Łączna liczba wyświetleń

środa, 26 czerwca 2013

Ewangelia wg Łukasza cz.51/55


          Czym jest modlitwa i komu ona jest potrzebna?  Na to pytanie Łukasz próbuje częściowo odpowiedzieć w perykopie Moc wytrwałej modlitwy (Łk 18,1–8). Pisze on: zawsze powinni się modlić i nie ustawać (Łk 18,1). Modlitwa jednak nie jest potrzebna Bogu lecz człowiekowi. Przestrzeń duchowa ma swoją „mechanikę”. Człowiek modlący się uruchamia w sobie nadprzyrodzone narzędzia. Dzieje się to nie przez akt rozumu, lecz woli. Człowiek nie musi tego odczuwać, ale dzieją się w nim procesy nie tylko wegetatywne. Obrazowo, modlitwa to dobro (funkcjonał, dobra energia), które unosi się ku górze. Odbija się od strefy niebieskiej, interferuje (nakłada się i wzmacnia) przez działanie łaski Boga i wraca wzmocnione do człowieka. Im większy żar modlitwy, tym silniejszy skutek. Modlitwa jest pewnym procesem dynamicznym, tym samym włącza się w istotę Boga działającego. Kto mówi, że modlitwa jest tylko klepaniem słów, ten nie  pojmuje natury nadprzyrodzonej. Tylko osoby modlące się duchem odczuwają jej moc. Bogu nie jest potrzebna ludzka modlitwa, ale w niej uczestniczy i zsyła swoje łaski. Przez modlitwę ma się do niej dostęp. Człowiek niewierzący kompletnie nie rozumie człowieka wierzącego, bo nie ma dostępu do duchowych przeżyć. To tak jakby ślepemu opowiadać o kolorach. Nijak zrozumie.

         Łukasz pisze w przypowieści o modlitwie upierdliwej. Nie ma takiej. Bóg jest cierpliwy, wysłuchuje każdego. Zsyła łaski. Przychodzi moment, że interferencja próśb i żarliwości modlitwy nabiera mocy skutecznej. Sam człowiek dokonuje aktów cudownych, niezwykłych, przy pomocy i zezwoleniu Stwórcy. Wszelkie modlitwy różańcowe są modlitwami z pomocą sakramentaliów (paciorków), które są obrazem duchowych aktów. Na fali słownej powtarzanych wersetów unoszą się ludzkie pragnienia i dziękczynienia. Modlitwy śpiewane wzmacniane są harmonią dźwięków i wrażliwością duchową. Człowiek wrażliwy jest jak ślimak bez skorupki. Ogołocony, bezdomny, jak ludzki nieskalany zarodek oddaje się modlitwie. Takiego człowieka łatwo skrzywdzić, ale on oddaje się Bogu, nie człowiekowi.

          Modlitwa ustna to dopiero pierwszy stopień drogi mistycznej. Kiedy przechodzi ona w modlitwę myślną wkracza na jej drugi stopień. Po osiągnięciu  siódmego stopnia wola ludzka łączy się z wolą Boską (mistyczne zaślubiny z Jezusem Chrystusem).

          W następnej perykopie Łukasz opisuję karykaturę modlitwy. Boże, dziękuję Ci, że nie jestem jak inni ludzie, zdziercy, oszuści, cudzołożnicy, albo jak i ten celnik. Zachowuję post dwa razy w tygodniu, daję dziesięcinę ze wszystkiego, co nabywam (Łk 18,11–12). Werset ten nie jest modlitwą tylko ludzkim przekazem (przechwałką). Tu funkcjonuje rozum, nie serce. Brakuje narzędzi duchowych i miłości.

         Jeżeli ktoś mówi: jestem profesorem takim a takim, otrzymałem nagrodę nobla. Jest to przekaz informacji i nie ma nic wspólnego z wywyższaniem się. Wywyższanie się to celowe działanie mające pokazać drugiemu dwoją wyższość. Owszem, może tak być, ale życie składa się z szerokiego spektrum ocen. Można być profesorem, a zarazem podłym człowiekiem. Można być lepszym, ale tylko w wąskim temacie. Bogu może być bliższy zupełnie kto inny. Łukasz kończy perykopę słowami: Każdy bowiem, kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się uniża, będzie wywyższony (Łk 1814). W tym sensie, że przyjdzie czas, że będzie się wstydził swojej pychy i zrozumie jak mały jest w wielu sprawach.


Dlatego brak modlitwy nie jest grzechem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz