Łączna liczba wyświetleń

czwartek, 19 stycznia 2017

Kult chrześcijański przyczyną zgorszenia


          W religiach chrześcijańskich obchodzi się trzy razy narodzenie Jezusa. Katolicy oczekują przyjścia na świat Jezusa w nocy z 24 na 25 grudnia. Dla wschodnich chrześcijan, czyli prawosławnych, Chrystus rodzi się później - z 6 na 7 stycznia. Najpóźniej (19 stycznia) narodziny Mesjasza świętuje w Betlejem Kościół ormiański. W Betlejem mówi się: "hic et nunc (tu i teraz)". Trzy razy bo kościoły nie potrafią zająć jednego stanowiska. Trudno zrozumieć, bo wielu jest przekonanych, że religia chrześcijańska jest najpiękniejsza, najbardziej prawdziwa, w każdym calu święta.
         Kością niezgody jest również miejsce, gdzie Maryja narodziła Syna. Miejsce to wyznaczone jest srebrną gwiazdą w podziemiach Bazyliki Narodzenia. Chodzi tu o dostęp do gwiazdy dla potrzeb liturgicznych. Wierni przybywający do świątyni są często zaskoczeni i zdegustowani sporami duchownych. Zwłaszcza katolicy - wręcz zszokowani tym, że wystrój bazyliki ma wyłącznie prawosławny charakter. Na wejście trzeba czekać, aż wierni z innych opcji opuszczą grotę. Niesnaski między duchownymi różnych wyznań, którzy są współgospodarzami świątyń, nie zniknęły. Co jakiś czas w głównych sanktuariach - w Betlejem i Jerozolimie - nadal dochodzi do przepychanek. W Betlejem zwłaszcza wtedy, gdy przedstawiciele poszczególnych odłamów chrześcijaństwa przystępują do wspólnego sprzątania bazyliki Narodzenia. Np. w grudniu 2007 roku 80 duchownych ormiańskich i greckich stoczyło ze sobą regularną bitwę w świątyni - właśnie w ramach porządków przed Bożym Narodzeniem. Musieli ich rozdzielać palestyńscy policjanci uzbrojeni w pałki i tarcze. O zgorszeniu mówi obecny franciszkański gwardian w Betlejem, ojciec Seweryn Lubecki. My, chrześcijanie powinniśmy się wstydzić, że w najważniejszych dla nas miejscach świętych muzułmańskie siły porządkowe muszą nas pilnować, żebyśmy się nie pobili - mówi w rozmowie z PAP.
        Każdy zwyczajny chrześcijanin zadaje sobie pytanie: dlaczego tak trudno o dialog w imię dobrze przyjętej sprawy. Dlaczego wierze towarzyszy agresja i przemoc. Gdzie podstawa nauki Jezusa o powszechnym miłowaniu.
         Dobrze jest też przyjrzeć się rodzimemu kultowi chrześcijańskiemu. Czy obrońcy krzyża, czy zwolennicy księdza Tadeusza Rydzyka nie sieją nienawiści do każdego, kto myśli inaczej? Czy sam ks. ks. Tadeusz Rydzyk nie podgrzewa atmosfery nietolerancji? 
         Jak mogą wymagać chrześcijanie, katolicy szacunku np. u muzułmanów, mając nie rozwiązane własne spory? Kto tu jest winien? Dlaczego Kościół Wschodni jest autokefaliczny (każdy Kościół stanowi o sobie) i nie ma jednego pasterza jak w Kościele katolickim? Dlaczego Kościół ormiański jest na peryferiach chrześcijaństwa? Naprawdę, trudno to zrozumieć. Jak chrześcijańskie spory tłumaczyć dzieciom, które mają prosty i nieskomplikowany sposób patrzenia na świat?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz