Łączna liczba wyświetleń

wtorek, 20 marca 2018

Nie mieści mi się to w głowie


          Jak ludzie dobrze zarabiają to tylko się cieszyć. Bolą mnie dysproporcję. Jeden z dygnitarzy zarabia 11 tys. w ciągu jednego dnia. To jest chore. Nigdy nie byłem socjalistą, a jednak oburzam się na takie zjawiska. Władza nie ma umiaru.  Ojczyznę dojną racz nam dać Panie. Te słowa prezydenta jak ulał pasują do ówczesnej władzy. Za tym idzie ich arogancja, ich wiara, że tylko oni mają rację.  Ich słowa nie pokrywają się z czynami. To cynizm, hipokryzja. Odkrywają swoją głupotę. Nikogo nie słuchają. Wszystkim mają za nic. Dziwią mnie ich wysokie sondaże. Czyżby ich działania nie były widoczne? Jak zaufać takim ludziom i oddać im następną kadencję. Nie mieści mi się to w głowie.
          Jeden z bogatych znajomych, uważany za dobrego człowieka mnie osądził: Popełniłeś błędy musisz za nie zapłacić. Ma racje, ale nie on powinien się na ten temat wypowiadać: «Człowieku, któż Cię ustanowił sędzią albo rozjemcą?» (por Łk 12,14). Dzisiaj bogaty, za chwilę może być żebrakiem. Niewiele potrzeba. Dzisiaj zdrowy, jutro może znaleźć się w szpitalu.  Teraz ma wielbicieli i pochlebców. Może ich szybko stracić. Jak uczy Ewangelia: Strzeżcie się (Mt 18,10). Trzeba zachować czujność.  Bo nikt  nie wie się kiedy los się odwróci: Wielu zaś pierwszych będzie ostatnimi, a ostatnich pierwszymi (Mt 19,30). Do tej pory żyłem w przeświadczeniu, że czeka mnie spokojna starość. Nikt z mojego otoczenia, rodziny, nie spodziewał się, że będę musiał wyciągnąć ręku po prośbie i będę musiał dalej pracować mimo udaru, zawału i wylewu krwi do oka itd.
          Moi koledzy ze studiów, z pracy z otoczenia zamilkli jakby ich nigdy nie było. Sąsiedzi odwracają wzrok, rodzina najbliższa mnie potępia. Znajomi nie wierzą moim niedostatkom.  Wielu mnie ignoruje. Ja już nie do nich należę. Opuściłem ich kastę.
           Spotkałem również wspaniałych ludzi i im bardzo dziękuję. To dzięki nim nie załamałem się zupełnie. Ujawnił się dobry charakter syna, który przejął długi matki, niewiele sam posiadając. Spotkałem wspaniałą osobę, która dając mi, przekonuje mnie, że ja to ja jej w życiu wiele pomogłem. Jest czuła i wrażliwa. Umie dzielić się z innymi. Wspierają mnie ci, którzy sami doświadczyli biedy. Wśród nich wyróżnia się pan Zbyszek z Krakowa. Jestem przekonany, że żyje się mu ciężko.
           To wszystko jest kapitałem, który musi przynieść zyski. To dobro od Boga pochodzi, a  ono jest twórcze. Z tego będą owoce. Jestem o tym głęboko przekonany.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz