Łączna liczba wyświetleń

wtorek, 25 maja 2021

Wojna domowa wisi na włosku

 

          Słabą stroną zła jest to, że musi być ona jawna. Sprawcy sprytniejsi tuszują ją aż do osiągnięcia swoich celów. Wtedy zło wypływa zwiększą siłą, powodując bezradność ofiar (społeczeństwa, narodu). Zło które od początku jest jawne kojarzy mi się z niegrzecznymi chłopcami, którzy psocą i dokazują . Ich poczynania można ukrócać, ale nie zawsze. Tej rodzaj zła widoczne jest w poczynaniach obecnej władzy. Ich złe poczynania są takie widoczne i namacalne. Jednak czynione w majestacie prawa są nienaruszalne. Tylko siłowe rozwiązania mogłyby coś naprawić, ale do tego trzeba wielkiej mobilizacji z narażenie nawet życia.

          Jedynym rozsądnym rozwiązaniem  są wybory powszechne, ale do tego trzeba mądrego i świadomego narodu. Powiem szczerze. Zawiodłem się na polskim elektoracie. Za rzucone ochłapy pomocowe popierają istniejący stan rzeczy. Po tylu jawnych przekrętach niszczące państwo polskie notowania władzy rosną (!), a nie spadają. To świadczy, że głupi naród można kupić i uśpić czujność ich umysłu. Cierpieć będą nasze wnuki, nowe pokolenia. Prostym miernikiem stanu państwa jest zadłużenie zagraniczne. Kwota (w bilionach złotych) zadłużenia państwa polskiego powala.

          Obecna sytuacja wskazuje, że jeszcze długo będzie trwała niszcząca polityka obecnej władzy. Może sytuacja dojrzeje do buntu społecznego. Wojna domowa wisi na włosku. Poleje się krew i będą ofiary. Czy musi tak być?

          Gdyby Kościół Polski obudził się z letargu braku świadomości, gdyby dokonał samokrytykę i miał dobrą wolę, ale i odwagę, to wpływ jego na społeczeństwo byłoby silne i twórcze. Przed nim otwiera się szansa rehabilitacji i nobilitacji.  Czy skorzysta z okazji?

poniedziałek, 24 maja 2021

Z nadzieją

 

          Spotkałem się w internecie z opiniami wyśmiewającymi prace prof. Sedlaka z KUL, M. Hellera również z KUL: " Drugi geniusz, także wywodzący się z KUL to profesor Michał Haller [! błąd w nazwisku]. Arcywybitny fizyk teoretyk, kosmolog, teolog, filozof i wszystkolog, któremu, jakoś tak dziwnie zawsze wychodzi, że zewsząd z nauki wyskakuje mu Bóg" (jan_nonacki). Podważanie cudzych prac jest łatwym zabiegiem. Trochę ironii, użycie słów negacji wystarczy. To jednak jest nieuprawnione, kiedy nie proponuje się niczego nowego, twórczego i przekonywującego. Osoby wywodzące się z kręgów duchowych, do których i ja się zaliczam, uważają, że w końcowej refleksji zawsze  "wyskakuje Bóg" (tamże), jako Pierwsza Przyczyna wszystkiego i Przyczyna podtrzymująca Świat w istnieniu. Kto jest mądrzejszy, kto ma rację, niech rozstrzyga sam czytelnik.

         Ja sam otrzymałem na swoim blogu komentarz w temacie życia podobnych istot  (rozumnych) w kosmosie: "tylko głupcy i ignoranci mogą twierdzić że niema innych istot w wszechświecie". Jak można było się spodziewać autor pozostał nieznany. Póki co, nie ma do tej pory żadnych danych świadczących, że takie istoty istnieją. Jako osoba akceptująca istnienie Stwórcy mogę wesprzeć się słowami: "Nie wszyscy to pojmują, lecz tylko ci, którym to jest dane" (Mt 19,11); "Kto może pojąć, niech pojmuje" (tamże 19,12).

          Im dłużej poszukuję Prawdy, tym bardziej jestem przekonany, że kwintesencja Prawdy jest nieuchwytna. Pozostaje nam tylko zbliżać się do niej i cieszyć się okruchami wiedzy i pięknem rzeczywistości, z nadzieją, że zmierzamy do obiecanej wieczności.  Bariery poznawcze występują nie tylko w tematach nadprzyrodzonych, ale w samych naukach ścisłych (fizyka kwantowa, biologia,...) . To wszystko zmusza do pokory. Ignoranci to ci, którzy tej pokory nie mają. Pozostaje im ciągły stres niepowodzeń poznawczych, ale jest to ich sprawa.

niedziela, 23 maja 2021

Pierwszy człowiek współczesny

 

         Wiedza o pierwszym człowieku na miarę boskiej koncepcji jest fascynująca. Paleontologia podaje różne okresy: Luis Leakey i Mary Leakey sugerują datę 190 tys. lat temu. Dzisiejsze najnowsze odkrycia przesuwają ten okres o 100 tys. lat wcześniej.

          Warto zaznaczyć, że równolegle z człowiekiem rozumnym żyli neandertalczycy. Najprawdopodobniej działo się to w Afryce.  Ta wiedza również ulega zmianie. Ewolucja "tworzyła" kolejne gatunki homininów, które prawdopodobnie współistniały ze sobą - być może na różnych kontynentach.

          Istnieją również teorię według których człowiek współczesny pojawił się w różnych miejscach na Ziemi, w Azji a także w Europie, w Australii  ok. 3000 tys. Nie podzielam  takie teorii, bo zajmuję stanowisko, że istnieje jedno wyjątkowe miejsce, w którym pojawili się ludzie współcześni, na miarę boskiego oczekiwania. Różnice w inteligencji prowokowały do walk. Neandertalczycy zostali wyrugowani z okolic ludzkich zasiedleń.

          Pojawiły się grupy koczownicze, a następnie siedliska ludzkie. Podstawą egzystencji było zbieractwo i łowiectwo. Wykształcił się język porozumiewania między sobą. Pojawiły się pojęcia opisujące rzeczywistość. Przekazywano sobie emocje związane ze strachem sił przyrody oraz emocje pozytywne wynikające np. z efektów polować  itp.

          Który moment dziejowy wybrał Stwórca do uduchowienia istot człekokształtnych jest poza ludzkim zasięgiem poznania. Może odbyło się to w sposób niezauważalny. Człowiek otrzymawszy dary ducha, wiedzę wlaną, wrażliwość etyczną, mógł organizować życie społeczne. W grupach, osobniki silniejsze charakterem, może fizycznie, inteligentniejsze przybrały rolę przywódców. Tak rodziła się hierarchia ludzka. Czy już w tym początkowym okresie szukano doznać duchowych? Jestem przekonany, że tak. Zjawiska przyrody powodowały strach, a plony dawały radość. Zjawiskom przypisywano działania nieokreślonym siłom. Oczywiście nie rozumiano wiele, ale  odczuwano zmysłowo. Kojarzyli, że za zjawiskami stoi jakaś siła i moc. Zbiegiem czasu siłom tym przypisano istoty boskie. Pojawił się politeizm. Rodziła się religia, która od samego początku towarzyszyła rodzajowi ludzkiemu. Istotom boskim na wzór życia ludzkiego przypisywano ludzkie przywary i cnoty. Przypisywano im całe historie zdarzeń, które ubarwiały istnienie bogów.

         Człowiek powołując bogów do istnienia sam uzależniał się od własnych koncepcji twórczych. Te koncepcje stawały się przedmiotem wiary.

          Ok XVIII wieku przed Chr. doszło do iluminacji, że jest jeden Stwórca i Bóg Wszechmogący, któremu wszystko należy zawdzięczać. Pojawił się monoteizm. Monoteizm był niejako uporządkowaniem faktografii duchowej. Odczytany Bóg mógł nawiązać z człowiekiem duchowy dialog. Serce udrożniło się do komunikacji z boską rzeczywistością, bowiem Stwórca dał każdemu  ku temu potrzebne narzędzia.

sobota, 22 maja 2021

Dusza ludzka nie ma granic

 

         Lubię cofać się do zarania dziejów, sięgać do samych początków, aby cieszyć się rozpoznawaniem koncepcji Stwórcy. Ewolucja pokazuje, jaka była myśl Stwórcy. Jak od tchnienia Bożego ożywiła się materia i pojawił pierwszy organizm, który miał możliwość rozwoju. Powoli, przez tysiące lat, kształtowały się organizmy, aż pojawił się homo sapiens – istota myśląca, ale bez znamienia duchowego. Pierwsza istota ludzka obrazowana w Biblii postacią Adama była już z nadania Stwórcy, stworzona na Jego obraz i podobieństwo, a więc składała się z ciała i posiadała duszę: "Stworzył więc Bóg człowieka na swój obraz,
na obraz Boży go stworzył: stworzył mężczyznę i niewiastę
" (Rdz 1,27), ale jak było na prawdę, historycznie i faktograficznie?

          Istota człekokształtna bez duszy była bliżej istotom zwierzęcym. Musiał być moment w dziejach ludzkości, że istota taka została uduchowiona. Problem w tym, że pierwszy powołany człowiek na podobieństwo Boże żył w gromadzie, w rodzinie. Nie mogło być tak, że jeden już pretendował do chwały ludzkiej, a jego najbliżsi byli jeszcze zwierzętami. To niedorzeczne. Ona narzuca myśl, że musiał nastąpić akt uduchowienia całej rodziny, czy gromady. Zapewne był to moment bardzo uroczysty. Opisany jest w scenie biblijnej (proroctwo wsteczne) jako powołanie Adama (imię własne), ale słowa "adam" w języku hebrajskim "adamah"  jest tłumaczone też w liczbie mnogiej (ludzie).

          Dusza ludzka nie jest wytworem ewolucji, ale przypisaniem do Świata duchowego. Jest niejako paszportem z zapisem, że ta istota człekokształtna jest podobna do Stwórcy.  Dusza ludzka nie jest organem, który ma swoje miejsce w ciele ludzkim. Katolicy, chrześcijanie przypisują jej miejsce w sercu. Żydzi umieszczają duszę w nerkach: "Ja, Pan, badam serce i doświadczam nerki" (Jr 17,10); "Doświadcz mnie, Panie, wystaw mnie na próbę, wybadaj moje nerki i serce" (Ps 26(25)); "Lecz Pan Zastępów jest sprawiedliwym sędzią, bada nerki i serce" (Jr 11,20); "Niechaj ustanie nieprawość występnych, a sprawiedliwego umocnij, Boże sprawiedliwy, Ty, co przenikasz serca i nerki. " (Ps 7,10)

          Przypis jest tylko obrazem rzeczywistości duchowej. Podobnie chrzest jest przypisem przynależności do  społeczeństwa bożego.

          Takie tłumaczenie kłóci się z dogmatem grzechu pierworodnego, który mówi o zarysowaniu duszy na wskutek ludzkiej grzeszności. Jak pisał Ewangelista Łukasz: " Anioł wszedł do Niej i rzekł: "Bądź pozdrowiona, pełna łaski, Pan z Tobą, <błogosławiona jesteś między niewiastami " (Łk 1,28), co sugeruje, że  Maria była zwolniona z skazy na duszy (Niepokalana). Tłumaczenie takie kłóci się z rzeczywistością faktograficzną. Nasuwa się wniosek, że powyższe dogmaty są obrazami religijnymi, stwierdzeniami, a nie opisami faktów. Dogmat o „Niepokalanym Poczęciu Najświętszej Maryi Panny” został ogłoszony bullą Ineffabilis Deus 8 grudnia 1854 roku przez papieża  Piusa IX. Brzmi on:

"(...) ogłaszamy, orzekamy i określamy, że nauka, która utrzymuje, iż Najświętsza Maryja Panna od pierwszej chwili swego poczęcia – mocą szczególnej łaski i przywileju wszechmogącego Boga, mocą przewidzianych zasług Jezusa Chrystusa, Zbawiciela rodzaju ludzkiego – została zachowana jako nietknięta od wszelkiej zmazy grzechu pierworodnego, jest prawdą przez Boga objawioną, i dlatego wszyscy wierni powinni w nią wytrwale i bez wahania wierzy".

          Dogmat podany został dla wiary, ale podejście  przynależności do Boga jest mi bliższe.         

         Kiedy mówi się, że kieruje się duszą, sercem, to jest sięganie, nie do organu ale do przestrzeni transcendentnej. Dusza ludzka nie ma granic i zajmuje cały kosmos, podobnie jak duch Boży. Transcendencja nie ma granic.

piątek, 21 maja 2021

Przyjmować z przymrużeniem oka

 

         Religia judaistyczna rodziła się od XVIII wieku przed Chrystusem z chwilą iluminacji Abrahama. Jej wdrażanie nie odbywało się łatwo. Politeizm zaciążył nad rodzącym się monoteizmem. Żydowska doktryna religijna powstała ok. VI wieku przed Chrystusem. Na skutek utraty wolności pojawiła się silna potrzeba cementowania narodu żydowskiego. Tym cementem stała się wiara. Odnalezione stare księgi, zapiski doskonale nadawały się do opracowań wstecznych (tzw. proroctwo wsteczne). Wtedy zaczęto dostosowywać stare przekazy do nowej wizji religijnej. W tym okresie powstały księgi  różnego gatunku: eposy historyczne, sagi, mity, kodeksy prawne, elegie, liryki, hymny, przypowieści, sentencje mądrościowe, teksty modlitewne, pieśni miłosne. Wśród nich można odnaleźć przypowieści i bajki, które nadają wymiar fikcyjny opowiadanym historiom.  Hiob, Tobiasz, Jonasz czy Judyta na przykład są postaciami literackimi, a nie osobami historycznymi. Księga Psalmów, Księga Hioba, Pieśń nad Pieśniami i Lamentacje są w całości albo prawie w całości księgami poetyckimi.

          Na te rodzaje literackie nasadzona jest prawda o Bogu. Redaktorzy chcieli zaspokoić dwie idee: cementowanie narodu żydowskiego (cel polityczny) i zachować wiarę monoteistyczną (cel duchowy). Aby dobrze wypełnić swoje cele korzystali z różnych podpowiedzi, nawet sięgając po wzorce z innych religii, obyczajów. Tak też wiele elementów zostało zapożyczonych np. z politeistycznego  z irańskiego mitraizmu  perskiego, pism wedyjskich i innych. Takie zapożyczanie obrzędów uprawiano również w rodzącym się chrześcijaństwie.

          Takie zabiegi mnie nie zaskakują, ani nie gorszą. Wszystko co ma w sobie dobre intencje należy wykorzystywać i promować. Religia, jak już pisałem, jest wielkim obrazem świata duchowego. Elementy są podobne w różnych wierzeniach, bo jest to jedno dzieło duchowe. Nad wszystkimi religiami czuwa Jeden Duch – Stwórca.

          Uczestniczyłem w obrzędach prawosławnych, koptyjskich, baptystów i innych. Udzielał mi się jeden Duch Prawdy.  Mam świadomość, że religia jest nafaszerowana ludzkimi pomysłami i koncepcjami. Dla odbioru duchowego, one wręcz pomagają, a w badaniach faktograficznych i w szukaniu Prawdy  znawcy sami wiedzą, co przyjmować z przymrużeniem oka.

czwartek, 20 maja 2021

On jest w nas

 

          W poprzednich wpisach sugerowałem, że życie ludzkie składa się z dwóch obszarów, mianowicie wegetatywnego, zmysłowego opartego na prawach przyrody i duchowego, który opiera się na zupełnie innych zasadach. W obszarze duchowym funkcjonują zasady zupełnie niepodobne do poprawnie logicznie funkcjonujących praw przyrody. W obszarze duchowym zachwiana jest przede wszystkim logika. Burzą ją Miłość i Miłosierdzie. Np. darowanie winy jest zupełnie nieracjonalne, bowiem zaburza bilans dobra i zła. Brak zadośćuczynienia jest darem wypływających z pobudek, że straty (ofiary) nie są kompensowane.

          Niebo jest miejscem niezwykłym. Podobne jest do Matki, która ponosi ciężar przez miłość do swych dzieci. Podobnie jest do Ojca który przyjmuje marnotrawnego syna, bo go miłuje. Zapłatą jest jedynie wyznanie: "Panie, nie jestem godzien" (Mt 8,8) i modlitwa: "Panie, jeśli chcesz, możesz mnie oczyścić" (tamże 8,2). Przyznanie się, że jest się grzesznikiem, jak również modlitwa są wyrazem miłości do Ojca Niebieskiego. Dla Stwórcy to wystarczy, aby przelał swoją Łaskę i grzesznika oczyścił. Nie ma tu żadnej miary. Jednym słowem Ojca Niebieskiego likwidowanego są przewinienia. To niezwykłe, ale nie racjonalne.

          Człowiek jest powołany do naśladowania Boga. Naśladując Go można się upodobnić do Niego. Bóg zresztą oczekuje takich gestów. Jak nawoływał Chrystus: "Chcę raczej miłosierdzia niż ofiary" (tamże 9,13).

           Człowiek za życia darmo otrzymuje wiele dobra: "Darmo otrzymaliście, darmo dawajcie! " (tamże 10,8). Dobry człowiek widzi szeroko i dostrzega, że wielu oczekuje od niego wsparcia. Dawajcie, bo wielką rzeczą jest być dawcą niż biorcą. To się w sumie opłaci, bo wszystko jest rejestrowane i zapamiętywane przez "księgę pamięci niebios". Przyjdzie czas, że będzie ona podstawą do złagodzenia własnych przewinień. W życiu trzeba być roztropnym, ale i przebiegłym (jak węże), aby zabezpieczyć się przed zapowiedzianym sądem. Nadmierne liczenie na zbawczą ofiarę Jezusa Chrystusa może być ciężkim grzechem (grzech przeciw duchowi Świętemu). Mówi o tym Ewangelista Mateusz: "Jeśli ktoś powie słowo przeciw Synowi Człowieczemu, będzie mu odpuszczone, lecz jeśli powie przeciw Duchowi Świętemu, nie będzie mu odpuszczone ani w tym wieku, ani w przyszłym " (tamże 12,31). 

            Duch Święty jest samą istotą i kwintesencją Boga. To coś, co przekracza ludzki umysł. Dlatego rozumienie zasad funkcjonowania Nieba jest również nieosiągalne. Aby rozumieć trzeba rozumować duszą i sercem. W nich jest skarbnica mądrości Boga, bo On jest w nas.

środa, 19 maja 2021

Życie to nie jebajka, to jest bitwa

 

         Z racji doskonałości Boga wszystko co stwarza, powinno być zasadne. Za każdą istotą dobrą czy złą kryje się nadzieja, że upora się z przeciwnościami losu i stanie się godną Nieba. Tak jak człowiek żyje nadzieją, tak on sam jest nadzieją dla Stwórcy. Na tym polega życie na Ziemi, że trzeba aktywnie włączyć się w zamysły Stwórcy. Życie można przeżyć, żyjąc jak zwierzęta – wegetatywnie, ale takie życie jest nieporozumieniem. Takie życiem należy uznać za stracone. Aktywne życie musi się toczyć w kręgu dobra i zła. Jak mówią dowcipnisie, "życie to nie jebajka, to je bitwa". Walce towarzyszą ofiary i koszty. Tak przekazuje nam historia. Od samego początku człowiek musiał toczyć boje z różnych pobudek. Od zaspakajania głodu, polując,  po zdobycze i laur zwycięstwa.  Wśród zwierząt zwycięża najsilniejszy, najsprawniejszy. Wśród ludzi ten, kto najmniej poniósł strat na duszy. Bóg umiłował ludzkie stworzenia i obdarza ich Łaską Miłosierdzia. Obdarowuje silnych i słabych pod warunkiem ich dobrej woli. Warunek ten wchodzi do koncepcji Świata duchowego. Życie to nie tylko wegetacja ale doskonalenie ducha najbardziej zbliżonego do Ducha Bożego. Życie to ciągłe szlifowanie, aby na końcu wyszedł diament duchowy. Z tego powodu nie może być mierne. Podczas szlifowania sypią się iskry. Temperatura rośnie, która może wielu poparzyć i zranić. Nic to. Jezus nauczał, że: "Nie sądźcie, że przyszedłem pokój przynieść na ziemię. Nie przyszedłem przynieść pokoju, ale miecz. Bo przyszedłem poróżnić syna z jego ojcem, córkę z matką, synową z teściową" (Mt 10,34). Ta awanturnicza wypowiedź Jezusa jest głęboko zasadna w koncepcji życia aktywnego. Z tej racji "Muszą wprawdzie przyjść zgorszenia, lecz biada człowiekowi, przez którego dokonuje się zgorszenie" (Mt 18,7). Bóg wywiera na człowieka presję, zmusza go do podejmowania decyzji. Dlaczego? Nie znamy dokładnych Jego planów, ale Stwórca potrzebuje świętych do zbudowania nowego Nieba i Ziemi. Stawka jest zatem wysoka, a zapotrzebowanie wielkie. Ludzie bez kręgosłupa, słabi psychicznie, leniwi, źli i podli zostaną tam gdzie są, czyli w marazmie szarej egzystencji.

        Każdy miłujący Stwórcę musi zapoznać się z Jego planami. W tym powinien nam pomagać Kościół. A jeżeli nie ta, dzisiaj wątpliwa instytucja, to własne sumienie i zdrowy rozsądek. 

wtorek, 18 maja 2021

Zboczenie

 

         I mnie przyszło zmierzyć się z tematem homoseksualizmu, choć wiem, że wystawiam się na krytykę wielu. Jako katolik obowiązuje mnie doktryna chrześcijańska. Poza tym posługuję  się własnym rozumem, empatią i wrażliwością. W czym problem?

         Jako człowiek współczesny nie obciążony żadną ksenofobią (tak mi się zdaje) rozumiem, że osoba przychodząca na świat nie wybiera swojej natury, proweniencji seksualnej. Dla takiej osoby naturalne jest to, co otrzymał na starcie swego życia. W większości rodzą się osoby heteronormatywne. Taka proweniencja seksualna została uznana za normę społeczną. Św. Paweł w Liście do Rzymian pisze o normie przeciwnej i nazywa ją zboczeniem: "Podobnie też i mężczyźni, porzuciwszy normalne współżycie z kobietą, zapałali nawzajem żądzą ku sobie, mężczyźni z mężczyznami uprawiając bezwstyd i na samych sobie ponosząc zapłatę należną za zboczenie". (Rz 1,27).  Wyraźnie używa określenia "zboczenie".

         Osoba homoseksualna nie uważa się za osobę zboczoną. Ma ona inny porządek rzeczy. Prawem jej nazywać osoby heteronormatywne odstępstwem od (jej) normalności. Jak rozwiązać ten niezawiniony przez człowieka problem?

         Odpowiadając, już użyłem słowa " niezawiniony", co skutkuje, że nie ma winy: "Wszystko bowiem, co się czyni niezgodnie z przekonaniem, jest grzechem" (Rz 14,23). Słowo użyte przez Pawła "zboczenie" jest tylko określeniem inności w odniesieniu do przyjętych norm społecznych. Wyraz ten uważany jest za pejoratywny, ale można ten aspekt przemilczeć (użył słowa niewłaściwego). Św. Paweł używa  wiele mocnych słów, które można uznać, za wynik jego ortodontycznego stanowiska: " uprawiając bezwstyd" (Rz 1,26); Pełni są też wszelakiej nieprawości, przewrotności, chciwości, niegodziwości. Oddani zazdrości, zabójstwu, waśniom, podstępowi, złośliwości; (Rz 1,29). Św. Paweł był człowiekiem bezpardonowym, wręcz nietolerancyjnym (np. w sprawie kobiet), a niekiedy bezwzględnym, pozbawionym skrupułów. Do jego nauki w temacie proweniencji seksualnej trzeba podchodzić krytycznie (też i pobłażliwie). Aby odczytywać zamysły Boga trzeba niekiedy wielu źródeł i długich przemyśleń. Należy brać pod uwagę aksjologie czynów. To, że życie ludzkie jest w zasadzie grzeszne, to jest powszechnie znane (w tym w doktrynie chrześcijańskie). Temat proweniencji seksualnej trzeba rozpatrywać w tym kontekście. Mam tu na myśli, czyny perwersyjne, złą wolę,  pedofilie. Jeżeli swoimi czynami nie robi się drugiej osobie krzywdy, to nie ma w nich zła. Jeżeli pary homoseksualne chcą wychowywać dzieci, to trzeba brać pod uwagę dobro dzieci. Brak jednego z rodziców można kompensować innymi dobrami. Nie należy z góry potępiać, bo ta czynność jest wielkim grzechem. Homoseksualizm jest problemem, który jest do pokonywania. Jest wyzwaniem dla ludzi. Kto wie, czy nie jest zamysłem Stwórcy dawanie ludziom szans do  wykazania się i ujawniania swojej miłości do innych. 

poniedziałek, 17 maja 2021

Ta walka skutkuje

 

         W Ewangelii Mateusza czytamy "Bo kto ma, temu będzie dodane, i nadmiar mieć będzie; kto zaś nie ma, temu zabiorą również to, co ma " (Mt 13,12). Myli się ten kto uważa, że słowa dotyczą sfery materialnej. Jak pisze dalej w wyjaśnieniu:

"Wyjaśnienie przypowieści o siewcy" (Mt 13,18-23), słowa dotyczą wiedzy i mądrości o tajemnicach królestwa niebieskiego. Kto stara się zrozumieć i poświęca czas i ma wolę ("Bo kto ma") poznać Prawdę, ten może swoją wiedzę ubogacić ("temu będzie dodane, i nadmiar mieć będzie"). Ten kto przyjmuje wiedzę fundamentalnie, bezgranicznie, nie korzystając z własnego rozumu, ten pozostaje dalej głupi ("kto zaś nie ma, temu zabiorą również to, co ma ").

          Bóg po to dał człowiekowi rozum, aby go używał. Wiara opiera się na wątpliwościach, aby zmusić człowieka do ciągłych poszukiwać, stawianiu pytań.

"Bóg dlatego wiecznie się  przed nami chowa, bo chce być bez przerwy poszukiwany". Tym sposobem  Bóg oczekuje ciągłej aktywności w wierze. Stagnacja i bezczynność jest wyrazem pychy i śmiercią za życia. Kto mówi, że za życia już wszystko wie, ten jest ignorantem. Przed każdym Bóg postawił barierę poznania według organicznych możliwości. Człowiek ambitny może jak Jakub walczyć z Bogiem i domagać się przesunięcia tej bariery. O dziwo, ta walka skutkuje.

niedziela, 16 maja 2021

Czy matematyka jest boskim tworem?

 

          Stwórca określił zasady funkcjonowania Świata. Prawa przyrody są mocnym atutem na Jego istnienie. Od wieków aktualne jest pytanie, kto określił zasady w matematyce?  Dwa dodać dwa jest cztery (algebra) niezależnie od punktu widzenia. Jej uniwersalność podpowiada, że nie ma ona autora. Ona po prostu jest. Co mówi o tym historia? Babilończycy, Egipcjanie i Asyryjczycy  wiedzieli od dawna, iż liczby 3, 4 i 5 odpowiadają długościom boków i przekątnej prostokąta. Wiedzieli również, że liczby te spełniają podstawową zależność 3² + 4² = 5², która sprawia, że boki są prostopadłe. Rodzi się pytanie. Czy algebra ma jakieś pochodzenie? Czy istnieje z zależności logicznych od zawsze? Czy tylko czekała na swoje odkrycie?

          Historia (znaleziska paleontologiczne) podpowiada, że matematyka była odkrywana powoli. Była ona stosowana w prostych czynnościach codziennych, np.

kobiety przewidywały datę miesiączki, licząc dni, a wodzowie szacowali siłę swojego wojska. Proste obliczenia towarzyszyły człowiekowi od zawsze. Matematyka rodziła się z bieżących potrzeb. Początkowo wystarczały niewielkie liczby i proste operacje matematyczne. Budowniczowie zaczęli używać geometrii do budowania konstrukcji przestrzennych (prostopadłościany, beczki, stożki, walce). Pojawił się kąt prosty, koło. Twierdzenie Pitagorasa było najbardziej rozpowszechnionym w starożytności wynikiem matematycznym. Sumerowie używali ułamki, równania liniowe, kwadratowe, sześcienne. Opracowali tablice trygonometryczne. Umieli obliczać objętości brył (nawet ściętego ostrosłupa).

          Najstarsze ślady matematyki w Indiach informują, że  w IX wiek przed Chr. umiano obliczać wartość liczby π z dokładnością do dwóch miejsc dziesiętnych, Stosowano proporcje, a nawet obliczano pierwiastek sześcienny. Matematyka egipska i sumeryjska była dalej rozwijana przez Greków, którzy ponadto usystematyzowali niezależne dotąd twierdzenia w jeden spójny system. Dalszy rozwój matematyka zawdzięcza Arabom. Wiele greckich i arabskich prac matematycznych następnie przetłumaczono na łacinę, co pozwoliło na dalszy rozwój tych koncepcji w średniowiecznej Europie. Era nieprzerwanego rozwoju matematyki, rozpoczęta w XVI-wiecznych Włoszech, trwa po dziś dzień.

          Czy matematyka została stworzona przez Stwórcę? Jej uniwersalność i logiczność przeczy, aby miała ona swojego autora. Zasady matematyczne po prostu są jako przejaw rozumowego i logicznego kojarzenia faktów. Człowiek, z daru rozumu tylko je ujawnił.

           Dziś matematycy do matematyki dodają własne pojęcia i twory matematyczne (topologia, wstęga Möbiusa, przestrzeń Hilberta) bazując na abstrakcyjnej wyobraźni i logicznym pojmowaniu zdarzeń. „Ponieważ jak Bóg jest twórcą rzeczywistych bytów i form naturalnych, tak człowiek jest twórcą myślowych bytów i sztucznych form; nie są one niczym innym, jak odbiciem jego umysłu, tak jak stworzenia są odbiciem umysły boskiego” Mikołaj z Kuzy (1401-1464).

                      Gdyby nie było istot rozumnych, to matematyka i jej zasady nigdy by nie były odkryte. Bo one są, tak jak są i używane pojęcia proste. Pytanie o ich autorstwo jest tak samo niedorzeczne jak pytanie: skąd wziął się Bóg?

czwartek, 13 maja 2021

Co jest Prawdą

 

          Jeżeli akceptuje się istnienie energii, którą można zobaczyć tylko w wąskich zakresie długości, a w pozostałych można odczuwać tylko jej skutek. Jeżeli ona wykazuje tylko charakter dynamiczny, to nie widzę przeszkód, aby zaakceptować istnienie Jej Stwórcy, którego można poznać po skutkach Jego działań.  Nieporozumieniem jest identyfikowanie energii z Bogiem. Energia jest tchnieniem Jego mocy. Energia jest narzędziem, przy pomocy której został powołany Świat do istnienia. Sama energia pochodząca od samego Stwórcy jest wytworem prawie doskonałym. Przede wszystkim jest wieczna. Jest motorem działania i zmian, jest zdolnością do wykonania pracy. Jest budulcem tego, co nazywa się materią. Energia jest nośnikiem informacji. Jest impulsem życia. Nie można jej unicestwić, a tylko przekształcać.

           Istota energii jest nieuchwytna, dlatego żaden uczony na świecie nie podał jej prawdziwej definicji. W szkole (w liceum) sam uczyłem, posługując się uproszczoną definicją, że energia to zdolność do wykonania pracy. Jak wiele definicji z fizyki taka definicja coś mówi, ale nie do końca. Brakuje języka aby opisać jej istotę.

           Nauka radzi sobie z pojęciami nieopisywalnymi poprzez stosowanie pojęć zastępczych (kwarki, bozony, krzywo przestrzenie). W wielu przypadkach odkrycia (półprzewodniki) były szybciej wdrażane w życie niż ich rozeznanie teoretyczne.  Zastępczych pojęciom przypisuje się parametry, czasem dziwaczne jak kolor, dziwność (w przypadku kwarków). Człowiek ma zdolność omijać trudności teoretyczne.

            Podobnie jest w religii. Żydzi przypisują Bogu ludzkie oblicze i w Jego usta wkładają własne słowa (Biblia). Tym sposobem Nim manipulują i używają Go do własnych partykularnych interesów. Chrześcijanie przekaz nauk Chrystusa ubrali we własne koncepcję (ewangelie Łukasza, Mateusza), tak aby stworzyć narzędzia dyscyplinowania wiernych.

             Wierni po życiu przekonają się, jak inaczej skonstruowany jest Świat i co jest Prawdą. Nie dziwię się, że w uczniach jest sprzeciw do nauki. Swoim otwartym umysłem, niezmąconą intuicją  wyczuwają, że coś jest nie tak.  W szkołach powinno się od samego początku nauczania przygotowywać uczniów, że wiedza jest ograniczona granicami poznania. W religii najważniejszą informacją jest, że Świat został powołany do istnienia, bo ateistyczna  wieczność Świata jest absurdem. Świat jest skutkiem istnienia Przyczyny. Przekaz religijny musi się opierać na  prawach przyrody, bo one najlepiej dowodzą, że jest Istota sprawcza. Gdyby nie było Boga Świat nie byłby tak uporządkowany, piękny, logiczny.

środa, 12 maja 2021

Nie otrzymałem ani grosza

 

          Gdyby nie było marzycieli, i ich zachowań asertywnych, którzy by nie patrzyli wprzód i nie szukali nowych dróg, to gdzie byłby dzisiaj człowiek? Jednym z iluminatorów świata nauki był uczony polskiego pochodzenia Konstantin Ciołkowski (1857 –1935), który zajmował się ruchem w przestrzeni.  Może zaintrygowały go pierwsze loty w powietrzu (balony, sterowce, samoloty). On chciał iść dalej i przekroczyć ziemskie przyciąganie. Zdał sobie sprawę, że ruch w kosmosie musi odbywać się na innych zasadach. Jego rozumowanie musiało wyjść poza znane i stosowane prawa. Musiał w tym celu opracować teorię ruchu w kosmosie. Zdał sobie sprawę o potrzebie odpowiedniego pojazdu – zbudowaniu rakiety, którego ruch polegałby na odrzucie. Podziwiam i zazdroszczę jego możliwości. Dzisiaj odkrycia zdarzają się w zespołach ludzkich i wyposażonych laboratoriach. Czas indywidualnych odkrywców już chyba minął.  Dzisiaj jeden człowiek nie zbuduje samolotu. Potrzebna jest koordynacja i współpraca wielu specjalistów, z różnych dziedzin.

          Literatura opisująca biografie naukowców (odkrywców), samotników jest wciągająca. Dla wielu jest inspiracją do podobnych poczynań. Problem w tym, że trzeba przestawić się na pracę zespołową. Jak w piosence: Prawdziwych cyganów już nie ma".  Praca zespołowa uczy kolektywności, ale i też skromności. W niej wynika wzajemna pomoc, a wiec estyma, przyjaźń do innych. Zwykle nadgorliwi, niecierpliwi, zazdrośni w zespołach nie ostają się.  Z drugiej strony młodsi koledzy narażeni są na płacenie frycowego. Kierownicy zespołów zgarniają śmietankę i chwalą się dorobkiem podwładnych. Przykładów jest wiele, nawet wśród noblistów.  W latach studenckich (1967–1972), będąc w klubie astronautycznym miałem możliwość uczestniczenia w wyprawie naukowej szukających obiektów księżycowych Ziemi. Nie popłynąłem na równik z braku środków finansowych. Gdyby jednak był uczestnikiem wyprawy, to i tak cały splendor badań odziedziczył prof. Kazimierz Kordylewski (uroczy człowiek), polski astronom, kierownik wyprawy. K. Kordylewski jest uważany za odkrywcę dwóch pyłowych księżyców Ziemi położonych w punktach Lagrange'a układu Ziemia–Księżyc.

          Nikola Tesla (1856–1943) serbskiego pochodzenia, pracując u Thomasa Alva Edisona (1847–1931), został przez niego oszukany zanim zaryzykował własne przedsięwzięcia w zastosowaniu prądu przemiennego.

          W pierwszym roku mojej pracy jako geofizyk w Przedsiębiorstwie Geologicznym w Kielcach opracowałem paletkę do konstruowania krzywych gradientowych z pomiarów pionowych sondowań (krzywe Schlumbergera). Z tego co wiem, paletka była wykorzystywana poza krajem. Ja za nią nie otrzymałem ani grosza.

wtorek, 11 maja 2021

Rozwój myśli ludzkiej

 

          Bardzo interesująca jest historia rozwoju myśli ludzkiej. Jak to myśl wysuwała wnioski z osiągniętych zasobów wiedzy. Np. prawidłowości występujące w matematyce (Archimedes 287 - 212) dała asumpt do opisywania praw przyrody i tworzenia bardzo precyzyjnych instrumentów. Przykładem jest znaleziony w 1900 roku we wraku starożytnego statku handlowego bardzo precyzyjnego mechanizmu nazwanego andikitiry, który okazał się bardzo dokładnym kalendarzem.

           Nurkowie wydobyli szereg posągów i innych artefaktów. Sam mechanizm został odkryty 17 maja 1902, kiedy archeolog Valerios Stais odkrył, że skorodowana bryła brązu wydobyta z wraku zawiera koła zębate. Okazało się, że jest to fragment większego mechanizmu rozbitego na trzy duże części i kilkadziesiąt mniejszych kawałków. Początkowo myślano, że to średniowieczny zegar, który przypadkiem spadł na starożytny wrak, gdyż nie były znane tak złożone urządzenia z tamtych czasów, dalsze badania potwierdziły jednak wiek znaleziska na lata 150 – 100 przed Chrystusem. Do czasu XVIII-wiecznych zegarów nie jest znany żaden mechanizm o podobnym stopniu złożoności.

         Kepler zdał sobie sprawę, że prawa mają charakter uniwersalny i są takie same w różnych miejscach we Wszechświecie (w kosmosie). Dla nas to oczywiste, ale w czasach uczonego było to epokowe odkrycie.

         Newton wprowadził uniwersalny wzór na siłę przyciągania pomiędzy masami ciał. W nim pojawiła się stała niezależna od niczego. Zdano sobie sprawę, że prawa są matematyczne i prawa fizyki mają charakter uniwersalny. Z drugiej strony to nie ich opis są prawami, ale obrazami praw. W tym kryje się głębia pojęciowa. Co innego są same prawa, a co innego ich zapis. Co innego jest rzeczywistość od jej opisu. Narysowana rzecz nią nie jest. To tylko jej obraz.

           Maxwell z unifikował prawa elektromagnetyczne. Celem unifikacji było znalezienie warunków zastępczych, które by  pokazywały dwa warunki pozornie różne jako tożsame.

           Do badań wprowadzono środki zastępcze, modele konceptualne, algorytmy. One maję na celu tłumaczyć zjawiska, a nie je przedstawiać. Same zjawiska często bardzo trudno realnie opisać. Im głębiej zagląda się w rzeczywistość jest ona bardziej rozmyta, nieczytelna i nie dająca się prosto, sensorycznie przedstwić.

           Myśl ludzka zaczęła wykorzystywać środki zastępcze. Tak powstał Model Cząstek Elementarnych. Tak zrodziły się koncepcje kwarków, czarnych dziur, czarnej energii. Dla niewtajemniczonych nie bardzo wiadomo, o czym one mówią. Do tego dochodzi wiele nowych pojęć (neologizmy), często w językach obcych.

            Rozwój techniki wymusza rozwój języka. Powstaje wiele nowych pojęć, a z nich powstaje wiele nowych definicji. Powstała konieczność gromadzenia informacji i jej szybkiej identyfikacji. Powstaje nowa era komputerów, nośników, aparatów komunikacji itp.

          Ilość informacji wymusza zmianę sposobu edukacji młodzieży. Selekcja jest konieczna. Uczyć tego co jest ważne. Trzeba odciążyć umysł od nadmiaru informacji.

          Interesujące jest, że już Platon użył do opisu rzeczywistości cienie (w jaskini) jakby przewidywał, że w nich, za setki i tysiące lat, człowiek będzie szukał narzędzi poznawczych.

 

 

poniedziałek, 10 maja 2021

Granice przekraczam

 

          Moje prace mogą sugerować, że w rezultacie występuję przeciw wierze. Moje teksty krytyczne nie wszystkich się podobają. Jak mówią: "my nie mamy odwagi używać pańskiego języka, mówiąc o Bogu i rzeczach świętych". Obowiązuje nas szacunek do sacrum i tego co się wyznaje". Czy pan nie przekracza pewnych granic?

         Uczciwie przyznaję, że niekiedy ponosi mnie i granice przekraczam, ale wszystko co czynię podyktowane jest wielką estymą do Stwórcy. Po ludzku niekiedy złoszczę się, że nie mogę czegoś  dotknąć i zrozumiem. Bierze się ona z niemocy, a nie z braku szacunku. Niekiedy moje wpisy mają na celu wywołanie u czytelników sprzeciwu. W ten sposób wymuszam ich do reakcji i samookreślenia, zajęcia stanowiska.

         Przyznaję, że z jednej strony akceptuję, wręcz podziwiam religijność parafialną, a z drugiej dostrzegam jej fałsz. Podziwiam ją za prostotę w wyrażaniu uczuć, religijność, skromność. Z drugiej strony reaguję na ludzką głupotę wynikającą z niewiedzy i neurologicznych uzależnień.

         Moja "odwaga" w sformułowaniu myśli bierze się stąd, że wierzę, że Jezus Chrystus miał  naturę ludzką. Z natury jestem do Niego podobny. Przeżywam to co On. Jako Człowiek, Jezus narażony był na zło tak jak ja. Dla mnie to Przyjaciel. Nie jest dla mnie ważne czy naprawdę jest Aktem działającym z wywyższenia ludzkiego, czy boskiego, czy tylko był Istotą ludzką w Niebie cieszącą się Ojcem Niebieskim. Wiem, że mogę Go po ludzku rozumieć, i że mogę z Nim porozmawiać i nawiązać kontakt. Sam Bóg jest dla mnie Absolutem i poniekąd abstrakcją nie do pojęcia. Jego sposób rozumowania nie jest mi do końca znany. Dusza ludzka nawet po śmierci nie zrozumie Jego Istoty, bo musiałaby osiągnąć stan od Niego wyższy. Duszy ludzkiej jest potrzebny Ambasador do wzajemnego zrozumienia się. Do Chrystusa mogę się zwracać jak do człowieka. Może dobrze się stało, że mamy niebiańskiego Ambasadora, przez którego możemy nawiązywać interakcję z Stwórcą. Może religia chrześcijańska faktycznie jest boską koncepcją do wzajemnego rozumienia się.

          Przekraczanie granic bierze się z ludzkiej ciekawości i jej natury. Przykładem jest Jezus, który sam był znakiem sprzeciwu: "Oto Ten przeznaczony jest na upadek i na powstanie wielu w Izraelu, i na znak, któremu sprzeciwiać się będą" (Łk 2, 34). To On złościł się na faryzeuszy, kupców w świątyni i zwykłych nachalnych ludzi. To On podważał obraz Boga przedstawiany w Torze (obraz Boga karzącego). Jezus zachęcał ludzi, wręcz, do postawy asertywnej. Można powiedzieć, że każdy chrześcijanin powinien być znakiem sprzeciwu wobec szerzącego się zła, a swoją postawą świadczyć za naukami Jezusa.

niedziela, 9 maja 2021

Neurologia, neuroteologia

 

          W obecnych czasach bardzo dobrze rozwija się nauka o działaniu mózgu, zwana neurologią. Powstała również nauka zwana neuroteologią.  To co ujawnia, w pierwszym odruchu, może przyczyniać się do zaprzeczenia istnienia Stwórcy.  Większość zagadnień z natury uczuciowej, emocjonalnej, związanej z wierzeniami tłumaczy, nawykami tłumaczy procesami chemicznymi jakie odbywają się w korze mózgowej. Tłumaczenia te są bardzo sugestywne. Np. za szczęście i spokój odpowiada wytwarzająca się serotonina, za miłość oksytocyna, za przyjemność dopamina, a kortyzol wzbudza niepokój itp. Mózg rozwija się poprzez tworzenie ścieżek neuronowych, czyli połączeń między neuronami. Mózg wytwarza aktywność elektryczną, która wynika z reakcji chemicznych zachodzących w mózgu.

           Można odnieść wrażenie, że świat duchowy, uczuciowy to zwykła chemia (hormony). Bóg nie jest potrzebny. Takie zjawiska jak widzenia duchowe, proroctwa, objawienia prywatne , nawrócenia (przykład Pawła z Tarsu) to zwykle ataki padaczki, epilepsji (w tym Dostojewskiego). Np. Mahomet opowiadał, że był w Raju, podobnie mówił założyciel religii mormonów Joseph Smith, Prorok Ezechiel pisał (patrz ST, Księga Ezechiela) o pojeździe Boga, Mojżesz rozmawiał z Bogiem (Wj 3,14). Franciszek opowiadał o swoich iluzjach. Ciekawe jest, że podobne zjawiska są aktywniejsze w górach (Athos, Synaj, Hermos, Tabor). Wszystkie one dają się racjonalnie wytłumaczyć.

           Niektórzy wykorzystują procesy neurologiczne do seansów, np. wyrzucanie złych duchów itp.

           Nauka podpowiada, że w gruncie rzeczy praprzyczyną zachowań jest wlana w człowieka moralność. Bierze się ona albo z rozumu ( u ateistów), albo z empatii.

Ona to kieruje całym procesem neurologicznym. Z moralności rodzi się religia, która spełnia u człowieka ważną rolę.

            Procesy mózgowe są zapamiętywane i niełatwo je wykorzenić. Wierzący w większości są pobudzeni. Zaciekle bronią swoich przekonań. Są nawet agresywni – bo wierzą. Człowiek widzi to, co chce widzieć (paranoje). Za ten proces odpowiada lewa część mózgu.

            Jak wykazał Freud, cudzą świadomością można kierować z zewnątrz Człowieka, można go zaprogramować, zmanipulować (przez sugestie, seanse hipnotyczne, itp).

            Empatia nie była dana tylko człowiekowi. Mają ją też zwierzęta, ale nie mają zdolności ich rozumienia. Np. neandertalczycy (wcześniejsi homonimy) mieli swoje obrzędy religijne. Nie byli kreatywni. Wszystkie ich pochówki są podobne. Człowiek jest istotą kreatywną, dlatego utrzymał się w łańcuchu ewolucyjnym.          Neurologia sugeruje brak Boga. Uważa, że wszystko ma swoje wytłumaczenie.

          Nie zgadzam się z takimi  opiniami, bo rozpatrując zagadnienie szerzej trzeba sobie odpowiedzieć na pytania. Skąd w człowieku bierze się zakodowana moralność (wartość wlana), bo każdy człowiek z chwilą narodzin jest w nią zaopatrzony, i dlaczego tak się dzieje jak się dzieje. Neurologia opisuje procesy, a nie tłumaczy istoty tych zjawisk. Osoby akceptujące istnienie Boga mogą dopatrywać się w tym Jego ingerencji. Mózg i związane z nim procesy są Jego narzędziami. 

piątek, 7 maja 2021

Co można przemycić na inny Świat?

 

          To, co mnie niepokoi to obserwacja powszechnej stagnacji intelektualnej, społecznej.  Wielu nastawiło się tylko na ochronę zdobytych rubieży, majątku, stanowiska. Cieszą się tym co posiadają, reszta jest mniej ważna. Wielu nie interesuje, że Świat się zmienia, że człowiek marzy,  sięga do gwiazd i planuje podróż na marsa. Ile osób obawia się szczepionki covid 19, a nie podchodzi do niej jak do tryumfu nauki. Ile osób uratowano dzięki szczepionkom. Teorie spiskowe tryumfują w głowach niedouczonych, nieufnych, zastraszonych. Są tacy jszcze, że podważają nawet lądowanie ludzi na księżycu w 1969 roku. 

          Kiedy słucham ludzi z mojego bliskiego rocznika, to wstydzę się za nich. Dużą rolę odgrywa w tym tzw. lenistwo poznawcze. Ludziom starym się nie chce. Uważają, że swoje przeżyli, zrobili swoje i to im wystarczy. Przeważnie przyjemność czerpią z jedzenia. Stąd tyle tłuściochów i grubasów chodzi na tym świecie. Dla mnie, bliskie mi roczniki już za życia umierają. Biedacy nie wiedzą, albo nie kumają, że na podróż w wieczność trzeba się przygotować. Zasób wiedzy w świadomości jest jedyną wartością, którą można przemycić na inny Świat. Może będą one i tam potrzebne.

          Gdyby naszła ich refleksja ile jeszcze można by uczynić dobra na końcówce życia? Wokół nas są wielu, którzy potrzebują wsparcia, nie tylko finansowego. Brakuje im czułości, interakcji słownej, opieki. Nie wiedzą, że dobro jest funkcjonałem, który się rozchodzi i inspiruje do dalszego dobra. Nie wiedzą, albo nie chcą wiedzieć, bo tak jest im wygodnie. Kto boi się śmierci nie zasługuje na miano syna Bożego i ucznia Chrystusa. Tam czeka nas spełnienie Bożej obietnic: " Cieszcie się i radujcie, albowiem wasza nagroda wielka jest w niebie" (Mt 5,12). Kwintesencją ludzkiej egzystencji jest wieczność. Wszystko, co się obserwuje wskazuje na to, że Istnieje Stwórca, który w swej koncepcji zabezpieczył swoją Miłość dla szczęścia swoich stworzeń. Człowiek jest bytem niemal doskonałym, ale niech to nie prowadzi do pychy, ale do służby dla innych. Podobieństwo do Stwórcy zawiera się w ludzkim życiu. Przez wiarę i dobre uczynki można zbliżyć do boskiej doskonałości. Kto nie widzi w tym szczęścia i radości niech zostanie tam gdzie jest.

czwartek, 6 maja 2021

Stała kosmologiczna

 

          W 1917 roku, niedługo przed opublikowaniem ogólnej teorii względności, Albert Einstein, do opisu przestrzeni, skonstruował statyczny model kosmologiczny przy założeniu, że materia we wszechświecie jest rozłożona równomiernie. Uczynił to po konsultacji z innymi uczonymi, którzy twierdzili, że Wszechświat nie rozszerza się i ma stałe rozmiary. Przestrzeń jest zamknięta,  a więc można obliczyć objętość Wszechświata. Czas rozciąga się od minus nieskończoności do plus nieskończoności. Materia, ogólnie rzecz biorąc, średnio pozostaje w spoczynku. Fizyk odkrył, że efekty grawitacyjne są równoważne efektom, jakie występują w ruchu przyspieszonym. Wiązka światła odgina się w polu grawitacyjnym. Masy grawitacyjne mają wpływ na czas (dylatacja czasu). Wszechświat jest skończony, ale jest nieograniczony. Wysłany promień światła, po pewnym czasie wraca z przeciwnego kierunku. Statyczny model kosmologiczny miał jednak wady. Edwin Hubble (1889–1953) odkrył, że Wszechświat się rozszerza. Statyczny model A. Einsteina nie było jedynym rozwiązaniem równań pól grawitacyjnych. Analizując jego równanie przestrzeni, odkryto, że jednym z wielu rozwiązań jest czasoprzestrzeń bez materii. Biorąc pod uwagę zmienną czasową, powstał model Willema de Sittera (holenderski matematyk 1872–1934). W 1915 roku A. Einstein uzupełnił swoje równania dodatkowym członem, zawierającym nową stałą fizyczną A – stałą kosmologiczną. Miała ona pomóc w wyjaśnieniu jego modelu kosmologicznego. Po odkryciach Hubble'a stała kosmologiczna wydaje się tworem sztucznym. Po latach Einstein powiedział: "to największa głupota jaka palnąłem w życiu". 

          Jednak od wielu lat niektórzy uważają, że jest ona niezbędna z obserwacyjnego punktu widzenia.

          Model A. Einsteina okazuje się błędny. Gęstość Wszechświata jest średnio jednorodna  w konkretnych przedziałach czasowych, ale z czasem zmienia się.  Średnia gęstość np. miliard lat temu była większa niż obecnie.

          O koncepcji stałej kosmologicznej przypomniano sobie podczas prób  kwantowania pola grawitacyjnego. Energia próżni, zakrzywiająca przestrzeń, zachowuje się analogicznie do stałej kosmologicznej: ciśnienie jest równe minus gęstości energii. Jednakże na gruncie obecnej teorii cząstek elementarnych, wartość energii próżni oszacowana na podstawie skali Plancka, przekracza o kilkadziesiąt rzędów wielkości wielkość akceptowalną z punktu widzenia kosmologii, a w szczególności obserwowanych rozmiarów Wszechświata.  Od lat 90-tych. o stałej kosmologicznej mówi się z powodu obserwacji dalekich gwiazd supernowych, z których wynika, że Wszechświat rozszerza się coraz szybciej zamiast coraz wolniej. Można to wyjaśnić zakładając, że gęstość energii-materii jest zdominowana przez ciemną energię lub właśnie stałą kosmologiczną.

          Ponadto okazało się, że wiek Wszechświata oszacowany na podstawie obserwacji najstarszych  gromad kulistych, powinien wynosić ponad 13 miliardów lat. W modelu Einsteina – de Sittera (bez stałej kosmologicznej) byłby on za mały w porównaniu z obserwacjami, przy założeniu  stałej Hubble'a około 70-73 km/s/Mpc.

          W 2017 roku kilka zespołów badawczych przedstawiło analizy danych obserwacyjnych, zgodnie z którymi wartość stałej kosmologicznej zwiększa się wraz z wiekiem wszechświata. Przyjmuje się, że stała kosmologiczna jest bardzo bliska zera. Stała kosmologiczna o wartości dodatniej oznacza ujemne ciśnienie, a zatem przyspieszoną ekspansję próżni

          Wszechświat wypełniony jest ciemną energią w 70 %, ale wywiera ujemne ciśnienie. Stała kosmologiczna sprzeciwia się zasadzie zachowania energii. Ona rozpycha Wszechświat, bo jest ważniejsza nić grawitacja.

          Zamieszanie wokół stałej kosmologicznej jest powodem do wprowadzenia w obraz Świata ciemnej energii, która uzupełnia bilans energetyczny. I tak nauka tworzy nowe byty i pojęcia, aby zrozumieć istniejący stan rzeczy. 

          Nasuwa się refleksja szersza. Naukowcy przez wprowadzanie modeli sami zniekształcają obraz Świata. Rzeczywistość zamieniają na obrazy abstrakcyjne (zjawiska które nie mają miejsca). Niektórych może to zniechęcać do nauki sensorycznej (odbieranej zmysłami). Oczekiwania idą w kierunku faktograficznego opisu rzeczywistości. Trudno się zgodzić, ale przez niedoskonałość obserwacji i ludzkie ograniczenia człowiek jest skazany na konceptualizm. Rezygnacja z niego  cofałaby rozwój nauki.

            Świat jest dziwnym tworem. Aby go zrozumieć trzeba posługiwać się pojęciami abstrakcyjnymi. Dziwnie to brzmi, bo dla wielu, Świat wydaje się rzeczywisty, widzialny, dotykalny, realny, mechaniczny itp.

            Świat w każdej chwili staje się.

            Przez religię, która jest jakby zaprogramowana w człowieku odbiór świata duchowego też opiera się na metafizyce. Dla mnie istnienie Stwórcy stałą się wiedzą oparta na logice, ale komunikacja z Nim odbywa się na autostradzie abstrakcyjnej – duchowej.

             Wieczność jest dla żyjących nieznana, ale umysł abstrakcyjny podpowiada, że będzie to trwanie poprzez świadomość. Czy z tym wiąże się przyjemność i szczęście? Pozostaje nam zaufać słowom: "ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, ani serce człowieka nie zdołało pojąć, jak wielkie rzeczy przygotował Bóg tym, którzy Go miłuj " (1 Kor 2,9).

              Nigdy nie dowiemy się o zjawiskach poza granicami poznania. Czas Oświecenia był okresem panowania człowieka. Okazał się złudny. Dzisiaj wiemy, że nie wszystko można poznać.

              Aby zrozumieć trzeba wyjść ponad rzeczywistość i z zewnątrz próbować zrozumieć. Wyjście na zewnątrz to wkraczanie w świat transcendencji. Nie wszystkim się to podoba, ale chyba nie ma innego wyjścia.

 

 

      


środa, 5 maja 2021

Czy stała Hubble'a- Lemaitre'a zmienia się?

 

          Prawo Hubble’a–Lemaître’a (dawniej prawo Hubble’a) – podstawowe prawo kosmologii obserwacyjne, wiążące odległości galaktyki r z ich tzw. prędkościami ucieczki v (których miarą jest przesunięcie ku czerwieni z). Prawo to określa, iż te dwie wielkości są do siebie proporcjonalne, a stałą proporcjonalności jest stała Hubble’a H0:      v = H0r

gdzie:

r    - odległość galaktyk

H0 -  stała Houble'a.

        Z prawa powyższego wynika, że wszystkie galaktyki oddalają się od nas i to tym szybciej, im dalej się od nas znajdują.

         Tempo rozszerzania się wszechświata zostało po raz pierwszy obliczone przed niemal 100 laty temu. Wiemy, że wszechświat rozszerza się coraz szybciej, jednak najnowsze wyniki pokazują, że obecnie zmiany tempa rozszerzania są większe niż dotychczas sądzono. Wyniki pierwotne wskazują, że stała Hubble'a wynosi 67 kilometrów na sekundę na megaparsek i nie powinna być większa niż 69 kilometrów na sekundę na magaparsek. Oznacza to, że dla każdych 3,3 milionów lat odległości danej galaktyki od Ziemi porusza się ona o 67 km/s szybciej. Jednak z pomiarów dzisiejszych (zespołu Riessa) wynika, że stała Hubble'a wynosi 73 kilometry na sekundę ma megaparsek. Różnicy pomiędzy oboma pomiarami nie da się wyjaśnić w prosty sposób, gdyż oba pomiary były wielokrotnie sprawdzane i testowane w różny sposób.

         Stałą Houble'a Lemaitre'a szacuje się więc w granicach 67 - 73 km/s/Mpec. Jej wyznaczenie nie jest zadaniem łatwym. Jak sugerują niektórzy uczeni stała Houble'a zmienia się w skali miliardów lat. Do tego wniosku doszli z przeprowadzonych pomiarów, a nie z rozważań teoretycznych. Lokalnie (co do czasu) nie jest to zauważalne. Obecnie istnieją wyrafinowane metody pomiarów prędkości i odległości. Prędkości wyznacza się ze zjawisk Dopplere'a, a odległości z różnicy jasności obiektów astronomicznych. Stała Hubble’a jest rzeczywiście stałą w całej w przestrzeni, ale wydaje się nie być stałą w czasie. Dzisiejsza nauka nie może tego wyjaśnić? Występują trudności z dokładnym oszacowaniem tempa tej ekspansji, wyrażonej za pomocą tzw. stałej Hubble'a. Ze względu na różnice w pomiarach wprowadzono nawet pojęcie kryzysu kosmologicznego. Ze względu na wyjaśnienie rozbieżności między tymi wynikami, niezbędne może okazać się poszukiwanie nowych zależności fizycznych. Pomimo przedstawionych teorii, między innymi o kluczowym wpływie ciemnej energii bądź ciemnej materii, żadna z  proponowanych teorii nie była dotychczas ostatecznym wyjaśnieniem dla tej rozbieżności.

wtorek, 4 maja 2021

Wątpliwości, granice poznania

 

          Od wielu lat nie ma większych odkryć w nauce. Model standardowy ustabilizował się. Nic więcej nie jest znane. Pojawiają się za to wątpliwości co do stanu obecnej nauki. Powołuje się nowe pojęcia gdy nie rozumie się starych.

          Dwie teorię obecnie królujące, a mianowicie mechanika kwantowa i ogólna teoria względności, obie piękne, ale nie są ze sobą spójne.

          Najcięższym pierwiastkiem, nie występującym naturalnie na Ziemi to oganeson (Og). Nowych odkryć brak. Tak naprawdę, to brak wiedzy jak ukształtowały się ciężkie pierwiastki, np. złoto.  Mechanika kwantowa mówi, że rzeczywistość jest rozmyta. To obserwator sprawia, że rozmytość sprowadza ją do punktu. Nie ma poprawnych, jednoznacznych rozwiązań układów wielu ciał. Wprowadza się uproszczenia. W nauce panuje redukcjonizm, bo nie ma alternatyw. Uproszczony opis zjawisk niższego poziomu nie jest wystarczający do opisania zjawiska wyższego poziomu (czyli nie wiadomo, jak ono powstaje - zjawisko emergencji). Łatwiej jest powoływać do istnienia nowe cząstki, np. neutrina, które tłumaczą rzeczywistość, ale rozbudowują teorię, niż zmieniać teorię. Układy złożone ukazują nowe, nieznane właściwości.  Tak odkryto zjawisko nadprzewodnictwa. 

       Okazało się, że około 30% ludzkich białek jest albo całkowicie, albo częściowo strukturalnie nieuporządkowanych. Brakuje rzetelnej wiedzy na ich temat.

       Nie wiadomo, dlaczego na początku Świata było więcej wytworzonej materii niż antymaterii. Dzięki  braku tej symetrii powstał obecny Świat.  Teoria strun, matematycznie poprawna, nie odpowiada na pytanie, co się działo przed zerem absolutnym. Ciemna energia łamię zasadę zachowania energii. Grawitacja nie daje się skwantować.

      Stwórca zachowuje w tajemnicy jeszcze wiele Prawd. Człowiek nie ma powodów do pozytywistycznej pychy.

      A jednak istniejące wątpliwości nie odstraszają mnie od dalszych poszukiwań. Cała radość jest w szukaniu. Odkrycie nawet najmniejszej okruszyny Prawdy cieszy i przynosi radość. Dla tych chwil warto żyć i dalej poszukiwać.

 

 

poniedziałek, 3 maja 2021

 

          Można dojść do przekonania, że w obecnej dobie, przy tak wygórowanej technice, znajomość Świata jest skromna. Aby rozumieć, tworzy się teorie, które w rzeczy samej nie fotografują rzeczywistości, ale ją obrazują. Dotyczy to nauki, ale też religii.

          Gdyby przeczytać same teksty wstępne do ksiąg biblijnych, to porażają niewiedzą jaka z nich wypływa:

W Księdze Rodzaju jest tzw. proroctwo wsteczne opisujące powstanie Świata, Ziemi i powołanie człowieka. Oprócz informacji, że Świat został powołany przez Stwórcę, to nie mamy żadnego szczegółu faktograficznego. Np. rodzi się pytanie: w którym momencie ewolucji homonim stał się człowiekiem na miarę doktryny judaistyczno - chrześcijańskiej jako istota cielesna posiadająca duszę? Próżno szukać. Nie ma ten temat ani jednego słowa.

