Łączna liczba wyświetleń

piątek, 2 marca 2018

Duchowość naturalna



             To co przynależy do człowieka to jego naturalna duchowość. Religia jest tylko jej zagospodarowaniem, zewnętrzną fasadą. Człowiek może zmieniać swoją religie, a w środku pozostaje wierny wewnętrznym przekonaniom. Stwórca oddziałowywuje bezpośrednio na duchowe wnętrze. Tam rodzi się prawdziwa relacja. Na tej duchowej autostradzie odbierane są sygnały od Boga i wymawiane ludzkie modlitwy. Religia zaś jest dziełem człowieka. Wykorzystuje wrodzone emocje i duchowe pragnienia. To koncepcja w której realizowane są ludzkie zamysły bazująca na ludzkich potrzebach i ludzkich interesach.
          Bóg trafia do każdego z nas na swój sposób. Do tego przygotował człowieka i stworzył mechanizmy duchowego kontaktu. Nie potrzebuje do tego pośredników. To ludzkie zapotrzebowania życia wspólnotowego gromadzą wiernych. Człowiek podporządkuje się głoszonym  ideałom i wymaganiom kultowym zwalniając się od odpowiedzialności osobistej. Przynależność religijna jest objawem słabości duchowej i braku własnej dojrzałości. Korzyści z życia wspólnotowego są oczywiste. Wspólne przeżycia łączą, ale w ostatecznym rozrachunku człowiek sam staje przed Bogiem. Nie chcę powiedzieć, że jestem przeciwny religii, ale trzeba mieć orientację jej funkcjonowania. Brak jej powoduje, że człowiek był i jest od niej uzależniony, psychicznie gnębiony, duchowo i  życiowo skrępowany. Na gruncie religii budowana jest jej administracja, która z czasem  coraz bardziej odbiega od pierwotnych idei. Pozostaje obciążeniem. Człowiek wplątuje się w jej nakazy i zakazy. Wolność ludzka jest ograniczana. Kto jest do tego zdolny i samodzielny ucieka w swoje wnętrze i szuka kontaktu z Bogiem na swój sposób.  Kiedy studiowałem teologię odczuwałem, jak jestem wkręcany w tryby wypracowanej koncepcji i jej mitologii. Udało mi się z tego uciec, ale pozostały we mnie ciągoty do tej psychologicznej machiny. Religia jest swoistym narkotykiem, który wciąga i uzależnia na lata. W konsekwencji człowiek służy ludziom, a nie Bogu.
         Marzy mi się nowa forma posługi duchowej opartej na zasobach które w człowieku drzemią. Bóg jest samym w sobie tajemnicą, którą trzeba bez przerwy zgłębiać. Trzeba odczuwać dotyk boskich ingerencji i oznak Jego Miłości. Najlepszą formą modlitwy jest trwanie przed Bogiem, odczuwanie, że Jest i jest przy nas. Miłość która płynie od Boga musi nas ogarniać, zmieniać, dowartościowywać, umacniać. Należy dążyć, aby być w Bogu, i żeby On był w nas. Stała komunia z Bogiem winna być stałą potrzebą.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz