Łączna liczba wyświetleń

czwartek, 28 listopada 2019

Wiara w koncepcji Stwórcy


          Temat cierpienia jest bardzo intrygujący. Teologia głosi, że ma moc oczyszczającą. To tajemnica, którą człowiek nie może zgłębić. Pozostaje tylko omawianie jej owoców. Cierpienie krzyża skutkuje usprawiedliwieniem dusz nie tylko zmarłych post factum, ale od pojawienia się człowieka.  Wraz z narodzinami homo sapiens pojawiła się grzeszność, która stała się naturalnym objawem życia istot rozumnych. Grzech (zło) jest potrzebne do generowania dobra. Nie wszyscy to rozumieją. Jeżeli grzech pochodzi z zamysłu bożego, to  nie może być karane. Cierpienie Jezusa jest po to, aby usprawiedliwiało grzech pochodzący z koncepcji Boga. Do tego odkupienia Bóg Ojciec uruchamia swoje pokłady miłości i miłosierdzia. Cała ta konstrukcja religijna nie pochodzi z ludzkiej koncepcji, a głoszonej ewangelii. Jak pisze św. Paweł: "Oświadczam więc wam, bracia, że głoszona przeze mnie Ewangelia nie jest wymysłem ludzkim" (Ga 1,10).

          Warunkiem Skorzystania z owoców krzyża jest wiara: "człowiek osiąga usprawiedliwienie nie przez wypełnianie Prawa za pomocą uczynków, lecz jedynie przez wiarę w Jezusa Chrystusa, my właśnie uwierzyliśmy w Chrystusa Jezusa, by osiągnąć usprawiedliwienie z wiary w Chrystusa, a nie przez wypełnianie Prawa za pomocą uczynków, jako że przez wypełnianie Prawa za pomocą uczynków nikt nie osiągnie usprawiedliwienia " (Ga 2,16). Można zapytać. Jaką trzeba mieć wiarę, aby była ona skuteczna. Taka wiara rodzi się w najskrytszych czeluściach sumienia. To akceptacja, że istnieje Stwórca i wola spełnienia Jego oczekiwań. Tę wiarę można wzmacniać przez dobre uczynki. One należą do podzbioru wiary. Pomiędzy wiarą a uczynkami istnieje zależność zwrotna. Jedno pomaga drugiemu.  Na koniec u Boga wzbudza się Łaska usprawiedliwienia, która spływa na wiernych. Ona jest tak istotna, że : "Jeżeli zaś usprawiedliwienie dokonuje się przez Prawo, to Chrystus umarł na darmo" (Ga 2,21).

         Na krzyżu fizycznie cierpiał Syn z miłości do ludzi, ale w tej ofierze uczestniczył również Bóg Ojciec. Wygenerowane dobro jest tak wielkie, że wystarcza na zbawienie całej populacji ludzkiej. Zło pochodzące z koncepcji Boga zostało zneutralizowane przez tego samego Autora.



https://zrzutka.pl/z/pawel1949.            

niedziela, 24 listopada 2019

Perełki św. Pawła


          Św. Paweł pisze: "Każdy bowiem już wcześniej zabiera się do własnego jedzenia, i tak się zdarza, że jeden jest głodny, podczas gdy drugi nietrzeźwy" (1 Kor 11,21). Słowa te odnoszą się uczestników wieczerzy Pańskiej. Z tych słów wynika, że niektórzy wierni przychodzili na wieczerze Pańską, aby sobie podjeść i napić.  Wniosek, że na spotkaniach religijnych dostępny był alkohol. Apostoł dalej upomina: "Czyż nie macie domów, aby tam jeść i pić? Czy chcecie znieważać Boże zgromadzenie i zawstydzać tych, którzy nic nie mają?" (1 Kor 11,22).

          Takich perełek obyczajowych jest wiele w pismach świętych.

          Apostoł traktuje kobiety przedmiotowo. Już w wersecie: "To nie mężczyzna powstał z kobiety, lecz kobieta z mężczyzny. Podobnie też mężczyzna nie został stworzony dla kobiety, lecz kobieta dla mężczyzny" (1 Kor 11,8) można odczytać, że Apostoł  przyjął narrację starotestamentalną, która jest w sprzeczności z nauką i ewolucją człowieka. Dalej pisze: "Nie wypada bowiem kobiecie przemawiać na zgromadzeniu" (1 Kor 14,35).  Korzystając z tych słów Pawła można uczynić wiele szkody w pedagogice, zwłaszcza ludzi młodych.  Trudno się dziwić, że kobiety mają trudności w przebiciu się społecznym i zawodowym. Taka katecheza jest szkodliwa. Nie wszystko co uznano za święte zasługuje na dobrą ocenę.



https://zrzutka.pl/z/pawel1949.    

czwartek, 21 listopada 2019

Spojrzenie miłości


          Nie jest prawdą, że cieszą tylko maksymalne emocje (np. orgazm). Jak pisałem,  bardzo ważną rolę odgrywa dotyk (patrz wykład 5.05.2019 r.). Drugim ważnym pragnieniem jest spojrzenie miłości. Osoba zakochana i pragnąca przekazać swoje uczucie zmienia swoje oblicze. Oczy świecą swoją żarliwością, wręcz płoną. Emitują wielką moc pozytywnej energii, która szuka spełnienia się w odbiciu się w oczach ukochanej osoby. Ta odbita moc interferuje i powoduje poczucie szczęścia. Czasem emitowana moc nie spotyka oczekiwanego zwierciadła i ulatuje niespełniona. Pojawia się cierpienie. Spojrzenie gaśnie a serce doznaje bólu. Takie chwile pozostawiają ślad i blizny.

          Takie spojrzenia miłości można zobaczyć w oczach rodziców, dziadków  do dzieci i wnuków. Takim spojrzeniem można obejmować ukochane znaki, sakramenty, a nawet rzeczy. Np. taką miłością otaczam swoje ukochane skrzypce. Szkoda, że nie mam wysokich umiejętności ich  wykorzystania.           Ukochanym spojrzeniem obejmuję dom który zbudowałem, który mogę utracić.

           Spojrzenie miłości można zastąpić spojrzeniem wypływającym z serca. Ono jest niemal niewidoczne i nie tak spektakularne. Najczęściej jest dla innych niewidoczne, zakryte. Często wiąże się z cierpieniem niezrozumienia.  Miłość, którą ma się w sercu nie ma ujścia, nie ma reakcji, odpowiedzi. Taka miłość zżera serce i zostawia blizny.

           Kiedy dochodzą mnie słuchy, że w ośrodkach spokojnej starości wiele osób przywołują swoje dzieci, które żyją już własnym życiem to łzy same spływają po policzkach. Jak te osoby tęsknią?


środa, 20 listopada 2019

Brajkujące ogniwo wiary


          Dla chrześcijan najważniejszym wydarzeniem wiary jest Zmartwychwstanie. Dlaczego ten fakt jest tak skromnie opisany w ewangeliach?
Ewangelista Mateusz, który jest uważany za propagatora teologii chrześcijańskiej napisał na ten temat tylko kilka zdań. Lakonicznie przekazuje przez Zmartwychwstałego pozostawione Apostołom zadanie: "Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego" (Mt 28,19) i zapewnienie, że będzie z nami, aż do skończenia świata (Mt 29,20). Św. Marek jakby powtórzył przekaz Mateusza. Św. Łukasz opisał spotkanie Jezusa z uczniami w drodze do Emaus. Ewangelia Jana przekazuje kilka szczegółów i to wszystko. Jak jest  napisane w końcowym wersecie "Jest ponadto wiele innych rzeczy, których Jezus dokonał, a które, gdyby je szczegółowo opisać, to sądzę, że cały świat nie pomieściłby ksiąg, które by trzeba napisać" (J 21,24). To zapewnienie nie znajduje odniesienia we wszystkich ewangeliach? Ta tajemnica nie znajdzie wytłumaczenia, ale intryguje i popycha do różnych teorii.
           Według mojego wyczucia religijnego, Jezus Zmartwychwstały był inny od Jezusa żywego. Choć był widzialny przez wybranych, to należał już do świata nadprzyrodzonego. Ewangeliści nie znajdowali słów, aby Go i zdarzeń właściwie opisać. Nie radząc sobie z tym problemem ucinali temat lakonicznie.
           Ewangelie napisane w I wieku były cenzurowane przez Kościół przez następne wieki. Może autorytet Kościoła postarał się, aby nie dokończyć doktryny chrześcijańskiej, aby mieć na nią wpływ? Brakuje artefaktów (dowodów), pierwszych egzemplarzy ewangelii. Przez następne wieki odkrywano zakopane niekanoniczne ewangelie (apogryfy). One przekazują więcej szczegółów, ale z przyjętej zasady przez Kościół  nie są wiarygodne.
           Czy Kościół nie przywłaszczył sobie prawa do konstruowania doktryny religijnej, a prawdziwe zdarzenia są tylko ich tłem?
            Obecnie papież Franciszek chce wprowadzić grzech ekologiczny. Dla mnie to retusz tego, co powiedział Jezus w przykazaniu miłości: "Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego" (Mt 22,39). Podobne słowa użyto są w Ewangelii Marka i Łukasza. Św. Paweł sformułował wniosek: "Nikt zaś z nas nie żyje dla siebie i nikt nie umiera dla siebie " (Rz   14,7).


https://zrzutka.pl/z/pawel1949.            

wtorek, 19 listopada 2019

Gdybym nie miał wiary


       Gdybym nie miał wiary, nie miałbym żadnych hamulców i garściami bym korzystał z dobrodziejstw życia. Chęć posiadania i konsumpcji byłby dla mnie jedynym celem. Rozkosz cielesna byłaby mi najbliższa, bo jest naturalnym pragnieniem.
        Wiara wiąże się z wartościami, które związane są z celem ostatecznym – życie wieczne. Istniejący Bóg jest gwarantem ogólnego ładu Świata. On nadaje sens swojego boskiego eksperymentu. Przymioty Boga są granicami, które dla człowieka są celami. Osiągnąć taką, czy inną doskonałość? W zawodach sportowych widać to doskonale. Wywalczyć prymat, osiągnąć cel, zostać zwycięzcą.
        Niepowodzenia życiowe niezależnie jaką mają przyczynę są tylko narzędziami potrzebnymi do wykazania się, kim się jest naprawdę. Pomiędzy bogatym, a biednym nie ma tak wielkiej różnicy. Oboje podlegają prawom losowych (chorobom, przeciwnościami). Zdarza się, że bogaty nie cieszy sie tym co posiada, a biedny cieszy się drobnostką. Kto zważy siłę ich radości?
         Przynaję, że moje utrapienia finansowe zniechęcają mnie do życia. Ulegam depresji, a z drugiej strony cieszę się, że mam okazję wykazać się – "będę walczyć". Do tych słów mam osobistą estymę. Jako dziecko grałem w Starym Teatrze w Krakowie rolę syna Koriolana w dramacie Williama Shakespeare Koriolan.  Tam w krótkiej roli słownej, na scenie, zapewniam ojca (Krzysztofa Chamca)  o swojej determinacji. Już wiele lat temu dostałem znak o czekającym mnie cierpieniu (znalazłem krzyż leżący na drodze, który podniosłem i podjąłem). Wobec tych zdarzeń wszystko jest w porządku. Tak miało być, reszta zależy ode mnie. Ja czuję się kochanym przez Ojca.
        To, że zwracam się z prośbą o wsparcie do innych jest też moim cierpieniem (upokorzeniem), ale jest również próbą ludzkiej empatii. Bóg daje okazję nie tylko mnie.



 

poniedziałek, 18 listopada 2019

Profanum stworzenia


        Słowo profanum odnosi się do wszystkiego, co jest stworzone. Przykładem jest materia, która podlega m. innymi tarciu oraz innym działaniom niszczących. Gdyby materia była wieczna, to by świadczyło, że ma boskie przymioty doskonałości (sacrum). Tak jednak nie jest. Nawet energia pochodzenia bożego rozpływa się do minimalnego poziomu.
        Podobnie jest z człowiekiem. Jest stworzeniem, które podlega grzeszności. Pod tym pojęciem kryją się wszystkie okoliczności związane z życiem, z partykularnymi ludzkimi interesami, chęci posiadania, chęci wyróżniania się nad innymi, rywalizacją, ambicjami. Te mechanizmy są potrzebne do ogólnego rozwoju. Są bodźcami koniecznymi. Dlatego Jezus mówił, że gorszenia muszą przyjść. Grzech pierworodny jest tylko obrazowaniem tego faktu. Niedoskonałość przekazu ma wpływ na dalszą egzegezę biblijną. Skutki tego dochodzą do nas po dzień dzisiejszy.
         Myli się ten, który zarzuca mi chęć zniesławienia Pisma Świętego. Może nadszedł czas, w którym trzeba odrzucić fałszywą bojaźń Stwórcy i ponieść trud odczytania religii chrześcijańskiej o nowa. Zapewniam, że moje spojrzenia są również fascynujące i dla mnie są bliżej Prawdy. Może Bóg czeka na to aggiornamento. Może dlatego daje mi odwagę otwarcie pisać o tym? może filozoteizm jest tę nadzieją nie tylko dla ludzi, a może dla Boga, który pragnie, aby mówić o Nim Prawdę. 
          Od dawna nawołuję do merytorycznej dyskursji. Można to uczynić bez gwałtu, w sposób spokojny, wyważony, nie ubliżając nikomu.  Bóg dał na to przyzwolenie: «Uczyńmy człowieka na Nasz obraz, podobnego Nam. Niech panuje nad rybami morskimi, nad ptactwem powietrznym, nad bydłem, nad ziemią i nad wszystkimi zwierzętami pełzającymi po ziemi!» (Rdz 1,26).
         Na słowa: "Człowiecze! Kimże ty jesteś, byś mógł się spierać z Bogiem?" (Rz 9,20) odpowiem. A kto inny jak nie człowiek może z Bogiem dyskutować. Przykładem był Jakub, który podjął próbę sporu z Bogiem o swoje błogosławieństwo. I według autora księgi Bogu się to spodobało.


niedziela, 17 listopada 2019

Jakuba umiłowałem, a Ezawa miałem w nienawiści


        Wielokrotnie powtarzam, że Stary Testament jak i Nowy nie jest przekazem faktograficznym, a jest obrazowaniem zdarzeń, które zostały odczytane w ludzkich umysłach. Obrazowanie ma swoje prawa (subiektywność). Niesie nie tylko treść ale i emocje autorów, stan wiedzy i trendy epoki.

         Przykładem może być List św. Pawła do Rzymian.  Św. Paweł przedstawia Boga w zwierciadle Istoty, która nie mieści w idei Boga doskonałego, bezwzględnie kochającego i miłosiernego. Przypisuje Bogu działania bezwzględnego Władcy, który kieruje sie swoim widzimisiem. Odnosi się m. innymi do narodzin Ezawa i Jakuba powołując sie na słowa Malachiasza: "Czyż Ezaw nie był bratem Jakuba? - wyrocznia Pana - a Ja [jednak] umiłowałem Jakuba. Ezawa zaś miałem w nienawiści i oddałem góry jego na spustoszenie, a dobytek jego szakalom pustyni" (Ml 1,2n). Sugeruje wrost: "Jakuba umiłowałem, a Ezawa miałem w nienawiści" (Rz 9,13). Swoją nieznajomość Boga tłumaczy: "Człowiecze! Kimże ty jesteś, byś mógł się spierać z Bogiem?" (Rz 9,20). 

        Moim zdaniem, obrazowanie Pawła nie jest doskonałe.  Historia Jakuba i Ezawa opisana w Księdze Rodzaju przekazuje probabilistyczne zasady Świata, losowość zdarzeń, a nie kaprys Boga. Pisanie, że Bóg ma w nienawiści kogokolwiek jest nadużyciem i godzi w dobre imię Boga.

         Św. Paweł reprezentował trendy swojej epoki, w którym królowało nastawienie gnostyczne. Świat był postrzegany jako walkę dobra ze złem. Bóg był władcą na wzór ludzkich królów. Niestety listy Pawłowe zostały przyjęte bezkrytycznie i obowiązują do dnia dzisiejszego. Szkoda.



piątek, 15 listopada 2019

Modlę się, abym wytrwał


        Jakimi zasadami kieruje się Stwórca pomagając człowiekowi w jego życiu doczesnym?

        Należy zgodzić się, że Stwórca cały czas podtrzymuje Świat w jego istnieniu. Do tego obliguje On Sam, dając człowiekowi gwarancję podczas wielokrotnych zawieranych przymierzach (po potopie Rdz 6,18; 9,9, z Abrahamem Rdz15,18 i inne): " I wysłuchał Bóg ich jęku, pamiętał bowiem o swoim przymierzu z Abrahamem, Izaakiem i Jakubem" (Wj 2,24). Do tak ogromnego przedsięwzięcia potrzebna jest nie tylko energia ale cała sfera woli, funkcjonału dobra, miłości. Przeciętna osoba nie koniecznie wie, że w bilansie funkcjonału dobra liczy się każdy ludzki kaprys i grymas na twarzy. Świat wypełniony jest wolą Stwórcy, a także człowieka. Nagromadzone dobro interferuje (nakłada się), dając moc stwórczą i moc podtrzymującą istnienie Świata. Imponderabilia duchowe kształtują działania przyrody. One to mają wpływ na probabilistyką zdarzeń. W jakiś sposób determinują jakość życia. Jak wykazały badania z dziedziny fizyki kwantowej ludzka wola kształtuje prawdopodobieństwo zdarzeń. Świat może być w lepszej lub gorszej kondycji. Mówiąc kolokwialnie, w każdym dniu Słońce świeci inaczej. Niektórzy dostrzegając duchową aurę dnia. Poprzez promienie słoneczne, ciśnienie, temperaturę i innych parametrów można czuć się lepiej albo gorzej. Od ludzi zależy nastrój interakcji między ludzkiej.

         Stwórca czuwa nad Światem. W swej dobroci pragnie ludzkiego szczęścia. Zasady probabilistyczne, losowe, statystyczne rządzą się własnymi regułami, choć wiele zależy od całej populacji ludzkiej. Los który dotyka człowieka jest wyzwaniem. Niekiedy Stwórca ma własne plany wobec niektórych. Dla ludzi są tajemnicą. Na wybranych spoczywa Jego wola, która sugeruje albo wręcz narzuca  ludzkie zachowanie. Tych nazirejczyków (wybrańców, poświęconych) nie zawsze spotyka radość. Najczęściej dane są im zadania do wykonania (Abraham, Samson, Samuel, Saul, Dawid i inni). Nawet ci obdarzeni fortuną wystawieni są na próbę. Kto ma wiele, powinien dzielić sie z tymi, którym brakuje. To jest społeczna zasada współistnienia. Ludzie którzy otrzymują krzyż cierpienia wyznaczeni są do współuczestniczenia w krzyżu Odkupienia Jezusa. Ich cierpienia są budulcem dobrego. Dla tych nagroda czeka w Niebie.

          Cierpienia bezimienne, bezcelowe (biczowanie się) są złem same w sobie. Podobne cierpienia na których nakłada się motywacje,  intencje stają się wielką mocą. Wyjaśnienie tego fenomenu wymaga głębokich studiów psychologicznych, socjologicznych i teologicznych. Kto zgłębił te zagadnienia doznaje spokoju. Nabyta mądrość rekompensuje ich cierpienia.

           Każdy człowiek może w swoim sumieniu rozpoznać ingerencję Boga. Ja jestem tego najlepszym przykładem. Czuję się, że zostałem wystawiony do wielkiej próby wiary. Modlę się, abym wytrwał.

czwartek, 14 listopada 2019

Chęć karania


        Wydaje się logiczne, że Stwórca nie myśli podobnie jak człowiek. Z drugiej strony, człowiek stworzony na Boże podobieństwo otrzymał boskie wzorce, które umieszcone są w jego naturze. Czy z ludzkich zachowań, z jego psychiki i sposobu myślenia można odczytać przymioty Boga?  Wydaje się, że droga rozumowania jest słuszna. Po odrzuceniu wszystkiego, co stanowi owoc profanum można przypisać Bogu. W ludzkim zachowaniu jest chęć karania za złe uczynki jako wynik sprawiedliwości. Każda kara jest odwetem, a ono Bogu nie przystoi. W momencie popełnienia zła powstaje w nim mechanizm destrukcyjny, które go zniszczy. Dlatego to nie Bóg karze, ale samo zło niszczy się samo. Stary Testament pełen jest opisów Boga karzącego. Można to zrozumieć w niedojrzałości dawnych pokoleń. Ta ludzka niedoskonałość i niewiedza widoczna jest również u autorów Nowego Testamentu. Apostoł Paweł pisze: "Albowiem gniew Boży ujawnia się z nieba na wszelką bezbożność i nieprawość tych ludzi, którzy przez nieprawość nakładają prawdzie pęta " (Rz 1,18). Gniew, złość są ludzkimi naturalnymi emocjami. Pojawiają  się z jakiś przyczyn i czemuś służą. Bogu nie można odmówić emocji dobra, miłości, miłosierdzia, ale  gniewu  czy złości?  To po prostu nie uchodzi.
        Dla wiernych Bóg jest uosobieniem wszystkiego co najlepsze i najdoskonalsze. Gdyby tak nie było w Świecie, zapanowałby chaos. Świat stałby sie teatrem bogów wymyślonych, tak jak widać to w religiach pogańskich.
         Bóg jest sprawiedliwy nie do wydawania wyroków, ale do ocen etycznych. Złe uczynki poddawane są osądowi Miłości. Nad tym, przejawia się Boże Miłosierdzie, które lituje się nad każdym. Miłosierdzie jest darem Łaski. Jest owocem Odkupieńczej śmierci Jezusa Chrystusa.
         Człowiek jest stworzony na Boże podobieństwo, ale ograniczone profanum stworzenia umieszczony jest poza boskimi paradygmatami. Tylko przez niezwykłość życia i w połączeniu z wolą Bożą może sie wznieść ponad profanum. I tego życzę wszystkim czytelnikom.



wtorek, 12 listopada 2019

Święte obcowanie


        W czasie moich kontemplacji miałem wrażenie, że ujawniła mi się wyrazista tajemnica związana ze śmiercią, poniekąd wszystkim znana. W chwili śmierci dusza ludzka w sposób płynny odchodzi od ciała, ale pozostaje w bliskości. Mówiąc w sposób ludzki musi się przyzwyczaić do nowej sytuacji. Przede wszystkim odczuwa wielką ulgę od słabości swojego ciała. Dla osób chorych i cierpiących jest to znaczące. Ból znika. Dusza czuje się tak, jak się czuła w najlepszym momencie swojego życia. Wiek nie ogrywa tu żadnej roli. Nawet dla zmarłych dzieci nie ma to znaczenia. Można powiedzieć, że śmierć, choć czasem na skutek gwałtownego wypadku, jest łagodnym przejściem do świata nadprzyrodzonego.  Trzeba zachować wstrzemięźliwość w słowach, bo można sprawić przykrość osobie odchodzącej. Dusza jest świadoma, że pozostawia rodzinę w bólu i rozpaczy. Jest jej przykro, ale zaczyna odczuwać głód Boga. Jest to naturalne, bo Bóg zaszczepił w człowieku pragnienie swego istnienia. Kluczem do Boga jest stan duszy ludzkiej. Nie ma tu żadnej kary. Dusza ludzka może połączyć się z Bogiem jak będzie do tego zdolna. W przestrzeni rzeczywistej zaczyna się okres oczyszczający. Dusza ludzka musi przebywać poza niebem, aż do oczyszczenia i to jest czyściec. Największym cierpieniem jest niespełniane pragnienie bycia z Bogiem, tęsknota. Cierpienie ma znaczenie oczyszczające. Od spraw doczesnych dusza nabiera dystansu. Silniejsza jest nadzieja bycia z samą Miłością. W czasie oczyszczającym przez cierpienie dusza zdaje sobie sprawę ze swoich uczynków za życia. Dochodzi poczucie wstydu. Świadomość całego swojego życia i swoich grzesznych dokonań staje się torturą. Niekiedy Bóg dopuszcza duszę do aktów niezwykłych i do kontaktów z żyjącymi (święte obcowanie). Dusze zmarłe mogą czynić wiele dobra, ale dla innych. Dla siebie nie mają takiej możliwości. Dusze mogą być przetrzymywane w przestrzeni rzeczywistej przez niezałatwione sprawy. Rodzina, bliscy nie powinny je zatrzymywać swoją miłością, tęsknotą ale ułatwić im spotkanie z Bogiem.  Jak dusza zostaje w znacznym stopniu oczyszczona może połączyć ze Bogiem. Miłosierdzie Boga niweluje pozostałe niedoskonałości.

           Osoby połączeni z Bogiem wiedzą jaka jest różnica między światem nadprzyrodzonym, a rzeczywistym. Tę mądrość nie mogą przekazać, bo dzieli ich  inny wymiar. Ludzie nie są w stanie stworzyć odpowiednich pojęć do opisu tego co nie doświadczają. Podejmowane próby stają się najczęściej karykaturą prawdy.

Polecam wpis z 20.09.2018 na podobny temat.

poniedziałek, 11 listopada 2019

Na służbie u Boga


          Kiedy Paweł z Barnabą wracali do Jerozolimy opowiadali: "jak wielkich cudów i znaków dokonał Bóg przez nich wśród pogan" (Dz 15,12). Tym samym przyznawali, że Bóg dokonywał cudów przez nich (przez człowieka). Nie jest to coś niezwykłego. Materię najlepiej jest zmieniać materią. Człowiek jest tylko narzędziem Boga. Nie zawsze intencją człowieka jest pomagać Bogu. Niejednokrotnie czyni to bezwiednie. Osoba inteligentna powinna wyciągać  z takim przypadków wnioski. Bóg potrzebuje pomocy. Czy nie jest dobrze służyć Bogu z podobną intencją. Wola człowieka łączy się z wolą Stwórcy i powstaje nowa jakość. Takie poczucie wspólnego dobra miał Apostoł Piotr. Jak mówił: "Wiecie, bracia, że Bóg już dawno wybrał mnie spośród was, aby z moich ust poganie usłyszeli słowa Ewangelii i uwierzyli " (Dz 15,7). Osoby mający dobrą wolę oddają się służbie Bogu, a On wykorzystuje ich do czynienia dobra. Łaska Boga spływa przez nich do wybranego przez Boga celu. Dobro to nie tylko darowana materia. Z tym faktem wiąże się intencja, uczucie, myśl które są wartościami nadprzyrodzonymi. One są budulcem funkcjonału dobra.  Z tego samego zbudowany jest cały świat i jest podtrzymywany w swoim istnieniu. Funkcjonał dobra jest tak potężnym narzędziem. trudno doszukiwać się jego źródła w człowieku. Człowiek może swoją wolą, intencją wspomagać działania Stwórcy.
          Za każdą pomoc niesioną mi przez człowieka dziękuję przede wszystkim Bogu. Słudze Boga (aniołowi) zazdroszczę, że miał taką możliwość. Każdy kto ma wolę pomagania innym zatrudnia się na boską posadę. To nie tylko zaszczyt, ale wynagrodzenie. Warto zbijać sobie kapitał dobrych uczynków. Tylko to co nadprzyrodzone można zabrać ze sobą. Jezus zabrał ze sobą kapitał Odkupieńczy, którzy starcza na zbawienie całej ludzkiej populacji. W tym można zobaczyć siłę i znaczenie dobra.
           To co od człowieka pochodzi, to słowo, które rodzi się w jego umyśle. Słowem można wzmacniać drugiego człowieka, nieść ukojenie, spokój. Dobro wynikające ze słów "wymusza" na Stwórcy generowanie funkcjonału dobra. Godna podziwu jest współpraca istoty stworzonej ze swoim Stwórcą. On wyposażył człowieka w boskie mechanizmy i dlatego człowieka nazwał swoim dzieckiem. Jak mówi PŚ, jak dzieckiem to i dziedzicem. Człowiek nie zna jeszcze owoców tej nobilitacji. Jakie plany ma Stwórca względem swoich stworzeń jest tajemnicą. Można tylko mieć nadzieję, że wiernego czeka wielka nagroda.

niedziela, 10 listopada 2019

Czym jest komunia?


            W mediach ukazało się stwierdzenie niektórych biskupów, że komunia jest prawdziwym ciałem Chrystusa. Mnie uczono, że jest sakramentem, czyli widzialnym znakiem niewidzialnej łaski. Pojęcie sakramentu po to wprowadzono, aby się nim posługiwać.  Eucharystia to sakrament, czyli znak ciała i krwi Chrystusa. Chłopiec chowający komunię do kieszeni chował znak ciała i krwi Chrystusa, czyli substancję materialną o przymiotach (paradygmatach) ciała i krwi Chrystusa. Za czasów Jezusa podobną rolę odgrywały chleb i wino po ich uświęceniu. Cuda eucharystyczne które się zdarzają są cudami znaku, np. komunia z ociekającą krwią. Jeżeli badania ociekającej krwi wskazywały grupę AB to też można odczytywać, że była to grupa znaku. Podobne badania wykazały badanie krwi z całunu.  Wszystkie relikwie grobu Pańskiego znamionuje właśnie charakterystyczna grupa krwi AB. Skoro Jezus Chrystus jest Żydem, to ta grupa krwi była bardzo popularna w Palestynie za jego czasów. W naszych europejskich nacjach jest dosyć rzadka. Ślady grupy krwi AB na Całunie Turyńskim pokrywają się z tymi, które są na relikwii hostii w Sokółce i fragmentu serca w Lanciano, na chuście z Manopello. Profesor Zbigniew Treppa z Uniwersytetu Gdańskiego po zbadaniu eucharystii w Sokółce ogłosił:  "Nie ma wątpliwości w jego powstanie, prawdziwość. Tam jest umiłowanie Eucharystii, znam to ze świadectw mieszkańców. Pan Jezus potwierdził tam swoją obecność hostią z fragmentem mięśnia sercowego. Bóg nam się ukazuje, chce być nam jeszcze bardziej bliski. Mówi do nas współczesnym językiem, że Jego zmartwychwstanie jest ciągle aktualne – On nam to mówi w dynamiczny sposób, namacalnie. My domagamy się znaków zmartwychwstania i je dostajemy. Naukowcy to potwierdzają". Ciekawe, że relikwie posiadające rzeczywistą pozostałość materialną (ślady krwi) nie są uznane za sakramenty.

sobota, 9 listopada 2019

Akceptacja przez negację


           W wielu językach przyjęła sie akceptacja przez negację. Mówi się. "Nie sposób cię nie kochać". Co podkreśla uczucie kochania. W języku francuskim w zasadach jezykowych mówi się: Je n'attendais que vous, Co w tłumaczeniu literalnym znaczy : "Ja jak nie czekałem na was". Zdanie to tłumaczy się "Czekałem na Ciebie".  Negacja (zaprzeczenie) przyjmuję rolę akceptacji (afirmacji).
           Mówi się "wątpię, więc myślę". Z procesu zwątpienia wyciąga się wniosek pozytywny.  Bardzo często negacja np. rządów doprowadziła do zmiany poglądów. Ruch hippisów  z drugiej połowy lat 60-tych i początku lat 70 ubiegłego stulecia zmienił stare nastawienia, hipokryzję, normy przymusów, zakazów, konwencji ubioru, własności prywatnej (życie w komunie)  i utorował drogę nowej awangardzie zasad społecznych opartych na konsumpcji, rywalizacji i w materializmie. Zainspirował specyficzny gatunek mody.
          Nasz śpiewak Michał Szpak jest konsekwentny w swoim stylu, ubiorze, w długich włosach. Na szczęście zyskał aprobatę społeczną, tak jak niegdyś Czesław Niemen.
          Erik Satie wyszedł od negacji tradycji romantycznej, atakował Wagnera, nawoływał do jasności i prostoty środków, utorował drogę Debussy'emu. W 1918 dał początek Grupie Sześciu (les Six). Negując ma się okazję usłyszeć nową myśl, która może zainspirować do tworzenia nowych idei. 
          Jezus był znakiem sprzeciwu do religii judaistycznej. Krytykował życie kapłanów, faryzeuszy i ich hipokryzję.
          Dziecko sprzeciwiające się rodziców wykazuję inteligencję, osobowość i zdolność do samodzielnego myślenia. To dobry znak, który nie zawsze jest właściwie rozumiany przez władczych i uznających się za mądrych i wszystko wiedzących rodziców. Mój wnuczek nie raz zaskoczył mnie sposobem swego myślenia. Nie wstydzę się powiedzieć, że nie raz dał mi swoistą nauczkę. Nieskomplikowany sposób myślenia dziecka jest czyste i niezaburzone intencjonalnie. Widać to, jak dziecko opowiada o zaistniałych zdarzeniach, np. "dziadziu powiedział brzydkie słowo". Często rodzice robią mu remprymendę (upomnienia), aby nie skarżył. To błąd.
          Negacja jest zjawiskiem pozytywnym. Podobnie grzech może być inspiracją do czynienia dobra. Zasady ustalone przez Stwórcę w życiu człowieka (istnienie grzeszności), nawet te gorszące mogą być światłem dla myślących.

czwartek, 7 listopada 2019

I am in urgent need, j'ai un besoin urgent, estoy en necesidad urgente


I am in urgent need
        
           If my lectures on the blog for 9 years have not warmed your heart, it means that they were not worth much. Now I am in urgent need. Please help.


J'ai un besoin urgent
        
           Si mes conférences sur le blog depuis 9 ans ne vous ont pas réchauffé le cœur, cela signifie qu'elles ne valaient pas grand chose. Maintenant, j'ai un besoin urgent. S'il vous plaît aider.


Estoy en necesidad urgente
        
           Si mis conferencias en el blog durante 9 años no te han calentado el corazón, significa que no valen mucho. Ahora tengo una necesidad urgente. Por favor ayuda
https://zrzutka.pl/z/pawel1949

wtorek, 5 listopada 2019

Człowiek tylko odczytuje Jego istnienie


Post z 5.11.2019 roku.
         Na poziomie kwantowym nie można poznać rzeczywistości. Dowiodły tego badania światowych naukowców. Na płaszczyźnie matematycznym rozstrzygnął to irlandzki fizyk  John Stewart Bell (1928 – 1990) swoją wypracowaną nierównością (patrz literatura fachowa). Jego twierdzenie: "Żadna lokalna  teoria zmiennych ukrytych nie może opisać wszystkich zjawisk mechaniki kwantowej". Bell sformułował to twierdzenie w 1964 roku w pracy „On the Einstein Podolsky Rosen paradox”. Tym samym rozstrzygnął spór, których sie toczył pomiędzy Albertem Einsteinem a Nielsem Bohrem, przyznając rację temu ostatniemu. Albert Einstein do końca życia nie mógł się pogodzić z faktem, że fizyka kwantowa nie spełnia racjonalnego podejścia. Bronił się stwierdzeniem: "księżyc i tak istnieje jak na niego nie patrzymy". Fizyka kwantowa tej pewności nie daje. Fizyka kwantowa nie poddaje się logice, do której świat jest przyzwyczajony.

           Natura rzeczywistości jest ukryta w fizyce kwantowej. Jej stwierdzenia są trudne do przyjęcia, a jednak nauka je potwierdza. Czy można wnioski fizyki kwantowej przełożyć na świat nadprzyrodzony. Nie wszystkie. Według fizyki kwantowej rzeczywistość wtedy istnieje jak się ją bada. Według tej tezy Bóg istniałby tylko wtedy, gdy Bogiem się zajmuje.  Natomiast nieokreśloność najmniejszych cząstek materii pokrywa się nieokreślonością bytów duchowych.

          Teoria splątania bardziej jest wyczuwalna w przestrzeni duchowej niż materialnej. Rzecz w tym, że nie obowiązuje tu postulat Einsteina o granicy prędkości (prędkość obiektów materialnych nie może być większa niż prędkość światła). W świecie duchowym, jak i w splątaniu przekaz informacji odbywa się natychmiast.

            W świecie rzeczywistym można zobaczyć strumień elektronów w łuku elektrycznym, błyskawicy, w promieniowaniu katodowym, ale właściwości falowe jednego elektronu nie można zobaczyć bezpośrednio. W wyniku badań zachowuje się fala (w doświadczeniu wielokrotnego przesyłania pojedynczego elektronu przez dwie szczeliny). Po wielokrotnym powtarzaniu doświadczenia na ekranie  zarysują się prążki interferencyjne.

            Nauka zbliżyła nas do prawdy nieokreśloności rzeczywistości w jej najgłębszej strukturze. Świat jest tylko złudzeniem jak przewidywał pogląd filozoficzny o nazwie solipsyzm: głoszący, że "istnieje tylko jednostkowy podmiot poznający, cała zaś rzeczywistość jest jedynie zbiorem jego subiektywnych wrażeń – wszystkie obiekty, ludzie, etc., których doświadcza jednostka, są tylko częściami jej umysłu".

            Podobnym poglądem jest materialistyczny agnostycyzm, mówiący, że nic poza umysłem jednostki nie może być absolutnie udowodnione; wszystko inne może być po prostu iluzją, wyobraźnią lub czymkolwiek mającym miejsce (egzystującym) w obrębie umysłu danej osoby.

          Osoby wierzące muszą szukać Boga w sobie. Wtedy jest na pewno, zgodnie ze słowami Boga samego: "Jestem, który Jestem" (Wj 3,14). A ja tylko dopowiem, że największym cudem Boga jest to, że Bóg powstający w umysłach i w sercach ludzi jest Bogiem na prawdę istniejącym i jest Bogiem prawdziwym. Człowiek tylko odczytuje Jego istnienie.


https://zrzutka.pl/z/pawel1949

piątek, 1 listopada 2019

Dzień Wszystkich Świętych


          Każdy rodzący się człowiek jest powołany do świętości. Na wstępie otrzymuje carte blanche (czystą kartę), na której zapisywane są jego działania, dobre i złe. Od człowieka zależy jaka treść zostanie w niej zapisana. Nie wszyscy dostają podobne talenty (bo świat byłby nudny w swojej jednorodności) , ale każdy otrzymuje wolną wolę, którą może rozporządzać dowolne w sytuacjach korzystnych i niekorzystnych. Po ludzku można dopatrywać się tu braku sprawiedliwości nierównego startu, ale nie odważę się podważać boskich koncepcji. Ludzki los musimy przyjmować jako narzucone zadanie. Rozliczani będziemy z tego, jak podeszliśmy do poszczególnych zadań, czy wykazaliśmy się odwagą, cierpliwością, intencją, estymą. Każdy ma okazje być wielkim.

           Na początku życia wszyscy jesteśmy świeci. Za życia ten kapitał jest tracony.  Pozostają święci ci, którzy wykazali się wytrwałością w dobrym życiu.

Niektórzy nigdy nie zostaną nawet zauważeni w swej świętości. Nie zmienia to faktu, że między nami żyją święci. Na ołtarze trafiają zwykle jednostki rozpoznawalne. Należy pamiętać, że święci ogłoszeni przez Kościół mają tylko publiczną etykietę. Liczy się to co widzi Stwórca. On ma wgląd do ludzkich sumień. Przed Nim nie można nic ukryć, bo On jest w nas. Wielu oficjalnych świętych mają wiele na swoim sumieniu. Sprawiedliwy musi rozeznać, co wartościowego wnosi dana osoba. Jestem ciekaw, jak postrzegana  jest błogosławiona wina Judasza? Czy nasz papież, który wiele zaniedbał w swojej posłudze watykańskiej cieszy się swoją świętością? Jak jest postrzegana cicha i nierozpoznawalna osóbka, która swoje życie poświęciła tylko dobru rodzinie.

         Święto Wszystkich Świętych, jest świętem nas wszystkich. Piotr po wskrzeszeniu Tabity (Gazelę) podał jej rękę, podniósł ją i : "Zawołał świętych" (Dz Ap. 9,41), to znaczy jej rodzinę.  
         Każdy w swoim życiu ma takie chwile, że zasługuję na ten zaszczyt. Kościół chrześcijański poucza, że święty znaczy też wierny (słownik w NT). Idąc na cmentarze pamiętać należy, że idziemy do swoich bliskich, którzy zakończyli swoją drogę życia. Oni nie mogąc już nic uczynić dla siebie. W nas ich nadzieja. Pomódlmy się za nich za ich zbawienie.