Łączna liczba wyświetleń

środa, 31 października 2018

Mechanizm stwórczy


         Pytanie jak powstał świat jest ciągle aktualne. Jaki był mechanizm stwórczy? Co może na ten temat powiedzieć dzisiejsza nauka?
         Paul Dirac (1902 – 1984) badał zasady symetrii w mechanice kwantowej i kwantowej teorii pola. W próżni powstaje cząstka wirtualna i odpowiednia do niej antycząstka (lustrzane odbicie cząstki materii). Ona to równoważy powstający fenomen. Natura zawsze stara się wszystko równoważyć ukazując nam piękno symetrii we wszelkim jej odbiciu. Symetria ukazuje dążenie świata do równowagi. Anty-materia jest przykładem symetrii: Np. anty-wodór składa się z ujemnie naładowanego anty-protonu oraz krążącego wokół niego anty-elektronu (pozytonu) o ładunku dodatnim.
         Ich energie czerpane są z mocy (w postaci energii potencjalnej) która drzemie w próżni. Jeżeli tę moc przypiszemy Stwórcy to jest On w stałej możności. Udzielenie jej zależy od Jego woli, albo zasad przez Niego ustalonych. Symetria jest wzorem równowagi i zwierciadlanej zasady w naturze.
Po krótkiej chwili cząstki wirtualne zderzają się ze sobą i anihilują, oddając próżni zapożyczoną energie. Powracająca energia zwracana jest próżni. 
         Gdyby nie ingerencja Stwórcy symetria nie byłaby złamana. Świat rzeczywisty by istniał w bliskości anty-świata. Nauka jednak nie potwierdza istnienie antymaterii na skalę kosmiczną. Nie wszystkie cząstki wirtualne zostały z anihilowane. Z tego co pozostało zrodził się świat rzeczywisty, w którym żyjemy. Powyższe tłumaczenie generuje pytanie, Gdzie się podziała antymateria, która nie anihilowała?
          Uczeni pracujący w CERN-ie zbudowali urządzenie zwane ALPHA, pozwalające na przechowywanie antyatomów przez kilkanaście minut. Oktupole to układy magnesów, ściskające cząstki z ośmiu stron. Potrafią one uwięzić na krótki czas atomy antywodoru. Antymateria uwieziona w polu magnetycznym ALPHA może być dokładnie zbadana przez naukowców, próbujących zrozumieć, czym rożni się ona od zwykłej materii.
         Antymateria, gdzieś ukryta, może posłużyć Stwórcy do anihilacji świata, gdy będzie taka Jego wola? Brzmi to niepokojąco. Można powiedzieć, że świat istnieje na bombie, która może nieoczekiwanie wybuchnąć?
         Stwórca zabezpieczył się przed możnością zakończenia swojego eksperymentu stwórczego. Człowiekowi przyłożył pistolet do schroni. Jak żyć pod taką presją? Proszę posłuchać informacji z objawień prywatnych. Matka Boża bez przerwy nawołuje ludzkość do właściwej postawy i życia godnego.
        Oprócz  rzeczywistości faktów żyjemy w obszarze Bożej Opatrzności i strach, który otacza człowieka, może być neutralizowany Jego nieskończoną Miłością.

wtorek, 30 października 2018

Osobiste zaangażowanie się Boga


          Mojżesz skierował do Boga słowa modlitwy: "Jeśli darzysz mnie życzliwością, daj mi poznać Twoje zamiary, abym poznał żeś mi łaskawy" (Wj 33,13). To życzenie jest niemal każdego. Każdy by chciał znać relację jaka łączy go z Bogiem. Mojżesz argumentuje: "powiedziałeś do mnie: «Znam cię po imieniu i jestem ci łaskawy»" (Wj 33,12). Bóg nie odpowiedział mu, że wyślę opiekuna (Anioła), aby go chronił, ale: "«Jeśli Ja osobiście pójdę, czy to cię zadowoli?»" (Wj 33,14). Te słowa potwierdzają, że anioły są Bogu potrzebne do zadań nie wymagających osobistej ingerencji Stwórcy. Mojżesz otrzymał zadanie specjalne o większej randze. Mojżesz wręcz targuje się z Bogiem mówiąc: "«Jeśli nie pójdziesz sam, to raczej zakaż nam wyruszać stąd. «Nie będziesz mógł oglądać mojego oblicza, gdyż żaden człowiek nie może oglądać mojego oblicza i pozostać przy życiu». " (Wj 33,15). Bóg ustępuje i potwierdza: "«Uczynię to, o co prosisz, ponieważ jestem ci łaskawy, a znam cię po imieniu»" (Wj 33,17). Scena ta pokazuje, że z Bogiem można prowadzić dialog na ludzkim poziomie. Jak pisałem: Z Bogiem można się dogadywać. Aby dialog był skuteczny muszą być spełnione warunki. Skierowane słowa do Boga muszą być realne do spełnienia. Próby zmuszania Boga np. do okazania swojego oblicza i ujawnienia swojej Istoty spalą na panewce "«Nie będziesz mógł oglądać mojego oblicza, gdyż żaden człowiek nie może oglądać mojego oblicza i pozostać przy życiu» " (Wj 33,20).  Słowa "A Pan rozmawiał z Mojżeszem twarzą w twarz, jak się rozmawia z przyjacielem" (Wj 33,11) trzeba rozumieć jako opis zażyłości duchowej Mojżesza z Bogiem (mistyczne widzenie).
          Bóg ma swoją ekonomię Objawienia siebie i tajemnic świata. Dawkuje je człowiekowi w zależności od ludzkiego przygotowania na nowe dary. Każdemu inaczej stawia zaporę poznania. 
      Hagiograf ujął to w słowa: "I rzekł [Mojżesz]: «Spraw, abym ujrzał Twoją chwałę». [Pan] odpowiedział: «Ja ukażę ci mój majestat i ogłoszę przed tobą imię Pana, gdyż Ja wyświadczam łaskę, komu chcę, i miłosierdzie, komu Mi się podoba»" (Wj 33,18). Tak mówi ten kto ma władzę. Nikogo nie muszę przekonywać, że Bóg jest naszym Panem, a zarazem Ojcem. Ojcostwo Boga stwarza autostradę porozumienia. Boskie imperatywy łagodzone są słowami miłości, czułości, opieki i troski.  Przykazania Boga są proste w konstrukcji, aby każdy je rozumiał. Przykazań jest 10. Żydzi rozmnożyli je (prawa) do 613  (365 negatywnych i 248 pozytywnych).

poniedziałek, 29 października 2018

Zemsta


          Zemsta jest odwetem, rewanżem, porachunkiem za wyrządzone i doznane krzywdy. Dotyczy tylko ludzi. Prorok Jeremiasz przypisuje zemstę Bogu, ale tylko w momentach używania jej przez ludzi: "Tego, który się mści, spotka zemsta Pana: On grzechy jego dokładnie zachowa w pamięci" (Syr 28,1); "taka jest zemsta Pana" (Jr 50,15). Bóg używa tego narzędzia w obronie swojej świątyni: "Ostrzcie strzały, przygotowujcie tarcze! Pan pobudza ducha króla Medii, bo jego zamiary dotyczą zniszczenia Babilonu; jest to zemsta Pana,
zemsta za Jego świątynię
" (Jr 51,11).
          Hagiografowie jednak sięgnęli po ten rodzaj rewanżu. Można zapoznać się  z  zemstą Gedeona (Sdz 8,13–21), z zemstą Samsona ( Sdz 16,22–31), z zemstą Saula na kapłanach z Nob (1 Sm 22,6–23), z zemstą Absaloma (2 Sm 13,23–36) lub zemstą Janatana na Nabatejczykach (1 Mch 9,31–42).
            W Księdze Wyjścia hagiograf opisuje jak Mojżesz stanął w obronie izraelity, któremu wyrządzono krzywdę  i zabił Egipcjanina, mszcząc skrzywdzonego.
          Hagiograf Księgi Syracha przestrzega: "Każde prześladowanie, byle nie prześladowanie przez nienawidzących nas, każda zemsta, byle nie zemsta nieprzyjaciół" (Syr 25,13–14).
           Paweł Apostoł pisze: "Bóg jest mścicielem tego wszystkiego" (1 Tes 4,6);
" Umiłowani, nie wymierzajcie sami sobie sprawiedliwości, lecz pozostawcie to pomście [Bożej]! Napisano bowiem: Do Mnie należy pomsta. Ja wymierzę zapłatę - mówi Pan" ( Rz 12,19). Przypisywanie Bogu chęć zemsty świadczy o złym rozpoznaniu Jego paradygmatów. W Starym Testamencie Bogu nagminnie przypisywano ludzkie przywary. Prawdy w tym jednak nie ma. Z racji boskich paradygmatów, Bóg nie może się mścić, nawet gdy chodzi o sprawowanie sprawiedliwości.
          W nauce Jezusa nie ma słowa o zemście. zamiast jej, Jezus proponuje miłość do swoich nieprzyjaciół: "Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują" (Mt 5,44). Tę idee można odczytać już w Starym Testamencie: "Nie będziesz szukał pomsty, nie będziesz żywił urazy do synów twego ludu, ale będziesz miłował bliźniego jak siebie samego. Ja jestem Pan!"  (Kpł 19,18).
          Wiele można przytoczyć przykładów przebaczania złych uczynków przestępcom przez rodziny ofiar. Jest to trudne, ale możliwe. Aby przebaczać trzeba się wnieść ponad ludzki wymiar sprawiedliwości. Człowiek ma ten dar w sobie. Nie każdego jednak na to stać.

niedziela, 28 października 2018

Rozum szczególnym darem


          Pragnę przeprosić moich czytelników za moje lakoniczne pisanie. Wychodzę z założenia, ze na temat wiary trzeba pisać krótko. Teksty większego formatu są dziełami teologicznymi i najczęściej rozmywają sedno zagadnienia. Za dużo tekstu wspierającego zaburzają główny przekaz. Zresztą uważam, że moje teksty są tylko zaproszeniem do własnych poszukiwań teologicznych.
           Zachęcam moich czytelników do rzucenia, przynajmniej na czas studiowania, wszelakich niepotrzebnych zahamowań. To co zawiera się w tematyce teologicznej dotyczy również człowieka. Nie trzeba się bać myśli innowacyjnych, wątpliwości jakie się nasuwają.  Bóg nie obraża się na myślących. Trzeba tylko zachować szacunek do Stwórcy. To wystarczy. Bóg udzielając człowiekowi wolną wolę pozwolił mu powiedzieć "nie": "Lżyli Go także ci, którzy byli z Nim ukrzyżowani" (Mk 15,32) To największy dar Stwórcy.
           Moja wyobraźnia podpowiada postać człowieka do którego mówi się, a on reaguje tylko na dźwięk słowa, a nie na treść (jak zwierzęta). Takimi istotami moglibyśmy pozostać w procesach ewolucyjnych gdyby nie szczególny dar Stwórcy – rozumu. On otworzył człowiekowi drogę do chwały.  Nie zapominajmy tylko, że rozum nasz jest darem niekoniecznym. Bóg mógł się cieszyć swoimi stworzeniami bezrozumnymi, które baraszkują w Raju. Nie byłoby grzechów. Byłaby tylko natura. Człowiek pozostałby jako część przyrody biotycznej. Człowiek niech nie pyszni się swoją mądrością, bo za nią kryje się On. Mądrość człowieka polega na pokorze względem swego Stwórcy. Pokora nie jest uległością. Jak pisałem wielokrotnie. Przed Bogiem przyjmuję postawę stojącą z podniesioną głową, a nie postać sługi. Bóg jest dla nas Ojcem, a my Jego dziećmi. On nas szanuje, a my okazujmy Mu naszą miłość.
          Bardzo ważne jest ustalenie relacji pomiędzy Bogiem a człowiekiem i tego się trzymajmy. Należy odczytać w swoim sumieniu czego od nas oczekuje nasz Stwórca. Z Bogiem można się dogadywać prosząc Go o wyrozumiałość: "I otrzymacie wszystko, o co na modlitwie z wiarą prosić będziecie" (Mt 21,22; Mk 11,24); "Wszystko możliwe jest dla tego, kto wierzy" (Mk 9,23).
           Nasze zachowanie ma być podobne do zachowania dziecka względem rodziców. To się opłaca. Wszystkie powyższe elementy zostały doświadczone osobiście i wiem co mówię. Dialog z Bogiem musi być poważny i bazować na wzajemnym szacunku.  Z drugiej strony nie bójmy się być dziećmi przed Bogiem: "Kto nie przyjmie królestwa Bożego jak dziecko, ten nie wejdzie do niego" (Mk 10,15). Wiara dziecka jest przykładem niczym nie zaburzonej ufności.

sobota, 27 października 2018

Osądzanie


          Tak jak sprawiedliwość dotyczy spraw ludzkim, tak  i sądzenie jest czymś podobnym. W wyniku osądzania może dochodzić do potępienia ludzkich czynów. Jezus w Kazaniu na Górze ostrzega przed osądzaniem innych przez ludzi: "Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni" (Mt 7,1 ). Sam jednak potępia takie uczynki jak morderstwo, cudzołóstwo, krzywoprzysięstwo. Wyjaśnia dalej: "Bo takim sądem, jakim sądzicie, i was osądzą; i taką miarą, jaką wy mierzycie, wam odmierzą" (Mt 7,2). Osąd ludzki narażony jest na osąd niesprawiedliwy, albo wręcz złośliwy. Hipokryzją jest potępianie innych, gdy w tym samym czasie samemu czyni się niemoralnie (dzisiejszy Kościół): „Czemu to widzisz drzazgę w oku swego brata, a belki we własnym oku nie dostrzegasz? Albo jak możesz mówić swemu bratu: Pozwól, że usunę drzazgę z twego oka, gdy belka [tkwi] w twoim oku? Obłudniku, wyrzuć najpierw belkę ze swego oka, a wtedy przejrzysz, ażeby usunąć drzazgę z oka twego brata” (Mt 7,3–5).
         Z drugiej strony nie reagowanie na grzech jest również negatywne. Zrzucanie odpowiedzialności na innych jak to uczynił Piłat: "Weźcie Go wy i osądźcie według swojego prawa!» Odpowiedzieli mu Żydzi: «Nam nie wolno nikogo zabić»" (J 18.31) jest również grzeszne.
          Osądzanie jest więc wpisane w ludzką działalność. Św. Paweł poucza: "Osądźcie zresztą sami!" (1 Kor 11,13; 1 Kor 10,15). Św. Augustyn podpowiada roztropność w ocenie czynów (w tym poznanie zamysłów czynu, okoliczności).  Zanim podejmuje się krytykę trzeba rozeznać wagę przewinienia, aby nikogo swoimi słowami nie skrzywdzić: „Nie sądźcie z zewnętrznych pozorów, lecz wydajcie wyrok sprawiedliwy” (J 7,24). Pomówienia nieprawdziwe są bardzo bolesne, nieodpowiedzialne i czynią wiele szkód. Słowa Jezusa należy odnosić do niebezpieczeństw związanych z wadliwością oceny, z ludzką niewiedzą i niedoskonałością.
          Ewangelista Łukasz radzi powściągliwość w sądzeniu: "Nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni; nie potępiajcie, a nie będziecie potępieni; odpuszczajcie, a będzie wam odpuszczone.  Dawajcie, a będzie wam dane; miarę dobrą, natłoczoną, utrzęsioną i opływającą wsypią w zanadrza wasze. Odmierzą wam bowiem taką miarą, jaką wy mierzycie" (Łk 6,37–38).
         Ten kto decyduje się na osądzanie cudzych grzechów musi najpierw udrożnić w sobie przykazanie miłości do bliźnich i w duchu miłości je rozważać.  "Przeto nie sądźcie przedwcześnie, dopóki nie przyjdzie Pan, który rozjaśni to, co w ciemnościach ukryte, i ujawni zamiary serc" ( 1 Kor 4,5) .
Główną zasadą jest. Nie wolno potępiać człowieka, ale jego uczynki. Bardzo łatwo jest skrzywdzić drugiego wystawiając mu złą laurkę. Trzeba również uważać, aby pochlebnymi uwagami nie łagodzić wagi grzechów.

piątek, 26 października 2018

Request/ demande


My readers

I write in English / French so that not everyone understands what I write. The family forbids me to disclose our problems, but I am in a critical situation.
I am asking my readers for help. Help me financially, because I have no idea how to deal with poverty.

My bank account: 13102026290000950200272633

address of ul. Zacisze 7 B, 25-027 Kielce Poland.
p.porebski@onet.pl



Mes lecteurs

J'écris en anglais / français pour que tout le monde ne comprenne pas ce que j'écris. La famille m'interdit de divulguer nos problèmes, mais je suis dans une situation critique.

Je demande de l'aide à mes lecteurs. Aidez-moi financièrement, car je ne sais pas comment gérer la pauvreté.

Mon compte bancaire: 13102026290000950200272633

adresse de ul. Zacisze 7 B, 25-027 Kielce Pologne.
p.porebski@onet.pl

Sprawiedliwość należy do ludzi


       Trudno przyjmuje się słowa ewangelii: "Bo kto ma, temu będzie dodane, i nadmiar mieć będzie; kto zaś nie ma, temu zabiorą również to, co ma" (Mt 13, 12). Słowa brzmią niewiarygodnie. O jakiej sprawiedliwości jest mowa? To jawna propaganda uprzywilejowanych. Gdzie troska o tych co mają mało, a to co mają jeszcze zabiorą. W doktrynie chrześcijańskiej trudno odnaleźć słowa mówiące o sprawiedliwości. Sama hierarchiczność Kościoła jest gloryfikacją znaczniejszych. W historii nierówności majątkowe wywoływały rewolucje. Takie postacie jak Robid Hood, Janosik byli ambasadorami wyrównywania różnic. W społeczeństwach o wysokim morale starano się wszelakie różnice wyrównywać. W społeczeństwach zacofanych, niedemokratycznych jak Polska władza najpierw myśli o sobie. Powstaje pytanie. Gdzie szukać sprawiedliwości? 
          Może pojęcie sprawiedliwości jest pojęciem utopijnym? Może to pojęcie jest idealistyczne, które ma małe prawdopodobieństwo zaistnienia?
           Pojęcie sprawiedliwości dotyczy ludzkich spraw. Hagiografowie pisząc o sprawiedliwości przypisują ją ludzkim działaniom: "Dawid panował nad całym Izraelem, wykonując sąd i sprawiedliwość nad całym swoim ludem" ( 2 Sm 8,15; 1 Krn 18,14); "Absalom postępował w ten sposób wobec każdego Izraelity, który przychodził po sprawiedliwość do króla" (2 Sm 15,6).; "Uwierzył Abraham Bogu i zostało mu to poczytane za sprawiedliwość" ( Rz 4,3).          Wydaje mi się, że Stwórca przekazał to zagadnienie człowiekowi do ludzkiego rozpatrzenia: "Pan nagradza człowieka za sprawiedliwość"  (1 Sm 26,23).
           Próby przełożenia tego pojęcia w świat nadprzyrodzony jest nieporozumieniem. Pojęcie sprawiedliwości zostało uknute do regulacji życia wspólnotowego na ziemi. Bóg operuje pojęciem Miłosierdzia. Przykładem jest przypowieść o synu marnotrawnym. Według oglądu ludzkiego Ojciec nie postąpił sprawiedliwie. Wywyższył syna marnotrawnego kosztem wiernego syna. Akt pokory syna jest wyżej wartościowane w uczynkach. Powrót syna marnotrawnego jest radością niebiańską. Tym faktem cieszą się wszyscy w   Niebie.
          Sprawiedliwość wartościuje uczynki. Są lepsi i gorsi, zwycięscy i pokonani. W świecie doskonałym, jakie jest Niebo, jest tylko doskonałość. gorszych po prostu nie ma. Wszyscy są w Bogu, a Bóg w nich.
             Jezus wypowiadając słowa ujęte w ewangelii Mateusza (Mt 13,12) nie  ujawniają boskiego zamiaru,  a opisuje złośliwość losową. Nikt nie odpowiada, za to, że biedak stracił cały swój dobytek na skutek huraganu. Biedak mógł przewidzieć skutki i schować się przed wiatrem. Bogaty trafnie inwestując może dorobić się jeszcze większego majątku. Losem ludzkim może kierować sam człowiek mądrym postępowaniem. Przed złośliwością losu może uchronić ludzka roztropność i Boża Opatrzność.

czwartek, 25 października 2018

Potopów było wiele, Komu potrzebna wiara?


            Potopów było wiele. Nie chodzi tu o kataklizmy wynikające z nadmiaru wody, ale zdarzenia w których ginie wiele ludzi. Pomimo swojego groźnego oblicza symbolizuje  oczyszczenie.  Gdyby tak prześledzić historię, to co jakiś czas, gdy zło osiąga monstrualną wielkość nadchodzi oczyszczające zło. Idąc od końca takim potopem (kataklizmem) była II Wojna Światowa. Zginęło miliony ludzi. W tej wojnie sam naród żydowskich oczyścił swoje szeregi. Studiując teologię mój wykładowca powiedział, że istnieje hipoteza, że sam naród żydowski sprowokował swój holocaust. Nie mam jednak na to żadnych dowodów.

          Ciekawym paradoksem jest, że kataklizmy mają  swoje dobre strony. Inna zapamiętana teza głosiła, że miasto Warszawa nie byłaby taka piękna dziś gdyby nie zostały zburzone stare domy, rudery w czasie ostatniej wojny.

          Mimo, że jest to okrutne, to jest coś na rzeczy. Może odnowa jest zwiastunem pozytywnych zmian, rozwoju i inspiruje do nowych rozwiązań. Cena jednak jest wysoka i nie licuje z ewangelią. Doktryna chrześcijańska jest konserwatywna, a zmiany w Kościele wymagają setki lat.

          Ze względu na budowę fraktalną świata (pisałem o niej 1.07.2018 r.) Kataklizmy powstają na skutek interferencji mniejszych kataklizmów, które mają miejsce na poziomie każdego człowieka. Ludzka grzeszność doprowadza niejednego do życiowych kataklizmów.  Zło czyni zło i sumaryczne zło urasta do wielkości kataklizmów globalnych.

           Jak powstrzymać tę historyczną powtarzalność i słabość?  Jak uczy historia nie jest to takie proste.  Od zarania dziejów etycy, pedagodzy, kapłani, rodzice pracują nad złem, uczą i przekazują zasady moralne dzieciom. Na niewiele to się zda. Nowe pokolenia, a wraz z nimi pojawiają się nowe grzeszy i wszystko zaczyna się od początku. Czy Stwórca nie przewidział takiego biegu wypadków?  Czy można za to obciążać Boga? Takie podejście nie byłoby właściwe. To w czym rzecz?  Wydaje mi się, że w rozwoju ludzkości można dopatrzyć się również trendu pozytywnych zmian. One postępują bardzo powoli. Aby świata stał się w miarę bezgrzeszny może trzeba jeszcze tysięcy lat.  Póki co, kataklizmy osobiste i globalne oczyszczają teren i dają ludzkości sposobność do ciągłej walki o dobro i doskonalenie się. 



Komu potrzebna wiara?                                                              24.10.2018

       W świecie materialnym każdy ruch opiera się na punktach odniesienia. Brak ich powoduje zakłócenie. Punktem odniesienia mogą być stałe repery (elementy wyposażenia pomieszczenia, ziemia) znajdujące się w pobliżu, albo np. pole magnetyczne ziemi (dla ptaków). Względem nich robi się następny krok. Ważna jest odległość i względność wobec nich. Podobnie jest ze sferą duchową. Ona również potrzebuje oparcia, punktu zaczepienia, autorytetu. Uczynki rozpatrywane są względem wzorcowych moralności.  Słowem,  człowiekowi potrzebna jest baza odniesieniaWiara jest naturalnym odruchem wynikająca z najgłębszych potrzeb człowieka. Gdyby nikt o niej nie pouczył, zaszczepił, to by się zrodziła sama. Wiara jest potrzebna człowiekowi jak woda do przeżycia. Na szczęście jej elementy są człowiekowi dane od Stwórcy jako dar wlany.

          Jak kurczątko w skorupce szuka wyjścia z jajka i w końcu ją przebija, tak w człowieku nagromadzone pragnienia duchowe domagają się realizacji. Pierwszym sygnałem jest myśl o istnieniu Stwórcy. Nawet ci, którzy nie wierzą w Boga osobowego rozważają możliwości istnienia przyczyn stwórczych. W zależności od wiedzy są one różne. Brak fachowego  pokierowania powoduje, że tworzą się przedziwne, czasem infantylne teorie, które stają się przedmiotem wiary. Jeżeli długo zalegają w pokładach sumienia i w świadomości zakorzeniają się i bardzo trudno je zmienić. Rodzi się swoisty fundamentalizm, albo idea, którą, aby nikomu nie zrobić przykrości – można nazwać własną. 

        Nawet w religiach Wschodu, nie wierząc w Boga osobowego, mieszkańcy wierzą w duchy przodków. W nich szukają wsparcia. U niektórych cała religia, duchowość zawiera się hermetycznie w samym człowieku.

        Wiele osób odrzuca w ogóle problemy stwórcze i wiarę,  wychodząc z założenia, że i tak problemów wiary nie można rozwiązać. Myślę, że takie osoby są duchowo niepoukładane. Nie mając oparcia duchowego błądzą i nie czują się pewnie.

        W zależności od środowiska można zostać ukierunkowany w różne religie. Jakby się zastanowić, wszystkie religie dotyczą tego samego i są do siebie podobne. Przyzwyczajenia, kult, tradycja, przywiązanie jest czymś cementującym człowieka z innymi podobnymi. Żadna religia nie ma prawa do wypierania innych religii. To co robili zdobywcy nowych ziem byli oni barbarzyńcami kultur, i ich dorobków. Świat utracił wiele cennych artefaktów i wiedzy o mieszkańcach naszej ziemi.

        Mądrość dzisiejszych społeczeństw musi iść w kierunku ratowania starych kultur, poszanowania  i ogólnego ekumenizmu. Przykładem tego są wspólne spotkania religijne  i wspólne modlitwy.

wtorek, 23 października 2018

Postselekcja


      Świat ukrywa jeszcze wielkie pokłady tajemnic. Przez to, stale jest ciekawy i inspiruje ludzi do nowych poszukiwań. Taką ciekawostką jest kwantowa postlekcja. Uczeni uważają, że właściwość ta jest zwariowana i sprzeczna ze zdrowym rozsądkiem. Mówi ona, że wynik eksperymentu zależy od woli eksperymentatora.  Przeprowadzone laboratoryjne eksperymenty potwierdzają tę właściwość. Obecnie jestem w trakcie własnego doświadczenia nad pamięcią wody. Jak na razie wynik jest pozytywny. W jednym słoiku, do którego przemawiam słowami czułymi pełnymi miłości woda jest przeźroczysta, a w drugiej, nad którą się znęcam inwektywami  staje się mętna. Eksperyment trwa już ok. 4 miesiące.  Czy moje uczucia wyrażane słowami faktycznie wywierają taki skutek? Gdybym tylko przeczytał o takim eksperymencie pewnie miałbym wątpliwości, ale ja sam jestem świadkiem eksperymentu.
          Paul Davies wraz z Yakirem Aharonovem i Jeffem Tollaksenem pracują teraz nad ścisłym matematycznym rozpracowaniem podobnego schematu dla ewolucji naszego Wszechświata i jego praw. Ich zwariowana hipoteza mówi, że to nasze istnienie i obserwacje tak zmieniły przeszłość kosmosu, że dziś wygląda on na idealnie dopasowany do życia biotycznego. Podobnie jak włączenie detektora zmieniło obraz, jaki dało światło po prześlizgnięciu się przez otworki. Jednym słowem, nasze istnienie miało sprawić, że z nieogarnionej liczby możliwości rozwoju i cech nasz Wszechświat przybrał właśnie takie, w których teraz żyjemy. Faktycznie można zadać pytanie czy stałe fizyczne, które idealnie są dopasowane do życia biotycznego  nie pochodzą od samych ludzi?
          Coraz częściej mówi się, że w mózgu zachodzą procesy kwantowe. Od momentu jej powstania w latach 20. XX wieku, żaden eksperyment nie zakwestionował ich wyników, choć kłócą się one ze zdrowym rozsądkiem. Zgodnie z owymi zasadami dwie cząstki mogą np. znajdować się równocześnie w tym samym punkcie, obracać się jednocześnie zgodnie ze wskazówkami zegara i przeciwnie do nich, no i oczywiście – w najsłynniejszym paradoksie, zwanym splątaniem – oddziaływać jedna na drugą natychmiastowo, nawet gdy oddalone są od siebie o miliardy lat świetlnych. 
          Istnieje też w świecie kwantowym jeszcze dziwniejsza zagadka, mniej znana. Pół wieku temu fizyk Yakir Aharonov  zapytał, czy czas w mechanice kwantowej musi biec z przeszłości w przyszłość? Odpowiedź, wyrażona w języku matematyki, brzmi po prostu – nie, wcale nie musi. Z paradoksów czasowych niektórzy uczeni wysnuwają dość daleko idące wnioski. Choćby takie, że docelowy stan Wszechświata może mieć wpływ na to, co w nim obecnie zachodzi, modyfikując np. wartości stałych fizycznych. Jeśli Wszechświat ma swoje przeznaczenie, to jest ono już „spisane”. Czy pozostaje w nim zatem miejsce na wolną wolę? A może wszystkie nasze wybory i czyny, przeszłe i przyszłe, są już dawno zarejestrowane w wielkiej „bazie danych” (Stan Prawdy), dając nam jedynie iluzoryczną wolność? Do takich oto, niezbyt już fizycznych, pytań prowadzą osiągnięcia współczesnej nauki!
          W latach 90. wielki fizyk sir Roger Penrose  zaproponował teorię „zorkiestrowanej redukcji obiektywnej” (Orchestrated objective reduction), w której za stany umysłu, za to, co postrzegamy, myślimy, czujemy i pamiętamy, odpowiadają wibracje komórkowych mikrotubuli, procesy w istocie kwantowe.
Niedawne eksperymenty Anirbana Bandyopadhyaya, przeprowadzone w Instytucie Nauk Materiałowych w japońskiej Tsukubie, oraz Rodericka G. Eckenhoffa z amerykańskiego Uniwersytetu Pensylwanii potwierdzają, że wibracje tego typu w komórkach neuronowych rzeczywiście zachodzą.
         Jeżeli w tym co napisałem jest cień prawdy to proponuję myślenie pozytywne. Ono nie zaszkodzi, a może dać wspaniałe wyniki w życiu. Może postselekcja jest instrumentem działania Stwórcy? Człowiek może z Bożą Opatrznością i własną wolą sam sobie pomóc i zdziałać cuda (jak np. Apostołowie).  Może ktoś powiedzieć, że do tego Boga nie potrzeba i wystarczą własne chęci. Nie byłbym tego taki pewien. Więcej pokory nigdy nie zaszkodzi.

poniedziałek, 22 października 2018

Pierwsza próba katechizmu cz. 11


         Mówienie na tematy nadprzyrodzone bez niepotrzebnego niepokoju jest darem samym w sobie. Można odczuwać wolność w samostanowieniu. Ten komfort psychiczny umożliwia podejmowanie trudnych tematów, a zarazem bardzo człowiekowi bliskie.  Czytając Ewangelię Łukasza: «Oto Ja służebnica Pańska, niech Mi się stanie według twego słowa!» (Łk 1,38), można  z tych słów odczytać wiele informacji. Odrzucam zdarzenie spotkania Anioła z Maryją. Traktuję ten zapis jako podkład koncepcji Łukasza, który chciał z obrazować posłuszeństwo Maryi Bogu na wzór posłuszeństwa Abrahama. Nikt nie wie jak to było na prawdę. W słowach tych zawarta jest Prawda teologiczna.
Maryja nie przekazywała swoich osobistych przeżyć, zwłaszcza Łukaszowi, który pojawił się na arenie historii dopiero po śmierci Jezusa. Gdyby były jakieś zapiski, to inni ewangeliści z pewnością skorzystaliby z nich i ten  fakt umieścili w swoich ewangeliach.
         Podobne nadprzyrodzone opisy w Ewangelii Łukasza nie są wiarygodne. Tylko Łukasz podaję scenę nawrócenia się łotra wiszącego obok ukrzyżowanego Jezusa: "Jeden ze złoczyńców, których [tam] powieszono, urągał Mu: «Czy Ty nie jesteś Mesjaszem? Wybaw więc siebie i nas». Lecz drugi, karcąc go, rzekł: «Ty nawet Boga się nie boisz, chociaż tę samą karę ponosisz? My przecież - sprawiedliwie, odbieramy bowiem słuszną karę za nasze uczynki, ale On nic złego nie uczynił». I dodał: «Jezu, wspomnij na mnie, gdy przyjdziesz do swego królestwa». Jezus mu odpowiedział: «Zaprawdę, powiadam ci: Dziś ze Mną będziesz w raju»" (Łk 23,39–43) Łukasz chciał w tej scenie uwypuklić Miłosierdzie Jezusa. Inni ewangeliści wypowiadają się o łotrach w sposób negatywny. W Ewangelii Mateusza: „Tak samo urągali Mu złoczyńcy, którzy z Nim razem byli ukrzyżowani” (Mt 27,44), a Marek pisze: "Razem z Nim ukrzyżowali dwóch złoczyńców, jednego po prawej, drugiego po lewej Jego stronie. Tak wypełniło się słowo Pisma: W poczet złoczyńców został zaliczony" (Mk 15,27–28); „Także i ci, co z Nim byli ukrzyżowani, urągali mu” (Mk 15,32). Ewangelista Jan wspomina: "Tam Go ukrzyżowano, a z Nim dwóch innych, z jednej i drugiej strony, pośrodku zaś Jezusa. " (J 19, 18).
         Czy te nadużycia podważają wiarę? Kto jest podatny na słowa krytyki może zwątpić, ale człowiek rozumny, samodzielny w swych myśleniu  musi podjąć próbę oceny informacji. Mniej ważne jest jak jest napisane od chęci przekazania Prawdy teologicznej. 

niedziela, 21 października 2018

Minął rok doświadczeń Hioba


        Dzisiaj mija rok jak ja, z moją żoną, utrzymujemy się na wielkim oceanie długów i kredytów. Suma jest ogromna na zwykłą polską rodzinę. Przed nami jeszcze kilka lat spłacania, a my wciąż utrzymujemy się na powierzchni. Wielokrotnie zastanawiałem jaki był sens obarczenia nas doświadczeniem Hioba. Skłaniam się do tezy, że zadaniem które wyznaczył nam Bóg jest dawanie świadectwa Bożej Opatrzności. Stwórca uznał, że mam na tyle silną wiarę i mocny charakter, że zniosę trud Hioba. Jednocześnie zesłał nam kilku swoich posłańców (ja nazywam ich aniołami), którzy nam pomogli. Osoby te może nie wiedzą, że zostaną obficie wynagrodzeni. Ja w to wierzę i oto się modlę.  Dobro czyni dobro.

          Nam dalej jest bardzo ciężko. Banki szczególnie umieją upominać się o swoje. Telefony, pisma, wezwania przed sądowe są na porządku dziennym. Trafiają się jednak życzliwi pracownicy banków. Wiele osób odmówiło Bogu posługi na naszą rzecz. Nie wiedzą, co tracą. 

          Żal mi mojej żony, bo jest jej bardzo ciężko. Dla niej świat się zawalił.          Ja, po prostu, zmuszony jestem walczyć. Najbardziej dokucza  mi wylew krwi w oku. Niedowidzę, a moja praca związana jest z komputerem. Chore serce powoduje ogromną słabość ciała. Niewielki wysiłek fizyczny eliminuje moją żywotność na parę godzin. Nic to. Nie będę narzekać, bo to nie przystoi nazirejczykowi (wybrańcowi)  bożemu.

Pierwsza próba katechizmu cz. 10


       Prawda teologiczna jest ciekawym pojęciem. Może się całkowicie różnić od prawd faktograficznych, rzeczywistych. Prawdy faktograficzne opierają się na zdarzeniach odbieranych za pomocą zmysłów. Mogą być opisywane, doświadczane. Prawdy teologiczne są natury duchowej, metafizycznej. Zamiast słowa "wiem" pasują słowa "czuję, wierzę".  Detektorem prawd teologicznych jest sumienie. Z sumienia informacja przechodzi do świadomości i staje się Prawdą, w którą się wierzy, z którą człowiek się identyfikuje. Przykładem prawd teologicznych jest proponowany przez Kościół temat Objawienia Bożego. Przyjmuje się, że  w prawdy teologiczne ingeruje osobiście Bóg. Nośnikiem jej może być prawda obiektywna, ale i legenda, przypowieść i każdy sakramentalny znak. Prawda teologiczna nie musi pokrywać się z prawdą rzeczywistą, faktograficzną. Na tym tle jest wiele nieporozumień i niedomówień. Powodem jest duchowa materia Prawdy. Rzeczywistość odbierana jest przez bodźce zmysłowe i refleksje umysłu. Prawdę teologiczną nie zawsze można ująć słowami. Niekiedy brakuje odpowiedniego słownictwa, pojęć podstawowych. Prawda ta mówi o Bogu nieuchwytnym, nieokreślonym bytowo, nierozpoznanym, tajemniczym, nadprzyrodzonym. Przyjęcie dogmatów za punkt wyjściowy stało się zarzewiem konfliktów wśród uczonych. Niektórzy uważają, że dogmaty stoją w sprzeczności z metodami, paradygmatami naukowymi. Polemikę z tymi zarzutami przedstawił m.in. papież Benedykt XVI w Wykładzie ratyzbońskim z dnia 12.09.2006 roku. Także w Polsce stanowiska są podzielone. Teologia znajduje się na liście dziedzin naukowych ustalonej w 2005 r. przez Centralną Komisję do Spraw Stopni i Tytułów. Jednak część uczonych chce usunięcia teologii z klasyfikacji dziedzin naukowych. Aby studiować teologię trzeba być osobą wierzącą. Ten imperatyw pozwala na właściwe przyjmowanie prawd teologicznych. Niewierzący przyjmuje naukę teologiczną jak idee (hipotezę). Nie wykluczam, że nie można połączyć te dwa aspekty, które doprowadzą do aktu wiary.
         Można spotkać osoby (jak ja), która usilnie chce połączyć prawdy teologiczne z prawdami rzeczywistymi (filozoteizm- wiara rozumna). Przyznaję, że częściowo poniosłem porażkę. O istnieniu Boga jako Stwórcy nie ma co pisać, bo to jest oczywistość logiczna, ale Syn Boży jest Podmiotem i Przedmiotem wiary. Wierzę w Jezusa Chrystusa jako Akt działający, bo to mi było dane we własnym natchnieniu. Np. nie wierzę za to ani w Niepokalane Poczęcie NMP w słowach nauki KK, ani dziewicze poczęcie jej Syna, choć mam ogromną estymę do NMP. Mogę wymienić setki zdarzeń biblijnych, które wykluczyłem w przedmiocie wiary. To wykluczenie nie przeszkadza mi cieszyć się owocami teologii i obrazami wiary.  Poddaję się urokowi Prawd teologicznych. Bóg które jest we mnie nie pozwoli mi na przekraczanie granic, które zostały przez Niego określone i w to wierzę.

sobota, 20 października 2018

Pierwsza próba katechizmu cz 9


        Podstawą wiary judaistyczno - chrześcijańskiej jest uznanie, że istnieje jeden, samodzielny Stwórca.  Byłoby doskonałością, aby  Prawda ta pozostała jedyną i była przedmiotem kultu i uwielbienia. Gdyby była jedyna, byłaby czysta, nieskażona, piękna w prostocie. Wszystko co dotyczy świata i człowieka odnosiłoby się do tej jedyny Prawdy. Święte milczenie i adoracja samego Boga, Stwórcy wszechświata i ludzi. 
          Człowiekowi było to za mało. Porównując szeroki wachlarz ludzkich zdarzeń, człowiek zaraził prostą idee Boga własnymi koncepcjami i pomysłami. Boga nazwano Panem, Królem. Z królem kojarzy się świta i władza. Na podstawie religii starszych i wierzeń sąsiedzkich wprowadzono do wiary orszak  anielski. Potem z nich wyłonili szatana.  Każdemu nowemu bytowi trzeba było przypisać historię.  Tak się zaczęła radosna twórczość literacka.
        Pismo Święte opisuje dzieje narodu wybranego, w tym historię  jego protoplasty Abrahama. Informacje nie pochodziły ze źródeł historycznych, a z późniejszych kompilacji zdarzeniowych. W okresie redakcji Pisma trzeba było uwzględnić istniejące fakty, w tym wielość plemion semickich, podobny ich język i podobną wiarę. Na bazie istniejących faktów, tradycji i zapotrzebowania religijnego (chodziło o ratowanie wiary Żydów będących w niewoli babilońskie) opracowano proroctwo wsteczne o pierwszym protoplaście  religii monoteistycznej – Abrahamie. Umieszczono go w okresie ok. XVIII wieku przed Chr., w którym dyskutowano na temat wielości bogów, każdego innego w różnych miastach Mezopotamii (Enheduana - córka Sargona Wielkiego). Klimat był sprzyjający refleksji. Postać Abrahama stała się symbolem  nowej idei. Bóg jest jedynym Stwórcą. Pomijam tu dywagację o ingerencji samego Boga w tej inicjacji. Tego nie wiem i nie mam żadnych tego dowodów. Autorzy w sposób ciekawy skompilowali historię Abrahama i jego rodziny. Na bazie podobnych legend, wierzeń sąsiedzkich przedstawiono Abrahama jako człowieka bezgranicznie oddanego i posłusznemu Bogu, do tego stopnia, że miał ofiarować własnego syna Izaaka Bogu.
          Kompilacja zdarzeń z istniejącymi plemionami, tradycji i znanymi faktami historycznymi, etyką naturalną stała się arcydziełem literackim. Ta misterna konstrukcja stała się sama z siebie twórcza teologicznie. Z niej odczytywano to, co się nazywa prawem pozytywnym. Tak zbudowano chrześcijański fundament moralności.
         Hagiografowie wykonali ogromną pracę bazując na szczątkowych informacjach i umiejętności odczytywania spraw Bożych (zwanej natchnieniem). Wierzę, że to co opracowali autorzy biblijni zawiera teologiczną Prawdę. To co się rodziło w umysłach autorów było, de facto, odczytaniem zamysłów Stwórcy.  To zaiste cudowne i doniosłe wydarzenie, że z myśli wyłonili, odczytali stan rzeczywistości. W tym dopatruję się boskiej ingerencji. Bóg posłużył się umiejętnościami ludzi w których sam je zaszczepił (umiejętność wlana).

piątek, 19 października 2018

Pierwsza próba katechizmu cz 7,8


          W artykule trzecim Katechizmu omawiane jest Pismo Święte. Według spojrzenia filozoteistycznego Pismo Święte jest autorstwa ludzkiego. Napisali go hagiografowie i ewangeliści, którzy wykorzystali umiejętność odczytywania praw ze Stanu Prawdy. W czasie pisania świętych ksiąg byli pod natchnieniem Bożym, czyli w stanie szczególnej wrażliwości duchowej. Redagowanie tej świętej księgi zajęło około tysiąc lat, co w pewnym sensie potwierdza jej ludzkie pochodzenie. Autorzy umieszczali w nim swoje koncepcje teologiczne i zapotrzebowania natury kulturowo - politycznej. Biblia jest więc orędziem Boga przekazanym nam w języku ludzkim (ks. prof. J. Kudasiewicz). Udział Boga zaczyna się na etapie natchnienia pisarza. Hagiograf pod natchnieniem pisał według własnego warsztatu pisarskiego. Tekst jest więc nieprawdopodobnie ludzki. Niesie on jednak myśl o Bogu. Całość może być więc traktowana jako współautorstwo Boga i człowieka.

            Pismo święte opisuje wiele rzeczy metaforycznie i nie wolno tej Księgi tłumaczyć w sensie ścisłym i dosłownym (fundamentalizm): Gwiazdy radośnie świecą na swoich strażnicach (Ba 3,34); Księżyc się zarumieni, słońce się zawstydzi (Iz 24,23);   «Stań słońce, nad Gibeonem!   I ty, księżycu, nad doliną Ajjalonu!»  I zatrzymało się słońce, i stanął księżyc (Joz 10,12–13).

            Stary Testament był pisany dla Żydów. Chrześcijanie dopatrzyli się w nim kolebki Chrystusowej i przyjęli do swojego kanonu wiary. Biblia inaczej jest odczytywana przez Żydów a inaczej przez Chrześcijan. Siłą rzeczy dochodzi do rozbieżności interpretacyjnych. O dziwo Biblia sobie z tym radzi. Trzeba jednak zachować umiar, pokorę i życzliwość dla innowierców, bo łatwo jest przeginać egzegezę na swoją stronę. Kanoniczność Pisma Świętego wywodzi się z ludzkiego zamysłu, bo chciano ustanowić z niego  bazę wiary religijnej. Kanon ksiąg biblijnych został ostatecznie uznany przez starożytny Kościół ok. 400 r. (w różnym czasie na Wschodzie i na Zachodzie). Formalny dekret ogłoszono w tej sprawie dopiero na Soborze Trydenckim 8.04.1546 r.

         Nowy testament składa się z czterech ewangelii: Mateusza, Marka, Łukasza i Jana, dziejów Apostolskich, listów Pawła i innych pisarzy. Nowy Testament kończy Apokalipsa św. Jana. 

         Twórcy religii chrześcijańskiej dopatrzyli się ciągłości pomiędzy Starym Testamentem a Nowym. W tym duchu napisana została Ewangelia wg św. Mateusza. Ewangelię tą można traktować za dzieło teologiczne.

         Wszystkie ewangelie stanowią skarb teologiczny chrześcijaństwa, natomiast jako dzieło ludzkie zawiera wiele błędów historycznych, przekłamań, niedopowiedzeń, przeinaczeń. Wgłębiając się w treść trzeba mieć tego rozeznanie. Usterki biblijne wymagają ciągłego szukania Prawdy.

     Można postawić tezę, że w tym jest jakiś cel pedagogiczny cel. Wykładnia nagich prawd jest zbiorem prostych zdań do akceptacji lub odrzucenia. Nie ma w tym zachęty do ich przeżywania. Rozterki, wątpliwości są ciekawsze i mobilizujące do szukania rozwiązań.   


Pierwsza próba katechizmu cz 7

          Do dnia dzisiejszego nie do końca rozpoznana jest geneza powstania religii chrześcijańskiej. Wiadomo, że Apostołowie, świadkowie Jezusa, przekazali o Nim wiedzę i Jego naukę. Wszyscy ewangeliści opracowali swoje ewangelie według własnych koncepcji teologicznych i opierali się różnych przesłankach.  Ostatnia Ewangelia Jana powstała najpóźniej, w łonie szkoły Janowej. Korzystała ona z ewangelii starszych. Nie ustrzegła się ona jednak od trendów ówczesnego gnostycyzmu.
          Szczegółowa egzegeza wszystkich ewangelii ujawnia brak jednego projektu doktryny wiary. Powstała ona później na podstawie źródeł szczątkowych, nie pełnych i subiektywnych. Koncepcja, że tylko całe Pismo jest wykładnią wiary jest wybiegiem tłumaczącym braku pewnych i  jednoznacznych informacji. Odległość czasowa od Zmartwychwstania Jezusa do redakcji ewangelii nie daje pewności dokładnego przytaczania słów Jezusa (ok. 3o lat i więcej). W niektórych cytatach zachodzą poważne wątpliwości ich autorstwa. Doktryna wiary powstała kilka wieków później według bieżących potrzeb Kościoła.
          Żywa tradycja na którą powołuje się Nauczycielski Urząd Kościoła nie do końca jest wiarygodna. Ona może być przedmiotem manipulacji. O końcowej redakcji depozytu wiary decyduje Nauczycielski Urząd Kościoła. Aby zapewnić niezmienność w wierze zdefiniował dogmaty jako nienaruszalne Prawdy i zobowiązał lud chrześcijański do ich przestrzegania. Dogmaty zostały zdefiniowane według wiedzy z okresu ich definiowania. Sądzono, że twórcy doktryny znają prawdę absolutną, która w czasie nie ulega zmianie. Jak mniemam niechcąco, założono knebel i ograniczenie rozpoznawania Prawdy według postępu nauki. Kościół wyrządził sobie i doktrynie chrześcijańskiej krzywdę epistemologiczną (poznawczą). Prawdy dogmatyczne bledną z czasem. Potrzeba rewolucji watykańskiej, aby dopuszczono ich korektę. Ciągłe powoływanie się na Ducha Świętego, który czuwa  nad depozytem wiary jest tezą ryzykowną. Dostrzegam w tym niejaki przymus nad Duchem Świętym (Aktu działającego), a to  ma znamiona grzechu. Podobnie notoryczne powoływanie się na prawdy objawione są tylko pobożnymi życzeniami. Bliżej prawdy jest zdolność odczytywania spraw bożych przez każdego człowieka. Ludzkie sumienia są kopalnią wiedzy o Bogu.  Każdy człowiek otrzymał w darze charyzmat prawdy. Nie każdy jest zdolny to jego odczytania i głoszenia. Sukcesja biskupia i ich charyzmat prawdy nie do końca są prawdziwe. Trzeba uwzględniać ich ludzkie pochodzenie z całym bagażem ludzkiej niedoskonałości.
          Doktryna wiary musi przejść gruntowną przebudowę na bazie dzisiejszych środków badawczych. Przytaczane słowa Jezusa winny być weryfikowane względem wiedzy towarzyszącej i nie pochodzącej z ewangelii. 
         Aby nie pozwolić na powstanie nowych sekt religijnych, tę odnowę trzeba dokonać w łonie samego Kościoła.
 

czwartek, 18 października 2018

Pierwsza próba katechizmu cz 6


        Duch Święty jest pojęciem szczególnie eksponowanym w religii chrześcijańskiej. Katecheza chrześcijańska mówi, że Duch Święty jest trzecią Osobą Trójcy Świętej. Doktryna chrześcijańska odczytuje w Biblii  (Dz 2,3–4; Ps 139,7–8 i in.) Jego oddzielną, samodzielną osobowość, co uważam za błąd. Nie dziwię się, że pojawiły się doktryny antytrynitarne, które sprzeciwiają się tej tezie. W Dziejach Apostolskim pisze: "Nagle dał się słyszeć z nieba szum, jakby uderzenie gwałtownego wiatru, i napełnił cały dom, w którym przebywali. Ukazały się im też języki jakby z ognia, które się rozdzieliły, i na każdym z nich spoczął jeden. I wszyscy zostali napełnieni Duchem Świętym, i zaczęli mówić obcymi językami, tak jak im Duch pozwalał mówić. " (Dz 2,3–4); "Gdzież się oddalę przed Twoim duchem?  Gdzie ucieknę od Twego oblicza? " (Ps 139, 7–8) ; "Nam zaś objawił to Bóg przez Ducha7. Duch przenika wszystko, nawet głębokości Boga samego " (1 Kor 2,10). Wielokrotnie analizowane teksty biblijne nie potwierdzają tezy doktryny chrześcijańskiej. Ewangeliści bardzo lubią posługiwać się tym terminem i wskazują na jego wielkie znaczenie w wierze. Pojęcie Ducha Świętego zakorzeniło się mocno w  wierze chrześcijańskiej. Wierni często powołuje się na Niego. Pierwsze Objawienie Ducha Świętego ma miejsce podczas chrztu Jezusa. Duch Święty czuwa nad wyborem papieża,  Kościołem, uczestniczy w codziennym życiu wiernych. Jest tak ważną postacią, że Jezus napominał (jeżeli jest to prawda historyczna), że "każdy grzech i bluźnierstwo będą odpuszczone ludziom, ale bluźnierstwo przeciwko Duchowi nie będzie odpuszczone" (Mt 12.31). Po zmartwychwstaniu Jezusa miało miejsce zesłanie Ducha Świętego na apostołów. Ten fakt przeczy Jego osobowości bytowej. Duch Święty uosabia ducha, tchnienie istoty Boga. To samo Jego centrum        Twórcy religii chrześcijańskiej samo tchnienie Boga, Jego moc, istotę wysublimowano do osobnego istnienia bytowego[1]. . Dla chrześcijaństwa Jego wysublimowanie jest tak ważne, że uczynili go znakiem rozpoznawczym krzyża: „Idźcie więc i czyńcie uczniami wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego” (Mt 28, 19).
          Twórcy religii chrześcijańskiej sklonowali boski wizerunek tworząc osobny byt.  W żadnym tekście Pisma Świętego nie znajdujemy dialogu Ducha Świętego z Synem lub Ojcem. Nigdzie też Pismo wprost nie mówi, że Duch Święty jest Bogiem.  Jedynie w Dziejach Apostolskich Piotr w rozmowie z Ananiaszem zwraca się do niego w słowach: dlaczego szatan zawładnął twym sercem, że skłamałeś Duchowi Świętemu i odłożyłeś sobie część zapłaty za ziemię.(...) Jakże mogłeś dopuścić myśl o takim uczynku? Nie ludziom skłamałeś, lecz Bogu  (Dz Ap. 5,3–4).
          W wierze rozumnej Trójca Święta jest sprzecznością logiczną. Jedyny Bóg istniejący jako trzy Osoby (hypostaza) pozostaje jednym Bytem. Niezrozumienie tej filozofii ukrywa się pod zasłoną tajemnicy trynitarskiej. Ireneusz z Lionu (zm. 202) podkreśla niewystarczalność ludzkiego języka do opisania tajemnicy Bóstwa.
          Kościół upierając się nad tym nielogicznym sformułowaniu  ogłosił dogmat (dopiero w IV wieku), który stał się prawdą wiary teologii chrześcijańskiej. Przekonanie o prawdziwości tezy Trójcy Świętej jest tak duże, że zachowują ją kościoły katolickie, prawosławne, wyznania wywodzące się z reformacji takie, jak luteranizm, kalwinizm, anglikanizm, metodyzm i prezbiterianizm. Uznanie wiary w Trójcę Świętą jest pierwszym koniecznym warunkiem wstąpienia do  Światowej Rady Kościołów.         
          Pojęcie Aktu działającego jest ukłonem autora wobec stwierdzenia chrześcijańskiego, że wszystkie trzy Osoby są rozumiane jako mające tę samą jedną istotę czyli naturę (tautuzja), a nie jedynie podobne natury.
          Idea Trójcy Świętej budziła od dawna kontrowersje. Dowodem są powstałe doktryny antytrynitarskie. 
          Według antytrynitaryzmu (arianie, Badacze Pisma Świętego, Świadkowie Jehowy, unitarianie, bracia polscy, Kościół Chrześcijan Dnia Sobotniego, Zbory Boże Chrześcijan Dnia Siódmego) Trójca Święta nie istnieje, między innymi dlatego, że nie ma o niej informacji w Biblii. W tekstach Starego Testamentu nie ma żadnego objawienia Trójcy. Także w Nowym Testamencie nie występuje stereotypowe credo. I choć wiele tekstów Nowego Testamentu (np. 1 Kor 12,4-6) jest dość powszechnie traktowanych jako argument trynitarny, jednak ściśle rzecz biorąc są to wersety modelu potrójnego (wyliczeniowego), a nie trynitarnego. Innym fragmentem o takiej potrójności, wymieniającym „Ojca, Syna i Ducha”, to Ef 4,4-6.
          Dla mnie pojęcie Ducha Świętego w obrazie bytu osobowego to przeintelektualizowana koncepcja, która tylko utrudnia wiarę, nie wnosząc do niej nic nowego i wartościowego. Krytycy zarzucają też, że doktryna trynitarna była wynikiem działań bardziej politycznych, niż teologicznych. Jaroslav Pelikan, The Christian Tradition, 1971, strona 173. E. Washburn Hopkins, profesor Uniwersytetu Yale stawia tezę: „ostateczne ustalenie ortodoksyjnej definicji trójcy było w znacznej mierze sprawą polityki kościelnej”. Origin and Evolution of Religion, 1923, strona 339; The New Encyclopædia Britannica tak komentuje odnośne fakty historyczne: „W Nowym Testamencie nie spotykamy słowa Trójca ani wyraźnego sformułowania tej doktryny (...). Doktryna ta rozwijała się stopniowo przez kilka stuleci wśród licznych sporów. (...) Odmienność tych trzech [Osób] oraz ich jedność połączono w jednej, ścisłej doktrynie o jednej istocie i trzech osobach nie wcześniej niż w IV wieku”. (The New Encyclopædia Britannica, wydanie XV, 1985, tom 11, Micropædia, strona 928).          
          Duch Święty jest przejawem działalności Bożej lub mocą Bożą. Duch Święty ma zatem funkcję dynamiczną. Jako słowo jest zamiennikiem, synonimem Boga. Duch Święty jest pojęciem podobnym do pojęcia Anioła. Jest On posłannikiem samego Boga Ojca, Aktu działającego. Jezus Chrystus działający jest Duchem Świętym.
          Dla wierzących wiarą parafialną niech zostanie jak głosi katecheza kościelna, bo pojęcie Ducha Świętego niczemu nie przeszkadza a pobudza do duchowości.


[1] Podobno uczynili fizycy z kwantem pola, który nazwali cząstką oddziaływania (bozonem).

środa, 17 października 2018

Próba powrotu do redakcji katechizmu


          Napisałem kilka miesięcy temu: "Tym tekstem (mowa jest o katechizmie: Pierwsza próba katechizmu) przerywam dalszą redakcję i czekam na słowa komentarza. Bez Waszej zachęty nie będę kontynuował dalszych prac". Po kilku miesiącach je otrzymałem. Oto kilka z nich (te skromniejsze) przetłumaczone przez tłumacza internetowego:

Dziękujemy za udostępnienie Twoich informacji. Naprawdę doceniam twoje wysiłki i czekam na Twój kolejny wpis. Jeszcze raz dziękuję.

Witam. świetna robota. Nie spodziewałem się tego. To jest
wspaniała historia. Dzięki.

          Zachęta przyszła z dalekich krajów. To wystarczyło, że wrócił zapał do pracy. Nie jest to jednak praca łatwa. Jak napisał jeden z interlokutorów: "Jest to jeden z najbardziej przydatnych blogów, jakie kiedykolwiek natknęliśmy się na ten temat. Właściwie doskonały. Jestem również ekspertem w tym temacie. Rozumiem twoją ciężką pracę".
           Pomijając komplementy jestem w rozterce. Ostatnie moje wpisy mają charakter podsumujący, świadczące o zbliżaniu się do końca moich prac. W ostatnim ujawniłem ludzką niemoc w ujawnianiu Prawdy i skłoniłem się w stronę wiary naturalnej tkwiącej w zwykłych ludziach. Teraz pozostała mi do przekazania tylko wiedza. Ja nie dysponuję uczelnianym aparatem i jestem samotnym pływakiem na wielkim oceanie. Do wiedzy trzeba mieć dostęp i czas. Ja mam ograniczone jedno i drugie. Moje wyniki i prace nie mam z kim skonsultować. Ci, na których liczyłem poszli w świat i porzucili ciekawe rozmowy twórcze. Pochłonięci zostali  przez samo życie i codzienne troski.
        Z katechizmu opublikowałem 5 postów. Postaram się dopisać następne.
Może sam nabiorę przekonania o słuszności dalszych prac? Jestem przekonany, że do takiego przedsięwzięcia potrzebny jest zespół redakcyjny z mądrym nadzorem merytorycznym.
        Nie władam językiem angielskim (władam skromnie językiem francuskim), a tłumacz internetowy daje jakieś dziwne i mało zrozumiałe translacje. Wielu komentarzy nie rozumiem. Komentarze podpinane są pod wykłady. Wolałbym prowadzić dyskurs za pomocą poczty e-mail. Podaję więc swój aktualny adres p.porebski@onet.pl.
          Marzą mi się komentarze merytoryczne, inspirujące i pouczające. Ja również jestem uczniem i pragnę stale doskonalić swoją wiedzę.

wtorek, 16 października 2018

Wiara wynikająca z pragnień


           Moje wieloletnie poszukiwania teologiczne doprowadziły mnie do ściany, której jako człowiek żyjący nie mogę przekroczyć. Moje wielorakie próby wejścia na teren zabroniony przydały się jeno do umocnienia mojej wiedzy.  Dzisiaj wiem, że wiara wywodzi się z ludzkich pragnień, które zostały zakodowane w ludzkiej świadomości, w sercu i w duszy. Bóg (Pierwsza Przyczyna, czy jak ktoś woli), który stworzył nasz świat ujawnił swoją koncepcję w materiale stwórczym. W umysłach ludzkich zakodował potrzebę Jego szukania, Jego pragnienia. To pragnienie wywołało potrzebę zgłębiania wiedzy o Bogu i całym świecie stworzonym. Wiedza jest zbiorem informacji. Przez lata nagromadziła ona wiele hipotez, tez, aksjomatów. One stały się podstawą do pragnień, a pragnienia do wiary. Tak ujmując, można rozumieć wiarę maluczkich i uczonych w piśmie. Z pragnień Bóg został odczytany, wykreowany, z obrazowany. Jemu doszyto historię i w Jego "usta"  wprowadzono ludzkie słowa. To co wiemy o Bogu jest ludzkim obrazem ludzkich pragnień. O samym Bogu, w Jego rzeczywistości wiemy tylko tyle, że istnieje. Po Jego dziełach poznajemy Jego przymioty. Sama Istota Boga jest nieznana i nigdy nie będzie poznana. Musiałem przejść wieloletnią drogę filozoteizmu (wiary rozumnej), aby poznać, że nie wiedza, a wiara jest bliższa ludzkiemu poznaniu. Wiedza może błądzić, być fałszywa, niedoskonała. Wiara jest wewnętrznym przekonaniem, akceptacją, własną wizją. Wiara jest tym co się czuje. Ona odzwierciedla ludzkie pragnienia. To jest nasza Prawda. Prawda absolutna jest poza zasięgiem ludzkiej percepcji i ludzkiego rozumienia. Wiara  w wieczność jest też ludzkim pragnieniem. Musimy zostawić Bogu rozwiązanie ludzkich oczekiwań. My możemy tylko pragnąć, czyli wierzyć, że życie trwa nadal. Wiedzę, którą mamy, na skutek przeróżnych "przecieków", nie dają pewności. Wierząc, pewność nasza wzrasta, bo takie są nasze pragnienia i oczekiwania.  Teraz rozumiem, dlaczego tak trudno przyjmowane i akceptowane są mojej wyniki prac. One są moją Prawdą. Tylko ten, kto ma podobne marzenia i pragnienia może je zaakceptować. 

niedziela, 14 października 2018

Dzień Pański


          "A gdy Bóg ukończył w dniu szóstym swe dzieło, nad którym pracował, odpoczął dnia siódmego po całym swym trudzie, jaki podjął. Wtedy Bóg pobłogosławił ów siódmy dzień i uczynił go świętym; w tym bowiem dniu odpoczął po całej swej pracy, którą wykonał stwarzając" (Rdz 2,2–3). Odczytywanie literalne Biblii o siedmiu dniach stwarzania egzegetycznie krytykuję, ale w tych słowach odbieram poezję proroctwa wstecznego i poddaję się jej urokowi.
          Słowa księgi są kuriozalne. Bóg nie ma potrzeby odpoczywać. Autor podparł się boskim autorytetem, aby uwypuklić potrzebę człowieka. Ludzka maszyneria wymaga regeneracji nie tylko cielesnej, ale i duchowej.
          Słowa księgi to nie chęć Stwórcy do narzucania człowiekowi harmonogramu zajęć, ale pryncypia i mądrość godnego życia. Życie to nie tylko praca. Nie wszystkie działania przynoszą korzyść, zysk. Bóg przewidział czas relaksu. Błogie lenistwo nie należy łączyć z postawą statyczną. To czas przeżywania emocji, refleksji. Ten jeden dzień w tygodniu Bóg przeznaczył również dla siebie. Myślę, że po tylu darach które przekazał człowiekowi  należy Mu się odrobinę czasu dla uświęcania Jego Majestatu. Niedziela jest dniem szczególnym. W tym dniu powinny zdarzać się chwile doniosłe, intymne, duchowe, wzniosłe. Każdy człowiek wyposażony jest w duchową autostradę, którą może się łączyć z Bogiem i z jej pomocą powiedzieć Mu: "jestem Twój, szanuję i darzę miłością. Nigdy nie będę w stanie spłacić długu jaki zasięgam codziennie u Ciebie. Na barki Chrystusowego krzyża wrzucam całą moją niedoskonałość, grzeszność, nieporadność, prośby i pragnienia. W obrazie skomplikowanej chrześcijańskiej wizji sacrum podporządkuję się Twojej woli". Zawierzam, że w niej zawarta jest Twoja Miłość do swojego stworzenia. Pierwszy Chrystus rozpoznał, w czym rzecz, i schylił głowę przed Obliczem Ojca. On nauczył nas jak oddawać Mu cześć. Niedziela jest dzień Bożego błogosławieństwa. Głupi ten, który nie korzysta z bieżących darów Stwórcy. Na każdej Mszy powtarzana się Ofiara krzyża, która stale jest skuteczna. To rzecz niezwykła i pochodzi z Bożego arsenału darów.
          Na jakiś czas trzeba zmieniać klimat przeżywania, otoczenie, bodźce wzrokowe i słuchowe. Można to robić na tysiące sposobów. Dla mnie najlepszym relaksem jest spacer i kontemplacja, zamyślenie, duchowy odlot. Wychodziłem z wnuczką i z wnukiem kilometry. Teraz mam zakaz, bo stałem się niepewnym opiekunem pod względem stanu mojego zdrowia. Uważam, że przesadzają, ale rozumiem rodziców.

