Łączna liczba wyświetleń

czwartek, 30 kwietnia 2015

Giovanni Pico della Mirandola


          Giovanni Pico della Mirandola (1463–1494) był przedstawicielem włoskiego odrodzenia (filozof, teolog, przyrodnik). Opracował 900 tez na temat syntezy hellenizmu i judaizmu w system platońsko-chrześcijański i  rozesłał je do znanych sobie wybitnych uczonych. Wystąpieniem tym narobił sobie wielu nieprzyjaciół wśród uczonych, popadł w podejrzenie o herezję i wzbudził gniew papieża Innocentego VIII. Papież kazał przestudiować zaproponowane tezy. Siedem z nich uznano za nieortodoksyjne, a sześć za wątpliwe. Pico bronił się od zarzutów. Wówczas rozgniewany papież potępił wszystkie tezy w całości. Młody uczony uciekł do Francji. Został jednak pochwycony w 1488 roku przez wysłanników papieskich i uwięziony w Vincennes. Na prośbę kilku włoskich książąt został uwolniony i uzyskał zgodę na osiedlenie się we Florencji.
          Jego najbardziej znanym dziełem jest mowa De hominis dignitate (O godności człowieka), która została uznana za manifest humanizmu. Przypisuje się mu stworzenie pojęcia osobowości, a także stwierdzenie, że nauka może uznać za prawdziwe tylko to, co można sprawdzić i zademonstrować. Był autorem pojęcia homo faber (z łac. człowiek zręczny, majster) – pojęcie z antropologii oznaczające człowieka wytwórcę, twórcę, człowieka pracy) i sławnej sentencji każdy jest kowalem swojego losu. Koncepcja homo faber poprzez myśl Burckhardta (1818–1897), szwajcarskiego historyka sztuki, literatury, teoretyk renesansu i baroku) wywarła duży wpływ na idee pozytywizmu, a szczególnie na koncepcję nadczłowieka Nietzschego. Pico w swym tekście przedstawia człowieka jako istotę autonomiczną, niezależną od Boga. Twierdzi, że ludzka natura jest nieokreślona – każdy ma potencję (możliwość) stania się kim zechce; człowiek sam określa swój los poprzez swoje działanie, a wszystko co żyje posiada naturę warunkującą działanie – jedynie ludzka natura jest wolna[1]. Pracując nad próbą pogodzenia platonizmu z arystotelizmem powziął pomysł zorganizowania światowego zjazdu filozofów. Wierzył, że taki zjazd pozwoliłby na wypracowanie wspólnego stanowiska uczonych i stworzenia jednej, uniwersalnej filozofii. Mową wprowadzającą miał być właśnie traktat O godności człowieka. Niestety zjazd się nie odbył, gdyż Pico popadł w konflikt z Kościołem (papież odmówił zgody na zgromadzenie).
          Mirandola zmarł w wieku 31 lat i już jego współcześni podejrzewali jego otrucie. Badania szkieletu, przeprowadzone przy zastosowaniu technologii biomolekularnej, tomografii komputerowej oraz analiz DNA potwierdziły tę tezę. W kościach znaleziono arszenik, a także duże ilości ołowiu i rtęci. Prawdopodobnie zabójstwo zlecił Piero II de’ Medici, syn i następca zmarłego w 1492 roku Lorenzo de’ Medici. Piero wydał na Mirandolę wyrok śmierci, ponieważ ten zaprzyjaźnił się z dominikaninem Girolamem Savonarolą. Ten ostatni, zaproszony przez Pica do Florencji, piętnował w swych kazaniach dynastię Medyceuszy, ponadto wzywał obywateli do niszczenia dzieł „bezbożnych” artystów.


[1] Myśl, którą filozoteizm aprobuje i rozwija.

środa, 29 kwietnia 2015

Papieże przed reformacją


          Po śmierci Sykstusa IV (1471–1484), dzięki przekupstwu, wybrano papieża Innocentego VIII (1484–1492). Papież uznał swego syna i córkę z nieprawego łoża, zrodzonych w czasie, kiedy nie był duchownym i wprowadził ich do rodzin książęcych. Innocenty nie zmienił stylu życia na dworze papieskim. Powszechną praktyką kurii była korupcja. Tworzono nowe stanowiska i sprzedawano na licytacjach. Fabrykowano fałszywe bulle i przywileje. W  Rzymie toczyła się wojna między rodami Orsinimi, a Colonnami.
          Innocenty VIII ustanowił inkwizycję w Niemczech. Uznawała ona istnienie czarownic i stała się podstawą do krwawych procesów.  Innocenty nie potrafił zapanować nad sytuacją w Rzymie. Państwo papieskie było w stanie ruiny.
          Kolejnym papieżem był Aleksander VI (1942–1503). Był siostrzeńcem papieża Kaliksta III, który obdarzył go licznymi beneficjami. Papież był związany z rzymska arystokratką Vannozzą Catanei (1442–1518) i miał z nią czworo dzieci. Aleksander VI czuł się przede wszystkim monarchą. Dążył do uczynienia z Państwa Kościelnego największego i najsilniejszego państwa w Italii. Dla swoich dzieci był dobrym ojcem. Zabiegał  o skoligacenie ich z panującymi rodami w Italii i Hiszpanii. Podobnie jak poprzednicy sprzedawał urzędy.  Przegrane bitwy wymusiły zgodę na przemarsz wojsk francuskich przez państwo Kościelne. Wojska francuskie wzbudziły niepokoje w Italii. Próby reformy państwa skończyły się niczym. Zresztą zeświecczeni kardynałowie nie pragnęli zmian. Aleksander VI zmarł w Rzymie po krótkiej chorobie.
          Papież Pius III (23.09–18.10.1503) panował krótko. Po nim został wybrany Juliusz II (1503–1513). Miał on bogate doświadczenia dyplomatyczne i wojskowe. Dążył do odbudowania  i rozszerzenia Państwa Kościelnego, wyeliminowania wpływów rodziny Borjów, zlikwidowania symonii. Pragnął stworzyć wolną od dominacji Italię. Papież brał osobiście udział w walkach, niejednokrotnie na pierwszej linii frontu. Odzyskał Wenecję. Toczył wojnę z Francuzami.  W 1507 ogłosił odpust zupełny dla chrześcijan pod warunkiem przyjęcia sakramentów i przeznaczenie datku na budowę bazyliki. Odpust ten stał się jednym z powodów rozłamu w Kościele, zapoczątkowanego przez Marcina Lutra (1483–1546). Nadwyżki z dochodów przeznaczał na lichwę. Juliusz II podniósł znaczenie Państwa Kościelnego w Italii, jednak społeczeństwo miało serdecznie dojść ciągłego wojowania papieża.

wtorek, 28 kwietnia 2015

Papież Sykstus IV (1471–1484)


          Papież Sykstus IV (1471–1484) pochodził z biednej rodziny. Należał do zakonu franciszkanów. Był człowiekiem wykształconym (otrzymał doktoraty z teologii i filozofii). Został profesorem teologii w kilku domach franciszkańskich na terenie Włoch. W grudniu 1462 r.  wziął udział w debacie z dominikanami na temat Krwi Chrystusa w obecności papieża Piusa II. Zyskał dzięki temu sławę wybitnego teologa. Kiedy został kardynałem swoją działalność poświęcał głównie nie pracy w Kurii, lecz pisaniu traktatów teologicznych m.in. na temat Krwi Chrystusa oraz Niepokalanego Poczęcia Maryi. Po wyborze na papieża podpisał tzw. "kapitulację wyborczą", w której zobowiązał się do zwołania soboru i ukrócenia nepotyzmu. Wybór kardynała della Rovere na papieża został przyjęty z entuzjazmem w kręgach nawołujących do reformy stosunków kościelnych i wiązano z nim duże nadzieje na moralną odnowę Kościoła. Nadzieje te rychło okazały się płonne. Już na początku pontyfikatu pojawiły się podejrzenia, że nowy papież swój wybór zawdzięcza symonii. Asumpt do takich twierdzeń dały lukratywne nadania w pierwszym miesiącu pontyfikatu dla kardynałów, którzy mieli przyczynić się do jego zwycięstwa: Latino Orsiniego, Francesco Gonzagi i Rodrigo Borgii.
          Papież Sykstus IV dążył do uczynienie z Państwa Kościelnego monarchii rządzonej  przez kardynałów spokrewnionych z papieżem. Był władcą autokratycznym. Prowadził na szeroką skalę politykę nepotyzmu.  W rządzeniu posługiwał się swoimi  niegodziwymi krewnymi – rozrzutnym bratankiem kard. Guliano della Rovere (póżniejszy papież Juliusz II) oraz rozpustnym siostrzeńcem  Pietro Riario. Gdy wyczerpały się zasoby kasy papieskiej roztrwonione przez nepotów, Sykstus IV nie zawahał się przed symonią. Sprzedał urzędy, np. notariusza, prokuratorów i zakładał nowe. Pieniądze były mu potrzebne na życie w przepychu i prowadzenie z rozmachem mecenatu artystycznego. Nepotyzm Sykstusa IV był powszechnie krytykowany, tym bardziej, że większość z jego nepotów okazała się niegodna powierzonych im zaszczytów, prowadząc wystawny i rozwiązły tryb życia.
          Papież organizował krucjatę przeciwko Turkom osmańskim. Wydał ogromne kwoty na wyekwipowanie floty papieskiej, lecz suwereni chrześcijańscy nie kwapili się z wyprawą. Kolejna ekspedycja zakończyła się niepowodzeniem i od tej pory zapał Sykstusa IV do kontynuowania krucjaty wyraźnie osłabł.
          Bullą z dnia 1.XI.1478, na prośbę Ferdynanda II Aragońskiego i żony Izabeli I Kastylijskiej Sykstus IV ustanowił inkwizycję w Hiszpanii. Denuncjator otrzymywał czwartą część majątku skazanego za herezję. Interes rozkręcał się.
          Papież czuł się również mecenasem sztuki. Przemienił średniowieczny Rzym w miasto  renesansowe.  Przebudował wiele ulic Rzymu, poszerzając je i  naprawiając. Ufundował kościoły, zbudował wielki szpital, kaplicę pokrytą freskami zwaną Kaplicą Sykstyńską. Utworzył Gwardię Szwajcarską.
          Papież Sykstus IV jest często oceniany jako jeden z najgorszych papieży w historii. Pogłębił kryzys moralny Kościoła rzymskokatolickiego, który w konsekwencji doprowadził do reformacji.

poniedziałek, 27 kwietnia 2015

Przykładny papież Mikołaj V


          Papież Mikołaj V (1447–1455) syn lekarza był wyjątkowy. Nigdy nie splamił się nepotyzmem. Wiódł skromne życie. Rzym przeobraził w jedno z najwspanialszych miast Renesansu. Przyciągał do Rzymu uczonych, pisarzy i artystów z całego świata. Jego skromny zbiór książek stał się początkiem Biblioteki Watykańskiej. Papież był mecenasem sztuki. Zależało mu na utrzymaniu pokoju. Dążył do pokojowego uregulowania konfliktów papiestwa z państwami europejskimi. Agresywnego króla Neapolu starał się uspokoić, który zagrażał Państwu Kościelnemu. Z Fryderykiem III i książętami niemieckimi zawarł konkordat, który pozostał w mocy aż do 1803 roku. Konkordat ten pośrednio przyczynił się do zakończenia schizmy bazylejskiej. Poprzez długie zabiegi dyplomatyczne nakłonił antypapieża Feliksa V do abdykacji i pozyskał swoich przeciwników – zwolenników koncyliaryzmu. Z okazji zakończenia schizmy papież ogłosił rok 1450 jubileuszowym.
          W tym czasie wybuchały epidemie dżumy i papież musiał opuścić Rzym. Po powrocie do Rzymu nakazał Mikołajowi z Kuzy przeprowadzenie reformy Kościoła niemieckiego. Jak mówił: Oczyszczaj, zmieniaj, niczego jednak nie niszcz, nie rzucaj na kolana. Udzielił ślubu i koronacji na cesarza Fryderykowi III Habsburgowi.  Była to ostatnia koronacja cesarska w Rzymie.
          Mikołaj V zachował poprawne stosunki z rodzinami rzymskimi. Udało mu się zaprowadzić porządek w mieście, choć na prowincji musiał walczyć z różnymi najemnikami.
          Przeżył szok po spisku na niego. Spiskowców złapano  i ścięto. Sam papież bardzo to przeżył. Nie znosił on bowiem przemocy. Za jego pontyfikatu skończyło się Imperium Bizantyjskie po napaści Turków osmańskich na Konstantynopol w 1453. Papież załamał się. Umarł na podagrę w 1455.

          Następni papieże nie chcieli iść drogą wyznaczoną przez Mikołaja V. Kalikst III (1455–1458) w ogóle nie interesował się Rzymem, a Pius II (1458 –1464) zapamiętany został jako pisarz erotyków. Obaj papieże nie byli życzliwie usposobieni do Polski. W czasie wojny trzynastoletniej (1454–1466 – wojna między zakonem krzyżackim a Koroną Królestwa Polskiego, zakończona II pokojem toruńskim) Pius II zatwierdził klątwę rzuconą na króla Kazimierza IV Jagiellończyka, który nie zgodził się na pokój z zakonem krzyżackim. Król nie zląkł się i nie wpuścił do kraju legatów papieskich, którzy przyjechali do króla, aby grozić mu krucjatą. Klątwa została cofnięta dopiero w 1467 przez następnego papieża Pawła II.

niedziela, 26 kwietnia 2015

Ostatni antypapież Feliks V


          Papież Marcin V stanął u bram Rzymu dopiero w 1420 r. (dwa lata po wyborze w Konstancji). Rzym znowu stał się stolicą papiestwa. W tym czasie panowały zarazy dżumy. Panował głód. Po ciągłych wojnach Wieczne Miasto wyglądało jak mieścina. Zawalone ulice gruzami były nieprzejezdne, dumni niegdyś mieszczanie wlekli się po nich jak nędzarze. Złoczyńcy dyktowali prawa miasta. Schyłek średniowiecza dla Rzymu był okresem jego upadku.
          Papież Marcin V przeznaczył dwie trzecie dochodów na odbudowę Rzymu. Udało mu się przywrócić świetność miasta. Na soborze w Pawii w 1423 potępił koncyliaryzm. Szybko zamknął sobór pod pretekstem szerzącej się epidemii. Podobnie jak dzisiaj papież Franciszek apeluje o wyrzeczenie się zbytków w  życiu dostojników kapłańskich, tak papież Marcin V o podobne zabiegał. W jednym i w drugim przypadku historycznym był/jest to głos wołającego na pustyni.
          Niestety papież uległ nepotyzmowi. Obdarzał rodzinę Colonnów dobrami Kościoła. W 1431 papież zmarł na atak apopleksji, gdy przygotowywał właśnie sobór w Bazylei.
          Wybrano papieża Eugeniusza IV. On zażądał zwrotu dóbr kościelnych od rodziny Colonnów. Colonnowie wywołali w Rzymie zamieszki. Papież dzielnie walczył z nimi, ale po trzech latach musiał ratować się ucieczką na dnie barki. Pomogli mu Floreńczycy.
             Papież Eugeniusza IV chciał przenieść niezakończony sobór z Bazylei do   Bolonii. Chciał zyskać na czasie i mieć wpływ na efekt obrad. Sobór potwierdził zwierzchność soboru (koncyliaryzm) nad papieżem. Papież miał być też osądzony. Eugeniusz IV zignorował sobór i chciał go odwołać. Ugiął się jednak przed cesarzem Zygmuntem, którego koronował w Rzymie. Papież cofnął decyzję o odwołaniu soboru, tym samym stracił twarz. 
          Sobór w Bazylei pracował nadal aktywnie. Ogłaszał dekret za dekretem. W gruncie rzeczy ograniczały one władzę papieską. W końcu złożyli Eugeniusza IV z urzędu i ogłosili dogmat wiary prymatu soboru na papieżem. Wybrali też ostatniego antypapieża w historii Feliksa V (1439–1449). Ponieważ w większości nie został zaakceptowany przez inne państw, a sam zrezygnował z urzędu. Po śmierci Zygmunta papież Eugeniusz IV czuł się zwolniony z obietnicy danej Zygmuntowi. Zwołał odrębny sobór w Ferrarze. Papież wygrał w sporze ze zwolennikami koncyliaryzmu, ale zahamował inne reformy Kościoła. Wszystko wróciło do starych zwyczajów (nadużyć) i nieograniczonej władzy papieży.

sobota, 25 kwietnia 2015

Sobór w Konstancji


          Sobór w Konstancji (1414–1418) miał historyczne znaczenie.  Kościół katolicki uznał formalnie tylko te posiedzenia soborowe, które odbyły się po zatwierdzeniu soboru przez Grzegorza XII. Poprzednie posiedzenia pod przewodnictwem Zygmunta Luksemburskiego i antypapieża Jana XXIII nie są uznawane przez Kościół. W obradach soboru brało udział: 33 kardynałów, 5 patriarchów, 47 arcybiskupów, 145 biskupów, 93 biskupów tytularnych, 217 doktorów teologii, 361 doktorów prawa cywilnego i kanonicznego, 171 doktorów medycyny, wielka liczba magistrów reprezentujących 37 uniwersytetów, posłańcy reprezentujący 83 królów i książąt, 38 książąt, 173 hrabiów, 71 baronów, ponad 1500 rycerzy, 142 pisarzy bulli, 1700 trębaczy, skrzypków oraz osób grających na innych instrumentach muzycznych (według kroniki Ulricha von Richentala). Nowością podczas soboru było, że zamiast głosować indywidualnie, biskupi głosowali w blokach narodowych. Stanowiło to odzwierciedlenie waśni leżących u podstawy schizmy drążącej Kościół.
          6 kwietnia 1415 sobór opublikował podczas swojego szóstego posiedzenia dekret Haec sancta zobowiązujący papieża do posłuszeństwa (obedire tenetur in his), ponieważ sobór jest zgromadzony w Duchu Świętym (in Spiritu sancto legitime congregata) dekretu tego nigdy nie zaakceptował Kościół katolicki, jako że nie został zaakceptowany przez Grzegorza XII (do dziś oficjalnie uznawanego przez Kościół katolicki za prawowitego papieża), a wydano go, zanim Grzegorz XII formalnie zatwierdził zwołany już sobór.
          Sobór w Konstancji zapamiętany został też przez skazanie i spalenie na stosie (6 lipca 1415) Jana Husa pomimo żelaznego listu jaki otrzymał od Zygmunta Luksemburskiego. Na soborze ustalono reformy skierowane przeciw Johnowi Wyclifowi, Janowi Husowi i ich następcom.
          Jan Falkenberg, krakowski dominikanin, działający w interesie Krzyżaków wykładowca Akademii Krakowskiej Oskarżał Polskę o „nikczemne przestępstwo” korzystania ze wsparcia wojskowego pogan w wojnie prowadzonej z Zakonem. Według Falkenberga Polacy powinni być eksterminowani, pozbawieni suwerenności i sprowadzeni do roli niewolników. Polskiej sprawy bronił skutecznie Paweł Włodkowic, ówczesny rektor krakowskiej akademii. Zaprezentował pogląd, że wszystkie narodowości, nie wyłączając pogańskich, mają prawo do samorządności i życia w pokoju na ziemiach, które są ich własnością. Postulaty Pawła Włodkowica dotyczyły z najwcześniejszych fundamentalnych myśli prawa międzynarodowego. Paweł Włodkowic i cała delegacja polska (poza Mikołajem Trąbą) publicznie wystąpiła w obronie Jana Husa. Mikołaj Trąba wstąpił do antypolskiej koalicji w nadziei uzyskania godności papieskiej. Jego kandydatura została oficjalnie zgłoszona, jednak papieżem wybrano kandydata Francuzów, Włocha Oddona Colonnę (Marcin V).
          Marcin V unieważnił korzystne dla Polski bulle Jana XXIII i potwierdził zakonowi krzyżackiemu wszystkie poprzednio uzyskane przywileje (również te fałszywe). 4 maja 1418 nie wpuszczeni do pałacu papieskiego Polacy dostali się do niego siłą, wyłamując bramę. 9 maja Zawisza Czarny z Garbowa i Janusz z Tuliszkowa w obecności papieża oświadczyli, że czci króla polskiego będą bronić „gębą i ręką” i uzyskali od Marcina V potępienie traktatu Falkenberga. Na oficjalną bullę papieską trzeba było jednak czekać do 10 stycznia 1424. Mikołaj Trąba został nominowany przez papieża na pierwszego prymasa Polski.

piątek, 24 kwietnia 2015

Trzech papieży


          Antypapież Klemens VII nie został zatwierdzony na papieża. Liczył bardzo na króla Francji Karola VI i że zakończy tym schizmę. Stało się inaczej. Wybrano Bonifacego IX (1389–1404). Był on pewien prawowitości swojego wyboru, tak, że nie przejmował się schizmą. W 1391 r. Bonifacy IX zaproponował zwołanie soboru powszechnego, by zakończyć schizmę. Zaproponowano, aby Bonifacy IX i Klemens VII zrzekli się urzędu. Tymczasem Klemens VII zmarł. Awiończycy bardzo szybko wybrali antypapieża Benedykta XIII. Przez naciski zamknął się w Awinionie. Po zamordowaniu księcia orleańskiego Francja skazała Benedykta XIII na banicję i wypowiedziała mu posłuszeństwo.
          Papież Bonifacy IX zmarł. Wybrano Grzegorza XII. Na soborze w Pizie w 1409 r. postanowiono deponować zarówno antypapieża Benedykta XIII jak i papieża Grzegorza XII. Uznano ich za schizmatyków i heretyków i pozbawiono godności, poczym wybrano antypapieża Aleksandra V. O władzę teraz walczyło trzech papieży:
papież Grzegorz XII (obediencja rzymska),
antypapież Benedykt XIII (obediencja awiniońska) i
antypapież Aleksander V (obediencja pizańska).
Teraz świat podzielił się jeszcze bardziej.
          Aleksander V szybko zniknął ze sceny. Został otruty. Na jego miejsce wybrano byłego pirata Jana XXIII (obediencja pizańska) i wykolejeńca. Odkrył on, że łatwiej jest zdobywać majątek handlując odpustami niż rabować okręty.  Pieniądze były mu potrzebne na opłacenie swojej kariery. Rządził wieszając i ścinając wrogów. Na skutek buntów Neapolu, Florencji i Bolonii Jan XXIII zaczął tracić wpływy. Wrogiem papieża stał się również  jego dowódca, Sforza. Król Neapolu Władysław wkroczył do Rzymu. Jan XXIII uciekł konno w kierunku Sutri. Król Niemiec Zygmunt Luksemburski obiecał pomoc pod warunkiem, że położy kres schizmie.
          Sobór w Konstancji zwołany został przez antypapieża Jana XXIII (później potwierdzony przez papieża Grzegorza XII) na wezwanie Zygmunta Luksemburskiego (wówczas elektora brandenburskiego, króla węgierskiego i niemieckiego, późniejszego Świętego Cesarza Rzymskiego), w okresie 16 listopada 1414 do 22 kwietnia 1418 r.
            Na soborze  Jan  XXIII został zmuszony do odczytania swojej rezygnacji z tronu papieskiego.  Czując, że grunt usuwa się mu pod nogami za stare przewinienia (symonie, skandaliczne życie) uciekł z Konstancji do Schaffhausen, następnie do Fryburga Bryzgowijskiego. Został schwytany i osądzony na dożywotnie więzienie.
          Papież Grzegorz XII zgodził się oddać tiarę. Został nawet legatem papieskim. W 1417 zmarł. Benedykt XIII był nieugięty. Prowadził życie operetkowego papieża. Zmarł w 1423 r.  27 lipca 1417 Benedykt XIII wciąż odmawiający zrzeczenia się tytułu został ogłoszony schizmatykiem i ekskomunikowany z Kościoła rzymskokatolickiego.  Tak skończyła się Wielka Schizma Zachodnia wyborem papieża Marcina V (1417–1431).
          Ze względu na nieprzykładne życie papieży pojawiła się doktryna koncyliaryzmu wskazująca na wyższość soboru nad papieżem.   Echa tej doktryny dochodzą do dnia dzisiejszego. Kodeks  Prawa kanonicznego dzisiaj obowiązujący wskazuje. W wykonaniu zadania najwyższego Pasterza Kościoła, Biskup Rzymski jest zawsze złączony wspólnotą z pozostałymi biskupami, a także z całym Kościołem (Kan. 333 §2). To niewiele, ale zaczyn kolegialności brany jest pod uwagę. W kuluarach wciąż jest o tym mowa.

czwartek, 23 kwietnia 2015

Naukowcom udało się zatrzymać światło


          Powiem nieskromnie, że oczekiwałem takiego komunikatu. Powiem więcej. Uważam, że to początek wielkich badań nad strukturą energetyczną materii. Oczywiście bazuję jedynie na mojej skromnej wiedzy i intuicji. Propaguję od dawna idee immaterializmu mówiącej o nieistnieniu materii jako osobnego bytu istniejącego własnym istnieniem. Dzisiejsze badania przybliżają ludzkość do poznania jednej z największych tajemnic Stwórcy. Świat jest w całości energetyczny. Bóg tchnął swoją moc w postaci energii i określił prawa przyrody. Dzisiaj naukowcy dokonali w zasadzie sztuczki technicznej, ale ona może podpowiedzieć nowe metody kondensacji światła, zmienić bieg prostoliniowy na okrężny, lub spowodować pulsację światła w obszarze niewielkiej przestrzeni, co przełoży się na właściwości materii. Tajemniczą własnością materii jest jej masa. Albert Einstein wykazał zależność ilościową pomiędzy energią a masą. Pozostaje jedynie odkrycie struktury energetycznej (modelu), którą będzie można określać jako masa.
          Moje dywagacje są niesłychanie skromne, ale gdyby były zbliżeniem się do prawdy, to idea świata energetycznego byłoby pięknym ukoronowaniem Bożej koncepcji Świata. Akt stworzenia opierałbym się na niesamowicie prostej zasadzie tchnienia Bożej mocy w akt stwórczy. Sama istota Boga byłaby bardziej zrozumiała. Koncepcja bytu prostego, niezmiennego w czasie jakim jest obecnie określany byłby ukoronowaniem dotychczasowej filozofii ontologicznej.
          W ludzkim rozumie musi jedynie zrodzić się idea Boga jako Aktu działającego (stale działającego). Tym samym Syn Boży wywyższony do tego Aktu byłby bardziej zrozumiały niż niezrozumiała idea ontologicznej Trójcy Świętej.
          Bardzo chciałbym propagować te idee wśród młodzieży. Ona w dobie rozszyfrowania Bożych tajemnic jest zdolna przyswoić w sobie te nowe pojęcia. Rozumiejąc można podziwiać, a podziwiając można umiłować.
          Człowiek odkrywając Boże tajemnice sam zbliża się do doskonałości Stwórcy i prawdziwie można określać człowieka jako dziedzica Boga. Świadomość ta może wbijać w dumę, ale jednocześnie uświadamia kim dla człowieka jest Jego Stwórca.

środa, 22 kwietnia 2015

Wielka Schizma Zachodnia


          XIV wiek to wielki dołek, z którego można się już tylko odbić. Powszechna walka o byt, władzę, sprowadziła Kościół i społeczeństwa do  stanu zwierzęcego. Rzym chciał nowego papieża. Pod eskortą wojska, zburzonego tłumu, pod strachem, kardynałowie wybrali w pośpiechu arcybiskupa Bari Bartłomieja Prignano, który w ogóle nie uczestniczył w konklawe. Tłum nie znając wyboru Prignaniego splądrował dom kardynała Tibaldeschi, sądząc, że to on został wybrany. Taki był niemoralny zwyczaj. Według nich, nowemu papieżowi nie są potrzebne jego dotychczasowe rzeczy. Napastnicy wrócili bandą do Watykanu aby cieszyć się nowym papieżem. Oszołomiony staruszek Tibaldeschi dał się usadowić na tronie. Wybrany papież z Bari Bartłomiej Prignano ukrył się w piwnicy. Tylko dzięki milicji obyło się bez masakry.  Gdy tłum uspokoił się wyprowadzono elekta z kryjówki. Przyjął imię papieskie Urban VI (1378–1389). Wybraniec okazał się łotrem, który dopuścił się wielu zbrodni. Od początku przyjął postawę arogancji. Wszystkich traktował jak swych służących. Kardynałowie ochłonąwszy, zrozumieli swój błąd. Uznano, że papież został wybrany pod naciskiem tłumu i postanowili ogłosić depozycję papieża. Kardynałowie zebrali się ponownie i  wybrali Klemensa VII (1378–1394). Urban VI nie myślał rezygnować z intratnej posady jaki dał mu los. Klemens VII zamieszkał w Awinionie. Powstała schizma, która miała trwać 52 lata.
          Który papież był prawowity? Obaj uważali  się za właściwego. Obłożyli się więc klątwą. Wszędzie panował zamęt. Podzieliły się klasztory, kapituły, rodziny. Św. Katarzyna ze Sienny była za Urbanem VI. Św. Wincenty Ferreri oddał się całkowicie walce o Klemensa VII.  Za Urbanem VI byli Niemcy, Anglia, Polska, Węgry, Czesi, Flandria i Niderlandy. Za Klemensem VII opowiedziała się Francja, Szkocja, Austria, Aragonia i Nawarra. Państwo Kościelne miało dwóch władców. Tam gdzie nie można było się porozumieć, rozstrzygała broń.
          Papież Urban VI zwrócił przeciw sobie wszystkich swoim zachowaniem. Spisek kardynałów przeciw niemu został okryty. 11 spiskujących wrzucono do lochu, gdzie przyszło im konać z głodu i pragnienia. Ponoć papież rozkoszował się jękami nieszczęśników, siedząc na tarasie blisko lochów. W ostatnim okresie został opuszczony przez większość swoich kardynałów, pozostawił pusty skarb, państwo papieskie w stanie anarchii i zszargany autorytet głowy Kościoła.
          Za jego pontyfikatu Litwa przyjęła chrzest w 1387 dzięki małżeństwu królowej Polski Jadwigi z Władysławem II Jagiełłą.
          Król Neapolu zorganizował ekspedycję zbrojną. Papież miał opłaconych najemników. W końcu papież Urban VI uciekł, popadł w całkowity obłęd, mordował okrutnie po drodze kardynałów i jeńców. Powrócił na chwilę do Rzymu, gdzie zmarł. Prawdopodobnie został otruty.
          Antypapież Klemens VII wcześniej był dowódcą wojsk papieskich, składających się z bretońskich najemników. W 1377 dokonał masakry 4 tys. buntowników (Florentyńczków) otoczonych w Cesenie. Był pierwszy, który złożył hołd Urbanowi VI. Dość szybko sam musiał uciekać od krwawego papieża. W 1394 został wybrany na papieża. Zakwaterował się w Awinionie, Szukał poparcia we Francji do zaatakowania Rzymu. Po śmierci Urbana VI liczył na potwierdzenie swego pontyfikatu. Doradzano mu, aby zrezygnował z urzędu dla dobra Kościoła. Klemens VII pozostawał jednak głuchy na te wezwania. Antypapież zmarł w Awinionie na atak apopleksji w 1394 r.

wtorek, 21 kwietnia 2015

Uczeni średniowiecza dopuszczeni do tajemnic Stwórcy


Mikołaj Kopernik (1473–1543) musiał pokonać barierę ówczesnego, powszechnego przekonania do geocentrycznego systemu Ptolemeusza.  Być może znał myśli starożytnych prekursorów systemu heliocentrycznego. Ważne jest, że postawił się przeciwko  osądowi kościelnemu. Ryzykował swoim życiem. Dążenie do prawdy było u niego silniejsze. Kopernik nie znał jeszcze pojęcia siły. Zachował koncepcję sfer niebieskich. Obliczenia położenia planet znacznie się polepszyły, choć były odchylenia, które wyjaśni dopiero Johannes Kepler. Jego prace potwierdzają charakter rewolucyjny w nauce. Trwała ona niemal 100 lat.

Andreas Vesalius (1514–1564) stworzył podstawy nowoczesnej anatomii. Opisał świat ukryty pod osłoną skóry ludzkiej. Pokazał światu jak wygląda najlepsza i najdoskonalsza konstrukcja Stwórcy. W organizmie człowieka dzieje się tak wiele procesów chemicznych (zimnych), a także jądrowych (fuzje w temperaturze pokojowej). To najlepszy procesor, choć nie należący do najszybszych zbudowanych przez człowieka. Posiada w sobie zdolności, które nie zostały jeszcze ujawnione.

Tycho de Brahe (1546–1601) nie wierzył Kopernikowi, ale zaufał Keplerowi. Odkrył, że w tablicach astronomicznych jest wiele błędów. Postanowił, swoimi pracami je poprawić. Był tytanem pracy, cierpliwie notował pomiary astronomiczne, które w swej ilości dostarczyły materiału do bardzo cennych analiz obliczeniowych.  W 1577 r. skonstruował zegar z drugą wskazówką. Powoli dochodził do przekonania, że system Ptolemeusza jest błędny. Opracował też własny układ, który pod względem matematycznym był zgodny z obserwowanymi zjawiskami.

William Harvey (1578–1657) opisał prace serca i obieg krwi. Niezwykła koncepcja Stwórcy w podtrzymywaniu życia. W niewielkiej przestrzeni cała maszyneria, Produkcja (krwi), obieg i zasięg (do  każdej komórki) oraz funkcja odżywcza i nie tylko.

Galileusz (1564–1642) opisał zasadę bezwładności. Uważano, że każdy ruch musi być stale napędzany. On odkrył, że gdyby nie było  przeszkód (sił zwalniających), to ciało, raz wpuszczone w ruch, poruszałoby się bez przerwy po linii prostej. Prosta zasada, ale niezauważalna przez zwykłych ludzi. Jak może coś stale się poruszać? Uświadomił, że w rzeczywistości nie wszystko przebiega jak wydaje się człowiekowi. Człowiek doznaje w życiu złudzeń, które tylko wydają się prawdziwe. Trzeba pokory, aby uznać ludzką niedoskonałość w ocenie. Nie należy nigdy mówić nigdy, zastawiać głowę w zakładaniu się, bo można ją stracić. Galileusz wynalazł kompas wojskowy, własnoręcznie zbudował lunetę. Uświadomił niedoskonałość ludzkiego organu wzroku. Człowiek nie  należy do najbystrzejszych w patrzeniu. Może wiele przeoczyć, źle odszyfrować. Znajomość ludzkich słabości może wyleczyć z pychy. Galileusz zaakceptował system kopernikański. W planetach Jowisza dostrzegł system kopernikański w miniaturze. Był rozsądny, gdy groziła mu inkwizycja.

Johannes Kepler (1571–1630) odkrył boski plan mechaniki nieba. Zauważył, że nie koło, a elipsa jest torem planet i innych ciał niebieskich. W tej figurze geometrycznej dostrzegł zasady krążenia ciał. Tym samym poprawił system Kopernika. Był blisko odkrycia zasady ciążenia. Mechanika w ruchu prostym poszerzyła się o ruch krzywoliniowy. Okazało się, że i taki ruch posiada swoje zasady, algorytmy, wzory. Johannes Kepler ujawnił boską tajemnicę konstrukcji świata. Świat jest projektem inżynierskim, a to przemawia za Jego osobowością. Niezależnie od wyznania, Stwórca dopuścił luteranina do swoich tajemnic, bo nie wyznanie wyznacza dary Stwórcy. Kepler był zresztą człowiekiem głęboko wierzącym. Przed Keplerem można było tylko przewidywać ruch planet. Teraz można było podać ich dokładne położenie. Kepler pisał: Traktuję religię poważnie i nie igram z nią. A jednak swoimi pracami pomógł obalić świecki autorytet Kościoła, tak katolickiego, jak i protestanckiego[1].

Christiaan Huygens (1629–1695) zajmował się tajemnicą natury światła. Przy okazji skonstruował zegar wahadłowy, wynalazł balans. Zajmował się rachunkiem prawdopodobieństwa. Wskazywał na falową naturę światła. Wierzył, że istnieje życie na innych obiektach astronomicznych, uzasadniając, że w przeciwnym razie ziemia miałaby za dużo zalet, będąc jedynie częścią Wszechświata.  A jednak?

Izaak Newton (1642–1727) stworzył podstawy nowoczesnej fizyki. Zawdzięczamu mu trzy podstawowe zasady dynamiki i prawo ciążenia. Dzięki odkrytym prawom można było przewidzieć, co się stanie za chwilę. Uzasadnił zasadę przyczynowości. Odkrył tajemnicę boskiego przewidywania (ekstrapolację, antycypację) podając przepis, algorytm, wzór, równanie, układ równań. Jak zapisał w swoim notatniku: Platon i Arystoteles to moi przyjaciele, ale najbliższym przyjacielem jest prawda.

Marcello Malpighi (1628–1694) prowadził dalsze prace nad anatomią człowieka. Odkrył zasady funkcjonowania organów i ich wzajemne powiązania. Kościół atakował jego odkrycia.  Postępowy papież Innocenty XII poprosił Malpighiego, by został jego osobistym lekarzem.

Z racji ograniczeń pominąłem jeszcze wiele światłych osób z opisywanego okresu.

          Co łączy tych światłych ludzi, których wymieniłem? Oni musieli zerwać z dotychczasowym oglądem świata. Musieli przestawić się na inny sposób myślenia. Aby zerwać z wielowiekową tradycją, trzeba odwagi. Gdyby Kościół miał tę odwagę i prześledził jeszcze raz swoją doktrynę, to byłby na froncie współczesnego świata. A tak,  musi ciągle bronić się orężem przestarzałym i infantylnym. Szkoda.


[1] John Simmons, 100 najwybitniejszych uczonych wszech czasów. Świat Książki 1996.

poniedziałek, 20 kwietnia 2015

Papieże w Awinionie


         W XIV wieku w Italii była niespokojna sytuacja. Na skutek najazdu Henryka VII na Italię, antypapieskich wystąpień w samym Rzymie, wrogiego stanowiska cesarstwa i Italii wobec papiestwa,   potrzeby francuskiego poparcia i pomocy, doszło do niedogodnego uzależnienia się papiestwa od Francji. Od roku 1309 papiestwo (Klemens V, 1305–1314) przeniosło się do Awinionu. Wraz w przeprowadzką przeniesiono hańbiący nepotyzm kolejnych papieży. Klemens V obdarzył godnością kardynalską pięciu bliskim krewnym i powołał wiele biskupów spośród członków rodziny. Sam zdobył tiarę, uciekając się do przekupstwa. Za jego pontyfikatu korupcja, handel godnościami kapłańskimi i symonia były na porządku dziennym.
          Po śmierci Klemensa V wielu kardynałów włoskich chciało powrotu do Rzymu. Przez intrygi, siły wojska Filipa V wybrano papieża Jana XXII, który postanowił zamieszkać w Awinionie. Tym samym popierał politykę króla Francji. Uprawnienia papieża poddane zostały krytyce. Rozpoczęła się kolejna dyskusja nad rozdziałem państwa od Kościoła. Jan XXII potępiał te tendencje, ale był silnie uzależniony od króla i brakowało mu argumentów.
          Następcą Jana XXII został Benedykt XII. Chciał powrócić do Rzymu, ale Filip VI stanął mu na przeszkodzie. Zmuszony do pozostania w Awinionie rozpoczął budowę pałacu. W przeciwieństwie do swych poprzedników rezydujących W Awinionie, nie zaniedbywał Rzymu, finansując prace budowlane na Lateranie i w Bazylice Świętego Piotra.
          Awinion stał się jednym z największych ośrodków finansowych Europy i wszystkie ważniejsze banki uważały za swój obowiązek mieć tam swoje przedstawicielstwo.
          Kolejny papież Klemens VI (1342–1352) był świetnym teologiem, ale jeszcze bardziej zręcznym politykiem.  Powróciły najpiękniejsze czasy nepotyzmu. Powrócił również zbytkowny styl życia. Na to potrzebne były pieniądze. Oprócz podatków, najbardziej lukratywny okazał się handel odpustami. Papież postanowił powtarzać obchody Roku Świętego co pięćdziesiąt lat, a nie co sto lat. Do dwóch bazylik, które trzeba było odwiedzić, by zyskać odpust całkowity, dołączył jeszcze bazylikę Świętego Jana, co oznaczało nowe źródło dochodów. Papież Klemens VI był niesłychanie rozrzutny. Pogrążył Kościół w tarapatach finansowych
          Nowy papież Innocenty VI położył kres nadużyciom poprzednika. Pozbawił też kardynałów przywilejów, które nabyli poprzednio. Odsunięcie ich pozwoliło mu na powrót do nepotyzmu. Papież pragnął powrotu do Rzymu i zachować władzę świecką. Zgodę na to musiał wydać Rzym, który nie palił się do tego. W powrocie papieża chciał pomóc cesarz Karol IV, ale Innocenty IV czuł się coraz słabszy. W 1362 zabrała go śmierć.
          Urban V (1362–1370) chciał wrócić do Rzymu, zwłaszcza, że gwiazda Filipa V mocno przygasła za czasów wojny stuletniej. Wyruszył do Rzymu w 1367 roku. Kiedy przybył, zobaczył  Wieczne Miasto jako zrujnowaną mieścinę, ograbione kościoły, spalone pałace i osmoloną rezydencję na Lateranie. Papież zmuszony był żyć w takiej rzeczywistości. Zajął się organizowaniem życia i odbudową kościołów i pałacu Laterańskiego. Brygida Szwedzka, która wiodła żebraczy żywot w Rzymie miała wizje. Przepowiedziała papieżowi rychłą śmierć jak opuści Rzym. Papież był głuchy na przepowiednię i groźbę i powrócił do Awinionu.  Po kilku dniach przepowiednia Brygidy spełniła się.
          Papież Grzegorz XI (1370–1378) za silną namową zakonnicy Katarzyny ze Sienny, po siedmiu latach pontyfikatu, powrócił do Rzymu. Zakończył się siedemdziesięcioletni okres wygnania. Włosi jednak nie ułatwiali mu powrotu, bo dla nich była to już obca władza, która chce sięgnąć po ich dobra. Papież wspierał się wojskiem bretońskim. Ich brutalność podsycała nienawiść do papieża. Papież miał w zamiarze powrót do Awinionu, ale śmierć przeszkodziła mu w spełnieniu tego pomysłu. Na łożu śmierci papież miał żal, że dał się nakłonić Katarzynie do powrotu do Rzymu.

niedziela, 19 kwietnia 2015

Żydzi


         Żydzi są narodem specyficznym. Mają swoje słabości, zwyczaje. Dla mnie najważniejsze, że są ludźmi, jak każdy z nas. Kościół chrześcijański  wziął z religii judaistycznej całą bazę objawieniową. Przez incydent faryzejski zostali Żydzi oskarżeni całościowo. Nie do końca słusznie ponieśli skutki Odkupieńcze. Początkowo byli traktowani tolerancyjnie. Mieli wielki dar przetrwania. Trudzili się przeważnie handlem. Ich religia zawisła na nieznany czas w oczekiwaniu na przyjście mesjasza. W VII wieku głównym terenem prześladowań Żydów była wizygocka Hiszpania. Było tam ich wielu zamożnych. Budziło to, jak zwykle się zdarza, zawiść i wrogość. Na kilku synodach w Toledo, gdzie większe znaczenie miały osoby świeckie (królewskie) uchwalano środki represji w celu zmuszenia Żydów do wyparcia się swej wiary i przyjęcie chrztu lub do opuszczenia kraju. Odepchnięci Żydzi byli popychani w objęcia wrogów chrześcijan jakimi  byli muzułmanie i Arabowie. Kultura i żydowski geniusz osiągnął w średniowieczu wielkie znaczenie. Pojawili się poeci, uczeni i filozofowie; wśród nich Salomon ibn Ganriol (Avicebron, 1021–1070), sto lat później Mojżesz ben Majmon Majmonides, 1135–1204), którzy to wywarli duży wpływ na chrześcijańskich filozofów i teologów XIII wieku.  Początkowo dochodziło do szykan i prześladowań, zrazu spontanicznych, później powszechnych.
          W XIII wieku wskutek przymusowego nawracania ich na chrześcijaństwo  lub wypędzenia Żydów, znikli z Lombardii i Galii. Prawo kościelne i cywilne dyskryminowało Żydów i zabraniało małżeństw między Żydami a chrześcijanami. Żydzi nie mieli praw do sprawowania urzędów publicznych, mimo, że niejednokrotnie korzystali z ich zdolności do operacji finansowych i handlowych. Ciekawe, że prześladowania Żydów były poddawane krytyce przez światłych chrześcijan. Wszystkie akty gwałtów, zabójstw i masakry były dziełem tłumów i ludu. Mimo  prześladowań,  stale rośli w liczbę i było ich wszędzie pełno. W czasie inkwizycji oskarżano Żydów o krzyżowanie dzieci, profanowanie Eucharystii. Sobór Laterański III (1179) zabronił Żydom zatrudniania chrześcijańskich służących, chrześcijanom mieszkać wśród Żydów. Sobór Laterański IV (1215) nakazał nosić Żydom wyróżniających ich znak, który przyjął formę kawałka żółtego lub czerwonego materiału czy kapelusza o określonym kolorze. Ten apartheid przyczynił się do powstania systemu gett w większych miastach europejskich.  Artyści w scenach religijnych mieli tendencje do przedstawiania Żydów sugerując ich winę w ukrzyżowanie Jezusa.
          W sumie Żydom żyło się różnie. Żydzi byli specami od lichwy. To budziło niesmak i niepokoje. Szukano ewangelicznego prawa przeciw lichwie. Rezultaty były nikłe.  Sobór nicejski zabronił duchownym w ogóle lichwy. Rozwój gospodarczy, kapitał, kredyty, pożyczki, ubezpieczenia narzucały własne prawa. Lichwa żydowska była wypierana przez lichwę świecką. Kościół w zasadzie poddał się przed prawami ekonomicznymi, które istnieją niezależnie, jak prawa przyrody.

sobota, 18 kwietnia 2015

Dwie prawdy w tym przesłanie


          Teolodzy nie chcą podejmować ze mną dyskusji. Do tej pory też nie usłyszałem żadnego merytorycznego zarzutu do moich prac. Dlaczego? Trudno jest dyskutować z faktami, którymi często posługuję się. Nie znaczy jednak, że Kościół nie ma racji. Kościół po części posługuje się prawdami historycznymi, a po części prawdami wynikającymi z legend. Czy legendy mogą przekazywać prawdy?  Co do historiografii, faktografii raczej nie, ale legendy przenoszą przesłania. One często są ideami o najwyższych wartościach humanistycznych, kulturowych i teologicznych. Kościół nie może mieć obaw, bo orężem jego są te dwie prawdy. Dziwię się więc, że Kościół nie podejmuje trudów dialogu, przecież już na wstępie, a priori jest na pozycji zwycięscy. Ja zajmuję się działką racjonalną. Nie znaczy, że nie doceniam wszelakim pięknych obrazów biblijnych, czy ewangelicznych. Dla nich pozostawiłem wszelaki kult chrześcijański. Nie rezygnuję z modlitw np. do anioła stróża, choć wiem, że anioły ontologicznie nie istnieją. Śpiewam: Bóg się rodzi, choć uznaję wywyższenie Jezusa dopiero po śmierci krzyża. Uwielbiam modlitwy Maryjne, choć wiem, że była Ona jedną z nas. Różaniec jest perłą modlitewną, nośnikiem moich uczuć do Stwórcy. Nie ważne, że opiera się obrazach teologicznych, jak np. Wniebowzięcie, Niepokalane poczęcie, Zwiastowanie itp.
          Wiara jest przeżywaniem Boga, trwaniem przed Jego majestatem, czyste uwielbienie i podziw dla doskonałości i nieskończoności. Odkryte już prawdy z wiecznymi wątpliwościami. Niemożliwość poznania pełnej prawdy, a zarazem ich ciekawość. Ciągła nadzieja, że uda się pokonać kolejny próg niewiedzy. W modlitwach wyraża się pragnienie wynikające z dwóch prawd. Znane już prawdy i przesłania są koniem pociągowym w dążeniu do Boga.
          Boże, jak mądrze to uczyniłeś. Stale dajesz człowiekowi bodźce do szukania Ciebie. Ja jedynie stworzenie dostrzegam Twoją mądrość. Nawet to, że nie spełniasz wszystkich ludzkich życzeń jest mądrością stworzenia i kierowania światem. Stale jestem pod wrażeniem Twojej inteligencji, osobowości, taktu, dobra, szlachetności i miłości. Nie potrafię do końca wyrazić Tobie co czuję. Wiem, że Ty o tym wiesz.

piątek, 17 kwietnia 2015

Kim jest Duch Święty


          Niedawno postawiono mi zarzut: Nigdy nie zawołał Pan do Ducha Świętego; Dodatkowo [podczas modlitwy] poproszę, aby przelano ze mnie dar łaski wiary na Pana.
         Istotnie, gdy czyta się moje opracowania można zauważyć, że dyskretnie unikam pojęcia Ducha Świętego. Dlaczego? Prawda jest taka, że nie jestem przeciwny temu pojęciu, ale unikam jego personalizacji. Na ogół chrześcijanie przyjmują Go dosłownie, osobowo, tak jak by to była Istota istniejąca własnym istnieniem. Dla mnie jest to pojęcie dynamiczne obrazujące boskie działanie, figura literacka. Nadawanie jej osobowości jest przykładem mitologizowania. Niestety to zjawiska w kulturze chrześcijańskiej jest nagminne. Posłużę się usłyszaną wypowiedzią: Duch Święty nigdy nie rozmawiał z Jezusem.  I słusznie, chyba, że ujmie się to tak: Jezus w duchu swoim rozmawiał sam ze sobą.
          Ponieważ wiara w osobowego Ducha Świętego w społeczeństwie jest bardzo silna (wręcz fanatyczna), powoduje u mnie odruch sprzeciwu, dlatego unikam tego pojęcia.
          Bardzo podobnie jest utożsamianie Boga z cesarzem, władcą. Popularne funkcjonują zwroty: Pan Cię ukarze; Bój się Boga; Pan Bóg na to nie pozwoli itp. Tymczasem walą się kościoły od bomb, kapłani angażują się w  nieczystości, święci umierają żywcem pogrzebani, niezawinione dzieci rodzą się  kalekie, inkwizycje pochłonęły tysiące wspaniałych synów. Gdyby Bóg był naprawdę cesarzem czy władcą, takie pretensje byłyby zasadne, ale Bóg jest zupełnie inną Istotą. Wielokrotnie powtarzam, że Bóg tak stworzył zasady świata, że sam nie może bezpośrednio angażować się w sprawy fizykalne. On sam podtrzymuje świat w jego istnieniu, reszta jest dana w depozyt ewolucji, praw przyrody i człowieka. On to postawił człowieka na tronie tego świata. Nakazał, czyńcie sobie ziemię poddaną: Bądźcie płodni i rozmnażajcie się, abyście zaludnili ziemię i uczynili ją sobie poddaną (Rdz 1,28). On sam zajął miejsce sumienia, moralności obrońcy dobra i miłości. Jego działanie ogranicza się do pomocy duchowej. Jeżeli podejmuje decyzję pomocy fizykalnej, czyni to rzadko i bardzo dyskretnie. Swoim działaniem nie może w niczym determinować innych.
          Łaska wiary, to zdolność człowieka do akceptacji istnienia Boga. Tej łaski nie posiada (lub jest zniekształcona) jedynie człowiek z chorym umysłem. Łaska ta dana jest więc każdemu. To od człowieka zależy, czy zrobi z niej użytek. Modlitwa o łaskę wiary nie zaszkodzi, ale Bóg rozdziela sprawiedliwie swoje dary (poza wyjątkami losowymi) wszystkim jednakowo (co innego z talentami).
          Aby wierzyć, trzeba wiedzieć w co się wierzy. Wiara przyjęta bez rozeznania zdroworozsądkowego narażona jest na infantylność, mitologizm, fanatyzm. Przykładem są ostatni obrońcy krzyża. Potrafią ranić innych, broniąc jedynie sakramentalia. Widać tu przegięcia ideałów, inne stawianie akcentów, a przecież Prawda jest inna. Nie o to chodzi.

czwartek, 16 kwietnia 2015

Joachim z Fiore


          Joachim z Fiore (1130/1135–1190/1202) był heretykiem, ale zupełnie innego typu niż w ruchu ówczesnym. Około 1150 roku wysłany został przez Wiliama I do Konstantynopola, gdzie porzucił służbę królewską i udał się do Ziemi Świętej. Tu podczas wędrówek po pustyniach Palestyny miał otrzymać specjalne powołanie. Po tym przeżyciu spędził wielkopostny okres na górze Tabor wśród medytacji i modlitw, a podczas wigilii otrzymał „pełnię wiedzy”. Po powrocie do Kalabrii został wędrującym kaznodzieją, następnie cystersem, benedyktynem i ponownie cystersem, a w 1177 r. został opatem klasztoru Corazzo. W 1189 założył własny klasztor San Giovanni in Fiore koło Cosenzy, co nie zostało przyjęte przychylnie przez inne działające w Kalabrii klasztory, zwłaszcza przez pobliski klasztor prawosławny. Pozostał już w nim do końca życia.
          Joachim cieszył się charyzmą, i uchodził za proroka. Podczas obrad kapituły generalnej zakonu cysterskiego w 1192 został uznany za "uciekiniera" (fugitivus) z zakonu, jednak nadal cieszył się poparciem możnych. 21 października 1194 i 6 marca 1195 jego klasztor został obdarowany przez cesarza Henryka VI. Dwa lata później, 25 sierpnia 1196, otrzymał prawdopodobnie kolejny przywilej od papieża Celestyna III, choć autentyczność tego przywileju nie jest pewna. W styczniu 1198 Joachim i jego klasztor otrzymali kolejne przywileje od cesarzowej Konstancji, wdowy po Henryku VI.
          Pod koniec życia napisał pismo w którym zaatakował teologię trynitarną Piotra Lombarda, uważając go heretyka. Teologia Piotra Lombarda zakładała czworakie bóstwo trzech osób i ich boskość. Joachim zapewniając o swej ortodoksji  w gruncie rzeczy zaprzeczał rzeczywistej jedności trzech osób. W istocie sprowadzał je do trzech aspektów tej samej osoby Wg soboru Laterańskiego był on heretykiem.  Joachim zmarł przed soborem w opinii świętości. Wszelkie swoje prace pozostawił do opinii Kościoła. Nigdy nie został potępiony, ani nie potępiono jego dzieł.   
          Jego  dzieła ujawniają koncepcję stopniowej ewolucji od jednej epoki  do drugiej i stałego postępu w rozumieniu boskiego posłannictwa. Uznawał w tym proces historyczny. Zaproponował trójpodział dziejów świata. Jego  proroctwa były na tyle atrakcyjne, że stały się przedmiotem dyskusji wśród braci mniejszych (zakonu franciszkanów). Joachim prorokował nową epokę  zrozumienia posłannictwa Ewangelii i nowego  przywódcę podobnego do Chrystusa. Rokiem przełomowym miał być 1260. Po tym roku powrócono do proroctw Joachima. Jego nauka przyczyniła się do powstania wielu sekt w XIII wieku, a także w pewnym stopniu wpłynęła na rozłam w łonie zakonu franciszkanów. Jego zwolenników nazywano joachimitami. W nim upatrywano głoszonego przez niego nowego przywódcę. Poszczególne wątki jego systemu były potępiane na soborach i synodach XIII wieku. Wśród jego dzieł wyróżnia się trylogia, przypisano mu też wiele dzieł, których nigdy nie napisał, w tym komentarz do Księgi Jeremiasza. Zainteresowanie Joachimem ponownie wzrosło w epoce renesansu, którego przedstawiciele widzieli w nim swego prekursora.
          Trójpodział dziejów świata Joachima przyjęty został przez humanistów, którzy biorąc pod uwagę rozwój kultury i literatury w języku łacińskim wprowadzili podział na starożytność, średniowiecze i nowożytność.
           Postać i idee Joachima de Fiore są przez wielu autorów traktowane jako istotny moment w rozwoju zachodniej umysłowości i cywilizacji. Zburzył  on dualistyczny obraz świata narzucony przez Augustyna. Uznano go za myśliciela pokroju Hegla. Norman Cohn, historyk, nazwał go wynalazcą najbardziej wpływowego typu profetyzmu, jaki był w Europie do pojawienia się marksizmu. Z kolei Eric Voegelin odnajduje u Joachima de Fiore zalążki późniejszego rozkładu cywilizacji zachodniej, źródła nowoczesności i takich nurtów jak nazizm czy komunizm.

środa, 15 kwietnia 2015

Watykan nie chce francuskiego ambasadora bo jest gejem


          Kto jak kto, ale to Kościół powinien dawać świadectwo prawdzie. Gej to człowiek, którego natura ukierunkowała upodobania seksualne do tej samej płci. Okazuje się, że o naszej płciowości decydują najpierw hormony, a potem organy. Cała wiedza i poczucie płci umiejscowione jest w ludzkim mózgu. Na bazie tej skromnej wiedzy można posiąść świadomość rzeczy. Człowieka o skłonnościach homoseksualnych nie można szufladkować jako osobnika, którego spotkało nieszczęście. Homoseksualista nie odczuwa winy. Gdyby nie presja otoczenia, czułby się jak każdy zwykły heteroseksualista. Homoseksualista funkcjonuje na co dzień, jak każdy inny. Kto potrafi wyciszyć swój pociąg seksualny może przeżyć całe życie nie dając żadnego sygnału o swojej orientacji. Trudniej jest, gdy natura dopomina się swoich potrzeb. Wszystko zależy, czy zachowanie homoseksualisty jest publiczne. Jeżeli tak, to musi się liczyć z nietolerancją jaka panuje w społeczeństwie. W tym wypadku to społeczeństwo jest chore, a skutki tego ponosi homoseksualista. On, będąc osaczony nieprzychylnością ludzką odczuwa krzywdę. Rodzi się w nim pytanie, dlaczego jest napiętnowany, skoro odczuwa podobne znaki seksualności jak każdy inny.

          Historia nie raz pokazała, jak budzą się niezdrowe emocje do „innych”. Odczuli to i odczuwają Żydzi, innowiercy, ateiści, leworęczni, za wysocy, karły i inni. Natura czasem płata figle. Bóg przypisał ludziom losowość zdarzeń. To cena ludzkiej wolności. Opatrzność Boga jest ograniczona do sfery ducha, rzadko do sfery ciała i zdarzeń materialnych. Trzeba przyjąć z pokorą stan rzeczy, bo nie wszystko zależy od człowieka. Wszyscy ludzie są dziećmi Boga.  Kościół powinien wykazać się miłością Chrystusową. Powinien zażegnywać ogniska zapalne, dawać przykłady jak należy postępować.

          Laurent Stefanini został wydelegowany na stanowisko ambasadora już 5 stycznia, jednak Watykan nie chce zaakceptować przedstawiciela Francji. Jak piszą włoskie i francuskie media, 55-letni Stefanini ma wszelkie predyspozycje, by pełnić funkcję ambasadora w Stolicy Apostolskiej. Jest praktykującym katolikiem i doświadczonym dyplomatą, pełnił funkcję szefa protokołu rządu Francois Hollande'a. Opisywany jest jako osoba wyjątkowej kultury, ma też ponoć liczne kontakty z kościelnymi hierarchami. Jego kandydaturę na ambasadora poparł arcybiskup paryski, kardynał André Vingt-Trois. Jedynym problemem jest, zdaje się, jego orientacja seksualna.

          Watykan już od ponad trzech miesięcy nie potwierdził, że uznaje Stefaniniego za oficjalnego przedstawiciela Francji na swoim terytorium. „Vatican Insider” podał niepotwierdzoną ani przez samego zainteresowanego, ani przez Stolicę Apostolską informację, według której nuncjusz papieski we Francji, arcybiskup Luigi Ventura, miał namawiać Stefaniniego do rezygnacji ze stanowiska. Stefanini miał się nie zgodzić, twierdząc, że to rząd Francji obsadza ambasadorów i on nie ma kompetencji, żeby zmieniać jego decyzje.

          Watykanowi kilkukrotnie zdarzało się odrzucać kandydatów na ambasadorów z innych krajów. W 2009 roku odtrącono dwóch potencjalnych dyplomatów ze Stanów Zjednoczonych za popieranie prawa do aborcji, w ciągu ostatnich 10 lat z odmową spotkał się także niedoszły przedstawiciel Argentyny – rozwodnik, żyjący w związku nieformalnym oraz Francji – również otwarty gej, który zawarł związek partnerski. Jednak w tych przypadkach kandydaci byli przedstawiani Watykanowi przed oficjalnym wydelegowaniem na stanowisko.

          Sprawa Stefaniniego pokazuje po raz kolejny, że głosy o rzekomej postępowości papieża Franciszka, jakie pojawiły się po niektórych jego wypowiedziach z początku pontyfikatu, były mocno na wyrost. W 2013 r. Bergoglio w wywiadzie pytał, kim jest, aby oceniać gejów i lesbijki, co wywołało falę krytyki wśród konserwatystów, a wielu dało nadzieję na zmianę stanowiska Kościoła wobec osób nieheteroseksualnych (onet.pl).

wtorek, 14 kwietnia 2015

Inkwizycja


          W Europie XI–XIII pojawiło się wiele ruchów heretyckich. Kara śmierci za głoszenie herezji pojawiła się w dekrecie Piotra Aragońskiego z 1197 r., ale już w XI wieku kilku heretyków zostało spalonych. Źle poinformowany papież Innocenty  III wyraził zgodę na masakrę albigensów.
          Ponieważ herezja nadal się szerzyła, w celu zlikwidowania tego  niebezpieczeństwa papiestwo w XIII wieku zorganizowało inkwizycję[1]. Biskupi mieli  obowiązek wykrywania i karania herezji. Zdemaskowany heretyk oddawany był władzom świeckim w celu ukarania. Podobnie jak Żydzi sami nie ukrzyżowali Jezusa, jedynie posłużyli się do zbrodni władzą rzymską.  Sobór Laterański IV, cesarz Fryderyk II w 1220 roku, a król Ludwik VIII w 1226 roku uznali obowiązek biskupów do wykrywania i sądzenia heretyków, a także zobowiązanie władzy świeckiej do wymierzania odpowiedniej kary. Rodzaj kary jak np. spalenie na stosie został określony przez cesarza w 1224 r. W praktyce stosowano ją już w wcześniej w Aragonii i Langwedocji. Papież Honoriusz III akceptował ją w cesarskiej Italii. Papież Grzegorz IX włączył prawodawstwo cesarskie do prawa kanonicznego (1231) ze wszystkim szczegółami stosowania kary. Za przykładem poszły inne miasta w innych krajach (Niemcy, Francja, Italia, Niderlandy, płn. Hiszpania). W północnej Francji dominikanin Robert le Bougre, nawrócony z kataryzmu, zdobył sobie sławę człowieka, którego imię budziło lęk i nienawiść. Inkwizycja popierana przez papieży, biskupów i dominikanów powoli wykorzeniła kataryzm. Inkwizycja stosowała nieludzkie metody w badaniach podejrzanych (tortury). Trzeba było udowadniać swoją niewinność.
          Dla ogółu chrześcijaństwa, ilość inkwizycji była informacją o istnieniu w ich gronie dysydentów, którzy aktywnie rozpowszechniali nauki i praktyki naśladujące najświętsze obrządki chrześcijańskie, a jednocześnie odrzucali wiarę chrześcijańska. Mimo nieludzkich metod, ludzie bali (ksenofobia – czyli strach przed obcymi) się innowierców i heretyków, tak więc wyrażali aprobatę na tę nikczemność Kościoła i władz świeckich.
          Wiek XII i XIII to intensywne działanie inkwizycji. Zbiegło się to z prawem rzymskim w którym nakładano najsurowsze kary dla manichejczyków. W ten sposób zanikało poczucie humanitaryzmu i naturalnej sprawiedliwości.  Człowiek nie ochrzczony nie miał żadnych praw. Dziwne, że w życiu  prywatnym najwięksi inkwizytorzy byli zarówno sprawiedliwi, jak i humanitarni. Podobnie jak najwięksi zbrodniarze hitlerowcy prowadzili bogobojne życie rodzinne.


[1] M. Dawid Knowles, Dimitri Obolensky, Historia Kościoła, PAX, Warszawa 1988, tom II, s.286

poniedziałek, 13 kwietnia 2015

Katarzy i inni


          W Europie XI–XIII wieku pojawił się bunt przeciw bogatym, symoniackiemu kleru, arystokratycznemu episkopatu, grup monastycznych i kapitulnych. Przywódcami  byli ludzie z ludu, którzy przypisywali sobie niekiedy boskie siły. Domagali się od kleru powrotu do apostolskiego ubóstwa. W południowej Francji i północnych Włoch pojawili się katarzy głoszący i praktykującego zasadę dobrowolnego ubóstwa, nieuznający składania przysiąg, służby w wojsku, oddawania czci krzyżowi i idei czyśćca. Byli zwalczani przez papiestwo (krucjaty, inkwizycje) jako herezja, które doprowadziło do ich zniszczenia. Katarzy wywodzili się najprawdopodobniej od bogomiłów i od paulicjan – dwóch sekt typu manichejskiego. Ruch katarski w XII i XIII wieku wywierał wpływ i przyciągał do siebie ludzi wszystkich stanów. Autorytet duchowy tego ruchu wzrósł na gruncie krytyki zaangażowania papiestwa w politykę oraz braku wykształcenia wśród niższego duchowieństwa. Wierni byli przyciągani do tego ruchu dzięki postawie tak zwanych doskonałych, pełniących funkcje duchownych i nauczycieli katarskich, którzy żyli skromnie (później często w ukryciu), przestrzegając ścisłych postów i prowadząc ożywioną działalność misyjną. Szeregowi adepci nie byli zmuszani do podobnych wyrzeczeń, a mogli liczyć na duchowe pocieszenie (consolamentum), będące warunkiem zbawienia w obliczu śmierci. Do katarów przyłączali się mnisi, a nawet biskupi. Sekta katarów stawała się coraz większym rywalem katolicyzmu. Kościół katolicki uważali za zdeformowany płód.  Małżeństwo było złem, a kobietę za gorszą część stworzenia niż mężczyznę. Kataryzm dawał ludziom poczucie życia wspólnotowego i wzajemnego wsparcia, którego nie mogli znaleźć w ówczesnym społeczeństwie katolickim. Kościół katarów składał się z dwóch klas: małej i dużej. Z małej wywodziła się hierarchia czystych (doskonałych) oraz kaznodzieje. Byli oni wyświęcani przez sakrament (consolament) inicjacji po przejściu surowej próby. Sakrament ten nakładał surowy tryb życia, post, czystość. Zabronione były walki i przysięgi. Odrzucenie dóbr materialnych prowadziło  niekiedy do samobójstw np. przez głodowanie.
          Ciekawe, że surowe zasady życia nie odstraszały i nie były przeszkodą dla ówczesnych zwolenników katarów. Ważna była wspólnota wyznaniowa i wspólny cel. Tego typu zjawiska występują do dzisiaj w sektach, a nawet i w Kościele katolickim. Wspólne zaangażowanie, poczucie wspólnoty odłącza rozum. Pęd socjologiczny – wszyscy idziemy w tym samym kierunku. Dlaczego? Na to pytanie zwykle nie ma odpowiedzi. Idziemy, bo inni idą.
          Podobnych ruchów było wiele. Np. homiliaci (pokorni), waldensi, albigensi. Początkowo dyskutowano z nimi, potem perswazje zamieniono na przymus, świecki i kościelny. Na synodzie w Tours w 1163 uchwalono procedury zwalczania heretyków. Heretycy byli oddawani władzom świeckim, którzy miały wtrącać do więzienia i konfiskować ich własność.

niedziela, 12 kwietnia 2015

Nominalizm


          Według najnowszych badań w XIV i XV stuleciu w chrześcijańskiej Europie miały miejsce zarówno kryzysy, jak i reformy. Na pewno pojawił się kryzys wzrostu zachodniego chrześcijaństwa. Średniowiecze zakończyło się klęską świata feudalnego we Francji, Hiszpanii, Anglii. Szło to jednak w parze z rozwojem takich krajów, jak Niderlandy czy północne Włochy. Wielkie miasta flamandzkie podupadły, ale północnowłoskie: Wenecja, Florencja, Mediolan, Genua, nie straciły nic ze swego znaczenia. Do krajów, które ewoluowały zaliczyć można Polskę, Węgry, Czechy, które były pod wpływem Zachodu. Serbia, Bułgaria i księstwa rumuńskie znajdowały się pod wpływem Bizancjum. Obszary ruskie też były pod wpływem bizantyjskim, ale stanowiły odrębność   w XIV w. Na gruzach panowania mongolskiego uformowały się takie państwa jak: litewskie oraz moskiewskie.
          Scholastyka zaczęła słabnąć i tracić swoją żywotność. Formalność zdominowała scholastykę i stała się uciążliwa (skostniała). Słowo scholastyka zmieniła znaczenie na pejoratywną i stała się synonimem werbalizmu i abstrakcyjnego, oderwanego od życia dogmatu. Na wzrastającej krytyce kostniejącej scholastyki rodziły się nowe koncepcji teologiczne.
          Boecjusz (480–520) tłumacząc na łacinę Isagogę Porfiriusza, przekazał uczonym średniowiecznym problem uniwersaliów w sformułowaniu, które stało się klasyczne. We wstępie do Isagogi Porfiriusz sformułował 3 pytania: czy rodzaje i gatunki istnieją w rzeczywistości, czy tylko w myśli? jeśli istnieją w rzeczywistości, to czy są cielesne, czy niecielesne? jeśli są niecielesne, czy istnieją w rzeczach zmysłowych, czy oddzielnie? Porfiriusz nie odpowiedział na te pytania – stały się one wyzwaniem dla późniejszych uczonych.

Nominalizm pojęciowy – pogląd filozoficzny w średniowiecznym sporze o uniwersalia (powszechniki), odmawiający realnego (poza umysłem i mową ludzką) istnienia pojęć ogólnych (uniwersaliów), uznający je za nazwy, służące jedynie do komunikacji językowej. Istnieją terminy ogólne i/lub abstrakcyjne oraz predykaty (funktator zdaniotwórczy), lecz ani powszechniki, ani idealne, abstrakcyjne obiekty, które im odpowiadają, nie istnieją. Podobnie stoicy twierdzili, że pojęcia mają charakter ogólny, a ich przedmiotem nie są rzeczy materialne.
Filozofia średniowieczna głosząca, że nazwy (łac. nomina) nadawane rzeczom, chociaż bywają przydatne w ich klasyfikowaniu, nie opisują we właściwy sposób rzeczywistości. Każda substancja jest nieodwracalnie indywidualna; nie ma natur wspólnych, a tak zwane powszechniki (pojęcia uniwersalne) istnieją tylko w umyśle.
         W przeciwstawnym poglądzie (realizm pojęciowy) uważa się, że każdemu pojęciu odpowiadają jednostkowe konkretne przedmioty, tzw. desygnaty.
          Zakonnik Roscellin z Compiegne nauczał, że nie istnieje nic poza jednostkowymi rzeczami: nie ma barwy poza barwnymi ciałami ani mądrości poza mądrą duszą. Jego własne przemyślenia doprowadziły go do przekonania, że Bóg to tylko słowo, pusta abstrakcja. Za propagowanie tryteizmu został skazany na synodzie w Soisson w 1092 r.
         Nominalizm w zasadzie zaprzecza obiektywne istnienie, ale w przypadku aniołów i szatana wyraża prawdę obiektywną (wg filozoteizmu są to powszechniki konceptualne). Jak widać nominalizm nie daje oceny jednoznacznej, stąd spór o uniwersalia ciągnął się od wielu stuleci. Pojęcie wygenerowane w umyśle, choć znane, samo w sobie jest tylko znakiem i nie stanowi jeszcze o jego realnym istnieniu.

Oto trzy odpowiedzi na temat koloru czerwonego:
Realista: Czerwień naprawdę istnieje. Róża jest czerwona i jest czerwona naprawdę. Konceptualizm: "Posiadam wrażenie czerwieni, choć czerwień naprawdę nie istnieje". Nominalizm: Kolor tej róży podpada pod termin czerwieni.

Przykład wg powyższej koncepcji, na temat istnienia szatana:
Realista: Szatan naprawdę istnieje. Mówią o nim święte księgi.
Konceptualizm: Szatan jest symbolem zła, nie istnieje własnym istnieniem. Nominalizm: Szatan jest pojęciem konceptualnym, które zostało wykorzystane przez samego Boga (czytaj Pś).

W konceptualizmie, pojęcia realnie nie istnieją, ale w umyśle są czymś więcej niż tylko nazwami.

Wg nominalizmu Trójca (Ojciec, Syn i Duch Święty) opracowana w tradycyjnej teologii Kościoła, jako jedność Boskiej natury jest błędna. Chyba, że przyjmie się istnienie trzech niezależnych bogów (Tryteizm).

Reizm (z języka łacińskiego res - "rzecz"), pogląd filozoficzny, którego twórcą był polski filozof T. Kotarbiński. Wg niego istnieją jedynie konkretne rzeczy (przedmioty, osoby), natomiast pojęcia, zdarzenia, relacje, własności, przeżycia – nie istnieją realnie.

Wilhelm Ockham (ok. 1285-1347) był najsławniejszym przedstawicielem nominalizmu. [Autor słynnej sentencji: Nie należy tworzyć bytów ponad miarę ] Filozofia ta wywarła wpływ na teologię, zwłaszcza na naukę o Bogu, o usprawiedliwieniu i łasce. Przez Gabriela Biela (ok. 1420-1495), który był nauczycielem Marcina Lutra (1482-1546) nominalizm wpłynął także na reformację. Niektóre elementy nominalistyczne można odnaleźć we współczesnej filozofii języka oraz w egzystencjalizmie (Gerald O'Collins SJ, Edward G. Farrugia SJ – Leksykon pojęć teologicznych i kościelnych).

          Debata nad uniwersaliami spowodowała ogromne kontrowersje  w okresie średniowiecza. Rzecz w tym, że nie należy tworzyć idei i szukać prawdy na podstawie tylko etymologii słów i pojęć, ale w oparciu o Prawdę rzeczywistości, która nas otacza. Podobnie nie należy wydobywać prawa przyrody z rozważań jedynie teoretycznych.

sobota, 11 kwietnia 2015

Wielkie postacie średniowiecza


Św. Grzegorz VII (1020–1085) papież, reformator Kościoła.

Ibn Bassal (XI w.) inżynier zastosował on koło zamachowe do gromadzenia energii w pompie wodnej.

Św. Anzelm z Canterbury lub Anzelm z Aosty (1033–1109) duchowny katolicki, benedyktyn, filozof, twórca scholastyki. Znany jest z dowodu na istnienie Boga (doskonały Bóg musi istnieć, bo w przeciwnym razie nie byłby doskonały).

Piotr Abelard, Pierre Abélard (1079–1142) filozof i teolog. Wprowadził metodę scholastyczną do analizy filozoficznej.

Św. Bernard z Clairvaux (1090–1153) zakonnik cysterski, filozof, teolog, twórca spekulatywnej mistyki. Odgrywał dużą rolę polityczną jako propagator, intelektualista i organizator II krucjaty. Przypisuje mu się autorstwo reguły zakonu Templariuszy.

Awerroes (1126–1198) arabki filozof, teolog, polityk, matematyk. Wygnany za nieprawowierne poglądy filozoficzne. Uważał, że jest jedna dusza ludzkości, która jest nieśmiertelna. Twierdził, że prawdy religijne są inną (bardziej dostępną) interpretacją prawd, które odkrywa filozofia, ale nie ma między nimi sprzeczności.

Św. Dominik Guzman  (1170–1221) założyciel Zakonu Kaznodziejskiego (dominikanów). Był wykształcony. Głosił ewangelie, wędrując po terenach południowej Francji, prowadząc teologiczne dysputy z albigensami. Był przewodniczącym trybunału inkwizycji.

Św. Franciszek z Asyżu (1181–1225) założyciel zakonu franciszkanów, mistyk, stygmatyk. Swoim życiem  pokazał na czym polega Miłość Chrystusowa. Był obrazem i naśladowcą Jezusa Chrystusa.

Św. Albert Wielki z Kolonii (1193–1280) dominikanin, teolog, filozof. Połączył filozofię Arystotelesa z teologią katolicką. Łączył wiedzę z wiarą. Nauczyciel Tomasza z Akwinu.

Św. Celestyn V (1209–1296) pierwszy papież, który zrzekł się swego urzędu.

Roger Bacon (1214–1292) filozof, uważany za skrajnego empirystę. Inspirował się pracami islamskich naukowców.

Św. Bonawentura (1217–1274) scholastyk, doktor Kościoła, porównywany do Tomasza z Akwinu. Jego twórczość była przesiąknięta miłością. Jego zdaniem, prawdziwa teologia musi mieć charakter praktyczny, co oznacza, że powinna służyć człowiekowi w jego działaniu i uczyć go miłości do Boga i bliźniego.

Św. Tomasz z Akwinu (1225–1274) filozof, teolog, członek zakonu dominikanów. Doktor Kościoła. Pozostawił po sobie arcydzieła teologiczne. Do końca nie był pewny wyników swoich dociekań teologicznych. Sięgał do najtajniejszych zagadnień teologicznych (zagadnienie istnienia, bytu). Posługiwał się narzędziami logicznymi i rozumem. Rozum poznaje nie tylko rzeczy materialne, ale również Boga, Jego istnienie, Jego własności, Jego działanie. Istnieją jednak prawdy dla rozumu niedostępne, jak Trójca Święta, grzech pierworodny, wcielenie, stworzenie świata w czasie; są to prawdy wiary. Wiele jego poglądów nie wytrzymało próby czasu, ale na swój czas był największym myślicielem.

Rajmund Lull (1232–1315), franciszkanin, teolog, poeta, misjonarz, uważany za pierwotnego wynalazcę kombinatoryki zastosowanej w konstrukcji maszyny logicznej i błogosławiony Kościoła rzymskokatolickiego.

Katarzyna Św. Katarzyna ze Sieny (1347–1380) włoska zakonnica, mistyczka, doktor Kościoła, patronka Europy.