Łączna liczba wyświetleń

sobota, 31 lipca 2021

Tak zaczęło rodzić się zło w Kościele

 

          Wspólnota chrześcijańska powiększała się i domagała się reorganizacji i usprawnień. Powołano Siedmiu pomocników, którzy mieli odciążyć Apostołów. Apostołowie mieli przekazywać naukę Chrystusową, a pomocnicy wykonywać czynności kultowe. Jednym z nich był Szczepan. Był on gorliwym wyznawcą Chrystusa. Został zatrzymany przez władze i musiał się tłumaczyć ze swoich uczynków.  Jego mądrość przewyższała mądrość Żydów. Słowa Szczepana, jego streszczenie historyczne od Abrahama po Mojżesza wypowiadane przed Sanhedrynem świadczy, że chrześcijanie pozostali w korzeniach judaizmu. Mimo, że Żydzi inaczej przedstawiali Boga niż chrześcijanie to uważali, że jest to ten sam Bóg, ale w odsłonie Chrystusowej. Bóg żydowski był antropologicznym władcą, groźnym, karzącym i łaskawym, a Bóg chrześcijański był pełen dobroci, serca i Miłości. Żydzi bali się takiego obrazu Boga bo był przyjazny dla wiernych. Żydzi bali się utraty swoich zwolenników, wpływów, i dóbr materialnych (ofiar), które się z tym wiązały. Początkowo nowy Kościół był biedny. Wierni dzielili się swoimi dobrami z bliźnimi. Kapłani byli usłużni i w pełni zaangażowani. Żydzi zamordowali Szczepana, a jego śmierć stała się ikoną ofiar za Kościół. Za jednego ze sprawców uznano Szawła, faryzeusza dobrze urodzonego i wykształconego: "świadkowie złożyli swe szaty u stóp młodzieńca, zwanego Szawłem" (Dz 7,58).

          Na skutek prześladowań uczniowie rozproszyli się po okolicach Judei i Samarii. Tym samym nauka Chrystusa rozchodziła się po świecie. Jednym z nowych zwolenników był Szymon, mag, który zajmował się czarną magią. Uwierzył i przyjął chrzest. Towarzyszył on  Filipowi w jego misji. Na nowych misjonarzach Apostołowie nakładali na ręce (udzielając im Ducha Świętego). W ten sposób przekazywali sukcesję misyjną zwolenników Chrystusa. Kult chrześcijański poszerzał się o nowe znaki, sakramenty. Powstawała organizacja mająca swoje zasady, liturgię. Wraz ze wzrostem liczby zwolenników wpływały do Kościoła  zasoby finansowe. Pojawiali się bogaci sponsorzy (np. dworzanin etiopski, Dz (8,27–40); "Mieszkała też w Jafie pewna uczennica imieniem Tabita, co znaczy Gazela. Czyniła ona dużo dobrego i dawała hojne jałmużny" (Dz 9,36); "W Cezarei mieszkał człowiek imieniem Korneliusz, setnik z kohorty zwanej Italską, pobożny i "bojący się Boga" wraz z całym swym domem. Dawał on wielkie jałmużny ludowi" (Dz 10,1–2). Kościół stawał się finansowo samo wystarczalny.  Szerzące się dobro obrastało mamoną. Mamona zmienia mentalność ludzką. Niektórzy zmieniali priorytety (słabość do pieniędzy i dobrobytu). Tak zaczęło rodzić się zło w Kościele.

        Niewielu bogaczy wie, że wraz z bogactwem narasta ich odpowiedzialność za innych.  Aby pozostać dalej uczniem Jezusa trzeba uzbroić się w narzędzia samo kontrolne, wyostrzyć empatie i wrażliwość na innych potrzebujących, którzy nie dostąpili nowych doświadczeń od Pana. Pozostało odwieczne pytanie: czy lepiej być biednym, i być blisko Boga, czy bogatym, obciążonym zadaniami wobec innych?

 

adres e-mail: p.porebski@onet.pl Prywatne konto bankowe SWIFT BPKOPLPW 13102026290000950200272633 https://zrzutka.pl/z/pawel1949

 

 

piątek, 30 lipca 2021

Czas po odejściu Jezusa

 

          Kiedy Jezus odszedł do Ojca nastał smutek wśród uczniów. Byli oni pod wrażeniem tego niezwykłego Nauczyciela. Pamięć o Nim zdopingowała ich do zjednoczenia i zorganizowania. Wybrali Macieja na miejsce Judasza. W dzień Pięćdziesiątnicy nastąpiło zesłanie Ducha Świętego, który ich umocnił. Piotr zajął miejsce przewodnika: "Trwali oni w nauce Apostołów i we wspólnocie, w łamaniu chleba i w modlitwach. Bojaźń ogarniała każdego, gdyż Apostołowie czynili wiele znaków i cudów. Ci wszyscy, co uwierzyli, przebywali razem i wszystko mieli wspólne. Sprzedawali majątki i dobra i rozdzielali je każdemu według potrzeby. Codziennie trwali jednomyślnie w świątyni, a łamiąc chleb po domach, przyjmowali posiłek z radością i prostotą serca. Wielbili Boga, a cały lud odnosił się do nich życzliwie. Pan zaś przymnażał im codziennie tych, którzy dostępowali zbawienia" (Dz 2,42–47). Powoli rodziła się nowa religia – chrześcijańska. Początkowo uczniowie posługiwali się słowem. Odwiedzają różne okoliczne miejscowości opowiadali o Jezusie i o Jego nauce. Gromadzili wokół siebie zwolenników. Jezus pozostawił im dar czynienia cudów. W świątyni  Piotr  uzdrowił człowieka chromego. Czyny czynili w imię Jezusa. Ich działania stawały się głośne. Podkreślali Zmartwychwstanie Syna Bożego.

         Władza rzymska jak i  żydowska była zaniepokojona. Apostołowie musieli się tłumaczyć ze swej działalności. Apostołowie napełnieni Duchem byli bardzo odważni. Byli pewni tego co głosili. Ta pewność przekazu i dzisiaj jest dowodem, że mówili prawdę. Ich doktryna nie była jeszcze skażona. Ich przekaz był prosty.

          Każda organizacja ma tendencje do narzucania własnych przekonań. Doszło to przykrego incydentu z Ananiaszem i jego Safirą. W wyniku padli oni martwi na skutek wyrzutów sumienia. Przyczyną ich śmierci można doszukiwać się w systemie obowiązującej we wspólnocie. Dominował interes wspólnoty, a ludzkie odruchy  posiadania własności były uważane za gorsze. Były oni pierwszymi ofiary nowej religii.  Śmierć ich na pewno nie była potrzebna.  Wywołała ona jednak strach wśród nowych wiernych: "Strach wielki ogarnął cały Kościół i wszystkich, którzy o tym słyszeli " (Dz 5,11). Strach ten przyczynił się do wzrostu autorytetu nowej wspólnoty. Jak pisałem wczoraj: "Nawet dobre uczynki są napiętnowane przekleństwem grzechu". Z tą symetrią nie raz będziemy się zmagać, nie do końca rozumiejąc jej sens. 

        Nowa religia natrafiła na opór Sanhedrynu. Zakazywano jej szerzenia. Żydzi nie odczytali jeszcze, że Świat się zmienił i nowe wartości przebijają się do historii. Wystąpienie Gamaliela w obronie nowej nauki nie zatrzymało rodzącego się konfliktu wiary. Pismo Święte było przez Żydów zupełnie inaczej interpretowane. Do nowej religii potrzebna była iluminacja uczniów Jezusa. Oni byli naocznymi świadkami nowej nauki i mieli wsparcie w Duchu Świętym.

 

adres e-mail: p.porebski@onet.pl Prywatne konto bankowe SWIFT BPKOPLPW 13102026290000950200272633 https://zrzutka.pl/z/pawel1949

 

czwartek, 29 lipca 2021

Sens śmierci Jezusa

 

         Wiele osób i dziś zastanawia się nad sensem śmierci Jezusa. Zadają sobie pytania, czy Ojciec Wszechmogący nie mógł swoją mocą, jednym słowem, czy gestem odkupić winy ludzkie. Do czego miały służyć cierpienia krzyża?

           Odpowiedzi należy szukać w samej idei powołania Świata do istnienia. Aby Świat mógł funkcjonować potrzebna była symetria w różnych aspektach. Pomijam tu kwestię energetyczno-materialną, ale zatrzymam  się na sferze ducha. Tu też symetria jest potrzebna, np. do rozeznania dobra i zła. Stwórca dopuścił zło i czuje się za nie odpowiedzialny. Do unicestwienia zła potrzebna jest ta sama siła sprawcza. Tą siłę i moc ma tylko Bóg. Dobre uczynki ludzkie nie są w stanie zrównoważyć zła, które człowiek popełnił w swoim życiu. Człowiek za grzech podlega śmierci. Łaska Boga odpłaca ją życiem wiecznym (Rz 6,23).  Każdy grzech wynika z jakiegoś interesu. Funkcjonały zła rozeszły się po świecie. Człowiek nie do wszystkich złych uczynków może wrócić i je sam naprawić. Nawet dobre uczynki są napiętnowane przekleństwem grzechu. Rozchodzące się zło czyni spustoszenie w skali globalnej. Takie zło można pokonać tylko miłością niezwykłą, bezinteresowną.  Poniżenie, którego Chrystus doznał, ma charakter chwalebny. A zatem Jego Męka i Śmierć już antycypują Jego Zmartwychwstanie. A ono jest zapowiedzią pokonania grzechów. To Miłość Chrystusa pokonała grzech. Akt krzyża jest momentem radosnym, nadzieją na życie wieczne i czyste w Bogu.  Przez akt śmierci i Zmartwychwstania Jezusa Bóg chciał pokazać jak ważne jest działanie na rzecz dobra. Bóg ma możliwość wszystko czynić jednym słowem, ale Bogu zależy na edukacji i zrozumieniu przez człowieka wielkiej roli wiary i uczynków. Papież Leon Wielki posunął się do stwierdzenia: "Jedynym powodem narodzin Syna Bożego było to, aby mógł zostać przybity do krzyża". Te słowa uważam za uproszczenie, ale widać w nich wiarę papieża do Syna Bożego i Jego roli. Jezus nie był ofiarą egzekucji, ale Dawcą życia wiecznego.

          Powszechnie uważa się że miłość jest czym tylko radosnym. Papież Benedykt XVI uzupełnia: miłość bez cierpienia nic nie znaczy. Cierpienie bez miłości jest nie do zniesienia”. Pojęcie miłości jest bardzo szerokie i dotyczy wiele aspektów egzystencji. Kto może to zrozumieć, niech rozumie i pozostaje w mądrości i w nadziei. 

 

adres e-mail: p.porebski@onet.pl Prywatne konto bankowe SWIFT BPKOPLPW 13102026290000950200272633 https://zrzutka.pl/z/pawel1949

 

środa, 28 lipca 2021

Gówniarze


          Mam wrażenie, że do obecnej władzy dostali się chłopcy i dziewczyny z podwórka.  W swojej beztroski zapominają, że ich czyny są widzialne i poddawane krytyce rozsądnej części opinii publicznej. Dzieci, jak to dzieci, mają swoje zachcianki i upodobania. Nie zwracają uwagi na obowiązujące zasady i prawa. Na potrzeby własne wymyślają własne normy, nieważne, że są  infantylne, niedorzeczne i szkodliwe. Ich działania pustoszą nasz kraj.

           Za obecny stan rzeczy odpowiadają dzisiejszy wyborcy. Utrzymujące się wysokie poparcie społeczne obecnej władzy świadczy o nich samych.  Jestem zniesmaczony, przygnębiony, bo zawiodłem się na naszym społeczeństwie.

          Chuligani i gówniarze zostaną rozliczeni, ale społeczeństwo pozostanie takie samo. Jak żyć?

 

 

Noli me tangere

 

          Jezus sam tłumaczy swoją misje: "Ja się na to narodziłem i na to przyszedłem na świat, aby dać świadectwo prawdzie. Każdy, kto jest z prawdy, słucha mojego głosu" (J 18,37). Riposta Piłata była celna: "Rzekł do Niego Piłat: «Cóż to jest prawda?» " (J 18,38). Ma ona wymiar ponad tematyczny. Jak pisałem: "Prawda jest trudna do zrozumienia i przyjęcia" (1.05.2021); "Prawda jest niekiedy bardzo ukryta i złożona" (13.05.2021); "Prawda sama w sobie jest niedostępna, dlatego każdy musi osobiście zmierzyć się z doktryną religijną" (13.07.2021). Prawda Jezusa jest świadectwem pochodzącym od Boga i wymaga wiary.  Wiara chrześcijańska zaczyna się od uwierzenia, że Jezus jest Synem Bożym. Bez wiary można tylko przyjmować z nauk logicznych, że istnieje Stwórca i że Świat został przez Niego stworzony. Przez jakiś czas sam byłem na tej drodze poznania. Poszukiwania moje nie były nadaremne.

        Przyjmując wiarę w Jezusa, to tak jakbym się na nowo narodził. Nie jest moją intencją czynić samo oskarżenia, ale pokazać owoc poszukiwań. Moje poszukiwania docenił mój recenzent ks. prof. zwycz. KUL, dr. hab. Józef Kudasiewicza (w 2009 r.) pisząc przychylne słowa do mojej interpretacji słów Jezusa do Magdaleny: "Nie dotykaj Mnie, noli me tangere (łaciński przekład PŚ, Wulgata, Wulgata klementyńska)" – chciał z nią pozostać w relacji wiary, a nie wiedzy.  Słowa Te tłumaczone są w Biblii Tysiąclecia: "«Nie zatrzymuj Mnie, jeszcze bowiem nie wstąpiłem do Ojca" (J 20,17). Takie tłumaczenia przekazuje wiedzę, że po śmierci  dusza ludzka nie od razu przechodzi do świata nadprzyrodzonego. Przez jakiś czas pozostaje na Ziemi, aż pozamyka sprawy należące do świata żywych. Dla niektórych może to trwać wieki. Błąkającym duszom można pomóc naszymi modlitwami.

          Ewangelia Jana obrazuje interferencje funkcjonału dobra i zła. Piotr trzykrotnie zaparł się Jezusa. Jezus trzykrotnie zapytał Piotra: "czy miłujesz Mnie"  (J 21,15, 16,17 ). Piotr trzykrotnie zapewniał Jezusa o jego miłości do Jezusa, zmazując trzykrotne zaparcie.            

 

adres e-mail: p.porebski@onet.pl Prywatne konto bankowe SWIFT BPKOPLPW

13102026290000950200272633

https://zrzutka.pl/z/pawel1949

 

wtorek, 27 lipca 2021

Jaki Ojciec taki Syn

 

         Do wczorajszego wykładu dodam argumentację Jezusa: "Dopóki z nimi byłem, zachowywałem ich w Twoim imieniu, które Mi dałeś" (J 17,12). Zdanie  to jest zdaniem oznajmującym, niesamowicie czytelne, proste i jasne. Tłumaczy narrację Jezusa w czasie swojej misji. Dalej Jezus wyraża pragnienie jedności wszystkich wiernych, bo wszyscy pochodzimy od tego samego Źródła. Każdy człowiek nosi w sobie boską cząstkę. Każdy jest uświęcony do życia wiecznego: "aby wszyscy stanowili jedno, jak Ty, Ojcze, we Mnie, a Ja w Tobie " (J 17,21).

           Przekaz powyższy jest bardzo entuzjastyczny, radosny. Przekazuje sens istnienia ludzkiego. Życiowe trudy są dolegliwością czasową. Warto uwierzyć i zostać dziedzicem Boga.

           Dalsze słowa Jezusa przed Ogrójcem są "natrętne" w swoim przekazie. Powtarzają się słowa i całe zdania. Świadczy to  o żarliwości przekazu.  Jezus chce przekonać wiernych do wypowiadanych słów, bo one niosą absolutną Prawdę. Czy Jezus promuje siebie w słowach: "aby miłość, którą Ty Mnie umiłowałeś, w nich była i Ja w nich" (J 17,24). One nie promują Osoby Jezusa ale Miłość, która pochodzi od Ojca. Jezus z racji Wywyższenia do rangi Aktu działającego ma w sobie Miłość Ojca i jak Ojciec jest samą Miłością.

 

adres e-mail: p.porebski@onet.pl Prywatne konto bankowe SWIFT BPKOPLPW

13102026290000950200272633

https://zrzutka.pl/z/pawel1949

 

 

poniedziałek, 26 lipca 2021

Zanim Świat powstał

 

         Słowa; "A teraz Ty, Ojcze, otocz Mnie u siebie tą chwałą, którą miałem u Ciebie pierwej, zanim świat powstał" (J 17,5) są przekazem Jezusa, że wieczność ma też i drugą strzałkę, a mianowicie zwrotną w czasie do nieskończonego początku. To pojęcie jest trudne do ogarnięcia przez ludzki umysł, ale słowa wypowiadane o tym wskazują. Sięgają one  przed punkt osobliwy, który dla nauki jest granicą ludzkiego poznania. Podobnie jest w teologii. Akt działający istnieje od zawsze. W tym Akcie znajduje się Syn Boży.

Każda ludzka istota powstała w czasie i jest cząstką Boga. Syn Boży cały jest w Bogu Ojcu. Jego narodzenie w istocie ludzkiej nie wymagało aktu emanacji duchowej. On istnieje od samego początku z Ojcem. Ta konstrukcja myślna jest trudna do przyjęcia, ale tak ją opisali Ojcowie Kościoła. Tak to widzi doktryna chrześcijańska. Jezus powiedział: "Ja Ciebie otoczyłem chwałą na ziemi przez to, że wypełniłem dzieło, które Mi dałeś do wykonania" (J 17,4). Bóg Ojciec współpracuje  Synem. To wyraźnie podkreśla istnienie dwóch Osób duchowych. Łączy je wspólna wola Ojca. Wola Jezusa została jakby pokryta wolą Ojca. W ten sposób powstała zgodność i jedność: "My stanowili jedno" (J 17,11) Jezus przejął wszystkie prerogatywy Ojca i stał się dla wiernych Bogiem. Na tym polega doktryna religii chrześcijańskiej.

        Koncepcja Objawienia został spełniona. Bóg objawił się w Synu. Patrząc na Syna widzi się Ojca. Ta koncepcja, wielokrotnie przeze mnie niedoceniana, wypłynęła w czasie moich ostatnich studiów. Teraz jestem spokojny, że w tym temacie nie odbiegam od oficjalnej doktryny chrześcijańskiej. Wielokrotnie zadawałem sobie pytanie, czemu ma służyć troistość Boga. Dziś nie do końca mam na to gotową odpowiedź, ale dostrzegam, że kryje się w tym bardziej złożona tajemnica, którą być może, jak będzie mi to dane, pokonam.

        Moje rozterki niech będą dla moich czytelników przykładem i nauką. Trzeba ciągle szukać Prawdy. Sam Bóg tego oczekuje. Aktywność religijna jest formą modlitwy. Modlitwa jest pokarmem dla duszy. Kto to rozumie może czuć się spełniony: "uwierzyli, żeś Ty Mnie posłał. " (J 17,8), i ja uwierzyłem tym słowom.

 

adres e-mail: p.porebski@onet.pl Prywatne konto bankowe SWIFT BPKOPLPW

13102026290000950200272633

https://zrzutka.pl/z/pawel1949

 

niedziela, 25 lipca 2021

Nadzieja

 

          Czytając ostatnio Ewangelię Jana odczułem silnie jej natchnienie. Uległem jej urokowi, ale nie pozbawiłem się realnego podejścia i  krytycznej oceny przekazów religijnych. Dalej będę tropił nieprawidłowości i nadużycia. Religia powinna być przekazem Prawdy i samej Prawdy. Nadgorliwość w jej upiększaniu (dopisywaniu, poprawianiu) w czasie jej reprintu niszczyła jej pierwowzór i autentyzm. Ale Prawda sama się wyzwoli.

          Obecny problem, to oczyścić Kościół z niegodziwych i niegodnych szafarzy. Dbając o dobra wynikające z pychy i ludzkich słabości zapomnieli o Chrystusie i Jego przesłaniach. Trzeba przywrócić dawną świetność i godność kultu. Należy zachować czujność, aby wszystkie złe tendencje nie mogły się więcej wydarzyć. Polacy mają wielkie uwielbienie dla swego Kościoła. Można na nich liczyć.

          Trzeba inaczej, ale mądrzej. Zaniechać wszelkich infantylnych zdrobnień (mów o bozi, prof. J.Kudasiewicz). Idea chrześcijaństwa sama w sobie jest piękna i nie trzeba jej poprawiać ludzkim namysłem i nadgorliwością.  Preferuję Kościół ubogi, bo bardziej jest wtedy Chrystusowy. Kapłani powinni być prawdziwymi pracownikami Boga i dla bliźnich sługami. Powinni mieć wiedzę uniwersalną i współczesną (w tym ścisłą), aby mądrze kierować placówkami religijnymi. Powinni być wrażliwi na biednych, tolerancyjni dla upadających, pomocni dla tych, którzy pomocy oczekują.

          Należy odebrać Kościołowi to, co należy do sfery materialnej świadczące o przepychu "Oddajcie więc Cezarowi to, co należy do Cezara, a Bogu to, co należy do Boga" (Mt 22,21).  W XIX wieku Odebranie Kościołowi ich dóbr wyszło Kościołowi na dobre. Papież Pius IX utracił władzę świecką, ale umocnił autorytet papiestwa. Autorytet Kościoła wzrósł. Może przydałoby się drugie podejście?

          Nie zmieniałbym tylko liturgii, którą uważam za ogromnym dorobek wielu lat działalności Kościoła. 

 

adres e-mail: p.porebski@onet.pl Prywatne konto bankowe SWIFT BPKOPLPW

13102026290000950200272633

https://zrzutka.pl/z/pawel1949

 

          

sobota, 24 lipca 2021

Aby radość wasza była pełna

 

          Dalej jestem pod wrażeniem Ewangelii Jana, ewangelii, którą czytałem wielokrotnie.  Nagromadzona wiedza z innych źródeł spowodowała, że czytam ją inaczej – ze zrozumieniem. Poza tym wydaje mi się że ewangelia przemawia do mnie osobiście. Wspaniałe uczucie i wiele doznań duchowych. Słowa Jezusa wydają mi się niezmanipulowane przez nadgorliwych przepisywaczy. Urzeka mnie narracja i logiczna konsekwencja słów i wydarzeń. Jezus utożsamia się z Ojcem. Wyraźnie przekazuje koncepcje Boga - Ojca. Zarzut, jak Ojciec mógł posłać swojego umiłowanego Syna na śmierć zbladł wobec słów: „Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeżeli ziarno pszenicy wpadłszy w ziemię nie obumrze, zostanie tylko samo, ale jeżeli obumrze, przynosi plon obfity” (J 12,24). Śmierć Jezusa była zbawienna. Nie można traktować jej jako tylko smutne wydarzenie. To arcydzieło zbawcze.

          Nie bez powodu Ewangelię Jana uważa się za arcykapłańską. Jest zupełnie inaczej zredagowana niż ewangelie synoptyczne (Mt Mk i Łk). Jak podają teolodzy, może nie była napisana  przez  samego Jana, ale w szkole Janowej. W niej ujawnia się przemyślana idea. Może autorzy ewangelii sami dokonali selekcji przekazów słów Jezusa, oczyścili ją z wątpliwych wstawek i nadużyć. Jej treść wpisuje się w myśl filozoteizmu. Czy mój zachwyt nad ewangelią nie jest mylący?

          Dla mnie nie stanowi ona problemu. Odzyskałem na nowo wiarę w Chrystusa i sens Kościoła Chrystusowego. „Jeżeli wierzysz, możesz zyskać wiele: zbawienie i życie pośmiertne, a gdyby Boga nawet nie było – nic nie tracisz. Jeśli zaś nie wierzysz – wiele ryzykujesz, bowiem jeżeli Bóg istnieje – tracisz wszystko” (Blaise Pascal).

          Chrześcijaństwo jest wydarzeniem dziejowym: „Jak Mnie umiłował Ojciec, tak i Ja was umiłowałem. Wytrwajcie w miłości mojej! Jeśli będziecie zachowywać moje przykazania, będziecie trwać w miłości mojej, tak jak Ja zachowałem przykazania Ojca mego i trwam w Jego miłości. To wam powiedziałem, aby radość moja w was była i aby radość wasza była pełna” (J 15,9–11).

 

adres e-mail: p.porebski@onet.pl Prywatne konto bankowe SWIFT BPKOPLPW

13102026290000950200272633

https://zrzutka.pl/z/pawel1949

 

piątek, 23 lipca 2021

Hipostaza

 

          Słowa Ewangelii Jana potwierdzają: „Ja Go znam, bo od Niego jestem i On Mnie posłał” (J 7,28); „Ja bowiem od Boga wyszedłem i przychodzę. Nie wyszedłem od siebie, lecz On Mnie posłał” (J 8,42). O sobie mówi: „Ja nie jestem z tego świata” (J, 8,23). Na koniec ujawnił swoją dynamiczną naturę: „ JA JESTEM” (J 8,27). Tych samych słów użył Bóg-Ojciec z krzaka gorejącego: „Jestem, który Jestem” (Wj 3,14). Przekomarzając się z faryzeuszami jeszcze raz potwierdził: „Zanim Abraham stał się, JA JESTEM” (J 8,58). Te słowa prowokują do powrotu do tematyki preegzystencji Jezusa. Jak rozumieć Jego słowa? Literalnie potwierdzają doktrynę chrześcijańską, która mówi, że Jezus istniał wiecznie ze swoim Ojcem. Można się zgodzić z tą tezą ograniczając się do hipostazy Ojca i Syna w Akcie działającym. Z chwilą wywyższenia Jezusa na krzyżu przyjął on prerogatywy (przywileje) Ojca, w tym wieczność. Takie tłumaczenie ucieka od oglądu politeistycznego, że istniały dwie Osoby (Trzy w Trójcy) boskie. Duch Święty został zapowiedziany przez Jezusa w słowach: „Ja zaś będę prosił Ojca, a innego Pocieszyciela da wam, aby z wami był na zawsze - Ducha Prawdy" (J 14,16–17). Duch Święty jest samą kwintesencją, synonimem Aktu działającego Boga. Duch Święty to moc Boga w działaniu. Jego czynna siła (Mi 3,8; Łk 1,35). Gdy Bóg posyła swego ducha, oznacza to, że kieruje swoją energie w określone miejsce, by zrealizować jakieś zamierzenie (Ps 104,30; 139,7) To czysty funkcjonał pozbawiony podłoża substancjalnego, to czyste działanie (duch). Łatwiej jest pisać jak działa Duch Święty od opisu Jego istnienia. Przez swoje boskie paradygmaty został dołączony do hipostazy Trójcy Świętej. Równy Ojcu i Synowi, w majestacie Aktu działającego, naturze duchowej. Nie został zrodzony, ani stworzony. Nie jest On identyfikowany z Jezusem cierpiącym.  Nie przenosi Jego dramatu cierpienia. Jest identyfikowany z pocieszeniem, nadzieją, z oczekiwaniem i samym funkcjonałem dobra i miłości.

 

adres e-mail: p.porebski@onet.pl Prywatne konto bankowe SWIFT BPKOPLPW

13102026290000950200272633

https://zrzutka.pl/z/pawel1949

czwartek, 22 lipca 2021

Spięcie (splot) woli Ojca i Syna

 

          Kolejne studiowanie (n-te) Ewangelii Jana zwróciło moją uwagę na perykopę: „Apologia Jezusa” (J 5,19–47). Żarliwość słów i wyjątkowy przekaz zmusiły mnie do rewizji moich poglądów. Jak pisałem, dopuszczałem dwie opcje Wywyższenia Jezusa Chrystusa. Pierwsza uznawała boską inicjatywę, a druga oddolna Jezusa, który odczytawszy w sumieniu koncepcje Boga sam podjął się misji zbawczej. Przez drugą koncepcję unikałem krytyki, że Ojciec posłał swego Syna na śmierć. Nowe spojrzenia na tekst ewangelii przekierował mnie do opcji pierwszej. Z żarliwością chłonąłem tekst i z taką samą żarliwością odczytywałem słowa Apologii. Prawdą jest, że uległem emocjom, które raczej przeszkadzają w pracy badawczej, ale  z drugiej strony urzekły mnie słowa i zastosowana narracja. Zdałem sobie sprawę, że każde zdanie jest nośnikiem wiedzy i Prawdy.

          Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Syn nie mógłby niczego czynić sam od siebie, gdyby nie widział Ojca czyniącego” (J 5,1) korelują one z wcześniejszymi słowami Jana „Na to Jan odrzekł: «Człowiek nie może otrzymać niczego, co by mu nie było dane z nieba” (J 3,27). Wielokrotnie ujawniałem w moich wykładach, że człowiek bez Boga nic nie może uczynić, a generować dobro może tylko Bóg. Tu w tekście Jezus potwierdził słowa Jana.

          Dalsze słowa: „Albowiem to samo, co On czyni, podobnie i Syn czyni. Ojciec bowiem miłuje Syna i ukazuje Mu to wszystko, co On sam czyni, i jeszcze większe dzieła ukaże Mu, abyście się dziwili. Albowiem jak Ojciec wskrzesza umarłych i ożywia, tak również i Syn ożywia tych, których chce” (tamże 5,19–21). Słowa te są zapowiedzią boskiej działalności Jezusa: "Albowiem jak Ojciec wskrzesza umarłych i ożywia, tak również i Syn ożywia tych, których chce” (tamże 5,21). Słowa prowadzą do kolejnej tajemnicy: "Ojciec bowiem nie sądzi nikogo, lecz cały sąd przekazał Synowi, aby wszyscy oddawali cześć Synowi, tak jak oddają cześć Ojcu. Kto nie oddaje czci Synowi, nie oddaje czci Ojcu, który Go posła"” (tamże 5,22–23). Słowa te narzucają pytanie. Czy Bóg chciał pozbyć się kłopotów  i szukał swojego kontynuatora? Problem ten wymaga osobnych studiów. Wyraźnie  ujawnia się tu koncepcja wywyższenia Syna do rangi Boga: "aby wszyscy oddawali cześć Synowi, tak jak oddają cześć Ojcu. Kto nie oddaje czci Synowi, nie oddaje czci Ojcu, który Go posłał" (Tamże  5,23) . Dalej: „Przekazał Mu władzę wykonywania sądu, ponieważ jest Synem Człowieczym” (tamże 5,27) pokazują jakby pełną świadomość oddania boskiej jurysdykcji istocie ludzkiej. Widać tu nie tylko Wywyższenie Jezusa jako Człowieka, ale całego ludzkiego stworzenia. Bóg pokazał wielki szacunek do swojego rozumnego stworzenia. Jak zatytułowałem moją książkę „Człowiek byt niemal doskonały” (wyd. JEDNOŚĆ Kielce 2009).

Ja sam z siebie nic czynić nie mogę” (tamże 5,30). Warunkiem boskich prerogatywów jest zgodność woli Boga i Człowieka: „nie szukam bowiem własnej woli, lecz woli Tego, który Mnie posłał” (tamże 5,30)

          Słowa Jezusa które mnie nakierowały do zmiany rozeznania: „Ja mam świadectwo większe od Janowego. Są to dzieła, które Ojciec dał Mi do wykonania; dzieła, które czynię, świadczą o Mnie, że Ojciec Mnie posłał” (J 5,36). Jezus potwierdza: „Nigdy nie słyszeliście ani Jego [Boga] głosu, ani nie widzieliście Jego oblicza” (J 5,37). Może tu kryje się odpowiedź, dlaczego Bóg wybrał Istotę stworzoną, która też należy do świata widzialnego. Bóg zapewnił sobie pierwszeństwo w definicji Aktu działającego, ale dla ludzkiego zrozumienia ustąpił miejsce istocie widzialnej. Jak człowiek przekroczy próg śmierci to nadal nie będzie widział Boga, ale będzie widział Jezusa, który wypełni wolę Ojca – Boga.

          Ciekawe są słowa Jezusa: „Nie mniemajcie jednak, że to Ja was oskarżę przed Ojcem. Waszym oskarżycielem jest Mojżesz, w którym wy pokładacie nadzieję” (J 5,45). Mojżesz jest postacią ludzką. Jemu przypisuje się moralną jurysdykcję. To ludzkie prawa będą oskarżycielskie. To ludzie zgotowali sobie własny los i nałożyli na siebie pęta. Bogu zależy tylko na Miłości i wszystkim co z tego pojęcia wynika.

          Jezus słowami: „O Mnie bowiem on [Możesz]  pisał. „ (J 5,46) potwierdził, że był On zapowiedziany przez proroków. W tym względnie Pismo Święte  przekazuje Prawdę.

          Dzisiejszym wpisem ujawniam, że uprawianie teologii jest drogą. Do Prawdy się dochodzi. Nie wstydzę się potyczek teologicznych. Dzięki, że granica poznania jest dla mnie przesuwana, abym nadal cieszył się poznaniem. 

 

 

adres e-mail: p.porebski@onet.pl Prywatne konto bankowe SWIFT BPKOPLPW

13102026290000950200272633

https://zrzutka.pl/z/pawel1949

 

środa, 21 lipca 2021

Funkcjonały

 

         Hagiograf chcąc pokazać zło najpierw zobrazował pierwotny stan szczęścia. Nic dziwnego, bo zło jest kontrastem, przeciwwagą dobra. Przeciwnie, nie da opisać szczęścia bez pokazania zła. W pięknym ogrodzie Edenu Bóg posadził drzewo poznania dobra i zła. Kto spożyje owoc z tego drzewa pozna tajemnicę aksjologiczną – tajemnicę dobra i zła. Dobro jest przeciwieństwem zła. Wywodzi się z działania, generowania tego, co filozoteizm nazywa funkcjonałami, czyli skutkami działania. Funkcjonał (homonim, neologizm autora, pojęcie używane w matematyce do określania funkcji w której argumentami są funkcje, a wartościami liczby rzeczywiste lub zespolone) zastępuje substancję bytu realnego. Funkcjonał jest wiec opisem działania. Przez funkcjonał można rozumieć postępowanie, zamysł, myśl, koncepcję, a nawet algorytm, procedurę postępowania. W nauce funkcjonałami są: napięcia elektryczne, różnice grawitacyjne.     Funkcjonały nie mają bazy substancjalnej. Są przymiotami, które działają, Nie mają struktury, a istnieją przez swoją moc sprawczą. Sam Bóg jest funkcjonałem i nazywa się Go Duchem: "Bóg jest duchem" (J 4,24). Kiedy przywołuje się słowa PŚ: "I napełniłem go duchem Bożym" (Wj 31,1) to należy rozumieć, że mowa jest o funkcjonałach: mądrości ("Mądrość bowiem jest duchem miłującym ludzi" Mdr 1,6), umiejętności, pomysłowości, znajomością wszelkiego rzemiosła (Wj 35,31), wszystkiego tego, co mówi o działaniu w imię Boga. Funkcjonał jest potencjałem do działania.

         Funkcjonały mogą być w skutkach negatywne: zło (złe uczynki), smutek, żal, tęsknota, rozpacz, lęki. Można je neutralizować funkcjonałami dobra, bowiem funkcjonały podlegają zjawisku interferencji.

         Użycie funkcjonałów lepiej pasuje do opisu Świata (dynamicznego) niż ogląd ontologiczny (bytowy). Świat jest dynamiczny, jego bytowość (istnienie w substancji) ujawnia się w jego obrazie.

 

 

adres e-mail: p.porebski@onet.pl Prywatne konto bankowe SWIFT BPKOPLPW

13102026290000950200272633

https://zrzutka.pl/z/pawel1949

wtorek, 20 lipca 2021

Żarty na indeksie

 

         Niekiedy człowiek decyduje się na żarty i dowcipy. Nie zawsze są one wywołane dobrym samopoczuciem i chęcią rozbawienia towarzystwa. Niekiedy ukrywają różne złośliwości i negatywne intencje. Z założenia mają wywoływać uśmiech i pogodny nastrój. Nie zawsze tak jest. Człowiek najczęściej pragnie ukrywać swoje wady i ułomności. Żarty nie tylko je ujawniają, ale kontrastują i pokazują je w wersji zniekształconej. One w większości bolą, a nie bawią. Żarty są karykaturą prawdy. Śmieszą, ale nie ich podmioty. Decydując się na żarty należy od razu włączyć czujność i rozpoznać środowisko. Należy zastanowić się na ile one  są śmieszne, a na ile mogą wywołać smutek. Żarty obsceniczne mogą być odebrane za wulgaryzmy. Ważne jest kto decyduje się na żarty. Są osoby, którym nawet głupie żarty pasują i są śmieszne. Inni ten sam żart spalą od razu. Mój już nieżyjący brat używał słów soczystych i były one na ogół śmieszne. Te same w moim wykonaniu najczęściej wywoływały konsternacje. Mój ukochany tata wrócił kiedyś do domu pod humorem. Chcąc załagodzić pretensje mamy zaczął opowiadać znany dowcip o człowieku który szykował się do ślubu. Pękaliśmy ze śmiechu. Ten sam żart przywołałem w swoim środowisku. Okazał nie nudny i mało śmieszny.

        W ewangeliach brak przykładów żartów i uśmiechu Jezusa. Nie świadczy to, że Jezus był ponurakiem. Misja Jego miała znamiona poświęcenia na miarę życia i śmierci. Była liturgią wielkopostną. Na żarty nie było miejsca. Ewangeliści zadbali o powagę przekazu. Wydaje mi się że zarzut można kierować do nich a nie do Jezusa.

 

adres e-mail: p.porebski@onet.pl Prywatne konto bankowe SWIFT BPKOPLPW

13102026290000950200272633

https://zrzutka.pl/z/pawel1949

 

poniedziałek, 19 lipca 2021

Uczynki dokonane w Bogu

 

          W  Ewangelii Jana pisze: "Kto spełnia wymagania prawdy, zbliża się do światła, aby się okazało, że jego uczynki są dokonane w Bogu" (J 3,21). Tekst ten przekazuje Prawdę o ludzkich poczynaniach. Świat bytowy jest tylko obrazem Świata nadprzyrodzonego. Stwórca tchnął swoją moc i pojawił się Świat o takiej naturze jaką ma Stwórca. Został on oddzielony od Świata nadprzyrodzonego, ale zachowana została Jego natura. Boski Świat nie jest zmysłowy. Dopiero narzędzie, którym posłużył się Bóg, a mianowicie energia, po przekształceniach, ujawniła tę właściwość. Natura Boża została w stworzeniu. Cały Świat jest pełen Boga i Jego śladów. Cokolwiek czyni człowiek, korzysta z Boskiego antouragu. Gdyby nie szczególne dary umysłu, człowiek pozostałby na poziomie zwierząt. Jak wiadomo, zwierzęta posługują się zaprogramowanym instynktem (determinizm). Nawet pozytywne czynności (jak np. pilnowanie stada przez psy i wiele innych) wynikają z zaprogramowania, wyuczenia. Nie są one podyktowane wolą zwierzęcia. To człowiek ma wolę czynienia dobra, ale nie ma prerogatyw do tworzenia funkcjonału dobra: "Człowiek nie może otrzymać niczego, co by mu nie było dane z nieba" (J 3,27); "Ja sam z siebie nic czynić nie mogę" (J 5,30). Dobro ma boską naturę. Do jego wygenerowania potrzebny jest stały kontakt z Bogiem i korzystanie z Jego możliwości: "Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Syn nie mógłby niczego czynić sam od siebie, gdyby nie widział Ojca czyniącego" (J 5,19). Słowa Ewangelii napisane na wstępnie  można tłumaczyć, że prawdą jest, że na skutek światła woli i rozumu, w Bogu można czynić dobro, za boskim przyzwoleniem.

          Pismo Święte jest arcydziełem. W nim zapisane są prawdy, które czytane bez zastanowienia są tylko pustosłowiem. Prawdy odczytane i zrozumiane mają moc Prawdy objawionej.  Przytoczony cytat jest tego dowodem. Takich perełek  w PŚ można znaleźć więcej. Ogromnym zasobem wiedzy, są słowa zawarte w Księdze Wyjścia: "Jestem, który jestem" (Wj 3,14). Dla mnie ujawniają Prawdę o dynamicznej formie istnienia Boga (na ten temat wielokrotnie się wypowiadałem).

          Boski Świat składa się z nie-bytów (funkcjonałów), które nie mają substancji ale działają przez swoje przymioty (miłość, dobro, radość, tęsknota, szczęście). Świat zmysłowy, który jest jego obrazem składa się z bytów. Filozofia (ontologia, epistemologia) opisuje Świat zmysłowy. Dla opisu Świata nadprzyrodzonego brakuje nazewnictwa, słów i pojęć, a te które są jedynie imitują Prawdę.

 

adres e-mail: p.porebski@onet.pl Prywatne konto bankowe SWIFT BPKOPLPW

13102026290000950200272633

https://zrzutka.pl/z/pawel1949

 

niedziela, 18 lipca 2021

Miłość bramą do wieczności

 

         Pierwsze słowa Księgi Rodzaju brzmią: "Na początku Bóg stworzył niebo i ziemię" (Rdz 1,1). Hagiograf musiał cofnąć się myślą o 14,5 mld lat wstecz (proroctwo wsteczne). To zdanie było odkrywcze i zapoczątkowało erę ludzkiej świadomości, że Świat miał swojego Stworzyciela. Idea ta porządkowała chronologie dziejową. Wprowadzała porządek logiczny. Świat jako skutek ma swoją przyczynę. Myśl ta nie miała charakteru bajki, haggady, czy legendy, a stwierdzenie faktu. Hagiograf zapewne nie znał praw, którymi się dzisiaj posługujemy i przywołujemy. Jego myśl pochodziła z głębokich zakątków jego jestestwa. Tam została odczytana Prawda. Pochodziła ona z tzw. wiedzy wlanej przez Stwórcę. Jednocześnie pojawiła się wiedza o istnieniu Stwórcy: "Duch Boży unosił się nad wodami"  (tamże 1,2), a więc Bóg jest bezwzględnym początkiem wszystkiego. Hagiograf nie wyjaśnia skąd pochodzi Stwórca. To milczenie zostaje częściowo wytłumaczone przez słowa: "Stworzył więc Bóg człowieka na swój obraz" (tamże 1,27); "tchnął w jego nozdrza tchnienie życia" (Rdz 2,7). Człowiek pojawił się w taki sam tajemniczy sposób co istota Boga. To podobieństwo do Boga kryje tajemnicę istnienia jednej, jak i drugiej istoty. Objawiona tajemnica wiąże ze sobą te postacie i pozostanie na zawsze. Można się tylko domyślać, że za tą tajemnicą kryje się uczucie wielkiej Miłości. Człowiek stał się apogeum stworzeń. Ewolucyjnie przybrał piękny kształt, nosząc w sobie naturę samego Stworzyciela. To co wyróżnia człowieka od innych stworzeń to racja epistemologiczna. Człowiek wie, że wie. Umiejętność rozumowania, kojarzenia logicznego, i umiejętność tworzenia przybliża go do Stwórcy. Człowiek jest dziedzicem Boga. Tak jak Bój jest wieczny, tak Jego dzieci, rozumne stworzenia nabyły tę prerogatywę (przywilej). Akt stworzenia Świata i człowieka to dwa największe cuda autorstwa bożego.  Są faktograficzne i bezdyskusyjne. Cuda późniejsze mają znamiona prawdopodobieństwa (?). Hagiograf podkreśla: "A Bóg widział, że wszystko, co uczynił, było bardzo dobre" (tamże 1.31). Tym samym wskazuje, że wszystko co uczynił Stwórca wykonał z Miłości.

        Pojęcie miłości nabiera znaczenia nadrzędnego. Jest nie tylko opisem uczucia ale samym Bogiem. Jest siłą napędową, mocą stwórczą. Pojęcie Miłości stało się bazą odniesienia do zrozumienia i do opisu relacji między Stwórcą a stworzeniem. Na koniec posłuży do rozstrzygania ludzkich zachowań. Miłość jest kresem

ludzkiego istnienia i bramą do wieczności.

adres e-mail: p.porebski@onet.pl Prywatne konto bankowe SWIFT BPKOPLPW

13102026290000950200272633

https://zrzutka.pl/z/pawel1949

 

sobota, 17 lipca 2021

Owoc zabroniony lepiej smakuje

 

         Z badań wynika, że człowiek codziennie  zaprząta swój umysł o seksie wiele razy. Może ta wiedza była powodem, że konfrontując ją ze słowami: "Ja Pan, twój Bóg, jestem Bogiem zazdrosnym" (Wj 20,5; 34,14; Lb 25,13; Pwt 4,24; 6,15; Joz 24,19; Na 1,2) dopatrzono się zła i największego grzechu.  Z tych słów wynika, że to czemu człowiek poświęca wiele uwagi i ma uwielbienie w profanum nie podoba się Bogu. Można dodać, że stosowanie używek (alkohol, narkotyki), przyzwyczajenia podpadają pod to samo zazdrość. Bóg jest Bogiem zazdrosnym nie na sposób ludzki. Jak pisze Łukasz Bóg chce być kochany "całym sercem, całą duszą, całą mocą i całym umysłem" (Łk 10, 27). To antropologiczne spojrzenie, kojarzone z zazdrością Boga ma podkreślić, że Bóg chce widzieć u swoich dzieci (dziedziców) ideały, które karmią się tylko miłością, miłością do Boga. Ta nadgorliwość interpretacyjna skutkowała na ogląd ludzkiej seksualności. Niektórzy dosłownie przyjęli negatywny stosunek do seksu. Rozkosz cielesna stała na przeszkodzie do świętości. Św. Paweł chorobliwie nienawidził swego ciała, wszelkiej namiętności cielesnej. Propagował życie bezcielesne – anielskie. Nie dziwi fakt, że większość scholastyków traktowała każdy akt seksualny jako grzech. Ojciec Kościoła Klemens Aleksandryjski (150–250) wymyślił pojęcie cudzołóstwa z własną żoną. Orygenes zakazywał stosunków przed przystąpieniem do komunii. Papież Leon Wielki I (zm, 461 r.) nauczał, że każdy stosunek małżeński jest grzechem. Stosunki ze starą żoną były zabronione. Jan Chryzostom (zm. w 407 r.) uważał, że małżeństwo było wynikiem nieposłuszeństwa człowieka wobec Boga.

          Pomijając kwestię ekonomiczną w 1074/76 r.  Kościół w czasach papieża Grzegorza XVII, w ramach tak zwanej reformy gregoriańskiej, wprowadził celibat dla księży. Kościół (mieniący się Chrystusowy) pomijał fakt, ze Jezus nigdy nie nauczał, że seksualizm jest sprzeczny z wolą Bożą.

         Św. Tomasz wyrażał pogląd, że częste stosunki powodują niedorozwój umysłowy, a rozkosz seksualna wyzwala grzech. Obsesje na temat seksu mieli: Tomasz  z Akwinu, Albertus Magnus, Duns Szkot.

        Nie zwracając uwagi na podobne historie opisane Biblii sobór w Neocezarei w 314 r. postanowił, że kobieta która poślubia kolejno dwóch braci była przez 5 lat ekskomunikowana.

         Dla Kościoła antykoncepcja, zmysłowość są grzechem. Dopiero PIUS XII (1876–1958) wyraził zgodę na wykorzystanie dni niepłodnych kobiety (kalendarzyk).

         Zakazy Kościoła nie były w stanie zapobiec rozwiązłości seksualnej  w samym kościele. Siły natury okazują się silniejsze niż narzucona moralność. Owoc zabroniony lepiej smakuje.  

 

adres e-mail: p.porebski@onet.pl Prywatne konto bankowe SWIFT BPKOPLPW

13102026290000950200272633

https://zrzutka.pl/z/pawel1949

 

piątek, 16 lipca 2021

Wszystkie akcje lecą w dół

 

         Narażam się na krytykę pań, ale trudno. Wolę naturalny proces dojrzewania, starzenia się i zmian wyglądu niż doszukiwać się dawnej postaci pomiędzy nowymi elementami na ciele. Jeżeli osoba staje się mi bliska to w chwili poznania darzę ją uczuciem. Jej wygląd zostaje zarejestrowany w pamięci. Zmiany naturalne są procesem powolnym i powodują korektę pamięci w podobnym tempie. Operacje plastyczne zaburzają ten proces. Po operacji jawi się jakby nowa postać, osobowość i proces poznawczy zaczyna się od nowa. Dla mnie niekoniecznie powtarza się poprzednie uwielbienie. Operacje plastyczne usztywniają naturalne odruchy (uśmiech). Oblicze poważnieje i traci swój poprzedni wyraz. Z przykrością odbieram sygnały, że  estetyce plastycznej poddały się ulubione postacie jak księżna Kate, żona księcia Williama i Meghan Markle. Jak donosi prasa,  obie panie używają botoksu do wygładzania zmarszczek na czole. Meghan poddała się delikatnej korekcie nosa (tu nie mam zastrzeżeń, bo zmiany są subtelne)

          Ostatnio widziana księżną Kate na stadionie Wimbledonu. Miała ona twarz nienaturalnie poważną, usztywnioną. Czar do niej pryska.   Szkoda.  Ostatnio miałem możliwość oglądania odcinka serialu Moda na Sukces. Twarz żony Ricka mnie powaliła. Dawna jej uroda stała się już tylko historią.

         Kosmetyka wyglądu zawsze daje efekty uboczne. Zazwyczaj więcej przynosi strat niż zysków.

         Podobnie odbieram zmiany plastyczne u mężczyzn. Wydają mi się one takie niemęskie. Obecnie, po koronawirusie wypadają mi włosy. Piję ziółka (pokrzywę) na wzmocnienie. Nie spodziewam się sukcesu. Peruka nie wchodzi w grę. Trudno.

        Zmarszczki i bruzdy na twarzy są zapisem przeżyć osoby. To swoista księga, która powoduje tylko szacunek do danej osoby. Piękno jest pojęcie względnym. Jest osobistym odbiorem. Na piękno składa się nie tylko wygląd, ale to, co emanuje z duszy. Na piękno nakłada się wiedza o czynach osoby. Dla mnie pięknym obrazem jest postać staruszków przechadzających się i trzymających się za rękę. Na percepcję nakładają się własne odczucia i relacje z daną osobą. Na piękno nakłada się wzajemna historia relacji.

        Jako samiec, wrażliwy na piękność kobiet oświadczam, że jak dostrzegę sztuczny biust, to automatycznie wszystkie akcje lecą w dół. Niestety. 

 

adres e-mail: p.porebski@onet.pl Prywatne konto bankowe SWIFT BPKOPLPW 13102026290000950200272633

https://zrzutka.pl/z/pawel1949

 

czwartek, 15 lipca 2021

To zniechęca

 

         Piszę na dwóch blogach i na Facebooku. Nie mam zaufania do komentarzy otrzymywanych na blogu wiara-rozumna.blog.onet.pl. Są zbyt podobne w treści, aby nie zauważyć czyjąś manipulację.  Jest również dużo reklam. To zniechęca.

         Podaję swój adres e-mail. Ciekaw jestem czy otrzymam choćby jeden post?

adres e-mail: p.porebski@onet.pl.

 

Pozdrawiam i czekam na reakcję. Paweł Porębski

Podsumowanie ostatnich wpisów

 

          Religia jest dorobkiem ludzkości. W niej zawarto prawdę, że Świat został powołany do istnienia prze Istotę nadrzędną, która miała wolę i możliwość stwórczą.  Ta mądrość pochodzi z daru bożego zawartego w każdej ludzkiej istocie. Bóg sam zadbał oto, aby nastąpiło Jego Objawienie. Z racji nadrzędności jest dla istot ludzkich żyjących w świecie realnym i w przestrzeni transcendentnej niedostępny. O Jego przymiotach możemy wnioskować po skutkach Jego działania i po przekazach osób natchnionych (uzdolnionych do odczytywania bożego zamysłu).  Cała otoczka literacka jest pomocna w kulcie i w liturgii.  Liczy się relacja pomiędzy człowiekiem a Bogiem. Być może koncepcja Syna Bożego (Aktu działającego) jest potrzebna do nawiązania z Bogiem bliższych, osobistych relacji. Ze względu na różnice istniejące w percepcji, każdy musi stworzyć sobie własną autostradę do Boga, bowiem kontakt z Bogiem ma charakter intymny. Stąd spowiedź uszną uważam za nieporozumienie i za niesmaczną. Rola szafarza Boga mnie nie przekonuje.

         Religii nie powinno się zwalczać, bowiem jest ona integralnie związana z ludzką egzystencją. Jej wyjałowienie może mieć skutki negatywne, nawet z utratą osobowości. Duchowość jest człowiekowi potrzebna. Kształtuje naturę i świadomość. Dostarcza przeżyć, które unoszą człowieka ponad rzeczywistość. Medytacja i liturgia są motorem ludzkiej egzystencji. Człowiek jest zdolny do generowania funkcjonałów pozytywnych, które rozchodząc się czynią kolejne dobra. Rodzice, którzy nie pozwalają uczestniczyć w poznaniu religii wyrządzają swoim pociechom wielką krzywdę. Katecheza od początku szlifuje dziecięce sumienia i kreuje dobre i szlachetne postawy.  Trzeba wyjaśniać o pożytecznej roli innych kościołów, bo wszyscy są dla siebie braćmi i siostrami. Należy zwiększyć kontrolę nad dziećmi, aby ich uchronić od wypaczeń, które się obecnie w Kościele znacznie nasiliły. Jeżeli to możliwe, wierni (laikat) powinni uczestniczyć w kierowaniu ośrodkami religijnymi. Kapłani powinni wiedzieć, na czym polega ich misja. To służba, a na precjoza przyjdzie czas.

        W przypadku polskiego Kościoła dobrze będzie jak wymiona zostanie obecna władza (episkopat)  na nową. Z nowych duchem będzie korzystniej i łatwiej odnowić dawne zaufania do Kościoła.  

         Podpowiadam zmianę spojrzenia na stronę etymologiczną i epistemologiczną. Dotychczasowa świadomość oparta na filozofii bytów będzie się oddalać jak oddala się fizyka klasyczna. Trzeba zapoznawać się z nową nauką (kwantową), która współcześnie podpowiada istotę Świata i naszej rzeczywistości. Nauka kwantowa pozornie jest trudna, ale to nie jest prawda. Można ją opisywać również językiem prostym. Katecheza powinna opierać się na wiedzy archeologicznej i nauk towarzyszących. Mówić otwarcie o błędach istniejących w przekazach dawnych teologów i Biblii. Unikać frazesów. Prawda sama się obroni. Prawda nas wyzwoli.

 

adres e-mail: p.porebski@onet.pl

Prywatne konto bankowe

SWIFT BPKOPLPW

13102026290000950200272633

https://zrzutka.pl/z/pawel1949

 

środa, 14 lipca 2021

Trójca Święta

 

          Trójca  Święta jest pojęciem wypracowanym przez  wieków przez teologię chrześcijańską. Zostało opracowane na podstawie słów Jezusa: "Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego" (Mt 28:19). Słowo "wypracowanym"  sugeruje myśl ludzką. W Starym testamencie Bóg ukazuje się jako jedna Osoba: "nie ma nikogo jak Pan, nasz Bóg" (Wj 8,6; Pwt 4:35-39; Iz 43,10); "Pan będzie jeden i jedno będzie Jego imię" (Za 14,6).

         Triady boskie znane są w innych religiach: babilońskie: Anu Enlil, Ea; egipskie: Ozyrys, Izyda, Horus . O innych nie wspomnę przez ich niekompatybilny czas historyczny. Można przyjąć, że chrześcijaństwo zaadaptowało idee  triady i po narzuceniu własnych koncepcji i paradygmatów wypracowało pojęcie Trójcy Świętej: Bóg Ojciec, Syn Boży (Logos) i Duch Święty. Termin ten pojawił się ok. 180 lat  po Chr. i użył go łaciński teolog Tertulian (150 –240) z Afryki Północnej, nawrócony na chrześcijaństwo w 190 roku. Być może znał pojęcie triady egipskiej.

Temu pojęciu towarzyszyły spory teologiczne trwające wiele lat. Na soborze Nicejskim w 325 zdefiniowano, że Syn Boży jest współistotny Ojcu. Sobór Konstantypolitański w 381 roku to potwierdził. Spory nie ustały. Podważano relacje ontyczne między Osobami. Przedmiotem sporów było ich pochodzenie.   W teologii łacińskiej uznano, że Duch Święty pochodzi od Syna (Filioque), a na Wschodzie (w religii prawosławnej) propagowano "przez Syna".  Spory trwały długo. Uczestniczyło w nich wielu sławnych teologów (św. Bazyli, Grzegorz z Nazjanzu, Grzegorz z Nyssy, Hilary z Poitiers, Mariusz Wiktoryn, Augustyn i Tomasz z Akwinu. Na tym tle pojawiły się odłamy i sekty religijne: anytrynitarze, arianie, światkowie Jehowy, bracia polscy, Kościół Chrześcijański, Kościół Dnia Sobotniego, Zbory Chrześcijan Dnia Siódmego i inne. Muzułmanie uznają Jezusa, Ducha Świętego i Boga (Allaha) za trzy odrębne istoty, ale tylko Allah jest wszechmogącym Bogiem. Pozostałe Osoby są uważane za istoty niższe od Boga. Ostatecznie pojecie Trójcy zakorzeniło się na dobre w religii chrześcijańskie.

        Filozoteizm  tylko przez szacunek do dorobku religijnego, w którym brali udział wielu światłych teologów przyjmuje pojęcie Trójcy w Akcie działającym. To znaczy, że istota Boga Wszechmogącego zawiera się w pojęciu Aktu działającego. Jezus Chrystus został po śmierci wywyższony do tego Aktu. Duch Święty  jest synonimem Boga aktywnego, działającego.  Filozoteizm również mógłby odstąpić od tego pojęcia, bo jest ono dla wielu kontrowersyjne i mylące. Dla istoty wiary jest ono bez znaczenia. 

 

adres e-mail: p.porebski@onet.pl

Prywatne konto bankowe

SWIFT BPKOPLPW

13102026290000950200272633

https://zrzutka.pl/z/pawel1949

 

wtorek, 13 lipca 2021

Postać Mojżesza

 

          Drugą wielką postacią biblijną jest Mojżesz, któremu, jak Abrahamowi brakuje historycznego potwierdzenia. Archeologia nie dostarcza dowodów istnienia Mojżesza jak i exodusu żydowskiego. Głównym źródłem informacji pozostaje przekaz biblijny. Wydaje się, że powód przywołania do istnienia Mojżesza ma tę samą przyczynę co powołanie Abrahama. Ok. VI wieku przed Chrystusem, w niewoli babilońskiej pojawiła się pilna potrzeba scalenia narodu żydowskiego, który szybko asymilował się z kulturą zaborców zatracając swoją tożsamość, wiarę i kulturę narodową  Religia była najlepszym sposobem ich scalenia. Sięgnięto do starych zachowanych zapisów ksiąg świętych, do żywej jeszcze tradycji i na nowo zrekonstruowano doktrynę wiary. Przeredagowano Torę nadając jej obowiązujący dziś charakter. W czasie redakcji skompilowano różne przekazy z różnych okresów historycznych. Luki czasowe wypełnili nowymi koncepcjami (haggadami, legendami). Postacie Abrahama i Mojżesza stały się kluczowe. Dla zachowania wiarygodności przekazu w nowej redakcji pozostawili zapisy z różnych okresów. 

           Czy manipulacje w treści nie podważają sensu religijnego doktryny wiary?

Głównym zadaniem religii judaistycznej jest przekaz istnienia jedynego Boga i faktu, że naród żydowski został wybrany przez Boga. Jedno drugiemu nie przeczy. Tora jest obrazem prawd odczytanych przez natchnionych hagiografów. Treść Tory jest tylko formą przekazu. W niej zawarta jest Prawda Objawienia, którą należy odczytać. Jedna, czy druga haggada (legenda) nie ma znaczenia. Liczy się Prawda w niej zawarta. Prawda sama w sobie jest niedostępna, dlatego każdy musi osobiście zmierzyć się z doktryną religijną. Najbliżej Prawdy jest ludzka intuicja i odczucia duchowe. Dla mnie osobiście pomocna jest nauka, która wręcz narzuca logikę istnienia Stwórcy. Narracja doktryny jest potrzebna tylko do przeżyć duchowych, bo duchowości pomaga oprawa kulturowa (liturgia, ornamenty, piękne obiekty sakralne). W moim przypadku doświadczam Jego żywą i realną obecność na każdym kroku. Nie spisuję codziennych oznak Jego Opatrzności, bo za przykładem Jezusa, który nie spisywał swojej nauki, użyte słowa i treści mogłyby służyć do niepotrzebnych analiz, krytyk i niegodnych zachowań. Ja czuję się szczęśliwy z tych realnych oznak Bożej Opatrzności, choć muszę za nie słono płacić, ale to nic.

 

adres e-mail: p.porebski@onet.pl

Prywatne konto bankowe

SWIFT BPKOPLPW

13102026290000950200272633

https://zrzutka.pl/z/pawel1949

poniedziałek, 12 lipca 2021

Wpływ monoteizmu egipskiego

 

          Źródła historyczne podają, że w XIV wieku przed Chr. w Egipcie Faraon, syn Amenhotepa III Echnaton (Amenhotep IV, władca XVIII dynastii) wprowadził religie monoteistyczną, głosząc istnienie jedynego boga Atona. Historycy religii doszukują się wpływów egipskich na Hebrajczyków, którzy według nich przyjęli i zaakceptowali tą wiedzę. W późniejszych opracowaniach biblijnych wprowadzili do swojej historii postać Abrahama, któremu przypisano autorstwo judaistycznego monoteizmu. Jedynego Boga nazwano między innymi Adonaj  (podobieństwo do boga Atona). Być może Hebrajczycy byli w okresie henoteizmu (przejściowy okres pomiędzy politeizmem, a monoteizmem) i dlatego przykład egipski jedynego boga był dla nich bardzo atrakcyjny i przekonywujący. W henoteizmie uznaje się wielkość wielu bogów przy jednoczesnym wywyższeniu jednego bóstwa.

          Ktoś może zapytać, czy nie było odwrotnie? Nie przesądzam, ale nauka przekazuje, że  w tym okresie kultura egipska  była już w rozkwicie, a Hebrajczycy dopiero co koczowali na pustyniach. 

          Wydaje się, że Abraham jest postacią podpiętą do historycznych wydarzeń.

Przypisuje się jemu historię nadprzyrodzoną objawienia się Boga człowiekowi. Jego przymioty są kompilacją okolicznych wierzeń. Abrahamowi przypisano  atuty bezgranicznej wierności. Zmiana pierwotnego imienia Abram na Abraham była sygnałem nowego powołania do roli Ojca narodu wybranego. Historia Abrahama, nazwy potomków (dziedziców)  są związane z nazwami miejsc historycznych i geograficznych, co świadczy o literackim opracowaniu. Dzisiaj można powiedzieć, że Abraham jest obrazem doktryny religijnej.

          Ważny jest  przekaz prawd religijnych, a sama postać jest tylko ich fundamentem, filarem. Dla wiernych jest postacią na miarę ich oczekiwania. Dla życia duchowego są balsamem i motorem przeżyć duchowych i przeżyć mistycznych. Historia Abrahama tłumaczy istnienie 12 pokoleń. Są one bazą historyczną narodu wybranego. Za ich przykładem opisywany jest niełatwy proces adoptowania wspaniałej tradycji monoteistycznej. Rugowanie politeizmu nie przychodziło łatwo. Monoteizm zakorzeniał się przez 20 wieków. W Egipcie religia monoteistyczna nie uchowała się. Następca po Echnatonie przywrócił politeizm, a wszelakie artefakty o bogu Atonie zostały zniszczone. Ziarno rzucone w na Bliskim Wschodzie dało owoce. W Egipcie trafiło na grunt nieprzyjazny. Dlatego Żydzi mają prawo uznawać się za naród wybrany. Wszystko co się wydarzyło się w historii działo się w Nim, i za Jego aprobatą. Chrześcijanie muszą to uszanować.

niedziela, 11 lipca 2021

Słuszność celibatu?

 

          Od zarania Kościołowi towarzyszy hipokryzja w ocenie seksualizmu. Z jednej strony gloryfikuje czystość seksualną, a z drugiej nie panuje nad nią we własnych szeregach. Dlaczego?

          Błędem jest przeciwstawianie się naturze. Co pochodzi z zamysłu bożego należy uznać za pożyteczne. Problem pojawia się, gdy otrzymane dary są używane niezgodnie z zamierzonym celem. Przyjemność odczuwana podczas prokreacji służy nie tylko dla niej, ale do tworzenia więzi między kobietą a mężczyzną. Jak wykazują badania, fizjologia odczuć seksualnych sprzyja ogólnemu rozwojowi człowieka, a więc ma jeszcze inne pozytywne cechy. Seks jest wpisany w rozwój człowieka. W niektórych momentach życia nabiera znaczenia imperatywu: "Lepiej jest bowiem żyć w małżeństwie, niż płonąć" (1 Kor 7,9). Brak tych doznać odbija się na ogólnym rozwoju człowieka. Pojawiają się apatie, depresje, frustracje, a nawet fizyczne bóle, niedomagania. Takie dolegliwości wywołują odruchy obronne. Niektóre idą w kierunku środków zapobiegawczych, zamienników, masturbacji, a nawet wszelakich zboczeń. Takie przypadki mają miejsca tam gdzie narzucony jest celibat i wstrzemięśliwość seksualna. Doktryna chrześcijańska dbając o jedną stronę medalu (czystość seksualną) nie zadbała o drugą – fizjologiczną. Dziś panuje zgoda w opinii, że celibat wyrządza więcej zła niż dobra. Argumenty ekonomiczne z nim związane (małżeństwa kleru, konsekwencje spadkowe i inne ) Kościoła są drugorzędne.  Błąd pochodzący z nadgorliwości przypodobania się Bogu. Jak głosi psalm: "Bo gorliwość o dom Twój mnie pożera (Ps 69,10). Tekst przywołany w Ewangelii św. Jana (2,17) skutkuje dzisiejszą słabością Kościoła. Błąd ludzki powinien być naprawiony przez nich samych. Można oczekiwać zmian w kodeksie kościelnym.

           Bóg pozostawił Świat pod jurysdykcją ludzką: "Po czym Bóg im błogosławił, mówiąc do nich: «Bądźcie płodni i rozmnażajcie się, abyście zaludnili ziemię i uczynili ją sobie poddaną" (Rdz 1,28). Dał też człowiekowi rozum i wolną wolę, aby człowiek był zdolny do organizowania Świata według własnych upodobań. Tam gdzie zawodzi rozum i brak umiarkowania pojawiają się reminiscencje w postaci chorób (Hiv, Aids).

          Choroby są sygnałem, że dzieje się coś niezgodnego z zamysłem bożym.  Takie sygnały należy solidnie rozpatrzyć i zapobiegać dalszym ich negatywnym skutkom.