Łączna liczba wyświetleń

niedziela, 31 października 2021

Przeciwniczka aborcji

 

          Kaja Godek od wielu lat jest aktywną przeciwniczką aborcji, a od niedawna także szczepień. Znana jest również z niechęci, a nawet walki ze środowiskiem osób LGBT+. Do Sejmu trafił projekt ustawy "Stop LGBT", który w izbie niższej złożyła Fundacja Życie i Rodzina Kai Godek. Projekt ma na celu walkę z szerzeniem "propagandy homoseksualnej w przestrzeni publicznej".

          Kaja Godek została doświadczona przez los. Urodziła chłopczyka z zespołem Downa. Na poród zgodziła się z całą odpowiedzialnością. Jej determinacja była godna podziwu, ale przy tym postanowiła narzucić innym swój punkt widzenia. Jej przekonania wywodzą się z doktryny katolickiej, która stała się jej światopoglądem fundamentalnym. Jest ona przykładem osoby, która głoszoną przez Kościół doktrynę wiary zaakceptowała bezkrytycznie. Można by było pochwalić ją za to zawierzenie, ale wiara ciągle potrzebuje nowego spojrzenia, nowszej egzegezy. Bez rewizji doktryny wiary pozostaje się w fundamentalnym spojrzeniu. Jej fundamentalna wiara nie uprawnia jej do edukacji innych. Zamiast przekazywać Prawdę, przekazuje się poglądy przodków. W rewizji doktryny wiary nie ma sprzeczności z fundamentem wiary jakim jest wiara, czy akceptacja istnienia Stwórcy. Problem jest w całym anturażu doktryny wiary. Dyletanci pozostają  w przestrzeni doktryny naiwnej (parafialna).

          Pomijam jej opinie na temat osób LGBT+, bo w tym odczytuję nienawiść do zmienności i niezrozumienie idei stwórczych Boga, w którego wierzymy podobnie.      

Kaja Godek chce zapewnić ochronę "symboli religijnych oraz przedmiotów związanych z praktykowaniem obrzędów religijnych w sposób mogący obrazić uczucia religijne innych osób, w tym poprzez ich artystyczne przetworzenie". W tym    dostrzegam niedojrzałość myśli i niezrozumienie idei chrześcijańskich. Religia chrześcijańska opiera się na miłości szeroko rozumianej.

         Kto mówi: "Aborcja to pandemia o wiele gorsza niż koronawirus", ten daje świadectwo swoich nieprzemyślanych myśli. Głupotą było mówienie, że aborcja upośledzonego płodu jest niezgodna z Konstytucją. Nie oto tu chodzi. Co innego jest usuwanie wykształconego dziecka w łonie matki, a co innego zapłodnionej komórki jajowej. Głos Kościoła, że człowiek powstaje od momentu poczęcia jest tylko życzeniem i nadzieją, aby z zygoty wykształcił się nowy człowiek, Na ten temat już pisałem. Jestem wielkim przeciwnikiem zabijania płodu przed porodem, ale szanuję wolę matki, która podjęła się trudu narodzenia nowego człowieka. Nieuprawnione, wręcz głupie są jej słowa wypowiedziane w 2018 roku w Polsat News: "Irlandia nie może być określana jako kraj katolicki, jeżeli tam premierem jest zadeklarowany gej, który obnosi się ze swoją dziwną orientacją (...) swoje zboczenie, publicznie, ludziom". Pytana, czy jeśli ktoś jest osobą homoseksualną, to jest "zboczeńcem", odparła: "To jest zboczony, tak".

          To, że mam żal do polskiego społeczeństwa, które opowiada się po złej stronie mocy to mogę jeszcze  przeboleć i zrozumieć (głupi i ciemny naród), ale że 235 parlamentarzystów, osoby którzy można uważać za kwiat intelektualny polskiego narodu głosowało za dalszymi pracami legislacyjnymi ohydnego projektu propagowanego przez Kaję Godek,  wprowadza mnie w wielki smutek. Nie mam serca dla tej opcji politycznej. Czuję się jak Żydzi  pozbawieni Bożej opieki. W czym zawiniła Polska, że dotyka ją taki los!?

 

        A może to wszystko jest zasłoną na szalejącą drożyznę, aby społeczeństwo zajęło się innymi sprawami? Nasz polityczny Demon jest do tego zdolny. Mamienie społeczeństwa jest jego specjalnością?

 

adres e-mail: p.porebski@onet.pl Prywatne konto bankowe SWIFT BPKOPLPW 13102026290000950200272633 https://zrzutka.pl/z/pawel1949

 

sobota, 30 października 2021

Im się to, po prostu, należało

 

          W Księdze Liczb czytamy: "Rzekł Pan do Aarona: "Nie będziesz miał dziedzictwa w ich kraju; nie otrzymasz również pośród nich żadnego przydziału ziemi; Ja jestem działem twoim i dziedzictwem twoim pośród Izraelitów. Oto oddaję lewitom jako dziedzictwo wszystkie dziesięciny składane przez Izraelitów w zamian za służbę, jaką pełnią w Namiocie Spotkania. Izraelici nie będą się mogli zbliżać do Namiotu Spotkania, by nie byli winni grzechu zasługującego na śmierć. Sami tylko lewici mogą pełnić służbę w Namiocie Spotkania i będą dźwigać ciężar ich win. To jest prawo wiekuiste dla waszych potomków: lewici nie będą posiadali żadnego dziedzictwa pośród Izraelitów, lecz dałem im jako dziedzictwo dziesięciny, które Izraelici przynoszą Panu w ofierze. Dlatego też o nich powiedziałem, że nie otrzymają dziedzictwa pośród Izraelitów" (Lb 18,20–31). Kapłani i Lewici utrzymywali się z ofiar i dziesięcin. Innym źródłem pożywienia dla kapłanów i lewitów były "pierwociny", o ile były czyste. Lewici umieli czyta i pisać, umożliwiało im odpłatne przepisywanie różnych dokumentów i wypełnianiu formularzy. Zarobki te wystarczały na utrzymywaniu swych rodzin.

         W chrześcijaństwie Apostoł Paweł domagał się zapłaty za prowadzenie misji. Wprowadził na scenę religii zawód kapłański. I tak to jest do dzisiaj. Kiedy Kościół stał się państwem w IV wieku kapłani podejmowali stanowiska państwowe. W ten sposób mamona zawładnęła światem chrześcijańskim. Powoli to ona stała się ważnym atrybutem władzy i życia kapłańskiego. Duszpasterstwo pozostało dla nie skażonych kapłanów i braci zakonnych, których obowiązywał nakaz posiadania własnego majątku.

          W polityce, chcąc pozyskać sojusznika politycznego obdarowano kler różnymi darami, w tym oddawano ziemie. Kościół zaczął się bogacić. Znam polskiego kapłana który w latach minionych chwalił się, że może sprowadzić auto z zagranicy bez dodatkowych opłat. Nie widziałem u niego żadnych głębszych refleksji. Według klasyka (p. B. Szydło) – "im się to, po prostu, należało". Kościół tylko pozornie dba o świadomość religijną, bo ciemnym ludem łatwiej się rządzi. Doszło  tego, że polscy katolicy mają bardzo słabą wiedzę o wyznawanej religii. Świetnie to obrazuje scena filmowa w serialu "Rancho", w której ksiądz wypytuje z religii spotkanych mieszkańców wsi Wilkowyje. Według nich Matka Boska jest Polką, bo mamy Matkę Polską Częstochowską, a w dalszym rozumieniu Jezus jest Polakiem, bo Matka była Polką. Ewangelistów było trzech, bo słyszeli o istnieniu Trójcy Świętej. Zrywając boki ze śmiechu ogarniał mnie smutek.

          Polscy wierni nie rozróżniają Prawdy od obrazu religijnego. Mieszają Prawdę z ułudą, metafory z faktografią. Katecheza sprowadza Boga do Władcy świata, który w każdej chwili może wiernych ukarać. Bogu pamięta się  bardziej to, że zesłał Potop niż to że utrzymuje Świat w istnieniu i daje nam nadzieję wieczności.

Fałszywa bojaźń przed Nim jest trucizną w relacji wiernych ze Stwórcą.

 

adres e-mail: p.porebski@onet.pl Prywatne konto bankowe SWIFT BPKOPLPW 13102026290000950200272633 https://zrzutka.pl/z/pawel1949

 

piątek, 29 października 2021

Polski Episkopat

 

          Polski Episkopat udał się z wizytą do papieża Franciszka. Choć spotkanie ma charakter cykliczny i formalny, wszystko wskazuje na to, że tym razem nie zabraknie ostrych słów i trudnych tematów. Od zaniedbań ws. ścigania pedofilii, przez mieszanie Kościoła i polityki, po kryzys migracyjny.

          Nie tylko moim zdaniem papież Franciszek powinien wymienić cały polski episkopat, bo nie sprawdził się w działaniu. Może tak drastyczne cięcie będzie aggiornamento dla Polskiego Kościoła. Jako człowiek silnie związany z wiarą byłbym zadowolony i pełen nadziei, że powstanie nowa hierarchia, która poprowadzi Kościół Polski na drogę Chrystusową.

          Pragnę Kościoła w którym bym czuł się dobrze. Jak dawniej, ksiądz cieszyłby się autorytetem. Aby biła od niego dobroć, pobożność, skromność. Takim pasterzy potrzeba, aby społeczeństwo wróciło do Kościoła. Potencjał wiary nadal istnieje. Potrzeba tylko wykorzenić pychę i butę. Kościół Chrystusowy powinien być skromny, powinien naśladować Chrystusa. Zgromadzone przez wieki bogactwa należy umieścić tam gdzie potrzebne są środki  do dalsze ewangelizacji i utrzymaniu depozytów wiary. 

          Znałem wielu księży, różnej proweniencji i na wszystkich w jakiś sposób się zawiodłem. Nie spełnili moich oczekiwań. Może popełniałem błąd oczekując od nich świętości.  Współczuję młodym adeptom do kapłaństwa. Wchodząc w progi kleru od razu łamane są ich kręgosłupy. Idee, wiara, nadzieje które były ich depozytem światopoglądu, muszą iść w niebyt. Musieli grać tak jak im nakazano.

          W czasie studiowania teologii dla świeckich przypominam sobie narrację wykładów. Wtedy byłem tak zafascynowałem problematyką, że nie zauważałem tego co sobie teraz przypominam. Nie będę się znęcał nad wykładowcami. Niektórych bardzo polubiłem. Z tego okresu nauczyłem się poruszać wokół tej problematyki, poszukiwać odpowiednią literaturę, tekstów teologicznych, egzegezę i hermeneutykę biblijną. Wiedza przyszła później, jak sam zacząłem studiować we własnym zakresie. Pozbyłem się nakazów i zakazów. Do tematyki podszedłem fenomenologicznie (bez obciążeń). Mając za sobą studia (geofizykę) próbowałem zachęcić ówczesnego rektora do współpracy. Chciałem za darmo wygłosić kilka wykładów z fizyki współczesnej, aby kleryków zachęcić do studiowania praw przyrody w powiązaniu z teologią. Z moich propozycji nie skorzystano.

         Gdybym nie był dalej zafascynowany poszukiwaniem Prawdy, to dawno dałbym sobie spokój i zajął bym się "hodowlą kwiatków". Ależ cóż, nie mogę się wyzwolić od mojej pasji. Być może ona pozwala mi dalej pracować zarobkowo i utrzymywać rozum w jakieś umiarkowanej kondycji. Zresztą, wszystko pozostawiam w rękach Opatrzności.

 

adres e-mail: p.porebski@onet.pl Prywatne konto bankowe SWIFT BPKOPLPW 13102026290000950200272633 https://zrzutka.pl/z/pawel1949

 

czwartek, 28 października 2021

Kontakt z Bogiem

 

          Czy wiara jest aktem prawdziwym, czy tylko wolą posiadania wiary? Wiele osób uważa, że modlitwa jest wewnętrznym monologiem, bo nie czuje się z Nim kontaktu. Mają pretensje do Boga, że milczy. Niektórzy, w dobrej wierze ufają najbliższym (matce, ojcu,..) którzy deklarują duchowy kontakt z Bogiem.  Zawierzając ich wierze deklarują się jako osoby wierzące.

          Powyższe słowa,  z życia wzięte są przykładem wiary wspólnotowej.  Wiara innych jest zaraźliwa, jest motorem napędowym. Nie wszyscy mają w sobie  wyrobioną wrażliwość duchową. Zawieruchy świata  przytępiają naturalną skłonność do przestrzeni duchowej. Priorytetem stają się kariera, walka o byt. Wiele osób uważa, że z wiarą można jeszcze poczekać. Ci którzy mają potrzebę wsparcia duchowego wielokrotnie wołają: "O Boże, nie trwaj w milczeniu, nie milcz i nie spoczywaj, Boże! " (Ps 83,2).

           Zazwyczaj takie wołanie wnoszą ludzie cierpiący. Cierpienie które nie wynika z Bożego doświadczania są spowodowane losem, profanum życia,  grzechami. W takiej sytuacji Bóg milczy. Panujący wokół chaos złych emocji (grzeszność) nie sprzyja zbliżaniu się do Boga. Należy wyciszyć duszę i otworzyć się na Boga. Trzeba tego pragnąć. Do tego trzeba potrzebne są  odpowiednie warunki, 

 

adres e-mail: p.porebski@onet.pl Prywatne konto bankowe SWIFT BPKOPLPW 13102026290000950200272633 https://zrzutka.pl/z/pawel1949

 

            Gdy Bóg doświadcza kogoś, siłą rzeczy, nawiązują z nim kontakt. Na tej autostradzie dialog jest możliwy, bo kontakt sam Bóg inicjuje. Mam w tej materii własne doświadczenia. Gdy wołanie wypływa z głębin serca i duszy głos Jego jest słyszalny. W mózgu pojawiają się myśli, które same w sobie są dobre, a takie są głosem Boga. Gdy pojawia się niecierpliwość i uczucia pretensji do Boga, to są to myśli własne (profanum). Trzeba umieć rozdzielać, co jest jakiego pochodzenia.

             Kontakt z Bogiem wymusza czystość duszy i dobrych intencji. Brak kontaktu z Bogiem zależy więc od osoby. Można również wypracować sobie autostradę do Boga poprzez akty dobroci, postów, ofiary. Nie dlatego aby Boga przekupić, ale udoskonalić własną duszę.  Można odpowiednimi aktami skruszyć pancerz który okrywa własne wnętrze. Akty prowadzące do kontaktu z Bogiem są drogą. Niekiedy jest ona wyboista, trudna, ale możliwa.  

środa, 27 października 2021

Bohaterskie samobójstwo

 

          Istnieje powszechne przekonanie, ze nie wolno odbierać sobie życia. Życie  jest darem od Boga i do Niego należy. Religia jest krytyczna wobec  samobójców.  Jednak są w życiu sytuację, w której samobójstwo można oceniać inaczej.

           W 73 roku po Chr. pod koniec wojny Żydowskiej w Masadzie, twierdzy wybudowanej przez króla Heroda Wielkiego  zamknęła się grupa najbardziej radykalnych żydowskich przeciwników Rzymu, sykariuszy[1] pod wodzą Eleazara ben Jaira. Wydawało się, że Masada była twierdzą nie zdobycia.  Rzymianie chcieli ja zdobyć za wszelką cenę. Początkowo chcieli zagłodzić załogę, ale Żydzi mieli duże ilości wody i zapasy żywności. Rzymianie musieli obrać inną taktykę – rozpoczęli uciążliwe prace, sypiąc siłami tysięcy żydowskich jeńców wysokie rampy ziemne i podsuwając machiny stromą ścieżką od strony zachodniej. 1 maja 73 roku Rzymianie zdołali skruszyć za pomocą tarana mur na jednym odcinku, ale Żydzi wznieśli w wyrwie drewnianą barykadę, którą Rzymianie próbowali spalić. W osiągnięciu tego celu przeszkadzał im wiatr, jednakże, gdy zmienił kierunek, udało się Rzymianom wzniecić jej pożar. Ponieważ zapadała noc, Flawiusz Silwa, wódz wojsk rzymskich zdecydował, iż ostateczny szturm będzie miał miejsce następnego dnia. Wtedy jednak okazało się, że twierdza nie była przez nikogo broniona – zbiorowe samobójstwo popełniło 960 osób. Do samobójstwa powstańców skłonił ich przywódca, Eleazar ben Jair. Najpierw każdy mężczyzna zabił swoją żonę i dzieci, a następnie wylosowano spośród nich dziesięciu, którzy zabili pozostałych mężczyzn. Z tych dziesięciu wyznaczono jednego, który zabił dziewięciu mężczyzn, a na końcu sam popełnił samobójstwo. Według tradycji życie zdołało uratować 7 osób – 2 kobiety i 5 dzieci, które ukryły się w kanałach doprowadzających wodę do cystern. Zakończenie oblężenia Masady było równoznaczne z zakończeniem wojny żydowskiej. Dla Izraelczyków Masada została symbolem heroicznej walki i oporu do końca. Do dzisiaj toczą się dyskusje nad aksjologicznym wyborem poświęcenia życia w imię dziejowych zdarzeń.

           My, Polacy do dzisiaj dyskutują o bohaterskim Powstaniu w Warszawie w 1944 roku, w którym zginęło ok. 150 do 200 tysięcy warszawiaków, w tym tylko 16 tysięcy żołnierzy. Niektórzy mówią, że był to czyn samobójczy narodu, bo wynik powstania był z góry przesądzony. Czy nie była to cena za wysoka? Niech na ten temat wypowiedzą się historycy. Dla mnie pozostaje w sercu duma z naszych bohaterskich  antenatów. Zasłużyli na naszą pamięć, szacunek i modlitwy. 

 

 

[1] - Sykariusze (sykaryjczycy) to radykalny odłam zelotów (gorliwi obrońcy wiary). Termin pochodzi od nazwy krótkich sztyletów, zwanych się, "sica", których używano do  pozbycia się politycznie niewygodnych wrogów. Patriotyzm zelotów miał silne podłoże religijne.

 

adres e-mail: p.porebski@onet.pl Prywatne konto bankowe SWIFT BPKOPLPW 13102026290000950200272633 https://zrzutka.pl/z/pawel1949

 

 

wtorek, 26 października 2021

Kto boi się Boga?

 

          Kto boi się Boga, ten nie rozumie przesłania religijnego. Religia nie jest instytucją przepisów praw. Kto Boga traktuje tylko jako Sędziego do wymierzania kar, ten nigdy Go nie pokocha. Od satrapy się ucieka i trzyma z daleka. Boga namalowanego w Starym Testamencie należy zupełnie inaczej odczytywać. Bóg, który prowadzi wojny: "Gdy w czasie ucieczki przed Izraelem byli na zboczu pod Bet-Choron, Pan zrzucał na nich z nieba ogromne kamienie aż do Azeki, tak że wyginęli. I więcej ich zmarło wskutek kamieni gradowych, niż ich zginęło od miecza Izraelitów" (Joz 10,11) jest symbolem Ojca narodu który przestrzega przed nieprzyjaciółmi. Nieprzyjaciela powinno się wyeliminować, aby zaspokoić spokojne życie wiernym. Bóg wojowniczy to metafora i nie ma nic wspólnego z faktografią wydarzeń. Narracja biblijna nie ma nic wspólnego z opisem świata rzeczywistego. Stary Testament powinno się odczytywać jako namalowany obraz.  Każdy może doznać różnych wzruszeń i nabyć innej wiedzy.

          Biblia wymaga poszukiwań. Przymioty Boga są ukryte w literackiej narracji. Używane słowo bojaźń przed Bogiem należy odczytywać jako ludzką troskę o to, aby przed w Bogiem być "fair" (porządny, sprawiedliwy, etyczny).  Traktując Boga antropologicznie (metaforycznie), bojaźń znaczy, aby Boga nie urazić, nie zepsuj z Nim dobrych relacji. Ludzie boją się Boga, bo żyją w ciemności i mają sporo własnych błędów. Wolą schować się w ciemności, bo tam, gdzie ciemniej, inni nie zauważą zaplamionego ubrania. Nietrudno zauważyć, że ludzie często boją się całkowicie zawierzyć Bogu, bo nie wierzą Jego dobroci (to podpada pod grzech przeciw Duchowi Świętemu). Jan Paweł II rozpoczął swój pontyfikat od słynnego zdania: „Nie lękajcie się! Otwórzcie drzwi Odkupicielowi”. To zobowiązuje.

           Trzeba uzmysłowić sobie, że to co się dzieje wokół nas pochodzi albo z zawiłości Świata (ciąg kolejnych zdarzeń losowych) i to może być złe, albo z Bożego zadanego nam doświadczenia. To co pochodzi od Boga nie może być nigdy złe. Bóg doświadczając człowieka czyni to na miarę ludzkiej możliwości i wytrzymałości. Od człowieka zależy czy podejmie trud jego pokonania. To co od świata przychodzi może nawet zabić.

            Nie można mieć pretensji do Boga, który uczestniczy w ludzkich tragediach i stara się nam pomóc. W obrazie antropologicznym Bóg płacze i cierpi wraz z cierpiącymi. 

           Do Boga można przemawiać, nawet krzyczeć. Nie ma się czego obawiać. Boga nie można tak łatwo zranić swym uczciwym gniewem, bardziej niż bezmyślnie klepane modlitwy.  

 

adres e-mail: p.porebski@onet.pl Prywatne konto bankowe SWIFT BPKOPLPW 13102026290000950200272633 https://zrzutka.pl/z/pawel1949

 

poniedziałek, 25 października 2021

Jak żyć?

 

          Kto uporał się ze świadomością stanu rzeczy zapewne zadaje sobie pytanie: jak żyć, aby godnie wypełnić dany mu czas? W świecie dominuje zmienność, powszechna różnorodność. Świat nie jest po prostu czarno-biały, ma w sobie różne kolory i odcienia. Różnorodność narzuca pogląd, że nie ma jednego scenariusza na godne życie. Patrząc na innych dostrzega się przymioty innych względem samego siebie. Są ludzie utalentowani i pozbawieni wszelakich cnót, bogaci i biedni, piękni i nieurodziwi, źli i dobrzy. Ta różnorodność stwarza świat interesujący, ciekawy.  Każde życie jest osobną historią pełną różnorakich doświadczeń.

          Odnosząc cudze przymioty do własnych można doznawać uczuć zazdrości i satysfakcji. Satysfakcje mogą być powodem do dumy, a ona jest krokiem do wywyższania się. Stwórca zadał ludziom granicę, która jest prawem bardzo sprawiedliwym. Wszyscy doznają kres swojego życia. W obliczu śmierci stoimy wszyscy, bez wyjątku. To narzuca refleksje co i jak czynić, aby dany czas najlepiej wykorzystać.         

          Każdy człowiek stawia na innego "konia". Ci którzy uwielbiają bogactwo cieszą się ich pomnażaniem, ale zmuszeni są do jego pilnowania. Tym samym stają się jego zakładnikami. Ci którzy zdobywają góry muszą liczyć się z trudem i niebezpieczeństwami, w tym z możliwością utraty życia.  Ci którzy nie mają wyzwań żyją spokojnie ale nudno.

