Łączna liczba wyświetleń

piątek, 1 lutego 2013

Ewangelia wg Mateusza cz.20


          Mateusz porusza zagadnienie odpowiedzialności za słowa i sądu ostatecznego. Ewangelia wyraża się dość jasno: Z każdego bezużytecznego słowa, które wypowiedzą ludzie, zdadzą sprawę w dzień sądu (Mt 12 36). Wypowiedziane słowa podlegają osądowi. Jak będzie przebiegał sąd Boży tego nikt nie wie. Słowa Ewangelii należy traktować jako przestrogę. Bóg ma wgląd w ludzkie serca. Faktycznie słowa, to tylko słowa. Nie należy jednak je bagatelizować. Słowa budują, ale mogą powodować i tragiczne skutki. Trzeba więc odróżnić  kiedy plecie się trzy po trzy, od słów, które odbierane są poważnie.
          Faryzeusze i uczeni w piśmie Jezusa wyrażają wolę zobaczenia znaku. Czy Jezus jest tym, za którego się podaje? Trudno się dziwić. Chcieli roztropnie podejść do nowej nauki. Jezus jednak przyjął ich prośbę jako atak i odpowiedział niegrzecznie: Plemię przewrotne i wiarołomne żąda znaku, ale żaden znak nie będzie mu dany, prócz znaku proroka Jonasza (Mt 12,39).  Trzeba przyznać, że Jezus wielokrotnie pokazywał swoją niechęć do faryzeuszy. Najbardziej złościła Go ich hipokryzja i głupota. Absolutnie nie zgadzał się z ich mentalnością. Był znakiem sprzeciwu wobec ich nauk, obyczajów i prawa. Tak, Jezus był poniekąd rewolucjonistą.  Po ludzku złościł się i umiał złość pokazać. W Jerozolimie podejmie działania fizyczne wyrzucając kupców z Świątyni. Co jest ciekawe, że powołuje się na legendę o Jonaszu. Teologicznie była bardzo pomocna: Albowiem jak Jonasz był trzy dni i trzy noce we wnętrznościach wielkiej ryby, tak Syn Człowieczy będzie trzy dni i trzy noce w łonie ziemi (Mt 12,40). Ujawnia w ten sposób rąbek swojej tajemnicy. Oczywiście nikt tego nie zrozumiał. Jezus nie mówił do nich językiem prostym. Używał metafor, symboliki. Dlaczego? Aby zrozumieć prawdę trzeba być na nią przygotowanym. Jezus zasiewał ziarno Prawdy. Zrozumienie przyszło z chwilą Jego śmierci i Zmartwychwstania.
          Perykopę Nawrót do grzechu trzeba oczyścić z pojęcia ducha nieczystego (tu z szatana), który był traktowany na sposób ontologiczny[1]. Gdy człowiek czyni zło, rozchodzi się funkcjonał zła. Początkowo jest  w bliskim zasięgu grzesznika i ma na niego ogromny wpływ. Funkcjonał zła podlega interferencji (wzmocnieniu lub osłabieniu). Atrakcyjny, skuteczny i wzmocniony może wrócić do grzesznika: I staje się późniejszy stan owego człowieka gorszy, niż był poprzedni (Mt 12,45).


[1] Ontologicznie tzn. traktowanie ducha nieczystego (tu  czytaj szatana) jako bytu istniejącego własnym istnieniem. Filozoteizm uważa szatana za pojęcie konceptualne. Duchami nieczystymi mogą  być określane grzeszne dusze ludzkie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz