Łączna liczba wyświetleń

wtorek, 18 kwietnia 2017

Doświadczenia udarowe


          Wszystko zaczęło się od odczuwania duszności. Najgorzej czułem się w Sylwestra. Udałem się do dyżurującej przychodni. Zapisali mi lekarstwo ułatwiające oddychanie. Chwilowo przyniosło mi to ulgę. Lekarstwa się skończyły, a duszności pozostały. Sapałem jak lokomotywa. Wreszcie żona wezwała karetkę. W pierwszym szpitalu chciano mnie szybko spławić wypisując jakieś medykamenty. Zdecydowano, że zawiozą mnie do innego. Tam po konsultacji przewieziono mnie do trzeciego. Tam położono mnie na sali. Zaczęły się badania. Stwierdzono lekki udar i były zawał. Miałem kłopoty z łykaniem pokarmów i mówieniem. W marcu czekały na mnie zaplanowane szczegółowe badania a propos duszności. Jak pojechałem tam, położono mnie na kolejny tydzień. Wykryto, że duszności pochodzą od chorego serca. Wróciłem do domu. Uczę się mówić wyraźnie. Na szczęście umysł pracuje poprawnie. Wróciłem do moich wykładów teologicznych. Mam trudności z zebraniu myśli. Pisanie sprawia mi trudności. Interlokutorzy przekazują mi życzenia zdrowia. Ich wsparcie odbieram bardzo życzliwie. Świadomość, że jest się komuś potrzebny działa mobilizująco. Tego mi trzeba.

         Z innej perspektywy spojrzałem na moje teksty. Refleksja jest pozytywna. 

Podpisuję się pod nimi jeszcze raz. Spojrzenie filozoteistyczne pozostało. Zostałem wierny wierze rozumnej. Ostatnie krytyczne oceny kapłanów wynikają z troski o Kościół, który dalej pozostaje moim Kościołem. Oburzenie tylko rośnie, bo człowiek zaufał i ponosi klęskę. Kapłani to społeczność, które utraciło zdolność rozsądkowego myślenia. Nie dziwię się, bo gdzie Polaków dwóch, tam trzy zdania. To polska przypadłość.

           Marzę o spokoju i o odnowie Kościoła. Jestem gotowy na działania, które naprawią obecną sytuację. Bez pomocy samych kapłanów niewiele można zrobić. Pozostaje za tym modlitwa wstawiennicza. Niech Bóg sam to weźmie w swoje "ręce". Jego moc może okazać zbyt wielka i zbyt radykalna, dlatego kieruję prośby do Matki Bożej. Ona swoją łagodnością i mądrością złagodzi "gniew" Syna.

          Dobrze by było zamienić formułę pisania na konfrontacyjną. Poruszyłem tyle tematów i nie wiem, jakie są oczekiwania? Chodzi mi po głowie napisać opracowanie całościowe od początku. To by się wiązało z powtórkami.

          Zadaję sobie pytanie, czy nie zanudzam? Najbardziej interesują mnie mechanizmy Bożego funkcjonowania, od Bożej natury do dynamicznego oglądu rzeczywistości. Wierzę, że tajemnica Bożego funkcjonowania tkwi w Jego działaniu. Dynamika materializuje się i wpływa na naszą rzeczywistość. Wszystko jest podporządkowane mocy Boga. Na rzeczywistość dynamiczną ma wpływ wola, intencja oraz miłość. Pojawia się problem A. Eisteina. Jak powiązać te elementy w jedno działanie i jeden algorytm postępowania.  Wierzę, że Świat związany jest jedną procedurą sprawczą. Wiem, że udział w tym bierze miłość, uczucie budujące i pochodzące od Boga. Co to jest miłość, jaka jego natura? To pytania, które zostają w sferze Bożych tajemnic. Jeżeli zabraknie słów to pozostaje rozkoszowanie się  nią, a to ma miejsce w modlitwach i w relacjach interpersonalnych.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz