Łączna liczba wyświetleń

niedziela, 23 czerwca 2013

Ewangelia wg Łukasza cz.48


          Grzech jest pojęciem, które bardzo trudno jest zdefiniować. Ten sam czyn może w ogóle nie być grzechem, a w innych okolicznościach może być grzechem ciężkim. Wszystko zależy od okoliczności jego popełnienia. Każdy grzech trzeba rozpatrywać indywidualnie w szerokim spektrum ocen. Kradzież pożywienia nie jest grzechem, gdy głodujący ginie z głodu. Natomiast kradzież pożywienia głodującemu przez nasyconego jest grzechem ciężkim. Istnieją czyny moralnie obojętne (adiafory), które są przedmiotem zgorszenia. Np. ksiądz  jedzący publicznie mięso w piątek (z przyczyn np. zdrowotnych) może gorszyć osoby nie znające powodu takiej konsumpcji, albo widok księdza całującego serdecznie swoją siostrę na przywitanie. Ktoś może pomyśleć, że całuje się z kochanką, itp.

          Gniew jest zjawiskiem moralnie ambiwalentnym: może być uczynkiem dobrym albo złym, zależnie od przedmiotu i okoliczności. Jest wykroczeniem, gdy brakuje mu właściwej racji.

          Bardzo częstym, a najczęściej lekceważonym jest grzech zaniechania. Mało kto dostrzega w sobie winę bierności. Niekiedy jest jednak bardzo poważnym przewinieniem. Np. brak opieki nad chorymi starszymi rodzicami.

          Istnieją zdarzenia, które mylnie przyjmuje się za grzechy.  Np.             brak odmawiania codziennych modlitw porannych i wieczornych, nie uczestniczenie we mszy niedzielnej, nie przyjmowanie eucharystii, nie uczenie się religii, picie alkoholu (w sposób umiarkowany), seks osób starszych, gdy nie ma już możliwości prokreacyjnych i inne.

          Ponieważ ocena grzechu mieści się w szerokim spektrum ocen, nie wolno nikomu, oprócz osób do tego powołanych, oceniać czyny drugiego człowieka.          

          Spowiedź jest sakramentem pokuty, środkiem przebaczania (indulgencja). Bóg Ojciec i Miłosierdzia, który pojednał nas ze sobą przez śmierć i zmartwychwstanie, zesłał Ducha Świętego na odpuszczenie grzechów niech ci udzieli przebaczenia i pokoju przez posługę Kościoła (liturgia spowiedzi).

          W Piśmie świętym wielokrotnie poruszane są sprawy związane z wyznawaniem grzechów: Wtedy stojąc wyznawali swoje grzechy i wykroczenia swych ojców. Stali więc na swoim miejscu, a lewici czytali z księgi Prawa Pana, Boga swojego, przez ćwierć dnia, przez drugą ćwierć wyznawali swe grzechy klęcząc przed Panem, Bogiem swoim (Ne 9,2). Klęcząc przed domem Bożym, modlił się i wyznawał grzechy (Ezd 10,1); Jeżeli wyznajemy nasze grzechy, Bóg jako wierny i sprawiedliwy odpuści je nam i oczyści nas z wszelkiej nieprawości (1 J 1,9); Wystąpił Jan Chrzciciel na pustyni i głosił chrzest nawrócenia na odpuszczenie grzechów (Mt 1,4); Przyjmowano od niego chrzest w rzecze Jordanie, wyznając przy tym swe grzechy (Mt 2,6; J 1,5); Wyznawajcie zatem sobie nawzajem grzechy (Jk 5,16).

          Jezus nadaje uczniom władzę odpuszczania (absolucja) i zatrzymywania grzechów: Weźmijcie Ducha Świętego! Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane (J 20, 22b–23).

          Choć najważniejszą częścią spowiedzi jest wyznanie grzechów i otrzymanie rozgrzeszenia (absolucja), to stanowi ona także pewne przewodnictwo w sprawach sumienia, o ile trafi się na odpowiedniego spowiednika. Św. Teresa z Awila szukała takiego, który by ją zrozumiał, przez całe dwadzieścia lat. Jak pisała: niemałą duszy mojej szkodę wyrządzili spowiednicy niedouczeni. [...] Co było grzechem powszednim, w tym upewniali mię, że żadnego nie ma grzechu. Co było bardzo ciężkim grzechem, to mi podawali za powszedni. [...] Od spowiedników małą pomoc miałam (Księga Życia).

          Spowiedź występuje nie tylko w chrześcijaństwie, ale
i w bardzo wielu religiach istniejących jeszcze przed chrześcijaństwem.  Wielką  wagę  do  spowiedzi  przywiązywał Fiodor Dostojewski (1821–1881) i dlatego w jego utworach tak często występują wyznania konfesyjne.

          W 1215 Sobór Laterański IV wprowadził do dziś obowiązujące regulacje dotyczące pokuty, tj. obowiązek spowiedzi przynajmniej raz w roku w czasie wielkanocnym oraz tajemnicę spowiedzi. Obowiązek spowiedzi usznej utrwalił się na Zachodzie przed 1100 rokiem.

          Przed Soborem Trydenckim ofiara pieniężna na rzecz budowy kościoła była traktowana jak pokuta powodująca darowanie doczesnych kar za grzechy. Dopiero w XVI wieku wprowadzone zostały powszechne dziś konfesjonały. Po raz pierwszy o konfesjonale wspomina synod w Sewilli z 1512 r.

          Dzisiejsze praktyki pokutne reguluje Ordo Poenitentiae (1973). Katolicy mają obowiązek przystąpienia do spowiedzi przynajmniej raz w roku oraz jeżeli popełnili tzw. grzech śmiertelny (przystąpienie do komunii w stanie grzechu śmiertelnego jest świętokractwem, a więc grzechem szczególnie ciężkim).

          Według ks. prof. Daniela Olszewskiego: Ojcowie Kościoła informują, że w Kościele starożytnym spowiedź publiczna i uszna (auricularis); publiczna była doradzana, a uszna obowiązywała wiernych. We wczesnym średniowieczu spowiedź publiczna prawie zanikła, a uszna stała się praktyką powszechną. Tak więc spowiedź uszna jest stałą praktyką w Kościele od czasów starożytnych.

          W spowiedzi nie chodzi o to, żeby opowiedzieć grzechy albo zrobić sprawozdanie ze zła (dokładną buchalterię), jakie się uczyniło, ale o szczere przedstawienie swojej duchowej sytuacji. Ze spowiedzi należy usuwać rzeczy, co do których nie ma się pewności, że są grzechem. Należy powstrzymywać się od opisywania okoliczności grzechu (chyba, że zmienia to charakter grzechu).

          Zwykle spowiedź trwa kilka minut. Czy można w tym czasie zdać prawdziwą relację stanu swej duszy? Chyba nie. Często charakter i wielkość grzechu jest obwarowana różnymi zdarzeniami, przypadkami i trudno wysublimować moment popełnianego grzechu. Czy tak naprawdę można podać ilość (zgodnie z KPK kan. 988 §§1,2) popełnionych grzechów ciężkich? Grzechy to nie kwanty energii, które można policzyć. Grzechy mają swoje cienie i różne zabarwienia. Ten sam grzech dzisiaj, może być jutro co do wagi mniejszy lub większy. Jeżeli przy wyznawaniu grzechów istnieje prawdopodobieństwo podania błędnej ilości popełnianych czynów „na oko”, „mniej więcej” to czy ma to sens? Nie sądzę, aby Bogu o to właśnie chodziło. Bardzo często, po pierwszych chwilach „lekkości na duchu” przychodzi refleksja, że spowiedź nie do końca była taka, jaka być powinna. Penitent jest niezadowolony, bo źle przedstawił swój grzech, przez co kapłan inaczej odczytał jego intencje. Po spowiedzi często przypominane są grzechy, które zapomniało się w trakcie spowiedzi. Pozostaje poczucie niespełnienia dobrej spowiedzi, niesmak i złość na samego siebie.

          W Koranie nie ma wyraźnego podziału na grzechy ciężkie i powszednie ani ich systematycznego katalogu.

          Dzisiejsza mentalność ludzka jest inna niż przed wiekami. Człowiek bardziej potrzebuje poczucia wolności zwłaszcza, gdy chodzi o coś tak delikatnego jak sumienie. Jak daje się zauważyć, obecnie wierni (zwłaszcza na Zachodzie) odchodzą od sakramentu pokuty. Dlaczego? Trzeba na to pytanie odpowiedzieć otwarcie. Zwierzanie się ze swoich najbardziej intymnych dramatów Miłosiernemu Bogu, ale za pośrednictwem człowieka jest po prostu niesmaczne. Do tego wniosku dawno już doszły kościoły protestanckie (poza luteranami). Kościelny obowiązek spowiedzi przynajmniej raz w roku w czasie wielkanocnym jest imperatywem – duchowym przymusem. Jak pogodzić potrzebę duchową przystąpienia do sakramentu pokuty z narzuconym terminarzem? Kościół rości sobie prawo ingerowania w duszę człowieka w sposób bezwzględny, totalitarny. Być może stąd biorą się nieuzasadnione zwyczaje zbierania karteczek potwierdzających odbytą spowiedź.

          Do spowiedzi konfesyjnej zniechęca dzisiejsza nieobyczajność kapłanów, demoralizacja oraz nieumiejętność spowiadania. Ich postępowanie jest powszechnie znane. Jak reagować na pytania spowiedników, które uważa się za nadużycie? Na przykład, spowiednik pyta: Czy chodzisz do Kościoła w niedzielę? Po pierwsze, sam fakt nie chodzenia do Kościoła nie jest grzechem (adiafora: czyn moralnie obojętny)! Uczestnictwo we Mszy świętej nie jest warunkiem przykazania – Pamiętaj, abyś dzień święty święcił. Przykazania nie są kodeksem, a więc nie jest to prawo. „Pamiętaj” nie jest imperatywem. Jest przypomnieniem, że nadchodzi dzień, w którym należy szczególnie czcić Boga. Boga można wielbić na różne sposoby. Msza stanowi apogeum kultu. Jest czymś fenomenalnym, ogromnym przeżyciem, jest uroczystym spotkaniem z Bogiem. Uczestnictwo we Mszy świętej powinno wynikać z pragnienia, a nie z obowiązku. Nie uczestniczenie we Mszy nie jest grzechem. Grzechem jest natomiast lenistwo. A to już inne zagadnienie. Nie ma prawa – nie ma przekroczenia, a więc nie ma grzechu. Przykazania są zaproszeniem do zbawienia.

          Takich nieprawidłowych pytań i nadużyć jest wiele. Penitenci traktowani są jak szara masa, która powinna jedynie z pokorą schylać głowę i mówić „tak jest”.

          Czy przebaczenie można otrzymać w inny sposób? Na każdej Mszy świętej odbywa się tzw. spowiedź powszechna (confiteor: pierwsze słowo i nazwa modlitwy spowiedzi powszechnej) – wierni odmawiają akt pokuty, który – według nauki Kościoła katolickiego – gładzi grzechy powszednie. Również modląc się słowami: i przebacz nam nasze winy, jak i my przebaczamy tym, którzy przeciw nam zawinili (Mt 6,12); Panie, jeśli chcesz, możesz mnie oczyścić (Mt 35,2); Panie, nie jestem godzien, abyś wszedł pod mój dach, ale powiedz tylko słowo, a będzie zbawiona dusza moja (słowa Liturgii), kierujemy je bezpośrednio do Boga. Jeżeli to nie skutkuje, to próżna jest nasza mowa (modlitwa). Podobno Jezus powiedział do św. Bernarda takie słowa: wiedz, że o jakąkolwiek łaskę zostanę poproszony w imię tej rany (rana na ramieniu od dźwigania krzyża), zostanie ona udzielona, a wszystkim tym, którzy przez jej miłość czcić mnie będą, odmawiając trzy razy Ojcze nasz, trzy razy Zdrowaś Maryjo i trzy razy Chwała Ojcu codziennie, przebaczę grzechy powszednie i nie będę pamiętać o grzechach śmiertelnych (Tajemnica ojca Pio i Karola Wojtyły, Andrea Tornielli, wyd. Św. Pawła, Częstochowa 2008, str. 62). W Dialogu św. Katarzyny ze Sieny wyd. W DRODZE 1987 r. na str. 129 można przeczytać słowa wypowiedziane przez Jezusa: Jeżeli spowiedź jest niemożliwa, wystarczy skrucha serca. W Książce Pozwólcie ogarnąć się miłości wyd. Michalineum 2008 na str. 15 cytowane są słowa Boga: Przebaczyłem i przebaczam wam zawsze, kiedy poprosicie o to.

          Spowiedź w formie modlitwy według mnie jest bardziej szczera. Po pierwsze, nie trzeba starać się dobierać słów. Wyznanie grzechów może być myślne (bez słów). Człowiek ma świadomość, że jest przez Boga wysłuchany. Jeżeli intencja człowieka jest prawdziwa i szczera to nie ma lepszej spowiedzi. Ufaj, synu, odpuszczają ci się twoje grzechy (Mt 9,2); I otrzymacie wszystko, o co na modlitwie z wiarą prosić będziecie (Mt 21,22). Odpuszczajcie, a będzie wam odpuszczone (Mt 6,37).

          Ponieważ w Polsce panuje głębokie przekonanie
o konieczności sakramentu spowiedzi i niemożności innego oczyszczenia się, wiele osób nie korzysta z Eucharystii. Inaczej jest w kościołach zachodnich (w Kanadzie, w Szwajcarii), gdzie samo przyjście do świątyni i dobra wola upoważnia człowieka do czynnego udziału w Komunii Świętej.

          Idąc śladem kościołów zachodnich należy rozważyć rezygnację w ogóle z formy nakazu spowiedzi (łac. de lege ferenda, in spe). Pozostawić formułę spowiedzi konfesyjnej dla tych, którzy czują taką potrzebę i ją akceptują. W KPK kan. 960, 961 dopuszczają pojednanie w inny sposób. Niewątpliwie, tam gdzie kapłani są godni sprawowania tak poważnej funkcji spowiedź daje „dobre owoce”. Należy jednak zastanowić się nad stworzeniem alternatywnych form wyznawania grzechów i usankcjonować to prawnie. Obecnie funkcjonuje taka możliwość w przypadku wyższej konieczności (indult) – wojny, katastrofy. Kapłan udziela rozgrzeszenia wszystkim tym, którzy w swym sumieniu wyznali swe grzechy.

          W kościołach starokatolickich (za wyjątkiem Kościoła starokatolickiego w RP) spowiedź święta powszechna ma charakter spowiedzi całkowitej tzn. uczestniczący w niej wszyscy pełnoletni penitenci otrzymują odpuszczenie wszystkich grzechów. Dzieci i młodzież do lat 18 mają obowiązek przystępowania do spowiedzi konfesyjnej. Wśród kościołów starokatolickich jedynie w Kościele katolickim Mariawitów spowiedź powszechna obejmuje wszystkich wiernych niezależnie od ich wieku. Zaniechali oni spowiedź indywidualną. Większość protestantów (z wyjątkiem luteran) odrzuca spowiedź konfesyjną, ponieważ ich zdaniem darować grzechy może tylko Bóg.

          Czy obecny Kościół katolicki przygotowany jest na zmiany? Według mnie czeka nas już wkrótce kolejny sobór. Integryzm (prąd zachowawczy, odnoszący się z niechęcią do zmian doktrynalnych i kompromisów) nie może się długo utrzymać ze względu na ogromne parcie i zapotrzebowanie społeczne oraz szybkość zmieniającego się świata

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz