Łączna liczba wyświetleń

wtorek, 31 lipca 2018

Jedno i drugie nie jest uchwytne


        Bombardując proton elektronami odkryto, ze protony mają wewnętrzną strukturę. Przebadano ich fotograficzne ślady i wysnuto wniosek, że wewnętrzna struktura składa się z cząstek które nazwano kwarkami. Wnioski wysnuto z obliczeń, a nie z bezpośredniej ich obserwacji. Kwarki pozostały na etapie modelowym. Tym modelom przypisano wiele parametrów, ale nadal pozostają tylko obiektami domysłów i ludzkiej wyobraźni. Nie mówię, że one są niepewne, czy złudne. One są poza zasięgiem ujęcia fotograficznego. Podobnie bombardujący elektron jest tak mały, że nauka traktuje go jako punkt. Punkt jest pojęciem matematycznym (pojęcie pierwotne – niedefiniowalne). Punkt nie wymiarów. Jak wiadomo, elektron ma spin, a spin jest efektem jego obrotu. Na tym etapie występuje sprzeczność. Z jednej strony elektron nie ma geometrii, a z drugiej obraca się. Nauka pogodziła się z tym, że nie można sfotografować tak małych cząstek, które mienią się materialnymi.
          Gdyby uznać, że te najmniejsze cząstki materialne mają naturę energetyczną (tak nauka kwantowa przyjmuje), to nikt by nie oczekiwał fotografii tych obiektów. Podobnie jest z falą elektromagnetyczną. Ona nie ma swojej fotografii. Świat subatomowy nie ma postaci ani wyglądu. Mniemam, że nie ma też substratu materialnego i nie istnieje jako coś, co ma substrat. Wniosek nasuwa się sam. Materia jest tylko splotem energetycznym. Jako energia nie można określić jej wyglądu, postaci. Energia ma tylko zdolność dynamiczną, zdolność działania. Jak wygląda świat w swej  najmniejszej postaci może być efektem ludzkiej wyobraźni i fantazji. Brzmi to dziwnie. Świat stworzony jest niewidoczny w swej istocie. Jego makroskopowa wizualizacja jest wynikiem mózgowej transformacji danych, bodźców energetycznych, które pozwalają na zmysłową projekcję. Można powiedzieć, że świat jest ułudą i odczuwalny jest przez zdolność do transmisji bodźców energetycznych. W sumie rację mają ci, którzy uważają, że świat stworzony pozostaje w wyobrażeniach, w mózgu. Jeżeli tak, to on jest wirtualny, a nie rzeczywisty. Dzisiejsza nauka i technika pozwala na tworzenie obrazów wirtualnych. Ta umiejętność pośrednio wskazuje, że  Bóg stworzył świat na swój obraz. Istnieje Bóg i istnieje świat, a jedno i drugie nie jest uchwytne.
          Podobnych światów może być tysiące, wzajemnie się przenikających i nie przeszkadzających sobie wzajemnie. Jednym z nich może być Królestwo Boże, czyli Niebo.

poniedziałek, 30 lipca 2018

Tchnienie Boga


          Jezus Chrystus nie jest Aktem działającym w imię własnych potrzeb. On jest wyrazicielem Ojca swojego: "ponieważ z nieba zstąpiłem nie po to, aby pełnić swoją wolę, ale wolę Tego, który Mnie posłał" (J 6,38). Kto wierzy w Boga musi pojąć, że Jezus jest z koncepcji Boga, który za Jego pośrednictwem chciał zbliżyć się do człowieka. Jezus został wyróżniony bo kochał nie tylko Ojca Niebieskiego ale wszystko, co Bóg stworzył. Przepojony miłością przelał ją na innych ludzi. Złożył Ofiarę z siebie samego dla oczyszczenia ludzi z ich błędów i złośliwości losu. On wiedział, ze świat nie jest doskonały i wymaga uświęcenia.  On został uwielbiony dopiero na krzyżu. Duch Boży dostał Mu wlany dopiero w chwili  śmierci. Ewangelista Jan mówi: "Duch bowiem jeszcze nie był [dany], ponieważ Jezus nie został jeszcze uwielbiony" (J 7,39). Ostatnio pisałem o inteligentnej wodzie.  Ona ma w sobie coś z ducha i dlatego używa się
sformułowania: "Źródło wody żywej". Ta żywa woda jest to coś, co jest w Chrystusie. To co pochodzi od Boga umieszcza się w rzeczywistości stworzonej: " Strumienie wody żywej popłyną z jego wnętrza" (J 7,38). Jest to tchnienie Boga, które jest zapisane, utrwalone i działające.
          Każdy miłujący Boga doznaje pragnienia picia tej uświęconej wody. Kto ją skosztuje przejmuję wolę Ojca. Jego życie to prawdziwe życie w Bogu. Tym samym poznaje się Ojca, bo myśli się Jego kategoriami, czyli dobra. Wydawane sądy nie płyną z zasad ludzkich, a z Boga. Jeżeli przemawia się do rzeczy słowami miłości, to w nich zapisuje się dobro. Pamięć ma nie tylko woda, ale każda rzecz, nawet zwykły kamień. Powtarzam. Całun Turyński jest przepojony miłością do Syna Bożego i nic tego nie zmieni. Wszystkie jego fotografie niosą o tym informacje. Wszystkie obrazki o tematyce religijnej dlatego nazywane są obrazkami świętymi, bo niosą emocje i ludzkie pobożne myśli. Idąc tą drogą rozumowania można dojść do wniosku, że cały świat jest bożą relikwią. Tak, pod warunkiem, że chce się to zobaczyć. Jak pisałem, rzeczywistość zależy od tego jak na nią się patrzy. Świat warty jest naszego miłowania niezależnie jakie przynosi nam trudy.
          Świętej pamięci Kora śpiewała o miłości, pisała wiersze o miłości, kochała ludzi. Pozostawiła po sobie nie tylko namacalne teksty, muzykę, nagrania ale i funkcjonały dobra. Cały czas mam w uszach siłę przekazu jej głosu, spory intelektualne, mądre kłótnie i krytykę . Ona dzieliła się z innymi tym, co miała najlepsze. Będzie mi jej brakować.

niedziela, 29 lipca 2018

Polska apokalipsa


         Wielokrotnie pisałem że żyjemy w świecie pełnym niezwykłych zdarzeń. Rzeczywistość miesza się z fikcją. Niejednokrotnie wyczuwa się, że jesteśmy i żyjemy w jakich bajkach, w świecie urojonym. "Stoliczku nakryj się" staje się bliskie prawdy. Nauka dostarcza nam coraz więcej dowodów, że świat jest dziwny, nieogarniony, nieprzewidywalny. Swoiste Panta rhei, wszystko płynie, wszystko gdzieś umyka, zmienia się. Czy ktoś przypuszczał, że Polska po odzyskaniu wolności od nowa pogrąży się w nieszczęściu. Chora ambicja jednego człowieka zdolna jest do rozłożenia państwa na łopatki. Czy ktoś przypuszczał, że bohaterski naród da się przekupić za parę groszy państwowej jałmużny. Mam nadzieję, że sondaże nie przedstawiają prawdy i w następnych wyborach pozbędziemy się oszołomów i zdrajców narodu. Zastanawiam się, że ludzie z mojego i starszego rocznika mają tak przewrócone w głowach. Jak łatwo dali się przekonać garstce ludzi, którzy sami są chorzy i głupi. Narzekań na "Tuska" już nie mogę słuchać. Fakt, że poprzednicy nie rządzili przykładnie, ale żyło się normalnie. Teraz to obłęd. Władza ma niesamowity tupet. W swej pysze nie kryją się z tym. Sami sobie gotują los sprawiedliwości. Nierozumni, bo nie zdają sobie sprawy, że historia ich rozliczy. Nie wspomnę o Bogu. Kościół stał się karykaturą pięknej i potrzebnej idei. Wczoraj w telewizji mówił ksiądz: katolicyzm wymiera, zmierza do samolikwidacji. O tempora o mores! Ubolewam, że dożyłem czasów polskiej apokalipsy. Zdrowie nie pozwala mi wyjść na barykady. Proszę więc: Obudźcie się rodacy!
          Od nas zależy, czy będziemy żyć normalnie. Czy wróci polska tradycja? Czy idee dobra i piękna powrócą do naszego życia? Życie piękne jest tak blisko. Trzeba tylko niewielkiego wysiłku, aby czerpać z niej owoce dobra i piękna.
           Dziś oddaję hołd zmarłej wczoraj Korze Jackowskiej. Odeszła od nas osoba kochana przez większość Polaków. Wielka artystka, piosenkarka, poetka, filozofka, malarka. Wyjątkowa kobieta. Miała odwagę wypowiadać się na tematy polskiej rzeczywistości. Była osobą wolną, niezakłamaną choć dotkniętą przez okrutny los. Przegrała z rakiem. Nie kryła się z tą chorobą. Walczyła do końca. Cześć jej pamięci. Niech Bóg otoczy ją swoim Miłosierdziem, bo nie była ona kimś przypadkowym. Spełniła się jako człowiek. Pozostawiła po sobie swój ślad. Była osobą niezwyczajną, odważną i szczerą. Zapisała się w historii. Była dobra i sprawiedliwa. "Wielcy nigdy nie odchodzą".
           Dziś są imieniny mojej siostry Marty. "Nie powiem, na co dzień trochę trudna" (por. z serialm Ranczo) w interakcji z otoczeniem, ale jest prawdziwa, autentyczna i kocham ją za to. Ona ma odwagę być sobą. To wielki dar. Niech Bóg jej sprzyja.

sobota, 28 lipca 2018

Inteligentna woda?


          Każdy zgodzi się ze stwierdzeniem, że najważniejszą substancją na ziemi i we wszechświecie jest woda. To niezwykła substancja i do dnia dzisiejszego wielce tajemnicza. Podstawową jej funkcją jest utrzymanie życia organizmów biologicznych. Z jej funkcją wiąże się skomplikowany proces jaki jej towarzyszy.. Niektórzy badacze poświęcili jej badaniom całe swoje życie. Jednym z nich był japoński badacz i pisarz Masaru Emoto (1943 – 2014). Badał on strukturę tej niezwykłej substancji, zamrażał jej stany i fotografował. Pozostawił on tysiące zdjęć ukazujących piękno budowy krystalicznej wody. Badacz ten twierdził, że woda zapamiętuje ludzkie mocje. Inaczej wygląda woda, jak mówi się do niej językiem czułym, a inaczej jak gra muzyka agresywna np. heavy metaliczna. W tym przypadku struktura wody jest rozbita, nieuporządkowana, chaotyczna. W październiku 1992 roku otrzymał tytuł i licencję doktora medycyny alternatywnej w Open International University. Zaczął badać zagadki wody po zetknięciu się z MRA, Analizatorem Rezonansu Magnetycznego, w USA. Prowadził badania wody znajdującej się w ludzkim ciele, wody w środowisku człowieka, wody na powierzchni Ziemi. Był kierownikiem Głównego Instytutu Badawczego IHM, dyrektorem firmy IHM oraz przewodniczącym Międzynarodowego Towarzystwa Przyjaciół HADO IHM. Opublikował kilkanaście książek. Twierdził, że woda ma swoją inteligencję.
      Wielu sceptyków sprzeciwia jego teorii i drwi z badacza. Aby wyrobić sobie własne przekonania proszę wykonać proste doświadczenie z dwoma słoikami wypełnionymi ryżem i wodą. Przez dwa tygodnie, codziennie do jednej należy szeptać czułe słowa, a drugiemu złorzeczyć. ci, którzy dokonali ten eksperyment
napisali:
"Przeprowadziłem doświadczenie. Wziąłem 2 identyczne słoiki z gotowaną wodą i do obu wsypałem organiczną strukturę (zagotowany ryż). Umieściłem je oba w podobnym miejscu aby zniwelować czynniki obce i jeden słoik podpisałem "dobry", drugi zaś "zły". Dodatkowo aby spiętrzyć wynik doświadczenia raz dziennie mówiłem do słoików. Okazało się że rzeczywiście na słoiku "zły" pojawiła się czarna pleśń podczas gdy na słoiku "dobry" dopiero lekkie zmiany organiczne zaczęły następować."
          Nie ma znaczenia w jakim języku się mówi i coś jest napisane. Pan Emoto wyraźnie napisał, że chodzi o intencję, myśl. Nieważne czy powiem "Druga wojna światowa" czy "Second World War", wypowiedź ta wywoła mniej więcej takie same skojarzenia i emocje. Po drugie zaznaczone jest iż nie chodzi o sam sens wypowiedzi tylko o jej pozytywny lub negatywny przekaz.

Inni interlokutorzy napisali:
Zrobiłem doświadczenie z ryżem tylko wziąłem jeszcze jeden słoik z ryżem do którego nic nie mówiłem. Najlepiej wyglądała woda w słoiku do którego mówiłem kocham cię. W słoiku do którego mówiłem "nienawidzę cię" ryż zrobił się czarny.

"Eksperyment z ryżem wykonałem. Wynik wyszedł taki jak to osiągnął Emoto. Trwało to jednak aż kilka miesięcy (tzn. do słoików wyrażałem emocje przez 2 miesiące ,potem o nich zapomniałem). Mój ryż był gotowany co jak przypuszczam miało duży wpływ na czas projektu. Eksperyment z ryżem to nie żadne kłamstwo. Radzę sprawdzić samemu."

           Dzisiejszy człowiek szukający wie, że racjonalność miesza się z fikcją. Wyniki eksperymentów zależą od woli eksperymentatorów (splątanie w fizyce kwantowej): "Wszystko możliwe jest dla tego, kto wierzy" (Mk 9,23) Myśl ludzka jest kreatywna dosłownie. Mamy do czynienia ze zjawiskami, które dawniej uznawane były za niemożliwe (np. próżnia nie jest pusta, holograficzny zapis obrazów i zdarzeń, Talitha kum):" bo poznałem, że moc wyszła ode Mnie " (Łk 8,46).
            Jezus dziwił się mówiąc: " dlaczego sami z siebie nie rozróżniacie tego, co jest słuszne? " (Łk 12,57) .

piątek, 27 lipca 2018

Sprzężenie zwrotne


     Zaintrygował mnie werset w Dziejach Apostolskich: "Bo w Nim żyjemy, poruszamy się i jesteśmy, jak też powiedzieli niektórzy z waszych poetów: .«Jesteśmy bowiem z Jego rodu»." (Dz 17,28) W Ewangelii Jana czytamy: "My jesteśmy z Boga" (J 4,6). Czy świat rzeczywisty przenika świat nadprzyrodzony?
         W przekazie osób, które przeżyły śmierć kliniczną, po śmierci dusza ludzka pozostaje w przestrzeni rzeczywistej. Ogląda stół operacyjny na którym ją położono, otoczenie z którego się wywodzi. Przez jakiś czas jest wśród nas. Może tu na ziemi jest czyściec, i dopiero jak dusza dozna oczyszczenia może przejść przez tunel umożliwiający wejście do wieczności?
       W świecie rzeczywistym można jakąś rzecz schować do szafy i nie mieć z nią kontaktu przez lata. Może podobnie jest w przestrzeni nadprzyrodzonej gdzie jest miejsce z którego nie ma powrotu – niebo. Interesujący jest ten szczegół, który mówi o przenikaniu się światów. W tym wspólnym korytarzu panują podobne zasady. Świat jest widoczny, choć nienamacalny. W nim dusze spotykają się ze zmarłymi bliskimi, z rodziną, przyjaciółmi, z duszami oczekującymi na wstęp do wieczności.
         Pismo Święte mówi, że Bóg jest w nas, a my w Bogu. Wszystko dzieje się w Bogu. Każdy człowiek jest osobiście powołany przez Stwórcę, dlatego jest tak ważny. Bóg przenika jego duszę i ciało. Pozostawia ślad w jego sumieniu i w sercu. Ofiarowuje człowiekowi  pragnienie poszukiwania jego korzeni, istoty osoby powołanej. Wlewa w jego sumienie prawo naturalne, rozeznanie etyczne. Bóg cały czas towarzyszy człowiekowi. Nie chodzi o wiedzę o Nim, o intelektualną analizę, lecz o doświadczenie, bliskość, relację, komunikację z Nim. Poznawać Boga oznacza nic innego jak spotykać się z Nim i jednoczyć. To wpuszczać Go do swego życia i pozwolić Mu się w sobie zadomawiać . Bóg sam troszczy się o to, aby być w człowieku i być rozpoznawalnym. Człowiek może odnajdywać Boga w sobie, bo Bóg jest w nim. Cała postać człowieka, ciało i dusza pławi się w Bogu. Człowiek cały czas ma poczucie, że do Boga należy. Jest zanurzony w Bogu jak ryba w oceanie. Bóg go obejmuje. Jednocześnie Bóg zamieszkuje w człowieku. Człowiek jest Jego świątynią. Ta więź przemawia za jednością i przynależnością. Bóg dał człowiekowi to rozeznanie epistemologiczne. My wiemy i czujemy Boga. Zdajemy sobie sprawę z koncepcji stwórczej. Ta przynależność do Boga zobowiązuje do przestrzegania reguł ustanowionych przez Stwórcę. Mamy w sobie narzędzia rozpoznawcze, bo i o nie zadbał Stwórca. Nie powinni zawieść naszego Stwórcę i Dobroczyńcę. Głupotą jest dystansować się od Boga. Jak można uciec od siebie samego? Jak można uciec od Boga?
          Tylko wolą niechęci. Warto stawiać sobie ciągle pytanie alternatywne – Dokąd pójdziemy, dokąd zmierzamy?

czwartek, 26 lipca 2018

Z różnorodności powstał świat


         Stwórca powołał świat do istnienia. Sam moment tchnienia swojej mocy był niezwykły. Można przypuszczać że środek punktu tchnienia Bożego był izotropowy, jednorodny, symetryczny i idealny w swej istocie. Materii było tyle samo co antymaterii.  Żeby rozpocząć proces ewolucji świata musiała zostać złamana piękna i idealna symetria. Ona to spowodowała, że część materii anihilowała dostarczając nowej energii. Z pozostałej części rozwinął się świat materialny.  Procesowi towarzyszyły:  energia wspomagająca, która naukowcy nazywają czarną energią i czarna materia. Do dzisiaj naukowcy tylko przypuszczają, że procesowi towarzyszyły te ciemne elementy. Bilans energetyczny się zgadza, choć nie ma o nich innych wiadomości. Po 14,5 miliardach latach zostało 74 % ciemnej energii i 22 % ciemnej materii. Reszta materii składa się na budulec świata materialnego, tj. 4 % bilansu energetycznego. Skąd takie dane? Aparatury (kosmiczne, sondy) wychwytują ślady pozostałości Wielkiego Wybuchu. Dane przedstawiane są w postaci map płaskich i przestrzennych. Możliwości ludzkie są coraz większe. Gorzej jest ze zrozumieniem istoty świata.

        Warto zauważyć, że od samego początku funkcjonowały dwa przeciwieństwa, tak jakby Bóg opierał istnienie świata na walce przeciwieństw (Hegel). Dalsze koleje losów potwierdzają tą tezę. Z różnorodności powstał świat. Te same mechanizmy zostały wykorzystane w życiu istot najbardziej inteligentnych – ludzi. Dobro i zło wyszło z koncepcji Stwórcy. Potem Jezus mówił otwarcie: "Muszą wprawdzie przyjść zgorszenia" (Mt 18,7). Jezus ujawnił mechanizm, który z założenia był elementem ewolucyjnym. Jego drugim założeniem był element zbawienia, poprzez postawy i walki ze złem.   

       Ważnym elementem ewolucyjnym jest to, że w fizyce nie ma dogmatów. Są prawa fizyczne, które mogą ulegać zmianom. To nowość w nauce. Na podobieństwo nauki i teologii dogmaty religijne także nie mają własności trwałej. Wszystko jest otwarte dla ludzi. Świat jest przez to ciekawszy.

        Może Stwórca przewidział, że w końcu ludzkość rozpozna reguły twórcze. Aby urozmaicić żywot ludzki przewidział zmienność paradygmatów, zostawiając ludzkość przed nowymi wyzwaniami.

środa, 25 lipca 2018

Im trudniej tym ciekawiej


          Wraca do mnie zagadnienie istoty świata stworzonego. Coraz wyraźniej i głośno mówi się, że istota świata jest dynamiczna. Nie opiera się na podstawach stworzonej substancji (materii), ale na przemianach i procesach dynamicznych. Ich podstawą jest energia, która pochodzi z mocy Stwórcy. Można powiedzieć, że z tchnienia Bożego. On swoją mocą tchnął to, co my nazywamy energią i rozpoczął się proces  ewolucyjny wszechświata. Energia służy do wytworzenia tego, co nazywa się materią. Reszta energii służy do jej dynamizowania. Naukowcy dzisiaj udowadniają, że proton składa się z kwarków, które są pojęciami wytworzonymi tylko to wytłumaczenia  bilansu energetycznego z poziomu protonu i innych cząstek elementarnych. Pomiędzy kwarkami istnieje próżnia, która jest wypełniona cząstkami oddziaływania (nazywanymi bozonomi). Suma masy kwarków jest rzędu  16 MeV/c2  a całego protonu 938 MeV/c2. Zdecydowana większość masy protonu pochodzi z energii wiązania kwarków poprzez gluony (bozony) wewnątrz protonu. Tak, czy siak wszystko jest energią. To udowodnił Einstein pisząc, że masa jest synonimem energii.  Teoria jak i badania laboratoryjne wskazują, że wszystko, cały wszechświat, można przedstawić jako jedno skupisko energetyczne. To gruntuje tezę, że świat jest dynamiczny. Na tej płaszczyźnie można rozpatrywać procesy duchowe, które też polegają na oddziaływaniu. Wielokrotnie pisałem, że świat jest bardziej dynamiczny niż ontologiczny. Fizyka ułatwia filozoficznym ujęciom istoty świata. To, że świat jest zmysłowy jest dzięki transformacji informacji na rzeczywiste obrazy. Cały pomysł Boga polega na tym, że świat dynamiczny przekształcać na czytelny przez zmysły. Istota świata ma podłoże transcendentne. Tak naprawdę pochodzimy ze świata  nadprzyrodzonego. Jezus powiedział: "Ja nie jestem ze świata" (J 17,14). Apostoł Jan napisał wprost: "ponieważ nie jesteście ze świata" (J 15,19);  "My jesteśmy z Boga" (1 J 4,5).
          Świat stworzony skazany jest na anihilację: "Przemija bowiem postać tego świata" (1Kor 7,31).  Eksperyment Stwórcy będzie miał swój kres. Nauka potwierdza przepowiednie ewangeliczne. Wystarczy, że Bóg nie  będzie podtrzymywał jego istnienia. Zniknie w jednym momencie. Nie trzeba się spodziewać kataklizmów.
          Pozostanie świat nadprzyrodzony wg zapowiedzi i zapewnień Stwórcy. Ludzkość wróci do źródeł, do Boga. Ludzie na ziemi mogą sobie zapewnić tylko komfort  powrotu. Bóg przywołując ludzi do istnienia założył, ze ludzie będą jak On – święci: "W Nim bowiem wybrał nas przed założeniem świata, abyśmy byli święci i nieskalani przed Jego obliczem" (Ef 1,4). Dając ludziom wolną wolę zadziałał przeciw własnej koncepcji świętości. Człowiek zrobił z tego nie najlepszy użytek. Czyżby Bóg się pomylił? Dopuszczając zło wynikające z możliwości wyborów dał człowiekowi szanse wykazania swojej świętości. W efekcie mamy, to co mamy.

wtorek, 24 lipca 2018

Czyżby zwiastun cenzury


          Zarejestrowałem 20 lipca 2018 roku  187 wejść na mój blog wiara-rozumna.5v.pl.  W dniu następnym 21 lipca po wpisie postu pod tytułem: Czy mamy prawo walczyć o ojczyznę? tylko 5 osób. 
          Ku mojemu zaskoczeniu wiele wejść do blogu realizuje się z terenu Chin. W owym dniu nie było ani jednego. Czyżby ktoś manipulował i ograniczał do niego dostęp? Żona uspakaja, że to przypadek. Ja uważam, że niekoniecznie. Po dzisiejszym porannym wpisie tj. 22 lipca po paru minutach zarejestrowałem 58 wejść (w tym również z Chin). Coś jest na rzeczy?
         Kochanka króla Ludwika XV utrwaliła swoje istnienie powiedzeniem: Après nous, le déluge (fr. po nas choćby potop), które zapamiętała historia. Powiedzenie to idealnie pasuje do Jarosława Kaczyńskiego, kreatora obecnej polityki. Wszystko co czyni ma status teraźniejszości i zaspakaja jego bieżące, chorobliwe potrzeby. Niewiele pozostanie po nim miłych wspomnień. Szkody jakie wyrządził przez lata trzeba będzie naprawiać. Pamięć po jego bracie zblednie, bo nadmiar troski o jego popularność zabija dobre jego imię. Szkoda, bo jego brat wyraźnie nie zasłużył na pogardę i niechęć. I również z tego powodu ciśnie się na usta konkluzja: wszystko spieprzył. Przyczyną tego wszystkiego są jego kompleksy i chęć odgrywania roli, na którą nie zasłużył. Mimo, że jest on z mojego rocznika, chcę mu powiedzieć słowami jego brata Lecha: "spieprzaj dziadu". (wypowiedziane w czasie kampanii na  burmistrza Warszawy w listopadzie 2002 r. na Pradze). Społeczeństwo ma dosyć jego pomysłów. Jego zwolennicy okrywają się hańbą narodową. Nie mam do nich szacunku. Biedni Polacy, którzy zostali omamieni jego ideologią. Wzbudził zwodnicze nadzieje. Przekupił wielu.  Wykorzystuje Kościół do swoich celów. Finansowaniem o. Rydzyka chce przekupić Stwórcę za swoje grzechy. To się jemu nie uda.
          Prawdą jest, że na tle jego działalności wyszły ja jaw niedoróbki poprzedniej ekipy rządzącej. Zaniedbań było sporo i na samą myśl krew się burzy, ale mógł on błędy naprawiać, a nie prowadzić dalszej destrukcji.  Mógł zostać odnowicielem i wielkim mężem stanu przebijając w zasługach Lecha Wałęsę. Krytyka historyczna będzie surowa. Ona wystawi mu ocenę i rachunek.  Za jego pomysły i koszty naprawy zapłaci cały naród.

poniedziałek, 23 lipca 2018

Rozpoznać bożą koncepcję


           Model Standardowy to teoria, która powstała około 50 lat temu. Teoria jest udana bo żaden eksperyment przeprowadzany w laboratorium ją nie podważa.  Zwieńczeniem Modelu Standardowego było eksperymentalnie odkrycie bozonu Higgsa.
           Udana teoria zachęca to postawienia nowych pytań. Jak wytłumaczyć, że ilość antymaterii zmalała niemal do zera. Gdzie się podziała zakładając, że w czasie wielkiego wybuchu było jej tyle co materii? Dlaczego neutrina są tak lekkie? Czy cząstka bozonów Higgsa jest jedna, czy też istnieje zbiór bozonów Higgsa?
           Odnalezienie odpowiedzi pozwoliłoby zrozumieć strukturę materii, co za tym idzie istotę świata stworzonego. Na czym polega geniusz powołania materii do istnienia? Przy dynamicznym obrazie świata materia jest iluzją istnienia czegoś, co pozwala na zmysłowy odbiór rzeczywistości. Stworzenia odnajdują się w niej i czerpią z niej doznania. Równolegle istnieje świat nadprzyrodzony, transcendentny, który bardziej ujawnia istotę stworzenia. Świat transcendentny nie ma w sobie iluzji świata rzeczywistego. Cokolwiek istnieje po prostu jest. Można powiedzieć, że jest doskonały, jest prawdziwszy od rzeczywistego. Świat rzeczywistym jest profanum świata nadprzyrodzonego. To kopia i to skażona niedoskonałościami. Dlatego w świecie rzeczywistym pojawiło się zło jako naturalne złamanie symetrii doskonałości. W tym skażonym, niedoskonałym świecie Stwórca umieścił człowieka. Co chciał przez to uzyskać?
           Człowiek składający się z materii, jako stworzenie, też nie jest doskonały. Bóg założył, że człowiek obdarzony sumieniem i Jego łaską  pokona  zło. W ten sposób profanum sprowadzi na drogę sacrum. Człowiek może udowodnić, że i stworzenia mogą pozyskać miano świętości.  Patrząc na historię ludzkości nie bardzo to widać. Świętość uzyskują tylko nieliczni. Wiele osób dopiero po okresie oczyszczenia (czyściec). Czyżby Bóg popełnił pomyłkę? Ona nie wchodzi w rachubę. Bóg w swej doskonałości nie może się mylić. Zapewne za tym kryje się głębsza tajemnica (ekonomia zbawienia), której człowiek nie może zgłębić. Ważne, że ludzkość (nieliczni) zdają sobie z tego sprawę. Błogosławieni ci, którzy wychodzą na przeciw Bożej koncepcji i czynią wszystko, aby plan Boży się zrealizował. Światlejsi wiedzą, że Bóg liczy na człowieka. Pierwszym Człowiekiem, który to pojął i wdrożył w życie był Jezus Chrystus. On wskazał nam drogę i dał nadzieję: "A nadzieja zawieść nie może " (Rz 5,5).

niedziela, 22 lipca 2018

W tym sęk


          Stary Testament nie mówi, że człowiekowi będzie łatwo w życiu. Prorocy przepowiadali raczej łaskę, którą Bóg ześle. ST raczej przestrzega przed niepowodzeniami i klęskami, które mogą człowieka dotknąć. Apostoł Piotr pisze w Pierwszym swoim liście:  "... radujcie się, choć teraz musicie doznać trochę smutku z powodu różnorodnych doświadczeń" (1 P 1,6). Stwórca nie uprawia festynu i nie obiecuje fajerwerków. Wie, że życie jest trudną drogą zmierzającą do Zbawienia. Zachęca do wybrania drogi Świętego (miał na myśli Jezusa), którego życie było pełne trosk. Jezus martwił się o innych. Taka postawa różniła go od przeciętnych wiernych, którzy liczyli na dobro i szczęście osobiste. Jezus wskazywał, że liczy się inny człowiek. Żyć dla drugiego człowieka, przejmować jego trudy i kłopoty. Egoizm dla Jezusa był czymś obcym i nie do przyjęcia. Zachęcał, aby w czasie dobrych uczynków wychwalać Boga. Wiedział, że dobro może się zrealizować tylko dzięki Bogu. Szczególnie chwalił tych, który cierpieli niesprawiedliwie (1 P 2,19). Nie odbierał ludziom cierpieć, ale wzmacniał  w ich pokonywaniu. Filozofia Bożej ekonomii Zbawienia jest trudna do przyjęcia. Można postawić pytanie, czy nie byłoby lepiej, aby Bóg ulżył cierpiącym, a nie trzymał ich w napięciu przetrwania? Otóż Bóg wyżej sobie ceni pokonywanie trudów, niż bogobojne życie w sielance. Człowiek uparcie zadaje pytanie: gdzie tu sprawiedliwość i dobroć Boga, i gdzie Jego miłość? Jak może patrzeć na ludzkie cierpienia i zgryzoty? Po ludzku człowiek myśli: może, a nie chce. Ludzkie cierpienia są otoczone boską tajemnicą i nie wszystko można po ludzku przetłumaczyć. "Dał Pan i zabrał Pan" (Hi 1,20); "Dobro przyjęliśmy z ręki Boga. Czemu zła przyjąć nie możemy?" (Hi 2,10).
          Pociechą niech pozostaje nadzieja, wyrażona w 8 błogosławieństwach Jezusa: "Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy królestwo niebieskie" (Mt 5,3); "Błogosławieni, którzy się smucą, albowiem oni będą pocieszeni" (Mt 5,4); "Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości, albowiem do nich należy królestwo niebieskie" (Mt 5,10). A więc Bóg dla cierpiących przygotował nagrody. Człowiek nie pozostaje sam. To tylko kwestia czasu. Nagroda będzie obfita i będzie rekompensowała przebyty trud; "nagroda twoja będzie sowita" (Rdz 15,1); "Cieszcie się i radujcie, albowiem wasza nagroda wielka jest w niebie" (Mt 5,11, Łk 5,23,35). Zachodzi pytanie. Jak wytrwać i doczekać nagrody. Samo czekanie jest szalenie trudne i jest rodzajem cierpienia. Znam to z autopsji. W tym cały sęk, w tym problem.

sobota, 21 lipca 2018

Czy mamy prawo walczyć o ojczyznę?


         Czy pracownik może odmówić polecenia, gdy nie jest zgodne z własnym sumieniem? Doświadczyłem to w latach 70-tych gdy usilnie namawiano mnie do wstąpienia do partii, czy ZMSu. Miałem odwagę odmówić ryzykując karierą zawodową.
          Kiedy oglądam postępowanie policji wobec społeczeństwa, to nóż mi się otwiera w kieszeni. Taka spolegliwość wobec mocodawcy jest odrażająca.  To automaty wykonujące na chłodno polecenia szefów. Gorzej, bo dostrzegam u nich satysfakcję ze swej postawy i z tego co czynią. Powie ktoś, że to jest służba, a ona rządzi się  własnymi prawami. Tak, ale jest granica, któreś nie wolno przekraczać.
          O członkach partii PIS nie wspomnę. Oni nie mają w ogóle wstydu. Nie zdają sobie sprawy że są potrzebni tylko jednemu człowiekowi do realizacji, jego chorobliwej wizji i obsesji politycznych. Jego historia i tak już wymiotła go z szeregu godnych polityków, mężów stanów ówczesnego świata. W większości cały świat potępia jego działania.
          Przez konieczność zachowania karności i w imię idei demokratycznych opozycja zostaje bierna wobec zła które się rozszerza. Wczorajsza debata sejmowa była przykładem arogancji, pychy, pewności siebie i zwykłej głupoty władzy. Każda poprawka opozycji została odrzucona. O nie rozumni i nieroztropni! Mogli dla zwykłej przyzwoitości i sprytu politycznego  zaakceptować jedną z nich. taka pewność ich zgubi, chyba że Polacy stracili rozum.
          PO rządziła marnie, a teraz nie ma odwagi radykalnie przeciwstawić się złu. Brakuje im prawdziwego przywódcy. Ich nawoływania polityczne są blade i bez wyrazu, bez emocji, bez wiary w wygraną.
          Wojsko jest zniewolone i posłuszne jednemu małemu człowiekowi. Nie ma nikogo (żadnego odważnego generała), który by zrobił porządek. Demokracja w Polsce ujawniła słabość parlamentarną. Skutkuje to tym, że obecna władza korzysta ze swoich przywilejów nieprzyzwoicie. Trzeba w któryś momencie powiedzieć STOP. Polska jest naszą ojczyzną, a nie wybranej grupy. To, że otrzymała mandat od społeczeństwa nie tłumaczy ich pazerności i postępowania. Dla każdego rozsądnie myślącego ich działania są kryminogenne. Nie słuchajmy bełkotu premiera i prezydenta! Ich słowa to siano – nic nie warte. Referendum prezydenta to kolejny skok na następną kadencję. Ja nie będę uczestniczyć w tym przedsięwzięciu.  Nie pozwólmy niszczyć naszej ojczyzny. Non possumus! No pasarán! J’accuse…! (hasła sprzeciwu). Trzeba brać wzorce od wielkich Polaków i z innych narodów. Otworzyć serca na własną ojczyznę.
          Trzeba wymieść ówczesną władzę z prezydentem na czele i oczyścić przedpole dla nowych wyborów. Gdzie są młodzi, gniewni i nowi przywódcy? Gdzie są hippisi!?  Gdzie polskie bohaterstwo, odwaga, fantazja i poczucie godności!?
           Réveillez-vous (obudźcie się) i na barykady! Naszą bronią powinny być taczki do wywozu niektórych polityków i masy ludzkie z gołymi rękoma.  Dopóki Kościół Polski nie odetnie sie od ówczesnej władzy, wierni niedzielne Msze powinni spędzać na zewnątrz Kościoła. Żadne datki na tacę się nie należą.
            Polacy! My mamy prawo walczyć o naszą ojczyznę, wolność i demokrację i w tej nadzieji pozostaję.

piątek, 20 lipca 2018

Całun Turyński relikwią


          Przeczytałem na forum: "Naukowcy wykluczyli związek Całunu Turyńskiego z Jezusem". Interlokutor skomentował: "Ciekawe jeśli całun jest autentyczny to znaczy że Bóg istnieje, a skoro istnieje to dziwne że od wieków nie reaguje na to co jego kapłani wyprawiają...Kiedyś zesłał potop i nawet powieka mu nie drgnęła, a później papieże robili co chcieli, kler robi co chce, a On nawet palcem nie kiwnie.." (Andrzej Roman).
          Powyższa Informacja nie zaskoczyła mnie. Identyfikowanie Jezusa z obrazem turyńskim  było zbyt bajkowe, jak wiele opisów biblijnych. Całun turyński nadal został relikwią, bo jest przedmiotem wiary. Sugestywny obraz cierpiącego Jezusa jest przekonywujący. To umiłowany obraz Jezusa, kochany przez miliony wiernych. Nie jest ważne, że całun nie jest wiernym odbiciem Jezusa. Różne nacje przedstawiają Jezusa na swoje podobieństwo. Jezus przyjmuje postać Chińczyka, murzyna, Indianina itp. Jezus po wywyższeniu stał się postacią boską. Bóg nie ma twarzy, ani postaci, jest samym istnieniem. Całun przypomina zdarzenie, które w historii miało miejsce. Wierni z całunu odczytują misterium, a nie dowód namacalny Jezusa historycznego. Wiara jest w innym miejscu i dotyczy istnienia boskiego Syna. Przez stulecia całun był ubóstwiany przez miliony ludzi, przemodlony. Do niego wysyłana była dobra energia. Energia ta odbijała się od niego i czyniła wiele innego dobra. Wartość całunu jest wykładnią ludzkich pragnień. w sobie ukryta jest miłość do Chrystusa. Teraz całun oddaje zgromadzoną energię. Jak ofiara Jezusa ma wartość trwałą tak całun stał się prawdziwą relikwią, i tak niech pozostanie.
         Druga wypowiedź Andrzeja Romana jest dowodem całkowitego niezrozumienia religii chrześcijańskiej. Na temat, co Bóg może, a co niekoniecznie, wielokrotnie pisałem.

czwartek, 19 lipca 2018

Wtrącona refleksja


       Mam świadomość, że moje teksty nie przez wszystkich są akceptowane. Zastrzegam się, że one tylko wywołują zagadnienia i przedstawiają mój prywatny punkt widzenia (nie jestem inspirowany przez nikogo). Jest materiałem do dyskusji, której praktycznie nie ma.  Dochodzą mnie słuchy, że nie wszyscy mnie rozumieją. Kompilacja teologii z naukami ścisłymi nie ma długiej historii. Dla mnie to raj intelektualny. Staram się nie przekraczać poziomu średniego. Trudne rzeczy próbuje wyjaśniać (definiować używając prostego sposobu tłumaczenia). Dyskretnie wprowadzam słownictwo fachowe, aby stało się one powszechne i podnosiło kulturę intelektualną. Przemycam własną teorię dynamicznego obrazu świata, bo w to faktycznie wierzę. Pragnę, aby wiara nasza opierała się na asymptotycznej prawdzie. Wielokrotnie dzielę się swoimi emocjami, bo one pokazują, że jestem normalnym facetem o średnim intelekcie, patrzący na świat w sposób racjonalny. Nie pomijam tematów przeżyć duchowych, które są mi bardzo bliskie. Pod płaszczyzną krytyczną wskazuję na moją miłość do Kościoła. Mam uczucie odrzucenia, ale bliskie mi są ideały, które wiążą się z Kościołem. Tematy polityczne tylko dotykam. Nie jestem znawcą w tym przedmiocie, ale jestem odbiorcą tych zdarzeń. To co się Polsce przydarzyło jest kuriozalne. Mały człowiek o chorobliwych ambicjach zdołał, w krótkim czasie, zniszczyć moją ojczyznę. To geniusz w złym tego słowa znaczeniu. Pociąga on za sobą podobnych i głupszych.  Czekam na wybawienie, na zmianę układu politycznego. Czekam na normalność, zgodę i powszechną miłość.
        Gdy naglę zamilknę, to chciałbym być kojarzony z tymi, komu bliski jest  najmądrzejszy cytat biblijny: Jestem, który Jestem (Wj 3,14). Na podstawie tych słów można wyprowadzić całą teologie wiary. W tych słowach zawarta jest istota Boga, Jego istnienie, dynamiczna struktura, mądrość, ale i skromność. Bóg bezimienny jest ponad wszystkim.  Jego istnienie wyprzedza Jego istotę. "Kto to może pojąć, niech pojmuje" (Mt 19,12).

środa, 18 lipca 2018

Mam już coraz mniej czasu


           Nie rozumiem szafarzy Boga, którzy nie mają właściwego rozeznania            etycznego, a nawet teologicznego. Przykładem mojej zgryzoty jest polski Kościół. Oprócz nielicznych dobrych przykładów mamy do czynienie z kapłańską miernotą intelektualną. Sparowali się z ówczesną władzą, która jest produktem złej pojętej demokracji. Czy za tym wiąże się jakiś interes? Nie inaczej można to rozumieć. Kościół korzysta ze świeckich apanaży. Żerują na podatnikach, którzy i tak są be przerwy dojeni przez władzę.
          Kiedy słyszę słowa naszego prezydenta, to wydaję mi się, ze słucham teatralnego monologu, dyrdymały rodem z PRL. Nie wierzę żadnemu jego słowu. To bełkot, żenada i hipokryzja. On ma zdolność malowania rzeczywistość fałszywymi farbami. Zastanawiam się – po co on to robi? Czy wierzy własnym słowom? Jeżeli tak, to współczuję i jemu i sobie. Pan prezydent ma chrapkę na następna kadencję. Jego styl wygłaszanych mów jest na poziomie gry aktorskiej podrzędnego teatru. Jego modulacja głosu jest przerysowana, karykaturalna. Gesty są wyuczone, które zdradzają kiepską szkołę marketingu politycznego. Prezydent jest postacią zabawną i śmieszną w swym zachowaniu. Czy on jest moim prezydentem, z mojej bajki? Odpowiedź narzuca się sama. Jego działalność na forum międzynarodowym szkodzi Polsce i jego wizerunkowi. Najgorzej, że Bóg okazuje takim cierpliwość i daje czas do opamiętania.
          Perspektywa kolejnej kadencji rządów PIS dobija mnie psychicznie. Zastanawiam, czy w ramach obecnego prawa nie można ogłosić nowe wybory parlamentarne?
          Ja mam już coraz mniej czasu. Chciałbym jeszcze pożyć  trochę w normalnym państwie, w którym by rządzili przyzwoici ludzie. Żeby panował ład i porządek. Nie potrzebuję bogactwa, ale radości z życia. I to życzę sobie i moim czytelnikom.
          Powoli tracę przyjaciół, znajomych, i tych co mi pomogli. Nie dziwie się. To co trwa za długo – męczy. Mój problem wpływa na ich psychikę. W głowie jawi się myśl – kiedy to się skończy. Tylko ja wiem, że brakuje mi tak niewiele aby odbić się od dna i wrócić do normalnego życia.  Dziękuję tym, co przy mnie pozostają i jeszcze mnie wspierają. Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili (Mt  25,40).


adres e-mail: p.porebski@onet.pl
Prywatne konto bankowe
13102026290000950200272633

wtorek, 17 lipca 2018

Miłość sprzężona z dobrem


          Człowiek nie rozumie zamysłów Boga, bo rozpatruje je z pozycji rzeczywistości w której żyje. Bóg natomiast ma inne odniesienie. Opiera się ono nie na doświadczeniu ale na idei i koncepcji. Dobro, jak i miłość mają swoje definicje, ale wyrażone są one ludzkim pojmowaniem.  Do ich wyrażenia używa się ludzkich słów, pojęć i ludzkiego spostrzegania. Ten kto chce zrozumieć i pojąć te pojęcia musi wyjść na zewnątrz własnych paradygmatów. Trzeba najpierw je zrozumieć, a potem próbować je opisać. Z tymi trudnościami i ja się zetknąłem. Dla zrozumienia skorzystałem z pojęcia bytu, substancji i jego przymiotów. Opierając się na samym pojęciu przymiotu, które niesie wartość ożywiłem to pojęcie, powołałem do istnienia z pominięciem substancji, Tak zrodziło się pojęcie nie-bytu czyli funkcjonał. Aby ogarnąć to rozumem przypisałem temu pojęcie obraz mgiełki która nie ma nic wspólnego z materią. Funkcjonał to sama wartość, która się rozchodzi, interferuje. Jej struktura jest dynamiczna. Można przyrównać ją do swoistej energii, fali która się rozchodzi. Modelowanie pojęć daje możliwość ich obrazowania, a nawet namalowania. Można przypisywać im różne parametry, kolory, a nawet kształt. Każdy może je dowolnie wyobrażać. Modelowanie dobra, miłości jest zabiegiem zastępczym. Liczy się ich wartość aksjologiczna.  Sens ukryty jest w celu jaki się chce osiągnąć. Dobro to wartość sama w sobie. Jej wymiar jest nieskończony i nieograniczony. To stan. To fundament na którym można budować różne przybudówki dobrych działań, uczynków. Dobro jest pragnieniem i żywą wodą. Dla niektórych jest podstawą istnienia i egzystencji. Jej istota i wymiar idealnie pasuje do pojęcia Stwórcy. Bóg stwarza dobro i nim się posługuje. Dobro staje się motorem działania. Jest ono zakorzenione  w całej przestrzeni transcendentnej i rzeczywistej. Dobro jest ponad bytowością. 
           Dobre uczynki (Flm 1,6) są  wyrazem ludzkiej woli w ich spełnieniu. Na ich podstawie Bóg generuje dobro jako wartość etyczną, która nabiera własnego istnienia. Wygenerowane dobro staje się mocą i zdolnością twórczą. Dobro może przybierać różną postać, w tym aniołów, którym neguję jednak żywot bytowy.  Dobro jest zdolne podtrzymywać świat w swoim istnieniu.
          Miłość z kolei jest relacją, która posługuje się dobrem. Miłość z dobrem jest sprzężona. Miłość generuje dobro, a ono przyczynia się do miłości. Jedno napędza drugie. Razem stanowią boską naturę. Niekiedy Boga nazywa się Miłością w sensie ontologicznym, która posługuje się Miłością w sensie dynamicznym.

poniedziałek, 16 lipca 2018

Śmierć ponoszą statyści


        Każda śmierć jest wydarzeniem, które wymaga wyjaśnienia. Przez śmierć bliskiego Stwórca chce nam coś powiedzieć, pouczyć i nadać kierunek. Śmierć nie może być obojętnym fenomenem.  Bezimienni, którzy odchodzą są wyrazem ludzkiej bezduszności i ślepoty. Oni także zasługują na ludzki szacunek, na pożegnanie. Dobrze, że świat dorósł do zniesienia kary śmierci. Było to nieludzkie i przeciw boskiemu darowi życia. Każdy powinien mieć szanse powrotu na szlachetną drogę życia. Ofiara Chrystusa ma wymiar powszechny i globalny. Jezus pokazał wartość każdego z ludzi. Dla Boga każdy jest ważny. To wielka tajemnica Stwórcy, która została rozpoznana i ogłoszona przez Jezusa: "Wy jesteście solą dla ziemi. [...] Wy jesteście światłem świata" (Mt 5,13–14).  Przekazał ludziom najważniejsze zadanie: "Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski" (Mt 5,46). W modlitwie zawarł przestrogę: "nie dopuść, abyśmy ulegli pokusie, ale nas zachowaj od złego!" (Mt 6,13).
           Śmierć jest wydarzeniem wstrząsającym. Rodzina, znajomi i przyjaciele tracą bliską osobę. Wielkość wydarzenia życia najlepiej ocenia się, gdy przyłoży się dramat śmierci do własnego istnienia. Trzeba podjąć próbę wysłuchania Boga, co chciał nam tym faktem powiedzieć. Często śmierć ponoszą statyści, a nie główni bohaterowie. Na wojnach giną niewinni żołnierze, a wodzowie pozostają (np. królowie Jojakim, Dawid i wielu innych). Mówi się wtedy, że Bóg pokarał rodzinę, że sprawdziło się przekleństwo.
          W Księdze Rodzaju opisane jest przekleństwo rzucone przez Jakuba na złodzieja posążków rodzinnych (teramin). Złodziejką okazała się jego żona Rachela: "Rachela zaś wzięła przedtem posążki i włożyła pod siodło wielbłąda, i na nich usiadła" (Rdz 31,34). Być może przekleństwo Jakuba spełniło się przez śmierć Racheli po porodzie drugiego dziecka – Beniamina?
         Pierwsze dziecko Batszeby umiera przez grzech Dawida, który był winien śmierci jej pierwszego męża Uriasza (2 Sm 11,2–27).
         Po ludzku można sądzić, że nie jest to sprawiedliwe, ale prawda jest bardziej złożona.  Każdy człowiek uczestniczy w theatrum życia. Każdy odgrywa swoją rolę. Życie społeczne jest utkaną opowieścią. Liczy się boski scenariusz. We wszystkim jest zapisana koncepcja Stwórcy. Świat do Boga należy i On może z nim zrobić co zechce. Dla człowieka pociechą niech pozostanie, że Stwórca jest Scenarzystą, który swój scenariusz opiera na wartościach dobra i miłości. Ludzie tylko spełniają Jego zamierzenia. Kiedy wtrącają swoje koncepcje w zasadzie niszczą boży zamysł i porządek.

niedziela, 15 lipca 2018

Przeżywać abstrakcję


         To co lubię najbardziej to wgłębiać się w istotę rzeczy. Immanuel Kant rozwiał moją nadzieję brakiem takiej możliwości, ale samo próbowanie daję mi niemałą frajdę. Istota rzeczy łączy się z naukami abstrakcyjnymi. Dobrym przykładem jest matematyka. Już same wzory matematyczne, reguły i procedury zaszyfrowane w zapisach matematycznych niosą tę atrakcyjność i tajemniczość. Był czas, że rozkoszowałem się funkcją. Jej przebieg opisany wzorami. Ile to mądrości zapisanych jest np. w szeregach fourriera. Za pomocą aparatu matematycznego można opisywać rzeczywistość. Doszedłem do takiego stopnia abstrakcji, że kilka razy śniło mi się, że jestem funkcją. Przeżycie senne, ale nie do opisania. Brakuje słów, ale czułem meritum zdarzenia. Może osiągnąłem stan chorobowy, ale warto było przeżyć taką dziwność.
           Do dzisiaj zachwycam się opisem praw przyrody. Wzory to małe urządzenia, które dają możliwość wprowadzenia danych wejściowych, by na końcu otrzymać rezultat końcowy zgodny z rzeczywistością. Śruba Archimedesa, prosta w budowie, daje możliwość wyciągnięcia wody z zalanej kopalni. Napięcie powierzchniowe umożliwia wyciąganie wody z gruntu i odżywianie wysokich roślin. Siły odśrodkowe dają możliwość  komunikacji w układach planetarnych. Gdziekolwiek się spojrzy można dostrzec cuda przyrody. Świat jest zorganizowany. W chaosie jest uporządkowanie. Nawet statystyka i probabilistyka wprowadzają sensowne rozwiązania.
          Można zachwycać się poezją, malarstwem, muzyką, można też i nauką. Piękno literatury poznałem, gdy sam zacząłem używać jej do poznania i opisywania religii. Muzykę pokochałem bardzo wcześnie. Jako chłopiec zakochałem się w teatrze. Wyrażanie tego, co się czuje jest ludzkim parydygmatem. Ubodzy ci, którzy przechodzą obojętnie wobec codziennych zjawisk, które są piękne w swej istocie. Podobne piękno dostrzegam w modlitwach, medytacji i w trwaniu przed Bogiem. Istnienie jest największą frajdą, jaka przytrafiła się człowiekowi.
         Powyższe zjawiska zaliczam do powszechnej kultury. Szkoły muszą uwrażliwiać młodych ludzi do jej przeżywania, dostrzegania, kultywacji. Tam gdzie nie ma kultury jest bieda umysłowa, szarość, stagnacja, płytkość.

sobota, 14 lipca 2018

Kolejna próba wyłudzenia

Otrzymałem na pocztę e-mailową taki ładny certyfikat:



Po niedługim czasie sprawa częściowo wyjaśniła się informacją z banku:

Informujemy, że Twoje konto internetowe zostało tymczasowo zawieszone. Zostanie odblokowane po przesłaniu certyfikatu zwolnienia wydanego przez turecki Urząd Skarbowy (TRA). Jesteśmy upoważnieni do zapewnienia, że ​​Certyfikat Zwolnienia zostanie wydany i przesłany do Türkiye Garanti Bankasi (A.S) lub twoje fundusze w wysokości 1 500 000,00 USD zostaną wycofane do skarbca rządu Turcji jako nieodebrane rachunki.
Zaświadczenie o zwolnieniu z podatku kosztuje 4 960 EUR za wydanie certyfikatu zwolnienia. Po wydaniu Świadectwa Zwolnienia przez TRA, twoje konto online zostanie odblokowane, a następnie będziesz mógł dokonać pomyślnego przelewu na dowolne wybrane konto bankowe.

Nie powiem, pod względem graficznym certyfikat bez zastrzeżeń!

piątek, 13 lipca 2018

Próba wyłudzenia


         Mówi się, że nieszczęścia chodzą parami. Do moich kłopotów doszedł taki oto sms.



Informujemy o zaległości wobec Ferratum w kwocie 4504.37 zł w sprawie nr FERW/68/2053.

Prosimy o wpłatę zaległości na rachunek [tutaj podano konto bankowe] KRUK S.A.



Zainterweniowałem w Ferratum Bank. Oto odpowiedź.



W odpowiedzi na Pana prośbę informuję, iż na dzień dzisiejszy (13.07.2018) nie ma Pan żadnych zobowiązań wobec Ferratum Bank. Ostatnia Pana pożyczka u nas została spłacona dnia 19.03.2018 r.  

Pana sprawa została przekazana do Działu, który bezpośrednio kontaktuje się z firmą KRUK S.A. w celu wyjaśnienia. 

Proszę o zignorowanie wiadomości sms otrzymanej od firmy KRUK S.A., a w razie wątpliwości proszę o kontakt z Krukiem z informacją otrzymaną od nas. 


A kto mi zrekompensuje stresy z tym związane?  
 

czwartek, 12 lipca 2018

Ostatni mandat


          Każda władza kojarzy się z przemocą. Jeżeli jest to reguła, to albo trzeba ją zaakceptować, albo wymienić władzę na inną. Nie oszukujmy się, Inna władza też będzie podlegać tym samym regułom.  Większość ustaw, zarządzeń dotyczy ograniczeń wolności albo narzucaniu nowych podatków. Utrzymanie państwa kosztuje. Sztuką jest utrzymać państwo najmniejszym kosztem obywateli, ale władza z reguły się tym nie  przejmuje.
           Obecnie policja strajkuje i nie wypisuje mandaty. Przypadkowo, to co było chore, chwilowo wyzdrowiało. Policja zachowuje się przykładnie. Wróciła empatia, która u władzy jest towarem deficytowym. Większość mandatów jest bezpodstawna! Np. czy zaistniała szkoda, czy nie, mandat jest wystawiany.                 
          Ostatni mandat otrzymałem bo nieuzasadnionej opinii niedouczonego policjanta. Gość nadział się na mój pojazd, który nie był w ruchu. Moja opona zarysowała mu bok samochodu. Wlepiono mi mandat i 6 p-tów karnych za niewłaściwe włączanie się do ruchu. Trudności w mówieniu (po udarze) nie pozwoliły mi skutecznie się bronić.  Mandaty to rodzaj represji i pokazania wyższości władzy. Państwa za mandaty nie da się  utrzymać.  Społeczeństwo polskie nie jest za bogate. Każdy mandat jest obciążeniem budżetu domowego.
        Na podstawie własnych obserwacji uważam, że policja powinna mieć lepsze rozeznanie, czy szkoda wynika ze złej woli sprawcy, czy jest to zdarzenie losowe, moralnie obojętne. Kara powinna być adekwatna do zdarzenia, a nie bezduszną formalnością.
          Los pozbawił mnie samochodu. Teraz muszę pilnować się jako pieszy, by nie spowodować przestępstwa, bo idąc zbyt swobodnie narażam się na interwencję nadgorliwego policjanta z gwizdkiem.

środa, 11 lipca 2018

Dobro jest i moją własnością


         Poza mądrościami nauki, katechezy mnie osobiście rajcuje dobro jako zjawisko samo w sobie. Często zastanawiam się co to takiego i czy warto o nie zabiegać. W moim przeświadczeniu warto. Dobro jest i moją własnością. Ten funkcjonał zachowuję w sercu. Z nim się identyfikuję i z niego czerpie siły na dalsze życie. Dobro mnie rozczula, rozkleja, ale i wzmacnia. Najbardziej jak chodzi o bezbronne dzieci. One są takie nieporadne. bez opieki dorosłych nie mogą przetrwać, dorastać i mężnieć. Podobnie biedacy, kloszarci i ludzie spod Tekli. Los sprawił, że sobie nie poradzili w życiu. A raczej poradzili sobie na swój sposób, niezrozumiany dla zwykłych obywateli. Oni nie są rozumiani, bo są inni. Wielu poznanych przeze mnie biedaków mają gołębie serca. Proszą o niewielką jałmużnę. Piwo, czy nikotyna są dla nich podstawową bazą egzystencji. Nie należy ich sądzić, poniewierać i potępiać.  Widziałem wielu z różańcem w ręku. Ich modlitwy są dla Boga najcenniejsze. Proste zdania, proste myśli, gesty przyjaźni. Ja się z nimi integruję.
         Kiedy zauważam dobro wynikające z miłości bliźniego to chce mi się dołączyć do tego zdarzenia i cieszyć się cudzą radością. Cieszyć się cudzym szczęściem – jakie to sympatyczne.
         Kiedy uczestniczy się ceremonii ślubnej, chrzcie dziecka poczętego albo rocznicy wiekowych współmałżonków  otwierają się serca. Składamy życzenia, a zarazem karmimy się cudzymi radościami. Zazdrość ma różne oblicza. Jest i forma akceptowalna kiedy jest nadzieją i zwiastunem, że i nam się owa radość może przydarzyć. Dobro jest funkcjonałem, które rozchodzi się jak fala. Po drodze interferuje. Może się wzmacniać albo osłabiać. Obejmuje innych. Inicjuje kolejne dobra. Dobro jest mocą podtrzymującą istnienie wszechświata. To narzędzie Boga.
        Ostatnia akcja ratująca chłopców z jaskini. Ile wyzwoliło się dobra, inicjatywy społecznych, chęci pomocy, wolontariat. Przeżycia płynące z tej akcji na pewno rozwaliło wiele zatwardziałych serc. To przykład solidarności ludzkiej, pomocy dla potrzebujących. To przykład miłości bliźniego.

wtorek, 10 lipca 2018

Umysł zdolny jest do nadziei


       Dla  wierzących umysł jest źródłem przeżyć. To coś co przekracza racjonalność, to swoisty kontakt z przestrzenią nadprzyrodzoną. To co rodzi się w umyśle nie jest wytłumaczalne umysłowo. Swoisty paradoks. Umysł nie może rozwiązać, czy wytłumaczyć siebie samego na płaszczyźnie doznań. Nauka dość brutalnie rozpatruje ten problem. Procesy umysłowe przekładają się na związki chemiczne, które się wydzielają. To co nasz zadziwia ma proste przełożenie chemiczno-medyczne. Wydzielane substancje, hormony rozchodzą się po organizmie i spełniają przeróżne role. Mózg sprawuje kontrolę nad wszystkimi narządami cielesnymi i procesami fizjologicznymi. Odpowiada również za takie zdolności umysłowo-poznawcze, jak świadomość, inteligencja, pamięć, podejmowanie decyzji, twórczość artystyczna czy empatia. Niewiele przesady jest w twierdzeniu, że ludzki mózg stanowi strukturalny nośnik cech decydujących o istocie człowieczeństwa. Głównym zadaniem neurokognitywistyki jest wyjaśnienie, w jaki sposób aktywność mózgu - w interakcji z ciałem oraz otoczeniem fizycznym i społecznym - wytwarza wewnętrzny świat naszego umysłu.  Ty, twoje radości i smutki, twoje wspomnienia i ambicje, twoje poczucie tożsamości i wolna wola, nie są w rzeczywistości niczym innym niż sposobem, w jaki zachowuje się ogromny zbiór komórek nerwowych i związanych z nimi cząsteczek" (Francis Crick nagrodzony nagroda Nobla). Produkty umysłu, które niekiedy stanowią dla człowieka sacrum przekładają się na zwykłą mechanikę fizjologiczno-chemiczną.  Czy tak będzie zawsze? Nie. Dopóki człowiek żyje takie przełożenie jest konieczne, aby umysł współpracował z ciałem. Po śmierci nie będzie to potrzebne. Umysł będzie bezpośrednio kierował istnieniem według ludzkiej woli. Ona to pozostanie własnością istnienia. Dusze czyste zjednoczone z Bogiem otrzymają dar jednomyślności ze  Stwórcą. Wola ludzka zostanie zachowana, ale rządzi nią będą boskie paradygmaty. Wolą człowieka będzie powszechne dobro. Nie znane są dalsze losy istnień ludzkich, ale one są przygotowane do nowych ról. Zmartwychwstanie będzie nowym narodzeniem, ale na warunkach bożej rzeczywistości. Czy będzie istniało zło?  Nazwałby to złamaniem symetrii. Moim zdaniem ono nie będzie nas dotyczyło, bo będziemy dziedzicami Boga. Bóg może da nam zadanie rządzenia nowymi bytami, nowymi światami. Wszechświat jest wielki i jest miejsca dla każdego. Futurystyczny obraz przyszłości rodzi się w moim biednym umyśle. Może to są mrzonki, może piszę głupoty, ale umysł jest zdolny również do nadziei.

poniedziałek, 9 lipca 2018

Czas towarzyszy człowiekowi


        Czas jest parametrem czasoprzestrzeni. Można go mierzyć według przyjętej miary, ale dla ludzi jest czymś czego się doświadcza. Każdy doświadczył w swoim życiu szybki upływ czasu i jego ślimaczenie. Zegary pokazują pomiar tak jak zostały skonstruowane, ale dla ludzi liczy się poczucie czasu. Operowanie pojęciami krótkiego czy długiego czasu jest nieprecyzyjne i zwodnicze. Ludzie skonstruowali zegary wskazujące linearny upływ czasu. To są tylko liczby.

      Pomijając filozoficzne aspekty czasu możemy przyznać temu fenomenie ważny priorytet. On towarzyszy człowiekowi w drodze do upragnionemu celu. Nie zawsze jest przyjacielski. Czasem chłosta człowieka w niesamowity sposób, zadaje ból i cierpienia. Niekiedy jest ukojeniem i nadzieją. "ja bowiem nauczyłem się wystarczać sobie w warunkach, w jakich jestem. Umiem cierpieć biedę, umiem i obfitować. Do wszystkich w ogóle warunków jestem zaprawiony: i być sytym, i głód cierpieć, obfitować i doznawać niedostatku. Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia" (Flp ,4,11–13) . Jak mówią słowa Pawła: "Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia" (tamże). Kto potrafi panować nad swoim losem jest wielki i mądry. Na końcu, potyczki życiowe będą miały mniejsze znaczenie. One mogą tylko hartować ducha. Takich mocarzy jest niewielu. Zwykle człowiek załamuje się. Przykrości przygniatają go do ziemi. Człowiek leżący czuje nawet swój ciężar.  Nadzieja odchodzi i smutek ogarnia całego człowieka. Rośnie odległość pomiędzy człowiekiem  a Bogiem. Nawet On przestaje się liczyć. Wszystko okazuje się kruche. Znikąd pomocy. 

         Stwórca na taką okoliczność skrusza ludzkie sumienia i podpowiada: trzeba pomóc, wyciągnąć pomocną dłoń. Uruchamia swoich posłańców, ludzkie anioły, aby one niosły pocieszenie i konkretną pomoc. My wszyscy musimy być czujni, bo może Bóg nas wzywa do swojej służby. To służba prestiżowa i wysoko płatna. Nie traćmy takiej możliwości, bo ona jest wyróżnieniem. Przypadek  miłosiernego Samarytanina: "Pewien zaś Samarytanin, będąc w podróży, przechodził również obok niego. Gdy go zobaczył, wzruszył się głęboko: podszedł do niego i opatrzył mu rany, zalewając je oliwą i winem; potem wsadził go na swoje bydlę, zawiózł do gospody i pielęgnował go" (Łk 10,33–34)  opisany jest w Ewangelii. Nagłośniony przypadek jest ofertą bożej służby. Warto z niej skorzystać.

niedziela, 8 lipca 2018

Wszechświat jest myślą


         Randy Alcorn pisze: Bóg stworzył ziemię na podobieństwo nieba, podobnie jak stworzył człowieka na swój obraz. Dalej dodając – ziemska rzeczywistość to marny duplikat tego, czym jest niebo. Ziemskie piękno zostało zepsute przez zło. Sugeruje, że piękno rodzi się w umysłach i jest wytworem myśli. Złe myśli, uczynki mają wpływ na myślenie, dlatego obraz świata ulega zepsuciu. Poczucie piękna rodzi się w umysłach. Nie ma realnego odbicia estetyki. Piękno nie jest naturą, to przeżywanie. To co dla jednego jest piękne, dla drugiego niekoniecznie. Piękno rodzi się z ludzkiej wrażliwości. Jedni lubią Bacha, a drudzy muzykę jazzową. Fizyk James Jeans związany z Uniwersytetem Cambridge i Princeton napisał: Strumień wiedzy zmierza ku rzeczywistość, która nie jest mechaniczna; wszechświat coraz bardziej zaczyna się nam przedstawiać jako wielka myśl, a nie maszyna. Cząsteczki przypominają raczej niewidzialne fale, podobne do fal mózgowych. 99.999 procent atomu to tak naprawdę pusta przestrzeń (Moody, Life after Life,31).
        Słynny tunel wspominany przez różne osoby, różnego wyznania, przebywające na pograniczu  śmierci może być tunelem czasoprzestrzennym, którym przechodzi się do innego wymiaru. Jego przekroczenie skutkuje brakiem możliwości powrotu. Do czasu przekroczenia tej granicy dusze błąkają się w rzeczywistości przy ziemskiej. Podlegają oczyszczeniu. Czyściec jest związany z rzeczywistością realną. Dlatego dusze cierpią, bo proces oczyszczenia trwa, jest związany z czasem i tęsknotą za Bogiem. W czasie oczyszczenia można duszom bardzo pomóc modlitwami i ofiarami. To nie jest przekupstwo, to dostarczanie funkcjonałów dobra, które mają możliwości oczyszczające. Funkcjonały dobra w nadmiarze mogą oczyszczać dusze obce. Generowane dobro jest przez Boga zagospodarowane i rozdzielane według boskiego klucza. Ludzie na ziemi, przez swoją miłość mogą jedynie wskazywać na swoich bliskich i przez siebie kochanych. Sygnały płynące z zaświatów wskazują, że wiele dusz prosi o wsparcie modlitewne. Żyjący są dla nich ostatnim ratunkiem.

sobota, 7 lipca 2018

Człowiek musi się oczyścić


          W Księdze Izajasza czytamy: " Wszystkich, [...] których stworzyłem dla mojej chwały, ukształtowałem ich i moim są dziełem" (Iz 43, 7). Można odczytać, że Bóg stworzył człowieka dla Siebie, nie, aby człowiek udowadniał swoją wielkość, ale żeby był Jego chwałą, dumą i radością. Bóg ofiaruje miłość i chce aby ona była dla człowieka przewodnikiem. Ona musi być bezinteresownym drogowskazem. Podobnie jak Chrystus, człowiek powinien zaangażować całe swoje wewnętrzne sanktuarium i wszystkie zasoby miłości, które są darem wynikającym z osobistego doświadczenia krzyża. Miłość to coś, co od samego Boga pochodzi. To Jego koncepcja, a zarazem jest Jego tajemnicą. Co to jest miłość? Nie da się odpowiedzieć na to pytanie jednym zdaniem. Miłość nie tylko jest funkcjonałem ale jest samą istotą Boga. Ma ona wymiar dynamiczny i bytowy. Miłość jest światłością, która po śmierci buduje duchową istotę człowieka ale jest także budulcem całej transcendencji która wchłonie w siebie wszystkie istoty ludzkie.  Wszyscy wrócimy tam, skąd wyszliśmy. Powstanie jedna rzeczywistość duchowa, swoisty panteizm, który ma zagwarantowaną wieczność. Wszystko będzie w Bogu, jak Bóg jest teraz w całej rzeczywistości stworzonej. Aby to osiągnąć człowiek musi się oczyścić i pozbyć swojego ego. 
       Bóg stworzył relację interpersonalną między kobietą a mężczyzną. Powołał instytucję małżeńską. Zawiązane więzi, uczucia nie zanikną po śmierci. Jeżeli kochaliśmy za życia (nawet wiele współmałżonków), uczucia te nie zanikną. One rozwiną się na miłość Chrystusową. Ich statut wzroście. One będą bardziej dojrzałe, piękniejsze, bogatsze. Będą przyczynkiem do zjednoczenia się w miłości Chrystusa.

piątek, 6 lipca 2018

Rzeczywistość niebiańska


         W książkach można znaleźć wiele opisów rzeczywistości niebiańskiej. Nie wszystkie mają wystarczające prawdopodobieństwo poprawności. Oto niektóre wybrane z udokumentowanych relacji opisujących przeżycia z pogranicza śmierci., które można uważać za sensowne.
Przemieszczałem się bardzo sprawnie, coraz szybciej. Można podróżować z prędkością myśli.
Wszystko wydaje się oddalone i bliskie zarazem.
Nie było ani zimno, ani gorąco. W niebie zawsze jest jasno.
Myśli i ruch stanowiło jedno.
Stracił poczucie czasu.
Nasza świadomość nie znika wraz ze śmiercią fizyczną.
Ciało ... było zrobione ze światła, bardziej przypomina energię niż komórki. Cząsteczki przypominaj raczej niewidzialne fale.
Mamy półprzezroczyste ciało.
Światło zrodzone z miłości.
Światło jest przepełnione miłością i radością Boga.
Blask od istot miał różną intensywność.
Słyszała piękną muzykę.
Spotkanie z innymi istotami, które już zmarły.
Napotkanie granicy, za którą nie można przejść.
Przejście przez tunel czasoprzestrzenny.
Dostęp do ukrytej wiedzy.
Widziałem kolory, o których istnieniu nie miałem pojęcia.
Głuchoniemi zaczną słyszeć, a niewidomi przejrzą, ale nie na sposób zmysłowy. Kąt widzenia ma 360 stopni.
Znowu będziemy młodzi.
Kontakt ze wszystkim, co ziemskie jest niemożliwy i bezskuteczny.
Pierwszą osobą, którą spotkamy w niebie, będziemy my sami.
Przede wszystkim poznamy siebie.
Nie stracimy swojej osobowości, np. poczucia humoru.
Poznamy miłość wieczną.
Komunikacja za pomocą myśli. Nie można wkracza w czyjeś myśli, jeżeli nie otrzyma się na to pozwolenia.
W niebie nie ma miejsca dla grzechu. Nie ma potrzeby snu.
Czas ma inny wymiar niż ten, który się doświadcza na ziemi.[1]


[1]  John Burke, Zobaczyć Niebo. Wyd. Św. Pawła w Łodzi. 2018.

środa, 4 lipca 2018

Współczesne theatrum


           Stwórca zaangażował mnie i moją rodzinę do wystawienia współczesnej wersji Księgi Hioba. Udział w niej miała mieć widownia (czytelnicy). Nie bardzo się sprawdzili.  Nie czeka ich zatem nagroda. Dzisiaj na postać pierwszoplanową wysunęła się moja żona  Krystyna. Nie wytrzymała napięcia psychicznego z sytuacji w jakiej obecnie żyjemy i dostała urazu neurologicznego. W wyniku amnezji nie potrafiła przypomnieć sobie minionych ostatnich godzin. Dzieci zawiozły ją do szpitala na badania. Zostałem sam w domu z kotami pełnymi niepokoju. Krystyna je obsługiwała i kładła do snu. Przed godziną zadzwoniłem do syna. Mamie wróciła pamięć. Przypomniała sobie, że dzisiaj, a raczej wczoraj zawitał do nas w odwiedziny z Krakowa bohater dramatu, jeden z przyjaciół Zbyszek zatrudniony przez Boga w roli anioła. To on dzielił się z nami swoimi skromnymi zasobami. Radosna wiadomość, albo stres spowodowały odcukrzenie (ja to nazywam odlotem. Poziom cukru wykazał 67 jednostek. W takiej sytuacji ratowała mnie Krystyna. Teraz musiałem sobie radzić sam. Po nocnym posiłku wróciłem do normy i piszę, aby utrwalić każdą chwilę naszego przeżycia . Czekam na małżonkę, która ma wrócić ze szpitala po drugiej w nocy. Jutro rozpocznie się kolejny akt dramatu.

wtorek, 3 lipca 2018

Nadzieja


        Sny mogą być zwiastunem niebiańskiego życia. Osoba w czasie śmierci klinicznej tak opisała pobyt w świecie nadprzyrodzonym: "Przemieszczałem się bardzo sprawnie, coraz szybciej i płynnie. Właściwie nie było ani zimno ani gorąco. Mój ruch zależał od moich myśli". Przeżyłem, stosunkowo dawno, podobny sen. Przemieszczałem się nad ziemią i płynąłem nie dotykając podłoża. Było to bardzo przyjemne. Mimo, że upłynęły lata od tego snu zapamiętałem tamte wrażenia. Nie dziwię się. Zadziałał ten sam mechanizm. Myśli i ruch stanowiło jedno. Siły grawitacji nie miały żadnego znaczenia. Pozostały podobne same emocje. Jeżeli czekają nas takie przeżycia, to ja wpisuję się na listę chętnych. Z tych doświadczeń można wysnuć wniosek, że świadomość nie znika wraz ze śmiercią fizyczną. Na podstawie tysięcy udokumentowanych relacji osób, którzy spędzili jakiś czas w świecie nadprzyrodzonym  rozsądnie jest przyjąć idee istnienia życia po śmierci. Przede wszystkim idea ta daje nadzieję, a nadzieja wprawia nas w dobry nastrój: "A nadzieja zawieść nie może, ponieważ miłość Boża rozlana jest w sercach naszych przez Ducha Świętego, który został nam dany" (Rz 5,5). Szczęśliwi ci co mają nadzieję. Ich perspektywa patrzenia na rzeczywistość jest inna. Widzą dalej i głębiej. W szczegółach rozpoznają boski dotyk i samo istnienie Stwórcy: "gdyż przyszłe życie istnieje, nie zawiedzie cię twoja nadzieja" (Prz 23,18). Autor Księgi Przysłów daje pewność: "przyszłe życie masz pewne, nie zawiedzie cię twoja nadzieja" (Prz 24,14). Następuje sprzężenie zwrotne. "nadzieja jest w Tym, który ich zbawia " (Syr 34,13), nadzieja jest skierowana ku Bogu (por. 1 P 1,21). Jezus mówił o tym, że w życiu najważniejsza jest wiara, miłość i nadzieja. "Spocznij jedynie w Bogu, duszo moja, bo od Niego pochodzi moja nadzieja" (Ps  62,6).