Łączna liczba wyświetleń

czwartek, 28 lutego 2013

Ewangelia wg Mateusza cz.47

           Temat preegzystencji Jezusa Chrystusa był już prezentowany na łamach tego portalu. Temat ten jest o tyle trudny dla mnie, bo polemizuję z oficjalną nauką głoszoną przez Kościół. Na szczęście nie jestem osamotniony. Wiele osób, podobnie jak ja, uważa temat preegzystencji Jezusa za przerysowany, koncepcyjnie złożony, a w gruncie rzeczy niepotrzebny dla chwały Jezusa.
          Wydaje się, że błędem Kościoła było i jest przyjęcie Pisma świętego za dzieło literalnie natchnione. Inaczej wygląda sytuacja, gdy uważa się, że natchnieni byli hagiografowie. Z tym absolutnie się zgadzam. Prolog w Ewangelii św. Jana, który wskazuje na preegzystencję Jezusa jest przyczyną wielkiego nieporozumienia. Dziś uczeni spierają się przy odczytywaniu sensu prologu. Wyniki zmierzają do stwierdzenia, że prolog Janowy jest nieprzekładalny, nie do końca jasny i zrozumiały. Będziemy o tym mówić  przy omawianiu Ewangelii św. Jana.
          Podobnie jest z tekstem Mateusza. Uważna lektura tekstu perykopy Mesjasz Synem Bożym (Mt 22,41–40) pokazuje, że wywołany temat przez Jezusa nie jest przez Niego wyjaśniony do końca. Jezus sondował faryzeuszy: Co sądzicie o Mesjaszu (Mt 22,42). Odpowiadają, że jest synem Dawida. Wtedy Jezus przywołuje psalm (przynajmniej tak twierdzi ewangelista), w którym napisane jest, że Bóg kieruje wyrocznię do Osoby (Pana), która jest przed Dawidem: Wyrocznia Boga dla Pana mego: siądź po mojej prawicy (Mt 22,44). Osoba ta nie może być jednocześnie przed Dawidem (jako Ojciec) i po Dawidzie (jako Syn). Jezus nie wyjaśnia tę sprzeczność logiczną, bo prawdopodobnie sam jest przeciwny tej koncepcji. Jak sugerowałem, Jezus nie był przychylny koncepcji utożsamiania Go z prorokowanym mesjaszem. W końcu przystał na to, ale bardziej z rozsądku niż z prawdy. Jezus nigdy nie chciał pełnić roli wyzwoliciela narodu Żydowskiego. Ograniczał swoje posłannictwo do Odkupiciela dusz. Był Królem duchowym Żydów. Trzeba również pamiętać, że wszelkie proroctwa to niedokładny opis przyszłych wydarzeń, lecz zwiastun, że coś się wydarzy. Proroctwa są uwarunkowane przez działania ludzkie. Trzeba przyjąć, że mogą też nigdy się nie sprawdzić. 
          Perykopa  Mesjasz Synem Bożym świadczy o rozterkach Jezusa. Pyta więc i sonduje. Zadaje pytania o mesjaszu również swoim uczniom.  Wykazuje sprzeczność w rozumowaniu. Pomimo tak wyraźnego przesłania, nauka Kościoła nie chce jej dostrzec. Dalej forsuje koncepcję troistości Boga. Na szczęście do lamusa powoli odchodzi epoka, w której Jezusowi przypisać wolno tylko te wypowiedzi, które raczyli zaakceptować egzegeci niemieccy na czele z R. Bultmanem[1].



[1] Bogusław Górka, Reinterpretacja Źródeł Chrześcijaństwa, WAM Kraków 2013, s.54.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz