Łączna liczba wyświetleń

piątek, 31 stycznia 2014

Papieże cd. 36


 

Papież Stefan VII (928–931) wytrwał na tronie tylko dwa lata. Marozia zgładziła go, by zwolnić miejsce dla swego syna, owocu młodzieńczej miłości do Sergiusza III.


Papież Jan XI (931–935)  miał 25 lat jak został wybrany na papieża. Wyniesiony na piedestał, zamierzał rządzić wraz z matką. Marozia pozbyła się swego męża Gwidona (który na jej rozkaz zamordował papieża Jana X), aby poślubić króla, brata Gwidona. Związek z bratową uważano za akt kazirodczy. Syn Marozii, papież Jan XI udzielił matce dyspensy. Na ślubie doszło do starcia pomiędzy Hugonem a Alberykiem II, który był synem pierwszego jej męża Alberyka z Spoleto. Urażony młodzieniec doprowadził do wyrzucenia Hugona i uwięzienia matki  Marozii i brata Jana XI. Pohańbiony Jan XI zmarł.
 

Papież Leon VII (936–939) wybrany na papieża przy wsparciu Alberyka II.
 

Papież Stefan VIII (939–942)  padł ofiarą buntowników. Obcięto mu nos i zamknięto w klasztorze.
 

Papież Marcin II (942–946) był pod wpływem Alberyka II.
 

Papież Agapit II (946–955) był całkowicie pod wpływem Alberyka II. Obiecał mu, że kolejnym papieżem będzie jego syn Oktawian (Jan XII).
 

Papież Jan XII (955–963) miał zaledwie 17 lat jak został papieżem. Nie miał żadnego przygotowania teologicznego. Nie brakowało mu fantazji. Wzorem Kaliguli mianował senatorem ulubionego konia. Po pijanemu nadał chłopcu stajennemu godność diakona. Dziesięciolatka nagrodził, wyświęcając go na biskupa. Za usługi z prostytutek płacił kielichami i cyboriami. Nie mając pojęcia o łacinie, bez żenady używał potocznego dialektu, klął się na Wenus i Jupitera, pił za ladacznice z piekła rodem. Był człowiekiem rozpustnym, organizował orgie połączone z ucztami. Ściągnął do Rzymu króla niemieckiego Ottona i włożył na jego głowę koronę cesarską. Otton nie ufał papieżowi i bał się jego zachowań. Papież odwrócił się od niego. Otton powrócił do Rzymu, ale już przeciwko papieżowi. Jan XII uciekł, zabierając kościelne skarby. Otton złożył Jana XII z urzędu i jeszcze tego samego dnia doprowadził do wyniesienia na Stolicę Apostolską świecką osobę Leona VIII. Kiedy Otton opuścił Rzym, Jan XII powrócił i mścił się w okrutny sposób na swoich przeciwnikach. Kiedy Otton zawrócony gnał w stronę Rzymu, zazdrosny małżonek nakrywając we własnym łożu papieża ze swoją żoną pobił papieża i wyrzucił go przez okno.

Papież miał wtedy 28 lat.

czwartek, 30 stycznia 2014

Teraz już wiem



          Panie doktorze, nie wiem jak to jest, ale czuję, że to tak... . Pacjent wyraża pogląd, że mniej dla niego ważna jest prawda, ale jak ją czuję. Przykład ten można zaadoptować do całego życia człowieka. Przeważnie ludzie posługują się intuicją, przeczuciem i wiarą. Tylko niewielu jest takich, którzy chcą poznać „prawdę”, mimo, że co innego podpowiada im serce. Wniosek ten pozwala mi zrozumieć, dlaczego tak ciężko jest dotrzeć do rozumu człowieka. Wielokrotnie przedstawiałem argumenty, z których jasno wynikało, jak w matematyce dwa dodać dwa jest cztery, że innej nie może być racji i alternatywy, a mimo to, zauważałem odruch niepewności. Zrozumienie omawianego mechanizmu trochę mnie uspokoiło. Tak po prostu jest (schemat) i trzeba to przyjąć z pokorą. Może faktycznie „prawda” zarezerwowana jest dla nielicznych? Ta ogólna niedoskonałość ludzka ma z pewnością psychologiczne podłoże i nie mnie dociekać. Faktem jest, że trzeba z tym żyć. Zwracam się więc do wszystkich, ale nie wszyscy muszą akceptować moje rozważania. Wprowadziłem się sam w dobry nastrój. Pozdrawiam.


Brakowało mi trochę waszego wsparcia



          Bóg tak pokierował moim życiem, że najpierw pokazał mi na czym polega moja małość. Zadbał, aby się nie pysznił i nie wywyższał. Mój rozum był na uwięzi przez 59 lat (odkrycie było dla mnie szokujące). Teraz, nie wiedząc dlaczego, pchnął mnie do głoszenia nowego oglądu wiary. Mam odwagę to powiedzieć, nie z racji jakiegoś nadzwyczajnego objawienia, ale duchowego nakazu (tak to czuję). Nigdy  nie użyłbym tych słów, gdybym sam nie przeżył szoku „prawdy” jaka mi była dana. Jestem głęboko przekonany w to, co piszę. Najdziwniejsze jest to, że są to rzeczy tak nieprawdopodobnie proste i logiczne. Często wydaje mi się, że to, o czym piszę jest wszystkim doskonale znane. Ta niezwykła prostota wiary jaka została mi przekazana, jeszcze bardziej mnie upewnia, że Bóg chce, abym pisał. Czuję się trochę jak prorok Jeremiasz, który sprzeciwiał się swojemu powołaniu. Jednak z posłuszeństwa do Boga stał się Jego wiernym sługą. Jego gorliwość niewiele się zdała. Nikt nie chciał go słuchać, a nawet wyśmiewano się z jego proroctw. Za jego życia padła Jerozolima. Jednak jego rola jest dla mnie bardzo edukacyjna. Trzeba spełniać wolę Boga, nawet gdy nie widzi się tego efektów (podobnie jest z modlitwą błagalną). Inni prorocy działali przez krótkie okresy (kilka miesięcy). Widać, było to Bogu potrzebne. Mam nadzieję, że i moje prace się wkrótce zakończą. Gdyby tak zebrać ponad 1000 wykładów na blogach i połączyć z 9 wydanymi książkami, to można opracować summę głoszonych przeze mnie poglądów. Powstała spójna koncepcja, konstrukcja nowego oglądu wiary. Powoli zapowiadam zakończenie mojej działalności. Nie bardzo chcę się powtarzać tematycznie. Nie można też prawdy naciągać. Dziedzictwo moich prac pozostawiam Bogu i Wam drodzy czytelnicy. Brakowało mi może trochę waszego wsparcia (lub słów krytyki).

          Wydaje mi się, że w dobrym zawodach wystąpiłem, wiarę pogłębiłem. Odczytana prawda wyzwoliła mnie z dogmatów i przez to czuję się szczęśliwy i spełniony.

środa, 29 stycznia 2014

Gdyby tak zacząć wszystko od początku



          Gdyby tak wrócić do czasów, w których w sercach ludzi był tylko niepokój duchowy i pragnienie Boga, to czy mogłyby inaczej potoczyć się losy religii chrześcijańskiej? Kościół chrześcijański przejął podstawy wiary od religii żydowskiej. Czy był to dobry wybór?  Moim zdaniem, naród żydowski odczytując zamiary Boga zbyt szybko wykorzystał Go do swoich partykularnych interesów. Bóg stał się narzędziem dyscyplinowania narodu (np. prawa żydowskie włożone w „usta” Boga). Jednym z przykładów jest głoszenie przyjścia mesjasza, który miał przywrócić świetność i siłę tego narodu. Żydzi stworzyli bazę i narzucili kierunek teologiczny. Religia żydowska tylko pozornie ma akcenty uniwersalizmu. Owszem, można odnaleźć w Starym Testamencie fragmenty uniwersalne, ale są one  jednostkowe. Potwierdzeniem historycznym tego jest w zasadzie brak prowadzenia przez Żydów misji głoszenia swojej wiary. Żydzi do dzisiaj pozostali zamkniętym klanem religijnym. Wiara ich przekazywana jest tylko we własnym narodzie z ojca na dzieci (pomijam niewielkie próby historyczne na małą skalę). Żydom chodzi raczej o przetrwanie, niż ekspansję wiary w Boga. Kościół chrześcijański, przez Jezusa otworzył się na cały świat, ale pozostawił w swojej doktrynie żydowskiej spojrzenie religijne. Szkoda. Była okazja oderwania się od religii żydowskiej i pójścia własną drogą teologiczną. Niektórzy apostołowie zabiegali o taki kierunek (sobór w 49 r.) i chcieli zerwać z przeszłością. Niestety zwyciężyła opcja konserwatywna, pro-żydowska. Wiara została otoczona kokonem, który zamykał drogę do własnych poszukiwań teologicznych. W pierwszych wiekach, wielu próbowało zmienić istniejący stan rzeczy. Beton światopoglądowy na to nie pozwolił.

          Czas robi swoje. W ufności do Kościoła, przyjmowano bezkrytycznie głoszoną katechezę. Skutek jest taki, że reprezentanci duchowi (kler) przyjęli doktrynę wiary za jedynie słuszną. Tak dzieje się do dnia dzisiejszego.

          Kiedy poznaję naukę Jezusa, to mam wrażenie, że bardzo kościół zawiódł Jego oczekiwania. On głosił naukę ponadczasową, uniwersalną, pochodzącą od samego Ojca. Czy dzisiejsza katecheza jest spójna z nauką Chrystusa. Może tak, ale daleko odbiega od pierwowzoru. Zamiast stawiać akcenty na samego Stwórcę, Jego miłość oraz sens istnienia człowieka, nakazuje się wierzyć w istnienie jeszcze w inne byty konceptualne jak anioły, szatany, Trójcę Świętą, Ducha Świętego. Idolatria Maryi została doprowadzona niemal do jej boskości. Ostatnie doniesienia mówią, że Kościół chce ogłosić Maryję jako współuczestniczkę Ofiary krzyża. Nie mam nic przeciwko powoływaniu jej na Królową państwa (Polski). Była ona żywym człowiekiem, a więc ludzką jest rzeczą wywyższać ją na różne piedestały, ale od ofiary Jezusa wara.

          Ktoś może zapytać, to czemu nie założę nowego kościoła według fenomenologicznego (wszystko od początku) ujęcia wiary. Nie mam pewności, że powołanie Jezusa, Syna Bożego (Objawienie Boga) w religii żydowskiej nie było w koncepcji Boga. Jeżeli tak, a w to wierzę, trzeba nam zmieniać tylko to, co Bóg nam dał.

wtorek, 28 stycznia 2014

Papieże cd. 35



Papież Sergiusz  III (904–911) pochodził z arystokratycznego rodu hrabiów Tusculum.  W tym czasie rządził Teofilakt z ambitną żoną Teodorą Starszą. Tak naprawdę, to ona rządziła krajem, w tym też intrygami. Miała ona dwie córki Marozię i Teodorę Młodszą. Marozia żona Alberyka ze Spoleto była kochanką papieża Sergiusza III. Prawdopodobnie mieli syna, który za 25 lat zostanie papieżem Janem XI. W tym czasie, cesarz bizantyński, Leon VI ożenił się po raz czwarty, co spowodowało konflikt z wyższym duchownym greckim. Leon odwołał się do papieża Sergiusza III. On udzielił Leonowi dyspensy.


          Papież jeszcze raz kazał wydobyć szczątki Formozusa.  Polecił odciąć mu głowę i pozostałe palce prawej ręki. Ponownie anulował decyzje nieżyjącego. Kości Formozusa wrzucono do Tybru. Wyłowione przez rybaka, pogrzebano w tajemnicy. Papież Sergiusz spełniał każde życzenie Teodory, która mieszkała w pałacu papieskim wraz ze swoimi córkami.

          W 910 roku powstało opactwo w Cluny. Sergiusz III nie wiedział, że tam zrodzi się dzieło reformy Kościoła. Papież przeżył siedem lat dzięki poparciu trzech kurtyzan – Teodory i jej obu córek.
 

Papież Anatazy III (911–913) był marionetką w rękach mieszkających w pałacu kurtyzan.
 

Papież Lando (914) wybrany przez panujący klan Rzymu. Brak źródeł jego pontyfikatu. Trzymał się z dala od Teodory i jej córek, które miasto zamieniły w burdel.


Papież Jan X (914–928) wybrany przez kochankę Teodorę Starszą. Osobiście dowodził wojskami przeciwko Saracenom u ujścia rzeki Garigliano (915). Niejednokrotnie sam nacierał, ze wzniesionym mieczem, na wroga i powalał nieprzyjaciela. W 918 r. potwierdził, że benedyktyński zakon w Cluny jest pod  opieką Stolicy Apostolskiej. Było to wówczas wielkim wydarzeniem i zbawienne dla Kościoła. Pod wpływem niemieckiego hrabiego Heriberta z Vermandois podjął niezbyt fortunną decyzję – zatwierdził jego pięcioletniego syna Hugona na arcybiskupa Reims. Później decyzję tę anulowano. Zyskując autorytet, próbował wyzwolić się spod wpływów Teodory i jej córek. Po śmierci Teodory Starszej, jej miejsce w łożu papieskim zajęła córka Teodora Młodsza.  Zagrożona Marozia nasłała złoczyńców, którzy na oczach papieża zamordowali jego brata, a jego wtrącili do więzienia św. Anioła. Po kilku miesiącach został tam  uduszony.


Papież Leon VI (928) wybrany przy wsparciu Marozii. Brak dokumentów o nim. Kiedy stał się zbędny dla Marozii, został zamordowany.

poniedziałek, 27 stycznia 2014

Błogosławiona wina S. Dziwisza



          W młodości znałem tajemniczego lekarza, który odwiedzał Kraków po kryjomu. Ponoć wynalazł skuteczne lekarstwo na raka. Rosjanie deptali mu po piętach. Chcieli kupić od niego ten lek. On jednak żądał instytutu, w którym miałby dalej prowadzić badania. Władza odmawiała. Lekarz zmarł nie zdradzając swojego odkrycia i nie mając życzenia z kimkolwiek się podzielić.  Kto na tym ucierpiał – chorzy na raka. Gdyby ktoś z rodziny lekarza, wbrew jego woli, opublikowałby jego tajemnicę powiedziano by: łajdak, ale dobrze uczynił.

          Bardzo podobnie jest z prywatnymi notatkami papieża, choć trudno mi ocenić ich wartość. W tym przypadku tym „łajdakiem” okazał się kardynał S. Dziwisz. Doceniając wartość notatek papieża zniżył się do nieetycznego kroku, aby ocalić, jego zdaniem wartości bezsporne. Czy dobrze uczynił? Oczywiście według norm etycznych uczynił papieżowi, przyjacielowi „świństwo”, aby ludzkość miała wgląd do jego bezcennych wartości. Typowa błogosławiona wina kardynała, i choć nie żywię do niego sympatii, do podziwiam odwagę. On wie, że będzie krytykowany przez wielu. Moim zdaniem mógł zachować się bardziej politycznie. Notatki mogły być schowane do kufra tajemnic Watykanu. On to zrobił za szybko, gdy nie ostygły jeszcze emocje kochanego przez Polaków papieża. 

           Podane przykłady pokazują jeszcze jeden schemat ludzkiego życia. Może zdarzenie być nieetyczne, a znaczące i wartościowe dla ludzkości. Judasz został potępiony, ale dzięki niemu przez krzyż Jezusa zostaliśmy zbawieni. Oczywiście cel nie uświęca środki, ale są takie zdarzenia wyjątkowe, które przeczą tej regule. 

niedziela, 26 stycznia 2014

Papieże cd. 34


Papież Stefan VI (896) był synem kapłana Jana. Ział nienawiścią do Formozusa. Kazał ekshumować rozkładające się zwłoki poprzednika. Ubrano go w papieskie szaty pontyfikalne, posadzono na tronie i przez trzy dni  sądzono go na synodzie. Smród był przeraźliwy. Oskarżony niemal o wszystko został skazany. Anulowano wszystkie ordynacje, święcenia, których udzielił. Na koniec odrąbano mu palce prawej dłoni – za to, że błogosławił nimi lud. Szczątki skazańca wrzucono do zbiorowej mogiły. Ponownie ekshumowany, wleczony ulicami miasta, aby następnie wrzucić jego szczątki do Tybru. Synod podzielił Italię na przeciwników i zwolenników papieża. Kapłani wyświęceni niegdyś przez Formozusa dopadli papieża Stefana. Uwięzili go i udusili.
 

Papież Romanus (897) zasiadał na tronie do chwili rehabilitacji Formozusa (4 miesiące). Potem zamknięto go w klasztorze.
 

Papież Teodor II (897) sprawował władzę przez 20 dni. Wyłoniono z Tybru szczątki Formozusa i pochowano z honorami w bazylice świętego Piotra. Przywrócił też Formuzowi wszystkie odebrane zaszczyty. Klan Spoletan był przeciwny papieżowi. Chciał osadzić na tronie papieskim hrabiego Tusculum Sergiusza. Zamach na papieża nie powiódł się. Utrzymał tron tylko kilka godzin i musiał uciekać. Za 6 lat powróci i przejmie tron papieski. Papież Teodor prawdopodobnie przypłacił to życiem.
 

Papież Jan IX (895–900) protegowany Lamberta ze Spoleto. Papież w podzięce koronował go na cesarza. Nowy cesarz spadł z konia i zmarł. Bez jego wsparcia papież Jan IX nic nie znaczył.
 

Papież Benedykt IV (900–903) był podobnie bezsilny jak jego poprzednik wobec gigantycznej korupcji w państwie. Zmarł w czasie walk pomiędzy stronnictwami wielkich rodów.
 

Papież Leon V (903) po wybraniu w lipcu, we wrześniu trafił do więzienia za sprawą Krzysztofa, kardynała kościoła świętego Damazego, intryganta zdolnego do wszelkiej podłości. Aby zająć miejsce papieża Leona kazał go zamordować.

Antypapież Krzysztof (903–904) został wygnany przez powracającego Sergiusza. Krzysztof został wtrącony do więzienia. Tam został uduszony własnymi rękami przez Sergiusza. 

sobota, 25 stycznia 2014

Interlokutorzy pytają, cd. 4



          Proszę mi odpowiedzieć, ale tak szczerze. Czy można być osobą wierzącą, i nie należeć do żadnego kościoła? Władek


          Panie Władku, to pytanie jest dla mnie bardzo kłopotliwe. Co innego podpowiada mi serce, a co innego zdrowy rozsądek. Według racjonalnego myślenia odpowiedź jest pozytywna. Liczy się przede wszystkim wiara jaką ma się w sercu. Kto posiadł wiedzę na temat instytucji kościelnych różnych orientacji i wyznań może być wielce zniesmaczony. Kościołami instytucjonalnymi kierują ludzie z całym bagażem własnych niedoskonałości, co w efekcie czyni kościoły niedoskonałe. Gorzej, gdy na nich ciążą przestępstwa wszelakiego rodzaju (gospodarcze, obyczajowe). Kościół katolicki ze swoją bujną przeszłością i historią (czytaj np. życiorysy papieży) jest najlepszym tego przykładem. Przyznam się, że wielokrotnie opadają mnie siły i odczuwam zniechęcenie do tej instytucji. Ostatnia wizyta księdza po kolędzie była kolejną porażką. Biedny, pochwalił się, że właśnie został egzorcystą z urzędu. Wdałem się z nim w dyskusję na temat szatana. Żona błagalnym spojrzeniem dawała mi znaki, abym nie katował gościa. Rozstaliśmy się serdecznie, ale każdy został przy swoim. Nie ma z kim pogadać. Jeżeli się mylę, niech mi „fachowcy” przedstawią merytoryczne argumenty, a nie dyscyplinują posłuszeństwem wobec nauki Kościoła.

          Podchodząc do Pana pytania wg potrzeby serca, to kościół jest bardzo potrzebny do życia wspólnotowego, do przeżywania wspaniałego kultu jaki kościół wypracował przez wieki. Kościół w którym spotykamy się z imieniem Boga, gdzie na każdej mszy następuje żywe Odkupienie naszych win przez Jezusa Chrystusa, jest dla wiernych drugim domem.  Oczywiście można w zaciszu domowym wielbić Boga, ale kult jest potrzebny. Spotkania religijne powinny nas wzmacniać. Nasza obecność w kościele winna być przykładem dla wątpiących. Jak można rezygnować z czegość, co daje ukojenie serca? Żeby ten nasz kościół stanał na wysokości zadania!

          Kapłan, na moje rozterki powiedział, że idzie wiosna od papieża Franciszka. Zgoda, ale w tematach etycznych, a mnie chodzi o wiosnę w nowym oglądzie wiary. Jestem głęboko przekonany, że można to uczynić małymi krokami, aby nie szokować już ugruntowanych postaw religijnych. Mnie chodzi o przyszłość dalszych pokoleń, o nasze dzieci i wnuki. Kościół z dotychczasową katechezą nie przetrwa dwóch pokoleń i zostanie na zapleczu religijnym.

          Próbowałem przedstawić kapłanowi piękną postać Jezusa jako człowieka, który pokazał swoim życiem do czego zdolny jest człowiek. Nie zaprzeczam boskości Jezusa Chrystusa. Udało mi się nawet zachować pojęcie Trójcy Świętej jako Aktów działających (trzy osoby boskie równe w działaniu jako Istoty doskonałe, zaprzeczam jedynie ontologicznemu przedstawianiu Trójcy, chcąc uniknąć zarzutu politeizmu). Na szczycie wiary mój  ogląd spotyka się z katechezą kościelną. Jezus jest wspaniałym przykładem dla każdego z nas. Forowanie Jego boskości (preegzystencji) pomniejsza moje argumenty. Inny jest kontakt z Jezusem Człowiekiem, a inny z Chrystusem Królem. Inaczej trzeba by było spojrzeć na Ofiarę krzyża Człowieka, a inaczej na Boga.

          Panie Władysławie, pańskie rozterki są mi znane. Bardzo wiele osób wierzących macha ręką na kościół. Wiarę mają w sercu. Do kościoła chodzą przez tradycję lub aby mieć święty spokój. Można i tak, ale nie bierzmy od nich przykładów. Osoby wierzące muszą ciągle zabiegać o dobro kościoła. Kościół nie jest własnością wybranych, ale wszystkich katolików. Mamy prawo i obowiązek o niego zabiegać i o niego się troszczyć.

          Mam świadomość, że postawiłem się w bardzo trudnym położeniu. Zabiegam o kościół, a z drugiej strony podcinam jego korzenie doktrynalne. Kościół Chrystusowy jest sakramentem, którego nikt podważyc nie może. Kościół instytucjonalny, to tylko Jego zaplecze.

piątek, 24 stycznia 2014

Papieże cd. 33


 

Papież Marynus I (882–884) pochodził z innej diecezji. Pozyskał przychylność cesarza Karola III i zrehabilitował biskupa Porto, przyszłego papieża Formozusa, usuniętego z diecezji arbitralną decyzją Jana VIII. Warto śledzić  poczynania biskupa Porto. Będą z nim związane nieprawdopodobne wydarzenia. Jego pontyfikat był nacechowany pojednaniem. Utrzymywał przyjazne stosunki z cesarzem Karolem III Grubym i AlfredemWielkim, królem Wessex. Za pontyfikatu Marynusa Saraceni spalili klasztor na Monte Casino.
 

Papież Hadrian III (884–885) nie cieszy się uznaniem historycznym. Kiedyś kazał oślepić skazańca, zas jego żonę wychłostać, a nastepnie przeprowadzić obnażoną ulicami miasta. Zwalczał swoich przeciwników, stosując okalecznia fizyczne. Podejrzewa się, że nie umarł śmiercia naturalną.
 

Papież Stefan V (885–891) po wyborze zastał pusty skarbiec, dopiero co zrabowany przez złodziei. Papież bez wahania włożył tam osobiste zasoby, które były dość pokaźne. Czasy były trudne. Karol był schorowanym epileptykiem. Również słaby był cesarz Wschodu. Po detronizacji Karola III Grubegorozpadła się całkowicie monarchia Karolingów, a Państwo Koscielne straciło swogo sojusznika. Z nikąd pomocy, a Saraceni bez przerwy najeżdżali na kraj. Papież musiał szukać pomocy wśród rodzimych bogaczy, księcia Gwidonem Spoletańczykiem. Chcąc go sobie zjednać, usynowił go, a w roku 891 koronował na cesarza To stwarzało możliwości korupcyjne.
 

Papież Formozus (891–896) pochodził z innej diecezji. Potwierdził koronację Gwidona Spoletańczyka, cesarza, którego nikt nie uznał. Naciski Gwidona na papieża stawały się coraz bardziej nieznośne. Papież przymierzył się z Arnutem z Karyntii, królem Francia Media. Papież obdarzył króla koroną cesarską. Formozus zmarł, prawdopodobnie został otruty. Jego zwłoki wrzucono do Tybru, później pochowano go w bazylice św. Piotra. W dziewięć miesięcy później wytoczono zwłokom proces.


Papież Bonifacy VI (896) był wielokrotnie ekskominikowany przez papieża Jana VIII. Niegodziwy kapłan. Oddał przysługę Kościołowi, umierając po dziesięciu dniach od przyjęcia święceń.

czwartek, 23 stycznia 2014

Interlokutorzy pytają, cd. 3


         Panie Pawle. Pan tak łatwo operuje pojęciem „odczytywanie” prawdy ze stanu Prawdy. Ja też bym tak chciała, ale to niewykonalne! Jasia


          Pani Jasiu. Pani oczekuje czegoś niezwykłego. Tymczasem są to myśli, które przychodzą Pani do głowy. Bóg nie stwarza barier, a raczej wszystko upraszcza. Myśli Pani mogą być różne i mogą mieć różne pochodzenie. Wśród nich mogą być takie, które będą nośnikami prawdy. Należy je odszukać wśród ich natłoku. Recepta jest prosta. Wszystkie dobre myśli według Pani czystego sumienia pochodzą od Boga. Jeżeli będzie Pani intencyjnie działać, to po pewnym czasie będzie Pani w stałym kontakcie z Bogiem. Jestem pewny, że odczuje to Pani zmianą spojrzenia religijnego. Dobro płynące od Boga będzie wywoływać u Pani pragnienie jeszcze większego dobra. Nawet się Pani nie zorientuje kiedy stanie się Pani mistyczką. Warunkiem sukcesu przemiany duchowej jest czyste serce i dobre intencje. Pana Boga nie można oszukać. Proszę więc nie eksperymentować dla samego eksperymentu.
 

          Panie Pawle. Przepraszam za pytanie. Czy jest Pan aktualnie w kimś zakochany? Barbara
 

          Pani Basiu. Tak i czuję potrzebę dalszej miłości. Powiem bez ogródek. Nie potrafię żyć bez miłości. Więcej. Pragnę miłości wszelakiej, w szerokim spektrum, od miłości osób napotkanych, po miłość do starej matki. Wiek nie ma znaczenia. Spragniony jestem dobrego dotyku, spacerów, rozmów, pocałunków i pieszczot. Gdy jestem zakochany, to nie chodzę, lecz się unoszę. Czy to jest trudne? Nie. Moja miłość czasem musi starczyć za dwoje. Samotność jest powolnym umieraniem. Trzeba obserwować i być w gotowości, czy można zrobić coś dla drugiego człowieka. Zapotrzebowania są wielkie. Pani Basiu. Proszę obejrzeć się dookoła.
 

         Kto Pana upoważnił to robienia ludziom wody z mózgu? Bez podpisu
 

        Szanowny interlokutorze. Z tą wodą to Wasza subiektywna ocena, a upoważnia mnie do pisania bloga w tematach religijnych zdrowy rozsądek, umiłowanie Prawdy i wolna wola. Jeżeli nasze spojrzenia rozbiegają się, proszę omijać mój blog. A tak przy okazji. Przyjęta w internecie maniera nie podpisywania się lub podpisywanie się  pseudonimem jest dla mnie obca i niezrozumiała.
 

Pozdrawiam. Paweł Porębski

środa, 22 stycznia 2014

Papieże cd. 32



Papież Hadrian II (867–872) był żonaty i miał dzieci. Gdy został wybrany miał ponad 70 lat. W pierwszych dniach pontyfikatu książę Lambert ze Spoleto napadł i bezlitośnie ograbił Rzym. Córka papieża została porwana przez wielbiciela. Nie mogąc wyrwać się z potrzasku młodzieniec poderżnął gardło ukochanej. Osobista tragedia wpłynęła na sposób spolegliwy sposób rządzenia.


Papież Jan VIII (872–882) był bardziej wojskowym niż kapłanem. Został wybrany pomimo konkurencji ze strony Formozusa, biskupa Porto, późniejszego papieża. Wzniósł fortyfikacje, uzbroił nową flotę. Poparł działalność Metodego wśród Słowian po śmierci Cyryla w Rzymie w 869 r.  Nastąpiło pojednanie się Rzymu z Bizancjum. Niepotrzebnie wdał się w spory książęcych rodów rzymskich. Po szturmie na Rzym Lamberta ze Spoleto i Adalberta z Tuscji, Jan VIII dostał się do niewoli. Zbiegł i dotarł do Francji., gdzie  w 878 roku nadał sakrę królewską Ludwikowi Jąkale, synowi Karola Łysego. Po powrocie do Rzymu koronował króla Włoch, Karola Grubego, a dwa lata później udzielił mu sakry cesarskiej.  Nie mogąc liczyć na wsparcie Karola, ani na czyjąś pomoc zwrócił się ku Bizancjum, narażając się na utratę niezależności i dotychczasowego prestiżu.  Osamotniony zmuszony został do płacenia piratom haraczu za pokój.

          Własna rodzina postanowiła pozbyć się niewygodnego członka rodziny, jakim był papież Jan. Podano mu truciznę. Ponieważ trucizna długo nie działała, roztrzaskano mu głowę obuchem. 

          Zabójstwo papieża wyznaczyło początek okresu zwanego „Nocą papiestwa”, „Saeculum obscurum”, „przeklęty wiek papieży”, który miał trwać do roku 1046.  Na Stolicy Piotrowej zasiada kolejno 48 papieży, któ®zy sa marionetkami w rękach kilku potężnych rodów. Teofilaktów od 880 do 962, Krescencjuszy od 962 do 1012 oraz Tesculum do 1046 r. Wśród papieży będzie psychopata, który każe ekshumować swojego poprzednika, by urządzić odrażający „trupi synod”, papieża, który własnymi rekami udusi poprzednia, i wielu innych, którzy pozwolą na manipulowanie sobą klanowi prostytutek, swoich kochanek, albo matek. Jan XII zostanie śmiertelnie pobity przez męża,  który przyłapał go w łóżku swojej żony, Benedykt VI – uduszony przez Bonifacego VII.

wtorek, 21 stycznia 2014

Problem cierpienia



          Niedawno rozmawiałem z pewną panią, która cały akcent rozmowy sprowadzała do dylematu cierpienia. Wielokrotnie pytała: czemu ma służyć cierpienie? Nie potrafiła sama poradzić sobie z tym problemem.

          Trzeba na samym wstępie  zaznaczyć, że cierpienie jako zjawisko jest tajemnicą Stwórcy. Czy człowiek jednak nie może choć trochę poznać jej, aby cierpienie choć częściowo zrozumieć i może zaakceptować?

          Proszę zauważyć, że kiedy podejmuje się jakichkolwiek trud (np. wychodząc na wysoką górę), to trud sam w sobie jest jakiś mniejszym, czy większym cierpieniem. Ono oczywiście przeszkadza w osiąganiu celu, tak więc można uznać, że samo cierpienie w sobie jest czymś złym. Z drugiej strony zdobycie góry wiąże się z radością. Wtedy mało kto narzeka na trudy i cierpienia. Cieszy się osiągniętym celem. Patrząc na to chłodno, to przez cierpienie (trud) dochodzi się do celu. Wymyślony przykład jest banalny, ale można przywołać wiele działań ludzkich, które jeszcze bardziej kontrastują zagadnienie cierpienia i sukcesu. Znana jest maksyma wywodząca się od Seneki z tragedii Herkules: per aspera ad astra (przez cierpienie do gwiazd). Coś jest na rzeczy. Już dawno zauważono, że cierpienie jest integralnie związane z ludzką egzystencją. Choć mamy do czynienia z tajemnicą, to przykład(y) obrazuje jakby jej konieczność.

          Zauważono też, że ofiara z cierpienia czyni wiele dobra dla innych. Szczytem jest ofiara Jezusa Chrystusa: per crucem ad lucem (do nieba (światła) przez krzyż).

          Wyjaśnienie cierpienia można szukać w niedoskonałości świata stworzonego. Cokolwiek stworzył Bóg jest dobre (Rdz), ale niedoskonałe. Doskonałość jest boska. Cały trud w osiągnięciu zbawienia jest pokonywanie niedoskonałości.

          W życiu można zauważyć wiele schematów, które wykorzystywane są nagminnie i występują jakby z racji istnienia świata i życia. Jezus przypomniał jeden z nich: muszą wprawdzie przyjść zgorszenia (Mt 18,7). Choć można się buntować i zaprzeczać, to ludzie i tak będą grzeszyć (ludzka to rzecz grzeszyć). Cierpienie nie da się wyeliminować, tak samo jak człowiek musi mieć nocny odpoczynek. Nie pozostaje nam nic innego jak przyjąć naturalne schematy za coś naturalnego, nieodzownego i próbować z tym żyć.

          Aby lepiej zrozumieć konieczność  zjawiska jakim jest cierpienie  dobrze jest dokonać przemyśleń stawiając problem przeciwny – jak wyglądałby świat bez cierpień i trudów? Po dłuższym zastanowieniu prawie każdy przyzna, że jest to niewyobrażalne. Tajemnica cierpienia nie leży w tym, że w ogóle jest powszechne, ale jaki sens Bóg nadał cierpieniu. To podejście wymaga osobnego traktatu teologicznego. 

poniedziałek, 20 stycznia 2014

Papieże cd. 31


 

Papież Leon IV (847–855) wybrany po wstrząsie saraceńskim. Trzeba było papieża energicznego i potrafiącego zadbać o bezpieczeństwo ludu. Wybrano w styczniu 847 r. Rzymianina Leona IV. Ponieważ zatwierdzenie nie przychodziło Rzymianie postanowili długo nie czekać – 10 kwietnia Leon przyjął godność papieża. Od razu wziął się za budowanie murów obronnych (też mauzoleum Hadriana – Zamek św. Anioła). Otoczył nimi rejon bazyliki świętego Piotra (wzgórze Watykańskie), odbudował kościoły bogatym wystrojem. Saraceni pojawili się dopiero w 849 roku. Leon wystawił flotę. Zanim ona podjęła walkę, sztorm zatopił nieprzyjacielskie statki w okolicy Ostii. W 850 r. zgodnie z ustaloną tradycją, Lotar zwrócił się do Leona IV z prośbą o nadanie sakry cesarskiej swemu synowi, Ludwikowi II. Działalność Leona przyczyniła się do wzrostu autorytetu papieża.  Za pontyfikatu papieża Leona IV sfabrykowano część dokumentów (Dektretały Pseudo-Izydora) do wykazania odwiecznych praw papieża do sprawowania władzy absolutnej i uniezależnienie się od władzy świeckiej. Fałszerstwa zostały wykryte dopiero w XV w.


Papież Benedykt III (855–858) został wybrany gdy odmówił godności papieskiej wybrany wcześniej kardynał – prezbiter S. Marco. Jego wybór wyklucza podaną w kronice (ok. 1250) dominikanina Jana de Mailly i u Polaka Marcina z Opawy (zm. 1279 r.) wiadomość o dwuletnim pontyfikacie (855-857) rzekomej papieżycy Joanny[1]. Partia cesarska Ludwika II z rodem Krescencjuszów poparła antypapieża Anatazego Biblotekarza.  Antypapież mimo, że został obłożony przez Benedykta anatemą zwrócił się do cesarza o pomoc. Papież został porwany i uwięziony. Uratowany przez duchowieństwo powrócił do Rzymu. Anastazy musiał uciekać.


Papież Mikołaj I Wielki (858–867) był wielkim teoretykiem papiestwa. Wyraźnie określił granice między władzą doczesną a duchową, pozbawiając państwa prawa wpływu na sprawy kościelne. Kościół zaś – prawa mieszania się w sprawy państwowe. Będąc jednak przywódcą Kościoła i państwa Kościelnego był sam z sobą w konflikcie. Jego twardość i nieustępliwość pozwoliła na utrzymanie tego kolosa państwowego i duchowego. Uważał się za zastępcę Chrystusa na ziemi. Niestety, koncentracja tak wielkiej władzy w rękach jednej osoby – biskupa Rzymu – utorowała drogę do wielkich nadużyć, które w ostatecznym rezultacie podkopały autorytet Kościoła. Na Wschodzie pojawił się spór o Kościół Bułgarski. Focjusz (810–891), patriarcha Bizancjum wykorzystał do walki z papieżem sprawę Filioque. Na III synodzie w Konstantynopolu rzucono klątwę na Mikołaja I i potępiono wyraz Filioque. Papież potępił wszelkie wojny, z wyjątkiem obronnych, za zbrodnie uznał stosowanie tortur wobec złodziei i rozbójników. Był wyczulony na ludzkie cierpienie.   



[1] Kazimierz Dopierała, Księga Papieży, Pallotinum 1996 r. s.102.

niedziela, 19 stycznia 2014

Prawda jest w innym miejscu



          Panie Pawle, które zdarzenia ewangeliczne zdarzyły się na prawdę, a które są wątpliwe?

 

          Pytanie zbyt obszerne na jedną wypowiedź, ale zachęcił mnie Pan do wypowiedzi na temat cudów. Paradoksem jest, że ewidentne cuda jakie mają miejsce w świecie są niezauważalne. Chodzi tu o koncepcję świata, prawa przyrody, wzajemne relacje, stałe podtrzymywania świata w jego istnieniu. To wszystko nie musi istnieć i nie ma potrzeby koniecznej do istnienia, a jest. Aby świat powstał, Stwórca musiał dokonać rzeczy niezwykłych, a rzeczy niezwykłe nazywa się cudami. Większość ludzi jednak nie dostrzega cudów w istnieniu świata, ani cudów, które zdarzają się bez przerwy, np. każde nowe życie jest cudem Boga. Autorzy ewangelii chcieli pokazać moc Boga, uwiarygodnić Jezusa. Potrzebowali powołać się na cuda, ale nie przyrodnicze, które nie są przez wszystkich zrozumiałe, ale proste, namacalne, wręcz dziecinne. Ilość cudów ewangelicznych jest tak duża, że stały się podejrzane. Z drugiej strony staram się zrozumieć intencje ewangelistów. Mateusz, gdzie może, powołuje się na Stary Testament (na mesjasza). W nim widzi autorytet Jezusa Chrystusa. Łukasz stwarza bajkowe obrazy zwiastowania u Zachariasza, zwiastowania u Maryi, nawiedzenia, czy opowieść o dobrym łotrze. Ewangelia Jana sugeruje preegzystencję Jezusa, czyli Jego istnienie od początku świata. Marek zlepia usłyszane wieści i wyczytane treści z pierwotnych źródeł, w których już była zaszyta koncepcja cudów i niezwykłości czynów Jezusa.

          Jezus uzdrawiał, czynił znaki, ale przede wszystkim przekazywał nową naukę (ewangelię) o miłości Boga. Stawianie akcentu na Jego cudowne czyny wypaczają prawdziwą wiedzę o Jezusie. Jezusowi należy zaufać bez konieczności udowadniania Jego możliwości. Dlaczego? Bo fantazja ludzka jest niczym do możliwości jakie daje Bóg. Największym cudem Jezusa jest On sam. On uczynił rzecz niezwykłą – w pełni otworzył się na Boga. Odczytał Jego zamysły, sam siebie ofiarował na krzyż, bo pojął sens cierpienia, tym samym odkrył tajemnice Ojca. Cierpienie jest nie tylko koniecznym schematem życia (jak grzeszność), ale ma ogromną moc generowania dobra, tego funkcjonału, który jest potrzebny do podtrzymywania istnienia świata.

          Cuda w ewangeliach są ładne, ale nie one stanowią o Jezusie. Prawda jest w innym miejscu. Trzymanie się kurczowo starej koncepcji doktrynalnej wiary uwłacza dzisiejszemu człowiekowi. To co było dobre dla naszych dziadków jest już śmieszne i infantylne dla obecnych pokoleń. Czas najwyższy traktować Jezusa tak jak na to zasługuje. Przede wszystkim należy Mu się wielka godność i szacunek. To co uczynił stało się bramą do nieba. Pokazał na co stać człowieka, kim jest człowiek w oczach Boga. Otworzył nam oczy na własne istnienie. Pokazał też czego Bóg oczekuje od człowieka, odkrył sens jego istnienia.

      

sobota, 18 stycznia 2014

Papieże cd. 30


 

Papież Paschalis I (817–824) żył w przyjaźni z Ludwikiem I Pobożnym. Zatwierdził on (Pactum Ludovicianum) wszystkie przywileje jakie otrzymało papiestwo od Pepina III i Karola Wielkiego.  Cesarz zrzekł się wszystkich dotychczasowych przywilejów papiestwa. Papież zaś potwierdził (817) suwerenność papieży w Państwie Kościelnym. Mariaż z cesarzem nie bardzo  podobał się Rzymianom. Próbowano zakłócić dobre stosunki. Zamordowano dwóch profrankowskich urzędników papieskich. Aby zapobiec pogorszeniu stosunków z nowym cesarzem, papież złożył uroczystą przysięgę niewinności. Mimo starań, papież nie był przez wszystkich kochany. Po jego śmierci wybuchły groźne zamieszki, które opóźniły wybór nowego papieża o kilka miesięcy.
 

Papież Eugeniusz (824–827) potwierdził zwierzchność cesarza nad Państwem Kościelnym i przysiągł mu wierność. Cesarz Ludwik wysłał na inspekcję swojego syna Lotara (następcę tronu). Młody cesarz sporządził dokument w znacznym stopniu anulując ustępstwa Pactum Ludovicianum z roku 817. Pomimo restrykcyjnych przepisów papież wzmocnił moralny prestiż papiestwa i zapewnił sobie większą niezależność w wewnętrznych sprawach Kościoła. Trzeba jednak zauważyć, że autorytet Ludwika I Pobożnego zmalał gdy po powtórnym ożenku wybuchła wojna domowa wywołana przez jego synów.
 

Papież Walentyn (827) przeżył tylko miesiąc pontyfikatu. 
 

Papież Grzegorz IV (827–844) próbował wmieszać się w wojnę między synami Ludwika. Wzbudził jednak tylko powszechne niezadowolenie i zraził sobie nawet frankowski kler. Papież Grzegorz IV wprowadził do kalendarza dzień Wszystkich Świętych.


Papież Sergiusz II (844–847) nie złożył ukłonu cesarzowi. Ten natychmiast zareagował i wojskiem zmusił papieża do przysięgi i koronowania Ludwika II, króla Longobardów. Pontyfikat Sergiusza był okresem rozkwitu symonii. Handel godnościami kapłańskimi okazał się źródłem zbyt nęcących dochodów, by papież z nich zrezygnował. Za pieniądze udzielił święceń biskupich swojemu bogatemu bratu o dość wątpliwej moralności. Faworyzował rodzinę. W 846 roku  saraceni (koczownicy arabscy, muzułmanie) przypłynęli do Ostii, ujścia Tybru i popłynęli w górę rzeki. Grabieżcze hordy splądrowały Watykan i kościół św. Pawła. Łupem padły skarby świętego Piotra. Walki były zacięte. Dzięki posiłkom Longobardów, wojska papieskie zdołały zapobiec wtargnięciu muzułmanom do miasta. Gwałtowana burza przetrzebiła flotę saraceńską i można było odzyskać część zagrabionego łupu.

piątek, 17 stycznia 2014

Interlokutorzy pytają cd. 2



           Nie przypuszczałam, że będąc w wieku emerytalnym spotkam się jeszcze z innym spojrzeniem religijnym. To co mnie zaskakuje u Pana, to niezwykła prostota myśli oraz proste tłumaczenie zawiłych konstrukcji teologicznych. Poza pojęciami z dziedziny nauki (np. entropia), o których też Pan pisze, to wszystko jest do zrozumienia. Czy jednak rozumienie jest równoznaczne z Prawdą? Krystyna
 

          Kapitalne pytanie. Pani Krystyno oczywiście, rozumienie a Prawda mogą być bardzo od siebie oddalone. Można rozumnie przedstawiać hipotezy, ale dopóki nie przejdą weryfikacji mogą być, jak mówił św. Tomasz – sianem. Ja przedstawiam mój ogląd wiary na bazie dzisiejszej wiedzy ogólnej. Kto wie, co jeszcze odkryje człowiek, a będzie potrzebne do zrozumienia spraw Bożych. Pani Krystyno. Nie ma tematów zamkniętych. Dogmatyzm jest totalnym nieporozumieniem, graniczy z pychą, a raczej z głupotą. Nie można samemu się ograniczać. Trzeba dyskutować, przekazywać sobie myśli, nawet sprzeczać się, ale szanować. Najwięcej skorzystałem z rozmów z ateistami. To ich zdroworozsądkowe spojrzenie otwierało mi oczy. Potem przez długie rozmyślania, modlitwy dochodziłem do własnego rozwiązania. Cudownie jest odkrywać. Archimedes podobno wyskoczył z wanny na ulicę krzycząc „eureka” gdy zrozumiał na czym polega wyporność wody. Takich radości doznałem wiele. Pierwszy raz, jak odkryłem mechanizm grzechu i zrozumiałem słowa: muszą wprawdzie przyjść zgorszenia (Mt 18,7).

          Pani Krysiu. Choć mam duże przekonanie do swoich racji, to dopuszczam, że mogą one być jeszcze weryfikowane, a nawet zmieniane. Proszę traktować mój ogląd religijny jako zachętę do dyskusji. Szkoda, choć wiele już profesorów teologów, kapłanów ma moje materiały, książki to konsekwentnie milczą. Żeby choć krytykowali. Niestety milczą.
          

         Pański entuzjazm wiary udziela mi się, ale winniśmy jesteśmy posłuszeństwo wobec nauki Kościoła. Ja Pan sobie z tym radzi? G123
 

          Panie G123. Nie radzę sobie, ale dokonałem wyboru. Niech Bóg ma mnie w swojej opatrzności.

czwartek, 16 stycznia 2014

Papieże cd. 29



Papież Leon III (795–816) został wybrany jednogłośnie przez lud Rzymu. Na drugi dzień wysłał do króla Karola Wielkiego informację o swym wyborze, wyrażając tym uznanie dla królewskiego tytułu oraz zwierzchności królewskiej. Przeciwnicy źle odebrali tę nadgorliwość papieża. Jego gest uznali za poniżający. W 799 r. niemało nie doszło do zabicia papieża (chciano go oślepić i pozbawić języka). Papież schronił się pod skrzydłami Karola. Tam był oskarżany przed Karolem przez jego przeciwników zarzucających mu nieetyczne zachowania. Wybawił go Alkuin (733–804), który stwierdził, że na podstawie starego prawa nikt nie może sądzić papieża. W 800 roku Karol przybył do Rzymu i ukarał winnych. Kiedy Karol przebywał w Rzymie, dość nieoczekiwanie Leon włożył na głowę Karola koronę, ukląkł przed nim i ogłosił go nowym cesarzem. Papież przypisał sobie prawo koronowania cesarza, przez co wynosił się ponad niego.  Karol przejrzał grę papieża, ale przemilczał ten fakt. Rządy Karola Wielkiego zaciążyły poważnie na losach Kościoła. Cesarz Karol  mianował biskupów, zwoływał synody, nadawał beneficja, ingerował w sprawy kościelne. Narzucił modlitwę Credo (Wierzę w Boga Ojca...) w wersji hiszpańskiej, głoszącą, że Duch Święty „pochodzi od Ojca i Syna (Filioque). Wersja ta różniła się od  nicejskiego wyznania wiary. Filioque do dzisiaj stanowi przedmiot sporu Kościoła wschodniego i zachodniego. Hiszpańskie wyznanie Credo wpasowuje się mocno w doktrynę preegzystencji Jezusa, zaś wschodnie ujmuje pochodzenie Ducha Świętego od Boga przez Syna, czyli wyłącznie od Boga (to podejście jest mi bliższe).
 

          Duch Święty jest dynamicznym obrazem Boga. Jego wyodrębnienie jako trzeciej Osoby boskiej przyczyniła się do obrazu troistości Boga. Obraz ontologiczny Trójcy jest sprzeczny ze zdrowym rozsądkiem. Filozoteizm poradził sobie z tą koncepcją przez  dynamiczne ujęcie trzech figur boskich w jednym Akcie działającym. Nauka Nestoriusza głosiła trzy osoby boskie w obrazie funkcjonalnym (niestety została uznana za herezję). Prawdopodobnie nauka ta była przyczyną łagodniejszej formy wyrażania pochodzenia Ducha Świętego. Priorytet Boga-Ojca został zachowany.
 

          Po śmierci cesarza Karola w 814 roku papież próbował usamodzielnić się. Przejął pracę sądowniczą w Rzymie i w Państwie Kościelnym. Przywódcom partii szlacheckiej nastającym na jego życie wytoczył proces i skazał ich na śmierć.

          Po śmierci papieża Leona III lud rzymski splądrował podmiejskie pałace papieskie.
 

Papież Stefan IV (V)  (816–817) po wyborze nakazał rzymianom złożenie przysięgi Ludwikowi I Pobożnemu. Papież koronował go na cesarza, a jego żonę na cesarzową. Obie strony były politycznie zadowolone z tego mariażu. Papież na stałe wprowadził przywilej koronowania cesarzy pochodzenia frankońskiego.

środa, 15 stycznia 2014

Słowa papieża Franciszka


         Minęło już wiele miesięcy od wyboru papieża Franciszka. Nie komentowałem tego wydarzenia, bo uważałem , że jest za wcześnie na wszelkie komentarze. Na scenie pojawiła się już idolatria papieża. Przypominam sobie wybór Karola Wojtyły. Było podobnie. Dzisiaj coraz więcej daje się słyszeć słów krytycznych jego pontyfikatu. Słowa, nawet krytyczne, wzbogacają wiedzę o naszym papieżu. Przy okazji wychodzi z jakimi sprawami musiał się on borykać. Papież Franciszek jest nową gwiazdą. Lud już go pokochał, kapłani mniej. Oto kilka wypowiedzi papieża Franciszka.

          Papież Franciszek powiedział podczas porannej Mszy świętej: Czy Jezus to jakiś duch? Nie, to nie duch! Jezus to osoba, człowiek z ciałem takim jak nasze, ale w chwale.

           Słowa papieża są dalekie od precyzji. Powinien on z urzędu bardziej dbać o dobór słów. Rozumiem też jego spontaniczność i trzeba mu wybaczyć to drobne uchybienie. Intencją papieża było przybliżenie Jezusa jako Osoby podobnej do każdego z nas. Różni się On od nas jedynie miejscem odniesienia. Jezus jest obecnie obywatelem świata nadprzyrodzonego, a ludzie żyją w przestrzeni rzeczywistej.

          Czy Jezus to jakiś duch? Nie, to nie duch! Według obowiązującej terminologii Jezus jest postacią duchową, pozbawioną swojego ciała. Faktycznie jest osobą, która ukazuje się neurotycznie w postaci cielesnej. Człowiek odbiera postać Jezusa mówiąc, że jest w ciele chwalebnym. Ta drobna poprawka porządkuje wiedzę o Jezusie. Słowa Franciszka odbierane dosłownie wprowadzają zamęt w głowach, zwłaszcza tych, którzy dopiero co kształtują sobie wiedzę o Jezusie Chrystusie.

          Inne wypowiedzi Franciszka też wymagają wyjaśnienia i dopowiedzenia, np. papież Franciszek napisał na Twitterze: Miłość Boża nie jest czymś nieokreślonym, ogólnikowym; Miłość Boża ma imię i oblicze: to Jezus Chrystus. Zgoda, ale identyczną Miłością jest również Ojciec Niebieski, czy Duch Święty. Papież Franciszek powiedział podczas spotkania z młodzieżą: Prawdy się nie posiada, Prawdę się spotyka. To jest spotkanie z Bogiem. Zgoda, ale Prawda to pojęcie szersze i dotyczy wielu zjawisk, nie tylko spotkania z Bogiem. Papież Franciszek napisał na Twitterze: Nasza modlitwa nie może ograniczać się do jednej godziny w niedzielę; ważne jest, by mieć codzienne relacje z Panem. Słowa te są ważne dla każdego. Podobnie słuszne są słowa Francisza napisane na Twitterze: Jedyną wojną, którą powinniśmy prowadzić, jest wojna ze złem. Franciszek czasem podaje słowa trudniejsze, które trzeba dopiero rozwinąć. Papież Franciszek napisał na 50-lecie argentyńskiej diecezji Concepción: Wiecie, że obawiam się, gdy chrześcijanie pozostają w bezruchu. Popadają wtedy w stagnację, jak woda w stawie.

 

wtorek, 14 stycznia 2014

Papieże cd. 28



Papież konstantyn II (767–768) został wybrany już w dniu śmierci Pawła I. Konstantyn był bratem księcia Teodora z Nepi, który go osobiście mianował.  Nie był on nawet duchownym. Nie doczekał się akceptacji Pepina Małego. W 768 roku został oślepiony i zamknięty w klasztorze.


Papież Stefan III (768–772) został wybrany przez  bractwo sprzyjające Frankom.  Aby przywrócić ład w Rzymie zwołał synod w 769 r. na którym potępiono Konstantyna II. Aby zapobiec sytuacji z roku 767 gdy tron papieski zajęła osoba świecka  wprowadzono zapis, że osoby świeckie nie mogą ubiegać się o tron papieski. Pozbawiono również prawa głosu podczas elekcji lud rzymski. Ten przywilej miał dotyczyć tylko kleru (kardynałów). Ponieważ zapis ten był sprzeczny z pradawnym obyczajem, został na długo martwą litera prawa. Stefan III był nieudolnym politykiem. Niepotrzebnie związał się z Longobardami (Dezyderiusze) i wydał na okrutna śmierć (oślepienie i zakatowanie ) swego doradcę Krzysztofa, i jego syna Sergiusza, zwolenników Franków, którzy wynieśli go na tron papieski. Karlman (brat Karola Wielkiego) zrażony do papieża, planował odwet, ale zmarł tuż przed śmiercią Stefana.
 

Papież Hadrian I (772–795) został wybrany jednogłośnie. Jego pontyfikat przypadł na okres ostrych konfliktów między Longobardami i Frankami. W dniu wyboru ogłosił amnestię dla uwięzionych i wygnanych przez Pawła Afiartę, przywódcę partii longobardzkiej w Rzymie. Afiartę skazano na śmierć. Królestwo Longobardów przestało istnieć. W 774 Karol Wielki przejął po nich schedę i rościł pretensje do wpływów w Państwie Kościelnym. Podczas pobytu w Rzymie rozmawiał z Hadrianem. Potwierdził obietnice dane przez Pepina III papiezowi Stefanowi III. Państwo papieskie miało rozciągać się na całe księstwo Rzymu z wyspą Korsyką, egzarchatem Rawenny, prowincji Wenecji, Istrii oraz księstwa Spoleto i Benewent. Papiestwo dostało się pod zwierzchnictwo Franków. Papież ochrzcił syna Karola Wielkiego, zostając jego ojcem chrzestnym oraz namaścił go na króla Longorbardów. Syna Ludwika (Ludwik I Pobożny 778–840) namaścił na króla Akwitanii. Papież Handrian I rozszerzył granice Państwa Koscielnego. Sobór Nicejski II w 787 był ostatnim soborem (VII), który Kościół prawosławny uznaje za ekumeniczny. Nastąpiło pojednanie między Kościołem rzymskim a konstatynopolitańskim, co zwiększyło czujność Karola Wielkiego. Zwołał w 794 synod we Frankfurcie. Hadrian I wysłał legatów, którzy podpisali uchwały potępiające VII Sobór Powszechny. Papież wyjaśnił, ze przyczyna nieporozumień były błędy w łacińskim tłumaczeniu uchwał nicejskich, nie oddającym wiernie ich treści. Tak naprawdę chodziło o to, że Karol Wielki nie został zaproszony na sobór. Handrian I przyczynił się do rozbudowy i renowacji kościołów i murów Rzymu. Powstały nowe akwedukty. Zorganizował  dokarmianie nędzarzy  w Rzymie (100-tu nędzarzy dziennie).

poniedziałek, 13 stycznia 2014

Gender


          Problematyka socjologiczna na temat płciowości stała się podstawą do poróżnień politycznych i gwałtownych polemik polityków. Chwilowo, łgarstwa o gender przynoszą kłamcom osobiste i grupowe (Kościół, partia Solidarna Polska) korzyści. Na szczęście kłamstwo ma krótkie nogi, a prawda wyzwala. Dlatego gender wygra w pojedynku z ciemnotą, zacofaniem i zakłamaniem" - pisze na swoim blogu w Onecie Joanna Senyszyn. Posłanka SLD krytykuje jednocześnie krucjatę Beaty Kempy przeciwko "ideologii gender" oraz państwo Watykan - za "dyskryminację kobiet (ściągnięte  z onetu.pl).

          To co było od lat 50-tych XX w. na warsztatach naukowych stało się sprawą publiczną, interpretowaną w zależności od potrzeb politycznych. Najgorsze jest w tym, że w tej awanturze zanika prawdziwy sens nauki, a żongluje się jedynie wyrwanymi z całości podtematami.

          Prawdą jest, że do dnia dzisiejszego nie ma prawdziwej, rzeczywistej  równości między kobietami a mężczyznami. Przy słusznej świadomości, człowiekiem jest zarówno mężczyzna i kobieta. Przysługują im równe prawa. Czym innym są role odmiennych płci. Trudno jest opracować takie narzędzie rozpoznawcze, aby wyliczyć, czy wskazać kogo rola jest trudniejsza czy ważniejsza. Zależy to od wielu czynników i sytuacji. Może być bardzo różnie i trudno jest opracowywać procedury jak powinno być. Ojciec pierdoła nie potrafi wziąć na ręce malutkiego dziecka, a kobieta nie przybije do ściany gwoździa. Może być też całkowicie odwrotnie. Role w małżeństwie powinny układać się same według predyspozycji małżonków.

          Państwo ma ochotę wyręczać rodziców w wychowaniu dzieci. Czyni to jednak zbyt nachalnie. Odbieranie dzieci rodzicom nie do końca sprawnych (umysłowo) przyczynia się do tragedii rodziców i dzieci. Trzeba ogromnej empatii, aby dokonywać wyboru i podejmować decyzje rozdzielające dzieci od rodziców. Sądy są zbyt bezduszne to takiej roli. Łatwiej jest zabrać dzieci i oddać do adopcji niż pomóc rodzicom w inny sposób, np. materialnie, psychologicznie. Na tym polu jest wiele nadużyć.

          Państwo chce wyedukować dzieci według najnowszych standardów, odbierając tym samym naturalny obowiązek rodziców jaki na nich ciąży. Może intencje są dobre, ale trzeba zacząć od edukacji rodziców, a nie dzieci. Główny obowiązek wychowawczy należy pozostawić jednak rodzicom, bo do wychowywania, oprócz wiedzy potrzebna jest miłość. Rodzice jako bogowie w moralności heteronomicznej obdarzeni są zaufaniem dzieci. Cokolwiek powie jedno z rodziców jest dla dziecka święte. Po kilkunastu latach życia dziecko w naturalny sposób przeegzaminuje rodziców, wychodząc z tej moralności. Taki bunt jest też potrzebny, bo rodzi się osoba odpowiedzialna i dojrzała. Nie wolno niszczyć naturalnych zachowań wypracowanych przez wieki. Owszem trzeba stale uczyć się rodzicom. Im potrzebna jest edukacja, bo pozostają w tyle wobec nowych wyzwań.

          Potępianie badań naukowych, które nazywają się tak czy siak jest śmieszne i infantylne. Zamiast wojować i potępiać na forum publicznym idee należy szukać pomysłów jak zastosować w życiu to, co podpowiada nauka i to, co jest dobre. Wchodząc w szczegóły dziecko rozpoznaje płeć w sposób naturalny. Okazji jest bardzo wiele (też przypadkowych). Nie trzeba organizować specjalnych seansów czy spotkań. Rolą rodziców jest tłumaczyć dzieciom różnicę płci według stopnia świadomości dziecka. Nic na siłę. Sprawy związane z seksem powinny być tłumaczone dzieciom z chwilą pierwszych niepokojów dorastania. Dziecko powinno być przygotowane na zjawiska dojrzewania. Rodzice powinni działać na dzieci uspakajająco, ale nie usypiająco. Dzieci winny kojarzyć seks nie tyle z  zaspokajaniem potrzeb ciała (masturbacją) co z radością wynikającą z miłości do płci odmiennej. Rodzice powinni uczyć dzieci miłości do przyszłych współmałżonków. Najlepiej jak czyni się to własnym przykładem. Nie należy dzieciom mówić, że coś jest zabronione. To działa akurat odwrotnie, pobudza wyobraźnię. Akcent należy postawić na to, co dobre i najlepsze. Masturbację nie należy kojarzyć z grzechem lecz odradzać przez nienaturalność zachowań. Można tłumaczyć, że własne strefy erogenne czekają na dobry dotyk osoby kochanej i bliskiej. 

niedziela, 12 stycznia 2014

Papieże cd. 27


Papież Zachariasz (741–752) ostatni tzw. papież wschodni. Jego pontyfikat nacechowany był gwałtownymi sporami z Bizancjum i Longorbardami. Zaraz po wyborze zwrócił się do cesarza o przywrócenie kultu obrazów. Był ostatnim papieżem, który zwrócił się do cesarza o zatwierdzenie wyboru na papieża. Konstantyn V był nieprzejednany. Mścił się w okrutny sposób na przeciwnikach religijnych i politycznych. Zachariasz zmienił front. Wolał jednać się i współpracować z Zachodem (Winfrydem). Bizantyjski egzarchat w Rawennie przestał istnieć. Na polecenie Zachariasza Winfryd, jako legat papieski namaścił Pepina III na króla franków[1].
 

Papież Stefan II (752) zmarł po czterech dniach pontyfikatu.
 

Papież Stefan II [III] (752–757) został wybrany gdy Rzym był oblężony przez Aitulfa, króla Longobardów. Papież poprosił o pomoc Konstantynopol, ale bez rezultatu. W tej sytuacji pojechał do Pepina III chcąc negocjować układ polityczny. Król zgodził się pomóc papieżowi. Dokument porozumienia zaginął. W trakcie wizyty tej wizyty Pepin II wprowadził w państwie Franków liturgię rzymską. Papież obiecał dostarczyć relikwie św. Petronilli, uznanej przez legendę za córkę św. Piotra, której doczesne szczątki odnaleziono w katakumbach. Z tego powodu Francję przez kilka wieków nazywano „pierworodną córą Kościoła” (św. Piotra). W 754 r. papież powtórnie namaścił Pepina III i jego rodzinę i nadał tytuł patrycjusza rzymskiego. Król Franków pokonał Longobardów. Stali się oni wasalami Pepina III. Prawdopodobnie w tym czasie powstał falsyfikat dokumentu zw. Darowizną Konstantyna, w którym rzekomo cesarz ofiarowuje miasto Rzym papieżowi. Chodziło o to, aby Pepin III nie darował Rzym papieżowi, ale przywrócił własność papieża. Tak czy inaczej, darowizna Pepina III dała formalny początek Państwu Kościelnemu. W tym czasie w Konstantynopolu odrzucono kult obrazów  jako dzieło szatana.
 

Papież Paweł I (757–767) był młodszym bratem papieża Stefana II [III]. Po wyborze papież powiadomił Pepina II o swoim wyborze i o zachowaniu przyjaźni w takich samych poddańczych słowach, jak to czynili uprzednio papieże w stosunku do przedstawicieli władzy bizantyjskiej. Urzędnicy papiescy przejmowali obowiązki władzy świeckiej. Pałac laterański stał się ośrodkiem administracyjnym spraw świeckich jak i duchowych nie tylko dla Rzymu, ale całej Italii. Ranga polityczna papieża wzrosła.  Teraz jest o co się bić w następnych wyborach. Papież rządził połową Italii. Pod koniec pontyfikatu na Rzym najechał książę Teodor z Nepi, który chciał opanować miasto. Papież schronił się w bazylice św. Pawła, gdzie zmarł. Władza doczesna papiestwa zaczęła wydawać zatrute owoce.




[1]  [1]  Do tej pory miał tylko tytuł władcy. Teraz został królem.

 

sobota, 11 stycznia 2014

Pochodzenie Jezusa



          W wielkim skrócie pierwotne poglądy na temat pochodzenia Jezusa.
 

Kościół chrześcijański

          Syn Boży (Logos) istniejący od początku świata (preegzystencja), który narodził się w ciele, powity przez Maryję. Uznawany za Boga i Człowieka, współistotny Ojcu. Jezus Chrystus, będąc jedną Osobą, posiada dwie natury (unia hipostatyczna) oraz dwie wole.
 

Ariusz (256–336),  arianizm

          Ariusz sprzeciwiał się preegzystencji Jezusa  głoszącej, że Jezus istniał przed czasem i przed wiekami, jako doskonały Bóg zrodzony w ciele,  ale nie stworzony, bez początku, podobnie jak Bóg Ojciec. Twierdził, że Syn ma początek na zasadzie zrodzenia. Jezus otrzymał życie od Boga: Ojciec mój, który Mi je dał (J 10,29).  Jako Syn Boży jest poddany Bogu. Ariusz wierzył w boskość Jezusa, ale odrzucał troistość Boga, współistnienie kilku Osób w Jednej Osobie Boga. Tym samym przeciwstawił się dogmatowi Trójcy Świętej (rozszerzonej przez Ducha Świętego).
 

Nestoriusz (384–451), nestorianizm (428–431)

          Nestoriusz podkreślał realną i pełną ludzką naturę Jezusa Chrystusa. Głosił oddzielenie dwu natur Jezusa, ludzkiej i boskiej, uznając ich złączenie na płaszczyźnie funkcjonalnej, a nie ontologicznej. Maria według niego nie mogła być nazywana Matką Boga (gr. Theotokos), lecz jedynie Matką Chrystusa (gr. Christotokos).
 

Monofizytyzm (V w.) Eutyches

          W Jezusie Chrystusie nastąpiło zlanie się dwóch natur, boskiej i ludzkiej, w jedną hipernaturę.
 

Filozoteizm

          Jezus urodził się jako Człowiek, który po śmierci został wyniesiony do Aktu działającego jakim jest Bóg. Akt działający to dynamiczny obraz Boga (Bóg wykrywany przez skutki swojego działania). Filozoteizm odsłania przede wszystkim człowieczeństwo Jezusa od Jego narodzin, aż po krzyż. Nie posługuje się nadzwyczajnością wydarzeń. Wszystko ma ludzkie wyjaśnienie. Dramaturgia rośnie dopiero, gdy Jezus rozpoczyna swoją działalność. Szczytem jest ukrzyżowanie jeszcze Człowieka, ale Wniebowstąpienie już Syna Bożego.
 

Komentarz

          Pogląd chrześcijański zakłada zdarzenia, które trudno jest przyjąć w rozumowym oglądzie. Preegzystencja Jezusa, a więc istnienie Jezusa od początku świata jest owiana tajemnicą. Według tej doktryny, po milionach lat od powstania świata nastąpiło tchnienie natury Jezusa w zarodek Maryi i narodził się Jezus, Syn Boga w postaci człowieczej. Trzeba założyć, że aktu zapłodnienia nie było. Pogląd ten tłumaczy też dziewictwo Maryi. Cała historia, piękna, ale zawiła i rozumowo niestrawna.

          Warto zwrócić uwagę, że każdy człowiek ma dwie natury: cielesną i duchową, a wiec Jezus Chrystus, w dniu narodzin, niczym się od innego człowieka nie różnił.

          Arianizm odskoczył od doktryny oficjalnej i przez swoją jasność był popularny przez wiele wieków. Ważne, że powołuje się na werset: Ojciec mój, który Mi je dał (J 10,29).

          Pogląd filozoteistyczny zbliżył się do poglądu Nestoriusza w kwestii złączenia się Jezusa z Bogiem na płaszczyźnie funkcjonalnej, a nie ontologicznej. Ten punkt widzenia chroni doktrynę chrześcijańską od poglądów politeistycznych. 

          Pogląd filozoteistyczny jest spierany przez wiele wersetów Nowego Testamentu.