Łączna liczba wyświetleń

wtorek, 30 kwietnia 2019

Ludzki punkt widzenia


          Ludzkość odczytuję Boga w swoim sumieniu. Niestety, na odczytaną treść nakładają własne wyobrażenia i poglądy. Bogu narzuca się własną wizję i przekonania. Takie nadużycia skutkują fałszywym obrazem boskich spraw.
          W Starym testamencie aż roi się od przypisywaniu Bogu nałożonych kar. Np. "Teraz wyznaję, że Pan jest większy niż wszyscy inni bogowie, gdyż w ten sposób ukarał tych, co się nimi pysznili" (Wj 18,11). Z racji doskonałości Boga żadne kary nie wchodzą w rachubę, bo kara jest odwetem, a ona nie mieści się w paradygmatach Boga. Ludzie karzą się sami odstępując od racji zapisanych w Stanie prawdy.
         Autorzy ksiąg biblijnych opisują zachowania ludzkie które są Bogu miłe. Czy mówią prawdę? Nie sądzę. To co napisali ludzie o moralności jest tylko ich pobożnym życzeniem, a nie prawdą obiektywną. Bóg może mieć całkiem inną wizję i oczekiwania. Stosując metodę negatywną można przypuszczać, że Bóg nie jest drobiazgowy w ludzkich zachowaniach. To co człowiekowi wydaje się nieprzyzwoite, dla Boga może być adiaforą (czynem moralnie obojętnym). Przypuszczam, że strefa seksualności, tak krytykowana przez Kościół, jest dla Boga przestrzenią do badania interakcji duchowej między ludźmi. Szczegóły dotyczą mechaniki, a nie ducha. Co to jest czystość? W myśl nauki Chrystusa liczy się tylko relacja pomiędzy ludźmi. Seks bez uczucia  jest tylko mechaniką. Kościół broni wartości małżeństwa. Tu jest moja zgoda. Małżeństwo jest związkiem opartym na wzajemnej miłości. Jest spoiwę i cementuje związek.  Cudzołóstwo jest odstępstwem o Bożej koncepcji. Ale uprawiany seks przez osoby wolne wynikają z ludzkich potrzeb, w tym fizjologicznych. Nie ma miłości, nie ma przewinienia, jest doznanie fizyczne. W tym bierze dział chemia ustrojowa, neurony, psychika itp.
          W Liście do Koryntian napisano: "Nie łudźcie się! Ani rozpustnicy, ani bałwochwalcy, ani cudzołożnicy, ani rozwięźli, ani mężczyźni współżyjący z sobą," i tym wskazują o grzechu homoseksualistów. Napisano wyraźnie: "ani mężczyźni współżyjący z sobą".  Co miał autor na myśli?  Uważam, że jest to jego opinia. Jeżeli pomiędzy dwojgiem ludzi nawiązuje się uczucie, to ono ma pierwszeństwo w ocenie. Jak pokazuje życie, Bóg dopuścił różne orientacje seksualne. Jak dopuścił, to trzeba doszukiwać się w tym jakiś racji. Jakich?
Podobnie: "Podobnie też i mężczyźni, porzuciwszy normalne współżycie z kobietą, zapałali nawzajem żądzą ku sobie, mężczyźni z mężczyznami uprawiając bezwstyd i na samych sobie ponosząc zapłatę należną za zboczenie" (Rz 1,27). Błędne odczytanie listów Pawła skutkują dzisiaj atakami na osoby z kręgu LGBT.
         To co Bóg ma na "myśli" można odczytać w nauce Chrystusa. Tam godna postawa ogranicza się do wzajemnej miłości. Ona jest kluczem dobrej interakcji i trzeba na tym się oprzeć. W Księdze Rodzaju czytamy: przecież gdybyś postępował dobrze, miałbyś twarz pogodną; jeżeli zaś nie będziesz dobrze postępował, grzech leży u wrót i czyha na ciebie, a przecież ty masz nad nim panować (Rdz 4,7). Chodzi tu oto, żeby postępować w życiu tak, aby nie krzywdzić drugiego. Jeżeli druga osoba pragnie przeżyć nadzwyczajnych, w tym perwersyjnych, to za ich zgodą niech sobie czynią co chcą. Ta sprawa rozgrywa się tylko między nimi.

poniedziałek, 29 kwietnia 2019

Komentarze na blogu


       W dniu 28.04.2019 r. na blogu: Wiara rozumna świeckiego teologa – http://wiara-rozumna.5v.pl/ zarejestrowało się 11632 komentarzy. Większość podczepiona jest pod temat:  Czy można za życia być świętym? z dnia 3.11.2018 r. Teksty są różne:

"Jesteśmy grupą wolontariuszy i rozpoczynamy nowy program w naszej społeczności. Twoja strona internetowa oferowała nam cenne informacje do pracy. Wykonałeś ogromny proces i naszą całość
grupa będzie ci wdzięczna."  lub

"Dzięki za każdy inny fantastyczny post. W innym miejscu może być coś takiego informacje w tak doskonały sposób pisania? Mam prezentację w przyszłym tygodniu i szukam takich informacji." lub

"Bardzo podoba mi się twój blog .. bardzo ładne kolory i motyw. Czy stworzyłeś tę stronę samodzielnie, czy zatrudniłeś kogoś, kto to dla ciebie zrobił?" lub

"Letnie Igrzyska Olimpijskie 2000 i Zimowe Igrzyska Olimpijskie 2002 pokazały, że wysiłki zmierzające do wyeliminowania leków zwiększających wydajność z Igrzysk Olimpijskich nie są zakończone, jak
kilku medalistów w podnoszeniu ciężarów i cross country
Narciarstwo zostało zdyskwalifikowane z powodu nieudanego testu narkotykowego.".

          Oprócz życzliwych, wiele jest poza tematem. Nie spełniają moich oczekiwań. Są wręcz wkurzające. Nie bardzo rozumiem czemu mają służyć. Jeżeli nie zatwierdzę ich to nie ujrzą światła dziennego. Nie bardzo rozumiem ten internetowy mechanizm. Na moją prośbę o pomoc finansową nie zareagował nikt z obcokrajowców oprócz jednego Polaka w styczniu 2018 roku z USA. Dziwię się, że w dobie postępu technicznego tak trudno przesłać dowolnych drobny datek na konto bankowe. Jak mówi przysłowie: "z ziarka do ziarka nazbiera się miarka". Miałem nadzieję, że mój 10 letni trud w prowadzeniu bloga przyniesie mi nowych przyjaciół. Zawiodłem się i posmutniałem. Nikt nie przesłał mi ani jednego słowa wsparcia. Mogę liczyć tylko na najbliższych. Im też składam podziękowanie.   30 maja 2019 odbędzie się rozprawa sądowa w temacie mojego żyrowania pożyczki. Będzie to moment przełomowy dla mnie i mojej rodziny. Straciłem już nadzieję na internetową pomoc. Pozostało mi wierzyć tylko w Opatrzność Bożą.

      Nie straciłem wiary w ludziach, ale zarzucam ich wielkie lenistwo. Nie wierzę, że problemem jest wysokość wpłat. W Polsce z dowolnych datków są zbierane  miliony na cele charytatywne.  Wasze pochylenie się nad moim problemem mogłoby mnie uchronić od hiobowych doświadczeń, które nie życzę nikomu.

niedziela, 28 kwietnia 2019

Nowa cywilizacja


          Świat zmienia się w postępie geometrycznym. Widać to w rozwoju techniki. Odkrywane i tłumaczone są tajemnice przyrody. Czas, aby nowa cywilizacja objęła nowe spojrzenie na religię. Fundamentaliści uważają, że w tej materii obowiązują już opracowane doktryny i nic nie trzeba zmieniać. Nie jeden raz sygnalizowałem, że  jest konieczność nowego spojrzenia na filozofię. Pojęcie bytu materialnego utraciło swoją aktualność. Materia pozostała w fizyce klasycznej. Teraz mówi się o jej naturze dynamicznej. W filozofii ontologia (nauka o bytach) wymaga nowego spojrzenia. Zasady zachowania np. energii w fizyce klasycznej nie funkcjonują w fizyce kwantowej. Zjawiska kwantowe burzą dotychczasową wiedzę o wszechświecie. Na tym tle jest konieczność zrewidowania podstaw wiary. Nie sugeruję odstąpienia od niej, ale o nowe spojrzenie na nią w świetle obecnego stunu wiedzy. Stwórca istnieje z racji spełnienia zasady skutku i przyczyny, ale dzisiaj możemy mówić o Jego naturze dynamicznej. On jest samym Istnieniem. Dzisiaj można o tym mówić, bo dzisiaj to jest zrozumiałe. Słowa zawarte w Księdze Wyjścia: "Jestem, który Jestem" (Wj 3,14) można odczytywać współcześnie i oto chodzi. Należy doktrynę religijną na nowo odczytać. Może okazać się, że stanie się dla wiernych bardziej zrozumiała i przez to bliższa. 
          W historii takich momentów przełomowych było wiele. W XIV/XV wieku odkrycia geograficzne spowodowały, że trzeba było zrewidować poglądy uczonych starożytnych, w tym Platona i Arystotelesa. Powstała "devotio moderna" (nowa pobożność).  Zmieniający się świat wymusił nowe spojrzenia. Ważne stało się ubóstwo i czystość. Praca zyskała na wartości. Przedstawicielem devotio moderna stali się Erazm z Rodertamu, Tomasz à Kempis.
          Rozwój fizyki w XVII/XVIII wieku zmienił pogląd na dzieła Boga. Oświecenie pozornie osłabiło Jego działanie, ale pokazało zdolność umysłu ludzkiego do podejmowania analiz krytycznych.  Pojawił się deizm, indyferentyzm, naturalizm. Wiek rozumu przygotował go (rozum) no nowych wyzwań.
          Następne wieki zagroziły wierze (pozytywizm), ale w konsekwencji ją wzmocniły. Zdano sobie sprawę, że aby zrozumieć świat rzeczywisty potrzebny jest powrót do zdolności duchowych człowieka. W każdym człowieku jest zapisana zdolność do sięgania do wiedzy zawartej w metafizyce. Trzeba tylko pomóc zwykłym ludziom poprawnie odczytywać to, co znajduje się w stanie prawdy (wirtualny zapis wszystkiego co się dzieje w świecie). Może nie do wszystkich dociera mądrość, że światu potrzebny jest Kościół, ale Kościół na miarę dzisiejszych czasów.  Problem w tym, że w samym Kościele nie wszyscy zdają sobie z tego sprawę. Przykładem jest Polski Kościół rządzony przez fundamentalistów, niedouczonych biskupów i miernych kapłanów.
          Trzeba nam poczekać, pozostając w nadziei.

sobota, 27 kwietnia 2019

Mikołaj Kopernik


          Mikołaj Kopernik był związany z Uniwersytetem Krakowskim.  Tam wśród wielu naukowców mówiło się o trendach naukowych. Siegano do Arystotelesa i innych filozofów starożytnych. Niepodobna aby nie spotkał się z teoriami geocentrycznymi poprzedników. Zasługą Kopernika jest to, że usłyszane teorie wcielił w życie i nadał tym teoriom poziom naukowy. Fizyka Arystotelesa zwracała uwagę na analizę przyczyn i przebiegu ruchu. W tym czasie królowało pojęcie "impetu" które odpowiadało za ruch ciał niebieskich. Uczony musiał spojrzeć na te pojęcia inaczej. Kopernik korzystał też z tablic w które zapisane było wyniki obserwacji astronomicznych wedle południka krakowskiego. Dążeniem uczonego było dochodzenie do prawdy. Jak mówił, na które pozwalał Stwórca. Wykazał tym pokorę względem Stwórcy. Kopernik doceniał również brednie naukowe, bo one również zmuszają do wysiłku intelektualnego i wybieraniu właściwej drogi. Uczony miał ogromny szacunek do poprzedników. Przykładem jest krytyczny stosunek do systemu epicykli Ptolomeusza. Korzystał z prac Wojciecha z Brudzewa (1446 –1495), który w swoim dziele przedstawił wiele argumentów przeciw systemowi Ptolomeusza.  Był on wybitnym profesorem Akademii Krakowskiej, w której nauczał przez 20 lat. Wojciech z Brudzewa był wyraźnie nieufny wobec systemu geocentrycznego. Jako pierwszy stwierdził, że Księżyc porusza się po elipsie
i że w stronę Ziemi zwrócony jest zawsze tylko jedną stroną. Zestawił tablice do obliczeń położenia ciał niebieskich. Wojciech z Brudzewa nie krył swojej opinii o niedoskonałości systemu Ptolomeusza. Wykazywał niezgodność wielu obserwacji z teorią Ptolemeusza. Nie wyciągał jednak wniosków do końca, nie próbował stworzyć własnej teorii. Mikołaj Kopernik nie krył, że korzystał z mądrości W. z Brudzewa. Kopernik zerwał z poglądem o nieomylności Arystotelesa. Poszedł własną drogą naukową opierając się na obserwacji z których sam wyciągał wnioski. Trzeba zważyć, że ogłaszając tak przewrotową idee postawił się Kościołowi. Przeciwnikami jego poglądów byli również protestanci jak Luter, Melanchton. Q 1616 roku Kościół włączył jego dzieło De revolutionibus orbium coelestium do Indeksu ksiąg zakazanych. Jego prace wykorzystywali tacy uczeni nowej epoki jak: Tycho de Brahe, Kepler, Izaak Newton, Kartezjusz.
          Oficjalnie dzieło Mikołaja Kopernika zostało zwolnione z Indeksu w roku 1828. Heliocentryczna koncepcja budowy Układu Słonecznego wstrząsnęła światem, choć współcześni Kopernikowi częściej reagowali szyderstwem  niż aprobatą: "Ów Kopernik, w swej głupocie, chce zburzy© wszystkie zasady astronomi" (Marcin Luter).

piątek, 26 kwietnia 2019

Barabasz


      Pracując w zaciszu domowym brakuje mi laboratoryjnych narzędzi badawczych. Pozostają mi tylko książki i rozważania rozumowe. Czy to mało. Jestem zaskoczony ile jest wiedzy w podręcznikach. Z całym szacunkiem podchodzę do wiedzy filozofów z lat minionych, a nawet starożytnych. Niektóre idee należy rozważać na bazie wiedzy współczesnej. Tak, czy siak mam jeszcze dużo materiału do przeanalizowania. Niekiedy zadziwiają mnie szczegóły znalezione nie w naukowych opracowaniach, a w artykułach pedagogicznych, w literaturze lekkiej. Samo życie dostarcza wiedzy. Bardzo sobie cenię rozmowy ze zwyczajnymi zjadaczami chleba. Ludzie prości nie są pozbawieni mądrości, a ich nieskomplikowane przekazy dla mnie są  niekiedy odkrywcze. Wiedzę zdobywam również w sposób przypadkowy.
       Ostatnio zainteresowała mnie postać Barabasza. Ewangelie o nim wyrażają się niezbyt pochlebnie (Mk 15,7; Łk 23,19), a Ewangelia Jana (J 18,40) określa go mianem "zbrodniarza". Co prawda Ewangelia Mateusza suponuje, że mógł być jednym z przywódców powstania antyrzymskiego. W końcu Barabasz wysuwał podobne roszczenia co Jezus. Józef Ratzinger określił Barabasza jako sobowtóra Jezusa. "Lud był zmuszony wybierać pomiędzy mesjaszami" (Jezus z Nazaretu. Kraków: Wydawnictwo m, 1997, s. 47.).
          Orygenes zwracał uwagę, że w niektórych wczesnych manuskryptach Ewangelii jego imię miało postać Jezus Barabasz. Ta zbieżność imion i przydomków kazała niektórym biblistom wysunąć hipotezę, iż przed Piłatem stanął tylko jeden oskarżony – Jezus Chrystus Syn Ojca (Bar Abbas), zaś cała historia z uwalnianiem jednego z więźniów z okazji Paschy i wyborem pomiędzy Jezusem a Barabaszem powstała w procesie kształtowania się tekstów ewangelii (Robert L. Merritt, Jesus Barabbas and the Paschal Pardon, "Journal of Biblical Literature 104/1", 1985; H.A. Rigg, Jr, Barabbas, "Journal of Biblical Literature" 64, 1945; S.L. Davies, Who is Called Bar Abbas?, "New Testament Studies" 27, 1981).
           Encyklopedia Katolicka mówi o Barabaszu wręcz: "złoczyńca" (tom II s. 2).
          Przychodzi do głowy pytanie. Jaką rolę ewangeliczną przedstawia postać Barabasza? Czy jego postać nie wpisuje się w pojęcie "błogosławionej winy" .
           Jak mówił  prof. Eugeniusz Sakowicz, teolog katolicki, profesor nauk teologicznych imię Barabasza brzmiało "syn Ojca", więc Barabasz reprezentuje ludzkość. Był pierwszym człowiekiem uwolnionym (fizycznie)  przez śmierć Jezusa Chrystusa. Drugim uwolnionym z grzechu przez Jezusa został Judasz.
          Jeden i drugi uczestniczyli w dziele Odkupienia. Czy w imię nauki Jezusa Chrystusa te osoby nie powinny być objęte chrześcijańskim szacunkiem? 

czwartek, 25 kwietnia 2019

Spory teologiczne


           Pierwszy dogmat, który odrzuciłem dotyczył aktu grzechu pierworodnego pierwszego rodzica, który był postacią mityczną.  Akt grzechu pierworodnego zamieniłem na grzeszność (produkt uboczny daru wolności), która była procesem w czasie. Wyczytałem w książce "Klasycy filozofii" (Krajowa Agencja Wydawnicza Warszawa 1988 r.)  jakby zarzut skierowany do mnie: "że gdyby natura ludzka nie została skażona żadnym grzechem  pierworodnym mitycznego rodzica, to w takim razie dzieło Chrystusa nie miało żadnego sensu. Działalność Chrystusa staje się w ten sposób przykładem życia moralnego, jakich w historii było wiele" (s. 62).
          Wydaje mi się, że słowa autora narzucają fałszywą interpretację. Zło, które pojawiło się na świecie było integralnie związane z człowiekiem. "każdy samodzielny krok człowieka musi wieść do zła" (s. 62). Za tym szła koncepcja konfrontacji dobra ze złem, aby uwypuklić dobro. Dobro pochodzi od Boga, ale zło było przewidziane przez Stwórcę. Zło jako funkcjonał rozpanoszyło się po świecie. Człowiek jako istota podatna na zło uczestniczy w nim. To nie natura człowieka została skażona złem ale u człowieka ujawniła się słabość i niedoskonałość woli. Ofiara Chrystusa była potrzebna nie tylko ludziom, ale też Bogu. Człowiek osiągnął zdolność unikania grzechu, został duchowo wzmocniony. Ofiara Chrystusa pokazała, że dobro może przezwyciężać zło.
         Tomasz z Akwinu toczył spór pomiędzy awerroistami, którzy na bazie myśli Arystotelesa uprawiali filozofię podwójnej prawdy metodologicznej (filozoficznej i teologicznej). Tomasz był przeciwny tej zasadzie. Jak głosił, nie sprzeczności pomiędzy prawdą naturalną a prawdą teologiczną. Obie prawdy pochodzą z tego samego źródła.
Główne założenia awerroistów:
świat  jest wieczny
dusza jest podzielona na dwie części, jedną indywidualną (osobową), a drugą boską
indywidualna część duszy nie jest wieczna
wszyscy ludzie dzielą jedną, i tę samą duszę (monofizm)
wskrzeszenie zmarłych nie jest możliwe (Boecjusz z Dacji).
     Tomasz zajął stanowisko, z którym się utożsamiam: "Rozumem można poznać nie tylko świat, ale także Boga, chociaż istnieją prawdy, które są dla umysłu niedostępne". Tomasz akcentował Objawienie, które ja ujmuję jako Odczytanie ze Stanu prawdy za pomocą zdolności danej człowiekowi przez Boga.

środa, 24 kwietnia 2019

Katechizacja od nowa


         Świat tak znacznie posunął się do przodu w nauce, że nie miałbym odwagi uczyć dzisiaj fizyki w szkole. Klasyczne wnioskowanie nie prowadzi do prawdy. Dzisiaj króluje podejście kwantowe do wiedzy podstawowej. Szkoła powinna zapewnić nowoczesną edukację na poziomie percepcji uczniów. Nie jest to łatwe, bo potrzebna jest do opisu matematyka, która sama w sobie jest trudna. Niezależnie od trudności trzeba o tym pomyśleć. Fizyka kwantowa zbliża do istoty rzeczywistości, a więc do prawdy o którą nam chodzi. Nauka posiada już bogatą wiedzę na ten temat i czas, aby inne nauki i dziedziny z niej korzystały. Mam na myśli również katechezę, która zatrzymała się w dalekiej historii. Od wielu lat prowadzę współczesną katechezę na dwóch blogach. Napisałem 9 książek filozoficzno-teologicznych. Tym samym spełniam obietnicę dane ks. prof.  zwycz. KUL, dr. hab. Józef Kudasiewiczowi o napisaniu katechezy. Z klasycznego podręcznika wycofałem się, bo znam swoje możliwości. Podejmowałem zresztą kilka razy próby, ale sam nie byłem z nich zadowolony. Jednak zdałem sobie sprawę, że swoimi wpisami na blogach częściowo spełniam daną obietnicę. Poruszam wiele dziedzin teologicznych z dogmatyki, historii, Pisma świętego. Brakuje mi jednak wsparcia ze strony Kościoła. Kilka lat temu proponowałem rektorowi Seminarium w Kielcach darmowe wykłady z pogranicza fizyki i teologii dla młodych adeptów. Nie skorzystano wtedy z moich propozycji. Kilka lat temu uczestniczyłem w Seminarium w spotkaniach, które miały być wyrazem współczesnych myśli teologicznych. Opuściłem to towarzystwo gdy wykryłem religijny fundamentalizm i niechęć do świeckiego teologa.   

     Spotkałem się z takim zapytaniem: "Zapytałem kiedyś biskupa, czy łamanie konstytucji jest grzechem ciężkim.... ODPOWIEDZIAŁ A KTO ŁAMIE KONSTYTUCJE?"

          Według mojej wiedzy nie każde nieposłuszeństwo jest grzechem. Konstytucja jest zbiorem praw i obowiązków opracowanym przez naród. Można mniemać, że są to przepisy poprawne, służące do organizowania życia w państwie. Zdarzało się w historii, że do konstytucji wkradały się idiotyzmy, np. konstytucjonalna miłość do ZSRR. Z tego wynika, że konstytucja, jako ludzkie dzieło może zawierać błędy, w tym błędy moralne.   Pytanie dotyczy łamania już opracowanej i przyjętej Konstytucji. Kto łamie konstytucję przede wszystkim łamie prawo świeckie o dużym gatunku prawniczym. Mówiąc o grzechu musi wystąpić niezgodność z boską moralnością. Boska moralność została odczytana przez hagiografów i opisana w PŚ, ale i przez każdego człowieka w sumieniu (prawo pozytywne).
        W przytoczony przypadku trudno mówić o grzechu i w dodatku ciężkim. Biskup zachował się dyplomatycznie i odpowiedział pytaniem. Każdy czyn trzeba rozpatrywać indywidualnie. Może się zdarzyć, że niektóre przewinienia będą mieć znamiona grzechu ciężkiego.

wtorek, 23 kwietnia 2019

Kolejny dowód


        W Książce Ryszarda Palacza "Klasycy filozofii" (Krajowa Agencja Wydawnicza Warszawa 1988 r.) czytając o Aureliusza Augustynie wyczytałem: "zło jakie takie nie ma żadnego bytu... nie może być zasadą ontologicznego świata" (s. 60). Dla mnie to kolejne potwierdzenie nie tylko mojej tezy, że szatan, o którym tak często wspominają katoliccy kapłani nie istnieje w sensie ontologicznym (bytowym). Jak pisałem, szatan jest obrazem zła i niczym więcej. Widać, że Augustyn miał takie samo spojrzenie. Jego początkowe kontakty z manicheizmem i innymi wierzeniami dają podstawę twierdzić  że Augustyn zgłębił ten problem głęboko, a jego wypowiedź należy traktować  z całą powagą.
         Odrzucając istnienie ontologicznego szatana, ten akt wymusza inne spojrzenie na istnienie aniołów, którym też nie przyznaję ontologicznego istnienia. To pojęcie określa sługę Bożego. Każdy może się zaciągnąć do anielskiego wojska i  stać Jego pomocnikiem, orędownikiem i sługą w Jego posłaniu. Poznałem na swojej drodze wielu aniołów, którzy nieśli mi pomoc od Boga. Służba Panu nie jest etatem na czas nieokreślony. Życzę wszystkim jak najdłuższego stażu, bo czeka ich obfita zapłata.
          Przy okazji czytania ww ksiązki zgłębiłem myśl Augustyna, że wątpienie jest probierzem prawdy. Dodając mądrość, że spory też prowadzą do niej otrzymamy narzędzia epistemonologiczne. Mając wątpliwości w wierze rozmawiajmy, dzielmy się swoją wiedzą, wiarą, a nawet spierajmy się. Dla Augustyna wątpienie jest przeto dowodem własnej egzystencji (por. s. 61)

poniedziałek, 22 kwietnia 2019

Do czytelników zagranicznych


       Rok temu zwróciłem się do Was z prośbą o wsparcie finansowe. Otrzymałem jedno symboliczne z USA. Dziś zmuszony jestem ponowić prośbę. Zachęcają mnie Wasze komentarze (oprócz licznych spamów) pełne aprobaty i podziękowań za opublikowane materiały:
Hey there, You’ve performed an incredible job.
Appreciate your sharing this greatest doc.
I certainly love reading all that is posted on your site.Keep the posts coming.
I enjoyed it!

           Od 2008 roku  publikuję posty teologiczne. Przekroczyłem już 3100 wpisów. Pierwsze 500 wpisów dokonałem na portalu katolickim:
          Od 2011 na blogach:
http://wiara-rozumna.5v.pl
Facebook.
Mam odwagę jeszcze raz poprosić. Może swoją pracą zasłużyłem na pomoc.
Pochylcie się nad moją hiobową sytuacją. Przez 1.5 roku spłaciłem połowę długów. Teraz dopadają mnie sądy i dłużnicy. Podaję adres:
Paweł Porębski
ul. Zacisze 7 B
25-027 Kielce
Poland
adres e-mail: p.porebski@onet.pl
Prywatne konto bankowe
13102026290000950200272633

Chęć poznania Boga


         Z początkiem XX wieku  ludzkość korzystała z elektryczności nie znając jej istoty, natury. Podobnie jest z Bogiem. Od początku ludzkiego życia rozumnego korzystamy z Jego dzieł. Jest ich ogromna ilość. One mogą posłużyć do Jego poznania. Bóg to nie tylko wiara, ale przedmiot epistemologiczny. Niemal każdy chce Jego poznać, opisać. zmierzyć, ocenić, sprawdzić. Nie ma w tym niczego zdrożnego. Taka jest natura człowieka. Chce wiedzieć.
        Ja od lat borykam się z pytaniem, czy postać Jezusa Chrystusa jest z koncepcji boskiej, czy ludzkiej. Wiele argumentów przemawia za tym, że religię wymyślił człowiek, bo jest jemu potrzebna. Po stronie przeciwnej liczni wierzą, że wszystko jest dziełem Stwórcy. Przedmiotem wiary chrześcijańskiej jest, że Syn Boga Logos pojawił się od samego zarania dziejów (preegzystencja).
        Uczciwie trzeba stwierdzić, że istota rzeczy jest przed człowiekiem ukryta. Pozostaje człowiekowi stworzyć platformę i bazę uznawanej doktryny wiary. Do mnie przemawia myśl, że Prawdę można odczytać ze Stanu prawdy przez dar, który każdy człowiek otrzymał w swoim sumieniu. Kłopot w tym, że każdy człowiek ma swoją prawdę. Rozsądnie nie ma co walczyć o jedyną Prawdę, ostateczną. To jest niewykonalne. Trzeba zgodzić się na kompromis. Na podstawie badań rzeczywistości i zdarzeń transcendentnych można wypracować wspólną wykładnię wiary. Tak zresztą się dzieje. Kłopot w tym, że nie mówi się o tym otwarcie, że ludzkie idee są dziełem wielu myśli i że mają charakter wypadkowy. Kto propaguje swoje idee w sposób bezdyskusyjny, bezkrytyczny jest głosicielem nie do zaakceptowania. Wszyscy tzw. "wyrywni" mogą poruszyć jedynie nielicznych naiwnych, ortodoksów i fanatyków religijnych.
          Cały czas myślę o prowadzeniu takiej katechezy, która byłaby merytoryczna, nie agresywna i jak najbliżej Prawdy.  Doktryna chrześcijańska zdobyła już wielką aprobatę społeczną. Jest na dobrej drodze. Brakuje jej jeszcze trochę pokory. 
          Mówiąc z głębokości serca można osiągnąć cel. Wsłuchując się w głos Boga człowiek staje się najlepszym nauczycielem. Pokora polega na tym, że wszystko co mądre od Boga pochodzi, a nie od ludzkich zdolności. Człowiek może co najwyżej tworzyć bajki, abstrakcje, wizje. Prawda jest dyskretna, cicha, mająca w sobie wartość epistemologiczną. Prawdziwy nauczyciel mówi to, co odczytał w swoim sercu. Stan prawdy, to wirtualny zapis całej rzeczywistości i wszystkich zdarzeń, które miały miejsce. W nim zapisane są nawet ludzkie myśli. W nim zawarte są również idee i koncepcje Boga.
          Jak podkreślam to wielokrotnie, istnienie Stwórcy, Przyczyny Sprawczej jest dla mnie przedmiotem wiedzy, a nie wiary. Natomiast wiara dotyczy koncepcji Syna Bożego. Jeżeli idzie o wiedzę, to cały świat jest laboratorium badawczym. Jeżeli chodzi o wiarę, to "dowody" można znaleźć w ludzkich sercach. Każdy "dowód"  rozgrywa się w osobistych przeżyciach. Takimi doświadczeniami trzeba się dzielić z innymi, odrzucając wiele. Niemal w każdej myśli jest ziarenko prawdy. Czytając je można coś odkryć dla siebie i zrozumieć.

niedziela, 21 kwietnia 2019

Zmartwychwstanie


          Dzisiaj przypada główne święto Zmartwychwstania Pańskiego. Czym dla mnie jest to Święto i o czym stanowi?
           Pomijając jego teologie, tak od serca, mnie kojarzy się z nadzieją w trzech warstwach.
           Pierwsza ujawnia koncepcję Stwórcy. Stworzony świat został podarowany człowiekowi do jego jurysdykcji. Bóg okazał Miłość swojemu stworzeniu. Wywyższył go do roli dziedzica Bożego Jezusa Chrystusa i dał nadzieję wszystkim wiernym. W Chrystusie ujawnił sam siebie i swoje paradygmaty. Jezus jest przykładem i dowodem tego, co może osiągnąć każdy człowiek. Jaka moc drzemie w istocie rozumnej! Największym darem jest to, że człowiek może poznać własne poznanie za pomocą darowanemu przez Boga rozumu. Drugim darem jest dana człowiekowi wolność woli. Każdy może pokochać Boga albo się od Niego odwrócić.
            Druga warstwą nadziei zmartwychwstania  jest poznanie wspaniałego Człowieka Jezusa Chrystusa, który bezgranicznie otworzył się na Boga. Swoją wolę związał z wolą Boga pozostając dalej człowiekiem wolnym. On to pokazał najwyższe wartości etyczne. Jest dla wiernych Nauczycielem. Ogarnia swoją Miłością wszystkich, biednych i bogatych. Rozsądnie pomaga i wspiera. Jest dla wielu najlepszym Przyjacielem. Jest przykładem jak żyć i jak postępować. Z Jezusem można się zaprzyjaźnić, powierzyć Mu swoje troski, porozmawiać, zwierzyć i poprosić o różne dary. Jezus reprezentuje Ojca posiadając Jego wszystkie możliwości w Akcie działającym.
            Trzecią warstwą nadziei zmartwychwstania jest rola człowieka we Wszechświecie. Człowiek jest kimś i dlatego należy mu się godność. Napisałem na ten temat książkę  "Człowiek byt niemal doskonały" Coriolanus 2009 r.
             Te trzy warstwy nadziei sprawiają, że dzień ten jest dniem radosnym. Patrzę na moje troski z nadzieją, że kiedyś się skończą.
            To nic, że stół jest zastawiony skromnie. Liczy się pogoda ducha, nadzieja i miłość. I Wam wszystkim czytelnikom życzę tego samego.

sobota, 20 kwietnia 2019

Subtelność poszukiwana


         Ojciec zwrócił uwagę synowi, który szykował do pracy kanapki z wędliną, że jest Wielki Piątek i trzeba zachować post. Otrzymał odpowiedź, że nie jest chrześcijaninem. Ojciec zareagował.

– To Twoja sprawa, ale zważ, że czynisz zgorszenie dla otaczających cię osób.

Odpowiedział.

– To ich sprawa.

          Pozornie, miał prawo tak postąpić i powiedzieć, ale zabrakło mu subtelności względem wiary swojego ojca, zdawałoby się osobie bliskiej, kochanej. Ojciec zakończył dyskusje pozostając w smutku.

          Maciej Dowbor opublikował na instagramie post dotyczący spalonej katedry Notre Dame w Paryżu. Podpisał zdjęcie kierując słowa na mamy, znanej dziennikarki, która remontuje domy: "czy nie wyremontować katedry Notre Dame". Miało być śmiesznie, ale nie wszyscy zrozumieli jego żart. Żart nie na miejscu.

          Kiedy nauczyciele walczą o swoją godność były poseł Samoobrony  i były kandydat na prezydenta Łodzi Piotr Misztal  zapowiedział pozew przeciwko szkoły w przypadku odwołania matur. Interes partykularny pozbawił polityka subtelności i wrażliwości społecznej.

          Telewizja pokazała kapłana wjeżdżającego do kościoła na osiołku na podobieństwo Jezusa wjeżdżającego do Jerozolimy.  Co za brak wyczucia chwili i niesmacznego porównania!

          IPN chciał uczcić powstanie w getcie i wykorzystując cytat Zofii Nałkowskiej: "Ludzie ludziom zgotowali ten los" dopisał w nawiasie: "Ludzie (Niemcy) ludziom zgotowali ten los". Czemu to miało służyć?  Jak skomentowała to jedna z prawniczek: "IPN naruszył prawa autorskie Nałkowskiej. Instytut ma przywracać pamięć, a nie ją wypaczać"

           Media wywlekły przykre sprawy rodzinne polityka Roberta Biedronia.  To chwyty poniżej pasa. Taka jest polityka?

            Kobieta została potrącona przez chłopca jeżdżącego hulajnogą. Potrzebna była pomoc w szpitalu. Policja to jej wymierzyła mandat. Została ukarana podwójnie. Takie mamy beznadziejne prawo.

            Na chrzcinach jeden z gości odmówił toastu za zdrowie dziecka. Tłumaczył się złożonym przyrzeczeniem postnym. Mógł zamarkować, a nie pretensjonalnie odmawiać.

           Hejt skierowany do niewidomej Joanny Mazur, utytułowanej lekkoatletki jest przykładem bezduszności, braku empatii i braku subtelności.

           Wszyscy, którzy nie reagują na życzenia świąteczne są gburami. Wysłanie życzeń nie jest obligatoryjne, ale reakcja i podziękowanie za nie są powinnością.

piątek, 19 kwietnia 2019

Duchowa natura


      Jak wspominałem Bóg istnieje przez działanie (Akt działający), a my Go doświadczamy prze skutki jakie czyni. Jezu był Człowiekiem. Miał duszę. Można stawiać pytania o Nim jako człowieku. W czasie życia płodowego był ściśle połączone z organizmem matki.  W chwili narodzin ta fizyczna łączność rozerwała się. Jezus odłączył się od tego organizmu Matki, z którym współistniało. Jego dusza, która formowała całe ciało, nie znajdowała się w jakiejś jego konkretnej części ciała, ale została przynależna do Jego ciała. Podobny akt odłączenia nastąpi w czasie śmierci Jezusa na krzyżu. Dusza Jezusa odłączyła się od ciała, z którym była ściśle zespolona w sposób zupełnie odmienny i głębszy niż dziecko z organizmem matki. Jezusa ja wyszło poza istniejący w czasie świat, który był dla Niego jakby przejściowym miejscem zamieszkania, jakby „organizmem”, w którym mógł wzrastać. W śmierci Jezus narodził się do istnienia poza tą rzeczywistością, w którą było wtopione przez materialne ciało. Z chwilą śmierci został wywyższony do rangi Aktu działającego, czyli swego Ojca Niebieskiego. Jezus narodził się na nowo poza czasem i przestrzenią, w których dotąd funkcjonował. Dusza Jezusa weszła w rzeczywistość bezwymiarową. Skoro nawet za życia człowieka trudno powiedzieć, gdzie znajduje się w nim dusza, to nie można wyobrazić sobie, gdzie ona się znajduje, kiedy odłącza się od ciała, kiedy przestała się przez nie ujawniać w formie procesów życia duchowego i biologicznego. Jak poucza wiara wstąpił do piekieł, które nie ma miejsca w sensie przestrzennym. W ludzkim języku nie potrafimy opisać tego zdarzenia. Spotkanie ze zmarłymi duszami nastąpiło w sensie duchowym. Dusze ludzkie nie unicestwiają się. One nadal żyją przynależnością do Stwórcy i jak kto woli, tam  gdzie znajduje się ich duchowa substancja, z której są utworzone: „a dusze sprawiedliwych są w ręku Boga” (Mdr 3,1). Dla wyobrażenia sobie miejsca można posłużyć się obrazem słońca  (Boga). W Jego w promieniach umieszczone są dusze ludzkie w odległości zależnej od stopnia doskonałości. Daleko od centrum znajdują się dusze najmniej związani z Bogiem. To miejsce można nazywać umownie piekłem, w której panuje tęsknota za Bogiem. Tam skierowała się dusza Jezusa po śmierci. Dla dusz cierpiących z tęsknoty za Bogiem nastał dzień radosny. Rozwiane zostały wszelkie wątpliwości. Bóg-Stwórca istnieje. To czego się raczej domyślali, nie mając pewności, zostało im ujawnione.
          Natura duchowa człowieka jest podobna do boskiej natury. Swoją obecność zaznacza przez swoje działanie, lub jak kto woli, duchową substancję (byt duchowy). Nie mam wiedzy jak opisać ludzkim językiem naturę duchową dlatego pozostaję przy wierze natury dynamicznej, a nie ontologicznej.  Ta substancjalna obecność bytów duchowych zupełnie wymyka się ludzkiemu wyobrażeniu, dlatego niewiele więcej można o niej powiedzieć jak tylko to, że jest to obecność pozaprzestrzenna.
    Można postawić pytanie, co określa "ego" człowieka. Zachowana świadomość istnienia. Brak możliwości wyobraźni bytów transcendentnych opisane są w księdze Mądrości: "Zdało się oczom głupich, że pomarli, zejście ich poczytano za nieszczęście i odejście od nas za unicestwienie, a oni trwają w pokoju” (Mdr  3,2–3) .
          Wszystkie istoty duchowe łączy ten sam sposób istnienia, przez działanie. Na ziemi dusze ludzkie ożywiają ciało. W przypadkach innych stworzeń żywych ich istnienie ożywia sam Stwórca, który jest wszędzie:  On to podtrzymuje stworzenia materialne  w ich istnieniu. Przez swoje działanie Bóg jest obecny tam, gdzie powstała przestrzeń. Jest obecny w każdym jej punkcie, jednak nie jest nią ograniczony. Ten, który otacza wszystkie byty, napełnia wszystko Swym promiennym Światłem, lecz nie zawiera się w ich granicach” (V. Ryden, Prawdziwe Życie w Bogu, tom 14. Katowice 2003, str. 162-163.). Przez swoją stwórczą moc Bóg jest blisko swoich stworzeń, jest w nich, ale równocześnie je przekracza.
          Autor Księgi Wyjścia z obrazował Boga przestrzennie w krzewie gorejącym (Wj 3,14). Była to jego wizja, treść odczytana z natchnienia ze Stanu Prawdy. Bóg nie mógł zajmować żadnej przestrzeni, bo kłóciłoby się to z Jego duchową naturą.
          Bóg towarzyszy wszystkiemu swoją obecnością, nawet wtedy gdy powstaje zło. Nie zawsze interweniuje, bo szanuje darowaną wolność człowieka.
          Bóg jest obecny w każdym człowieku, ale można zaznaczyć, że jest w  szczególny sposób obecny w tych ludziach, którzy Go miłują: "Jeśli Mnie kto miłuje, będzie zachowywał moją naukę, a Ojciec mój umiłuje go, i przyjdziemy do niego, i będziemy u niego przebywać" (J 14,3). Pan zapewnił św. Faustynę: „Córko moja, twoje serce jest mi niebem” (Św. Faustyna, Dzienniczek, Warszawa 1993, 238.) W szczególny sposób Bóg może być obecny przez swoje działanie w sercu człowieka, w które wlewa łaskę, które rozpala swoją miłością i napełnia swoim poznaniem. Bóg wtedy mieszka w człowieku jak w świątyni (por. 1 Kor 3,16). Ta obecność nie jest jednak przestrzenna. Jest to obecność przez Jego działanie. Ono rozbudza Bożą miłość w ludzkim sercu. Jeśli człowiek przyjął ten dar, Bóg swoją wszechmocą go podtrzymuje. Dzięki temu działaniu Nieskończona Miłość przenika człowieka, jest obecna w nim, w jego miłości, w jego nowym Bożym życiu.
          Jak pokazuje historia, w rzeczywistości materialnej można zauważyć obecność dusz zmarłych przez ich działanie. Wiara podpowiada mi, że może się to zdarzać tylko za zezwoleniem Boga. Dlatego nie jest to nagminne, ale nadzwyczajne.
          Bóg może uwrażliwiać dusze ludzkie do działań nadzwyczajnych. Angażuje je do działań anielskich. Tą wiedzę znam z autopsji.  Bóg generuje dobro, a człowiek wyraża wolę jego spełnienia.  Należeć do najemników Boga jest zaszczytem i nadzwyczajną godnością. Zapłata czeka obfita.
          Darczyńcę trzeba pochwalać, a Boga powinno się adorować i Jemu dziękować za spływające łaski i dary.

czwartek, 18 kwietnia 2019

Misterium dobra


          Dostałem od wielu osób dar pieniężny, który pozwolił mi przetrwać ciężkie chwile. Jednak moi niektórzy dobrodzieje nie wiedzą, że bez dobrego słowa otuchy, okazania zainteresowania, zapytania, ich dar to forma rzuconego datku żebrakowi. Niechcący sprawiali mi ból. Nie powinienem narzekać, ale pomimo biedy nie pozbawiła mnie ona osobistej dumy i godności. Spotkało mnie również dużo radości od osób zatroskanych o mój stan i tym i tamtym składał wielkie podziękowanie. Nie wypowiem ich imion, bo boję się, że niektórych pominę, a nie chciałbym nikomu sprawić przykrości.
        Udzielając pomocy trzeba zachować szczególny takt, aby nie urazić. Niekiedy osoby obdarowane są szczególnie wrażliwe na formę. 
         Strajkującym nauczycielom nie chodzi o jałmużnę, ale o godność dla swojego zawodu. Popieram ich protest z całego serca. Sam uczyłem przez kilka lat w liceum i poznałem ich trud. O wynagrodzeniu już nie pamiętam, ale pozostały mi wspomnienia wielu uczniów, którzy mi serdecznie dziękowali za pomyślną interakcję. To były piękne dni.
         Każdy dobry uczynek wymaga wsparcia dobrym słowem. Ono dopełnia uczynek i czyni z niego misterium dobra. Proszę o tym pamiętać.

środa, 17 kwietnia 2019

Lekcja pokory


       Apostoł Paweł w Liście do Filipian ukazał w pięknych słowach pokorę Sługi Bożego Jezusa Chrystusa. Dla nas jest lekcją do naśladowania:
"On, istniejąc w postaci Bożej,
nie skorzystał ze sposobności,
aby na równi być z Bogiem,
lecz ogołocił samego siebie,
przyjąwszy postać sługi,
stawszy się podobnym do ludzi.
A w zewnętrznym przejawie, uznany za człowieka,
uniżył samego siebie,
stawszy się posłusznym aż do śmierci -
i to śmierci krzyżowej.
Dlatego też Bóg Go nad wszystko wywyższył
i darował Mu imię
ponad wszelkie imię,
aby na imię Jezusa
zgięło się każde kolano
istot niebieskich i ziemskich i podziemnych.
I aby wszelki język wyznał,
że Jezus Chrystus jest PANEM -
ku chwale Boga Ojca
" (Flp 2,6–11).
          Wszyscy rządzący, odpowiedzialni za losy wielu powinny zapoznać się z tym tekstem i głęboko zastanowić się nad swoim postępowaniem. Postać sługi nie umniejsza wielkości. Sługa czyni dobro. Ten funkcjonał przenosi się na innych i jest motorem do czynienia dalszego dobra. Ten kto krzyczy, że jemu się należy  nie rozumie idei chrześcijaństwa. Żyje po omacku, zagubiony we własnej ideologii:  "Trzeba im zamknąć usta, gdyż całe domy skłócają, nauczając, czego nie należy, dla nędznego zysku" (Tt 1,11).

wtorek, 16 kwietnia 2019

Znaczy, że jeszcze nie czas


     W niedzielę Palmową byłem świadkiem chrztu mojego prawnuka Kamilka. Choć uroczystość była nienaganna, to czułem się zdrowotnie kiepsko. Brakowało powietrza, a zasłona w oku po wylewie zaburzała równowagę. Zastanawiałem się nawet czy Bóg sam przerwie okazywaną mi Opatrzność i wezwie mnie do siebie przed spełnieniem moich zobowiązać finansowych? Nad ranem poczułem się lepiej. Znaczy, że jeszcze nie czas. Odczuwam jak uchodzi ze mnie powietrze. Ile może jeszcze znieść człowiek? Odczuwam dyskomfort jak pomyślę, że mogę zawieść, nie z mojej winy,  tylu moich przyjaciół.
        Wracam do tematu mojego światopoglądu. Słuchałem wczoraj ewangelię wg św. Łukasza gdzie opisany jest dramat Jezusa. Uderzyła mnie skromność Jezusa: "Wy zaś nie tak [macie postępować]. Lecz największy między wami niech będzie jak najmłodszy, a przełożony jak sługa! Któż bowiem jest większy? Czy ten, kto siedzi za stołem, czy ten, kto służy? Czyż nie ten, kto siedzi za stołem? Otóż Ja jestem pośród was jak ten, kto służy. " (Łk  22,26–27). Ta nauka powinna dotrzeć do obecnej władzy. Modlą się publicznie i na pokaz, a nauki Jezusa nie znają. Buta i arogancja. To wizerunek tych, którzy w nazwie mają prawo i sprawiedliwość. Dziwię się ich wysokim poparciem. Ich hegemonia nad ludem jest porażająca. Zło ma wielką siłę oddziaływania. Jest narkotykiem, który zagłusza zdrowy rozsądek. Ślepi prowadzą ślepych. To musi zakończyć się tragedią. W tym dziele zniszczenia towarzyszy wiele kapłanów. O tempora o mores. Czy dożyję czasu odrodzenia i chwały dobra?
        Generalnie jest mi smutno. Dożyłem czasów, które są mi obce. Nadzieją jest zawiązana Koalicja wielu ugrupowań politycznych. W jedności siła. Wiążę z nią nadzieję nie tylko ekonomiczną, ale idealistyczną. Mam w sercu Solidarność z lat osiemdziesiątych. Mimo dramatu politycznego były to piękne czasy.
          Z okazji zbliżającej się Wielkiej Nocy życzę wszystkim ludziom dobrej woli i sobie powrotu czasów wzajemnego poszanowania, więzi i miłości braterskiej: "W końcu, bracia, wszystko, co jest prawdziwe, co godne, co sprawiedliwe, co czyste, co miłe, co zasługuje na uznanie: jeśli jest jakąś cnotą i czynem chwalebnym - to miejcie na myśli!" (Flp 4,8). Alleluja.

poniedziałek, 15 kwietnia 2019

Wiara moim upodobaniem


         Ciągnąc dalej wywód własnego światopoglądu zdumiało mnie, na bazie historii nauki, poznanie dynamicznej natury transcendencji. Bóg istnieje tylko własnym istnieniem. Jego istnienie potwierdzają skutki Jego działania. Trzeba otworzyć się na spojrzenie iluminacyjne (odkrywcze) aby zaakceptować tę mądrość, że Bóg może istnieć bez żadnej powłoki, struktury. W PŚ zapisana jest ta prawda słowami Boga: "Jestem, który Jestem" (Wj 3,14). Słowa te napisał ludzki natchniony autor księgi, ale słowa te pochodzą od samego Boga. To jest kluczowe Objawienie Boga. Reszta jest "anegdotą literacką".
          Koncepcja Syna Bożego miała za zadanie ujawnienie się Boga na sposób widzialny, zmysłowy. Taka była potrzeba chwili. Myśl ta zrodziła się u Człowieka imieniem Jezus. Mniemam, że na skutek nieprawdopodobnych Jego zdolności w porozumieniu z Bogiem doprowadził do swojego Wywyższenia. Stał się Aktem działającym na równi z Ojcem. Jezus pokazał własnym przykładem do jakiś zaszczytów może dojść istota stworzona – człowiek.  Ta hipoteza jest tak nieprawdopodobna, że jestem zmuszony dać jej wiarę. Więcej, stała się moim upodobaniem, radością istnienia i sensem życia.
          Życie jest przygodą. Jej trudy ją urozmaicają. Człowiek doświadczany nie nudzi się. Jestem szczęśliwy, że zwyciężyła miłość i nie dopadło mnie uczucie nienawiści do przyczyny moich obecnych trosk. Uwolniony od nienawiści żyje się w przestrzeni Chrystusowej. Jego Opatrzność jest nadto widoczna. Poznałem wiele ludzkich aniołów, którzy wyrazili wolę bycia posłańcami Boga. Doznałem też upokorzeń od bogatych ludzi. Zawiodłem się na wielu. Nie mnie odmówili pomocy, ale otrącili naukę Chrystusa o koniecznej pomocy braterskiej. Za prawdę, będą rozliczeni swoją miarą.
          Nie jestem wolny od emocji i ludzkich przywar.  Całą swoją złość kieruję na obecny rząd. Liczę dni jego upadku. 

niedziela, 14 kwietnia 2019

Kryterium sensu


         Kryterium sensu jest miernikiem wnioskowania, poprawności prowadzonych badań poznawczych. Nauka jest uprzywilejowana. Nikt nie zaprzecza, że ona stosuje się do tego pojęcia. Na początku XX wieku odmówiono filozofii i teologii sensu badawczego. Uważano, że nauka odpowie na każde pytania. Nauka polega na mierzeniu, ważeniu i wyciąganiu z nich wniosków. Jak sądzono (Koło wiedeńskie) filozofia i teologia opiera się na hipotezach, teoriach i wierze, a to są dziedziny spekulatywne, nikomu niepotrzebne. Po co nam teorie, jak wszystko można odczytać z badań?
         Bardzo szybko zmieniono nastawienie. Okazało się że nauka nie może odpowiedzieć na wszystkie pytania z racji istnienia naturalnych granic poznawczych. W mikroświecie, w przestrzeni mniejszej niż średnica protonu materia zatraca swoją naturę, a w skali kosmicznej ograniczona prędkość światła nie pozwala na badania makroświata. Blokadą stała się zasada Wernera Heisenberga (1927), która w sposób naukowy wyznacza próg poznawalności. Naturalne granice poznawcze nie likwidują pytań. Hipotezy, teorie wróciły do łask. Przywrócono do łask historię nauki, która okazała się kopalnią wiedzy.
        Aby zastosować kryterium sensu, trzeba posiadać pojęcia, którymi się uczeni posługują. Jak posługiwać się pojęciem racjonalności, kiedy trudno ją zdefiniować? Jak racjonalnie zdefiniować racjonalność. I tak można pytać w nieskończoność (błędne koło). To też jest ułomność poznawcza.
          Nawet w matematyce doszukano się logicznych granic teoretycznych. Austriacki matematyk i logik Kurt Gödel (1931). Podał dwa twierdzenia matematyczne:
Twierdzenie o niezupełności
Twierdzeniem o niedowodliwości niesprzeczności
          Gödel zastanawiał się, czy dane stwierdzenie jest do udowodnienia, czy nie. Dla jednej teorii może istnieć wiele różnych systemów formalnych (aksjomatyzacji), przybliżających ją lepiej lub gorzej. Jeżeli zdanie jest do udowodnienia, to musi być ono prawdziwe (ale niekoniecznie na odwrót).
Pisząc prościej. W matematyce mogą  zachodzić takie wnioskowania które są  nierozstrzygalne.
        Poza granicami poznawczymi nie ma sensu zadawanie pytań. Nauka jest bezsilna. Człowiekowi pozostają odpowiedzi hipotetyczne, które zahaczają o moralność i subiektywizm. Każdy może odpowiedzieć według własnych przekonań i wiary. Przykładem może być pytanie o sens życia, czy istnieje Stwórca, itd. ? 
         Zastrzegam więc, że wszystko co napiszę poniżej dotyczy własnych refleksji fenomenologicznych. Można mnie przekonywać do innych, ale nie będzie łatwo.
        Bóg jest istotą konieczną, bo każdy skutek ma swoją przyczynę. To przedmiot wiedzy według kryterium sensu dowodów logicznych. Jeżeli Stwórca istnieje, to człowiek jest Jego stworzeniem i do Niego należy. Głupotą jest więc przeciwstawianiu Bogu, od którego jest się zależnym, Gdyby Bóg nie był pełen Miłości do swoich Stworzeń, to ludzka perspektywa byłaby żałosna. 
        Człowiek powinien dziękować Bogu bardziej, nie za istnienie, ale za Jego dary, w tym daru wolności.
         Posiadając Bożą naturę (duszę) człowiek ma zapewnioną wieczność, a ona ma być przedmiotem ludzkiego szczęścia.

sobota, 13 kwietnia 2019

Modlitwa mistyczna


        Wiele osób chciałoby przeżyć jakieś doświadczenie mistyczne. Niektórzy warunkują to nawet dalszą wiarą. Odczuwają rozczarowanie, gdy nic takiego się nie zdarza. Jak mówią, uruchomili w pełni swoją wolę i wykazali swoje pragnienie. Bóg jednak milczy. Podstawowym błędem jest wyobrażenie zdarzenia (zjawiska) według własnego ludzkiego scenariusza. Tymczasem jest to szczególny dar od Boga i trzeba się poddać Jego wymogom. Bóg dopuszcza do siebie wszystkich wiernych. Warunkiem przeżyć mistycznych jest czysty stan duszy i poddanie się woli Boga.  Aby przeżyć takie stany można się do tego przygotować. Można zacząć od rzeczy najprostszych.
          Każda modlitwa szczerze przeżyta uruchamia autostradę kontaktu z Bogiem. Osoba modląca może przeżywać tzw. uniesienia modlitewne, wzruszenia, kojący spokój, spełnienie duchowe: "Wtedy będziecie szukali Pana, Boga waszego, i znajdziecie Go, jeżeli będziecie do Niego dążyli z całego serca i z całej duszy" (Pwt 2,29).
          Drugi stopień mistyczny polega na tym samym co pierwszy, ale bez wypowiadania słów modlitwy. Nazywa się to modlitwa myślna.  Ona to pozbawia się zakłóceń i rozproszeń pochodzących od formułowanych słów. Taką modlitwę można nazwać: trwaniem przed Bogiem. Modlący  kieruje do Boga tylko swoje myśli i pragnienia. Na ten stopień modlitewny można stosunkowo łatwo i szybko wejść. Trzeba uruchomić wszystko co się ma w duszy w połączeniu z pragnieniem i miłością.
Ten więc, kto pnie się wzwyż, nigdy nie przestanie iść z początku w początek, przez nigdy nie kończące się początki. Ten, kto pnie się wzwyż, nigdy nie ogranicza swego pragnienia do tego, co już zna; lecz wznosząc się stopniowo, przez inne, wciąż większe pragnienie, ku innemu, jeszcze większemu, dusza dąży drogą ku nieskończoności przez coraz to wyższe wzloty (św. Grzegorz z Nyssy 335–394).
          Kolejne stopnie mistyczne mogą być osiągane wg różnych szkół świętych: Św. Teresy Wielkiej (1515-1582), św. Jan od Krzyża (1542-1591), Tomasza à Kempis (1380 –1471) i wielu, wielu innych.
          Każdy następcy stopień wtajemniczenia to większe wyciszenie wewnętrzne aż do zatraty świadomości, spokój ducha i zwiększająca się żarliwość spotkania z Bogiem. Wola ludzka zostaje wyciszona na rzecz woli Ojca: Każdy uzdolniony z was winien przyjść i wykonać to, co Pan nakazał (Wj 35,10). Osoba modląca się słyszy wyraźnie głos Boga na nośniku duchowym. Każda myśl dobra jest głosem Boga.  Odczuwa się coraz mniejszy kontakt z otoczeniem, traci się poczucie czasu i miejsca. Dusza pozostaje sam na sam z Bogiem.
       Na ostatnim etapie drogi mistycznej dochodzi do zaślubin z Bogiem. To stan niebiański i ma się poczucie Nieba.

Religijne doświadczenie mistyczne różni się od ezoteryki, która mówi o specyficznym poznaniu pozazmysłowym, jak nirwana, telepatia, jasnowidzenie, odbiór kosmicznej energii itp.
     Zachęcam do drogi mistycznej, bo można osiągnąć największą radość i szczęście w życiu. Poza tym, modlący nabiera mądrości płynącą bezpośrednio od Ojca Niebiańskiego i stanu Prawdy.

środa, 10 kwietnia 2019

Wracam do mojej żałosnej literatury


         Mimo, że napisałem "moje prace pozostały tylko żałosną literaturą'' wracam do moich prac. Nie pytajcie dlaczego? Muszę.
          Żeby zrobić sobie przyjemność wrócę do tematu szczególnie mi bliskiego, a mianowicie pogranicza filozofii i nauki. Nie kryję, że filozofia jak i nauka są dla mnie bardzo bliskie. Nauka daje wiedzę, a filozofia i religia nadają badaniom sens.
           Lubię wracam do czasów wcześniejszych, w których rodziła się  nauka. Zawsze przeżywam na nowo działanie żurawia, które umożliwia podnoszenie dużych ciężarów małą siłą. Fascynuję się każdym prawem fizycznych. Zapisy matematyczne zjawisk mają w sobie magię. Wzory matematyczno-fizyczne traktuję jak urządzenia do których wrzuca się materiał a wychodzą produkty. Podobnie działają wzory matematyczne. Tego nie widać na pierwszy rzut oka, ale  równanie kwadratowe  zawierają w sobie tajemnicze punkty zerowe. Obraz graficzny funkcji ujawnia piękność zapisów. Moja miłość do fizyki i matematyki  owocowała jak uczyłem fizyki w liceum. Niektórzy uczniowie przejmowali ode mnie moją pasje. Pewnego razu matka mojej uczennicy zapytała: "co ja takiego zrobiłem, że moja córka nienawidząca fizyki teraz ją pokochała".  Chwalę się, ale była to prawda. Jak byłem uczniem 4 klasy podstawowej, pamiętam, że na lekcji z zajęć ręcznych przyszła w zastępstwie polonistka. Dała wszystkich jakieś zajęcia i czekając na wynik opowiadała żarliwie o Grażynie Mickiewicza. Byłem zauroczony tekstem, sposobem przekazu. To było aktorstwo czystej wody.  Nauczyłem się wtedy sposobu przekazu. Wiedza musi wypływać z wewnętrznej miłości do przedmiotu. Wtedy to nie tylko wiedza, to theatrum przeżyć.
         O przełomie w nauce w wiekach od XVI do XX mogę bez przerwy czytać
te same teksty. Dla mnie to coś w rodzaju filmu sensacyjnego. Tyle w nich akcji, momentów zwrotnych, odkryć, sensacji. Mimo, że nie cenię wysoko swojej "literatury", to chcę dzielić się z Wami moją pasją.

wtorek, 9 kwietnia 2019

Korekta i wyjaśnienie


           W 7.04.2019 w temacie  Dziś stuknęła mi 70-tka użyłem niefortunnego sformułowania: "Wśród wątpliwości to odczuwana bierność Stwórcy". Jak wielokrotnie propagowałem, Bóg jest Istotą dynamiczną i z samej definicji zarzucanie mu bierności jest błędem. To sformułowanie wzięło się z emocji i mojego kiepskiego stanu ducha w tym dniu. Jak ujawniłem to wielokrotnie, sam pozostaję w mistycznej interakcji z Stwórcą i jego działanie w Opatrzności jest nadto zauważalne. Otacza mnie i moją rodzinę od 1.5 oku szczególną opieką w której się znaleźliśmy.

        Na moje niefortunne słowa Bóg zareagował, pouczając mnie nowymi doświadczeniami. Pozostaję w nadziei, że w konsekwencji okażą się one zbawienne.



Bóg zaufał mi i moje prace nie powinny zawierać tak oczywistych pomyłek.



         Przy okazji odpowiem na zadane mi pytanie: Z jakiego fragmentu pochodzą słowa wypowiedziane przez młodego wikarego w serialu Ranczo:

"Mój ojciec karcił was biczami, ja zaś będę was karcił basałykami". Cytat ten odnosi się do słów Roboama syna Salomona:  «Mój ojciec obciążył was jarzmem, a ja dołożę do waszego jarzma. Mój ojciec karcił was biczami, ja zaś będę was karcił biczami z kolców» (1Krl 12,11; 14), który nałożył na swój lud dodatkowe obciążenia.  Zresztą, za te słowa i czyny stracił połowę swojego królestwa.

niedziela, 7 kwietnia 2019

Dziś stuknęła mi 70-tka


        Dziś stuknęła mi 70-tka. To dobry czas na przeróżne refleksje. W nocy snułem różne scenariusze ich opisania. Na jawie brakuje mi słów. Zachowuję trzeźwość umysłu, że życie jest tylko epizodem. Jeżeli nie ma jego przedłużenia jest zdarzeniem bezsensownym. Dlatego zachowuję wiarę, że jest ciągłość. Wielokrotnie przedstawiałem różne przemyślenia i dywagacje, że jest coś na rzeczy. Pozostają jednak wątpliwości. Mam podobną miarę w dowodzeniu wątpliwości, co potwierdzenia tej tezy. Np. nie umiem wytłumaczyć sobie fenomenu snu. Dla umysłu to okres niebytu. Jeżeli jest taki stan, w którym zatraca się poczucie istnienia, to może on trwać wiecznie jak wieczność zagwarantowana w religii. Wśród wątpliwości to odczuwana bierność Stwórcy. Jak sam wielokrotnie tłumaczyłem konflikt w naturach zmysłowej i duchowej, i nie możność porozumiewania się, to wątpliwości pozostały. Wynikają one z samego Pisma świętego, gdzie taki kontakt jest wielokrotnie opisywany. Jako przykład będzie rozmowa Saula z Samuelem. Literatura religijna opisuje tysiące przykładów kontaktów z pogranicza życia i śmierci. Do tego potrzeba wiary, której w tym temacie mi brakuje.
        Smutną refleksją jest poczucie osamotnienia. Może tylko mi się to przytrafiło, ale gdyby nie poczucie własnego towarzystwa, to cały dobytek życia jawi mi się jako coś, co się przytrafiło tylko na własny użytek. Kogo obchodzi życie Mieszka I. Zapewne życie miał bogate, ale kto o tym pamięta.
         Rozumiem rozterki Tomasza z Akwinu. Cały swój dorobek twórczy określił jako siano. a był wielkim teologiem. Ja mam też takie  wrażenie. Oprócz kilku informacji o wykorzystaniu mojej 11 letniej pracy pisarskiej (w wydawaniu książek i prowadzeniu blogów internetowych) moje prace pozostały tylko żałosną literaturą.
          Moje marzenia z młodości spełniły się tylko w niewielkim stopniu. Rozczarowań jest bez liku.
           Aby nie kończyć postu w takim podłym nastroju, to przyznam się publicznie, że wszystko co czyniłem w życiu, nawet rzeczy grzeszne, robiłem je z miłości, do kogoś lub czegoś Najczęściej nie były one odwzajemniane, ale pozostała świadomość, że ja wszystkich miłowałem. To uczucie towarzyszyło mi we wszystkim co czyniłem. I tego sobie nie odmówię. 

piątek, 5 kwietnia 2019

To się nam należy


           Patrząc okiem zwyczajnego obywatela dostrzega się że gospodarka finansowa w naszym kraju jest nie do zaakceptowania. Z jednej strony obserwuje się stały postęp polskiego dobrobytu, ale równolegle rosną nierówności społeczne. Jako zwyczajny obywatel mam świadomość, że finanse państwa mieszczą się w różnych szufladach, ale dobre gospodarzenie się polega na tym, że w odpowiednich szufladach jest tyle ile powinno być według opracowywanego planowania. Rząd powinien być dobrym gospodarzem i dzielić zasoby finansowe według potrzeb. Czasem można rezygnować z finansowania postępu na rzecz finansowych zaniedbań. Jeżeli zasoby finansowe są dzielone nieprawidłowo, to sygnał, ze gospodarza (rząd) trzeba zmienić. Tak się dzieje w normalnym kraju. W Polsce rzucają się w oczy rozdawnictwa finansowe, nagrody, niezasłużone wysokie pensje, wygórowane odprawy. Tym wszystkim towarzyszy arogancja władzy. Doszło do tego, że pazerność na kasę  nie ukrywają osoby odpowiedzialne za rządzenie – to się nam należy, jak krzyczała w sejmie jedna z gospodyń rządu.
          Nierówności płacowe są zgorszeniem dla wielu. Płaci się za układ, a nie za pacę wykonaną. Na dłuższą metą prowadzi to do niepokojów społecznych. I słusznie. Polacy muszą się bronić.
          Polsce brakuje autorytetu, dobrego, uczciwego, dbającego o społeczeństwo męża stanu, partii dbającej o dobro wszystkich  obywateli. Kościół w tym nie pomaga, bo jest taką samą formacją biznesową, co obecny rząd. Rząd zajmuje się tematami zastępczymi jak in vitro, aborcja, cenzura, internet,  a pozostawia na boku to, za co w głównej mierze odpowiada – za gospodarzeniem się finansami. Obecny premier pajacuje na licznych spotkaniach,  ciągle tylko się chwali i obiecuje gruszki na wierzbie. Prezydent, jak aktor ze spalonego teatru wygłasza mowy pokazując swoje umiejętności aktorskie, które bardziej śmieszą niż są przedmiotem podziwu.
          Towarzystwo partyjne  jest zniewolone swoim guru, który jest człowiekiem żałosnym i zakompleksionym.
          Słowem, w Polsce źle się dzieje. Wywalczyliśmy wolność, a z drugiej strony doprowadziliśmy, że żyje się trudno, apatycznie, bez perspektyw. 
          Jedyną nadzieją są młodzi. Żeby tylko chcieli podjąć trud odnowy Polski, naszej Ziemi i naszej przyszłości. Przed nami wybory, a z nimi nadzieja.

wtorek, 2 kwietnia 2019

Akty strzeliste


         Wszelkie objawy nadgorliwości religijnej są sprzeczne z głoszoną doktryną. Bóg jest Istota doskonałą i tylko Jemu można przypisywać  doskonałość. Doskonałość ma to do siebie, że sama się obroni. W wykonaniu ludzkim jest tylko żałosnym plagiatem. Pozwólmy Bogu działać według Jego zamysłów. Okazujmy wdzięczność na jaką nas stać,  ale nie ważmy się czynić lepiej od Ojca Niebieskiego. Podejmując starania nadgorliwości stajemy się śmieszni w oczach Pana. Historia poucza, że nawet Kościół ganił biczowników. Cierpienia wywołane sztucznie są żałosne same w sobie i nie wnoszą nic dobrego w sprawach ich dokonywania. Co innego jak człowiek musi się zmierzyć z przypadkami losowymi. One niekiedy są bardzo trudne i bardzo bolesne.

          W imię postu i chęci odwrócenia się od magii spalono książki, wśród nich bajki o Harry Potterze. O tempora o mores. Kto zamierza się na dziedzictwo kulturowe staje się barbarzyńcą. Historia to już przerabiała. Nigdy nic dobrego z tego nie wynikało. Nawet okrzyki "Jezus Maria" w gniewie, czy podczas egzaltacji codziennej są grzechem. Nie wspomnę, że przy tym słowach często dodawane są słowa "k.... mać" lub inne powszechnie uważane za  gorszące. Takie niekontrolowane uniesienia obrażają Majestat Niebieski.

         Wszystkie dziwactwa, czynności oddalone od przyjętej kultury bycia drażnią i odpychają. Tolerancja nie polega na gloryfikowaniu odmienności, a na akceptacji w duchu miłośni do bliźniego. Jeżeli nam to nie przeszkadza to odpuszczajmy. Wszelki objawy dziwactw mają podłoże kompleksów. Kompleksy są przyczyną własnej nienawiści i nietolerowania własnych ułomności. Kompleksy przekładają się na sposób patrzenia i odbierania Świata. Świat jest widziany w krzywym zwierciadle. Skutek może być różny. Z takiego gniazda mogą wypływać wszelakie funkcjonały zła.

         Ewangelia poucza, że prawdziwa pobożność ujawnia się w  ciszy i w skromności.


poniedziałek, 1 kwietnia 2019

Młodzież Wszechpolska


          W auli ojca Kordeckiego Na Jasnej Górze zostali zaprzysiężeni nowi działacze Wszechpolskiej. Młodzi z wyciągniętą ręką na wzór powitania hitlerowskiego składali przysięgę. Skojarzenia są bardzo wymowne. Młodzież Wszechpolska (MW) jest organizacją młodzieżową o charakterze nacjonalistycznym działająca w Polsce od 1989 roku. Deklarują wychowanie młodzieży w duchu narodowo-katolickim na wzór przedwojennego Związku Akademickiego Młodzieży Wszechpolskiej działającej przed wojną. Młodzież Wszechpolską uważa się za spadkobierczynię obozu narodowego, przede wszystkim  Romana Dmowskiego. Był on współzałożycielem Narodowej Demokracji (endecji, ruchu narodowego), główny ideolog polskiego nacjonalizmu. Mimo swych narodowościowych poglądów zasłużył się w obronie polskiej niepodległości. Historia oceni jego dobre i złe strony uprawianej polityki.
      Trzeba wiedzieć, że nacjonalizm jest przekonaniem według którego interes własnego narodu jest nadrzędny wobec interesu jednostki, grup społecznych, czy społeczności regionalnych. Naród jest uznawany za suwerena państwa, a państwo narodowe  za najwłaściwszą formę organizacji społeczności. Skrajną odmianą nacjonalizmu jest szowinizm. Idee nacjonalistyczne często pojmują naród jako przede wszystkim etniczną  wspólnotę krwi przez co często są porównywane do  rasizmu.
          Ideały organizacji MW odwołują się do prawdziwej Świętej wiary Katolickiej. Tu chcę postawić kropkę. Nie chcę propagować ideałów, które nie podzielam. Nie można mylić nacjonalizmu z patriotyzmem. Wiara katolicka opiera się głównie na nauce Jezusa Chrystusa, w której głównym przesłaniem jest miłość. Postępowania młodzieży Wszechpolskiej są  pełne agresji i w niczym nie można je porównać z nauką Chrystusa. Nacjonalizm sam w sobie jest grzeszny, agresywny. Ogranicza miłość wspólnotową na rzecz organizacji wspólnych interesów politycznych.  Kto rozumie przesłanie katolickie zauważy sprzeczność. Na sprzeczności nie można budować żadnej ideologii. Można zauwazyć, że Istnienie tej organizacji i jej popieranie jest w czyimś interesie. Smutno, że tym beneficjentem jest Kościół. Polski Kościół katolicki sam, na własne życzenie, wybrał drogę samo-destrukcji.  Nie obchodzą ich wierni. W nosie mają naukę Chrystusa. Biskupi zaspakajają swoje doczesne ludzkie interesy. Nie znam z historii polskiego Kościoła tak mierną ich rzesze. Co gorsze zauważam w tym cel polityczny zmierzający do stworzenia narodowego Kościoła Polskiego oderwanego od Watykańskich korzeni. Gdyby się to powiodło byłaby to katastrofa dziejowa. Krytyka obecnego papieża przez polskie duchowieństwo wzmaga te obawy!
          Młodzież Wszechpolska została utworzona z inicjatywy m.in. Romana Giertycha. Dzisiaj, jak sądzę zmienił swoje poglądy.
          Młodzież Wszechpolska sprzeciwiała się Unii Europejskiej oraz jej zdaniem nielegalnemu wykupowi polskiej ziemi i nieuczciwej  prywatyzacji Po 2000 roku miała struktury w największych miastach Polski. W 2002 roku w Sali Kolumnowej Sejmu RP uroczyście obchodzono 80. rocznicę powstania Związku Akademickiego Młodzież Wszechpolska. Na zjeździe została przyjęta nowa deklaracja ideowa stowarzyszenia, nowym prezesem został Piotr Ślusarczyk. W wyborach samorządowych działacze organizacji uzyskali mandaty radnych. Towarzystwo uzyskało możliwość rządzenia i wprowadzania swych poglądów w życie.
          W 2018 roku Młodzież Wszechpolska przeprowadziła protesty przeciwko akcjom społecznym zwracającym uwagę na problem pedofilii w Kościele katolickim. Boże, uchroń Polskę od tych gwałcicieli.