W Księdze Wyjścia historia Mojżesza nie jest nigdzie autoryzowana przez inne dzieła historyczne.

W Księdze Kapłańskiej jedynym autorem spisanych praw jest Bóg. Pomija się zapożyczone od sąsiedzkich krajów ich dorobek prawniczy i kulturowy (np. Kodeks Hammurabiego).

W Księdze Jozuego opisane są zniekształcone fakty historyczne, np. zburzenie Jerycha.

W Księdze Sędziów napisano: "Liczba dwunastu sędziów jest w pewnym stopniu sztuczna".

          Ostateczna redakcja poszczególnych ksiąg jest niepewna, w większości daty są przybliżone (np. Księga Daniela i szereg innych). Autorzy ksiąg nie do końca są znani. Np. w Księdze Estery: "Data napisanie księgi nie da się ustalić dokładnie". W Księdze Mądrości napisano: "Przypisywanie treści Salomonowi jest więc czystą fikcją literacką, często spotykaną na Wschodzie, a usprawiedliwioną pragnieniem dodania blasku dziełu". Ostateczne redakcje ksiąg mają znamiona utworów pisanych na zamówienie, według bieżących potrzeb religijno - politycznych.

Podczas tłumaczenia Księgi Izajasza na język grecki popełniono fundamentalny błąd przy tłumaczeniu wersetu: "Oto Panna pocznie i porodzi Syna, i nazwie Go imieniem Emmanuel " (Iz 7,14). Błąd ten zaważył na naciągniętej błędnej interpretacji proroctwa. Wszedł on do doktryny chrześcijańskiej jako Prawda objawiona.

        W nauce też nie jest najlepiej. Teoria modelu stacjonarnego jest przykładem opisu tłumaczącego zjawiska subatomowe, a nie jest wykładnią faktograficzną. Model stacjonarny, jest per analogiam, współczesnym przykładem teorii geocentrycznej  Ptolomeusza z Nepi (1600 lat temu), która została zastąpiona  teorią heliocentryczną Mikołaja Kopernika.  Nauka nie może odpowiedzieć nawet na pytanie, czy istnieje rzeczywistość obiektywna? Czy może jest ludzkim złudzeniem? Mechanika kwantowa, piękna w swojej wymowie, matematycznie poprawna mówi, że rzeczywistość jest rozmyta. Nie ma teorii opisującej własności jądra atomowego. To co jest, jest tylko przypuszczeniem. Istnieje wiele pytań, na które nie ma odpowiedzi. Jak powstało życie? Jaki mechanizm wywołał ewolucje?  Co było przed osobliwością? Nawet czas jest zagadkowy i niejasny.

         Może to dobrze, że jest tak jak jest. Ludzkość ma jeszcze wiele do zbadania. Nuda nam nie grozi. Im bardziej zbliżamy się do Prawdy, ona skutecznie się od nas odsuwa.

niedziela, 2 maja 2021

Szczęście i radość

 

          Wczoraj pisałem o trudach życia, ale nie do końca jest to prawdą. W życiu można zakosztować wiele radości i szczęścia. Kluczem są zasady. Ważnym kluczem jest, że każdy wiek ma swoje prawa i ograniczenia. Trzeba umieć się poruszać się w ich ramach. Przekraczanie granic nie zawsze bywa rozsądne. Stwórca dał człowiekowi świat w obfitości, aby z niego korzystał: "Ja przyszedłem po to, aby [owce] miały życie i miały je w obfitości" (J 10,10).  Stwórca pobłogosławił Ziemię: "młocka przeciągnie się u was aż do winobrania, winobranie aż do siewu, będziecie jedli chleb do sytości, będziecie mieszkać bezpiecznie w swoim kraju" (Kpł 25,5). Nie widzę powodu aby rezygnować z ofiarowanych darów. We wszystkim trzeba jednak zachować umiar zdrowy rozsądek. Kto się przejada naraża się na żołądkowe dolegliwości. Radość ze smakowania znika. Kto decyduje się na forsowny bieg cierpi na zakwasy itp.

           Człowiek jako osoba należy do gatunków stadnych. Żyje wśród innych. Wokół człowieka są biedni, chorzy i potrzebujący. Można zaznać wiele radości i szczęścia będąc dawcą, a nie biorcą. Nie ma większej radości jak uszczęśliwiać innych. Nie wszyscy to wiedzą i mają potrzebę pomagać innych, a szkoda.

            Paradoksalnie to są tacy, którzy w trudach znajdują cel i w tym radość i szczęście. Ile potrzeba wysiłku aby zdobyć szczyt? Osiągnąwszy go, przez chwilę, można czuć się spełnionym i szczęśliwym. Jak mówił Lucjusz Anneusz Seneka: "per aspera ad astra" (przez trudności do gwiazd). Cierpienie jeżeli jest zasadne, może być twórcze i zbawienne. Poucza nas tajemnica męki Jezusa, która skutkuję ogromnym darem zbawczym.

            Nie popieram cierpień dla samych cierpień. One są nikomu niepotrzebne. Samo cierpienie (np. biczowanie się) jest złem, bo nic nie daje oprócz bólu (masochizm).  Post, jako ograniczenie (małe cierpienie) może uzdrawiać organizm. Cierpienie może być twórcze. Nieprzespane noce przez pracę twórczą mogą dać w wyniku wielkie dzieła.

            Szczęśliwi ci, którzy do trudów życia podchodzą pogodnie. Nie robią z nich tragedii. Trzeba wiedzieć, że samopoczucie jest generowane w umyśle człowieka. Kto panuje nad bólem, ten  mniej go odczuwa. Świadomość, że może być jeszcze gorzej może być pocieszeniem?  Z osiągniętego dna można się odbić.

            Wielką zaletą jest panowanie nad swoim umysłem. Wielkim autorytetem dla mnie jest moja żona, która każde niepowodzenie życiowe, cudze czyny, czy przykre słowa umniejsza stwierdzeniem, że prawda może być inna. Jej opanowanie mnie się udziela.

sobota, 1 maja 2021

Chaos pozbawia nas wiedzy

 

          Człowiek ma potrzebę szukania Boga, a On, wydaje się, że się przed nami ukrywa. Robi wrażenie, jakby chciał, żeby Go ciągle poszukiwano. Jednym z argumentów za powyższą tezą jest chaos, który wynika z boskiej koncepcji. Chaos pozbawia nas wiedzy. Z chaosu powstaje losowość, a ona powoduje twórczą zmienność. Biblijne drzewo poznania dobra i zła przemawia za tezą, że Bóg chce chronić swoje tajemnice. Stwórca postawił przed człowiekiem barierę poznawczą, nie aby mu dokuczać, ale by go chronić przed niezrozumieniem. Prawda jest trudna do zrozumienia i przyjęcia. Kto skosztował owoc z drzewa poznania dobra i zła nabywa wiedzę, która nie cieszy. Jest udręczeniem i źródłem bólu. Życie jest pasmem udręk. Radości jest niewiele. Czy projekt powołania Świata i człowieka jest udaną koncepcją Stwórcy?

           Stwórca jest pełen wspaniałych przymiotów. Kolokwialnie można powiedzieć, że ma się dobrze. Nic Mu nie grozi, a człowiekowi? Od zarania musi się zmierzać z klęskami przyrody, chorobami, przeciwnościami losu. Zło które istnieje naraża człowieka na wieczną walkę. Człowiek narażony jest na ciągłe stresy, a starość jest, krótko mówiąc – przykra. 

          Przeciętny człowiek nie może zrozumieć istniejącego stanu rzeczy i zwykle obwinia  Stwórcę za niepowodzenia. Czy słusznie?

           Stwórca powołując człowieka do istnienia ofiaruje mu wieczność. Tym samym, każdego utożsamia ze swoją naturą i przymiotami. Jak piszę w świętej Księdze, ludzie są dziećmi Bożymi. Jeżeli dziećmi, to i spadkobiercami. Trzeba chcieć zrozumieć, że chodzi o wielką stawkę. Każde stworzenie jest profanum względem Stwórcy (sacrum, diwinum). Nie może być inaczej, ale Bóg każdemu daje szanse wnieść się ponad swoją niedoskonałość i oszlifować swoją dusze . Nad tym zagadnieniem zastanawiali się filozofowie i twórcy wielu religii. Jak pozbyć się bólu i osiągnąć nirwanę. Nirwana jest stanem wyzwolenia, beztroski. W niej nie odczuwa się bólu.  To stan łączności z naturą transcendentną, wygaśnięcie cierpienia. Nie można wejść do Królestwa Bożego i korzystać z wieczności w stanie niedoskonałym.

          Aby nabrać dystansu do swojej niedoskonałości należy zrezygnować  ze swojego ego, małostkowości, egoizmu. Prawdą jest, że doskonałość polega m. innymi na tym, że żyje się dla innych. Wiele religii podpowiada, że narzędziem szczęścia jest miłość. Miłość jest drogowskazem jak żyć.