Łączna liczba wyświetleń

piątek, 21 kwietnia 2017

Całun tylko dla wierzących


          Tematyka autentyczności Całunu Turyńskiego, co jakiś czas powraca.                  Amerykańscy naukowcy z Instytutu Badań Kosmicznych NASA po serii skomplikowanych badań nad Całunem wydali oświadczenie, w którym stwierdzają: „Dla nas, uczonych, możliwość sfałszowania odbicia na Całunie byłaby większym cudem aniżeli Zmartwychwstanie Chrystusa, oznaczałaby bowiem, że cała nauka XX wieku nie dorównuje umysłowi fałszerza z XV w., co chyba jest niedorzecznością”.

          Jeżeli Całun przedstawia prawdziwy obraz Jezusa, to zachodzi pytanie: w jaki sposób powstał wizerunek Jezusa na płótnie?  Pisałem już o tym na blogu. Sugerowałem wówczas, że wizerunek powstał na skutek emisji energii. Powoływałem się również na niewytłumaczalne do dnia dzisiejszego zjawisko samospalania się ciał ludzkich. Te dwa zjawiska łaczyłem razem. Oba pokazują procesy jądrowe zachodzące w organizmach ludzkich  odbywające się na zimno, w temperaturze pokojowej (w tym fuzja dostarczająca energie do utrzymania życia biologicznego . W czasie procesu jądrowego wydziela się promieniowanie (energia), które mogło pozostawić ślad przypalenia na płótnie.  Dr Kitty Little, fizyk jądrowy z Brytyjskiego Centrum Badań Energii Atomowej w Harwell, napisała: Obecnie wydaje się niemal pewne, że wizerunek musiał powstać w wyniku jakiegoś rodzaju promieniowania. Według polskiego fizyka prof. H. Makieja z PAN w płótnie Całunu zakodowany został obraz ciała Jezusa jako „hologram odbiciowy o strukturze interferencyjnej” — pod wpływem promieniowania, głównie podczerwonego. Oznaczałoby to, że wypromieniował je jakby każdy punkt ciała. Ta hipoteza może być zbieżna z hipotezą procesu jądrowego i anihilacji ciała Jezusa.

          Naukowcy podchodzą do fenomenu Całunu poprzez negację.       Naukowcy dzisiaj oceniają, iż prawdopodobieństwo tego, że Całun nie pochodził od ciała Jezusa Chrystusa, wynosi na 1 do 10 miliardów! Całun nie został namalowany! Ilość barwnika odkryta na płótnie nie wystarczyła by nawet do namalowania jednej kropli krwi znajdującej się na Całunie ! Wizerunek Jezusa Chrystusa na Całunie nie posiada periodyczności, czyli „kierunkowości”, „powtarzalności” jakichkolwiek ruchów narzędzia nakładającego barwnik (barwnik, którego oczywiście nie było..). Oznacza to, że nie mógł namalować go żaden artysta, gdyż nie można namalować obrazu bez użycia pędzla ani barwnika !

          Ciekawostką jest, że z odległości powyżej 90 cm wizerunek Jezusa znika. To również wyklucza namalowanie obrazu. Malarz nie mógłby malować w momencie, gdyby nie widział, a nie jest w stanie malować z odległości większej niż zasięg ręki !

         Badania mikroskopowe informują, że obraz na całej powierzchni  jest niewiarygodnie delikatny, ma zaledwie 40 mikronów grubości ! A mimo to – co wykazały badania przeprowadzone przy użyciu aparatury do badań kosmicznych – jest obrazem trójwymiarowym! Jest zaledwie muśnięciem, odpowiadającym grubości ściany komórkowej pojedynczego włókna materiału!

          Zbadano, że krew na Całunie ma 2000 lat! Ślady krwi, co również jest niewytłumaczalne, są nadal czerwone! Odnaleziona na nim krew składa się z hemoglobiny i daje pozytywny test na obecność surowicy i albumin, a więc bez wątpienia należy do człowieka! Badania genetyczne krwinek z Całunu, które przeprowadzili specjaliści od badań DNA, w sposób jednoznaczny datują wiek krwinek, a tym samym także wiek Całunu na pierwsze stulecie naszej ery, na czasy życia Jezusa Chrystusa! Ujawniono, że w skład substancji wizerunku wchodzi bilirubina. Wątroba rzadko uwalnia tę substancję do krwi. Dzieje się tak np. podczas ogromnego wysiłku jaki mógł być w czasie męki.

        Wyniki badań porównano z badaniami prowadzonymi na Chuście z Oviedo. Jest to okrwawiona tkanina o wymiarach 84 cm x 53 cm, przechowywana w katedrze w Oviedo, w Hiszpanii. Według tradycji jest to sudarium, w które zawinięto w grobie głowę Jezusa Chrystusa. Ostatnie badania naukowe wskazują, że chusta jak i całun przykrywały tę samą ludzką postać. Wizerunki Jezusa, oprócz licznych podobieństw w szczegółach, ujawniają tę samą grupę krwi Jezusa – AB (jedynie u 4-5% populacji ludzkiej, najczęściej natomiast jest spotykana wśród Żydów (18%). Układ plam krwi na Całunie był identyczny jak na Chuście z Oviedo ! Nie ma dziś wątpliwości, że oba te płótna okrywały tę samą osobę, tylko w innych momentach. Wszystkie ślady pozostawione na obu materiałach zgodne są również z biblijnym opisem męki, śmierci i pogrzebu Jezusa Chrystusa !

          Tunika z Argenteuil – starożytna szata, przechowywana w Argentuuil we

Francji. Zgodnie z tradycją, jest to autentyczna tunika zakładana bezpośrednio na ciało (hebr. sadim), którą nosił Jezus w dniu śmierci.

         Ślady na całunie zostały porównane z Tuniką z Argeneuil, gdzie pokrywały się z ranami na Całunie Turyńskim na plecach. Również ślady z Całunu Turyńskiego, Całunu z Manopello i Chusty z Oviedo idealnie się pokrywają ! O tę szatę żołnierze rzymscy rzucali losy. Krew na Tunice wskazuje na grupę AB.

          Na powiekach Jezusa Chrystusa odkryto dwie monety z brązu o średnicy 15 milimetrów. Pochodzą one z szesnastego roku panowania Tyberiusza, tzn. z roku 29-30 n.e. Po jej powiększeniu mikroskopem elektronowym okazało się, że to jest lepton Piłata. Leptony były bite w czasie, kiedy Piłat był namiestnikiem Palestyny, w latach 26 do 36 n.e. Jest również na niej napisane (w języku łacińskim): Cesarzowi Tyberiuszowi.

          Na Całunie zidentyfikowano 58 różnych gatunków roślin, których pyłki zostały na nim. Spośród nich, tylko 17 stanowiły rośliny rosnące w Europie, pozostałe 41 charakterystycznych było natomiast dla flory Azji i Afryki. Istnieje natomiast tylko jeden obszar geograficzny, w którym spotyka się aż 38 z tych 41 rodzajów pyłków – jest to Judea ! Splot tkaniny z której wykonany jest Całun jest identyczny ze splotem stosowanym w całunach pogrzebowych odnajdywanych w żydowskich grobach datowanych mniej więcej od 40 roku p.n.e. do 73 roku n.e.

          Rozpoznano, że na twarzy Jezusa, pomimo ogromnego cierpienia, nie widać złości ! Jezus był przed śmiercią maltretowany. Miał rozbity łuk brwiowy, zmiażdżony nos, spuchnięte usta od uderzeń i złamaną kość jarzmową. Miał przebity bok, i potwornie zniszczoną jamę brzuszną Wśród licznych dowodów potwierdzających autentyczność, znajdują się szczegółowe badania ran spod "korony cierniowej". Wypływ krwi zgadza się z rozmieszczeniem żył i tętnic ! Nie mogło to więc być średniowieczne fałszerstwo, gdyż układ krwionośny odkryto dopiero w XVI wieku. Całun potwierdza absolutną wierność anatomiczną, niemożliwą do zrealizowania w średniowiecznym obrazie.  Szczegóły anatomiczne postaci jak i ślady ran na płótnie są z punktu widzenia medycyny zbyt dokładne, by mogły być dziełem malarza! Całun oddaje całość tej męki w sposób wręcz anatomiczny. !
          Po sześciu latach badań stwierdzono, że Całun powstał przez krótkotrwałe wydzielenie energii. Niewiarygodnie krótkotrwałe! Muśnięcie energii! Człowiek z Całunu po prostu wyemanował!

           Wyniki badań są przekonywujące. Dla wierzących pojawił się namacalny dowód męki Jezusa i Jego Zmartwychwstania. Dla wątpiących  jest relikwią, która o tym przypomina. Może nosić status sakramentaliów, jak ulubiony święty obrazek, krzyżyk, medalik, lub  szkaplerz.

Dla odrzucających wyniki badań Całun pozostaje  niezrozumiałą ciekawostką zjawiskową.

Na podstawie Amerykańskich badań naukowych  Instytutu Badań Kosmicznych (udostępnione na facebooku przez Aleksandrę Wojtyłę) i wykładu opublikowanego na tym blogu przez autora.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz