Wczoraj pisałem o błądzeniu i grzeszności. Dziś poruszę przeciwieństwo zła – dobro. Jego generowanie nie dotyczy wyznawców jednej wiary, lecz wszystkich religii, a nawet ludzi niewierzących. Każdy może je tworzyć. Czym zatem jest dobro?
Dla lepszego rozeznania można ten rzeczownik niejako „zmaterializować” i spróbować badać jego formę bytu. Religie judaistyczno-chrześcijańskie przypisują dobru najwyższy status, utożsamiając je z boskością – mówiąc: Bóg jest Najwyższym Dobrem, Bóg jest Miłością. Można też traktować dobro orzecznikowo, jako funkcję zależną od uczynków. Wówczas dobro staje się funkcjonałem – bytem relacyjnym, a nie substancjalnym.
Ważne jest uświadomienie sobie, że dobro stanowi jeden z fundamentalnych budulców wszechświata. Jego natura jest energetyczna i dynamiczna, podobna do natury Stwórcy. Aby świat mógł trwać w istnieniu, potrzebuje dobra jako swoistego paliwa podtrzymującego ład i harmonię. Bóg, powołując człowieka na swoje podobieństwo, wzywa istoty inteligentne do współuczestnictwa w procesie odnawiania świata. Człowiek zostaje obciążony odpowiedzialnością współdziałania.
Zło niszczy porządek rzeczy, a do jego przezwyciężenia konieczne jest dobro. W tym sensie pojęcie funkcjonału oddaje swój sens – dobro podlega interferencji: może się wzmacniać we wspólnym działaniu lub słabnąć w zetknięciu ze złem. Dobro nie istnieje w izolacji – działa, promieniuje, oddziałuje.
Katecheza chrześcijańska uczy, że źródłem wszelkiego dobra jest Bóg. To prawda, lecz człowiek, poprzez swoją wolną wolę i przy pomocy Łaski, może przyczyniać się do powstawania wielkich dzieł dobra. Energia dobra nie znika – może się rozpraszać, osłabiać lub łączyć z innymi przejawami dobra, wchodząc w iterację i wzajemne wzmacnianie. Jak się często mówi: jedno dobro rodzi kolejne.
Jak już wspomniałem, dobro mogą generować także wyznawcy innych religii. Jako chrześcijanin przywołam jednak to, co jest mi najbliższe: „Był to człowiek dobry i pełen Ducha Świętego i wiary” (Dz 11,24). Jak uczy katecheza, nie chodzi tu o perfekcję moralną, lecz o szczere dążenie do dobra i nieustanne doskonalenie się.
Wzorem postawy dobrego człowieka pozostaje nauka płynąca z Pisma Świętego Starego i Nowego Testamentu. Jezus nauczał, że prawdziwa dobroć wypływa z serca i objawia się w miłosierdziu, sprawiedliwości oraz miłości bliźniego. Nie wystarczy jedynie deklarować wiarę – trzeba ją potwierdzać czynami.
Dobry chrześcijanin nie ogranicza się zatem wyłącznie do rytuałów, takich jak uczestnictwo we Mszy Świętej czy modlitwa, choć są one niezwykle ważne. Przede wszystkim stara się żyć świadectwem na co dzień: okazuje współczucie, unika niepotrzebnego narzekania, przebacza doznane krzywdy i niesie nadzieję tym, którzy przeżywają trudności.
We współczesnym świecie bycie dobrym oznacza wierność własnemu sumieniu i moralności. To postawa odwagi w czynieniu dobra, uczciwości w pracy oraz szacunku wobec drugiego człowieka. Taki człowiek staje się cichym, lecz czytelnym świadectwem przynależności do Homo sapiens – istoty rozumnej i godnej, stworzonej na podobieństwo Boga.
Aby być nazwanym dobrym, nie trzeba wiele. Wystarczy właściwy stosunek do współpracy, szacunek dla przyrody i wszelkiego stworzenia. Być życzliwym wobec otoczenia, chronić najsłabszych, pomagać i wspierać tych, którzy oczekują pomocy.
Dobre uczynki sprawiają, że człowiek unosi się ponad przeciętność, zbliża się do swojego Stwórcy, a nawet – w wymiarze duchowym – dąży do zjednoczenia z Nim w świętym misterium. Człowiek nie może być bez przerwy dobry – to niemożliwe – lecz może trwać w nieustannej potrzebie czynienia dobra.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz