Łączna liczba wyświetleń

niedziela, 23 sierpnia 2020

Inni


          Po zapoznaniu się z wiadomościami płynącymi z wielu stron świata nabyłem wiedzę, że na świecie jest bardzo dużo ludzi powszechnie uważanych za "innych". Niektórzy użyliby brzydkich określeń: pedały, dewianci, nienormalni, dziwni, odbiegających od normy. Idąc tym tropem do "innych" zaliczyłby też leworęcznych, murzynów, skośnookich, wielkich i karłowatych. Ilość ludzi "dziwnych" jest tak wiele, że suponują tezę, że Stwórca ma względnie nich swoje koncepcje. Nie dziwię się, że oni ubiegają się o swoje prawa. Z ich perspektywy to "normalni" są "nienormalni".  Te przeciwieństwa wymuszają tolerancję względem innych. Historia pokazała, że rasizm, ksenofobia, homofobia i inne fobie prowadzą do pogardy, faszyzmu i innych nieetycznych zachowań.

          Tolerancja, przynajmniej moja, ma jednak swoje granice. Wieść o tym, że Watykan jest generalnie siedliskiem homoseksualistów mną wstrząsnęła. Książka ostatnio wydana "Sodoma" autora Frederici Martela jest pełna danych faktograficznych).  Nie mam nic do ich orientacji seksualnej, ale niepokoi mnie hipokryzja Kościoła. Pedofilia i jej odmiany są zbrodnią wobec dzieci i to nie podlega tolerancji.  Ściganie tych dewiantów uważam za słuszne. Nie sądzę, aby Watykan czynił coś na swoją szkodę. Możemy o tym zapomnieć.

           Nie korzystam już ze spowiedzi usznej, bo wydaje mi się niesmaczne zdawanie sprawozdania ze swoich uczynków kapłanom, którzy ulegają podobnym pokusom. Spowiedź przed samym Bogiem, w zaciszu swojego duchowego sanktuarium jest prawdziwsza i szczera.

          Boli mnie nagonka władzy na  osoby LGBT, która sama składa się z tych przedstawicieli. Tylko naiwni i ślepi nie potrafią wskazać ich palcem. Publiczna bogobojność przedstawicieli władzy wydaje mi się nieuczciwa i naganna. Widok jej na klęczkach uważam za naigrywanie się z Boga.

niedziela, 16 sierpnia 2020

Wiedza na służbie wiary


          Religia należy do kultury, która opiera się na odczuciach, emocjach, przeżyciach duchowych. Jest potrzebna w życiu człowieka, bo człowiek nie może być tylko sprawcą zdarzeń fizycznych. Religia może spełniać oczekiwania. W większości jest ona narzucana przez rodziców, środowisko w którym się żyje. W wieku dorosłym następuje ocena tych wartości. Dochodzi do akceptacji, ale i do buntu. Człowiek zdolny w umyśle zdobywa wiedzę, analizuje, ocenia przedmiot wiary. Stwórca wstrzymuje swoje pełne katalektyczne Objawienie. Dlaczego? Tę tajemnicę człowiek jeszcze nie rozszyfrował. Może za tym kryje się wielka mądrość?  Póki co, człowiek musi sobie radzić sam. Na szczęście Stwórca pozwala człowiekowi poznawać swoje dzieła. Są one pełne treści poznawczych. Przez te ludzkie możliwości powstało wiele religii, które ujawniają wspólnie istnienie Przyczyny sprawczej. Autorem religii jest człowiek. To jest jego punkt widzenia.
          Korzystając z otrzymanej wolności  próbuję stwarzać własny obraz przestrzeni wiary. Wiara bez zrozumienia nie jest rozsądna. Należy na czymś się oprzeć. Dla mnie pomocna jest logika. To ona doprowadziła mnie do przekonania, że Stwórca musi istnieć. Z niej wynika, że Stwórca musi być ponad własne stworzenia, z zewnątrz. Wiem, że istoty z niższego poziomu nigdy nie poznają do końca istot z poziomu wyższego, zewnętrznego. Nastąpiła by logiczna sprzeczność.
          Treść religijna doktryny wiary zależy od zdolności założycieli. Oni to przez dar dany przez Boga  odczytują Prawdy zapisane w sercach i w sumieniach. Prawda jest jedna, ale przez różne zdolności interpretacyjne może mieć wiele twarzy, wizerunków. Każdy ma inny odcień Prawdy, każdy może mieć własne odczucia i relację z Bogiem.
          Proszę nie dziwić się, że marzy mi się taka religia  która nie opierałaby się na wierze, ale wiedzy z elementami wiary, które by były tylko jej uzupełnieniem. Ślepa wiara jest  infantylna i taka mnie nie interesuje. Marzę, aby w Kościele katolickim nastąpiła szeroko pojęta reinterpretacja tego co stanowi jej doktrynę. Aby odrzucono to, co jest legendarne, fałszywe i infantylne. Aby oparto się na dostępnej wiedzy, logice i zdrowym rozsądku.          
          Kościoły chrześcijańskie wprowadziły do treści wiary postać Syna Bożego Jezusa Chrystusa. Ta Postać jest podmiotem i przedmiotem wiary. Z punktu widzenia racjonalnego Jezus jest świadkiem sam dla siebie. Oparto się na Jego przekazie. Doktryna chrześcijańska powiązała ze sobą różne fakty, zdarzenia, przekazy i podała do wierzenia, że Jezus Chrystus jest Synem Bożym. To stwierdzenie jest miarodajne wobec koncepcji teologicznej, że każdy człowiek jest synem bożym. Moc odkupieńcza Jezusa jest zgodna z filozofią dobra jako funkcjonału, o którym wielokrotnie pisałem. Funkcjonał jest to istniejący samodzielnie przymiot bytu. Tylko z tych dwóch przesłanek, a istnieje ich wiele więcej, można uznawać Jezusa jako Syna Bożego z Jego boskimi przymiotami. Jezus Chrystus jest obrazem Boga. Podobnie można przyjąć, że postać z całunu spełnia tę samą rolę, mimo kontrowersji faktograficznych. Religia monoteistyczna została ubogacona nową treścią. Pozwala ona na przybliżenie Boga do człowieka. Przez Chrystusa Bóg staje się człowiekowi bliższy. Pytanie, czy ta mądrość pochodzi od Boga samego, czy jest dziełem ludzkim pozostaje przedmiotem wiary. Dla mnie, przez Jego atrybuty, przymioty pozostaje mi bliski jak sam Bóg-Ociec. Ważne jest dla mnie, że Jezusa Chrystusa zaakceptowałem w tej idei. To co przekazał, przyjmuję za Prawdę, bo jest ona logicznie poprawna. Przez pojęcie Aktu działającego akceptuje Jego Boskość. Jezus przekazał wiedzę wlaną, którą otrzymał od Boga. Jeżeli się mylę co do faktów, to z nie mojej winy. Taki obraz mam w swoim sercu i to się dla mnie liczy.
           Dopuszczam prawdę o preegzystencji Jezusa tylko  przez zgrabne pojęcie Aktu działającego, w którym zaszyta jest wieczność istnienia.
           Wiele elementów głoszonej doktryny wiary odrzucam. Przypisywanie Bogu słów (przytaczanych w Biblii), które nie przekazał jawnie traktuję jako nadużycie. Boga nie można wykorzystywać do ludzkich poglądów, to niegodziwość, a wręcz Jego obrażanie.
           Nie przekonują mnie opowieści o aniołach, szatanie, objawienia Maryjne,  samorództwo Maryjne, czy Niepokalane poczęcie Maryi. Traktuje je jako ozdobniki parafialne.
           Współczuję fundamentalistom  i zacietrzewionym wyznawcom wiary. Z tego może wyniknąć wiele niepokojów społecznych.

sobota, 15 sierpnia 2020

Ciągnie swój do swego


         Dla mnie Jarosław Kaczyński jest przykładem osoby, która zaprzepaściła cały swój dorobek polityczny i własne życie. Nie sądzę aby w jesieni życia mógł  naprawić swój wizerunek. Kiedykolwiek pokazywał się publicznie ciążyły na nim złe opinie. Przestrzegał przed nim nawet jego własny ojciec. Lech Wałęsa poznał go bliżej i ma dużo do powiedzenia. Dokumenty świadczą przeciwko niemu (przebieg jego edukacji, współpraca z SB, działalność polityczna). J.K jest okropnie zakompleksiony i choruje na manię wielkości (zdaje mu się, że jest nowym Piłsudskim, napisała o nim pisarka Manuela Gretkowska). Podobne urojenia ma wielu jego kompanów (np. Antoni Macierewicz ze swoimi smoleńskimi stwierdzeniami).
         W sumie Jarosław Kaczyński prezentuje się jako zły człowiek. Czy historia musi się sprawdzać, że na wierzch wypływają wprzódy same nieczystości. Dziwię, się, że tak wielu Polaków mu zaufało. Może to nie najlepiej świadczy o polskim narodzie. Swój ciągnie do swego. Może większość Polaków ma podobne skłonności i przymioty. Dla mnie to obca moralność i ideologia.
         Ostatnio były prezydent J. Kwaśniewski skręca w stronę ideologii PIS. Jak powiedział, że on sam nie broniłby Margot i źle ocenia ruch LGBT. Nie rozumie i  nie przyjmuje, że to też są ludzie, nasi rodacy, sąsiedzi.
          Jarosław Kaczyński wzbudza mój podziw w negacji. To geniusz w manipulacji ludzkimi emocjami. Rozbroił państwowy system demokratyczny w ciągu kilku lat, podporządkował sobie wszystkie organa władzy. Zna sposoby uzależnienia sobie ludzi. Wszystko czyni "według prawa i sprawiedliwości". W tym dopatruję jego ogromny cynizm, hipokryzję i złą wolę. Jego "geniusz" uzależnił nawet taką, zdawałoby się nienaruszalną instytucję, jaką jest Kościół. Jego postawa religijna jest farsą. Na każdym kroku obraża to, co dla wielu jest święte. Wykorzystuje divinum i sacrum dla swoich partykularnych celów. Jego działalność obrazuje jak rozchodzi się zło. Małymi kroczkami można zbudować system totalitarny, zawładnąć państwem, zniszczyć jego wartości.
          Zasłużył on na potomny pomnik w przykładzie tych, co leżą w magazynach niechlubnej historii. Jest on moim rówieśnikiem i pal go sześć. Niewiele nam zostało, ale jak zapiszą się w historii ci, którzy mu sprzyjają?  Kiedy otrząsną się z tej demagogii i sekty politycznej. Kiedy zrozumieją, że nasz kraj jest przez Boga umiłowany. To zaufanie można jednak utracić.
          Kard. Dziwisz nawołuje do pojednania, ale nie rozumie, ile sam narobił zła na arenie życia kościoła i państwa polskiego. On i wielu jemu podobni, jak np. arcybiskup S. Leszek  Głódź  są zgorszeniem dla wiernych. Jak ujawnił ks. Isakowicz-Zaleski podejrzanej orientacji jest sam Kardynał Dziwisz. Kardynał mieszka z diakonem z Włoch. Zajmują całą kamienicę.  Ks. Isakowicz dziwi się, że na czele krucjaty anty LGBT stoją sami homoseksualiści? ? Kaczyński, Dziwisz.... (Isakowicz-Zaleski. Po za tym Kardynał Dziwisz jest masonem na 33 stopniu loży Eliseo. Mam w nosie jego orientację seksualną, ale zgorszony jestem jego hipokryzją. Włosy stają dęba.
         Zastanawiający jest fakt, że tajemnice Poliszynela są ogólnie znane, i nikt nie robi z nimi porządku? Jawne nadużycia są tylko mało znaczącymi informacjami. O zgrozo!

piątek, 14 sierpnia 2020

Oprawcy


          Dla mnie w służbach porządkowych jest wielu oprawców. Władzę, którą otrzymują w połączeniu z własnymi skłonnościami tworzą materiał zapalny zmierzający do rozładowania własnych negatywnych napięć psychicznych.  Nigdy milicji, czy policji nie ufałem, choć zachowuję w pamięci również ich właściwe i adekwatne zachowania. Winę za ich nieetyczne zachowania ponoszą ich dowódcy. Oni to uważają, że posłuszeństwo wobec władzy jest służbową cnotą niezależnie, czy ustalane prawa są etyczne, czy nie.

           Obecnie mamy przykład z Białorusi. Pobici i skatowani obywatele, którzy są tylko godnie żyć. Takim oprawcom należy się globalny i międzynarodowy sprzeciw.

           Zamieszanie wokół tęczy jest tematem zastępczym. Gdyby pozostawić tę sprawę swojego biegowi, to zamieszanie samo by się wyciszyło. Na dobrą sprawę tęcza jest znakiem przymierza z Bogiem i w kraju religijnym, jakim jest Polska nie może być inaczej interpretowana.  Sprzeciw władz ją ośmiesza.

           Polska jest przykładem totalnej hipokryzji. Według wyznawanej religii powinna być przykładem cnót chrześcijańskich, a kim jest?

           Władza manifestuje swoją przynależność, ale nie do wartości Kościoła Chrystusowego, a karykatury kościoła.

          Żal mi nowego pokolenia, bo ja w swoim długim życiu doznałem i pięknych chwil związanych z Kościołem. Żyłem nim, uczestniczyłem aktywnie w życiu kapłanów, kochałem ich i szanowałem. Dzisiaj pozostały tylko niedobitki, którym mogę ufać.   Młodzież nie ma wzorców. Hierarchia kościelna jest skompromitowana. Kościół jako instytucja stała się ostoją zła. Jak ktoś napisał nowa Sodoma i Gomora.

          Czy władza nie kuma, że historia wystawi im nienajlepszą opinię? Przyszłe pokolenia będą uczyć się, jak nie powinno się ustalać prawa. Przykłady będą brane z obecnej historii Polski. Ustawy bezkarności władz, to kuriozum światowy i przykład zgorszenia. Dla mnie dzisiejsza władza jest gorsza od władz PRL. Na szczęście wierzę w to, że zło samo się zniszczy.

          Przeczuwam, że powstanie wiele filmów i literatury opisujących to co się dzieje obecnie w Polce. Amen.

czwartek, 13 sierpnia 2020

Abraham jako Iluminator


          Świat zna niewielu iluminatów, którzy zmienili punkt widzenia świata. Do takich odkrywców należał Mikołaj Kopernik, który zmienił pogląd na budowę układu planetarnego: "Wstrzymał Słońce, a poruszył Ziemię". Albert Einstein, który stworzył teorię względności. Fizycy kwantowi, którzy fizykę klasyczną ubogacili o fizykę kwantową. Do wielkich iluminantów należy zaliczyć myśliciela pochodzącego z narodu semickiego, który ozdobiony został przymiotami i zdarzeniami historycznymi pochodzącymi z narodów ościennych.  Mam na myśli Abrahama. Niezależnie od przypisywanych mu legendarnych przymiotów jest faktem, że reprezentuje on pierwszego człowieka, który odczytał ze Stanu Prawdy, że Świat ma jednego Boga Stwórcę. Można mniemać, że tok jego rozumowania był taki. Jeżeli było wiele bogów, to naturalną rzeczą jest przyjąć, że jeden z nich był najważniejszy. Ten najważniejszy nie potrzebuje mniejszych bogów, bo posiada absolutną moc stwórczą. Idąc podobnym rozumowaniem zdał sobie sprawę o jedności Boga. Ta myśl była absolutnym przełomem religijnym. Powstała religia monoteistyczna. Jej idea była na tyle mocna i przekonywująca, że wyparła poglądy politeistyczne i zapanowała w świecie. Niezależnie jak dzisiaj traktuje się naród żydowski, to dla wiedzy o świecie i idei istnienia musimy oddać im część. To Żydzi musieli wyplenić z umysłów zakorzenione poglądy politeistyczne. Zajęło im to wiele stuleci. Poglądy zakorzenione w umysłach i w sercach nie tak łatwo można wymienić. Ten problem istnieje i dzisiaj w kościołach chrześcijańskich, które opierają się dogmatyce nie do końca słusznej i prawdziwej. Wyprostowanie światopoglądu zajmie wiele pokoleń. Bóg nie za bardzo chce ujawnić swoje sekrety. Pozostawia człowiekowi zagadnienia do rozpoznania. Ujawnienia Prawdy jest uzależnione od rozwoju umysłowego człowieka, od stanu wiedzy i badań naukowych. Może w tym jest ukryta strategia epistemonologiczna. Bóg do tej pory powoli ujawniał swoje tajemnice i człowiekowi wyszło to na dobre.

          Musimy zachowywać rozsądek, umiar i pokorę. Bóg wie lepiej co jest dla człowieka dobre.   


SWIFT BPKOPLPW
PL13102026290000950200272633
https://zrzutka.pl/z/pawel1949.            

poniedziałek, 10 sierpnia 2020

Dobro należy do mechaniki Nieba


          Omówię szerzej idee dobra wspomnianą poprzednio. Temat ten może wzbudzić niechęć do autora, ale sądzę, że prawda sama się obroni?
          Jeżeli człowiek daje komuś jałmużnę, to komu należy przypisać zasługę? Oczywiście człowiekowi, który jest darczyńcą. Wielkość kwoty jest wyrazem jego woli i również jest to jego zasługą, ale to zdarzenie równolegle generuje wartość (tym zajmuje się aksjologia), która jest wartością transcendentną, która staje się samodzielnym istniejącym dziełem. To dzieło jest funkcjonałem, o którym pisałem wcześniej. Ten funkcjonał (nie-byt) zaczyna żyć własnym istnieniem. To dobro rozchodzi się, i interferuje z innymi uczynkami dobrymi, ale i złymi. Zło będzie wygaszane, a z innym dobrem się wzmacnia. Potocznie mówi się, że to człowiek uczynił coś dobrego. W mowie potocznej przyjmuje się takie stwierdzenie za słuszne. Ale w przestrzeni transcendentnej rodzi się to, co jest inicjacją dla Boga. Wytworzone dobro staje się budulcem do utrzymania Świata w swoim istnieniu. Wygenerowane Dobro przez Ofiarę krzyża jest dobrem przeznaczonym na odkupienie grzechów i do zbawienia Świata. Żeby ludzie wiedzieli o tej prawdzie, to może by częściej uczestniczyli w tej boskiej koncepcji. Bogu trzeba pomagać w utrzymaniu jakości Świata. Ta prawda nie jest do końca ujawniana, ale Bogu potrzebny był Boski Syn, który mógłby udźwignąć ten ciężar. Tak jak wiernym potrzebna jest Miłość Stwórcy, tak dla istnienia Świata potrzebni są boscy depozytariusze, anioły (słudzy), ludzie dobrej woli. Dla tych celów Bóg przysposobił (duchową naturą) każdego człowieka do własnych paradygmatów, aby byli Bogu skutecznie potrzebni. Przy okazji omawianiu tematu dobra ujawniła się kolejna tajemnica Boga. Aby świat powołać do istnienia potrzebna była Miłość i Dobro Boga. Do utrzymania w jego istnieniu i jakości potrzebne jest dobro wypływające z ludzkiej woli. Bóg czyni z tej woli użytek sprawczy.
        Zapis ewangeliczny : "Oddajcie więc Cezarowi to, co należy do Cezara, a Bogu to, co należy do Boga" (Mt 22,21) sprawdza się tu. Dobre uczynki ujawniają się na niwie ludzkiej, ale i boskiej. Dla człowieka jest zasługą, a dla Nieba należy do jej mechaniki.

niedziela, 9 sierpnia 2020

Bóg milczy


         Doktryny monoteistyczne głoszą, że Bóg dobry. Skąd o tym wiadomo? Niektórzy mówią, że Bóg jest okrutny, bo dopuszcza tyle nieszczęść, które mają miejsce na Świecie. Skąd jakakolwiek wiedza na temat bożych przymiotów?
           Z poziomu zwykłego śmiertelnika Bóg milczy. Jak milczy, to człowiek, jako osoba wolna i rozumna, ma prawo tworzyć własne idee.    Tak zrodziły się opinie wyrażane w literaturze religijnej, w modlitwach chwalebnych, psalmach i w pieśniach: "Bóg jest dobry, doskonały itp.". Peany pochwalne, uwielbienia rozchodzą się po świecie. Na każdym spotkaniu religijnym przypominana jest tę prawdę. 
           Aby zmierzyć się z tym zagadnieniem, trzeba poznać boże poletko. Na tym poletku rozgrywa jest sceneria ludzkiego życia. Pomijając ludzkie nieszczęścia i trudy, to większość  wypowie się, że Świat jest piękny, zorganizowany, logiczny, aby na końcu stwierdzić, że Świat w sobie jest dobrem. Dobro ma swojego Autora. Ta teza nie świadczy jednak, że Autor jest dobry, ale jest to jeden z jej argumentów.
           Człowiek ma przed sobą perspektywę wieczności. Ta nadzieja, jest fundamentem sensu życia. Przed człowiekiem rozciąga się fantastyczna perspektywa. W domyśle  jest czas, aby wszystko naprawić, uporządkować, zbliżyć się do ideału. Autor takiej koncepcji wyraża tym swój stosunek do własnych stworzeń. Więcej, przypisuje człowiekowi własny argument istnienia poza czasem.
           Opisywany przymiot Boga wzmacnia się, jak uwierzy się, że każdy człowiek zostanie zbawiony (apokastaza). Miłosierdzie Boga przekracza ludzką zawziętość. Zło przemija, zwycięża dobro. O tej prawdzie wspominał obecny papież Franciszek. Nie jest on pierwszy w wypowiadaniu takiej tezy. Nadzieja zbawienia dla wszystkich jest najwyższym dobrem, a więc darem od Boga. Taką hojność Stwórcy należy uwzględnić przy omawianiu Jego przymiotów.
          To, że Bóg sam o sobie nie mówi wprost: "jestem dobry" jest wyrazem następnego Jego przymiotu – skromności. Sama prawda, sama dobroć broni się sama. Milczenie Boga jest dowodem, że liczy On na ludzką inteligencję, na ludzkie odczucia własne. Dobro dociera do ludzkiego serca. W ludzkim sumieniu można odczytać wielkość i czar tego przymiotu.
           Ludzkie tarapaty, nieszczęścia, choroby nie mogą zatrzeć tej prawdy, ale suponują do pytań, czy Bóg jest faktycznie dobry?  Na to pytanie częściowo odpowiada werset: "Cóż bowiem za korzyść odniesie człowiek, choćby cały świat zyskał, a na swej duszy szkodę poniósł?  (Mt 16,26). Dobro jest wynikiem bilansu uczynków. Z poszczególnych zdarzeń nie można wyciągać autorytatywnych wniosków. Każde zło można pokonać, a co najmniej zmniejszyć jego siłę. Dobru trzeba dać ujście. Każdy człowiek posiada tę wolę, aby dobro zwyciężało, aby Bóg mógł ukazać swoje dobro.
          Bóg jest niezależny, ale człowiek ma zdolność pokazać prawdziwe atuty Boga. Paradoksem jest, że opinia o Bogu od człowieka zależy. Nie ma zresztą nikogo innego, aby potwierdził ten fakt. To my ludzie możemy Bogu dać szanse ujawnienia prawdę o Nim.
           Bóg zaś pragnie, aby to wierni Jego poszukiwali, żeby zadali sobie trud poznania Go, bo On na to zasłużył.
            Tak jak wielokrotnie pisałem. Dobro jest funkcjonałem, a więc "produktem", wartością (aksjologiczną), którą sam człowiek nie może sprawić. Do tego zdolny jest tylko Stwórca. Człowiek zaś może się do tego tylko przysłużyć wyrażając wolę czynienia dobra. Zagadnienie czynionego  dobra  przez człowieka wymaga osobnego omówienia, bo jest ideowo trudne. Natura ludzka, która jest profanum w stosunku do Boga (diwinum) nie może tworzyć tego, co jest w naturze doskonałe (sacrum) i sięga do samego Stwórcy.

sobota, 8 sierpnia 2020

Tchnienie Boże


          Wydaje mi się, że zbliżyłem do kresu moich poszukiwań. W poprzednim moim wykładzie opisywałem cząstki elementarne i ich parametry. Wspomniałem, że: "To co łączy wszystkie cząstki elementarne to przelicznik energetyczny". Pisząc prościej, każda cząstka jest obiektem energetycznym, a ona pochodzi z tchnienia Bożego. Prawdą fundamentalną jest, że każda cząstka jest Objawieniem się Stwórcy. Biblia, i inne dzieła religijne są tylko obrazami tej Prawdy. Bóg ujawnił swoje przymioty w swoim tchnieniu. W cząstkach subatomowych Bóg ujawnił naturę świata i energię jako moc sprawczą. Nie można tych przymiotów identyfikować z  Istotą Boga. Sam Bóg jest Przyczyną sprawczą, "Świadomością". Brakuje odpowiedniego słownictwa, aby opisać podmiot Boga. Słowo "Świadomość" jest tylko przybliżeniem przyjętego pojęcia na sposób ludzki.
           Religie Wschodnie rozmywają to pojęcie w ujęciu panteistycznym (rozmytym). Żydzi, chrześcijanie, islamiści dostrzegają w niej Osobę. Takie ujęcie jest bliskie ludzkiemu pojmowaniu transcendencji.  Przez to Bóg staje się człowiekowi bliższy.
             Gdyby można było  posłużyć się barwnikami, to każda cząstka, obiekt energetyczny byłby widziany jako mgiełka o rozmytych kształtach. Naukowcy widzą w nich strukturą falową, która nie ma ściśle określonych granic i miejsca. Inni widzą obiekty jako fale stojące, struny, czy  fluktuacje przestrzeni (próżni). Wszystkie opisy dotykają obiektów niezauważalnych okiem ludzkim, Cała rzeczywistość odgrywa się w przestrzeni przeźroczystej, niewidzialnej. To, że świat jest widzialny jest skutkiem transformacji obiektów energetycznych na obiekty zwane materialnymi. W podobnym sposób zbudowane są detektory tych transformacji. Świat jest spostrzegamy, przez obiekty należące do tej samej przestrzeni i natury.  Może rację mają  ci naukowcy, którzy suponują, że może istnieć wiele światów, które wzajemnie się przenikają, nie przeszkadzając sobie. Może do takich światów równoległych należy Niebo.
         Ta powyższa Prawda jest niezwykle prosta i powszechna. Ciekawe jest, że jest ujawniana i dostępna od wieków przez mędrców i filozofów. Każdy na swój sposób mówił o tej Prawdzie. Już w filozofii jońskiej (VII w. przed Chr.) mówiono o "arche" (początek wszechrzeczy, zasadzie wszechświata). Natura świata jest bardziej czynna (oparta na działaniu), dynamiczna, żywa sama w sobie, niż ontologiczna (bytowa).  Cały Świat i jego istota opiera się na szeroko pojętej relacji (duchowej, fizycznej).
          Od dawna ludzie odczytywali Prawdę, ale mieli trudności z doborem odpowiednich słów. Stąd Pismo Święte i inne księgi różnych religii są pełne metafor, legend.
           Mój kres poszukiwań to uświadomienie sobie, że Prawda jest znana od dawna, ale nie przez wszystkich zrozumiana.
          Ubolewam, że mój ukochany Kościół nie zdobył się na odwagę przekazu Prawdy bardziej zrozumiałej dla zwykłych wiernych. Tak jak kapłani egipscy zachowywali wiedzę dla wybranych, a tłumom opowiadali bajki, tak Kościół obrazował Prawdę nie zawsze w sposób poprawny. W Starym Testamencie Boga opisywano jako sprawiedliwego, ale okrutnego Władcę, który nagradza i karze. Wykorzystywano Boga do swoich partykularnych interesów. W "usta" Boga wprowadzano własne prawa i koncepcje religijne. W ten sposób zniekształcano Jego Istotę. Można zaryzykować stwierdzenie, że obrażano Stwórcę na każdym kroku.
          Teraz jak wiem, co jest na rzeczy, pozostała mi tylko liturgia, jako czynność chwaląca Boga, pokazywanie Jego piękna, Jego przymiotów Dobra, Miłości i Miłosierdzia. Pozostała mi jeszcze etyka, w której można ujawniać oczekiwane przez Boga postaw w ludzkich stworzeniach.
           Można też opisywać powszechny teatr Świata, w którym rozgrywają się dramaty i inne zjawiska kulturowe. Dobrze jest, jak dostrzega się w nich udział Stwórcy ma każdym poziomie istnienia i życia.         
           Dziękuję Bogu za natchnienia, które pobudzały mnie do ujawniania tego niezwykłego fenomenu, jaki jest Stwórca i Świat przez Niego stworzony. Zawsze będę zachwycał się tym co opisywałem, bo temat jest bardzo ciekawy.
Bogu niech będą dzięki.


 https://zrzutka.pl/z/pawel1949.            

piątek, 7 sierpnia 2020

Cząstki elementarne z poziomu ogólności


          Zwykły śmiertelnik nie bardzo orientuje się co to są cząstki elementarne. Dostępna jest wiedza ogólna, że znane już protony, neutrony, składniki jąder atomowych mają wewnętrzną strukturę. Zbudowane są z jeszcze mniejszych  cząstek, które ze sobą silnie oddziaływują za pomocą cząstek zwanych bozonami (gluonami).
          Podejmując ten temat zacznę od poziomu ogólności.
Cząstka jest to niewielki obiekt rzeczywistości. Zazwyczaj ma kształt podobny do sfery i ma rozmiar mniejszy od rozmiaru atomu. Tak małe cząstki nazywane są subatomowe (mniejsze niż rozmiar atomu). Wśród cząstek subatomowych wyróżnia się:
fermiony – elementarne cząstki materii,  które podlegają prawu zakazu Pauliego  mające spin połówkowy. Wyróżnia się fermiony złożone: bariony, mezony oraz kwarki i leptony.
bozony    cząstki które przenoszą oddziaływania, które nie podlegają zakazowi Pauliego mający spin całkowity.

Powyższe cząstki wchodzą w skład tzw. modelu standardowego cząstek.

Kwark to cząstka (fermion) podlegajacy oddziaływaniom silnym (ładunek kolorowy). Jest 6 rodzajów kwarków i 6 rodzajów antykwarków. Według dzisiejszego stanu wiedzy kwarki są niepodzielne. Z odkryciem nowych cząstek zaistniała potrzeba dodatkowej parametryzacji. Kwarki zostały podzielone na trzy rodziny (generacje): lekkie i ciężkie. Kwarki nie występują w stanie swobodnym, ale są uwięzionymi. Nie dają się oderwać ani odizolować. Istnieją w hadronach, czyli układach cząstek. Wyróżnia się kwarki dolne, górne, dziwne, powabne, niskie (piękne), wysokie (prawdziwe). Te dziwne nazwy są wyrazem spontaniczności badaczy. pochodzą z braku odpowiednich nazw, a zarazem podyktowane są zachwytem jakiego doznawali odkrywcy i badacze tych cząstek. Wraz z upływem czasu cząstki ujawniały swoje nowe właściwości. Wszystkie kwarki opisywane są przez zestaw charakterystycznych wielkości zwanych liczbami kwantowymi.

Leptony to cząstki o małej masie, wydają się bez jakiejkolwiek wewnętrznej struktury. Są to elektrony, neutrina i nieco większej masie: miony, tau. obserwacja ich jest prawie niemożliwa. Występują samodzielnie.

Liczby kwantowe, to:
spin – wewnętrzną właściwością cząstki, taką jak na przykład ładunek elektryczny. Nie wynika z ruchu obrotowego lecz z symetrii ich funkcji falowej.
W klasycznej fizyce moment pędu wynika z ruchu ciał w przestrzeni i jest to moment pędu.
zapach to parametr rodzaju cząstki elementarnej lub jej przynależność do danej generacji cząstek – leptonów czy kwarków. Np. elektron ma inny zapach od neutrina, inny od mionu i od kwarka. ... Oznacza to, że tylko w oddziaływaniach słabych może następować przejście między różnymi generacjami kwarków i leptonów.
masa – pojęcie fizyczne określające bezwładność i oddziaływanie grawitacyjne ciał
izospin jest wektorem w pewnej abstrakcyjnej przestrzeni. Istnieją dwa typy izospinu: silny i słaby.
kolor (ładunek kolorowy) nie ma on nic wspólnego z kolorem (barwą) w sensie optycznym. Jest parametrem, liczba kwantową to rozróżniania kwarków znajdujących się w stanie spinowym.
ładunek elektryczny wyrażony ułamkowo +2/3, -1/3 w stosunku do ładunku elementarnego (elektronu, protonu).

Zakaz Pauliego w ogólności głosi, że w układzie nie mogą istnieć obok siebie cząstki o podobnych liczbach kwantowych (parametrach kwantowych). W sformułowaniu szczególnym  stosuje się do układu jednakowych fermionów, które nie oddziaływują ze sobą. Dla układu jednakowych fermionów, które ze sobą oddziaływują, ma znaczenie przybliżone.

           To co łączy wszystkie cząstki elementarne to przelicznik energetyczny. Z poziomu Stwórcy model standardowy cząstek jest zapewne prostszy, ale człowiek z braku wiedzy, opisał go na powyższy sposób. Istnieje jedna nadzieja, że urodzi się nowy Einstein, który obecny opis świata cząstek znacznie uprości.

https://zrzutka.pl/z/pawel1949.            

czwartek, 6 sierpnia 2020

Jerozolima


          Badania archeologiczne wskazują, że na terenie obecnej Jerozolimy (wzgórze Ofel) istniało osadnictwo ludzkie już w epoce miedzi (IV tysiąclecia p. Chr.). W epoce brązu  istniała stała osada ludzka. Archeolog Ann Killebrew opisała Jerozolimę z przełomu II i I tysiąclecia p.n.e. jako duże miasto otoczone murem obronnym. Niektórzy archeolodzy twierdzą, że Jerozolima jako miasto została założona przez ludy semickie ok. XXVI w. przed Chr. Według żydowskiej tradycji miasto zostało założone przez Sema i Ebera, przodków Abrahama:  "Melchizedek zaś, król Szalemu (Salem)" (Rdz 14,18). Potem została twierdzą Jebuzytów, plemienia kananejskiego. Nazywała się Jebusa.
          Relacja biblijna przekazuje, że za czasów Dawida (XI/X wiek przed Chr.) miasto zostało podbite przez niego i zostało stolicą zjednoczonego Królestwa Izraela. W 1003 roku Dawid przeniósł do niej stolicę z Hebronu. Jebusytów i innych mieszkańców miasta Salomon zmusił do służby niewolniczej: "Całą ludność, pozostałą z Amorytów, Chetytów, Peryzzytów, Chiwwitów oraz Jebusytów, która nie była izraelska, stanowiąc potomstwo pozostałe w kraju po tych, których Izraelici nie zdołali poddać klątwie, Salomon zaciągnął do robót niewolniczych" (1 Krl 9,20–21).
          Zgodnie z opisem biblijnym, król Dawid panował do 970 r. przed Chr., a następnie na tronie zasiadł jego syn Salomon, który wybudował Świątynię w mieście na Górze Moria. Świątynia Salomona (później nazywana Pierwszą Świątynią odgrywała decydującą rolę w historii Izraela jako miejsce przechowywania Arki Przymierza. Miasto stało się centrum religijnym, kulturowym, politycznym, gospodarczym i militarnym Izraela. Po śmierci króla Salomona nastąpił rozłam Królestwa Izraela na dwa odrębne państwa: Izrael i Judę. Jerozolima została stolicą Królestwa Judy.
          W 722 przed Chr.  Asyryjczycy podbili Królestwo Izraela, do Jerozolimy napłynęły tłumy uchodźców z północy. Około 586 przed Chr. Babilończycy podbili Królestwo Judy i zdobyli Jerozolimę, burząc I Świątynię Salomona. W 538 przed Chr., po pięćdziesięciu latach niewoli babilońskiej, król perski Cyrus II Wielki zezwolił Żydom na powrót do swojej ojczyzny i odbudowę Jerozolimy ze Świątynią. Budowa Drugiej Świątyni została ukończona w 516 r, przed Chr. W ten sposób Jerozolima ponownie stała się stolicą Judy i centrum żydowskiej wiary.
          Kiedy macedoński król Aleksander Macedoński podbił Persję, Judea z Jerozolimą znalazły się pod kontrolą grecką, przechodząc ostatecznie pod panowanie Ptolomeuszy. W 198 r. przed Chr. Judeę i Jerozolimę zdobyli Seleucydzi, którzy podjęli próbę hellenizacji Żydów. Doprowadziło to w 167 przed Chr. do wybuchu żydowskiego powstania Machabeuszów i utworzenia w 152 r. przed Chr. Królestwa Machabeuszy ze stolicą w Jerozolimie.
          W 63 przed Chr. Jerozolima została podbita przez rzymskiego wodza Pompejusza, który zaingerował w spór między braćmi, Hyrkanem i Arystobulem. Miasto było długo oblegane, nie zostało jednak zniszczone. Pod panowaniem Rzymu w I wieku przed Chr. do władzy w Judei doszedł król  Herod Wieli, który zasłynął z rozbudowy i upiększania Jerozolimy. Rozbudował on Świątynię, wzmacniając dziedziniec kamiennymi bryłami o masie dochodzącej do 100 ton. W mieście wybudowano liczne pałace i wieże. W 6 r. Jerozolima wraz z okolicą przeszła pod bezpośrednie rządy Rzymian,. Potomkowie Heroda Wielkiego zostali jednak władcami Judei do 96 roku.
          Według tradycji chrześcijańskiej, podczas panowania jednego z jego synów,  Heroda Antypasa, gdy rzymskim prefektem Judei był Poncjusz Piłat, w Jerozolimie uwięziono podczas żydowskiego święta Pesach Jezusa z Nazaretu, którego następnie ukrzyżowano. Miejsce ukrzyżowania i przypuszczalny grób  Chrystusa do dzisiaj otaczane czcią są przez chrześcijan na terenie Starego Miasta.
         Panowanie Rzymian nad Judeą zostało poddane próbie podczas wojen żydowskich. W maju 66 r. XII legion rzymski dowodzony przez Wespajana przystąpił do tłumienia powstania żydowskiego. Kulminacyjnym momentem walk było oblężenie Jerozolimy w 70 r. Całe miasto wraz ze Świątynią zostało zburzone. W 132 rzymski cesarz Handrian postanowił odbudować Jerozolimę jako miasto hellenistyczne ze świątynią Jowisza.
          W IV wieku cesarz Konstantyn I Wielki wybudował w mieście liczne obiekty kultu chrześcijańskiego, w tym bazylikę Grobu Świętego. Od tego czasu aż do VII wieku Żydzi nie mieli prawa wstępu do Jerozolimy. Po podziale  Cesarstwa rzymskiego (395 r.) miasto znalazło się w  Bizancjum. Na przestrzeni kolejnych dziesięcioleci Jerozolima przeszła pod panowanie Persji, a następnie ponownie wróciła do Rzymian. Perski władca Chosrow II Parwiz na początku VII wieku zajął Syrię i Judeę z miastem Jerozolimą. Jerozolima została zdobyta w 614 po 21 dniach oblężenia. Żydowscy bojownicy dołączyli do Persów walcząc przeciwko chrześcijanom. Miasto zostało odzyskane przez Bizancjum w 629 r.
          W 638 r. Jerozolima została zdobyta przez, będących od niedawna muzułmanami, Arabów. Wraz z arabskim podbojem Żydzi odzyskali prawo wstępu do miasta. Kalif Umar ibn al-Xhattab podpisał traktat z chrześcijańskim patriarchą Sofroniuszem, zapewniając go, że wszystkie chrześcijańskie miejsca Jerozolimy wraz z ludnością będą chronione zgodnie z muzułmańskimi zasadami wiary. Umar nakazał wówczas wybudowanie na Wzgórzu Świątynnym Kopuły na Slake i Meczetu Umara. Rok 750 to początek rządów Abbasytów w Jerozolimie. W 1009 zburzona została Bazylika Grobu Pańskiego. W 1072 r. miasto zdobyli  Turcy seldżuccy.
          W 1095 papież Urban II wezwał do krucjaty, mającej na celu wyzwolenie Ziemi Świętej. Armia krzyżowców zdobyła Jerozolimę w 1099 r. i wymordowała muzułmańskich oraz żydowskich mieszkańców. Krzyżowcy uczynili z Jerozolimy stolicę Królestwa Jerozolimskiego. W 1187 r. Saladyn, kurdyjski sułtan Egiptu i Syrii, pokonał krzyżowców i zdobył Jerozolimę. Miasto zostało odzyskane przez krzyżowców w 1229 r., a ostatecznie utracone przez chrześcijan w 1244 r.. Rok 1260 to początek panowania egipskich  Mameluków w Jerozolimie.
         W 1517 Jerozolimę zdobyli Turcy, którzy utrzymali panowanie nad tym rejonem do XX wieku. W XVI i XVII wieku odbudowano mury obronne miasta. Był to okres rozkwitu regionalnego handlu i gospodarki Jerozolimy, jednak już w XVIII-XIX wieku nastąpiło osłabienie związane ze stopniowym upadkiem potęgi Imperium Osmańskiego. Na początku XIX wieku w Jerozolimie pojawiły się liczne międzynarodowe misje oraz konsulaty, co było momentem przełomowym we współczesnej historii miasta. W tym okresie wybudowano pierwsze dzielnice mieszkaniowe położone poza murami Starego Miasta. Wybudowali je w latach 40. XIX wieku angielscy i niemieccy protestanci, którzy chcieli przynieść ulgę miastu cierpiącemu od przeludnienia i złych warunków sanitarnych. Na krawędzi niemieckiej kolonii powstały bogate wille tureckie, dając początek nowym arabskim dzielnicom. W tym okresie do Palestyny napłynęła  pierwsza fala żydowskich imigrantów z Europy, którzy założyli nowe żydowskie dzielnice w Jerozolimie. Nastąpiło ożywienie budownictwa i kultury, które trwało nieprzerwanie aż do wybuchu I wojny światowej.
          Panowanie osmańskie nad Jerozolimą zakończyło się w grudniu 1917 r., kiedy miasto zajęły wojska brytyjskie. Na mocy międzynarodowych porozumień powojennych  Palestyna weszła w skład brytyjskiego mandatu na Bliskim Wschodzie. Powstał w ten sposób Mandat Palestyny. Pod brytyjskim panowaniem powstały nowe podmiejskie dzielnice na północnych i zachodnich przedmieściach Jerozolimy, a w 1925 r. otworzono Uniwersytet Hebrajski.
          W 1947 r. w ONZ-owskich planach podziału Palestyny zalecono ustanowienie z miasta i okolic strefa neutralnej pod międzynarodową kontrolą.
Plan ONZ nie został jednak zrealizowany, ponieważ żydowska Hagana i jordański Legion rozpoczęły walki o przejęcie kontroli nad Jerozolimą. 28 maja 1948 r. Jordańczycy zdobyli Stare Miasto i wygnali stamtąd wszystkich Żydów (część została jeńcami, część przekazano Międzynarodowemu Czerwonemu Krzyżowi, a część wygnano do zachodnich dzielnic miasta kontrolowanych przez Izraelczyków).
          I wojna izraelsko-arabska spowodowała ogromne wysiedlenia ludności arabskiej i żydowskiej w okolicach Jerozolimy. Ze Starego Miasta zostało usuniętych siłą 1500 Żydów, którzy schronili się w dzielnicach zachodnich. Arabska miejscowość Lifta (obecnie dzielnica Jerozolimy) została zajęta przez Izraelczyków, a jej mieszkańcy wywiezieni ciężarówkami do Wschodniej Jerozolimy. Wysiedlenia Arabów objęły także wioski Dajr Jasin (gdzie doszło do ich masakry), En Kerem i al-Maliha.  Koniec wojny przyniósł podzielenie Jerozolimy na dwie części: wschodnia należała do  Transjordani, a zachodnia do Izraela. Linia demarkacyjna przecinała centrum miasta. W 1949 r. Izrael uznał Zachodnią Jerozolimę za swoją stolicę. Natomiast Transjordania złamała warunki Porozumienia o Zawieszeniu Broni z 1949 i odmówiła Żydom prawa dostępu do świętych miejsc judaizmu we Wschodniej Jerozolimie. Wiele z tych miejsc zostało zniszczonych lub sprofanowanych. Ograniczenia w dostępie dotyczyły także społeczności chrześcijańskiej i chrześcijańskich miejsc świętych w mieście.
          W następstwie wojny sześciodniowej w 1967 r. wojska izraelskie zajęły Wschodnią Jerozolimę. W 1980 r. Izraelczycy ogłosili zjednoczenie Jerozolimy jako stolicy państwa Izraela. Jednakże te działania zostały skrytykowane przez społeczność międzynarodową. ONZ potępiło tę decyzję w rezolucji nr 478, która domagała się uznania suwerenności Jerozolimy „bez mocy prawnej”. Ponadto palestyńscy Arabowie zaczęli domagać się uznania Wschodniej Jerozolimy za stolicę swojego państwa. Status prawny miasta pozostaje nadal nierozstrzygnięty.
          30 lipca 1980 r. izraelski parlament Kneset uchwalił ustawę Podstawowe Prawo Jerozolimy, która stwierdza, że zjednoczona Jerozolima jest stolicą Izraela, co oznacza, że jest ona siedzibą prezydenta, parlamentu, rządu i Sądu  Najwyższego, oraz że święte miejsca wszystkich religii są tu nietykalne, a Izrael zobowiązuje się zapewnić swobodny dostęp do nich. Społeczność międzynarodowa nie uznaje tego aktu i ambasady większości państw znajdują się w Tel Awiie.
          Pretensje do Wschodniej Jerozolimy zgłaszają Palestyńczycy, uznający ją za stolicę ich przyszłego niepodległego państwa. Konstytucja OWP z 1968 określiła Jerozolimę jako „siedzibę OWP”. Spór o status Jerozolimy jest jednym z powodów konfliktu izraelsko-palestyńskieo.
          ONZ i większość państw nie uznają Jerozolimy jako stolicy Izraela, pozostawiając tę kwestię sporną do wyjaśnienia podczas przyszłych negocjacji izraelsko-palestyńskich. Autonomia Palestyńska planuje utworzenie we Wschodniej Jerozolimie stolicy swojego państwa. Większość z państw nie ma ambasady w Jerozolimie; a swoje ambasady posiada w Tel Awiwie (wikipedia),

środa, 5 sierpnia 2020

Pochodzenie Abrahama


        Źródła biblijne i inne nie podają dokładnie z jakiego narodu pochodził Abraham. Podają  jedynie, że Abraham, według tradycji pochodził z koczowniczego szczepu politeistycznego. Urodził się w 1812 przed Chr. w chaldejskim Ur., skąd później przeniósł się do Charanu (Rdz 29,4). Był praojcem narodu arabskiego, żydowskiego, Edomitów i innych. "Terach był ojcem Abrama, Nachora i Harana, a Haran był ojcem Lota. Haran zmarł jeszcze za życia Teracha, swego ojca, w kraju, w którym się urodził, w Ur chaldejskim" (Rdz 11,27–28.).  Dalej wiedza współczesna nie sięga. Brak jest źródeł pozabiblijnych. Inne źródła jak dzieła Homera, twórczość asyryjska, geografa Pliniusza dotykają innych plemion jafetyckich (z rodu Jafeta, syna Noego).
          Abraham potępił bałwochwalstwo swego ojca, racjonalnie wnioskując o istnieniu jedynego Boga. Po śmierci ojca, wraz z najbliższą rodziną oraz z całym plemieniem przewędrował do Kanaanu.  Stary Testament podaje, że Abraham pochodzi od Sema, syna Noego: "Gdy Terach miał siedemdziesiąt lat, urodzili mu się synowie: Abram, Nachor i Haran" (Rdz 11,26).
          Cofanie się do czasów Noego, a więc tysiące lat wstecz, którego historia traktowana jest jako proroctwo wsteczne podważa wiarygodność przekazu. Być może postać ta (Abraham) i jego historia ma takie samo legendarne podłoże jak historia Noego. Może cała historia została opracowana na potrzeby wytłumaczenia istnienia 12 pokoleń żydowskich? Przy tej okazji wprowadzono do opisu wiele elementów teologicznych, jak bezwzględne posłuszeństwu Bogu.
        Przy tych wątpliwościach one w żaden sposób nie wpływają na sam fakt istnienia Stwórcy. Jego istnienie jest logicznie uzasadnione. Z drugiej strony opisana historia jest tak spójna i zarazem tak piękna, że nie dziwię się że wiele wierzących ma wątpliwości. Przy wątpliwościach zalecam odłożyć dociekania historyczne na  później. Historia biblijna, choćby była częściowo spreparowana przekazuje klimat duchowy i to jest jej największa wartość. Literatura rządzi się swoimi prawami. Może używać literackie hiperbole, porównania i obrazy faktograficznie nieprawdziwe. Tak jak dzieci przeżywają bajki, tak osoby dorosłe mają swój wewnętrzny obszar wiary i duchowych przeżyć. Ten obszar jest bardziej człowiekowi potrzebny, niż dociekania racjonalne, które ulegają historycznym zmianom na bazie nauki.
          Ciekawe jest, w którym momencie odczytano ze Stanu prawdy, że Bóg istnieje. Na pewno zrodziło się to w umysłach narodu Żydowskiego i im należy się za to chwała. Jezus, który pochodził od tego samego narodu ukazał nam Jego (Boga) prawdziwe przymioty (Miłość, Miłosierdzie). Chrześcijanie przechowują ten depozyt wiary. I mamy to co mamy.

wtorek, 4 sierpnia 2020

Rys historyczny Izraelitów


           Powołanie człowieka rozumnego przyjmuje się, że stało się to ok. 200 tys. lat temu. Dowodzą temu wyniki badań opublikowane w "Theoretical Population Biology". Badania prowadzone były przez naukowców z Politechniki Śląskiej w Gliwicach i z Rice University w Teksasie.         

           Sumeryjska Lista Królów“ z ok. 2 000 r. przed Chr. opisuje ośmiu władców o boskim pochodzeniu, którzy przez 241 tysięcy 200 lat panowali nad pięcioma miastami Sumeru.

           Aby pisać o czasach Abrahama trzeba przeskoczyć wiele tysięcy lat. To co opisuje Biblia jest tzw. proroctwem wstecznym. Treść historyczną można traktować jako haggadę (legendę), z dużym przymrużeniem oka. Według badań historyczno - archeologicznych Abraham pojawił się ok. 1800 – 1750 lat przed Chr. Współcześnie jemu żył król babiloński Hammurabi (1728 – 1686).

           Wyjście Izraelitów pod wodzą Mojżesza z Egiptu datuje się na lata 1250–1230.

Od 1200 do 1025 przed Chr.  był to okres sędziów.

Pierwszy król izraelski Saul powołany został ok. 1040 (1010) przed Chr.

W tym czasie, ok. 1100 r. przed Chr. Tiglat- Pileser I, król asyryjski  zmusza królów babilońskich do zależności.

Dawid rządził w okresie 1010 – 970 przed Chr.

Jego syn Salomon rządził w okresie 970 – 931 przed Chr.

W 929 r. przed Chr. następuje podział Izraela na dwa królestwa: Królestwo Judy i Królestwo Izraela.

Królowie asyryjscy  napadają na Izrael. W 721 r. przed Chr. następuje upadek Samarii i koniec  Królestwa Izraelskiego.

Osadnicy pogańscy sprowadzeni do Samarii tworzą grupę etniczną Samarytan.

Od 625 roku powstaje mocarstwo nowobabilońskie.  W 606 koniec mocarstwa asyryjskiego.

W 605 r. przed Chr. król babiloński Nabuchodonozor napada na Palestynę. W tym roku w bitwie po Karkemisz ginie król judzki Jojakim. Następuje pierwsze  przesiedlenie ludności judzkiej do Babilonii.

W 587 r. Jerozolima zostaje zdobyta przez Babilończyków i następuje drugie przesiedlenie mieszkańców Judy. W 582 r. przed Chr. trzecie przesiedlenie.

W 538 r. przed Chr. Cyrus, król Persji napada na Babilonię. Zezwala Izraelitom powrócić do ojczyzny. Następuje odbudowa świątyni Jerozolimskiej. 

W 334 przed Chr. Aleksander Macedoński zaatakował rządzoną przez Persów Azję Mniejszą, rozpoczynając serię kampanii trwającą 10 lat. Zakładane przez niego kolonie greckie  spowodowały rozprzestrzenienie się helleńskiej kultury na ogromnych obszarach, co spowodowało powstanie kultury hellenistycznej. W kilka lat po jego śmierci imperium zostało podzielone na królestwa.

W 198 r. przed Chr. Palestyna przechodzi pod władzę Seleucydów (Greków)

W 63 r. przed Chr. Palestyna staje się prowincją rzymską.

7 r. przed Chr. rodzi się Jezus Chrystus.

Ok 30 roku śmierć męczeńska Jezusa.

W 70 roku zburzenie Jerozolimy przez Tytusa.


poniedziałek, 3 sierpnia 2020

Żydzi


          Czy czciciele Jahwe pochodzą od jednego narodu? Nie. Odpowiedź można odczytać z Dziejów Apostolskich. Podczas Zesłanie Ducha Świętego byli obecni: "Przebywali wtedy w Jerozolimie pobożni Żydzi ze wszystkich narodów pod słońcem. Kiedy więc powstał ów szum, zbiegli się tłumnie i zdumieli, bo każdy słyszał, jak przemawiali w jego własnym języku. «Czyż ci wszyscy, którzy przemawiają, nie są Galilejczykami?» - mówili pełni zdumienia i podziwu. «Jakżeż więc każdy z nas słyszy swój własny język ojczysty? - Partowie i Medowie, i Elamici, i mieszkańcy Mezopotamii, Judei oraz Kapadocji, Pontu i Azji, Frygii oraz Pamfilii, Egiptu i tych części Libii, które leżą blisko Cyreny, i przybysze z Rzymu, Żydzi oraz prozelici, Kreteńczycy i Arabowie - słyszymy ich głoszących w naszych językach wielkie dzieła Boże». Zdumiewali się wszyscy i nie wiedzieli, co myśleć: «Co ma znaczyć?» - mówili jeden do drugiego. «Upili się młodym winem» - drwili inni" (Dz 2,5–13).
         Czcicielami Jahwe są narody semickie w starożytności określani jako Hebrajczycy. Hebrajczycy  wchodzili  prawdopodobnie  w  skład  grupy  Habiru
(w II tysiącleciu p. Chr.  starożytna grupa ludzi zamieszkujących rejon Syropalestyny, którzy nie posiadali własnego państwa. Byli przybyszami zza Eufratu i prowadzili głównie koczowniczy tryb życia. Do grupy tej należeli głównie Huryci, Semici i Hebrajczycy.
         Wiele emocji i dyskusji wzbudza kwestia przynależności rasowej, narodowościowej, a nawet antropologicznej Żydów. I tak np. dla żydów ortodoksyjnych Żydem jest tylko osoba, która ma ortodoksyjną matkę lub przeszła konwersję na judaizm. Za Żydów uważa się jednak wiele osób, które nie są żydami ortodoksyjnymi.  Wiele osób, które uważają się z jakichś powodów za Żydów, nie jest uznawanych przez inne grupy lub instytucje. Dotyczy to na przykład żydów reformowanych, którzy nawet pomimo etnicznego pochodzenia żydowskiego czasem nie są uznawani przez żydów ortodoksyjnych. Według prawa izraelskiego Żydem jest osoba, która ma ortodoksyjną żydowską matkę, chociaż prawo do obywatelstwa bez oficjalnego uznania takiej osoby za Żyda ma każda osoba, która ma przynajmniej jednego dziadka, który był ortodoksyjnym Żydem.
          Dzisiaj Żydzi zamieszkujący Izrael są nazywani Izraelczykami; określenie to jednak oznacza także wszystkich obywateli tego kraju (łącznie z Arabami), a czasem także wszystkich mieszkańców Izraela.
Zgodnie z zasadami języka polskiego, w którym nazwy narodowości zapisywane są wielką literą, a nazwy wyznawców poszczególnych religii – małą, członków narodu żydowskiego, niezależnie od ich wyznania, nazywa się Żydami, natomiast wyznawców judaizmu – żydami. Istnieją zatem Żydzi niebędący żydami ze względów religijnych.

niedziela, 2 sierpnia 2020

Nieprzemyślana krytyka

          Jak się okazuje, natura jest bardzo rozrzutna. Można zauważyć to w przypadkach owadów, ryb, płazów, gadów i nielicznych ssaków jak stekowce – dziobak, kolczatka australijska. U niektórych zwierząt pojedyncze osobniki mogą wydać na świat ok. 120 tys. jajeczek w okresie rozrodczym. Prawdopodobieństwo ich przeżycia ocenia się na 1 %. Nawet mężczyźni w jednym  akcie płciowym uwalniają ich ok. 0.5 mln. Za życia marnuje się ogromna ilość potencjalnych istnień ludzkich.  Zasadne jest pytanie: jak skomentować taką rozrzutność natury?  Czy życie nie jest zbyt cenne, aby je trwonić?            
           Wielka ilość zapłodnionych jajeczek zwiększa prawdopodobieństwo pojawienia się nowych osobników. Można wysnuć wniosek, że Stwórca opiera się na rachunku prawdopodobieństwa. Świat opiera się na stworzonych zasadach. Bóg określił zasady gry. Są to prawa fizyczne, chemiczne, biologiczne. Konstrukcja stwórcza opiera się na rachunku prawdopodobieństwa. Różnorodność w naturze bazuje na modelach statystycznych.
            W przyrodzie jawi się niezliczona ilość liści i innych organizmów życia. 
Naukowcy odkryli, że rośliny są w stanie wyczuć dźwięki wydawane przez jedzące je owady i zwierzęta i odróżnić je od dźwięków wiatru lub innych dźwięków wydawanych przez owady.
             Życie biologiczne polega m.in. na wzajemnym zjadaniu się. Zakopane jajeczka są źródłem pożywienia dla innych zwierząt, np. ptaków. W pierwszym odruchu dostrzega się okrucieństwo panujące w przyrodzie.  Nasuwa się pytanie, czy śmierci towarzyszy ból? Czy ból wynika  z koncepcji Stwórcy. Czy jest potrzebny?  Czy z faktu istnienia bólu można oceniać przymiotu Boga?
             Na powyższe pytania nie ma prostych odpowiedzi. To co wydaje się rozsądne, to, to, że nie może być inaczej. Istoty rozumne zmuszone są przyjąć te panujące zasady za jedyne, istniejące. Przypisywanie Bogu złych intencji i nieudaczność stwórczą jest chybione wobec dobra, które jest widoczne. Musimy przyznać się, że nie wszystko jest dla człowieka zrozumiałe, ale to nie człowiek jest pomysłodawcą istnienia Świata. Mimo, że nie wszystko się człowiekowi podoba, to głupotą jest sprzeciwiać się istniejącemu stanowi rzeczy. Jak nie było jeszcze filozofów to mędrzec Hezjod (ok. VII w p. Chr,) mawia tak:: Głupi, przeciw silnemu, kto okoniem staje: nie zwycięży, i biedy, a wstydu się naje. Tłumacząc na dzisiejszy sposób rozumowania. Nieprzemyślana krytyka może zakończyć się wielkim wstydem i ujawnieniem się ludzkiej niewiedzy, czy wręcz głupoty.

sobota, 1 sierpnia 2020

Smutek po utraconej nadziei


          Autor Księgi Rodzaju ujawnił: "Mężczyzna [Adam] zbliżył się do swej żony Ewy. A ona poczęła i urodziła Kaina" (Rdz 4,1). Adam i Ewa związali się ze sobą. Ceremonia ślubna była zbędna. Akt zaślubin można domniemywać, polegał na wzajemnej zgodzie.  Zbliżenie dwojga osób odbyło się drogą naturalną. Jedynym aktem formalnym były wypowiedziane słowa: "Otrzymałam mężczyznę od Pana" (tamże). Tak jaj dzisiaj składa się w Urzędzie Miejskim informacje o narodzonym dziecku. Z tych słów można odczytać, że dziecko jest darem od Boga. Tym samym jest uświęcony (pobłogosławiony) samym darem Stwórcy.  Z analizy zdania: "A ona poczęła i urodziła Kaina" można wywnioskować, że odbyły się dwa zdarzenia: poczęcie, a drugie porodu. To przy tym drugim akcie narodzone dziecko zostało nazwane, czyli przyjęte do populacji ludzkiej. Przy pierwszym akcie nie ma wskazania, że poczęła człowieka. Słusznie, bo w jej organizmie zaczął się proce ewolucyjny. Od zapłonionej komórki zaczął się proces kształtowania istoty ludzkiej. Można domyślać się, że uświęcenie (człowiek z ciałem i duszą)  Boskiego daru nastąpiło z chwilą porodu, a nie poczęcia. Poczęcie należy rozumieć jako nadzieję na narodzenie się dziecka. W czasie ciąży może się wydarzeń wiele przeciwności, np. płód źle się rozwinie, z wadą itp. Chrzest wyciągniętego przed czasem, schorowanego płodu, albo po aborcji nie ma skutków sakramentalnych. Może tylko pojawić się smutek po utraconej nadziei.
            Stanowisko ultra-doktrynalnych katolików nie jest zasadne. Nie ma niezbitego dowodu, że embrion ma duszę.
           Karanie kobiet za dokonaną aborcję jest zwykłą głupotą władz i obowiązującego prawa. Dopóki płód jest w łonie kobiety nikt nie ma do niego prawa, bo jest częścią organizmu kobiecego. Jest zespolony fizycznie z ciałem matki i do niej należy.