Łączna liczba wyświetleń

poniedziałek, 13 lipca 2015

Rewolucja pełzająca


          W życiu można przyjąć różne postawy. Można być rewolucjonistą, don Kichotem, misjonarzem, prorokiem, cwaniakiem. Wszystkie te postawy mają w sobie pewne wady i zalety. Która postawa wydaje się najsłuszniejsza? Oczywiście nie ma jednoznacznej odpowiedzi, jak nie ma podobnych charakterów. Jednym się podoba postawa buntownika, drugiemu postawa zachowawcza. Na postawione pytanie mogę odpowiedzieć, biorąc pod uwagę jedynie własną osobę, własne wartości etyczne, uzdolnienia, zamysły i upodobania.
          Wydaje mi się, że znam realia życiowe. Świat jest taki jaki jest. Czy warto być don Kichotem i walczyć z wiatrakami – chyba nie, ale odsunąć się od problemów, też nie jest rozwiązaniem. Świat trzeba zmieniać i doskonalić i każdy jest i do tego powołany. Działania rewolucyjne, choć radykalne przynoszą zbyt wiele ofiar. Tak, w charakterze jestem autokratą i mam charakter przywódczy, ale nie są to czasy przychylne dla indywidualnych bohaterów.  Trzeba poskramiać własne cechy charakteru i szukać rozwiązań alternatywnych. Wobec rzeczywistości jaka jest, podobają mi się działania, które można by nazwać rewolucją pełzającą. Powoli zdobywać rubież za rubieżą. Nie drażnić zwierzaka, ale pozwolić zaganiać go do zagrody. Liczy się cel. Metoda również jest etycznie w porządku.
          Działania na podświadomość nie bardzo mi się podobają, bo jest to niczym innym jak manipulacja nie wprost, ukryta, zmyślna. Metoda ta uwłacza godności człowieka.
          Ktoś zapyta. Jaki cel ma ta dyskusja? Otóż wydaje się, że ludzkość doszła do takiego momentu, że za chwilę zawali się istniejący porządek rzeczy. Nastąpi totalna frustracja społeczeństwa. Ona może przynieść zamieszki, zawieruchy wojenne, terroryzm itp. Jak długo można żyć z komórką przy uchu? Jak długo można żyć w wolnych związkach. Jak długo można żywić się fast foodami. Czy można żyć bez nadziei wiecznej przyszłości? Wydaje mi się, że człowiek jest predestynowany do życia duchowego. Bez tej sfery, człowiek może jedynie chwilowo przebywać na tym świecie. Do pełnego życia, duchowość jest potrzebna jak woda.
          Kościół dzisiaj jest bardzo krytykowany i słusznie, ale właśnie dzisiaj jest on bardzo potrzebny zagubionemu społeczeństwu. Tylko taka organizacja, która posiada w sobie instrumenty dojścia do wnętrza człowieka może naprawić stan rzeczy. Problem w tym, aby w porę Kościół zdał sobie sprawę, że musi zdobyć się na wielki krok przemian, aby zostać zrozumianym przez młodzież. Oczywiście Kościół nie może zmienić się radykalnie, bo tej zmiany nie przeżyją starsze pokolenia. Pozostaje więc rewolucja pełzająca. Czekamy więc na właściwego papieża – mesjasza.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz