Łączna liczba wyświetleń

poniedziałek, 22 lipca 2019

Świat jest pełen przeżyć


         Z wczorajszego wykładu nasuwa się wniosek. Człowiek ma to, o czym marzył. Zobrazowane jest to w tekście o budowaniu wierzy Babel. Człowiek wykazał pragnienie sięgnięcia Nieba. Chciał zagarnąć Niebo dla swojej jurysdykcji. Mimo, że Bóg go stworzył na swoje podobieństwo duchowe chciał namacalnych dowodów. Chciał mieć za wszelką cenę. Uważał, że tylko ten kto posiada jest wielki. To wielkie nieporozumienie, ale o tym człowiek miał się przekonać będąc na drodze życia.  Ta mądrość nie jest mu wlana. To zadanie, które kończy się egzaminem zbawienia. Stawką jest bliskość Boga.  Życie poucza, że wszystko jest marnością, a zwłaszcza to, co się nazywa posiadaniem dóbr. W skrajnych przypadkach ludzie, którzy wszystko zbierają, aby mieć tworzą wokół siebie śmietnisko. Zamiast wolności uwikłani zostają troską zabezpieczania swoich majątków. O nierozumni i mali zarazem. Człowiek opuszczając ten padół nie może zabrać ze sobą niczego. Nie może zachować nawet swojego ciała: "bo prochem jesteś i w proch się obrócisz!" (Rdz 3,19). O inną stawkę tu chodzi. Tu chodzi, aby być. Reprezentować wartości, które określił nasz Stwórca. Świat jest pełen przeżyć. Jest sztuką, poezją i harmonią. Jest przeżyciem miłosnym. Jest doświadczeniem Boga samego. Jeżeli ktoś jest doświadczany przez Boga, to równocześnie jest przez Niego kochany, bo chce z człowieka wydobyć całe jego dobro, jego wartość, jego wielkość.

          Gdyby budowniczy wierzy Babel nie walczyli z materią, a kształtowali swoje duszę szybciej osiągnęli by swój cel.

piątek, 12 lipca 2019

Uważa człowieka za równego sobie


       Czytając Pismo Święte niektórych razi ludzki wizerunek Boga: "Pan rozgniewał się więc na Salomona za to, że jego serce odwróciło się od Pana, Boga izraelskiego. Dwukrotnie mu się ukazał  i zabraniał mu czcić obcych bogów, ale on nie zachował tego, co Pan mu nakazał. " (1 Krl 11, 9–10). Czy można właściwie odczytywać Biblię unikając tych antropologicznych porównań? Spróbuję to uczynić na interesującym tekście upadku Królestwa Salomona.
       W 1 Krl autor napisał: "Król więc nie wysłuchał ludu, gdyż to wydarzenie dokonało się z woli Pana, aby spełniła się Jego groźba, którą Pan wypowiedział do Jeroboama" (1 Krl 12,15). Gdyby pominąć tę frazę, to opisane zdarzenia  można uznać za naturalny bieg wydarzeń. Ale dalej napisane jest: "Wówczas Pan skierował słowo do Szemajasza, męża Bożego, mówiąc: «Powiedz królowi judzkiemu, Roboamowi, synowi Salomona, i wszystkim potomkom Judy oraz Beniaminitom, jako też pozostałemu ludowi: Tak mówi Pan: Nie wyruszajcie do walki z Izraelitami, waszymi braćmi. Niech każdy wróci do swego domu, bo przeze Mnie zostały zrządzone te wydarzenia». Posłuchali słowa Pańskiego i zawrócili z drogi stosownie do słowa Pańskiego" (1 Krl 12, 22–24). Bóg przemówił do Judajczyków, a oni posłuchali Go. Autor wyraźnie pisze, że zdarzenia, które się wydarzyły zostały zrządzone przez Pana. A więc Bóg osobiście zainterweniował w świat ludzki. Gdyby pominąć tę frazę przekaz byłby niepełny. Czy można sądzić, że Bóg realizuje swój plan nie bacząc na ludzką wolną wolę. Czy światem nie kieruje Stwórca? A jeżeli tak, to nie mamy tu przykładu bożej determinacji?
          Determinizm Boży zatrzymuje się na poziomie zjawisk globalnych. Lud wysłuchał głosu Boga, ale każdy mógł uczynić według własnej woli. Bóg organizuje theatrum, ale każdy ogrywa w nim  swoją własną rolę. Bóg nie przekracza wyznaczonej przez siebie granicy. Podtrzymując Świat w istnieniu ma bezpośredni kontakt ze zjawiskami, i może wpływać na rozwój zdarzeń. W ten sposób ma kontrolę nad światem i nad realizacją swoich zamysłów (koncepcji), np. ewolucji. Na poziomie człowieka szanuje jego wolność. Zdarza się, że Bóg zsyła na człowieka nowe doświadczenia. W takim przypadku pozostawia mu wolę akceptacji lub sprzeciwu. Jedno i drugie może być bardzo trudne. Czy człowiek wybiera sobie choroby czy nędzę? Nie sądzę. Czy jest to kara? Bóg karać nie może. Czy Bóg bawi się ludzkimi cierpieniami? Nie daję temu wiary. To, co to jest?!
          Bóg podtrzymując ludzkie życie uczestniczy w ludzkim cierpieniu, więc wie jak człowiek cierpi. Rzadko interweniuje. Obserwuje jak sobie człowiek z tym radzi. Interesuje Go nasza reakcja, nasza postawa. Wymaga od człowieka heroizmu. Dzieje się tak, jakby uważał człowieka za równego sobie. 

czwartek, 11 lipca 2019

Mądrość poznania


           "Głupi z natury są wszyscy ludzie, którzy nie poznali Boga, z dóbr widzialnych nie zdołali poznać Tego, który jest, patrząc na dzieła nie poznali Twórcy (Mdr 13,1). Ten cytat jako motto może rozpoczynać każdą dyskusję świadczącą o istnieniu Stwórcy. Co to znaczy poznać Boga. Dla wielu są to puste słowa. Boga nie widzą, nie słyszą i uważają, że cały przekaz o Nim to bzdury i czysta abstrakcja. Tak mogą myśleć ci, którzy ograniczają swoje poznanie do poznania zmysłowego. Można ich zapytać, czy można poznać smak potraw zmysłem wzroku? Można przy uruchomieniu wyobraźni. Do prawdziwego poznania trzeba użyć zmysłu smakowego. Różne są poznania. Boga można poznać na sposób poznania duchowego. Sama akceptacja takiej formy poznania narzuca narzędzia poznawcze. Trzeba być w tym konsekwentnym. Nie można szukać alternatyw zmysłowych, bo one z góry są nieprzydatne. Sam Bóg, o sobie powiedział, w słowach hagiografów: "Jestem, który jestem" (Wj 3,4). Aby dotarła do nas ta prawda Bóg musiał skorzystać z ludzkich umiejętności  pisarskich. Uczynił to, co mógł uczynić. Natchnął pisarza do odczytania ze Stanu prawdy Jego Prawdę. Bóg dał o sobie znać. Dla mnie jest to bardzo silny dowód poznawczy. Czy hagiograf mógł źle odczytać tę Prawdę. Tysiące innych przesłanek świadczy, że jest to podstawowa Prawda wiary. Ona wystarczy, do zmiany nastawienia do Świata i do przyjęcia zasad określonych przez Stwórcę. Bóg zesłał swoje zasady w Dekalogu podobną drogą natchnienia. Jezus uzupełnił Prawa syntezą miłości do Boga i do ludzi.  Dla mnie przykazania w wydaniu Jezusa są pogłębieniem koncepcji  Boga. Czy Jezus poprawił idee Ojca? Nie. Wydobył z Dekalogu tylko jej sens.
           Całe moje pisanie jest przekazem tych tysięcy przesłanek, które stanowią o wierze. Prawdę poznaje się za pomocą ludzkiej inteligencji i woli. Wiara rozumna jest religią przyszłości. Kościół musi przestawić się na nową katechezę. To co obecnie reprezentuje jest reliktem przeszłości.   

środa, 10 lipca 2019

W tym punkcie dotyka się boskości


       Wiele ludzi odchodzi od wiary, bo nie mogą  pogodzić się  z jej przekazem. Często zauważają dysonans pomiędzy prawdami racjonalnymi, a głoszonymi zjawiskami z pogranicza mitów, bajek i fantazji,. Kościół podaje katechezę, do bezkrytycznego jej przyjęcia, a to budzi sprzeciw. Przykładem konfliktu wiary z nauką był przyrodnik Karol Darwin (1809–1882). Religia stanęła przeciw jego odkryciom. Opis stworzenia Świata w Księdze Rodzaju był dla niego nie do zaakceptowania. Ten konflikt osłabiał jego wiarę nabytą od dzieciństwa. W odruchu pierwszego sprzeciwu odrzucał wiarę, tak jak się odrzuca kolejną nieudaną hipotezę. Ona stała na przeszkodzie doniosłości jego odkryć. Zabrakło czasu i refleksji, że można połączyć idee wiary z postępem nauki. Religia była nietykalna. Kościół wprowadził barierę nad poznaniem istoty wiary.
          Aby zrozumieć, trzeba zauważyć, że tak jak w nauce obowiązuje zasada nieoznaczoności, tak w wierze  jest podobnie. Istota wiary dotyka punktu osobliwego na poziomie subatomowym. Tu zbliżają się do siebie dwie idee. One są bardzo podobne do siebie. Aby to odkryć trzeba zanurzyć się w obszary, które dla Darwina były nieznane. Tak jak Darwin odkrył zasady ewolucji, tak ja zaakceptowałem mądrości wielu, którzy ukierunkowali mnie do tego stanu świadomości. Zasada nieoznaczoności wyznacza granicę poznania. Człowiek nie może poznać strukturę najmniejszej cząstki materii, jak nie może rozeznać istoty natury duchowej. To są bariery ograniczające ludzkie poznanie. To nie znaczy, że wiedza o tym jest nieprawdziwa. Wiemy, że wokół jądra znajdują się elektrony, ale sfotografowanie ich nie jest możliwe. Podobnie jest w wierze. Operuję się duchowością, ale nie można poznać jej istoty. Można wyciągnąć wniosek, że nie ma takiej dziedziny, zjawiska które by można do końca poznać (Kant). Poszukując, dochodzi się do punktu osobliwego, gdzie nie funkcjonują przyjęte pojęcia, prawa i zasady. W tym punkcie dotyka się boskości. Ona z definicji nie może być rozpoznana, bo kto by ją zgłębił musiał być ponad Bogiem. Z tej przyczyny wiedza o Bogu jest niedostępna. Pozostaje wiara na zasadzie poznania okoliczności które jej towarzyszą. Dowodem jest cały Wszechświat. Wiedzieli o tym autorzy Pisma Świętego. Pozwolili sobie nawet na inwektywy pisząc: W psalmach czytamy: "Mówi głupi w swoim sercu: «Nie ma Boga»" (Ps 14(13),1; por. 53,2); "Głupi z natury są wszyscy ludzie, którzy nie poznali Boga, z dóbr widzialnych nie zdołali poznać Tego, który jest, patrząc na dzieła nie poznali Twórcy (Mdr 13,1); "niebiosa głoszą chwałę Boga, dzieło rąk Jego nieboskłon obwieszcza" (Ps 19,2). "Jego przymioty – wiekuista Jego potęga oraz bóstwo – stają się widzialne dla umysłu przez Jego dzieła" (Rz 1,20).  Cytaty nie są dowodem ich złego wychowania, ale głębokiego przekonania graniczącego z pewnością. Analiza nieskończonych dowodów, które się doświadcza jest fascynującym poligonem epistemologicznym. Można tym zagadnieniom poświęcić całe życie.

wtorek, 9 lipca 2019

Zwariować można


          W Polsce w każdej chwili może nas zaskoczyć ustawa wobec, której można zostać ukarany więzieniem. Ostatnio okazuje się, że wykonanie ksera dowodu osobistego grozi 2 letnią odsiadką (zakaz dotyczy wszystkich).  Przez lata, banki czyniły to nagminnie dla celów identyfikacyjnych. Dzisiaj jest to zabronione.
          Dawniej można było po spisie lokatorów odnaleźć szukaną osobę. Dziś tablice znikły, ponoć dla bezpieczeństwa. Przepisy w sprawie RODO sięgnęły już paranoi. Żyję się zdecydowanie trudniej.
          Radosna twórczość legislacyjna służy zaspakajaniu ambicji polityków. Może jest w tym jakiś sens, ale trzeba zważyć, co jest lepsze.
          Gdyby nie upór mojego wspólnika nigdy bym się zgodził na wprowadzenie ISO w naszej firmie. Po jednym dniu szkolenia miałem dosyć. Czekałem, jak nie wymyślą procedur obowiązujących w toalecie.
          Wszystkie ograniczenia mniejszej  wagi  są zabójcze dla normalnego życia. Nigdy nie pogodzę się z mandatami za spowodowanie kolizji na drodze, w której ucierpiał tylko mój samochód. Dla mnie koszt naprawy samochodu, to wystarczająca kara. Mandat jest podwójnym ukaraniem i temu się sprzeciwiam.
          Będąc w USA w latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku po dwóch tygodniach wróciłem do Polski, bo nie mogłem znieść natłoku telewizyjnych reklam. O zgrozo! One dopadły mnie również w Polsce. Wiem, że tego nie można zlikwidować, bo świat oparty jest na komercji, ale czekam na rozwiązania techniczne, które umożliwią ich unikanie (np. przez obowiązek wyświetlania  czasu emitowanych reklam, coś takiego już widziaem).
          Wszystkie zakazy, nakazy dotyczące tylko "mojego bezpieczeństwa" odbieram jako atak na moją wolność. Człowiek jako istota inteligentna sama powinna  wiedzieć co jest dobre, a co złe.  Prawo powinno wkraczać tam, gdzie działania jednostki mogą szkodzić innym. Jestem za szeroką edukacją, ale nie obowiązkową.
          W telewizji denerwują mnie wszelakie pouczenia na temat jak siedzieć, jak spać, jak się ubierać, jak współżyć, jak wychowywać dzieci itp. Może przesadzam, ale jest to wielce denerwujące.
          Wszelkie indoktrynacje (wpajanie określonych ideologii), propagandy stosowane w środkach masowego przekazu są mi obce.
           W telewizji powtarzanie przez cały dzień tragedii jakie się zdarzyły na świeci tworzy klimat przygnębienia i odbiera radość życia. Nadmiar informacji jest szkodliwy dla normalnego życia, bo przez nie można zwariować.
          Dziś przeczytałem w internecie: "Skarbówka ruszyła z kopyta. Blokuje konta na potęgę, teraz może też brać się za lokaty. Nawet uczciwi przedsiębiorcy zaczynają się obawiać o firmowe konta".
          Komornik według swojego widzi mi się może zabierać z naszych konto nasze zasoby finansowe.
          Do tej pory uważam, że ZUS niezgodnie z umową, którą zawarłem 43 lata temu nie wypłacił mi emerytury za 0.5 roku w roku 2014 (zgodnie z ówczesnym prawem). Gdzie ciągłość prawna, gdzie państwowe gwarancje?! Mam poczucie, że żyję w kraju, w którym niewygodne prawa dla rządzących nie obowiązują.
          Ważne ustawy ustala się w nocy. Oczywiście, które są na rękę władzy. Inne czekają wiele miesięcy na zainteresowanie.   Obecna władza karze posłów opozycji, a swoich nie tyka. Prokuratura działa w interesie rządzących. W sejmie ogranicza się dyskusję nad niewygodnymi tematami, skraca się czas zadawania pytań, wyłącza się mikrofony. Widać wyraźnie, że władza uczyniła sobie z sejmu swój własny folwark. Najgorzej, że połowa Polaków tego nie zauważa. O Tempora O Mores!

poniedziałek, 8 lipca 2019

Tu toczy się gra


       Uważa się, że ci, którzy nie traktują nauki poważnie są po prostu głupcami i ignorantami. Nie do końca można się z tym zgodzić. Sama nauka weszła w obszary, w którym kwitnie nieoznaczoność, niepewność. Ujawniła, że w świecie subatomowym (fizyka kwantowa) dzieją się rzeczy trudne do  ogarnięcia rozumem. Wydaje się, że przyczyną jest dynamiczna struktura rzeczywistości. W świecie subatomowym dochodzi do zbliżenia rzeczywistości realnej z rzeczywistością nadprzyrodzoną. Na tej granicy nie ma już kompromisu naukowego i religijnego. Brakuje opisu stanu. Na tym poziomie ujawnia się  koncepcja twórcza. Prawa kwantowe dotykają samego Stwórcę. Bóg musiałby ujawnić samego siebie. Brakuje na to sposobu, języka. Przez tę barierę poznawczą, siłą rzeczy, człowiek musi korzystać z obrazowania rzeczywistości. Stosuje do tego różne modele, a one nie są prawdą, tylko sposobem do zrozumienia zjawisk. Siłą rzeczy człowiek sam odchodzi od prawdy, aby ją zrozumieć. Ta tautologia jest potrzebna, aby mózg człowieka nie zagotował się w sobie. Własne wizje są lekarstwem poznawczym. Człowiek potrzebuje religii jak powietrza. Ma ją zakodowaną w sobie dla własnego bezpieczeństwa. Dlatego nie walczmy z religią, ale ją ukierunkujmy, aby służyła człowiekowi do jego spełnienia się.
          Bóg dał człowiekowi wolność. Trzeba ją wykorzystać. Nie walczyć tam, gdzie brakuje rozsądku. Wykorzystujmy to, że jesteśmy podobni do Stwórcy. Mamy rozum i wolę. Te dwa paradygmaty wystarczą na ludzki rozwój, na spełnienie się w życiu, na właściwe i dobre przeżycie życia. Nie traćmy czasu na detale. Nie bądźmy małostkowi. Tu toczy się gra o nasze życie i nasze zbawienie.
          Nieoznaczoność boska podpowiada, że dosłowne odbieranie przekazów katechetycznych prowadzi do mylących wniosków. Świat jest bardziej skomplikowany. Bóg utrudnił człowiekowi zrozumienie Świata. Zostało to wyrażone w opisie pomieszania języków budowniczych wieży Babel. Ta prawda została przez Stwórcę zasygnalizowana. Prawda jest stanem umysłu, w którym mieszają się wiedza z wiarą. Wiara jest aktem pożądanym. Tylko niepokorni, jakim z wielu jestem ja, doszukują się logiki, i matematycznego dowodu. Tacy jak ja sami się karzą potykając się o boską nieoznaczoność. Nieoznaczoność boska polega na rozdwojeniu prawdy racjonalnej od wiary. Im więcej wiary, tym mnie wiedzy i odwrotnie.
          Ponieważ pragnienie wiedzy nie jest grzechem, to  możemy dalej tak postępować. Jakub, syn Izaaka zdeterminowany osiągnął to o co walczył.

niedziela, 7 lipca 2019

Potop


      W Księdze Rodzaju opisany jest potop w wersji kapłańskiej i judaistycznej (Rdz 6–9). Teksty są ze sobą skompilowane i trudno je oddzielić. Trzeba na wstępie dać sobie sprawę, że opisany potop jest haggadą (opowiadanie) opartą na zamierzchłych sygnałach o zalaniu wodą znacznych obszarów ziemi. Na ten temat są różne teorie. Jedni dopatrują jego zasięgu lokalnego, a inni rozszerzają potop do wymiaru globalnego. Nauka potwierdza, że w historii Ziemi były katastrofy, które wywołały znaczne podniesienie poziomu wód i zalanie większych obszarów Ziemi. Katastrofy te wiążą z upadkiem wielkich meteorytów na Ziemię. One zresztą przyczyniły się do stopienia lodowców, zmiany klimatów, wyginięcie dinozaurów i zmian ewolucyjnych. Pamięć ludzka utrwaliła te wydarzenie. W dalszych pokoleniach, w umysłach dokonała się kompilacja tych zdarzeń. W rezultacie w pamięci pozostała informacja, że potop miał miejsce. Resztę dopisali pisarze według potrzeb literacko-religijnych.  W okresie redagowania Tory było przekonanie, że Bóg jest władcą Świata na podobieństwo ludzkich królów. Bogu przypisywano ludzkie przymioty, w tym gniew. Bóg karał i ułaskawiał. Taki obraz jest fałszywy. Bóg z definicji Istoty doskonałej nie może karać, bo karanie jest zawsze odruchem nienawiści. Sprawiedliwość boża polega na tym, że zło samo się niszczy. Każde zło nosi w sobie pierwiastek samozagłady. Jeżeli by tak nie było, to zło musiało być dobrem.
          Taki sposób myślenia przodków zaważył na teologii. Jej skutki są zauważalne do dzisiaj u wiernych wierzących fundamentalnie, bezkompromisowo, bezkrytycznie. Ja to nazywam teologią parafialną. W skrajnym przypadkach jest nawet dewocją. Owszem w wierze "prymitywnej" można dopatrzyć się pewnej czystości wiary, ale i naiwności lub wręcz głupoty. Filozoteizm, który propaguję, jest ucieczką od tego. Św. Anzelm z Canterbury (1033/1034–1109) mówił wprost: do poznania prawdy konieczny jest zarówno rozum jak i wiara (łac. fides querens intelectum – wiara potrzebuje zrozumienia).
         W historii poznania królują dwa światopoglądy. Kreacjonizm i racjonalizm. Kreacjonizm oparty jest na poglądzie, że Bóg jest nieograniczony i może działać nawet wbrew prawom natury, które sam ustanowił. Racjonalizm zaś szanuje  pogląd, że Bóg poddał Świat zasadom, które zostały przez Niego ustalone.  W tym respektowana jest ewolucja, zdarzenia probabilistyczne (losowość). Jak już pisałem. Bóg dając człowiekowi wolną wole ograniczył swój determinizm. Nie odrzucam cudownych zdarzeń, nawet wbrew naturze, ale takie zdarzenia są bardzo mało prawdopodobne, jednostkowe, niezwykłe.
         Według kreacjonistów Bóg powołał człowieka w wybranej przez siebie chwili (Adam i Ewa). Racjonaliści doszukują się prawdy w procesach ewolucyjnych. Nauka sprzyja racjonalistom.

sobota, 6 lipca 2019

Tradycje źródłowe w Biblii


          Redakcja ksiąg Starego Testamentu trwała około tysiąc lat. Od XII – II w. przed Chr. (Kantyk Debory: Sdz 5,1–31 uważany jest za jeden z najstarszych fragmentów Biblii, zredagowany ok. XII w. przed Chr.), podczas gdy ostateczną redakcję najpóźniejszych ksiąg Nowego Testamentu niektórzy umieszczają w drugim stuleciu po Chrystusie. Gliniane tabliczki były pierwszym zapisem Biblii. Później, nie wiadomo, czy pisano Ją na papirusach, czy na pergaminach.  Posługiwano się alfabetem hebrajskim składającym się z 22 znaków. Język hebrajski nie należy do grupy języków indoeuropejskich. Posiada on specyficzne formy wyrazu, niekiedy trudne do przełożenia na język polski. Najstarsze fragmenty zawierały wspomnienia o Abrahamie i jego potomkach, wejście Izraela pod wodzą Jozuego do Kanaanu, zagrożenia ze strony Filistynów. Równolegle kultywowano ustną tradycję, a jej spisane fragmenty przechowywano w sanktuariach. W okresie królestwa (X wiek przed Chr.) w Izraelu kompletowano wcześniejsze zapiski oraz spisywano ustne przekazy. W okresie podzielonego królestwa, zaczęła powstawać literatura, tworzona głównie przez proroków. Pierwszymi prorokami piszącymi byli Amos  i Ozeasz (VIII w. Przed Chr.). Byli oni pierwszymi komentatorami historii, w której odkrywali zamiary Boże względem narodu i świata. Prorocy to osoby powołane w sposób nadzwyczajny przez samego Boga do powiernictwa Bożego i Jego tajemnic. Byli oni w kontakcie z Bogiem na sposób mistyczny (ekstatyczne przeżycia, neurotyczne słyszenie głosu Boga, widzenia, wizje, sny): Pan powiedział do mnie (Iz 8,1).
          Najstarsza tradycja źródłowa zwana jahwistyczną (J) powstawała ok. X w. przed Chr. w Jerozolimie. W okresie IXVIII w. przed Chr., po podziale królestwa izraelskiego opracowano tradycję elohistyczną (E), następnie deuteronomiczną (D, największy rozwój nastąpił wkrótce po reformie Jozjasza w VIIVI w. przed Chr. oraz podczas wygnania babilońskiego, ostateczne utrwalenie tej tradycji nastąpiło w czasach po wygnaniu) i kapłańską (P, początek drugiej połowy VI/V w. przed Chr.). Pięcioksiąg, który był zredagowany ok. 400 r. przed Chr zawierał kompilację ww. źródłowych tradycji.  Hagiografowie nie odrzucali różnych wcześniejszych tradycji, dlatego w Starym Testamencie zachowały się do dnia dzisiejszego różne opisy powstania człowieka. Końcowa redakcja Starego Testamentu zakończyła się z początkiem II, a końcem I wieku przed narodzinami Chrystusa.
          Teoria czterech źródeł (J), (E), (D), (P) Pięcioksięgu jest obecnie podważana (Rendtorff, Erhard Blum, Seter). W 1975 r. J. van Seter w książce Abraham in History and Tradition (New Haven 1975) przedstawił rewolucyjną hipotezę, w której uważał, że tradycja deuteronomiczna była starsza od jahwistycznej. Według niego obejmowała ona całe Powtórzone Prawo aż do Drugiej Księgi Królewskiej. Powstała w VII w. przed Chr. Tradycja jahwistyczna (J) powstała dopiero w drugiej połowie VI w. przed Chr. i została dołączona do pierwszego dokumentu D.  J. van Seter neguje też istnienie źródła (E).

          Identyfikacja tradycji danego fragmentu biblijnego dla zwykłego czytelnika jest bardzo trudna. Głowią się nad nimi egzegeci. W tradycji elohimskiej imieniem Boga jest  Elohim (l.mnoga bogowie). To forma uroczysta używana ex katedra – my bogowie ...

          Końcowy redaktor przywołuję najpierw tradycję późniejszą kapłańską:
"Na początku Bóg stworzył niebo i ziemię. Ziemia zaś była bezładem i pustkowiem: ciemność była nad powierzchnią bezmiaru wód, a Duch Boży unosił się nad wodami [] Bóg widząc, że światłość jest dobra, oddzielił ją od ciemności." (Rdz 1,1–2,4a). Dalszy tekst jest uzupełnieniem późniejszym.
Opis stworzenia powtarza w rozdziale drugim z tradycji starszej jahwistycznej:
"nie było jeszcze żadnego krzewu polnego na ziemi, ani żadna trawa polna jeszcze nie wzeszła - bo Pan Bóg nie zsyłał deszczu na ziemię i nie było człowieka, który by uprawiał ziemię i rów kopał w ziemi, aby w ten sposób nawadniać całą powierzchnię gleby - wtedy to Pan Bóg ulepił człowieka z prochu ziemi i tchnął w jego nozdrza tchnienie życia, wskutek czego stał się człowiek istotą żywą [...] " (Rdz 2,4b–3,24).
W tradycji kapłańskiej: "Stworzył więc Bóg człowieka na swój obraz,
na obraz Boży go stworzył: stworzył mężczyznę i niewiastę."
(Rdz 1,27), a tradycji jahwistycznej: "Pan Bóg ulepił człowieka z prochu ziemi i tchnął w jego nozdrza tchnienie życia, wskutek czego stał się człowiek istotą żywą. " (Rdz 2,7).
          W pierwszym opisie postawiono akcent, że człowiek został stworzony na podobieństwo Stwórcy. Natura duchowa jest tu mocno zaakcentowana. W duchu człowiek jest mocny jak Stwórca, w drugim okazany jest osobisty wkład Boga w stworzeniu człowieka. Bóg sam, własnoręcznie ulepił człowieka. Jednocześnie przekazano informację o kruchości człowieka. Tworzywem jest materia z prochu wzięta.
          Jak widać, jedna tradycja uzupełnia drugą. Każda z tradycji wprowadza nowe elementy. Merytorycznie się różnią, ale jako całość przekazują klimat stworzenia.

piątek, 5 lipca 2019

Bóg testujący


          Często słyszy się narzekania, że Bóg nas opuścił, nie pomaga i toleruje istniejące zło na świecie. Otóż Pismo Święte wyjaśnia: "Bóg opuścił go, wystawiając go w ten sposób na próbę, aby ujawniły się w pełni zamiary jego serca" (2 Krn 32,31). Dla nie znających się na teologii pretensja do Boga wydaje się uzasadniona. Często pada pytanie, jak Bóg, Istota doskonale dobra może prowadzić takie okrutne testy na słabej istocie jakim jest człowiek. Trzeba nie mieć empatii i być gruboskórnym, aby tak znęcać się nad słabszym od siebie.
       Pismo Święte przekazuje: "Stworzył więc Bóg człowieka na swój obraz" (Rdz 1,27). To zdanie ujawnia człowieka, który jest na równi z Bogiem. Nie ma mowy o słabej istocie. Jeżeli Bóg jest silny, to człowiek nie może być słabszy.  Mowa jest tu o wymiarze duchowym. Od samego początku człowiek jest na równi z Stwórcą. Bóg dostrzega w nim godnego partnera. Z tej racji Bóg może na człowieka zsyłać różne niespodzianki. W bólach i w przeciwnościach losu człowiek się hartuje. Osoby słabsze, które nie mogą sprostać zadaniom mogą liczyć na Boże Miłosierdzie. Silne charaktery, osoby niezłomne mogą liczyć na niebiańską pozycję. W snach św. Jana Bosko ukazywały się dusze opasane różnymi kolorami pasa. Kolor pasa określa zajmowaną pozycję w niebie. Zasady demokratyczne w niebie nie funkcjonują. Jak pokazało życie, demokracja nie opiera się na zasadach doskonałych. Przebija ją Miłość i Miłosierdzie. One to będą zasadami obowiązującymi. Zasady demokratyczne oprócz posiadanych zalet są bezduszne i dlatego nie pasują do organizowania życia wiecznego.


czwartek, 4 lipca 2019

Reforma Jozjasza


            Stare Księgi Prawa opracowane przez poprzednie pokolenia zostały ukryte w Świątyni jerozolimskiej, zamurowane i obite metalem: "W tym samym czasie Ezechiasz kazał oderwać obicia drzwi i futryn świątyni Pańskiej" (2 Krl 18,19). Za panowania Jozjasza w czasie prowadzenia prac remontowych w świątyni zostały one odkryte (przed rokiem 609). Arcykapłan Chilkiasz przekazał je pisarzowi Szafanowi, który zapoznał się z ich treścią i poszedł do króla Jozjasza zdać mu relację z cennego odkrycia. Król był zaskoczony i bardzo przejęty. Zdał sobie sprawę z dziedzictwa religijnego, w którym jego naród był związany. Zapewne czuł się zawstydzony myśląc o życiu swoich rodaków i królów, w tym o swoim ojcu Amonie, który: "Czynił on to, co jest złe w oczach Pańskich, tak jak czynił jego ojciec, Manasses. Kroczył on tą samą drogą, którą szedł jego ojciec. Służył bożkom, którym służył jego ojciec, i pokłon im oddawał. Opuścił Pana, Boga swoich przodków, i nie kroczył drogą Pańską" (2 Krl 21,20–22). Ojciec Jozjasza Amon został zabity prze jego służbę.
            Nie wiadomo jaki był stan odnalezionych ksiąg? Zawierały one teksty spisane w różnych tradycjach (jahwistycznej, elohistycznej). Na szczęście kolejni redaktorzy, przez szacunek do nich nie usuwali je w nowszych redakcjach. Najstarszym zachowanym tekstem jest Pieśń Debory z Księgi Sędziów spisane w XII w. p.n.e. Proces formowania się ST trwał ok. 1000 lat. Dzisiejsza redakcja rozpoczęła się w 622 przed Chrystusem, kiedy król Jozjasz wprowadził reformę religijną.
          Jozjasz postanowił wzorować się na życiu Dawida. Z odnalezionych ksiąg zrozumiał, że przodkowie nie postępowali  zgodnie z wolą Boga. W tych czasach Boga traktowano na podobieństwo władcy ludzkiego. Przestraszył się, że Bóg może zapłonąć gniewem, i może spotkać ich kara. Król szukał zrozumienia. Odwiedził słynną w owych czasach prorokinię Chuldę. Ona potwierdziła gniew Pana. Jozjasz nie chciał być ukarany za życia i czynił wszystko aby odsunąć w czasie zapowiedzianą zagładę. W Świątyni dokonał  liturgiczną odnowę Przymierza z Panem. Tym gestem chciał wzbudzić u rodaków potrzebę dokonania odnowy religijnej. Z rozkazu króla usunięto ze Świątyni boginię Aszerę: "Zburzył domy osób, uprawiających nierząd sakralny w świątyni Pańskiej, gdzie kobiety przędły zasłony dla Aszery" (2 Krl 23,7). Dokonał oczyszczenia miejsc prowadzenia kultów i obrzędów nie związanych z kultem Boga Jahwe. Król przywrócił dawne obrządki religijne, święto Paschy i inne. Ja pisze w Księdze Królewskiej: "Jednakże Pan nie poniechał żaru wielkiego gniewu. Gniew ten zapłonął przeciw Judzie za wszystkie zniewagi, które Mu wyrządził Manasses. I Pan powiedział: «Nawet Judę odtrącę od oblicza mego, tak jak odtrąciłem Izraela. Odrzucę to miasto, które wybrałem, Jeruzalem, i świątynię, o której powiedziałem: Tam będzie moje Imię!» " (2 Krl 23,26–27).      

środa, 3 lipca 2019

Historia Judy przed upadkiem


          Powrócę jeszcze do historii narodu żydowskiego przed upadkiem Judy. W czasach 716–687 (728–699) przed Chrystusem w Judzie panował król Ezechiasz syn Achaza. Prowadził roztropną politykę, polegającą na unikaniu niepewnych sojuszy przeciwko Asyrii. Wewnątrz kraju wprowadził reformy mające na celu zlikwidowanie wpływów asyryjskich. W czasie oblężenia Jerozolimy przez Sennacheryba w 701 p.Chr., nie zgodził się na poddanie miasta. "W czternastym roku panowania króla Ezechiasza najechał Sennacheryb, król asyryjski, wszystkie warowne miasta judzkie i zdobył je" (2 Krl 18,13). W tym okresie ważną rolę odegrał Chilkiasz urzędnik pałacu króla. Kiedy król Asyrii Sennacheryb, zagroził oblężeniem Jerozolimy, Ezechiasz wysłał Eliakima, syna Chilkiasza razem z Szebą i Joachem aby wysłuchali rzecznika Asyryjczyków i z nim pertraktowali: "Król asyryjski wymierzył Ezechiaszowi, królowi Judy, trzysta talentów srebra i trzydzieści talentów złota. I Ezechiasz dostarczył wszystkich pieniędzy, które znajdowały się w świątyni Pańskiej i w skarbcach pałacu królewskiego " (2 Krl 18,14–15). Sennacheryb odstąpił od Jerozolimy. Wrócił  do Niniwy, gdzie został zamordowany przez swoich synów.
          Trzy lata po śmierci asyryjskiego króla Aszurbanipala, a ostatecznie w  612 r. p.n.e. Babilon zrzucił jarzmo asyryjskie i powstało państwo nowobabilońskie rządzone przez chaldejskiego króla. Nabopolassara
          Po śmierci Ezechiasza rządy objął jego syn Manasses (699–643). Następnie Amon (643–641) i Jozjasz (641–609). Za jego rządów wspomniany już arcykapłan Chilkiasz odnalazł w Świątyni stare księgi Prawa: "Znalazłem księgę Prawa w świątyni Pańskiej" (2 Krl 22,8), które przekazał królowi. On to poczynił reformę religijną.
          "Za czasu Jozjasza faraon Neko (Necho), król egipski, wyruszył na króla asyryjskiego nad rzekę Eufrat. Gdy król Jozjasz wyszedł przeciw niemu, Neko spowodował jego śmierć w Megiddo, zaraz przy pierwszym spotkaniu" (2Krl 23,29) w 609 roku.
          Na króla Judy powołano, pod naciskiem proroka Jeremiasza Joachaza syna Jozjasza, który panował tylko 3 miesiące. Faraon Neko (Necho) II  uznał jego wybór za akt nieposłuszeństwa i zrzucił go z tronu, a władcą ustanowił drugiego syna Jozjasza Eliakma, którego nazwał Jojakimem (608–598). Joachaz został uprowadzony do Egiptu, gdzie zmarł. Gdy Jojakim zmarł, królem został jego syn Jojakin (Jechoniasz, 598/597) przez 3 miesiące.
         Król Babilonii Nabuchodonozor zaatakował Judę, w tym Jerozolimę. W 598/597 roku, za rządów Jechoniasza, nastąpiło pierwsze przesiedlenie mieszkańców Judy do Babilonu.
         Ostatnim władcą Judy został Sedecjasz (Mattaniasz) (597–586) mianowany przez Babilończyków. Z powodu buntu obalony i uwięziony przez babilońsiego króla Nabuchodonozor II. Sedecjasz został schwytany po nieudanej próbie ucieczki do doliny rzeki Jordanu, oślepiony i uwięziony w Babilonie, gdzie zmarł. W roku 587/586 nastąpiło drugie zdobycie Jerozolimy, a w 582/581 trzecie. Nabuchodonozor  wziął Jojakina do niewoli babilońskiej. Został on ułaskawiony przez króla Babilonu Ewil-Merodaka (662–560) w roku 560/561. (na podstawie informacji z  Jr 52) i umieścił na swym dworze. "król babiloński, w roku objęcia swej władzy ułaskawił Jojakina, króla judzkiego, i kazał wyprowadzić go z więzienia. Rozmawiał z nim łaskawie i wyniósł jego tron ponad tron królów, którzy przebywali z nim w Babilonie. Zdjął więc Jojakin swoje szaty więzienne i jadał zawsze u króla przez wszystkie dni swego życia. Król babiloński zapewnił mu stałe utrzymanie, dzień po dniu, przez cały czas jego życia" (2 Krl 25, 27–30).
          W tym okresie  aktywnie działał prorok Jeremiasz (należał do 4 wielkich proroków, Izajasza, Ezechiela i Daniela). Zapowiadał spustoszenie Judy i Jerozolimy. Działał przez 40 lat. Spisał swoją księgę, w której zawarł napomnienia i groźby dla Izraelitów, zapowiedzi upadku państwa i niewoli oraz proroctwa głoszące oswobodzenie z niewoli i ostateczne zbawienie.  Po upadku Jerozolimy Jeremiasz został najpierw włączony do grupy Judejczyków przeznaczonych do deportacji, a następnie ułaskawiony na osobisty rozkaz Nabuchodonozora. Prorok miał do wyboru: albo udać się do  Babilonu, albo pozostać w Judzie z nieliczną grupą ludności pozostawioną na miejscu. Wybrał opcję drugą. Udał się do Godoliasza, administratora kraju, aby czuwać nad życiem religijnym mieszkańców. Wkrótce jednak Godoliasz został zamordowany, a niedobitki Judejczyków po krótkiej wojnie domowej w obawie przed zemstą Babilończyków uciekły do Egiptu, zabierając przemocą Jeremiasza i jego sekretarza Barucha. Również w Egipcie prorok starał się zwalczać wśród uchodźców synkretyzm religijny i bałwochwalstwo, co spotykało się ze sprzeciwem.  Zakończył życie w 585 roku.

wtorek, 2 lipca 2019

Fałszywe gesty pobożności


          Jestem przekonany, że religia monoteistyczna  zrodziła się w Egipcie za czasów Echnatona, to naród żydowski ją przechwycił i uznał ją za swoją. Z mądrości słynący naród, aby uwiarygodnić swą intelektualną kradzież idei  zaangażował do swojego zamysłu samego Stwórcę mówiąc, że jest narodem wybranym.  Potem swój pomysł zapisali w księgach świętych. Ten manewr nie do końca spodobał się Bogu. Naród żydowski od samego początku ponosił tego konsekwencje. Na końcu, jego potomek o imieniu Jezus całkowicie odkupił winę swego narodu, ale stał się kamieniem głowicy węgła nowej formacji religijnej – chrześcijaństwa (por. Mt 21,42); Mk 12,10; Ł 20,19; Dz 4,11; 2 P 2,7). Ilość wyszukanych przypisów świadczy, że jest to stwierdzenie udokumentowane.
          Zuchwałość żydowska, uczyniona w dobrej wierze, musi być rozliczona. Zabór Boga do jednego narodu było jakby próbą ograniczenia Stwórcy. To musiało tak się skończyć. Bóg jest bogiem wszystkich narodów.
          Polacy ogłosili Matkę Bożą Królową Polski. Mają szczęście, Maryja lubi Polaków i jest dla tego narodu bardzo pobłażliwa. Niech Polacy nie czynią nic więcej w tym zakresie, bo w padną w tarapaty. Bóg lubi ludzi skromnych. Pycha jest czymś brzydkim, niemoralnym: "Kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się poniża, będzie wywyższony" (Mt 23,12). W tym jest klucz do godnego zbawienia. Nie chodzi tu o bicie pokłonów, uniżanie się, biczowanie. To są tylko  teatralne gesty. Słowa "kocham" wypowiedziane Bogu w postawie stojącej są pełne godności. Wszystkie teatralnej gesty fałszywej pobożności obecnej władzy są wstrętne. Nie na tym polega służba Bogu i okazywanie Mu swojego uczucia.
         Jaką wartość mają płomienne kazania polskich biskupów, którzy ukrywali zło szerzące się w Kościele i chronili niegodnych kapłanów: "Cóż bowiem za korzyść odniesie człowiek, choćby cały świat zyskał, a na swej duszy szkodę poniósł? " (Mt 16,26).  

poniedziałek, 1 lipca 2019

Klucz w odczytywaniu głosu Boga


         Na katechezie uczą, że Bóg cały czas podtrzymuje świat w swoim istnieniu, w tym, w każdym momencie  uczestniczy w życiu człowieka. Jeżeli tak, to Bóg cały czas jest z człowiekiem w interakcji, w komunii i w zjednoczeniu. Ta okoliczność pozwala na ciągły z Nim dialog. O tych możliwościach nie wszyscy zdają sobie sprawę. Do odczytywania głosu Boga służą pewne klucze, o których niejednokrotnie wspominałem. Jak odróżnić z wielu sygnałów, które dochodzą do człowieka, te, które pochodzą od Boga? Zasada jest prosta. Te które są dobre (same w sobie) z pewnością od Boga pochodzą, bo tylko Bóg może dobro generować. Człowiek przez daną wolność woli może to dobro zagospodarowywać. Wszystko co się dzieje wokół człowieka jest zapisem stanu współzależności. W tym są sygnały, co jest Bogu miłe, a co jest zgorszeniem. Trzeba tylko przechwytywać te sygnały, które są znaczące. Niekiedy ich ocena jest bardzo trudna. Wiele z nich są zapowiedzią zmian. Niektóre są wręcz mylące i prawdziwą wartość ukazują w dalszej perspektywie. Człowiek roztropny, gdy brak mu pewności, pozwala unosić się na dobrych falach. Osiąga się to przez zaufanie. Zaufanie to swoista gra. Niekiedy pozornie niebezpieczna. Fakt zaufania, to oddanie Bogu przewodnictwa, jakby to On miał brać na siebie odpowiedzialność za nasze życie. Kapitałem ludzkim jest oddanie części swojej woli do dyspozycji Bogu i zastąpienie jej wolą pochodząca od Boga. Przy takie zagrywce człowiek staje się jakby własnym (boskim) projektantem swojej przyszłości. Drugim kapitałem jest  pokładana w Nim nadzieja. Ewangelista Łukasz napisał: "A nadzieja zawieść nie może" (Rz 5,5). Nadzieja jest bardzo mocną kartą w grze. Ona jakby "szachuje" Stwórcę, stawia Go przed własną gwarancją udzieloną swojemu stworzeniu. Koronnym atutem jest miłość okazywana Bogu. On nie może jej odrzucić, bo ona jest Jego własnym narzędziem. Bóg jest "bez szans" jak człowiek ukazuje innym swoje miłosierdzie, jak jest usłużny, hojny i wybaczający. Człowiek nie może dobrze czynić, nie jest do tego zdolny, ale przez wolę może zastosować zwierciadło, które odbija wszystko, co najlepsze od Boga pochodzi. Wtedy to dobrze czyni, jakby "rękami" Boga samego.
         Aby człowiek był zdolny do powyższych działać musi wzmacniać się duchowo, musi ćwiczyć swoją wolę, a to tego służy modlitwa.
        Przestańcie prosić Boga o dobra materialne z tego świata. One są nic nie warte, przemijające. Proście o dar mądrości i roztropności. Jeżeli Bóg udzieli Wam tej łaski, to nie zmarnujcie jej, jak to uczynił Salomon. Wielki król, a wielki przegrany. Doprowadził z pomocą swego syna Roboama do podziału swojego królestwa (Izrael i Judę). Roztrwonił to, co od Boga otrzymał.