          Własne pragnienia nie kolidują z postawą względem innych. Prawdę o człowieku mówi ich postawa względem słabszych i biedniejszych. Na tym polu można się wykazać dobrocią serca, empatią i wrażliwością.  Nie można być obojętny na to, co się wokół dzieje. Energia (dobra lub zła) emanująca od innych ma wpływ i na nasze życie. Aura (przestrzeń wpływów) istniejąca wokół każdego przedmiotu, osoby  nakłada się na naszą aurę. Nasza postawa i postępowanie kształtuje rzeczywistość.  Nasze emocje mają wpływ również na różne detektory np. elektroniczne, świat zwierząt, a nawet roślinność. W czasie moich niedawno emocji wyładowała się całkowicie komórka (nigdy mi się to nie zdarzyło). Musimy uzmysłowić sobie, że nie żyjemy tylko dla siebie, że jesteśmy społecznością, wspólnotą. Musimy być odpowiedzialni za innych, odpowiedzialni wobec wszystkiego co się dzieje wokół nas. Naszym powołaniem, wręcz zadaniem jest czynić dobro. Bóg okazuje nam swoją Miłość w podtrzymywaniu życia i znosi nasze ułomności. Winni jesteśmy się tym samym odpłacać.

           Bóg nie potrzebuje naszych ofiar (choć ofiara jest Mu miła), ale miłości i dobroci. Dobro jest funkcjonałem, który ma moc sprawczą. Ta energia jest potrzebna do podtrzymywania Świata w jego istnieniu: "pamiętając, że trud wasz nie pozostaje daremny w Panu" (1 Kor 15,58).

 

adres e-mail: p.porebski@onet.pl Prywatne konto bankowe SWIFT BPKOPLPW 13102026290000950200272633 https://zrzutka.pl/z/pawel1949

 

niedziela, 24 października 2021

Konkretnie o zmianach

 

          Jakby ktoś zapytał o jakich nowościach był wczoraj wpis, to wymieniam.

Nauka (a zwłaszcza fizyka kwantowa) pozwala pogłębić pogląd o naturze Stwórcy.

Bóg jest ideą bezwzględnie potrzebną i logiczną koniecznością istnienia świata. Dla wierzących będzie ona przedmiotem wiary, dla ateistów hipotezą tłumaczącą. Bogu przysługuje istnienie konieczne, pozostałym bytom tylko możliwe (Awicenna, 980–1037).

Choć o Bogu mówi się jako bycie duchowym (obraz ontologiczny), to  bardziej reprezentatywne jest pojęcie Nie-bytu w sensie Aktu działającego (dynamiczny obraz Boga), który odkrywa się w skutkach Jego działania.

Jeżeli świat ewoluuje, to znaczy, że miał początek. 

Bóg istnieje samym istnieniem, a ujawnia się przez skutki swojego działania. Ten fakt był propagowany przez stulecia, ale teraz nauka daje twarde podstawy, aby tak sądzić. Bóg oprócz energii tchnął coś, co roboczo można nazwać energią duchową. W niej można doszukiwać się narzędzia (autostrada duchowa) potrzebnej do komunikacji z Bogiem.

Energia duchowa jest tchnieniem samego Boga. Emanując ją wypełnił sobą (swoim tchnieniem) cały Świat rzeczywisty. Można więc powiedzieć, że Bóg jest zanurzony w Świat stworzony. 

Bóg powołując Świat do istnienia dysponował tylko wolą i mocą. Moc ujawniła się w pojęciu energii. Na ukształtowanie się Świata potrzebny był czas. Jak wyliczyli naukowcy minęło aż 14.5 miliarda lat od początku Świata. Przez ten okres pojawiło się wiele przejściowych, pośrednich bytów, które wymarły. Dla nas to przedmiot podziwu dla procesu ewolucyjnego. Nauka dopatruje się istnienia w świecie ciemnej materii i ciemnej energii. Są one potrzebne do zbilansowania energetycznego tak wielkiego przedsięwzięcia. 

Świat materialny jest wytworem energetycznym. Materia nie istnieje samym własnym istnieniem. Jest produktem. Materia jest złudzeniem (ułudą). Energia sama w sobie nie ma substancji (podstawa bytu) i można traktować ją jako nie-byt – funkcjonał.

Natura wytworzonej materii w najgłębszym spojrzeniu jest przeźroczysta. Wokół wytworzonych cząstek istnieją pola (grawitacyjne, elektrostatyczne, magnetyczne) które nie mają granic, rozchodzą w nieskończoność. Powstała materia jest potrzebna, aby można było Świat doświadczać.

Dusza ludzka nie ma ontologicznego podłoża, a jest przypisaniem, przynależnością do  stworzeń rozumnych, które mają wolną wolę i rozum.

Podobnie chrzest jest zapisem przynależności do Bożej rodziny. 

"Pryzmat religii sprawia, że świat przedstawiony w toku narracji odbiega od świata rzeczywistego. Biblia nie relacjonuje historii, lecz daje jej religijną interpretację...Celebruje ona raczej, a nie opisuje wydarzenia. Dawniej przypowieści Jezusa wywoływały szok. Na przestrzeni wieków słowa Jezusa rozumiane były rozmaicie. W każdym okresie dziejów wymagają aktualizacji"   (ks. Mariusz Rosik, 2005 r.).

Rozum i serce są ostatecznym decydentem wiary. Ze względu na różne zdolności i umiejętności człowieka, przekaz wiary jest zawsze subiektywny. 

Jezus Chrystus został wywyższony do roli Aktu działającego jakim jest Stwórca. Jezus Chrystus jest niezwykłym fenomenem, niezbędnym do wyjaśnienia zarówno tajemnic człowieczeństwa, jak i Boga. Jezus Chrystus jest wcieleniem w Akcie działającym i obrazem Boga najwyższego. Wielbiąc Jezusa wielbi się samego Stwórcę.

Wymienione tematy to tylko próbka postawionych tez.

 

adres e-mail: p.porebski@onet.pl Prywatne konto bankowe SWIFT BPKOPLPW 13102026290000950200272633 https://zrzutka.pl/z/pawel1949

 

sobota, 23 października 2021

Obecny stan rzeczy

 

          Każdy okres w dziejach historycznych ma swój własny pogląd na wszystko co dotyczy Świata, religii. Zależy to od dotychczasowych poglądów i współczesnej wiedzy ogólnej. Stare poglądy które inicjują w młodym człowieku jego światopogląd z biegiem lat stają się balastem. Nowe wypiera stare, ale z wielkim trudem. Stare poglądy kształtują człowieka, a nowe wymagają woli działania i trudu. Aby zmienić coś, co jest zakorzenione w samym środku człowieka jest bardzo trudne. Im człowiek starszy tym bardziej jest leniwy i oporny do zmian. Utarte poglądy wyrabiają w nim pewien styl życia, gwarantują stabilizację i spokój. Potrzeba weryfikacji poglądów jest odbierana jako agresja, która zaburza ich dotychczasowy stan. To zaniepokojenie można zauważyć w wypowiedziach ludzi starszych. To co nowe szokuje. W człowieku budzi się potrzeba obrony dotychczasowego oglądu Świata. Powstaje konflikt, który może mieć bardzo gorący przebieg.

           Wielu socjologów jest zdania, że religia jest integralnie związana z życiem człowieka. Jest zapisana głęboko w ludzkim sercu i jest jakby koniecznością organiczną. Ta prawda jest aktualna od samego początku istnienia homo sapiens. Z tym nie trzeba dyskutować. Potrzeba religii jest faktem. Problemem jest jej przesłanie. Obecny stan wiedzy zaprzecza starym porządkom. Wierni zdali sobie sprawę, że dzisiejsza katecheza odbiega od widocznych faktów. Podobnie jak w okresie pozytywizmu odkrycia naukowe niektórych prowadzą do euforii światem bez Boga. Przyczyna tkwi w edukacji świeckiej, ale i kościelnej. Brakuje autorytetów którzy by umieli przekazać, że Świat bez Pierwszej Przyczyny nie ma racji bytu. Bez Stwórcy nie można wiele zjawisk wytłumaczyć. Ironia jest w tym, że sama nauka dowodzi istnienie Stwórcy. Istnieje tak wiele dowodów Jego obecności. Trudność polega na tym, aby przekaz o Nim był rzetelny, prawdziwy i interesujący. 

           Nowe odkrycia naukowe są trudniejsze do przyjęcia. Od XX wieku fizyka podaje reguły względności, które nie są uchwytne. Nauka doszła do poziomu tak subtelnego, że trzeba zmienić perspektywę, zrozumieć świat zjawisk pozazmysłowych. Świat, mimo rozwoju nauki stał się ponownie Światem  cieni. Wymaga abstrakcyjnego myślenia. Wiele osób nie rozumie, że próżnia może nie być pusta, że powstają i znikają w niej obiekty wirtualne. Moje prace nad dynamiczną naturą rzeczywistości jest dla wielu czarną magią. Osoby starsze w ogóle nie dopuszczają do siebie zmiany obrazowego legendarnego świata biblijnego, a młodzi nie mają z czegoś czerpać koniecznej do tego wiedzy. Nie zadają sobie trudu szukania odpowiedniej literatury. Może nie ma tych, co powinni zachęcać do nowych poszukiwań?

             Ostatnio słyszałem w telewizji młodą uczoną panią, która mówiła, że nie ma dowodów na istnienie Jezusa z Nazaretu. To przykład jaką wiedzą ona dysponuje.

 

adres e-mail: p.porebski@onet.pl Prywatne konto bankowe SWIFT BPKOPLPW 13102026290000950200272633 https://zrzutka.pl/z/pawel1949

 

piątek, 22 października 2021

Kotka Lejdi

 

          Wrócę do czwartku 20.10.2021 r. Jak zwykle wstałem wcześnie rano po drugiej w nocy. Od początku czułem, że coś się wydarzy. Mój niepokój uzewnętrznił się podczas sprzeczki (o głupstwo) z żoną. Byłem tak emocjonalny, że całkowicie rozładowała mi się komórka. Byłem tym zaskoczony. Położyłem się wcześniej spać aby "odespać" poprzednią noc. Po dwóch godzinach (tj. 20-tej) wstałem. Jak zwykle przyczłapała do mnie nasza stara kotka Lejdi. Zacząłem ją miziać   i głaskać. Ona to bardzo lubiła. Mrucząc pokazywała mi swoją wierność i przywiązanie. Nagle podniosła głowę i nią skręcając spadła z fotela. Po czym podniosła się i w sposób nienormalny wykonała w biegu kilka rund wokół mebli. Po kilku minutach już nie żyła.

           Około 13/14 lat spotkałem ją na spacerze z wnuczką. Pamiętam ten dzień. Zaczepiła nas na drodze. Po powrocie ze spaceru okazało się, że spędziła noc u sąsiadów. Następnego dnia przyszła pod nasze drzwi. Odkryłem, że jest przy nadziei. Nie mogliśmy jej nie przyjść z pomocą. Została u nas do końca swoich dni. Miot straciła mimo opieki weterynarza. Mimo, że żona ją karmiła i okazywała jej swą miłość upodobała sobie mnie i do mnie przychodziła po pieszczoty. Szkoda, że nadszedł jej kres. Pozostawiła w nas piękne wspomnienia. 

 

adres e-mail: p.porebski@onet.pl Prywatne konto bankowe SWIFT BPKOPLPW 13102026290000950200272633 https://zrzutka.pl/z/pawel1949

 

Mea culpa, rocznica

 

          Czy rządzący i prezydent nie zdają sobie sprawy, że są odpowiedzialni za śmierć emigrantów, którzy zginęli na terytorium naszego kraju. Obciążanie tylko Łukaszenki jest próbą oczyszczania własnych sumień, ale jest to ciężki grzech zaniechania. Ten grzech dotyczy ich moralności, wrażliwości ich sumień. Za takie grzechy polskie prawo nie wypowiada się, ale dla osób wierzących grzech ten będzie rozliczony w innym Majestacie. Opinia publiczna zauważa ogromną hipokryzję władzy. W media można zobaczyć wiele zdjęć polityków i ludzi z rządu, w tym Prezydenta, modlących się i bijących się w pierś: "mea culpa". Ale z tego znaku nic nie wynika. Jest tylko polityczną fasadą. Dla mnie jest to kpina z idei chrześcijańskiej. Jest zgorszeniem dla wiernych. Kpina pod adresem Jezusa jest ciężkim grzechem przeciw Duchowi Świętemu.

          Nie chce mi się wierzyć, że oni tej hipokryzji nie zauważają. Ale mamona i kariery są silniejsze. Występ naszego Prezydenta w Brukseli w dniu 19.10.2021 był pokazem pychy, politycznej głupoty. W głowie się nie mieści, że taki człowiek reprezentuje nasz naród. O drugim krętaczu, który chowa się za innymi nie wspomnę.

          Myślę, że społeczeństwo dostrzega to co ja, dlatego oszczędzę Wam dalszych słów mojej goryczy,  zniesmaczenia  i smutku.  Zastanawiam się jaką lekcję zadał nam Stwórca, wystawiając nasz naród na takie doświadczenia?

 

Rocznica        

           Dzisiaj mija 4 rocznica mojego przebudzenia (po udarze, zawale serca i częściowej ślepocie) odnośnie mojego i moich najbliższych zadłużeniu. Borykamy się  tym już 4 lata, a przed nami jeszcze kolejne 4, ale mimo wielkiej uciążliwości to:

- przeżyłem syndrom "syna marnotrawnego" w którym zwyciężyła miłość,   

- doświadczyłem niesamowitej Opatrzności Bożej,

- miałem możliwość weryfikacji przyjaciół,

- przekonałem się co do wielkości i dobroci mojego syna Łukasza,

- Upewniłem się że wolność polega na tym, że dąży się do jakiegoś celu. To pragnienie  spłacenia ostatniej pożyczonej złotówki  utrzymuje mnie w zdrowiu i życiu. Per aspera ad astra.           

  

adres e-mail: p.porebski@onet.pl Prywatne konto bankowe SWIFT BPKOPLPW 13102026290000950200272633 https://zrzutka.pl/z/pawel1949

 

czwartek, 21 października 2021

Rzut kamieniem

 

          W 1947 r. w Chirbet Qumran beduin z plemienia Taamire Mohamed ed Dib poszukiwał swojej zagubionej owcy. Zmęczony poszukiwaniem usiadł na chwilę aby odpocząć. Przed sobą zauważył wśród skał szczelinę. Zaczął w nią rzucać, bez wyraźnego celu, kamienie. Niektóre kamienie trafiały w szczelinę i słychać było charakterystyczne dźwięki upadających kamieni o skaliste podłoże. Jeden z odgłosów zwrócił jego uwagę. Uderzenie przypominało brzęk zderzenia się kamienia z glinianym naczyniem.  Wieczorem przy ognisku pochwalił się tym doświadczeniem z kuzynem. Następnego dnia poszli zbadać tę tajemniczy odgłos. Po spenetrowaniu jaskini odnaleźli osiem kamiennych stągwi; w jednej z nich znajdowały się trzy tajemnicze manuskrypty. Postanowili znalezisko sprzedać na jerozolimskim targu antykami. Wieść o tajemniczych znaleziskach szybko się rozniosła. Rozpoczęto poszukiwania na większą skalę. W 1956 roku znano już jedenaście grot, w których znajdowały się manuskrypty. W jednej odnaleziono ich aż czterysta. Znaleziony zwoje pokrywały okres ekspansji hasmonejskiej (ok. 150–120 lat przed Chr.) do lat 70 po Chr, a więc okres Życia Jezusa. Manuskrypty dotyczą fragmentów ksiąg biblijnych Starego Testamentu i dokumentów wspólnot monastycznych, które zamieszkiwały w Qumran. Wiele z nich później uznano za dzieła apokryficzne, zwłaszcza te które dotyczyły czasów ostatecznych. Znaleziskom towarzyszyły zdarzenia rodem z filmów przygodowych Indiana Jones. Ceny manuskryptów zaczęły gwałtownie rosnąć. Na rynku amerykańskim przekroczyły 100 tys. dolarów. 

        W sumie odnaleziono dokumenty essejczyków (wspominał o nich Józef Flawiusz), qumrajczyków (sami siebie uważali za eschatologiczne zgromadzenie kapłańskie), terapeutów.  Za czasów Jezusa tworzyły się wspólnoty pustelników (terapeutów), którzy wspólnie modlili się, rozważani prawo, wyrocznie prorockie i psalmów. Powstrzymywali się od picia wina i  jedzenia mięsa. W określone święta terapeuci czuwali nocą na modlitwie aż do wschodu słońca.  Religijnym spotkaniu towarzyszyła wspólna religijna uczta. Terapeuci jak i essejczycy prowadzili życie monastyczne, bezżenne. Życie na pustyni było miejscem odnowy duchowej, a nawet miejscem intymnego kontaktu z Bogiem. W Biblii Hebrajskiej Hagar, Mojżesz i Eliasz udawali się na pustynie aby spotkać się z Bogiem. Pustynia była miejscem zawarcia przymierza z Izraelem. W Nowym Testamencie była miejscem kuszenia Jezusa.

          Pustynia jest obrazem ludzkich potrzeb wyciszenia się, aby w tej ciszy można było usłyszeć głos Boga. 

 

adres e-mail: p.porebski@onet.pl Prywatne konto bankowe SWIFT BPKOPLPW 13102026290000950200272633 https://zrzutka.pl/z/pawel1949

 

wtorek, 19 października 2021

Smutne, ale co robić?

 


          Od 1985 roku prowadzę działalność gospodarczą. Do teraz zachowywałem wszelakie dokumenty. Nadeszła wreszcie pora decyzji: co zrobić z tą masą dokumentów? Rozsądek podpowiada, że one do niczego się nie przydadzą oprócz moich wspomnień. Ale one też stracą aktualność. Podjąłem decyzje o wyrzuceniu na śmietnik wszystkie dokumenty. Musiałem również usunąć tysiące metalowych zszywek, karkołomna praca. W czasie odzierania ich z zszywek nie czytałem ich, aby nie ulec wzruszeń. Bądź co bądź minęło ponad 30 lat. Tylko dzisiaj, segregując dokumenty z lat 2009/2010 natknąłem się na listy, opinie które mnie zaciekawiły.

           Moją uwagę przykuły recenzje do moich wydanych książek. Wśród nich ks. prof. dr hab. Józef Kudasiewicza, wielkiego polskiego biblisty, recenzenta moich dwóch książek. 18.09.2009 roku napisał: "Sugerowałbym autorowi, żeby napisał małą książeczkę pt. "Mój katechizm", albo "Katechizm współczesnego chrześcijanina". Dalej chwali mój klarowny styl, a szczególnie głębokie wyczucie sacrum transcendencji, dlatego byłby to interesujący katechizm [...]"  I tu mam problem. Choć napisałem 9 książek, a od 2009 roku piszę na dwóch blogach, to na prawdę poniosłem sromotną klęskę wydawniczą. Przychody ze sprzedaży nie pokryły kosztów. Zastanawia mnie sprzeczność, bo z jednej strony otrzymałem wiele pochlebnych słów, recenzji  i aprobaty: "styl klarowny i piękny, dosadny. Dobrze wbudowane cytaty biblijne", a z drugiej, moje książki nie sprzedają się.  Dzisiaj już mi na tym nie zależy. Zalegają szafy, pokrywa je kurz. Nie wiem co  mam z nimi zrobić?

          Ostatnie lata przyniosły mi osobiste iluminacje wiary i przyniosły mi osobistą radość. Doszedłem do danej mi granicy poznania i za to jestem Bogu wdzięczny. Chciałbym jeszcze odwdzięczyć się profesorowi za jego wiele cennych uwag, ale niepowodzenia literackie blokują mój zapał. Może jak się do końca uporam z moimi kłopotami finansowymi (do 2025 roku), a zdrowie pozwoli to  podejmę trud wydawniczy w odpowiedzi na  sugestię profesora. Już dzisiaj wiem, że mój katechizm nie będzie przypominał dotychczasowe. Kto uważnie zapoznaje się z moim propagowanym nurtem filozoficznym, to wie, że wiarę traktuję szerzej, uniwersalnie. Łączę rzeczywistość z transcendencją w jeden boski Świat. Dlatego każde prawo przyrody utożsamiam z boską wolą, inteligencją i mądrością. W moich postach próbuję przekazać moje umiłowanie i podziw do stworzonego Świata. Tym samym oddaję Stwórcy należną Mu cześć i uwielbienie. W miłości do Boga nie mam poczucia przed Nim strachu, dlatego używam i krytycznych słów. Przez to Bóg jest mi bliższym, a Jego widoczna Opatrzność jest odpowiedzią na moje bazgroły.

 

adres e-mail: p.porebski@onet.pl Prywatne konto bankowe SWIFT BPKOPLPW 13102026290000950200272633 https://zrzutka.pl/z/pawel1949

 

poniedziałek, 18 października 2021

Więc jestem normalny

 

          Wielokrotnie zastanawiam się, czy zło które się ujawnia w człowieku pochodzi z wadliwego rozumu, czy uwarunkowane jest genetycznie, czy pochodzi ze złej woli? Nie znalazłem jeszcze rozsądnej odpowiedzi na to pytanie.

          Weźmy pod uwagę znanego działacza politycznego. Miał brata bliźniaka, Który zginął tragicznie. Między nimi były ogromne różnice. Ten pierwszy wspomniany, ma problemy ze swoją osobowością, orientacją seksualną. Jest zakompleksiony, niedowartościowany, a przez to żądny władzy. Do swoich żądz używa wszystkiego, co przyniesie mu korzyść, nawet wartości religijne.  Wykorzystał nawet śmierć brata dla swoich teatralnych popisów. Po trupach do celu. Ma ogromny wpływ na innych i potrafi  zakażać innych swoją chorobą. Umiejętne dozuje środki, Komu trzeba płacić – płaci, kogo trzeba zrzucić z posady – zrzuca. Jest bezwzględny. Udając zwolennika przyrody pozwolił na wycinkę drzew, nie patrząc na żyjące w lesie zwierzęta i utratę generatorów tlenu. Głaskając czule kota, jednocześnie nie na empatii dla dzieci zmarzniętych, głodnych  chowających się po lasach. Otacza się swoimi zwolennikami, których, tak na prawdę, traktuje instrumentalnie. On jest pozbawiony uczuć. To satrapa i społeczny szkotnik. To zły człowiek. Nie rozumiem jego zwolenników. Czy widzą w nich kogoś innego, co ja nie potrafię dostrzec? Może, na starość mnie się wszystko pomieszało? Słowa wypowiedziane na wiecu w Warszawie w dniu 10.10.2021 r.  weteranki Powstania Warszawskiego, pani Wandy Traczyk-Stawskiej, i drugiej sanitariuszki wojennej upewniają mnie, że myślę jak one, a więc jestem normalny!

 

adres e-mail: p.porebski@onet.pl Prywatne konto bankowe SWIFT BPKOPLPW 13102026290000950200272633 https://zrzutka.pl/z/pawel1949

 

niedziela, 17 października 2021

Polskie saturnalia i J'accuse!

 

          W starożytnym Rzymie, co roku, w grudniu obchodzono święto zwane saturnalia. Polegało na zamianie ról. Niewolnicy stawali się panami, a ludzie wolni ich poddanymi. W czasach teraźniejszych niekiedy urządza się spektakle, w którym młodzież obejmuje rządy. Wszystkie powyższe imprezy trwały krótko. Podczas tych Zabaw często dochodziło do kłótni i lokalnych nieszczęść. Ofiarami padali ci którzy przesadzali w swoich rolach.

           Natomiast w polskim rządzie od 6 lat zasiadają chuliganie, gówniarze, którzy swoją niefachowością i partykularnymi interesami wprowadzają chaos i niszczą polskie państwo. Prawie każde ich działania noszą znamiona niekompetencji. Ich myślenie jest bardzo proste. Powstałe dziury trzeba zatkać. Nieszczelność granic można załatwić stawiając mury. Nie ma tu jakieś strategii działania, inteligentnych rozwiązań zaradczych. Emigranci naruszają granice, trzeba ich odsyłać, nie patrząc na tragedię dzieci i biednych ludzi. Przez otrzymany mandat wyborczy pieniądze publiczne mogą rozdzielać wg swego widzi mi się. O ironio! Trzeba być ślepym, żeby tego wszystkiego nie dostrzegać!  Wypadałoby zastosować wobec nich środki radykalne i przerwać tą dewastacje, ale strach przed konsekwencjami i zdrowy rozsądek na to nie pozwala. Musimy czekać do wyborów. Problem w tym, że część społeczeństwa nie zauważa istniejących zagrożeń i popiera istniejące zło.

           Na tle wydarzeń Kościół płaci ogromną cenę – społeczne zaufanie. Nie jest to instytucja, która w okresach minionych była ostoją, wsparciem i autorytetem. Opustoszałe Kościoły są tego dowodem. Młodzież odwraca się od Kościoła,  Na wszystkim traci społeczeństwo. Polskie saturnalia trwają zbyt długo!

            We mnie, na wzór  otwartego listu J'accuse [1] (dosłownie oskarżam) Emile'a Zoli do prezydenta Republiki Francuskiej (z 1898 roku) wzbudza się nieodparty bunt wobec istniejącego stanu rzeczy. Mogę już niewiele, ale korzystając jeszcze z wolności słowa krzyczę do polskich władz: J'accuse!

 

 

[1] – Samo wykrzyknienie J’accuse…! stało się potem synonimem 

         bezpardonowego odważnego publicznego wystąpienia jednostki

         przeciw istniejącego systemowi.

 

adres e-mail: p.porebski@onet.pl Prywatne konto bankowe SWIFT BPKOPLPW 3102026290000950200272633 https://zrzutka.pl/z/pawel1949

 

sobota, 16 października 2021

Gotowość zdarzeń ostatecznych

 

          Ci którzy mają rozeznanie wiedzą, że przed miliony, tysiące lat Ziemię nawiedzały potężne katastrowy klimatyczne, kosmiczne. Były okresy zlodowaceń, a także okresy ogromnych erupcji wulkanicznych. Na Ziemię spadały potężne asteroidy. Bez przerwy Ziemia jest atakowana promieniowaniem kosmicznym, w tym promieniowaniem gamma. Pomimo tego, życie przetrwało te czasy próby. Wobec tych potężnych zjawisk życie jest bardzo kruche, delikatne. Aż dziw bierze, że przetrwało. Można tu mówić o wielkiej Opatrzności Stwórcy. Wobec jej zadań opatrznościowych śmieszne wydają się pretensje kierowane do Stwórcy, że nie ustrzegł człowieka od np. "kataru".  Człowiek musi wiedzieć, że za jego życia może spotkać go nieoczekiwane wydarzenia, jak obecna wulkaniczna erupcja na wyspie  La Palma. Dla wielu to olbrzymia katastrofa, utrata domu i całego dobytku życiowego.  Poszkodowani muszą zaczynać wszystko od początku.

           Obrazem katastrof dziejowych jest biblijny potop (Rdz 6). Autorzy powiązali tę katastrofę z ludzką grzesznością, uważając potop za karę za grzechy. I w tym przypadku nie wszyscy z żyjących zginęli. Uratowała się rodzina Noego i zachowany inwentarz.

           Katastrofy dziejowe  nie muszą wynikać z powyższych pobudek, ale uczą, że zawsze trzeba być przygotowanym do zdarzeń ostatecznych. Rozsądny nie zaniedbuje czujności. Życie ludzkie jest tak kruche, że zmiana średniej temperatury o jeden stopień może być fatalny w skutkach. Ziemia przetrwała wiele  zmian i być może czekają ją kolejne, ale człowiek w swym rozumie nie może doprowadzać do samozagłady. Stanowisko naszego rządu o dalszej eksploatacji węgla i jej zagospodarowaniu energetycznym jest przykładem wręcz głupoty i braku rozeznania w sprawie.

           Być może jesteśmy na taką władzę skazani, może w tym kryje się nowe aggiornamento (odnowa). Nie znamy boskich planów, ale tym bardziej musimy być ostrożni i zapobiegliwi. A to, co jest naszym przeznaczeniem: "jeżeli rzeczywiście od Boga pochodzi, nie potraficie ich zniszczyć i może się czasem okazać, że walczycie z Bogiem"  (Dz 5,39).

           Nie zachęcam do konformizmu, bo Biblia poucza, że można  się spierać z samym Bogiem (Jakub, Abraham). A więc w naszych rękach jest ludzki los.

 

adres e-mail: p.porebski@onet.pl Prywatne konto bankowe SWIFT BPKOPLPW 3102026290000950200272633 https://zrzutka.pl/z/pawel1949

 

piątek, 15 października 2021

Czas połowicznego rozpadu

 

          Wśród wielu dokonanych odkryć na początku XX wieku było odkrycie  naturalnego rozpadu niektórych izotopów na inny pierwiastek. Z tym wiąże się pojęcie czasu połowicznego rozpadu. Wg definicji: jest to czas potrzebny na rozpad połowy nietrwałego izotopu i w rezultacie,  zmianie pierwiastka na inny.

        Już Ernest Rutherford (1871–1937) doszedł do wniosku, że zjawisko to może posłużyć do oznaczania wieku Ziemi i wielu tysięcy znalezisk ludzkiej kultury. Opracowaniem metody datowania zajął się amerykański fizyk Willard Frank Libby (1908–1980). W 1907 chemik Bertram Borden ustalił wiek Ziemi na 2,2 mld  lat, a wiek Układu Słonecznego na 5 mld lat. Obecnie te wyniki uległy modyfikacji. Libby przypuszczał, że pewna część promieniotwórczego azotu zmienia się w promieniotwórczy węgiel, czyli izotop C-14, a ten z kolei szybko przechodzi w dwutlenek węgla przyswajany przez rośliny. Żywe organizmy wraz z pożywieniem pochłaniają C-14. Po obumarciu organizmu izotop C-14 rozpada się i jego ilość zmniejsza się. Po pozostałej ilości można wyliczyć wiek organizmu.                     

          Datowanie za pomocą izotopów promieniotwórczych przekształciło się w rozległą dziedzinę badań, a stosowane metody są coraz bardziej dokładne. Datowanie izotopowe głównie stosuje się w naukach geologicznych, archeologicznych Np.

Czas połowicznego uranu wynosi 4.5 mld lat i nadaje się do datowania wieku obiektów kosmicznych. Czas połowicznego rozpadu Izotopu C-14 jest stosunkowo krótki i wynosi 5730 lat. Idealnie nadaje się datowania okresów od 500 do 70 tys. lat. Metoda K-Ar z zastosowaniem promieniotwórczego potasu służy do ustalania wieku kontynentów i struktur geologicznych. Metodę Rb-Sr rubidowo-strontową   zastosowano do ustalenia skał pobranych na Księżycu.

          Metodę C-14 zastosowano przy określaniu wieku Całunu Turyńskiego. Do dnia dzisiejszego trwają badania i spory nad warunkami pomiaru (przez zanieczyszczenia), bowiem wg tej metody Całun został wykonany w średniowieczu. Dzisiaj wiadomo, że zawartość C-14 w atmosferze nie jest stała. Ziemskie pole magnetyczne zmienia się w czasie na skutek zmiennego promieniowania kosmicznego. Dla dokładności wyznaczanie wieku obiektów badanych trzeba dokonywać stosownych kalibracji. Wiele prehistorycznych malowideł w pieczarach, datowanych na 30000 lat temu, było badanych przy użyciu datowania radio-węglem, gdyż materiały używane do malowania składały się głównie ze związków organicznych. Technika słojów drzewnych jest użyteczna dla skalibrowania wyników datowaniu izotopem C-14 i ocen wieku do około 11000 lat. Dla okresu od 10000 do 30000 lat korzysta się z metody uranowo-torowej dla osadów i korali.

          Mierząc w meteorytach stosunek ilości izotopów stabilnych do niestabilnych można zdobyć informację o ich historii i pochodzeniu.

