Łączna liczba wyświetleń

wtorek, 30 czerwca 2020

On sam jest Miłością


          Teoria Wielkiego wybuchu przekazuje informację, że Świat miał swój początek. To suponuje, że była jakaś przyczyna sprawcza, ale ona mogła wynikać z procesów np. cyklicznych. Światy mógłby powstawać i ginąć wielokrotnie. Gdyby tak było, to świat byłby w chaosie, bo nie było żadnych praw, które by świat porządkowały. Wielki Wybuch był osobliwością, chwilą w której nie były znane mechanizmy twórcze. Naukowcy przyjmują, że od tej chwili zaczęły funkcjonować prawa przyrody, które, być może, są podobne do znanych obecnie. Pojawiła się energia, która rozpoczęła ewolucję Świata. Można domyślać się tylko, jak to wyglądało. Ogromna energia, skupiona niemal punktowo, zaczęła rozchodzić się promieniście we wszystkich kierunkach,  określając przestrzeń świata. Pojawiły się pierwsze konglomeraty materii, cegiełki budujące świat materialny. Projektant Świata  nadał jemu bieg. Można domyślać się, że była to Przyczyna inteligentna o możliwościach nie do zrozumienia. Po ludzku, można powiedzieć, że dzieło stworzenia było podyktowane wolą. Z dzisiejszej perspektywy można ująć ten akt stwórczy uczuciem dobrym zwanym po ludzku miłością. Tym aktem ujawnił się sam Stwórca, który jest tylko Istnieniem. Każda powstała cząstka dowodzi, że istniała Przyczyna, nawet dla rozumnych stworzeń, niepojęta. Dopiero człowiek opisał proces stworzenia dobierając i tworząc pojęcia. Próbował opisać to, co było dla niego niepojęte.  Stwórca stwarzając świat sam zaangażował swoje jestestwo w dzieło stworzenia. Zostawił w każdej części swojego dzieła ślad swojej obecności. Po miliardach lat hagiograf opisze tę Prawdę w obrazie słów Boga przemawiającego do Mojżesza: "Jestem, który Jestem"  (Wj 3,14). Tymi słowami przekazał Prawdę  swojej Istoty. On istnieje przez działanie. To ludzka pomysłowość ubierze Boga w byt istnienia, ale to tylko przymiarka i próba Objawienia Boga, aby rozum ludzki mógł zrozumieć, wyobrazić sobie Go na ludzki sposób. Stwórca dysponował wolą i mocą. Narzucił reguły gry. Każda próba opisu Boga kończy się Jego profanacją. To Prawda ludziom nieznana. Trzeba się z nią pogodzić. To wiara, która dla niektórych jest zasadna. Dla mnie wynika z logiki: każdy skutek ma swoją przyczynę. Ten imperatyw logiczny jest dla mnie wystarczający. Wiara zamienia się w wiedzę. Wiara w Stwórcę jest moją akceptacją. Tego nie można zburzyć, odrzucić, bo logika jest drogą rozumowania i zrozumienia. Świat został stworzony, Bóg istnieje. Dalszą konsekwencją wiary jest odpowiedź, czemu to ma służyć, Jaki jest cel powołania świata. Czego Stwórca oczekuje od swoich rozumnych stworzeń. Można się domyślać, że tego samego co Nim kierowało – miłości. To uczucie jest jedynym rozsądnych wytłumaczeniem woli stworzenia. Uczucie miłości jest dla istot rozumnych sztandarem, drogą, celem. Stwórca postawił to uczucie na pierwszym miejscu swojego paradygmatu. Sam niejednokrotnie usuwa się w cień, aby dla wszystkich najważniejsza była miłość. Teolodzy wychodząc Stwórcy na przeciw nazwali Go, że On sam jest tą Miłością. To miłe, ale każda próba ubytowiania Stwórcy jest skażona ludzkim pojmowaniem Świata.  Bóg stworzył Świat na swoje podobieństwo, i jest to zrozumiałe. Tym samym człowiek jest istotą niezwykłą. Teolodzy nazywają ludzi dziedzicami Boga. To zobowiązuje do właściwych postaw. Należy swoje życie ukierunkować na koncepcję Stwórcy. Jemu zawierzyć, bo w Nim jest cała nadzieja.

poniedziałek, 29 czerwca 2020

Masa, ładunek


          Często pojęcie ciężaru jest mylone z masą. Dlaczego? Bo każda rzecz kojarzy się z jej wagą, z trudem jej przenoszenia. Tymczasem ciężar jest przymiotem wtórnym i zależny od miejsca pomiaru. Masa jest przymiotem własnym i jest niezależna. Jej wielkość jest podyktowana wielkością oddziaływania  pomiędzy najmniejszymi składnikami materii. Masa jest przejawem niewidocznego dynamizmu. Jest cała zależna od energii wewnętrznej. Masa jest oddziaływaniem, a nie wartością związaną z samoistnym istnienia materii. To oddziaływanie z polem Higgsa nadaje masę cząstkom elementarnym. Masa  jest jakby oporem stawianym ośrodkowi (polowi Higgsa). Zależność masy od energii doskonale widać przy rozpatrywaniu defektu masy (łączna masa jądra atomowego < od sumy mas składników jądra). Widać to przy układach związanych, w których masa całego układu jest mniejsza od poszczególnych składników. Część masy zostaje zużyta do związania składników. Masa ma związek z grawitacją, jest też źródłem grawitacji. Jej oddziaływanie rozchodzi się w nieskończoność. Co prawda w dalszej odległości zanika, ale nie ma granic. Masa zależna jest od ruchu ciała. Może wzrastać i zniżać do wartości masy spoczynkowej. Masa ujawnia się w oddziaływaniach silnych i słabych wewnątrz jądra atomowego.
          Dynamiczne pochodzenie masy wyklucza jej samoistne istnienie. Materia nie istnieje, jest tworem energetycznych. Materialiści mają niemały kłopot, bo znika ich główny postulat, że materia była zawsze. Słuszniejsza wydaje się teza, że materia jest tylko wytworem i nie ma statusu bytu wiecznie istniejącego. Byt jest pojęciem wtórnym do ukształtowanego energetycznie obiektu. Filozofia klasyczna musi przedefiniować swoje podstawowe pojęcie ontologiczne.
            Na istniejący twór materii nakłada się kolejny przymiot, a mianowicie ładunek elektryczny, tak samo tajemniczy co masa. Istnienie ładunku nie ma do tej pory wytłumaczenia. Uczeni wiedzą, że istnieje i korzystają z jego właściwości, nie znając jego istoty. Ładunek podobnie generuje pole oddziaływania podobnie jak masa. Ładunek ma wartość albo dodatni, albo ujemny. Wzajemna relacja między nimi stwarza nowe możliwości dla bytów materialnych. Ładunek można zneutralizować innym o przeciwnym znaku, ale nie można ładunku zlikwidować. Przykładem jest wieczny ładunek protonu, czy elektronu.
            Z istnienia powyższych przymiotów można rozeznawać koncepcję Stwórcy i siłę Jego zdolności. Jego przymioty – wiekuista Jego potęga oraz bóstwo – stają się widzialne dla umysłu przez Jego dzieła (Rz 1,20).

niedziela, 28 czerwca 2020

Gra warta trudów życiowych


          Na blogu http://swieckiteolog.blogspot.com Instytutu filozoteistycznego nieznany internauta (czytelnikbloga) napisał: "Tak myślę, że Bóg nie jest ideą ale istnieniem i rzeczywistością".  Uwaga ta była, jak sądzę,  spowodowana treścią w temacie "Piękna natura Boga" z dnia 10.12.2019: "Mając w ręce wartościową literaturę, można zachwycać się jej treścią, albo fenomenem twórczym. Podobnie można doszukiwać się dowodów na istnienie Boga, zgłębiać Jego przymioty, naturę albo fascynować się ideą która jest z Nim związana." Jak sądzę, czytelnik nie zapoznał się z moim całym poglądem na temat istnienia Stwórcy. W wykładzie: "Koncepcja Syna Człowieczego" z dnia 02.8.2018 napisałem: "Prawdą jest, że w umyśle ludzkim, co prawda, rodzi się  pojęcie Boga, ale nie jest indywidualnym projektem ludzkim, a odczytaniem prawdziwie istniejącego Boga". Innych cytatów nie przywołuję, bo niosą tę samą wartość tematyczną. Istnienie Boga można wydedukować z istniejącego stworzonego Świata jako Przyczyny sprawczej: "każdy skutek ma swoją przyczynę", natomiast w umyśle ludzkim tworzy się idea Boga jako produkt przemyśleń i odczuć. Odczucia spełniają ogromną rolę, bo są narzędziami duchowego odczytania Boga.
          Trzeba to wyjaśnić. Bóg stworzył narzędzia stwórcze i określił prawa przyrody. Tchnął swoją moc w postaci energii. Ona to przez określone przez siebie prawa ewoluowała, budując świat materialny, powodując jej przeobrażenia do stanu obecnego. W tym dziele pojawiła się istota rozumna – człowiek. W człowieku zaszczepił zasady moralne (wiedza wlana), które umożliwiły szukanie Dobra Najwyższego, w tym Boga samego. Mówiąc o idei Boga mam na myśli umiejętność dotarcia do Prawdy Absolutnej. Obecna neurologia wypowiada się o mechanizmach neurologicznych w sprawach religii, podpowiadając, że religia kształtuje się w ludzkim umyśle. Tak, mówi prawdę, bo Bóg dał człowiekowi narzędzia epistemologiczne. 
           Myli się ten, kto uważa, że Stwórca powinien spełniać wszystkie oczekiwania człowieka. Rozpatrując ten temat trzeba wyjść od odczytania, jakie są oczekiwania Boga względem człowieka, a nie odwrotnie. Ciągłe pretensje  do Stwórcy, że nie zabezpieczył ludzkość przed kataklizmami są dowodem niezrozumienia istoty zagadnienia. Musimy pamiętać, że człowiek został powołany wg boskich koncepcji, a nie ludzkich. To ludzkość powinna się podporządkować woli Bożej. To tylko wspaniałomyślność Stwórcy dopuszcza sprzeciw Bogu przez dar wolnej woli. Za tę pozorną determinację Bóg obiecał  i zabezpieczył człowiekowi wieczność. Gra warta trudów życiowych.

sobota, 27 czerwca 2020

Kształt elektronu, protonu


        Tam gdzie nie można dotrzeć bezpośrednio do obiektu należy stosować sztuczki intelektualne, modele konceptualne, porównania i analogie. Metody te można stosować do odpowiedzi na pytanie:  jaka jest struktura (wygląd) najmniejszych cząstek materii. Wiadomo, że nie ma urządzeń które by pozwoliły sfotografować kształt np. elektronu, protonu, czy kwarku. Nie pozwala na to zasada Heisenberga. Niemniej intrygujące jest dalej pytanie, jak wygląda najmniejsza cząstka materii.

         Do postawienia tezy korzystam z wielu wypowiedzi wybitnych uczonych, fizyków. Np. Elektrony i protony należy uważać za skondensowane zbiorniki energii (Sir Jame Jeans). Jak wielokrotnie pisałem, materia nie istnieje jako oddzielny substytut, ale jest tworem energetycznym. Energia w rozważanej konfiguracji przyjmuje odpowiednie parametry materii. Stawiam tezę, że każda najmniejsza cząstka materii jest mikroskopijnym tworem w którym panują procesy kształtujące zlepek energetyczny. Taki zlepek może być stojącą falą elektromagnetyczną w obiegu zamkniętym, struną lub inną postacią. Obieg zamknięty fali powodowany jest hipotetyczną punktową czarną dziurą  wokół której biegnie fala elektromagnetyczna (nośnik energii) po torze zamkniętym. Sama hipotetyczna czarna dziura może być silnym odkształceniem i fluktuacją pustej przestrzeni (John Wheeler). Taka postać cząstki nie ma zaznaczonej granicy, kształtu i ma postać rozmytą. Może ujawniać swoją obecność w obszarze niepunktowym (zgodnie z zasadami fizyki kwantowej). Cząstki elementarne charakteryzują się przez tzw. liczby kwantowe. Jedną z nich jest spin. Zgodnie z mechaniką kwantową spin obrazuje wygląd cząsteczki z różnych stron. W latach 70 ubiegłego wieku powstała teoria strun dotycząca struktury materii – nie do końca potwierdzona, z założenia bardzo interesująca. Według niej, każda cząsteczka składa się z maleńkiej, jednowymiarowej pętli. Każda cząstka zawiera wibrujące, oscylujące, tańczące włókno, przypominające nieskończenie cienką gumkę, które fizycy nazwali struną. Drgania strun wywołują cztery siły kwantowe – grawitację, pole elektromagnetyczne, silne i słabe oddziaływania jądrowe. Teoria strun zakłada, że przestrzeń, w której żyjemy, ma co najmniej 10 wymiarów, przy czym, trzy wymiary przestrzenne oraz czas są wymiarami otwartymi, natomiast pozostałe wymiary są zakrzywione do rozmiarów subatomowych.

          Wszystkie cząstki, tego samego rodzaju, tworzyły się według tej samej reguły. Niezależnie w którym kierunku ulatywały, były takie same! Już na tym etapie widać wyraźnie, że istniała jakaś Myśl, Koncepcja. "Mówi głupi w swoim sercu: «Nie ma Boga»" (Ps 53,2).


czwartek, 25 czerwca 2020

Nie lękajmy się


         Wczorajszy wpis może sugerować, że propaguję całkowite podporządkowanie się bożej koncepcji, Jego widzi mi się, poddaństwo, które z założenia jest pejoratywne. Nie. Jestem przykładem, jak niegdyś Jakub lub Abraham, którzy "walczyli" z Bogiem i bronili swoich racji. Stwórca, jak donosi Pismo Święte, chwali tych, którzy wykazują się charakterem, którzy mają coś do powiedzenia, którzy nie są tłem i są osobami wyrazistymi. Tylko tacy mogą być Jego dziedzicami, którzy nie lękają się. Historia pokazuje przykłady, że Bóg sprzyja odważnym, twórczym. Tylko tacy mogą współuczestniczyć w twórczej koncepcji rozwoju Świata. Tylko tacy mogą zmieniać i udoskonalać zamysł Boga. Bóg stworzył podkład i zarysy Świata, nie we wszystkim doskonały. Od człowieka zależy jak potoczą jego dalsze losy. Człowiek ma w sobie moc i wolną wolę. Przez nierozwagę i pychę może też świat ukierunkować ku zagładzie, jak w przykładzie budowy wieży Babel.
         Gdyby nie mój upór nie byłbym tym kim jestem. Zawsze miałem swój wytyczony cel i pragnienia jego spełnienia. Nie lękam się krytycznie wypowiadać się o rzeczach uznawanych za święte i tabu. W modlitwach wykrzykuję do Boga ludzkie i swoje pretensję. Traktuję Boga jak ojca, któremu można powiedzieć szczerze niemal wszystko. Oczywiście przy zachowaniu pewnej kultury i norm etycznych. Przekraczając granice nie osiągnie się swojego celu. Przykładem jest targowanie się Abrahama z Bogiem o uratowanie mieszkańców Somory. Abraham celu nie osiągnął, ale pozostał dla nas przykładem. Bóg tak umiłował swoje stworzenie, że wcielił się w jego ciało. To znak, że uznał człowieka za szczyt swojego stworzenia. Ta nobilitacja daje nam pewne przyzwolenia i prerogatywy. Nie lękajmy się.

środa, 24 czerwca 2020

Wyjątkowość


         Człowiek jako istota rozumna ma tendencję oceniania własnej osoby, postaci, wyglądu względnie innych przedstawicieli tego samego gatunku. Uważa, że nieodbieganie od przyjętych norm jest dla niego bezpieczne. Tymczasem dla Stwórcy każdy człowiek jest wyjątkowy. Gdyby przyjąć boski punkt widzenia, to nie byłoby kompleksów, stresów. Każdy czułby się sobą i jedynym. Jestem taki, a taki. Oprócz wad mam takie, a takie talenty. Jestem niepowtarzalny. Takie podejście do swojej osoby jest też aktem pokory ("takim mnie Boże stworzyłeś") wobec Stwórcy. Sęk w tym, jak najlepiej wykorzystać własne uposażenie i posiadane talenty. Co mogę uczynić najlepiej jak umiem?  Podejście takie jest przykładem roztropności i mądrości życiowej, "głową muru nie przebijesz". Mądrość polega na tym że przyjmuje się, co jest nam dane i dla nas dostępne. Nie każdy może być Einsteinem, miss piękności, albo uczonym.                

          Żyła niegdyś pewna zakonnica, imienia nie pamiętam, która bolała nad tym, że niczego nie może się nauczyć. Pragnęła świętości, ale czuła, że nie ma potrzebnych do tego narzędzi. Niczym nie mogła się wykazać. W mądrości swojej, i odczytu głosu Bożego w swoim sumieniu postanowiła być po prostu dobrą dla wszystkich. Osiągnęła swój cel i została świętą. Jej przykład dowodzi, że wszyscy mamy szanse zbliżyć się do swojego Stwórcy. I tego życzę nam wszystkim.

          

wtorek, 23 czerwca 2020

Aby zrozumieć


         Aby zrozumieć Świat i własne istnienie należy odpowiedzieć sobie na pytanie: "jaka jest koncepcja Stwórcy dotycząca Jego dzieła stworzenia"? Samo Jego milczenie jest wymowne. Właśnie w tym milczeniu należy szukać odpowiedzi. Wydaje się, że Bóg dając człowiekowi własną wolę ograniczył swoją ingerencję w życie człowieka. Czyni to jednak wyjątkowo dla innych, sobie znanych celów. Pozostawienie człowieka samemu sobie jest z jednej strony przykre, a z drugiej jest nobilitacją jako samodzielnego tworu bytowego, obdarzonego inteligencją. Człowiek jest sam sobie panem w sensie woli. Od niego samego zależy jego los. Warunkują go jednak ograniczenia bytowe, losowe. Te ograniczenia i losowość zdarzeń są po to, aby świat nie był jednorodny i przez to nudny.
          Człowiek ma wolność organizowania sobie życia. Od samego początku przedstawia go na swój sposób, siłą swojego intelektu. Stwórca zakorzenił w każdym inteligentnym stworzeniu dar Jego odczytywania. To z tego powodu powstały na świecie różne obraz wiary – religii.
           Na dobre intencje nałożyły się partykularne ludzkie interesy, które zniekształcają obraz wiary. Wszystkie religie są karykaturą Prawdy. Odpluskwianie ich z naleciałości jest szalenie trudne i wymagają głębokich relacji duchowych. Prawdy należy szukać głęboko w sobie. Wydobywać tylko te, które są warte wiary i zastanowienia się. Prawdę faktograficzną poznamy po przekroczeniu tych ograniczeń bytowych. Kto za życia poznał zasady transcendencji, ten jest wybrańcem Boga.
          Czy można mieć pretensje do Stwórcy. Po ludzku można powiedzieć, że można mieć pretensje, ale nie nam jest rozstrzygać o woli Boga. Tak Bóg umiłował świat, że stworzył go według własnej woli i własnej koncepcji. My jako stworzenia możemy być tylko wdzięczni, że dane nam jest istnieć. Możemy zaufać, że sens istnienia jest dobrem, z którego możemy czerpać radość.
         Inny punkt widzenia jawi się jako koszmar bezsensu istnienia, a to by przeczyło boskim przymiotom dobra Miłości i Jego Miłosierdzia.

poniedziałek, 22 czerwca 2020

Wybory prezydenckie 2020


         Przez toczące się spotkania wyborcze udziela mi się niezdrowa emocja kosztem zdrowia. Wiem, że moje możliwości są ograniczone do jednej wypowiedzi wyborczej. To za mało, a zarazem tak wiele. Liczą się wszystkie oddane głosy. Jak mówi przysłowie: "od ziarnka do ziarnka  uzbiera się miarka". Mam świadomość, że w historii nie było idealnej władzy i w przyszłości małe są na to szanse, ale trzeba wybierać mniejsze zło.  Nie jestem naiwny. PO na swoim koncie ma wiele złych podjętych decyzji. Choć państwo nie dotrzymało obietnicy i pozbawiło mnie 6 m-cy emerytury (mogłem się ubiegać o nią po ukończeniu 65.5 lat (?!), to i tak uważam, że dla kondycji państwa wydłużenie czasu pracy było zasadne. Społeczeństwo żyje dłużej i jest zdolne dłużej pracować. Po za tym, dłuższa praca ma wpływ na wielkość emerytury. Obecnie żyje się jeszcze nie najgorzej, ale państwo jest straszliwie zadłużone. To nie sztuka rozdawać pożyczone pieniądze! Nasze wnuki będą je spłacać przez wiele lat.  Obecną władzę i prezydenta oceniam bardzo krytycznie. Szkoda, ze tego podobnego nie dostrzega 40 % społeczeństwa. Mam żal do rodaków. Nie patrzą przez pryzmat dobra państwa, tylko własnych kieszeni. Tak łatwo kupić wyborców!

          Obecni kandydaci na prezydenta wykazują dobrą wolę poprawności. Ja zaufam Rafałowi Tczaskowkiemu, choć udaną kampanię mają Szymon Hołownia,  Władysław Kosiniak Kamysz i Robert Biedroń. Ich kampanie są ciekawe i pouczające. Od nich unosi się zapach normalności.  O obecnym prezydencie nie powiem miłego słowa – zamilknę. Ciekaw jestem, czy obecna władza nie ma poczucia historycznej przegranej.

          To co mnie boli, to wielka przegrana polskiego Kościoła. Dał się wciągnąć w polityczne meadry. Gubi go pycha, hipokryzja i pazerność. Zagubił swoje przesłanie. Pozbawił wielu dotychczasowych relacji. Wielu odeszło od tej instytucji. Jak ślepy prowadzi ślepego, to nie może to się skończyć dobrze.

          Zachęcam do właściwego wyboru i normalności politycznej.

czwartek, 18 czerwca 2020

Prywatny argument istnienia Opatrzności


        Od 2017 roku borykam się z ogromnym długiem, który ma swoje źródło  w nieroztropnej miłości rodzicielskiej. Przez wielu jestem obarczany winą i otrzymuję krytyczne głosy potępienia. Nie wszyscy mnie opuścili. Za sprawą Opatrzności Bożej, który wspiera mnie nie tylko nadzieją, ale materialnie przez ludzką anielską służbę ratuję swoją majętność i dorobek życia. Po 2.5 latach ogromnego wysiłku wyrzeczeń poznałem wiele tajemnic bożego zamysłu. Już dziś mogę potwierdzić, że czuję się Jego ukochanym dzieckiem. To mnie wzmacnia do dalszej pracy i dalszego wysiłku. Największą dla mnie wartością jest przybliżenie się do prawdy, istoty rzeczy (Kant). Choć oślepiony w jednym oku, słaby na ciele, dalej pracuję, studiuję, poznaję i wyrywam Bogu Jego tajemnice. Ciągłe poznawanie stało się sensem mojego życia. Przy tym zachowuję całkowitą wolność woli mimo utraty zdrowia. Wszystko co mnie przykrego spotkało w życiu stało się węgłem mojej dojrzałości. Mam odwagę przyznać się, że nie zawsze postępowałem w życiu roztropnie, a mimo tego bilans jest dodatni. Ktoś nade mną czuwa. Dlaczego? Bo przy wszystkim błędach jakie popełniłem zawsze Jemu zawierzałem. Karmiłem się Jego istnieniem, Jego ideą dobra. To jest moją modlitwą i trwaniem przed Nim.

       To co sobie sam przypisuję za dobro, to fakt, że nigdy nie przestałem kochać tych, co przyszło mnie pokochać. Nie znaczy, że obce mi uczucie niechęci. W latach młodzieńczych nienawidziłem komuny w Polsce. Tak teraz jestem bardzo krytyczny do obecnej władzy. Niech odejdą w niepamięć!  

        Ubolewam, że Kościół, któremu służyłem (wiele lat śpiewałem w chórze kościelnym) i byłem wierny przez lata młodości, całkowicie mnie rozczarował. Może dożyję nowego aggiornamento Kościoła, bo jest on,  po prostu, wiernym potrzebny.
 

środa, 17 czerwca 2020

Aby stać się prawdziwym Jego dziedzicem


         Sam fakt wierzenia jest aktem nieroztropnym, bo można przyswoić sobie cudze negatywne idee, myśli, zwyczaje. Stąd powstało wiele sekt, których los kończył się tragicznie. W ramach religii judeochrześcijańskich wiara w istnienie bytów osobowych aniołów i szatana stała się przedmiotem kultu. Dochodzi do paradoksów, że byty te, dla wierzących w nie, stanowią większą wartość aksjologiczną niż sam Stwórca.
         Nie narażając się na te pomyłki swoją akceptację istnienia Stwórcy przyjąłem z dostępnej wiedzy, filozofii i obserwacji Świata. Najmocniejszym argumentem postawionej tezy istnienia Stwórcy są uniwersalne prawa fizyczne (Krzysztof Meissner ur. w 1961 r. – polski fizyk teoretyk, profesor doktor habilitowany nauk fizycznych, specjalista w zakresie cząstek elementarnych), które porządkują naturalny chaos przypadkowego istnienia. Jeżeli przyjąć, że istnieje od dawna świat materialny, to rozumnie nie ma argumentu, aby on sam się zorganizował. Rysuje się on jako jednolita rozproszona masa, i rozproszona energia. 
        Prawa przyrody narzucają porządek, wyznaczają kierunek zmian, są twórcze. Jeżeli istnieją, to mają swojego inteligentnego Autora. Ten Autor ma zdolność wprowadzić je w świat. Prawa ujarzmiają cokolwiek pojawia się na świecie. Zarazem są dowodem istnienia Stwórcy i transcendencji. Stwórca musi pochodzić z zewnątrz świata (stąd pojęcie transcendencji).
       Drugim mocnym argumentem istnienia Projektanta świata jest jego koloryt, piękno kształtów. Stwórca nie tylko jest wspaniałym inżynierem ale znawcą piękna, estetyki. Można powiedzieć, że Bóg jest koneserem.
       Mniej przekonywującym argumentem jest nieoznaczoność, która króluje w świecie. Dla znawców przedmiotu jest przykładem, że Stwórca ma swoją koncepcję i używa różnorodnych narzędzi do osiągnięcia dla nas nieznanych do końca celów.
       Stwórca ujawnił swoją główną koncepcję ożywiając materię nieożywioną i doprowadzając do wykreowania się drogą ewolucji istoty rozumnej – człowieka, równego Bogu.   
       Stwórca ujawnia swoje poczucie humoru dawkując swoje tajemnice według stanu wiedzy człowieka.  Człowiek przez wieki poznaje je, wykorzystuje, a tym samym ujawnia, jaki jest jeszcze niedoskonały.
       Od Boga płynie główne przesłanie powszechnego dobra, miłości. Wszystko inne jest ludzkim oglądem, którego znaczenie zmienia się w czasie i okazuje się, że niewiele jest warte.
        Człowiek przez swoją pychę wkłada w "usta" Boga własne widzimisię i wykorzystuje boski autorytet do swoich partykularnych celów. To niegodziwość i zwykła głupota. Człowiek sam musi dojść do uniwersalnych prawd, aby stać się prawdziwym Jego dziedzicem.

wtorek, 16 czerwca 2020

Przyganiał kocioł garnkowi


          Jeżeli obóz rządzący wraz z prezydentem uważają, że osoby LGBT należą do populacji osób dziwnych czyt. "nienormalnych", to do tej grupy należy wpisać osoby leworęczne, "bo nie jest normalne pisanie lewą ręką"). Naukowcy twierdzą, że nieznanych powodów doszło u leworęcznych do jakiś zaburzeń, co pozwala stwierdzić, że nie jest to normalne. Obawiano się jednak, że może to niekorzystnie wpływać na rozwój intelektualny (u dzieci powodować trudności szkolne), więc przez lata z tym walczono. Do tej grupy zalicza się sam nasz prezydent (były minister Antoni Macierewicz i wiele jeszcze osób). Do grupy tej można wpisać prezesa partii rządzącej, którego zachowanie, sposób życia i krążące plotki upoważniają do takiego przypisu. Tak więc przyganiał kocioł garnkowi. Z drugiej strony osoby przywołane należą do grupy uprzywilejowanych, w której znajduje się, np. obecny prezydent USA. Jak donosi prasa od 1974 roku każdy prezydent Stanów Zjednoczonych, z wyjątkiem Jimmyego Cartera i Goerge’a seniora Busha, chętniej posługiwał się lewą ręką.