Pozostając w nadziei, że ludzkość może jeszcze dokonać wielu wspaniałych odkryć dotyczących przeszłości, już dziś powinniśmy umieć mądrze zagospodarować wiedzę, która jest nam dostępna. To ona pozwala nam nie tylko lepiej rozumieć rzeczywistość, lecz także brać odpowiedzialność za kształtowanie przyszłości. Człowiek nie jest bowiem jedynie biernym obserwatorem dziejów, ale ich współtwórcą.
Wiemy, że świat ulega nieustannej ewolucji. Wszystko zmienia się w czasie i — zgodnie z prawami fizyki — zmierza ku stopniowemu rozproszeniu energii. Proces ten bywa interpretowany jako zapowiedź końca, jako powolna droga ku entropii i wyczerpaniu. Nie musi on jednak oznaczać zagłady, lecz raczej głęboką przemianę. Tradycja biblijna ujmuje tę intuicję w słowach pełnych nadziei: „Powstanie nowe Niebo i Nowa Ziemia” (Apokalipsa). Nie jest to wizja unicestwienia świata, lecz jego odnowienia — przejścia z jednej formy istnienia w inną, doskonalszą.
Skoro energia nie ulega całkowitej anihilacji, lecz jedynie przemianom, można przypuszczać, że istnienie świata ma w swojej naturze wpisaną wieczność. Nie jest to wieczność rozumiana jako bezruch i niezmienność, lecz jako ciągłość istnienia poprzez nieustanne przeobrażenia. W tym sensie kres jednych form bytu staje się początkiem nowych. Historia wszechświata jawi się więc nie jako droga ku pustce, ale jako proces prowadzący ku pełniejszemu istnieniu, ku rzeczywistości „nowego Nieba i nowej Ziemi”.
W tym miejscu rodzi się pytanie zasadnicze: jak żyć, aby wpisać się w boską koncepcję stwórczą? Jak sprawić, by nasze życie nie było jedynie biologicznym trwaniem, lecz świadomym uczestnictwem w dziele odnowy świata? Odpowiedzi na te pytania poszukuje etyka, czyli nauka o moralności. To ona wskazuje, w jaki sposób człowiek powinien korzystać ze swojej wolności, aby nie niszczyć siebie i innych, lecz współtworzyć dobro.
Według mojego rozeznania ludzkość dokonała w tej dziedzinie ogromnego wysiłku, który trwa do dziś. Paradoksalnie jednak człowiek często sam tworzy sobie pęta — systemy lęków, uprzedzeń i fałszywych przekonań — które nie pozwalają mu w pełni otworzyć się na dobro. Zamiast rozwijać w sobie podobieństwo do Stwórcy, zamyka się w egoizmie i krótkowzroczności. Tymczasem istota stworzona na Boże podobieństwo powołana jest do wolności, miłości i odpowiedzialności.
Jeśli więc „nowe Niebo i nowa Ziemia” mają stać się rzeczywistością, muszą najpierw zacząć się w człowieku. Od przemiany ludzkiego serca zależy bowiem przemiana świata. W tym sensie eschatologiczna obietnica nie jest jedynie wizją przyszłości, lecz także zadaniem teraźniejszości.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz