszła na trzodę, która w szale rzuciła się w fale (Mt 8,28–32);  Wówczas przyprowadzono Mu opętanego, który był niewidomy i niemy. Uzdrowił go,... (Mt 12,22).
          Szymonie, Szymonie, oto szatan domagał się, żeby was przesiać jak pszenicę; ale Ja prosiłem za tobą, żeby nie ustała twoja wiara (Łk 22,31). Gdyby istniał szatan, Jezus mógłby go odsunąć od Szymona jednym nakazem. Modlił się jedynie o dotrzymanie wiary i żeby nie ulegali pokusie.
          Teraz odbywa się sąd nad tym światem. Teraz władca tego świata zostanie precz wyrzucony (J 12,31). Odczytując literalnie te słowa, szatana już dawno nie powinno być.
          W Ewangelii Mateusza jest odwrotnie. Najpierw mówi się o chorobie:  Panie, zlituj się nad moim synem! Jest epileptykiem i bardzo cierpi (Mt 17,15), a następnie:  Jezus rozkazał mu surowo, i zły duch opuścił go  (Mt 17,18). Widać tu wyraźną identyfikację choroby (epilepsji) ze złym duchem. Zdaniem filozoteizmu popełniają błąd ci, którzy personifikują choroby jako demony [14] [14].
           Jezus w przypowieści o chwaście (Mt 13,24–30) dał zgoła odmienną lekcję. Nie posługuje się szatanem, lecz mówi o nieprzyjaznym człowieku, który zasiał chwasty. Wskazał tym samym źródło zła – jest nim człowiek, a nie szatan. Nieco dalej, w tekście dotyczącym nieprzyjaznego człowieka nazywa się już go diabłem: Nieprzyjacielem, który posiał chwast, jest diabeł (Mt 13,39). Podobnego porównania człowieka do szatana użył Jezus, mówiąc do Piotra: i rzekł do Piotra: «Zejdź Mi z oczu, szatanie»!   (Mt 16,23). Można odnieś wrażenie, że szatan jest tu jedynie figurą literacką.
        W Drugim Liście do Koryntian Paweł pisze:  ażeby nie uwiódł nas szatan, którego knowania dobrze są nam znane (2 Kor 2,11). W przypisie do słowa szatan jest wyjaśnienie tej figury literackiej: Przez brak miłosierdzia względem winnego.             
          Jeżeli używa się określeń: szatan to osamotnione „ja”, persona deformata [15] [15], to pojęcie to jest skierowane na człowieka, a nie na byt osobno istniejący.          
          N. A. Bierdiajew (1874–1948) odrzucał naukę o wieczności piekła, przyjmował natomiast ideę apokatastazy (końcowa i ostateczna odnowa całego stworzenia) [16] [16]. Chrześcijaństwo uważał za religię miłości, wolności i twórczego działania. Jego zdaniem epoka rozłamu chrześcijaństwa zbliża się ku końcowi. Uważał, że pojednanie powinno zacząć się od samych wiernych.
          Gdyby głównym winowajcą naszych grzechów był tylko szatan, to trudno byłoby zrozumieć Boga, że nie pozbawił go mocy działania. Ze swego Miłosierdzia, jednym zakazem uczyniłby wielkie dobro zdejmując tak wielki ciężar z ludzkości. Do Boga, który pozwala szatanowi na działanie, można byłoby mieć pretensje i zarzuty, że współdziała w jakiejś perfidnej grze i karkołomnej kombinacji. Czym innym jest pokusa wynikająca z atrakcyjności zła. Tu sam człowiek, mając wolną wolę, musi podejmować decyzję.
          Usunięcie „szatana” z realnego istnienia może wzbudzić u czytelników szok. Pojęcia aniołów i szatana są zakodowane w umysłach ludzkich bardzo mocno przez tysiącletnie powielane przekazy.
          Szatan jako samodzielny byt nie istnieje, ale istnieje zła emocja (funkcjonał). Funkcjonał nie jest istotą bytową, lecz dynamiczną. Zło jest integralnie związany z przygodnością istnienia. Wszystko co ma wymiar skończony posiada jakieś braki i niedoskonałości.   Atrakcyjność zła ma charakter potencjalny (jest w możności; adiafora). Gdy jej się ulegnie, generuje się zła energia (funkcjonał), która się rozchodzi i czyni szkody. Funkcjonał posiada w sobie moc oddziaływania. Być może dlatego mówi się, że zło panuje nad światem.
          Warto zwrócić uwagę na wersety z Pisma świętego, np.: Niepodobna, żeby nie przyszły zgorszenia; lecz biada temu, przez którego przychodzą (Mt 18,8; Łk 17,1); Nie sądźcie, że przyszedłem pokój przynieść na ziemię. Nie przyszedłem przynieść pokoju, ale miecz (Mt 10,34). Trzeba zrozumieć ekonomię Bożego zamysłu. Dla szatana nie było i nie ma tam miejsca.



[1] Kwestia personifikacji jest wielką tajemnicą w wierze, jak personifikacja jedynego Boga w trzy Osoby – Ojca, Syna i Ducha Świętego. − [w:] tamże, s. 229.
[2] Tamże, s. 228−229.
[3] Jacek Salij, Pytania nieobojętne, Wyd. W drodze, Poznań 1988, s. 38.
[4] Julisław Łukomski, Elementy filozofii, Wszechnica Świętokrzyska, Kielce 2014, s. 178.
[5] Michał Heller, Michał Drożdż, Początek Świata – Biblia a nauka, Wyd. BIBLOS, Tarnów 1998, s. 45.
[6] Czesław Stanisław Bartnik, Dogmatyka katolicka, tom I, Wyd. KUL, Lublin 1999, s. 468.
[7] Michał Heller, Michał Drożdż, Początek Świata – Biblia a nauka, Wyd. BIBLOS, Tarnów 1998, s. 108. Por. Ambroży, Hexameron, 2,8,30.
[8] Hasło: Anioł [w:] Encyklopedia katolicka, tom I, Wyd. TN KUL, Lublin 1985, kol. 606.
[9] Czesław Stanisław Bartnik, Dogmatyka katolicka, tom I, Wyd. KUL, Lublin 1999, s. 333.
[10] Tamże, s. 130.
[11] Tamże, s. 153.
[12] Włodzimierz Sedlak, Teologia Ewangelii, Wyd. Pallottinum, Poznań 1989, s. 228.
[13] Karol Herman Schelkle, Teologia Nowego Testamentu, Stworzenie, Wyd. WAM, Kraków 1984, s. 43.
[14] Jacek Salij, Pytanie nieobojętne, Wyd. W drodze, Poznań 1988, s. 39.
[15] Antoni J. Nowak, Kapłaństwo kobiety, Wyd. KUL, Lublin 1998, przypis s. 13.
[16] Bierdiajew M., O przeznaczeniu człowieka. Zarys etyki paradoksalnej, przeł. H. Paprocki, Kęty 2006, s. 280.