 

adres e-mail: p.porebski@onet.pl Prywatne konto bankowe SWIFT BPKOPLPW 13102026290000950200272633 https://zrzutka.pl/z/pawel1949

 

czwartek, 14 października 2021

Uroda na celowniku

 

          Wiele osób narzeka, zwłaszcza panie, że nie mają urody. A ja podchodzę do urody jak artysta i widzę w każdym człowieku dzieło sztuki. Nawet brzydota może być fascynująca. Zmarszczki na twarzy są zapisem przeżyć. Człowiek taki może być bardzo interesujący. Ważna jest oryginalność w urodzie. Człowiek może czuć się wyróżniony przez los. Rozpoznawalność przez oryginalność jest nie bez kosztowym marketingiem. Kalecy mogą dokonywać karkołomnych wyczynów, na które nie pozwoli sobie człowiek zdrowy (np. osoba bez nóg, albo ślepa zdobywa szczyty górskie).

          Nie jest ważne jak człowiek wygląda, ale jak sobie radzi w życiu. Miłość polega na akceptacji wad. Zdjęcia modelek, modeli budzą zachwyt na krótko nie pozostawiając emocji, uczuć. Kto nadmiernie poprawia swój image nie kocha siebie. Jak wtedy może kochać innych. Miłość polega na żarliwości do osobowości. Uroda przemija, a miłość pozostaje. Miłość która zaczyna się od fascynacji i pożądania szybko sięga głębiej, w dusze drugiej osoby. Nie znajdując tego czegoś szybko blednie i przemija.

           Ludzie mają podstawy, aby się miłować. Bo to kosztuje niewiele. Lepiej jest kochać innych niż być kochanym. Lepiej jest być dawcą niż biorcą. Nie wszyscy zgłębili tę myśl. Dawca zawsze może czuć się bogatym, a kochający zdolny do miłości.

 

adres e-mail: p.porebski@onet.pl Prywatne konto bankowe SWIFT BPKOPLPW 13102026290000950200272633 https://zrzutka.pl/z/pawel1949

 

środa, 13 października 2021

Zawiniona samotność

 

          Wiele osób narzeka, że są samotne, że nikt do nich nie pisze, nie odwiedza itp. Odczuwają dyskomfort i czują się pokrzywdzone przez los.

          Wydaje mi się, że przyczyna tkwi w tych osobach.  Przyczyn może być wiele, ale wniosek jest ten sam. Nie potrafili zbudować relacji z innymi osobami. Nie potrafili, a może nie chcieli? Budować, to czynność wymagająca woli działania, angażowania czasu, może własnej pracy, a może nawet poświęcenia. Aby pozyskać, trzeba najpierw zainwestować. Proszę dokonać bilansu. Ile dało się bezinteresownie innym od siebie?  Ile osobom pomogło  się? Jak często pytało się o zdrowie i samopoczuciu. Czy obdarzało się uśmiechem i pozdrawiało się  przechodzących?

           Wiele osób  ma tendencje roszczeniowe do bliskich. Wiecznie oczekują ich pierwszego kroku. Szukają ideałów i mają wielkie oczekiwania. Tymczasem w około toczy się życie pełne trosk. Ludzie stale myślą o swoich problemach, jak związać koniec z końcem. Problemy innych bledną wobec nawału spraw. Gdy odczuwa się samotność wtedy nachodzi refleksja, że czegoś brakuje. Ponieważ człowiek jest istotą dialogiczną, społeczną oczekuje kontaktu z bliźnimi. A tu dzieci wyrosły, poszli na swoje. Dzwonią rzadko. Sąsiedzi nie chcą przeszkadzać i zajmują się swoimi sprawami. A przyjaciół nie ma, i nie ma do kogo zadzwonić, odwiedzić, albo zaprosić. Po za tym, jak nie ma się swoich własnych zainteresowań, to klęska na całego. Nuda. Nuda która zabija, wprowadza człowieka w depresję i w smutek. Wtedy pozostaje telewizor w którym można choćby zobaczyć inne osoby i posłuchać, co się na świecie dzieje.

          Można to zmienić, ale należy to chcieć. Przede wszystkim zastanowić się komu można być potrzebny. Komu powinno się okazać przyjaźń, czy miłość. Trzeba wyjść losowi na przeciw i samemu kreować rzeczywistość. Trzeba świat ożywić swoją osobą i swoimi działaniami. Dobrze jest zostać społecznikiem. Interesować się wszystkim, co się wokół dzieje. Porażki, które zdarzają się we wszystkich działaniach traktować jako przygody. Nic to. Trzeba być bez przerwy w działaniu. Działanie to świadectwo, że się żyje

 

adres e-mail: p.porebski@onet.pl Prywatne konto bankowe SWIFT BPKOPLPW 3102026290000950200272633 https://zrzutka.pl/z/pawel1949

 

wtorek, 12 października 2021

Czasy po Adamowe

 

          Księga Rodzaju jest swego rodzaju proroctwem wstecznym. Opisane są czasy dawno minione (setek tysięcy lat). W umysłach ludzkich pozostały w pamięci fragmenty przekazów przodków. Na bazie tych strzepów historii i bieżącej

polityki judaistycznej opracowano haggady (legendy), które miały nieść przesłanie.

Na skutek niesprzyjających zdarzeń historii doszukiwano się własnych win. Ich los był karą za ich grzechy. Stąd haggady są wyrazem ich złych uczynków. Sądzili, że Bóg wymierza im swoją sprawiedliwość. W ich obrazie Bóg jest postacią podobną do człowieka i ma podobne przymioty.

          W rzeczywistości Świat po Adamowy był okresem poznawczym, twórczym. Na początku korzystali z pozostałego instynktu ze świata zwierząt. Podpatrywali ich zachowania i wdrażali w życie. Wyższą inteligencją wprowadzali własne udoskonalenia tworząc narzędzia. Życiu jednak towarzyszyły zjawiska przyrody, które przynosiły katastrofy. Tych bano się najbardziej. Nie rozumiano ich. Świecące słońce przynosiło ciepło i radość. Deszcz rozbudzał przyrodę. Pierwsi ludzie obserwowali dwa zjawiska: dobre i złe. Nie znając ich przyczyn kojarzyli je z nieznanymi mocami niebios. Był to krok w stronę wiary w bogów (politeizm). Rozróżniano bogów dobrych i złych. Z czasem dopisano do nich ich mitologiczną historię.

         Jedyny Stwórca tkwił w tej plejadzie bogów. Jeszcze nie objawiał się, bo człowiek nie był zdolny posiąść Prawdy istnienia jednego Stwórcy. Idea jednego Boga przebijała się powoli. W Egipcie za czasów Amenhotepa IV wprowadzono religie monoteistyczną, głoszącą istnienie jedynego boga Atona. Było jedna za wcześnie i następcy powrócili do wiary politeistycznej. W Mezopotamii ok. 4 tys. lat temu olśnienia, iluminacji doznał Hebrańczyk Abram (Abraham). Odczytaną Prawdę w swoim sumieniu wprowadził w życie. Prawda ta była z interpretowana na bazie ówczesnej wiedzy i uwarunkowań. Można powiedzieć, że Prawda była nieoczesana z nawyków kulturowych przodków. Dopiero 2 tys. lat później pojawił się Jezus, który doznał kolejnej iluminacji Boga dobrego i pełnego Miłosierdzia.  Jezus przemówił do ludu językiem trudnym, nie do końca zrozumiałym. Jezus używał języka  o znaczeniu wielowarstwowym. Można go odczytywać na sposób dwojaki: "parafialny", pełny emocjonalnych obrazów, cukierkowy, wręcz infantylny i naukowo-teologiczny.

         Dzisiaj o Bogu można mówić językiem otwartym, zwykłym zachowując do Niego należny szacunek. Wypowiadane o Nim  słowa  nic nie zmienią, bo Bóg w swej niezmienności tkwi w Prawdzie, którą można przyrównać tylko do języka matematyki (w tym logiki). Prawdą jest też, że niekiedy same działania   Boga nie poddają się żadnej logice (Miłosierdzie). 

 

adres e-mail: p.porebski@onet.pl Prywatne konto bankowe SWIFT BPKOPLPW 13102026290000950200272633 https://zrzutka.pl/z/pawel1949