sobota, 13 października 2018

To nie porażka, obciach, lecz mądrość


          Arcydziełem godnego podziwu jest koncepcja stworzenia istoty ludzkiej. W surowej ocenie powiem, że Bóg miał w tym swój interes. Bóg stworzył istotę rozumną, aby być rozpoznawalny. Używanie w tym temacie porównań ze sfery ludzkiego działania jest  nie na miejscu. W tym języku mówi się, że koniec kończy dzieło i droga do wyniku jest mniej istotna. Dictum factum. Pomijając gorszące sformułowania należy cieszyć się, że Bóg dał człowiekowi szanse. Człowiek wyposażony jest w boskie przymioty: "Stworzył więc Bóg człowieka na swój obraz" (Rdz 1,27). Brakuje słów, aby opisać wielkość tego dzieła. Przypisał człowiekowi duchową naturę, i przez nią człowiek uzyskał nieśmiertelność. Samo to jest kuriozalne. W umyśle człowieka umieścił zdolność rozumowania, rozpoznania, oceny. Człowiek jest istotą stwarzającą własne koncepcje, może zmieniać otaczający go świat. Człowiek jest współprojektantem  boskiej koncepcji. Gdyby człowiek tak naprawdę zdawał sobie sprawę co otrzymał od Stwórcy i jaką ma moc, to by Bogu zawsze okazywał wdzięczność. Tak jednak nie jest, bo wraz z wolną wolą pojawiła się u człowieka chęć samodzielnego działania i wprowadzania w życie zupełnie własnych koncepcji. Ta chęć samodzielności była pierwszą jaskółką do pojawienia się grzechu, czyli działania niezgodnie z Bożym zamysłem.  Bóg został przymuszony do akceptowania ludzkich wyborów. Wiedział, że człowiek nie ma takiej wiedzy jak On, aby rozsądniej rozpatrzyć wszystkie za i sprzeciw swoim decyzjom. Człowiek w mądrości swojej mniej popełnia błędów.  Bóg czeka na ludzkie aggiornamento. Do tego potrzebny jest czas.
          Tylko ci, którzy utknęli w zaułku własnego ego sprzeciwiają się Bogu. O nierozumni: "U was zaś nawet włosy na głowie wszystkie są policzone" (Mt 10,30). Przyznać się do konieczności podporządkowania się Bogu, to nie porażka, obciach, lecz mądrość,

piątek, 12 października 2018

Pierwsza myśl najlepsza


     Mówi się, że pierwsza myśl jest najlepsza. Czy tę rację można zastosować do pierwszych wersetów Starego Testamentu? W tym duchu jego czytanie pokazuje najistotniejsze elementy stworzenia. Budulcem Świata jest energia promienista: "Wtedy Bóg rzekł: «Niechaj się stanie światłość!»" (Rdz 1,3). Podstawową zasadą funkcjonowania wszechświata jest symetria. Złamanie jej niejednokrotnie stało się twórcze i dało impuls do nowego. Bóg oddzielił:
światło od ciemności,
noc od dnia,
wieczór od poranka,
morza i oceany od lądów,
niebo od ziemi,
świat lądowy od świata wodnego,
mężczyznę i kobietę.
          Łamanie symetrii przyczyniło się do tworzenia się gatunków i różnorodności: "i drzewa rodzące owoce, w których było nasienie według ich gatunków" (Rdz 1,12); "Bóg uczynił różne rodzaje dzikich zwierząt, bydła i wszelkich zwierząt pełzających po ziemi." (Rdz 1,24).
          Pierwszą "koncepcja " Stwórcy" było jarskie pożywienie człowieka: "Oto wam daję wszelką roślinę przynoszącą ziarno po całej ziemi i wszelkie drzewo, którego owoc ma w sobie nasienie: dla was będą one pokarmem" (Rdz 1,29). Bardzo szybko człowiek poszerzył pożywienie o dania mięsne, bo już w wersecie: "W pocie więc oblicza twego będziesz musiał zdobywać pożywienie" (Rdz 3,19) mowa jest o zdobywaniu pożywienia. Po potopie Bóg ugiął się pod naporem ludzkich potrzeb: "Wszystko, co się porusza i żyje, jest przeznaczone dla was na pokarm, tak jak rośliny zielone, daję wam wszystko" (Rdz 9,3 ).
       Co się wydarzyło, że przepadła ta pierwsza piękna idea jarskiego pokarmu?
Czy Bóg musiał zmienić swoją koncepcję, czy nie przewidział potrzeb białkowych? Trudno Boga oskarżać za swoistą nieporadność. Musi byś inne wytłumaczenie.
            Wydaje mi się, że w pierwszej myśli pokazany został ideał. Można go odczytać jako wzór, paradygmat i zadanie dla człowieka. Tak chciał Stwórca i tego oczekuje od człowieka, aby sam wrócił do tego ideału. Księga  Rodzaju podpowiada: "póki nie wrócisz do ziemi, z której zostałeś wzięty"  (Rdz 3,19), co należy tłumaczyć, póki nie wrócisz do moich pierwszych założeń, do moich ideałów.
          Jak pokazuje historia, Bóg wielokrotnie zezwalał i zezwala na ludzkie inicjatywy, choć niektóre są po prostu grzeszne, ale zarazem zostawił nam czas, aby ludzkość sama mogła naprawić swoje błędy.

czwartek, 11 października 2018

Czemuś mi tak uczynił?


         Na temat teorii stworzenia świata wiem wiele, albo jestem w błędzie jak większość uczonych, ale klimat pierwszych wersetów Starego Testamentu warty jest poznania: "Na początku Bóg stworzył niebo i ziemię. Ziemia zaś była bezładem i pustkowiem: ciemność była nad powierzchnią bezmiaru wód, a Duch Boży unosił się nad wodami" (Rdz 1,1–2). Ktoś, kto ma zdolność obrazowania w umyśle widzi tę scenę. Nicość, która się zapełnia. W tej nicości jest bezład cząstek wirtualnych i ten moment złamania symetrii, ten moment, którego można nazwać powstaniem Świata. Można wyobrazić sobie ten grzmot stworzenia, ten zgrzyt spokoju, to uderzenie fali, która stopniowo zamienia się w harmonię kosmicznych dźwięków. Nad wszystkim unosi się niewidzialny powiew Stwórcy: " a Duch Boży unosił się nad wodami" (tamże).  To znak, że czuwa nad swoim stworzeniem, że otacza go swoją opieką, Opatrznością. Czy Stwórca wiedział wtedy, jaką skomplikowaną uruchomił maszynerię? Czy znał przyszłe losy Świata? Czy wiedział, że będzie tak oszukiwany, wykorzystywany przez swoich synów i córek?  Czy można powiedzieć, że był naiwny? Jako zawiedziony ojciec mam prawo tak myśleć. Ten kto kocha patrzy w przyszłość oczami miłości, a nie kalkulacji. I ja tak patrzyłem i wierzyłem. Cieszyłem się swoimi dziećmi i ich osiągnięciami i zamiarami. Wierzyłem, kochałem i straciłem czujność. Dzisiaj mogę powiedzieć, że popełniłem błąd. Zasłużyłem na los Hioba. Czy Bóg też jest zawiedziony? Ja mam w Nim oparcie, a On do kogo się przytuli, poskarży?
          To Bóg stworzył Świat i koncepcja jego była po Jego stronie! On nie może się uchylać od pytań. "Czemuś mi tak uczynił?" Czy autor Księgi Rodzaju nie przechwala się pisząc: "A Bóg widział, że wszystko, co uczynił, było bardzo dobre" (Rdz 1,31) ? Kto zna odpowiedź na to pytanie? Przygotowałem sobie scenariusz odejścia od problemów, ale chcę naocznie zobaczyć, jak zakończy się moja historia. Chcę wiedzieć, dopóki kurtyna nie opadnie, jak znosiłem obciążenie własnych porażek. Na końcu, z innej perspektywy, poznam historię Świata i poznam odpowiedź na pytanie: czy Bóg był bogiem naiwnym?

środa, 10 października 2018

Zapach świata Starego Testamentu


         Gdybym miał możliwość, udałbym się w podróż Na Bliski Wschód aby poznać zapach świata Starego Testamentu, w którym zaczęła się historia religii judaistyczno–chrześcijańskiej. Do dziś pamiętam zapach poranku budzącego się Egiptu, który odwiedziłem ok. 1980 roku. Wczoraj przybliżyłem Summerów, którzy w IV tysiącleciu przed Chr. przybyli, nie wiadomo skąd, i założyli swoje imperium w Mezopotamii w dolinie czterech rzek. Wokół tej krainy żyło wiele plemion określanych jako jafetyckie, chamickie, amoryckie i semickie. Biblia podaje nazwy tych narodów. Hagiografowie historię biblijną dostosowywali do znanych narodów, które wiązali z potomkami Noego Sema, Chama i Jafeta. Ta literacka twórczość była niezwykłą układanką wiedzy geograficzno-historycznej z koncepcją biblijną. Np. Nimroda, prawnuka Noego uznaje się za założyciela imperium babilońskiego.  Narody te były wymieszane ze sobą. Np. w mieście Ur żyła semicka rodzina Abrama. On też jest traktowany jako protoplasta narodu żydowskiego, zwanym narodem hebrajskim, izraelskim.  Współistniejące narody żyły ze sobą w przyjaźni albo walczyły ze sobą. Historia biblijna była adaptowana względem wiedzy historycznej. Wymieszanie narodów umożliwiało przekazywanie sobie doświadczeń historycznych i poglądów religijnych. Dyskutowano o Stwórcy i doświadczali owoców stworzenia. Wśród tematów rozważanych, na pewno, jawił się problem jedynego Stwórcy Świata. Abram (Abraham), lub inny któremu przypisano to imię  należał do tych, w którym pojawiła się iluminacja religijna, oświecenie, że idea wielu bóstw jest niedorzeczna. Ta myśl stała się dla niego myślą przewodnią i kierunkiem w którą stronę trzeba iść. Jego stan ducha pozwolił otworzyć się na Boga. Odczytał w swoim sercu (sumieniu) Jego zamysły i stał się Jemu posłuszny. Ta  główna myśl, jedynego Boga stała się osnową stworzenia całej doktryny religijnej. Religia monoteistyczna stała się faktem. Doszukiwanie się czystości rasowej Żydów jest zadaniem niewykonalnym. Uznanie Abrahama za protoplastę Żydów jest praktycznym kompromisem historycznym. Niejako przywróciłem sens operowania tym imieniem ojca narodów izraelskich. Nie jest ważna dokładna faktografia wydarzeń, ale sens. Podobnie, ze względów praktycznych, powracam do imienia Adam, jako pierwszego człowieka na ziemi. Nie zawsze się otrzymuje żądany efekt, ale w chwilach koniecznych można przybliżyć symbolikę imienia. Np. Grzech pierworodny jako akt przypisany Adamowie i Ewie w rezultacie jest grzesznością (działaniem trwającym w czasie) pierwszych ludzi.
         Moja skłonność do matematycznej dokładności przegrywa z największą światową literaturą jaką jest Pismo Święte. I pomyśleć, że mając w sobie tysiące błędów redakcyjnych pozostaje tą jedyną i niezwykłą księgą.