Łączna liczba wyświetleń

czwartek, 30 czerwca 2022

Non posumus, J'accuse

 

          Dostało mi się za wpis: "Po której stronie się jest",  ale uważam, że nie zostałem zrozumiany w swojej intencji. Ja napisałem "Kto głosował na PIS nie może być moim przyjacielem". Moje słowa wynikają z mojego doświadczenia życiowego. Ci którzy kierują się zupełnie innym oglądem rzeczywistości i mają inną wrażliwość etyczną powodują, że porozumienie nie jest możliwe. Osoby te dalej mają u mnie uczucie miłości bliźniego, ale rozmowa z nimi jest bezcelowa. W takich rozmowach trudno zachować zimną krew. Przyjaźń musi opierać się na jakieś minimalnej wspólnej płaszczyźnie. Brak jej niweczy przyjaźń. Moją intencją było okazanie odwagi osobistej, którą sobie cenię. Wiele osób skrywa swoje przekonania i pokazują twarz oczekiwaną w zależności od  środowiska w której się znajdują. Niekiedy wynika to z rozsądku sytuacyjnego, ale jak napisałem "Nadchodzi taki dzień, że trzeba dać świadectwo prawdzie i mieć odwagę powiedzieć, po której stronie się stoi". Przyznaję się do mojego radykalizmu etycznego, który i tak przechodzi ewolucję łagodności.  Lubię proste, krótkie słowa: "tak, "nie". Nie lubię rozciągania tematów. Książki tematyczne, które mają wiele stron są niestrawne. Dla mnie wielokrotnie są bełkotem. Własnymi wpisami udowadniam, że nawet najtrudniejsze tematy można podawać w sposób zwięzły.

          To co się dzieje w naszej ojczyźnie, jak jawnie są łamane prawa, jak króluje nepotyzm, jak policja wykorzystywana jest do partyjnych interesów, jak władza gospodaruje naszym majątkiem, jak krzywdzeni są ludzie (również LGBT), jak traktuje się wolność kobiet, wywołuje u mnie protest wewnętrzny i oburzenie. Ubolewam, że ciało mojej jest już słabe. Pozostaje mi tylko głos sprzeciwu. "non posumus". Na przykładzie listu otwartego Emile'a Zoli z 13 stycznie 1898 w czasopiśmie L'Aurore wykrzykuję "J'accuse" (oskarżam) przeciw obecnej władzy. Historia zapewne da świadectwo prawdzie. Byłem wielkim przeciwnikiem władzy PRL, ale obecna władza przeraża mnie bardziej. Jeszcze raz powtarzam, niezależnie jak myślą inni "Kto głosował na PIS nie może być moim przyjacielem."

 

adres e-mail: p.porebski@onet.pl Prywatne konto bankowe SWIFT BPKOPLPW

13102026290000950200272633  https://zrzutka.pl/z/pawel1949

 

wtorek, 28 czerwca 2022

Po której stronie się jest

 

          Nadchodzi taki dzień, że trzeba dać świadectwo prawdzie i mieć odwagę powiedzieć, po której stronie się stoi.

          Nie dbam, o to co inni powiedzą. Jestem po przeciwnej stronie obecnej władzy. Kto głosował na PIS nie może być moim przyjacielem. To nie ma nic wspólnego z brakiem tolerancji. Ci którzy stoją po stronie PIS mają swoiste  myślenie. Jest ono przeszkodą w komunikacji. Szkoda tracić czasu na wzajemne przekonywanie się. Zło płynące z tamtej strony jest oczywiste. I basta.

 

adres e-mail: p.porebski@onet.pl Prywatne konto bankowe SWIFT BPKOPLPW

13102026290000950200272633  https://zrzutka.pl/z/pawel1949

 

niedziela, 26 czerwca 2022

Dusza, duc

          Pisałem kiedyś, że był taki uroczysty dzień na świecie, w którym nastąpiło uroczyste uczłowieczenie istot człekokształtnych w całym plemieniu od najmłodszego do najstarszego członka, aby w tym plemieniu wszyscy byli ludźmi i mieli ten sam status społeczny.

          Dzisiaj widzę to trochę inaczej. Ewolucja doprowadziła do powstania człowieka na miarę koncepcji Stwórcy. Nie można wskazać pierwowzoru (poza Biblią, Adam) z przyczyn naszej niewiedzy. W sposób płynny istoty te były obdarowane przynależnością do Stwórcy. Tę przynależność nazwano duszą (dar sakramentalny). Dusza jest pojęciem dynamicznym, a nie określeniem bytu. Dla rozumienia  tego pojęcia opisuje się duszę duchem, który może być traktowany jako byt natury duchowej. Dusza to inaczej serce, albo nerka (u Żydów), ale nie można ją utożsamiać z  organem. Dusza jest stanem. 

           Przynależność ludzi do dzieci Bożych jest powtarzana w sakramencie chrztu. Sakrament bierzmowania jest dojrzałym potwierdzeniem przynależności do Boga. Brak podanych sakramentów nie niweczy pierwotnego sakramentu jakie otrzymuje każdy człowiek w "chwili narodzin". O zbawienie nie muszą się martwić nieochrzczeni. Celowo piszę, że "w chwili narodzin", aby podkreślić, że zarodek (płód) jest tylko nadzieją, że narodzi się człowiek. W okresie prenatalnym powtarza się cały cykl ewolucyjny, który nauka potwierdza. Istoty człekokształtne nie są nazywane ludźmi, tak i zarodek w czasie wczesnego rozwoju nie jest jeszcze człowiekiem. Z takim podejściem nie może zgodzić się Kościół i niektórzy wierni, którzy trzymają się jednej wersji, że z chwilą poczęcia pojawia się nowy człowiek.

          Z zarodka, jak podaje medycyna mogą się urodzić potworki biologiczne, tak jak w historii ewolucji powstawały odgałęzienia gatunkowe (np. parantropy).

Zmierzam do ustosunkowania się do awantur na temat aborcji, jakie mają miejsca. Ponieważ trudno ustalić moment rozwoju płodu, który zakończy się sukcesem porodowym to najlepiej by było, aby przyjąć, nie czas zapłodnienia, ale czas narodzenia (gdy dziecko opuszcza ciało matki). Do tego musiałby się dołączyć Kościół. Tylko on może wywrzeć wpływ na wiernych i usunąć konfliktową tezę.

         Powtarzam wielokrotne. Dopóki płód jest w łonie matki nikt, oprócz jej samej nie może decydować o dalszym jej losie. Obecna władza chce ingerować w wewnętrzne procesy jakie mają miejsce w organizmie ludzkim. To dla mnie jest niepokojące i zarazem oburzające.

 

 

adres e-mail: p.porebski@onet.pl Prywatne konto bankowe SWIFT BPKOPLPW

13102026290000950200272633  https://zrzutka.pl/z/pawel1949

 


sobota, 25 czerwca 2022

Antropogeneza

 

          Pisałem, ze ewolucja człowieka postępowała skokowo. Wymieniłem etapy:

homo habilis ok. 2.5 mln temu (człowiek zręczny)

homo erectus ok. 1.5 mln temu (człowiek wyprostowany)

neadertalczyk i homo sapiens.

          Warto sięgnąć do  jeszcze wcześniejszych gatunków, do Australopiteków  (małpy południowe ) żyjących ok. 5.8 (pliocen, i wczesny plejstocen) –  1 mln lat temu w południowej, wschodniej i centralnej Afryce. Większość naukowców zgadza się, że rodzaj Homo wyewoluował z australopiteków, ale nie ma pewności, z którego ich gatunków. Australopiteki były istotami dwunożnymi o wyprostowanej sylwetce.

           Warto wiedzieć, że człowiek nie pochodzi od małp, ale od wspólnego przodka. Nauka już to wie, ale ciągle brakuje ostatnich artefaktów pośrednich, które dawałyby ciągły obraz antropogenezy człowieka. Intryguje moment, w którym pojawił się osobnik na miarę koncepcji Stwórcy. Nadzieja jest w badaniach genetycznych, które nabierają rozpędu.

           Pierwsi ludzie, którzy pojawili się w Afryce rozproszyli się po świecie. Warto uzmysłowić sobie, że ten proces trwał tysiące lat. To dużo czasu, aby zaakceptować, że ludzie pojawili się we wszystkich częściach świata. Po upływie znów wielu lat następowały spotkania i wzajemne relacje. Ludzie przekazywali sobie doświadczenia, prowadzili wojny i potrzeby egzystencjalne prowokowały do stwarzania coraz lepszej broni i narzędzi. Zapewne historia ludów jest fascynująca, ale dopiero od stworzenia języka pisanego możemy, coś nie co, dowiedzieć się o nich więcej. Zapewne przed pismem było już wiele wytworzonych narzędzi, zbudowanych budowli itp. Autorzy pomysłów są nieznani, anonimowi przed nami. Warto jednak odszukać w  historii wiele ciekawych zdarzeń, np. od kiedy używano koła, od kiedy stosowano zasadę później nazwaną Pitagorasa do wyznaczania kąta prostego, jakich narzędzi używano np. przy budowie piramid, itd.

          Z wiedzy którą posiadamy jest pewne, że wiele pomysłów zrodziło się w głębokiej historii. Pomysły i odkrycia były zapominane i na nowo odkrywane (układ heliocentryczny, atomistyka), odkrycia astronomiczne.

          Rozwój nauki w badaniach genetycznych, sięganie do najgłębszych możliwych najmniejszych wymiarów materii daje nadzieje, że wiedza ludzka będzie bogatsza. Na tle skutków poznaje się Stwórcę. Można opracowywać różne hipotezy i koncepcje filozoficzne. To wszystko jest tak fascynujące, że może wypełnić życie każdego, kto widzi w tym swoją realizację i sens życia.

          Frapuje pytanie jak i kiedy dokonało się uczłowieczenie istot człekokształtnych, jako istot z ciałem i duszą? Być może, na już zbudowanym materiale (fizyczności zbudowanej) nastąpił opisywany w Biblii kreacjonizm Boży. Proszę zwrócił uwagę, że w Biblii najpierw jest opis powołania (ulepienia człowieka), a później nastąpiło ich pobogosławienie: "Stworzył więc Bóg człowieka na swój obraz, na obraz Boży go stworzył: stworzył mężczyznę i niewiastę.  Po czym Bóg im błogosławił" (Rdz 1,27–28);

 

adres e-mail: p.porebski@onet.pl Prywatne konto bankowe SWIFT BPKOPLPW

13102026290000950200272633  https://zrzutka.pl/z/pawel1949

 

środa, 22 czerwca 2022

Bez wiary nie ma zrozumienia

 

          Ziemia się nie tylko obraca według własnej osi, ale wiruje (precesja) jak bąk tak, że co 26 tys. lat północ na niebie zmienia się. Za ten ruch odpowiada siła grawitacyjna księżyca i słońca. Ziemia wiruje wokół słońca po orbicie elipsie, która w czasie zmienia się. Na ten ruch mają wpływ siły grawitacyjne planet, a przede wszystkim Jowisz. To nie koniec. Układ słoneczny krąży w galaktyce wokół jej środka. Ta złożona wędrówka ma wpływ na klimat. Co jakiś czas na Ziemi pojawiają się zlodowacenia oraz gorące klimaty.   Co 36 tys. lat Sahara zamienia się w oazę zieleni, a później w pustynię. To że przy tak zmiennych warunkach utrzymuje się życie graniczy z cudem. Wystarczy wzrost temperatury ciała o 4 stopni, a życie się skończy. Na ziemi życie musi oscylować w niewielkich granicach panujących parametrów. Wystarczy jedno silniejsze zaburzenie, a życie w obecnej postaci zaniknie albo przejdzie w stany ekstremalnie proste.

          Po warunkach panujących na Ziemi widać, że Stwórca oparł swoją koncepcję na cienkiej linii. Być może prawda jest inna, ale trudno dostępna. Ruch jaki panuje w kosmosie suponuje, że może dojść do niewyobrażalnej kolizji ciał niebieskich. Koncepcja początku Świata i to, że się rozszerza uspokaja, że taka kolizja nie grozi w przestrzeni stale oddalającej się od siebie Ale i tak kolizje zdarzają się, ale mają w większości charakter raczej  "lokalny" (komety, bolidy).

           To wszystko powoduje, że człowiek jest jakby zmuszony do zaufania Bogu i Jego Opatrzności.  Według Starego testamentu Bóg stale uczestniczy w istnieniu Świata i w życiu każdego człowieka (księgi deuteronomiczne). To może przerażać i świadczyć o determinacji, która sama w sobie jest ograniczeniem woli i która, jak podaje doktryna judaistyczno chrześcijańska jest wolna. No cóż, człowiek musi przyjąć warunki Stwórcy i cieszyć się tym, co mu Bóg pozostawił. Jak to już wielokrotnie tłumaczyłem, jest to cena za obietnice jakie Bóg daje człowiekowi. Nagroda powinna być wielka i dziś niewyobrażalna. Gdyby człowiek znał jej potencjał, to by nasiliły się samobójstwa, a koncepcja uczestnictwa człowieka w ewolucji świata była by przerwana.

            Zwracam się do moich braci i sióstr. Cierpliwości i wytrwałości. Eschatologiczny raj jest przed nami. Kto nie ma w tym wiary, ma problem, bo bez niej nie można zrozumieć koncepcji Stwórcy, sensu istnienia i np. cierpienia. 

 

 

adres e-mail: p.porebski@onet.pl Prywatne konto bankowe SWIFT BPKOPLPW

13102026290000950200272633  https://zrzutka.pl/z/pawel1949

 

 

wtorek, 21 czerwca 2022

Grzech ma swoje umocowanie

 

          Nie pochwalam żadnego czynu nieetycznego. Pod tym względem jestem idealistą. Wierzę w doskonałość. Z drugiej strony mocno stąpam po ziemi. Wiem, że świat potrzebuje symetrii moralnej, bo dobro można rozpoznać na tle zła, które ciągle daje o sobie znać. Sęk w tym, że ważny jest wybór. Każdy ma tę możliwość.

          Powyższe stanowisko opieram również na przesłankach biblijnych. Jeżeli takowe znajdują w się w niej, to coś jest na rzeczy.

          Józef został sprzedany przez braci do Egiptu. Zły uczynek zakończył się szczęśliwie dla całej rodziny.  

          Salomon wydał wyrok okrutny (1 Krl 3) podając, że dziecko dwóch kłócących nierządnic trzeba przepiłować na dwie części. Z tego wyroku, ewidentnie okrutnego, spór zakończył się sprawiedliwie. Dziecko otrzymała prawdziwa mama.

          Syn marnotrawny roztrwonił majątek ojca. Zły uczynek został zneutralizowany miłością rodzicielską.   

           w przypowieści Obrotny rządca, który rozdawał majątek pana wg ewangelisty Łukasza został pochwalony przez pana: "Pan pochwalił nieuczciwego rządcę, że roztropnie postąpił"  (Łk 16).

          Sam Jezus mówił o grzeszności, która będzie powszechna: "Muszą wprawdzie przyjść zgorszenia" (Mt 18,7). Problem z tym, żeby nie przekraczać pewnych wartości i granic.

           Pospolite  grzechy ludzkie odkupił Jezus na krzyżu.  Z oglądu świata jak prawdziwie brzmią słowa  Izajasza: "a rzadko kto zła unika" (Iz 59,15). Problemem nie jest istnienia zła, bo jak wszystko na to wskazuje, sposobność do grzechu była zawsze i będzie w przyszłości. "zło jest i musi być" (?). Problem jest czerpać ze zła radość. "Czyńcie dobrze, a zło was nie spotka." (Tob 12,7).  Nie polecam słów zaczerpniętych z Listu do Rzymian  "czynić zło, aby stąd wynikło dobro" (Rz 3,8), bo człowiek nie jest w stanie tego sam dokonać. Takie eksperymenty lepiej pozostawić Bogu. Dlatego "cel nie uświęca środków" (sentencja): "Nikomu złem za zło nie odpłacajcie. Starajcie się dobrze czynić wszystkim ludziom"  (Rz 12,17).

 

 

    adres e-mail: p.porebski@onet.pl Prywatne konto bankowe SWIFT BPKOPLPW

13102026290000950200272633  https://zrzutka.pl/z/pawel1949

 

poniedziałek, 20 czerwca 2022

Lepiej przeżywać niż wiedzieć

 

          Czy Jezus chciał, aby traktowano Go jako Mesjasza? 

          W przeszłości mesjaszem nazywany był każdy król.  Od tego słowa pochodzi mesjanizm jako Boża obietnica. Pierwsze zapowiedzi mesjańskie można znaleźć w błogosławieństwie  umierającego Jakuba: "Nie zostanie odjęte berło od Judy ani laska pasterska spośród kolan jego, aż przyjdzie ten, do którego ono należy, i zdobędzie posłuch u narodów! Przywiąże on swego osiołka w winnicy i źrebię ośle u winnych latorośli. W winie prać będzie swą odzież, i w krwi winogron - swą szatę. Będą mu się iskrzyły oczy od wina, a zęby będą białe od mleka"  (Rdz 49,10–12). Druga wyrocznia u pogańskiego wieszka Balaama: "Widzę go, lecz jeszcze nie teraz, dostrzegam go, ale nie z bliska: wschodzi Gwiazda z Jakuba, a z Izraela podnosi się berło. Ono to zmiażdży skronie Moabu, a także czaszki wszystkich synów Seta. Stanie się Edom podbitą krainą, <Seir też będzie podbitą krainą>. A Izrael urośnie w potęgę. Zapanuje Jakub nad nieprzyjacielem i zbiegów z Seiru wyniszczy»" (Lb 24,17–19). Teksty te powstały w czasach Salomona.

           Jezus nie nazywał siebie publicznie Mesjaszem i zabraniał tego Apostołom. Nie chciał, aby Żydzi oczekiwali od Niego zwycięskiego władcy Izraela. Nazywał się Synem Człowieczym. Jednak w tym pojęciu jest ukryty Mesjasz, bo Syn człowieczy pochodzi z Księgi Daniela, który nazywa tak przyszłego Mesjasza, jako władcę wiecznego królestwa Bożego (to zdanie jest uzupełnieniem wcześniejszych moich poglądów).

            Jezus był fenomenem historycznym. Mało znane są fakty z Jego życiorysu. Dalsze szukanie wiedzy na ten temat, można powiedzieć jest czasem straconym. Jezus chciał pozostać jak Jego Ojciec nie do końca rozpoznany. Jest w tym jakieś zamierzenie, jakaś myśl. Wręcz namacalne, zmysłowe poznanie Ojca lub Syna byłaby ogołoceniem ich Istoty (Idei). Wiara, która ma w sobie samej wartości zamieniłaby się w wiedzę, a nie jest to, to samo. Wiara to postawa życiowa, to sposób na życie, to przeżywanie emocji duchowych. To, to  co nie bardzo można opisać.

            Mając wieloletnie doświadczenie w poszukiwaniu Prawdy proponuję poświęcić czas na przeżywanie wiary (mistyka). Własne odkrycia mogą być bardzo bolesne. Bolesne, bo nie do końca zrozumiałe. Tak na prawdę, to nie ma z kim omówić wątpliwości.  Pomimo obecnych możliwości poznawczych (internet), biblioteki, dostępu do źródeł, to pozostaje ich subiektywizm, który powoduje, że na końcu i tak trzeba zająć własne stanowisko.

             Po latach badań i poszukiwań nie mam do końca zaufania do pozyskanej wiedzy naukowej jak i religijnej. Każdy zachowuje własną znajomość rzeczy. Konfrontacja może być burzliwa i bez sukcesu porozumienia. Lepiej posśięcić  czas na wspólne przeżywanie wiary.

 

 

adres e-mail: p.porebski@onet.pl Prywatne konto bankowe SWIFT BPKOPLPW

13102026290000950200272633  https://zrzutka.pl/z/pawel1949

 

niedziela, 19 czerwca 2022

Co trzeba wiedzieć

 

         Z prac badawczych, które podjąłem się nachodzi mnie myśl, że cały depozyt wiary jest wartością kulturową i nie trzeba tam nic faktograficznie poprawiać. Trzeba tylko wiedzieć, jak się to rodziło i jaki był sens i jakie były uwarunkowania jego opracowania. Do nowej rekonstrukcji nadają się tylko wyniki interpretacji egzegezy i hermeneutyki biblijnej. Trzeba oprzeć się na zdobyczach nauk przyrodniczych.  Sobór Watykański II  w latach1962–1965 zrobił w tym pierwszy krok.

           Dzisiejsza nauka już wie, że powołanie Świata do istnienia polegało na tchnieniu mocy Stwórcy w postaci energii i ustanowienia praw przyrody. Energia stała się budulcem świata materialnego. W konsekwencji Świat "materialny", zmysłowy,  jest przeźroczysty dla przestrzeni duchowej. Świat duchowy nie jest podporządkowany prawom przyrody. W nim rządzą inne reguły. Jakie? Dla człowieka żyjącego nie do końca zrozumiałe. Dlatego w czasie mistycznych spotkań (sennych, w transach, nirwanach) z duszami komunikacja oparta jest bardziej na symbolice niż rzeczowym przekazie.

          Dawni hagiografowie nie dbali o przekazy historyczne, ale o przeżywanie dziejących się zdarzeń. Język hebrajski nie zna w ogóle słowa historia.  "Historia jest tym, co się przeżywa, czyni albo opowiada czy opisuje" (Anna Świderkówna). Historia deuteronomiczna (wtórne, na nowo opracowana) powstała w latach wygnania w Babilonii lub w Palestynie. To w tym okresie zakończono redakcję Pisma Świętego. księgi Samuela i Królewskie przedstawiają dzieje od 1030 do 560 r. przed Chr.  Należy mieć na uwadze też subiektywizm ludzki. Dzisiejszy ogląd historyczny dziejów biblijnych jest inny. Paradoksem jest, że dzisiaj, dzięki archeologii i innych nauk wie się więcej niż wiedzieli hagiografowie w czasie opracowywania tekstów.

           W Biblii można przeczytać różne opisy, nawet sprzeczne, tych samych zdarzeń. Końcowi redaktorzy uszanowali różnych pisarzy i nie usunęli z tekstów sprzeczności. Np.  Opowieść o Saulu, pierwszym królu żydowskim ma dwie wersje jego powołania (1 Sm 8,4–5)  i(1 S, 9,1–10.16). Historia Dawida jest w dwóch osłonach. W jednej popularnej, gdzie Dawid zabija Goliata, a w drugiej Goliata z Gat zabija Elchanan z Betlejem (2 Sm 21,19). Ważne jest, że hagiografowie dostrzegali uczestnictwo Boga w życiu Izraelitów.

            Ci którzy są zainteresowani historią biblijni muszą poznać cały entourage twórczy, aby zrozumieć to co się czyta. Wydawanie pochopnych opinii krytycznych świadczy o niedojrzałości naukowej badającego. Można powiedzieć, że Święte księgi nie są dla użytku publicznego. Za nimi kryją się lata dojrzewania pojęć, form literackich, psychologii i socjologii. Tylko fachowcy  mogą poprawnie odczytać ich cel i mądrość w nich zawartą.

 

adres e-mail: p.porebski@onet.pl Prywatne konto bankowe SWIFT BPKOPLPW

13102026290000950200272633  https://zrzutka.pl/z/pawel1949

 

 

sobota, 18 czerwca 2022

Zasady "gry"

 

          Kościół chrześcijański za księgi historyczne uważa: Księgę Rodzaju, Wyjścia, Kapłańską, Liczb, Powtórzonego Prawa, Jozuego, Sędziów, Rut, 1 i 2 Samuela, 1 i 2 Królewską, 1 i 2 Kronik, Ezdrasza, Nehemiasza, Tobiasza, Judy, Estery, 1 i 2 Machabejską. W nich znajdują się kompilacje różnych tradycji i  z trudem odczytuje się czas ich powstania i ich autorów. Dlatego trudno jest ustalić poprawność historyczną od "zaprojektowanej" twórczości literackiej. Badaniem źródeł biblijnych zajmuje się hermeneutyka biblijna (wypowiedź Soboru Watykańskiego II 1962–1965, w Konstytucji dogmatycznej Dei Verbum). W interpretacji pomagają wykopaliska archeologiczne. Np. wykopaliska w Jerycho wykazały, że zburzenie murów Jerycha opisane w Księdze Jozuego miało miejsce o wiele set lat wcześniej. Zniszczone miasto zostało wykorzystane do opisu przykładnego.  Istnieją, co najmniej 4 hipotezy sposobu podboju czy zajęcia Ziemi Obiecanej przez Izraelitów). Sposób zamieszkania 12 pokoleń żydowskich Kanaanu przebiegał bardziej łagodniej niż zostało to opisane. Takich ciekawostek archeologicznych i sprzeczności opisowych jest wiele. Można postawić pytanie które opisy biblijne są na prawdę historyczne? Wiadomo jest, że Księga Tobiasza i Hioba są fikcją literacką. Fikcją literacką są Księga Judyty i Księga Estery. Obie te księgi nawiązują do realiów historycznych, ale traktują je bardzo swobodnie. Księga Jonasza ma znaczenie dydaktyczne, a przygody bohatera są wytworem literackim  (midrasz). Księgi apokaliptyczne (Księga Daniela, Apokalipsa Jana) to specyficzna forma literacka (wizje) oparta na symbolach.

           Z pobieżnej oceny wydaje się, że historia Dawida jest historyczna, choć mocno ubarwiona.

           W różnych fragmentach ksiąg biblijnych są wstawione fikcyjne treści, bajki, jak np. w Księdze Sędziów (9,7–15) Jotam wygłasza bajkę o drzewach, które chciały wybrać swego króla,... . Znane są przypowieści, które zakrólowały w ewangeliach.  Bajki miały w sobie edukację moralną.

            Przy tym wymieszaniu różnych form literackich historia w nich opisana ma znaczenie podrzędne, pomocnicze dla szerszego ogółu. Ma znaczenie podkładu dla przekazu celowego (wg oglądu instytucji Kościoła).

             Rozsądny wierny musi mieć tego świadomość, bo inaczej, jego wiara ma nierzetelne podstawy. Dzisiejszy wierny praktykujący musi wiedzieć w co wierzy. Musi skupić się tylko na esencji wiary, a ona opiera się na relacji z Bogiem.

             Depozyt wiary jest tak zamieszany, aby człowiek miał stale rozterki, aby ciągle szukał odpowiedzi i zajmował stanowiska co jest dobre a co złe. Odzywają się stare echa Księgi Rodzaju poznania drzewa dobra i zła. W tym można znaleźć wytłumaczenie grzechu pierworodnego i jego wpływ na następne pokolenia, Człowiek do końca życia będzie stawał przed wyborem moralnym. Będzie prosił Boga o rozeznanie, będzie się z Nim dochodził, polemizował, a nawet będzie Mu urągał.

             Taka jest cena, którą musi ponieść ten, który Bogu zaufał, który uwierzył, że jest przez Niego powołany do życia. Kto chce należeć do Królestwa Bożego i mieć z tego własny użytek musi podjąć tę "grę" narzuconą przez Stwórcę. Kto nie podejmuje jej i narzuconych zasad można uważać za nieroztropnego. 

 

 

adres e-mail: p.porebski@onet.pl Prywatne konto bankowe SWIFT BPKOPLPW

13102026290000950200272633  https://zrzutka.pl/z/pawel1949


piątek, 17 czerwca 2022

Czy można ewangeliom kanonicznych zaufać

 

          Czy podważony faktograficzny przekaz Starego Testamentu rzuca cień na Ewangelie? Czy zachodzi podobny przypadek?

          Wiara chrześcijańska opiera się na postaci Jezusa Chrystusa, którego istnienie jest umocowane przez wielu teologów. Jezus miał zdolność komunikacyjną z Bogiem i czerpał Jego mądrość. Tę mądrość przekazywał Apostołom i uczniom. Moja wiedza i intuicja utwierdza mnie w przekonaniu, że mówił Prawdę. Rzecz w tym, że po Jego Zmartwychwstaniu, 40 lat później, nadeszła potrzeba posiadania Księgi Wiary. Wielu czcicieli Jezusa rozpoczęło spisywać Jego słowa opierając się na pamięci usznej i zapiskach bieżących tworzonych na potrzeby misyjne (np. logia). 

          Okres czasu jaki upłynął od Wniebowstąpienia zacierał dosłowność wypowiedzi Jezusa. Poza tym, ujawniły się własne wizje teologiczne pisarzy. Powstały ewangelie  z własnymi oglądami i własną egzegezą. Później Kościół wybrał z nich 4, które ogłosił jako kanoniczne, natchnione: Ewangelię Mateusza, Marka, Łukasza i Jana. Siłą rzeczy wybór ten był skażony interesami rodzącego się Kościoła. Inne ewangelie uznano za pozakanoniczne (apokryfy), nienatchnione: w tym Ewangelia Judasza, Świętych Dwunastu, Ewangelia Filipa, Plutarcha.

           Dla dociekliwych wiernych pojawił się problem w przedmiocie wiary. Czy można ewangeliom kanonicznych ufać. Nie do końca. Badania które są prowadzone ujawniają wzajemne sprzeczności i własne interpretacje. Według mnie największe wpisy własne ma Ewangelia Łukasza, potem Mateusza. Ewangelia Jana pisana prawdopodobnie przez zespół janowy przedstawiła własny ogląd wiary. Dlatego nie ma pewności w cytowanych słowach Jezusa. 

           Podobieństwo w sposobie pisania ST i Ewangelii narzuca pogląd, że jest w tym jakiś zamysł Stwórcy. Wygląda na to, że Bóg chce być Podmiotem stale poszukiwanym, że do Prawdy trzeba stale dążyć i poświęcać temu czas. Wiara nie jest czymś określonym, zdogmatyzowanym (choć Kościół wprowadził dogmaty), ale staje się procesem, drogą. Jeżeli moja ocena jest trafna, to mogę być spokojny. Całe moje dorosłe życie poświęcam na poszukiwaniu Prawdy.

 

adres e-mail: p.porebski@onet.pl Prywatne konto bankowe SWIFT BPKOPLPW

13102026290000950200272633  https://zrzutka.pl/z/pawel1949

 

czwartek, 16 czerwca 2022

Ważne jest trwanie niż obraz

 

          Na gruncie hipotezy czterech źródeł przekaz o życiu i działalności Abrahama został spisany w tradycji jahwistycznej (J) w Jerozolimie ok. X w przed Chr. na dworze króla Salomona. Tekst powstał na tradycji ustnej i zachowanych starszych zapiskach. Można mniemać, że okoliczności były zachęcające do tworzenia podstawy doktryny wiary. W latach 70 XX wieku tradycja jahwistyczna była mocno krytykowana. Opierano się na tezie, że wersja ta nie była znana późniejszym najwcześniejszym prorokom. Autor (hagiograf), a później końcowy redaktor dołożyli starań, aby tekst był jedną, zintegrowaną i sensowną historią prapoczątkach wiary. Ta "doskonałość" budzi wątpliwość jej wiarygodności. Większość współczesnych biblistów umieszcza tekst później, ale przed tradycją kapłańską. Wśród teologów są zwolennicy tezy  datowania Jahwisty na okres niewoli babilońskiej. To tłumaczyłoby zwartą narrację historii Abrahama. 

          Na bazie posiadanej wiedzy i intuicji doktryna wiary judaistycznej, tak na prawdę, powstała w czasie niewoli babilońskiej. Był to okres szczególny i chodziło o scementowanie rozproszonego narodu. Narzędziem do tego była doktryna wiary.

Posłużono się również materiałami poza biblijnymi (w tym Enuma Elisz).

          Pomijając wiele szczegółów historycznych można postawić pytanie, czy opisywany Abraham był postacią historyczną, czy tylko pobożnym obrazem religii judaistycznej. Brak silnych dowodów działalności Abrahama i exodusu Mojżesza  opisany w księgach Wyjścia i innych, podważa przekaz biblijny. Jestem sam zaskoczony wnioskami, które sam tu przytaczam. Nie chcę pozostawiać czytelników w rozterce i podam, na gorąco, własny ogląd w tej sprawie.

          Podstawy doktryny judaizmu powstały w okresie niewoli babilońskiej. Hagiografowie oparli się na zapiskach historycznych i tradycji ustnej. Sam trzon wiary został zredagowany w podanym okresie. Od razu pojawia się pytanie o prawdziwość przekazu. Dla mnie istnienie Boga wynika z oglądu logicznego i odczytaniu tej Prawdy w ludzkim sumieniu. Na tych przesłankach została zbudowana religia żydowska. Jej barwna obudowa jest tylko obrazem wiary. Obraz ten potrzebny jest do kultu. Dla wierzących pozostaje trzon wiary i tego należy się trzymać.

         Ci którzy lubią cały entourage doktryny mogą poczuć się zawiedzeni. Dla mnie liczy się Prawda. Bóg Objawił się człowiekowi przez odczytanie tej Prawdy w ludzkich sumieniach.  Resztę uczynili to ludzie i mam szacunek do tych, którzy podjęli się tej pracy redakcyjnej.

          Ci którzy dobrze czują się na powietrzu, wdychając czyste powietrze, podziwiając piękno przyrody i całego świata niekoniecznie muszą zastanawiać się na złożonymi procesami fizyczno-chemicznymi, które mają miejsce w każdym momencie rzeczywistości. Z wiarą jest podobnie. Trzeba trwać przed Bogiem i czuć Jego obecność, a to, że doktryna wiary jest zawoalowana w piękne historie biblijne jest drugorzędne i mało istotne.

 

 

adres e-mail: p.porebski@onet.pl Prywatne konto bankowe SWIFT BPKOPLPW

13102026290000950200272633  https://zrzutka.pl/z/pawel1949

 

środa, 15 czerwca 2022

Nie było okazji dialogu

 

          Prehistoria jest ogromnym okresem poznawczym. Można zajmować się wieloma jej  aspektami. Moje zainteresowanie skupia się dzisiaj na historii religii. Według definicji religia jest zbiorem osobistych lub zinstytucjonalizowanych postaw obrzędów i wierzeń wobec niematerialnej transcendencji rzeczywistości i najczęściej określanej mianem Boga (religie monoteistyczne) lub bogów (religie politeistyczne). Przedmiotem badań jest życie człowieka w relacji z Stwórcą. Dotyczy zasad obyczajowych i norm moralnych. W szczegółach opisowych występują różnice w poglądach. Religie można traktować jako coś naturalnego wypływającego z ludzkich potrzeb wewnętrznych, które są jakby zapisane w ludzkiej duszy. Monoteizm jest wypracowanym poglądem (iluminacją), że wśród wielu ideałów powinien był jeden – najważniejszy. Tak się stało za czasów Abrahama, który odczytał w swoim sumieniu tę Prawdę. Religia judaistyczna jest pierwszą znaczącą religią, która nabrała rozmachu światowego. Być może, że w dalekiej prehistorii były śladowe religie monoteistyczne (religia jednego boga Atona w Egipcie, Melchizedek opisany w Rdz), ale zanikły. Poddały się religiom politeistycznym, które powstawały z lęku i podziwu zjawisk przyrodniczych (katastrofy i urodzaje).

           Powyższe dywagacje pomijają jakby samego Stwórcę, jakby nie miał On nic do powiedzenia w tej sprawie.  Otóż Bóg jako Istota zewnętrzna do świata stworzonego ma naturę inną od materialnej, w której narodziła się ludzkość. Ta transcendencja jest przeszkodą do komunikacji, do której przywykła ludzkość. Aby nawiązać kontakt z Boską Istotą, trzeba posłużyć się Jego naturą, którą też ma każdy człowiek. Od dawna wiadomo, że człowiek jest istotą składającą się z dwóch natur. Natura duchowa jest ukryta w zakamarkach ludzkiej duszy. Nie każdy umie do niej sięgać. Do tego potrzeba pewnej wrażliwości, a przede wszystkim, trzeba mieć wolę. Ta trudność jest jakby zaprojektowana, aby wynikała z potrzeby serca i duszy. Dlatego mówi się, że Bóg się przed nami ukrywa, aby był przez człowieka stale poszukiwany. Pomiędzy Bogiem a stworzeniem pojawiła się swoista gra. Co chce osiągnąć Bóg swoją działalnością stwórczą można się tylko domyślać. Człowiek który otrzymał dar życia został jakby postawiony przed faktem dokonanym. Gdyby nie otrzymał oferty wieczności, to pomysł  Stwórcy byłby w ogóle nieatrakcyjny. Obiecana wieczność daje perspektywę atrakcyjną. Oprócz istnienia wiecznego człowiek został wywyższony do dziedzictwa Bożego, a to prawie zrównuję go z Stwórcą. Narzekanie, że człowiek nie prosił się o życie w tej sytuacji byłoby niezręcznością. Dalsze poznawanie zamysłów Stwórcy wyjaśnia dalsze dobrodziejstwa, które czekają na istotę ludzką. Można się zgodzić, albo zaprotestować, że Stwórca obarczył człowieka warunkami, które można uważać za trudne do spełnienia. Nie było dialogu przy projekcie stwórczym, ale rozsądnie myśląc nie było takiej okazji. Poznawanie depozytu wiary naświetla uwarunkowania i rachunek strat  zysków. Każdy rozsądny może się z nią zapoznać.

 

    adres e-mail: p.porebski@onet.pl Prywatne konto bankowe SWIFT BPKOPLPW

13102026290000950200272633  https://zrzutka.pl/z/pawel1949

 

wtorek, 14 czerwca 2022

Ewolucja postępowała skokowo

 

          2.58 mln lat temu według stratygrafii geologicznej rozpoczął się czwartorzęd, a w skali epok historycznych okres zwany Prehistoryczny. Przyjmuje się, trwał on do ok. 3.5 tys. lat przed Chr, Po nim rozpoczęła się starożytność trwająca do 476 roku po Chr. – do upadku Cesarstwa Zachodniorzymskiego.

          W okresie prehistorycznym kształtował się człowiek do dzisiejszej postaci homo sapiens.

          Od 2,5 mln lat temu w Afryce wschodniej homo habilis (człowiek zręczny) do ok. 1.5 lat temu. Potem homo erektus (człowiek wyprostowany, który pierwszy opanował sztukę posługiwania się ogniem), a później neadertalczyk i homo sapiens (Etiopia, Kenia, Tanzania). Przez jakiś czas, ci ostatni, żyli równocześnie. Ostatecznie neadertalczycy wyginęli. Pozostał homo sapiens, który rozprzestrzenił się na tereny zachodniej i wschodniej Azji.

           Brak artefaktów pośrednich sugeruje, że ewolucja postępowała jednak skokowo. Do dzisiaj nie rozpoznano do końca reguł ewolucji. 

          W prehistorii wykształcił się język. Korzystano z prostych narzędzi. Pies stał się udomowionym przyjacielem człowieka. Po okresie wędrówek i osiedleniu się zaczęto uprawiać fasolę, hodować kozy. łowić ryby. Korzystano z pierwszych prymitywnych narzędzi kamiennych, które z biegiem czasu stawały się coraz bardziej wyrafinowane i skomplikowane. Pojawiły się pierwsze pochówki,  pierwsze oznaki religijne i pierwsze oznaki prehistorycznej sztuki. Narzędzia były pomocne przy polowaniach i w budowaniu obiektów budowlanych (chaty i obiekty gospodarcze).

           Od początku człowiekowi towarzyszyły myśli jak sobie usprawnić życie. Ludzie byli dobrymi obserwatorami, podglądali przyrodę i od niej się uczyli. Nauczyli się rozpalać ogniska.  Zdolność abstrakcyjnego myślenia pozwalała sięgać w obszary myślowe poza codzienny zwykły żywot. Pokłady wiedzy wlanej zakodowane w naturę człowieka wyzwalały pomysły i chęć poznawania świata i jego eksploatację. Ludzie grupowali się w małe osady. Pojawiła się konkurencja. Ze względu na różnice posiadania i z ludzkich przywarów rodziła się zazdrość, a ona prowadziła do wojen. Do tego potrzebny był oręż. To z kolej zmuszało do rozwoju technologicznego (budowy osad obronnych, okopy,  uzbrojenia). Kataklizmy przyrody wywoływały lęk, a one umacniały w wierze o istnieniu sił nadprzyrodzonych. Słońce i sprzyjająca pogoda dawały świadectwo o dobroci bóstw. Na ludzkie podobieństwo wymyślano im historię. Świat został podzielony na świat rzeczywisty związany z trudami życia i świat nadprzyrodzony.

             Ziemia kryje w sobie dowody (artefakty) egzystencji pierwszych ludzi. Po wymyśleniu pisma zaczął się okres dokumentowania zdarzeń. Okres prehistorii jest bardzo ciekawy, ale bardzo trudny do odczytania. Dlatego jest tyle wersji, hipotez  i teorii. Rozwój techniki badawczej pozwala coraz bardzie wnikać w tajniki artefaktów. Z samych zapisów w ludzki genotyp DNA, który nauka potrafi odczytywać można dowiedzieć się, np. o wędrówkach ludzi po ziemskich globie.

 

adres e-mail: p.porebski@onet.pl Prywatne konto bankowe SWIFT BPKOPLPW

13102026290000950200272633  https://zrzutka.pl/z/pawel1949

 

 

poniedziałek, 13 czerwca 2022

Pojęcia abstrakcyjne, użyteczne

 

          Proste działania matematyczne towarzyszyły człowiekowi od zarania dziejów. Stąd nazwa 1,2,3,4,5,... – liczby naturalne. Początkowo ludzie żyli w małych grupach liczące ok. 40 osób. Większe liczby nie były potrzebne. Do prostych działań wykorzystywane był palce. Z czasem liczby te rosły. Zero było pojęciem abstrakcyjnym. Wyrażało brak czegoś. Symbol zera wprowadzili matematycy hinduscy (do oznaczenia czegoś pustego).  Grecy w starożytności zastanawiali się nad statusem zera, pytali czy nic może być czymś.

          Punkt zaznaczony np. na przestrzeni (płaskiej, lub wielowymiarowej) jest obiektem bezwymiarowym. Uważa się go za pojęcie pierwotne, niedefiniowalne, bazując na tezie, ze każdy wie, co to jest punkt (o znaku kropki). Powstaje w miejscu przecięcia się dwóch linii. Innego określenia nie znam. Pomimo, że w rzeczywistości "nic" nie ma w sobie treści spełnia bardzo ważna rolę nie tylko w matematyce. Niejednokrotnie dużym obiektom przypisuje się wymiary punktu (według jego środka ciężkości) i według niego prowadzi się skomplikowane obliczenia.

         Kiedy zaczęto interesować się przestrzenią wyczuwano (choćby węchem), że przestrzeń coś wypełnia, że nie jest miejscem pustym.  Stan taki określono próżnią. W 1643 r. Evangelista Torricelli (1608–1647) ujawnił doświadczalnie istnienie próżni. Zagadnienie to było znane przez ogół, którzy w czasie odsysania np. płynów doznawali odczucia próżni. Musiało upłynąć setki lat, aby nauka doszła do rozeznania, że próżnia jest tylko pojęciem teoretycznym. Dzisiejsza nauka zaświadcza że w przestrzeni pustka (próżnia) nie jest możliwa. Zachodzą tam zjawiska kwantowe, które generują cząstki wirtualne, które szybko znikają, powodując, że próżnia jest stale aktywna. Przez próżnie przebiegają fale elektromagnetyczne? Ten fenomen do dzisiaj nie został do końca rozpoznany. Być może rolę w tym odgrywa środowisko kwantowe.

           Ciepło jest stanem odczuwalnym i  może być kontrolowane przez człowieka. Człowiek może zamieniać energię mechaniczną (np. ocierając rękę o rękę). Problem pojawił się w czasie gdy zaistniało zapotrzebowanie na zimno. Wiedziano, że energię można przetwarzać na inną, ale jak pozbywać się energii? Zauważono, że tam gdzie następuje rozrzedzenie się gazów (np. wypuszczając gaz z jelit, odparowanie cieczy, wypuszczając powietrze w czasie mrozu) pojawia się uczucie chłodu. Naukowcy poszli tym tropem i skonstruowali aparaturę z odparowaniem cieczy w próżni. W czasie jej działania temperatura otoczenia maleje. W ten sposób wynaleziono, tak użyteczną dziś,  lodówkę.

             Pojęcia abstrakcyjne są dowodem ludzkiej inteligencji. A ona jest darem, który dał człowiekowi Stwórca, oddzielając i wyróżniając człowieka od innych istot żywych. Gdyby nie to wyróżnienie i otrzymane zdolności ludzie żyliby jak zwierzęta, które kierują się tylko w instynktem.

 

 

adres e-mail: p.porebski@onet.pl Prywatne konto bankowe SWIFT BPKOPLPW

13102026290000950200272633  https://zrzutka.pl/z/pawel1949

 

sobota, 11 czerwca 2022

Parapsychologia

 

         Czy zjawiska paranormalne, jak dar jasnowidzenia, telekineza, prekognicja, wizje, ekstaza, lewitacja, przeżycia reinkarnacyjne i tym podobne są zjawiskami faktycznymi, czy tylko ludzkim przedmiotem wyobraźni?  Według zasady, że jak coś nie zdarza bardzo wiele razy to znaczy, że jest coś na rzeczy, choć nauka na razie nie może tego wytłumaczyć.  W samej Biblii jest wiele opisów prekognicji (znajomość przyszłych zdarzeń tj. 18 ksiąg proroczych. Najsłynniejszą jest przepowiednia Józefa ze snów faraona o 7 lat urodzajnych i 7 lat posuchy. W Nowym Testamencie Święta rodzina uciekła do Egiptu po śnie Józefa ostrzegającym przed rzezią niewiniątek planowanych przez Heroda.

            Przeprowadzono tysiące testów sprawdzających. Wiele wyników tych eksperymentów potwierdza, że w niektórych sytuacjach ludzie mają wizje najbliższej przyszłości, choć stale są dla niektórych są mocno kontrowersyjne.

          Od 1979 roku w Princeton Engineering Anomalies Research Lab prowadzone są badania nad tymi fenomenami. Wyniki badań są przechowywane.

           Telekineza (psychokineza, poruszanie, unoszenie, zginanie przedmiotów materialnych  za pomocą siły ludzkiego umysłu). Ten fenomen stał się nawet przedmiotem zainteresowań wojska. Badania nie dały wystarczających dowodów na jej istnienie i możliwości jej zastosowania. Mimo negatywnych badań pojawiły się nawet książki uczące treningów do tego fenomenu.

          Znane są osoby jasnowidzące (w Polsce Krzysztof Jackowski) którzy angażowani są przez policję w rozwiązywaniu zagadek kryminalnych.  W Polsce znany był inżynier Stefan Osowiecki (1877–1944), który zadziwiał wieloma eksperymentami z zakresu parapsychologii. Jego zdolności rozwinęły się w wieku 14 lat. Umiał odczytywać cudze myśli, odnajdywał zagubione przedmioty, miał zdolności telekinezy, jasnowidzenia i bilokacji.

          Można uważać, że zdolności paranormalne są szczególnym darem od Boga. Zdolności te w różnym stopniu mają wszyscy, ale nie wszyscy o tym wiedzą. Zdolności te obecnie zanikają przez zagłuszanie naturalnych odruchów, zdolności przez szumy medialne i zdobycze cywilizacyjne.

          Ja skłaniam się do daru intuicji, która ma w sobie zdolności umieszczone w umyśle. Udowodniono naukowo, że człowiek wykorzystuje jedynie 10 %  swojego mózgu. Umysł w czasie funkcjonowania emituje energię, która staje się narzędziem sprawczym do telekinezy lub lewitacji. Intuicja na podstawie analizy zdarzeń może przepowiadać przyszłość. Może odczytywać informacje, które są zapisane w umyśle. Mogą one pochodzić z przestrzeni szeroko rozumianej, jak i od samego Stwórcy.

 

          Problem w tym, że zjawiska paranormalne na ogół nie są dostępne na zawołanie i wymagają szczególnego przygotowania i aury otoczenia. Przez swoją niestabilność stają się przez to mało wiarygodne.

          W wątpliwość podaję tylko wszelkie informacje o UFO, które uważam, że są tylko ludzkim wyobrażeniem i oczekiwaniem. 

 

 

adres e-mail: p.porebski@onet.pl Prywatne konto bankowe SWIFT BPKOPLPW

13102026290000950200272633  https://zrzutka.pl/z/pawel1949

 

czwartek, 9 czerwca 2022

Grzech okazał się atrakcyjny

 

          Pismo święte trzeba czytać uważnie i ze zrozumieniem, bo w nim jest zawarta mądrość starożytna, która nie była tak wyrachowana jak dzisiaj, ale pochodziła z pierwodnego ducha. To co było nieznane nie nęciło i nie zaprzęgało umysłu. Zło było poza zasięgiem rozumu. To tak jak zwierzę nie ma świadomości, że może uczynić coś złego. Biblijna Ewa nie znała pojęcia grzechu. Każdy osobnik żył na swój rachunek i czynił to, co było dla niego dobre. Owszem kierował się zwierzęcym instynktem, który otrzymał w chwili narodzin. W zamiarze Stwórcy było uczynienie człowieka istotą światłą. Do tego potrzebne było odniesienie, aby uczynki ludzkie można było oceniać. Dopuścił więc przeciwności losu, aby człowiek podjął wysiłek, aby mógł się wykazać, że stać go na sprostaniu wyzwania. Bóg chciał przetestować swój najlepszy produkt stwórczy. Powstały świat oparty jest na wszelakiej symetrii w przyrodzie, ale i w duchowości. O tej własności świata człowiek musiał być powiadomiony. Ten fakt opisany jest w scenie raju w którym Bóg zasiał  drzewo poznania dobra i zła, które symbolizuje możliwość rozpoznania, co jest dobre a co złe. Zerwanie owocu przez Ewę było wyreżyserowane. Hagiograf ujawnił tę możliwość. Ewa przez ciekawość, która jest wpisana w genotyp człowieka uległa tej pokusie. Zrywając owoc doznała iluminacji. Zdobyła wiedze, że na świecie są dwie wartości moralne, dobro i zło. Podzieliła się tą wiedzą z Adamem, który z Ewą stanowili jedno. Za ten akt została surowo ukarana przez Adama. Gdy Adam spytany przez Boga o spożyciu owocu całą swoją winę zrzucił na Ewę: "Niewiasta, którą postawiłeś przy mnie, dała mi owoc z tego drzewa i zjadłem"  (Rdz 3,12). Była to pierwsza publiczna próba poniżenia kobiety (w obrazie hagiografa). Ewa broniła się, że została do tego zwabiona. Zwabiona przez ciekawość. W przyszłości kobieta będzie postrzegana przez wielu mężczyzn jako utrapienie (zołza). Bóg jednak zadbał o kobiety dając im wiele przymiotów, które przewyższają męskie (na obraz trutni).

          Na tle relacji damsko męskich rozpocznie też swoista walka dobra ze złem. Gdzie rodzi się większe zło, trudno powiedzieć.

          Poznając tę historię zauważam, że to wydarzenie musiało się stać i pochodzi z koncepcji Stwórcy. Potwierdzi to potem Jezus, że grzeszność jest wpisana w życie człowieka: "Muszą wprawdzie przyjść zgorszenia" (Mt 18,7).

          Opis biblijny jest tylko obrazem tego wydarzenia, a nie dowodem w sprawie przewinienia. Zresztą ten boski eksperyment zostanie złagodzony przez Jezusa w Jego misji Odkupieńczej.

          W tej samej, pierwszej rodzinie pojawia się zło z najwyższej półki. Brat zabił brata przez zawiść i zazdrość. Hagiograf chciał przekazać, że zło rzeczywiście istnieje. Posłużył się tak okrutnym przykładem.

         Od Adama I Ewy wszystkie uczynki ludzkie były pod pręgierzem uczynków świadomych. Świadomość ludzka wzrastała. Grzech okazał się atrakcyjny. Nie znane były jeszcze konsekwencje złych uczynków. Ludzkość nie wiedziała, że oddala się od boskiej koncepcji. Trzeba było ludzkość pouczyć. Potop i pomieszanie języków było przestrogą i edukacją.

        Kościół wykorzystał te fakty do zdyscyplinowania wiernych

 

 

adres e-mail: p.porebski@onet.pl Prywatne konto bankowe SWIFT BPKOPLPW

13102026290000950200272633  https://zrzutka.pl/z/pawel1949

 

 

środa, 8 czerwca 2022

Obietnica Boga

 

          Świat, który został powołany do istnienia jest majstersztykiem stwórczym  i nie sądzę, aby po zakończeniu swej misji został tak zwyczajnie zapomniany. Przede wszystkim projekt osoby ludzkiej wyniesiony na szczyt ewolucji w swej doskonałości ma strukturę duchowo - materialną. Człowiek rodzi się okryty ciałem i z nim spędza całe życie. Po śmierci ciało musi oddać i pozostaje w stanie dla siebie nienaturalnym. Sądzę, że zapowiadana nowa Ziemia i nowe Niebo są kontynuacją Bożego projektu, w którym cielesność zostanie przywrócona. O  tym zresztą mówi Pismo Święte. W Księdze Apokalipsy św. Jana jest napisane: "I ujrzałem niebo nowe i ziemię nową, bo pierwsze niebo i pierwsza ziemia przeminęły, i morza już nie ma" (Ap 21); "Oto przybytek Boga z ludźmi" (Ap 21,3). A wiec w nowej ziemi będzie miejsce dla ludzi. Można mniemać, że doskonałość formy ludzkiej pozostanie. Obietnica Boga dana ludziom zostanie spełniona. Czy po śmierci zostanie zachowana indywidualna ciągłość? Mniemam, że tak. Nie jestem zwolennikiem reinkarnacji. Człowiek otrzyma nowe zadania i wyzwania. Duchowa łączność z Bogiem ochroni go od powszechności grzechu. Inny świat, inne zasady. Może ludzkie życie poszerzy się na cały świat? Wniosek który można wysnuć, że obecne życie, czasowo zdeterminowane, ograniczone na ziemi jest tylko preludium życia wiecznego.

          Nowy świat będzie działał na innych zasadach. Zmienią się paradygmaty, ale i człowiek będzie inny. Jego egzystencja będzie oparta na innej płaszczyźnie świadomości. Jego wola będzie bardziej związana z wolą Stwórcy. Nie znaczy to, że na człowieka nie będą czekały nowe niespodzianki. Może wybrańcy będą jak bogowie dla nowych stworzeń żyjących rozsianych w kosmosie? Na świecie miejsca jest wiele.

         Wracając na ziemie, proszę zauważyć, że mistyka jest przedsionkiem świata boskiego. Już dzisiaj można poznać wiele elementów przyszłej relacji z Bogiem. Odczytywanie Boga w duszy jest szkołą umiejętności relacji z Bogiem. Już dzisiaj możemy być bogatsi o boską wiedzę. Nauka udowadnia, że na początku człowiek miał bliższy kontakt z Bogiem, a dusza od początku ludzkości jest wyposażona w możliwości mistyczne,  który z czasem utracił.  Przyczyną była ludzka grzeszność, która psuła relację. Potop, wieża Babel były przekazem i upomnieniem, że coś się dzieje niedobrego w ludzkim życiu.

          Obecna wojna rosyjsko - ukraińska jest ponowny ostrzeżeniem, ale bohaterstwo Ukraińców dowodzi, że nie łatwo jest wszystko zepsuć i że zło nie może zwyciężyć. Opatrzność czuwa. W myśl zasady, tam gdzie dzieje się zło pojawia się dobro jako przeciwwagą dająca nadzieję. 

 

adres e-mail: p.porebski@onet.pl Prywatne konto bankowe SWIFT BPKOPLPW

13102026290000950200272633  https://zrzutka.pl/z/pawel1949

 

 

wtorek, 7 czerwca 2022

Sprzeczności nie widzę

 

          Spotkałem się z zarzutem, że propagując filozoteizm (rozumowy ogląd świata i rzeczywistości) chętnie piszę na temat duchowości, mistyce, która ucieka od logiki (np. miłosierdzie nie podlega żadnej logice). Mój interlokutor twierdzi, że sam sobie zaprzeczam. Zmuszony jestem do zajęcia stanowiska. Filozoteizm jest narzędziem poznawczym przez rozum, ale to rozum podpowiada, że istnieją imponderabilia, ezoteryka i duchowość. Sprzeczności nie widzę. To filozoteizm potwierdził kwantową naturę świata, to coś, co ucieka z oglądu materialnego, a nawet logicznego. To fizycy kwantowi jednoznacznie odsyłają do rzeczywistości, której racjonalnie nie można już udowodnić.

           Mimo wszystko szanuję tzw. pierwotną naiwną pobożność. Ona wypływa z serca. Nie trzeba mieć wiedzy religijnej aby Bogu zaufać. Nie popieram podejścia parafialnego, który oparty jest na religijnym wypracowanym dogmatyzmie. Tam wkrada się za dużo ludzkiego interesu.

           Trzeba rozróżniać o czym mówi Kościół od własnego odczytu Boga. Bóg każdemu przesyła te same wartości, a więc sprzeczności nie widzę. Każdy ma sposobność odczytania Bożych słów. Trzeba tylko tego chcieć. Często używam pojęcia "podejście fenomenologiczne" (znaczy bez obciążeń). W nim jest przesłanie, że należy podejść do poznania od samego początku i źródła, które jest w każdym z nas. Kościoły powstały później. Nie twierdze, że są one nie potrzebne, ale historia uczy nas, że w każdej organizacji, wcześniej, czy później, ważną rolę odgrywają ludzkie interesy. Religia wypływająca  z duszy musi mieć nad tym kontrolę. W dzisiejszym czasach jest to bardzo potrzebne, aby Kościół na nowo się dźwignął i podjąć od nowa interpretację depozytu wiary i odczytał dla wiernych wartości im dzisiaj przydatne.

         Często nachodzi mnie myśl, że kto rozumie Boga i jego koncepcje może zaliczyć się do bardzo szczęśliwych ludzi. Nie ma lęku przed Bogiem. Uwypukla się za to cała Jego mądrość i piękno stworzenia. Ten kto mówi, że w niebie będzie nudno, ten nie rozumie całego projektu stworzenia. Tam dusza będzie cieszyć się każdym elementem stworzonym, bo będzie rozumieć sens i jego cel. Doskonałość która drzemie w każdym detalu będzie przedmiotem zachwytu i naszej radości. Bóg będzie nadal podziwiany, którego nie będzie  nam dane poznać w swej istocie. Szczęśliwy ten, kto rozumie pragnienie Boga, aby być w nas. Ludzie są Bogu potrzebni, jak On jest potrzebny nam.

 

adres e-mail: p.porebski@onet.pl Prywatne konto bankowe SWIFT BPKOPLPW

13102026290000950200272633  https://zrzutka.pl/z/pawel1949

 

poniedziałek, 6 czerwca 2022

Bóg odczytywany sercem, a Bóg w teologii

 

          Słabą stroną Kościoła katolickiego jest dogmatyczne ujęcie prawd wiary. Mistykę, która jest doświadczeniem Prawdy traktuje podrzędnie. Jest ona kontrolowana przez racjonalną doktrynę wypracowaną przez lata przez "ekspertów" Kościoła. Kościół chciał sprostać wymaganiom naukom przyrodniczym, dlatego usilnie chciał sprostać zapotrzebowaniu. Osobiste doznania wiary traktował po macoszemu. Pomija się fakt, że Prawdy wiary zakodowane w duszy były zaczątkiem religii. Jak pisałem wczoraj, Abraham doznał iluminacji w swojej duszy, i z niej czerpał mądrość i Prawdę. Kościół jakby o tym zapomniał. Kościół oparł się na filozofii (Arystotelesa, Tomasz z Akwinu i inni), która  przywołała Boga na sposób racjonalny. Dlatego św. Tomasz miał rozterki, bo jego Bóg wyjawiający się z dociekań jawił się trochę inaczej od Boga odczytywanego sercem. Do końca życia nie był zadowolony ze swojej twórczości literackich nazywając ją sianem.

           Ojcowie Kościoła pomijając istotę wiary chrześcijańskiej wprowadzili własne koncepcję, które nie niosą Prawdy Objawienia. Mam tu na myśli nadmuchiwany problem związany z seksualnością, jakby ten aspekt życia był najważniejszy. 

            Na tle filozofii sprzyjającej Arystotelesowi wyróżnia się Platon, bo on był najbliżej religii doświadczanej i zauważa się zbieżność jego filozofii z mistyką. Dzisiejsza fizyka kwantowa w wielu elementach przypomina obraz platoński. Chodzi o to, że religia powinna być przede wszystkim świadectwem jedności Boga z rzeczywistością. Wierny powinien doświadczać tego fenomenu. My jesteśmy w Nim, a On w nas.  Ta Prawda była przekazywana przez Jezusa w słowach: „Ja i Ojciec jedno jesteśmy" (J 10,30) albo „Kto Mnie widzi, widzi także i Ojca" (J 14,9), lub „Zanim Abraham stał się, JA JESTEM" (J 8,58). Jak ważne staje się wołanie: " "aby wszyscy stanowili jedno " (J 17,21).

            Skrajnym nieporozumieniem jest fundamentalizm religijny. Z depozytu wiary wyciągane są na siłę obrazy oczekiwane, a nie takie które pochodzą od Stwórcy. Sęk w tym, aby zagłębiając się w sobie odczytać to co do nas przemawia jedyny, prawdziwy Bóg. Dlatego potrzebne są chwile refleksji, modlitwy, zadumy. 

Kościół skupia uwagę zbyt na ludzką grzeszność: Nie zauważa, że sam Jezus mówił o grzeszności, która będzie powszechna: "Muszą wprawdzie przyjść zgorszenia" (Mt 18,7). Problem z tym, żeby nie przekraczać pewnych wartości i granic. Np. buta, chciwość, bierność, niewrażliwość. Powszechność ich jest  zbyt duża.

          Katechizm narzuca modlitwy, które zazwyczaj są klepane, a przez dzieci niezrozumiałe (np. "pod ponckim Piłatem" w Wyznaniu wiary). Katecheza powinna uduchawiać uczniów, tak jak to ma miejsce w szkołach wschodnich, uwrażliwiać na głos pochodzący od Boga, który bez przerwy do nas przemawia. Aby usłyszeć głos Boga trzeba przede wszystkim tego chcieć i zadać sobie trud, aby to się dokonało. Należy uczyć dzieci odruchów kontemplacji. Przekazywać, że jest to obszar rzadziej wykorzystywany i jak dużo traci człowiek, który odrzuca te możliwości.

             Mistyka powinna być stałym fragmentem życia człowieka. Bo w niej zachowana jest prawdziwa religia. Przy odczytywaniu głosu Boga można skorzystać z pewnej techniki, którą propaguję. Myśl, która przychodzi do głowy, jeżeli jest sama w sobie jest dobra od samego Boga pochodzi. Inna pochodzi z umysłu i myśli ludzkich. Jak wielokrotnie o tym pisałem. Człowiek jako istota stworzona (profanum) sama nie może być źródłem dobra. Do tego potrzebna jest Łaska. Jest to trudne do ogarnięcia, ale należy spróbować zrozumieć.

 

adres e-mail: p.porebski@onet.pl Prywatne konto bankowe SWIFT BPKOPLPW

13102026290000950200272633  https://zrzutka.pl/z/pawel1949